Kiedyś tam...

12.08.13, 12:47
... fajnie by było jakby to zdjęcie na głównej stronie się pojawiło smile Nie mówię, że teraz bo sam słonik bardzo mi się podoba. Hmm ktoś kiedyś wspominał, że obrazek mu ciąży. Myślę, że to jest lekkie, unoszące się nawet...
Podoba mi się to zdjęcie bo widać na nim, że jeden osobnik stracił już nadzieje... zawiesił głowę w dół... a w oddali leci on... ona nieświadoma tego... on ledwo widoczny ale leci by objąć ją swymi skrzydłami smile echh .... tongue_out

https://files.tinypic.pl/i/00429/3ab6srxtcf1r.jpg

Komiksowo teraz wink

W końcu go dostrzegła, wróciły nadzieję, wyprostowała szyję i pierś wypięła wink On taki wyraźny, kolorowy się stał

https://i.telegraph.co.uk/multimedia/archive/02017/european-roller_2017660i.jpg

Pierwsze zbliżenie...

https://www.obrazynatury.art.pl/krajobrazy_i_przyroda/album/fauna/ptaki/kraska/slides/p262.jpg

Oni chyba wzięli zbyt serio słowa: Łączmy się ! big_grin suspicious

https://www.cezarypioro.pl/pub/upload/86ec21dbf69d847afcdae0ff64772653.jpg

Pierwsza kłótnia... suspicious

https://cdn2.arkive.org/media/B6/B6AB79E5-F54F-4583-8C4E-32F2D4E9C8ED/Presentation.Large/European-rollers-fighting.jpg

W ramach przeprosin, mały podarunek wink

https://orientalbirdimages.org/images/data/european_rollers_coracias_garrulus_a_vnm.jpg

A może by tak coś większego złapać.... ooo coś leci big_grin

https://www.hidephotography.com/pic/Bence.Mate.HidePhotography.com.Coracias.garrulus.Roller.Szalakota10.jpg

Mam nadzieję, że on wróci suspicious

https://cdn.c.photoshelter.com/img-get/I0000smlFcBmz1ag/s/800/800/MVA-20080510-060330.jpg

Taaaak poleciał z myślą o mnie, a nie o innej wink
On nie ma węża w kieszeni a ma go w dziobie smile

https://www.hidephotography.com/pic/Bence.Mate.HidePhotography.com.Coracias.garrulus.Roller.Szalakota4.jpg


Hmmm niestety to pierwsze zdjęcie niezbyt się nadaję, bo zbyt małe uncertain

Konec

smile

    • witamina_b12 Re: Kiedyś tam... 12.08.13, 12:52
      co to za gatunek hashi?
      • witamina_b12 Re: Kiedyś tam... 12.08.13, 12:53
        ten turkus bardzo ładny.
        • hashimotka88 Re: Kiedyś tam... 12.08.13, 13:08
          Tamte ptaszki to takie sobie kraski wink

          Jeszcze jednego naszego egzotyka lubię o tego...

          https://birdaday.com/wp-content/uploads/2010/02/Abejarucos-II-European-Bee-eater-Merops-apiaster.jpg

          https://blogueiros.axena.org/wp-content/uploads/2012/03/abejaruco-archivo-2.jpg
          • witamina_b12 Re: Kiedyś tam... 12.08.13, 13:49
            a ten to co to?

            mieliśmy takie zajęcia wyjazdowe na studiach i chodziliśmy oglądać ptaki o 5 rano... ale takich kolorowych nie pamietam wink no ale jak spać chodziliśmy o 3 to o piątej to i tak każdy ledwo co widział wink
            • hashimotka88 Re: Kiedyś tam... 12.08.13, 14:19
              Ten to znowuż żołna wink

              Hehheh nas tak wcześnie na terenówki nie zabierali big_grin mieli dla nas litość.
              Trzeba jednak przyznać, że pod koniec każdego roku akademickiego trochę się, gdzieś tam... za czymś łaziło wink
              Miłe wspomnienia z kartografii, gdy wręczono nam mapki, punkty zaznaczone, które wypadało znaleźć i opisać. Do tego kompasy i... wrzucono nas do lasu big_grin
              Hmmm no i moja grupka się zgubiła big_grin co poradzić jak zmyliła nas wielka kałuża, która powinna być zbiorowiskiem wodnym suspicious achh ta natura... w konia nas zrobiła suspicious

              Ja też tych dwóch "gadzin" jeszcze nie widziałam suspicious z zołną nie byłby taki problem. Wystarczy znaleźć się w odpowiednim miejscu wink
              • mayenna Re: Kiedyś tam... 12.08.13, 15:30
                Od przyszłego roku mają znieść terenówkismile
                Moja córka na terenówkach zbierała roślinki do zielnika i zapytywała pana Doktóra od biologii środowiskowej co to za zielska. Pan Doktór podawał nazwy bez mrugnięcia okiem, sypał łaciną. Dziecię zadowolone wróciło i dawaj opisywać zdobycze, a wtedy okazało się że ma wszystko źle oznaczone. Pan Doktór zwyczajnie zmyślał nazwy.
                • gwen75 Re: Kiedyś tam... 12.08.13, 15:39
                  Ale wrażenie na młodej dziewczynie zrobił big_grin
                  Grunt to mieć dobry bajer big_grin tongue_out
                • hashimotka88 Re: Kiedyś tam... 12.08.13, 15:51
                  > Od przyszłego roku mają znieść terenówkismile

                  Do bani uncertain

                  Hehheh też pamiętam zielnik smile bodajże 100 roślinek... tylko nikt nie podawał nazwy suspicious Brało się przewodniki, klucze i samemu się szukało.
                  Największy błąd można było popełnić gdy najpierw się ususzyło a potem oznaczało. Czasem za choIere tego zasuszonego zielska nie można było oznaczyć i poszło trochę do kosza, w zapomnienie uncertain
                  Później pytanko z zebranych roślinek ale nie było problemu gdy samemu ziółka się znalazło wink

                  Ma już córa skończony zielnik, ususzone kwiatuszki i wlożone w koszulki ?
                  • mayenna Re: Kiedyś tam... 12.08.13, 16:05
                    Już masmile drugi rok go robiła. A pan Doktór sam proponował pomoc przy oznaczaniu.

                    Też uważam, że zniesienie terenówek jest błędem i może jednak ktoś zadziała i odstąpi od pomysłu. Podejrzewam, że uczelnia szuka oszczędności finansowych.
                    A dziecko badało też myszy i kleszcze. Też świetna sprawa.
                    • hashimotka88 Re: Kiedyś tam... 12.08.13, 16:16
                      Jakie koszty? big_grin Nam nigdy uczelnia nie finansowała wyjazdów wink

                      Ciekawe czy za kilka lat będzie zbierała gałązki z liśćmi smile Nie wiem czy dendrologie bedzie miała.
                      Myszy i kleszcze? Cóż z nimi wyprawiała. Jakieś mutacje wprowadzała ?big_grin
                      Genetyka była ciekawa gdy na zajęciach usypiało się eterem Drosophila melanogaster czasem i człowiek senny się robił big_grin a później krzyżówki z muszek się robiło. To inne kolory oczek, ciała, skrzydła niewymiarowe, itp
                      • mayenna Re: Kiedyś tam... 12.08.13, 16:59
                        Noclegi i opieka kosztują. Za wyżywienie też chyba płacili tylko w części.

                        Kleszcze zbierała i określała gatunek, płeć chyba i coś tam jeszcze.
                        Myszy to był większy projekt i pilnowali stu łapek rozstawionych na określonym terenie. jedna myszka im się okociła. Tez musieli określić gatunek, pleć i opisać ile i o jakiej porze w której pułapce było osobników.
                        • hashimotka88 Re: Kiedyś tam... 12.08.13, 20:01
                          > Noclegi i opieka kosztują. Za wyżywienie też chyba płacili tylko w części.

