O życiu będzie...;)

17.01.13, 18:16
Tak - to znowu ściana tekstu. Czytanie na własną odpowiedzialność.


Takietam spostrzeżenia:

1. Życie zależy od pozornie drobnych różnic w decyzjach
Myślałem kiedyś, że życie jest takie, że im bardziej się starasz tym lepiej się masz. Tak w miarę liniowo. To znaczy, że jeśli nie popełniasz karygodnych błędów... powiedzmy starasz się na 80% wink, to masz 80%.
A tu nie. To nie tak.
Można robić prawie wszystko super, dobrze, poprawnie... ale brak jednek z części układanki może zepsuć cały efekt.
Zawodowo: Zaangażowanie + wiedza + determinacja <> "sukces". Jeśli zabraknie umiejętności wytyczania dobrych priorytetów.
Prywatnie: Dobre intencje + otwartość do ludzi + poczucie humoru <> "udane życie towarzyskie". Jeśli zabraknie np. czasu dla znajomych.
I tak dalej.
Czyli: łatwo jest popełnić błąd, zgubić pieska. "Prawie super" może dać takie sobie efekty i nie o to w sumie chodzi. Czasem lepiej być zastanowić się chwilę i nadrobić to czego nie ma - nawet większym kosztem w innych sprawach.

2. To jak się czujesz zależy w większości od Twojego nastawienia
Czy to w zarządzaniu stresem, czy w czerpaniu funu z życia... czy w relacjach międzyludzkich. To uniwersalna prawda: Wyścig i gonitwa za lepszym samochodem czy domem nie daje szczęścia. Nie daje nawet satysfakcji. Tak bowiem działamy - jak już coś osiągniesz to patrzysz wyżej, zawsze wyżej i zawsze przed siebie. Oczywiście można świadomie starać się doceniać to co masz... ale gnając i "inwestując w przyszłość" kosztem teraźniejszości - nie osiągniesz celu.
Kiedyś, dawno temu, wydawało mi się, że chcę być dokładnie tu gdzie jestem (miałem małe ambicjewink). Teraz nie tylko nie skaczę do góry, ale też myślę jak być gdzieś indziej smile.
Ta cała droga do... (i tu można wpisać to straszne słowo "sukces") to droga do trumny. Nie dlatego, że się tego nie osiągnie... ale dlatego, że jak skoncentrujesz się na wyniku to przegapisz fun z zawodówsmile.
Nie liczy się cel. Liczy się styl.
Okazuje się (badania amerykańskich naukowcówwink), że ludzie z kasą, ustawieni itp. nie są wyraźnie szczęśliwsi niż ludzie bez tej kasy. Mają po prostu inne podziałki na swojej skali tego co jest fajnie a co nie. Wieczór przy tanim winie i ściągniętym filmie nie jest mniej wartościowy niż wyjście do opery. Liczy się zupełnie co innego.

3. Proste durne błędysmile
Czasem w werworze wali zapominamy się i robimy głupoty. Przez głupoty rozumiem poświęcanie energii nie w tym miejscu co trzeba. Wystarczy na chwilę zatrzymać się, pomyśleć w ciszy na łonie natury... lub innym łonie wink... i zastanowić, żeby zobaczyć co robimy nie tak.
Ja na przykład mam bardzo mało czasu na wszystko. I - wstyd się przyznać - większość tego deficytu wynika z błędniej alokacji tego zasobu. Z niekonsekwencji i małych złych posunięćsmile.

4. Właściwe podejście do strachu
Oglądałem taką prezentację o tym, czym właściwie jest strach. Okazało się, że strach to w gruncie rzeczy nasza projekcja scenariusza, który się źle kończy (którego nie chcielibyśmy urzeczywistnić). Skoro tak, to warto na chłodno przeanalizować to uczucie. Wykorzystać je na swoją korzyść. Rzekomo (teza z prezentacji) wielcy tego świata potrafią godzinami rozkminiać swoje obawy - ale pozytywnie... z odpowiedniej perspektywy. Wykorzystują w ten sposób te mózgowe podpowiedzi do podejmowania dobrych decyzji, do zapobiegania materializacji obaw.

5. Znaj swoje potrzeby
Do dziś żartuję czasem z jednego spotkania z joginem, na które namówiła mnie Wagasmile.
Żarty żartami, ale jedną rzecz z tego dla siebie na pewno wyciągnąłem. Zdanie "know your need" - znaj swoją potrzebę.
Żyjąc, nie wiem jak to napisać - no normalnie w trakcie dowolnych czynności życiowych - warto zajrzeć w głąb siebie i zadać sobie pytanie "czy to co teraz robię służy temu, co chcę?". To nie znaczy, żeby od razu być hedonistą, nie znaczy też, żeby być dla siebie żandarmem. Ale warto powiedzieć sobie "odpuszczam dziś trening, bo tego potrzebuję - chcę się zregenerować". Albo "siedzenie w domu przed kompem wydaje się kuszące, ale w sumie wiem, że to o to mi dziś chodzi". Albo "tak - chcę dziś zmarnować wieczór na bzdety i siedzieć w domu. Mam na to ochotę i nie ma w tym nic złego".
Cokolwiek... byleby świadomie. W świadomości swoich potrzeb, w bliskości z nimi.
    • tdf-888 Re: O życiu będzie...;) 17.01.13, 18:20
      później przeczytam, bo ty z sensem piszesz, na razie wyboldowane - prawda.
    • wyszeptany-o-zmroku Re: O życiu będzie...;) 17.01.13, 20:22
      Gościu a kogo to interesuje???
      • mayenna Re: O życiu będzie...;) 17.01.13, 20:35
        wyszeptany-o-zmroku napisał(a):