                          Nam w życiu do niczego nie dopłacili suspicious dobra... na dłuższe terenówki nie wyberaliśmy się.
                          W bieszczadach najdalej byliśmy i oczywiście za transport zapłaciliśmy sami suspicious

                          > Myszy to był większy projekt i pilnowali stu łapek rozstawionych na określonym
                          > terenie. jedna myszka im się okociła. Tez musieli określić gatunek, pleć i opis
                          > ać ile i o jakiej porze w której pułapce było osobników.

                          Ciekawe wink
                          Przypomniały mi się moje badania na... ptaszkach suspicious już nawet dokładnie nie mówię co z nimi się robiło... nie wypada mi wink
                          No i tak zaglądając do kolejnej budki w jednej zamiast ptaszka była... mysz big_grin Prawdopodobnie orzesznica. oczywiście ja ją zobaczyłam, na szczęście nie spadłam z drabiny wink A ta śpiąca królewna smacznie sobie spała o tak,

                          https://pics.tinypic.pl/i/00430/xqzqkfmv4zh0.jpg

                          i nawet się nie obudziła wink
                          • mayenna Re: Kiedyś tam... 12.08.13, 20:09
                            Myszka śliczniutka.
                            Młoda mówiła, że myszki wracały do natury po badaniu i surowo mieli nakazane by ich nie rzucać a grzecznie czekać, aż delikwentka sama zejdzie z dłoni.
                            • hashimotka88 Re: Kiedyś tam... 12.08.13, 20:12
                              Ciekawe z jakiego przedmiotu Twoja córka prowadziła te badania. Coś konkretnie badała?
                          • gwen75 Re: Kiedyś tam... 13.08.13, 07:35
                            hashimotka88 napisała:

                            > No i tak zaglądając do kolejnej budki w jednej zamiast ptaszka była... mysz big_grin
                            > Prawdopodobnie orzesznica. oczywiście ja ją zobaczyłam, na szczęście nie spadła
                            > m z drabiny wink A ta śpiąca królewna smacznie sobie spała o tak

                            Śliczniutka ta myszka, zwinięta w kłębek jak kotek wink
                            Ciekawe czy przed zaśnięciem zjadła gospodarza domu, znaczy ptaszka ;D
                            • hashimotka88 Re: Kiedyś tam... 13.08.13, 11:58
                              > Śliczniutka ta myszka, zwinięta w kłębek jak kotek wink

                              wiem ^^ to była jedna niezapowiedzianka w budce wink śpiąca...
                              heheh ej, możliwe, że zjadła. Kurcza, żeby próba była miarodajne statystycznie brakowało nam jeszcze jednej zalęgniętej budki. Teraz mnie oświeciło, kto mógł spowodować, że nie trzymałam się reguł. Ach ta orzechnica, grzesznica jedna suspicious

                              Była też druga, ruchliwa wink Ona najprawdopodobniej gniazdko później założyła. echhh korciło nas żeby sprawdzić czy ma młode, dałyśmy jej spokój. Hmmm dobrze samemu robić badania bo można czasem podciągnąć wyniki tongue_out albo zamiast dłużej można coś krócej wink Nawet można sobie coś samemu dodać big_grin

                              A tutaj druga mycha wink z długaśnym, puszystym, rudym ogonkiem smile a te jej czarne ślepiska.... mhmmm

                              https://files.tinypic.pl/i/00430/rvx0bwi7oja3.jpg
                              • silencjariusz Re: Kiedyś tam... 13.08.13, 19:56
                                Fajne fotki. Oczywiście nigdy orzesznicy nie widziałem. To te rudzielce przeganiały szpaki z budek lęgowych?
                                • hashimotka88 Re: Kiedyś tam... 13.08.13, 20:57
                                  Oj nie. Po prostu nie kazda budka ptaszkom sie spodobala suspicious
                                  Bylo 40 domkow a zajely 9 wink
                                  A ze mieszkanie puste zostalo to inny lokator wykorzystal sytuacje wink w innej byla bogatka z mlodymi oprocz tych 2 orzesznic wink
                                  Sikora mala w dloni to dopiero malenstwo wink
                                  • silencjariusz Re: Kiedyś tam... 13.08.13, 22:37
                                    9 na 40? To dużo, czy mało?
                                    • hashimotka88 Re: Kiedyś tam... 14.08.13, 11:34
                                      I tak i nie, wg. mnie wink
                                      Niby na 40 to nie wiele, tym bardziej, że to były dwa różne siedliska. Z drugiej strony nie ma tragedii bo budki były zagładane podwójnie, tzn. jedna obok drugiej. Niby szpaki nie są takie terytorialne i nie przeszkadza im zbytnio obecność innych osobników ale i tak żadne nie chciały mieszkać obok siebie wink co się będą cisnąć na jednym osiedlu.
                                      Badanie najlepiej, żeby miało conajmniej 10 prób, wtedy jest istotne statystycznie. No ale w moim przypadku nie brało się pod uwagę samych budek, np karmień ale i też co z tego powstało. W szczególiki się zaglądało, jak się ptaszek rozwinął big_grin czy duży... czy mały... czy sprawny będzie w przyszłości do wyższych lotów big_grin

                                      Hmm jak patrzyłam na te bananowate uśmiechy to od razu samej chciało się śmiać big_grin siostra mi kiedyś powiedziała, że są brzydkie suspicious i żebym nigdzie ich nie dodała w pracy... nie usłychałam jej tongue_out W życiu bym nie pomyślała, że one mogą odciągać, zamiast przyciągać wzrokiem wink

                                      https://images.tinypic.pl/i/00430/b6s3fgsm59bf.jpg
                                      • silencjariusz Re: Kiedyś tam... 14.08.13, 23:59
                                        A te podwójne budki to pomysł uczelni, czy sama je tak na drzewach wieszałaś? Bo może chodziło o to, by na drabinę wspinać się 20 razy a nie 40? tongue_out Siedliska bardzo się różniły od siebie? Ja mam banana rozdziawionego wink
                                        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/4/ce/la/3aiu/V9hoPNpRqHs3beB4LB.jpg
                                        • hashimotka88 Re: Kiedyś tam... 16.08.13, 11:36
                                          > A te podwójne budki to pomysł uczelni, czy sama je tak na drzewach wieszałaś? B
                                          > o może chodziło o to, by na drabinę wspinać się 20 razy a nie 40? tongue_out

                                          Jasne, że nasz big_grin co sobie życie będziemy utrudniać. 2 razy mniej wspninania się, 2 x mniejsze ryzyko upadku wink hmmm nie każde dzrewko było wygodne suspicious niektóre były śmiało powyginane... szczególnie brzózki w drugim siedlisku.
                                          Niestety... tak to nie działało. Budki były wywieszone parami ale i tak za jednym zamachem nie mozna było obu obskoczyć uncertain były na sasiednich drzewach.

                                          Siedliska
                                          > bardzo się różniły od siebie?

                                          Nie aż tak bardzo. Dużo wniosków o różnicach pomiedzy nimi nie powstało. Dwie badane populacje znajdowały się w odległości ok 20 km, więc warunki klimatyczne i siedliskowe były bardzo zbliżone, dlatego był podbny rozwój piskląt w obu miejscach.
                                          Różnica polegała na tym, że pierwsze budki były wywieszone w bliższym sąsiedztwie ludzkich zabudowań i... studentów big_grin przyzwyczajone były do ludzisków a druga populacja miała więcej spokoju. Widać to było w ich zachowaniu. Ciężko było je obserwować suspicious

                                          >Ja mam banana rozdziawionego wink

                                          Czyżby to jakiś drozdowaty ? Nooo, ma niezłego tego zajada wink jednak dziuplaka swoim bananem nie przebije tongue_out

                                          Hehehh możemy się powymieniać karteczkami big_grin Ja też Ci dam drozdowatego ale kosa wink
                                          Tak z własnej inicjatywy fotki mu porobiłam, bo się u mnie zadomowił, pod samiutkim prawie, że domem, na tuji, ok 2m przed oknem wink Podglądacz jeden suspicious

                                          https://files.tinypic.pl/i/00431/pqgdbolxffnw.jpg

                                          https://files.tinypic.pl/i/00431/lzvof25vwbel.jpg

                                          https://files.tinypic.pl/i/00431/73f707nuj16e.jpg

                                          https://files.tinypic.pl/i/00431/6ik68ct5vnlo.jpg

                                          Te fotki oczywiście były robione bez zooma, jak większość moich.
                                          Jakby co mam jeszcze młode piegży i makologwy, też z własnej inicjatywy utrafione wink co zrobić jak się już takowe przypaletały pod mój telefon wink
                                          Aaaa pierwszy raz tej zimy zrobiłam dorosłym sikorom parę zdjęć na odległość. Reszta to jest na wyciągniecie ręki a nawet na dotyk wink
                                          • silencjariusz Re: Kiedyś tam... 16.08.13, 20:37
                                            A na którym siedlisku było więcej budek zasiedlonych?
                                            Twojego banana nie przebiję. To fakt. Takich fajnych fotek nie mam.
                                            Na mojej fotce drozdowaty jak najbardziej jest. Młody kwiczoł.
                                            • hashimotka88 Re: Kiedyś tam... 16.08.13, 21:19
                                              Pomiedzy tymi siedliskami nie bylo.duzej roznicy. Tylko jedna budka.
                                              No nie masz takich fotek z bananami jakie sa u dziuplakow ale na pewno masz lepsze zdjecia wink
                                              Z szarakiem mi sie podobala. Nigdy go nie uchwycilam.
                                              Hmmm kwiczoly to juz wyzej buduja gniazda niz kosy.
                                              Ja swojego kosa mialam na wysokosci gdzies mojej glowy, nawet nizej.
                                              Cwane te kosy byly 2 lata temu. Pierwszy leg wyprowadzily z sukcesem. Mimo ze mam kota uncertain ten sie czasem tam zaskal. Kilka mies pozniej w drugim legu znowu postanowily zlozyc jaja. Zaraz za moim oknem.
                                              Tym razem kot jednak czesciej tam przesiadywal i porzucily jaja zanim cos z nich sie wyleglo. Podejrzewam ze nadal sa tam jaja
                                              • silencjariusz Re: Kiedyś tam... 16.08.13, 21:34
                                                Myślisz, że to przez kota kosy zrezygnowały z drugiego lęgu? Może za często do nich zaglądałaś? wink tongue_out Gniazdo kwiczołów było na wysokości ok 2-2,5 m.
                                                • hashimotka88 Re: Kiedyś tam... 16.08.13, 21:56
                                                  Mysle ze przez kota, bo przy drugim legu kot zczail sie ze tam ptaki zalatuja i potrafil przesiadywac pod tuja a nawet wspiac sie na nia.
                                                  Ja tam nie zagladalam czesto suspicious zobaczylam ze sa jaja i czekalam az cos sie wykluje, widzialabym ze przynosza pokarm.
                                                  Ptaki czesto jesli porzucaja swoje legi to w poczatkowej fazie czyli na etapie jaja. Wtedy nie ma takich duzych kosztow. Jak obserwowoalysmy budki to czesto zagladalysmy do nich zeby wyczaic moment skladania i klucia. Ptaki Jak maja mlode rzadko sie zdarza zeby porzucily, jak juz to predzej jaja. dlatego nawet czlowiek im tak bardzo nie przeszkadza. Wczesniej o tym nie wiedzialam. I zadnego ptaszka nie dotknelam. Myslalam , ze dorosly osobnik juz nie wroci. A to nieprawda. Bralo sie ptaszki do rek i wkladalo z powrotem do gniazda.
                                                  A wlasnie co do tamtego kosa. Jak porzucil ten drugi leg to przeniosl sie na tuje obok ale duzo wyzej. Tam kot sie nie dostal.
                                                  W tym roku nie wiem czy byly kosy. Mialam piegze na ogrodzie bo pies mi mala przyniosl uncertain wiem kiedy wyskoczyly mlode z gniazda, nie wiegdzie je dokladnie mialy ale mialam przypuszczenia na ktorym krzewie.
                                                  Kosa mlodego moja psina tez kiedys zagryzla. Wlasnie w tamtym roku z tego duzo wyzszego gniazda. Dlatego tez wiedzialam kiedy mlode wyskoczyly z gniazda. Psina mi pokazala uncertain ale tamtych kosow wyzej nie mialam szans zobaczyc. Ciekawilo mnie tylko czy to byla ta sama parka co 2 lata temu wink
                                                  • silencjariusz Re: Kiedyś tam... 16.08.13, 22:16
                                                    To faktycznie porzucenie gniazda mogło być spowodowane niezdrowym zainteresowaniem kota. A młodziaka na fotce widzę, że fachowo trzymasz. Ja nigdy nie odważyłem się wyjmować młodych z gniazda. Bałem się, że pozostałe rodzeństwo w strachu zacznie z gniazda wyskakiwać i na piechotę przede mną uciekać.
                                                    Niedobre te Twoje sierściuchy wink Dajesz im czasem coś do jedzenia? wink
                                                  • hashimotka88 Re: Kiedyś tam... 16.08.13, 22:41
                                                    Wzielam go instynktownie wink zeby skrzydlami nie ruszal. Nie wiedzialam jak sie powinno trzymac ptaki.

                                                    Co do tego kosa ze zdjecia w moim reku, to on byl tym wyskoczonym wink
                                                    I zlapalam go. Balam sie zagkadac do gniazda przed koncem legu zeby ich zbyt wczesnie nie wyploszyc. To samo bylo z piegza. Tak mi sie udalo, ze gdy mlode wyskoczyly z gniazda to widzialam je wedrujace i jedna zlapalam do reki. Szliczna mi wyszla, na rozowej piwoni wink

                                                    Co do psin? A po co mam im.dawac jesc skoro sa na wolnosci tongue_out wink
                                                    Mloda strasznie ruchliwa i lubi niuchac wink
                                                    Echhh ostatnio jak z nia bylam to przez nia jaszczurka zgubila ogon. Hmmm wzielam go do reki, ta poruszajaca sie czesc jaszczurki wink tak z ciekawosci
                                                    Jak bylam mloda i nie wiedzialam ze jaszczurki ogon zrzucaja to troche sie wystraszylam gdy pierwszy raz zobaczylam.
                                                  • silencjariusz Re: Kiedyś tam... 16.08.13, 23:56
                                                    Nic nie poradzisz. Psa czy kota, który swobodnie lata po dworze a raczej polu tongue_out nie upilnujesz. Zawsze coś wyniucha, złapie, pożre lub zadusi. No chyba, że utuczysz swoje sierściuchy tak, żeby nie mogły za szybko się poruszać wink
                                                  • hashimotka88 Re: Kiedyś tam... 17.08.13, 00:46
                                                    Polu, polu bo u mnie nie ma dworu tongue_out
                                                    u mnie jak sie wychodzi z dworu to idzie sie na zewnatrz na pole, a nie z powrotem na dwor tongue_out
                                                    Ano nie mam im.tego za zle wink niech sobie poluja na co popadnie, jak taka nature maja to im nie bronie, choc czasem odgonie wink bo np. Ostatnio to sikorom nie pozwolily by wleciec do ... Pustakowej budki big_grin
                  • gwen75 Re: Kiedyś tam... 12.08.13, 16:08
                    hashimotka88 napisała:

                    > Ma już córa skończony zielnik, ususzone kwiatuszki i wlożone w koszulki ?

                    Jakbyś się wybrała do Mayennki to byś mogła z córą osobiście porozmawiać o tym zielniku i innych cudach natury ;D tongue_out
    • organza7 Re: Kiedyś tam... 12.08.13, 13:03
      Supersmile

      Jak chłopak się starabig_grin Więcej takich życiowych komiksów poproszęsmile
      • hashimotka88 Re: Kiedyś tam... 12.08.13, 13:09
        wink
    • gwen75 Re: Kiedyś tam... 12.08.13, 13:16
      hashimotka88 napisała:

      > Hmmm niestety to pierwsze zdjęcie niezbyt się nadaję, bo zbyt małe uncertain

      Znalazłem większe wink

      https://pel.hu/photo/pic/Roller_Coracias_garrulus_Szalakota_(C)_pel.hu.jpg
      • gwen75 Re: Kiedyś tam... 12.08.13, 13:31
        Znikło ;]

        To może to...

        https://www.hidephotography.com/pic/Csaba.Godeny.HidePhotography.com.Coracias.garrulus.Roller.Szalakota1.jpg
        • hashimotka88 Re: Kiedyś tam... 12.08.13, 14:21
          Jak Tyś to zrobił ? suspicious
          Mi ciągle żołna w tego pana się przemieniała, więc w końcu fotę zapisałam ale mi zmalała wink

          Dzięki o wiele wyraźniejsza wink
          • gwen75 Re: Kiedyś tam... 12.08.13, 14:35
            W Google Grafika jest opcja "wyszukiwanie obrazem" (ikonka aparatu w polu wyszukiwania). Można zapodać link do zdjęcia lub przesłać własne. Prosta sprawa smile
            • hashimotka88 Re: Kiedyś tam... 12.08.13, 14:42
              Miałam napisać skomplikowane big_grin
              ale... sprawdziłam i serio to jest prościutkie a przydatne czasem.
              No i posiadłam nową umiejętność wink
    • tdf-888 Re: Kiedyś tam... 12.08.13, 13:43
      to u nas takie kolorowe ptaki rezydują?
      • hashimotka88 Re: Kiedyś tam... 12.08.13, 14:37
        Jasne, że u nas ale są nieliczne, niestety...
        Kraska jedynie na obrzeżach wschodniej Polski występuję a Żółna w południowo - wschodniej części. Tę drugą chyba prościej spotkać, bo występuje stadnie. Gdzieś koło Przemyśla jest jakiś rezerwat żołny ale nie ma to jak z zaskoczenia takiego ptaszka zobaczyć wink

        Z naszych egzotyków (tak te kolorowe nazywam) widziałam tylko wilgę i to nie tak dawno, pierwszy raz tak dobrze. Był jaskrawo żółty samiec i mniej wybarwiona, oliwkowa samica. Wiadomo na kogo patrzyłam tongue_out Wyszukałam go lornetką, po jego śpiewie.

        https://lh3.googleusercontent.com/-aBnnxyD19Ec/TXn7qplbf5I/AAAAAAAAABM/aKM-xqgubf4/s400/3623699434_33a0a9701f.jpg

        W tamtym roku widziałam lecącego nad rzeką zimorodka ale z daleka i to był nasze jedyne spotkanie...
    • hashimotka88 Szaro... 12.08.13, 14:53
      ... zamiast kolorowo ale to również robi się egzotyk dla nas...
      Nie tak dawno wróciłam z krótkiej przejażdżki rowerem. Wstąpiłam do lasu choć wiedziałam, że grzyba nie znajdę, tak tylko wstąpić byłam i.... na coś niecodziennego się napatoczyłam wink
      Zaczęło coś uciekać, pierwsza myśl to musi być sarna, jakaś młodziutka. Patrzę lepiej a to nasz szarak, w lesie urzędował. W życiu bym nie pomyślała, że go zobaczę. Już chyba kilka lat go nie widziałam