        > Gościu a kogo to interesuje???
        Przymusu czytania nie ma. Mnie bardziej interesują takie dyskusje niż kolejna telenowela pt szept i umizgi dam w kisielu.
        Żyj i daj żyć innymsmile
      • robert.83 Re: O życiu będzie...;) 17.01.13, 21:11

        Jak Cię to nie interesuje wątek to po co marnujesz czas na pisanie w nim?
    • mayenna Re: O życiu będzie...;) 17.01.13, 20:32
      Robert, pieniądze może nie dają zadowolenia, ale chętnie bym się o tym sama przekonałasmile
      Dają jednak poczucie bezpieczeństwa i wolność robienia wielu rzeczy.
      Wiesz, pracuję nad tym, żeby nie oceniać swojego życia i decyzji w kategorii błędu. Podejmując decyzje opieramy się na danych z danej chwili. Oceniamy ją w danym momencie i tylko czas i zmiana pokazują, że może nie było to tak trafne jak chcielibyśmy, ale czy inna decyzja, poddana takiej samej weryfikacji też by tę próbę przeszła pozytywnie? Tego nie wiemy i chyba się nie dowiemy. Dlatego ja się staram patrzeć na to jak na doświadczenie, które zawsze mi cos daje.
      Dla mnie najcenniejsze jest to ze żyję tak jak chcę, po swojemu. Jak płacę to tylko za swoje błędy i decyzje. Staram sie dobrze czuć w tych ramach, które mam. Znajdować szczęscie w prostych sprawach i za duzo nie mysleć o stratach, deficytach czy marzeniach niespełnionych. Bywam szczęśliwa. To chyba dużo. Chciałabym żeby mi wróciło takie totalne poczucie szczęscia i spełnienia, jakie kiedys miałam. Może za jakiś czas...
      • wyszeptany-o-zmroku Re: O życiu będzie...;) 17.01.13, 20:41
        bloga załóż,będzie jakby jaśniej i obiektywniejwink się chłopak rozłożył,a myslałem że mądry facet z niego
        • mayenna Re: O życiu będzie...;) 17.01.13, 20:44
          Niepowodzenie w miłości?smile
          Kosza dostałeś?
        • gwen75 Re: O życiu będzie...;) 17.01.13, 20:45
          Szeptuś, takie przytyki są mało szarmanckie wink
      • robert.83 Re: O życiu będzie...;) 17.01.13, 21:10

        Można ocenić kawałek przeszłości jako błąd - czemu nie? To nie takie złe. Ważne, żeby wiedzieć czym ten rzekomy błąd dla Ciebie jest dziś - historią, przeszłością, doświadczeniem. Czyli chyba myślimy podobnie.
    • czarny.onyks Re: O życiu będzie...;) 17.01.13, 20:46
      a czytanie czasem boli...a raczej wprowadzanie zmian w życiu bywa bolesnewink

      za mało Cię tu..ale to zrozumiałe wink
      • robert.83 Re: O życiu będzie...;) 17.01.13, 21:05

        Za mało? Myślę, że w sam raz. Za mało to mnie będzie np. na weekendowym kuligusmile (bo nie jadę. mam nadzieję, że nie odwołaliście całkiem?).

        Czasem coś skrobnę, często w sporej części dla siebie. Wystarczy chyba.
        • mayenna Re: O życiu będzie...;) 17.01.13, 21:10
          Nie odwołaliśmy.
          Jak się uda to ja mam więcej pomysłów na takie stadne imprezysmile Niekoniecznie u mnie.
          • robert.83 Re: O życiu będzie...;) 17.01.13, 21:16

            Więcej w nas (tu na forum, u mnie pewnie też) gawędziarstwa niż nam się wydaje... I tym bardziej takie kawa-na-ławę inicjatywy są na wagę złotasmile. Jak tylko będę miał opcję się podłączyć to na pewno się podłączę.
        • czarny.onyks Re: O życiu będzie...;) 17.01.13, 21:27
          wink

          a czemu piszesz o kuligu do mnie ?big_grin
          ja nie pisałam, że jadę big_grin
    • silencjariusz Re: O życiu będzie...;) 17.01.13, 21:30
      Dopóki żyjesz jaśniej
      Nie zamartwiaj się nawet przez chwilę
      Życie nam dane na krótko
      Czas w końcu go zażąda

      Pieśń Seikilosa przypomniał mi się po przeczytaniu Twoich refleksji. Taka antyczna recepta na udane życie.
      Czasem zastanawiam się jak to jest, że wiedząc co w życiu robię źle, nie potrafię żyć tak, by było mi dobrze.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja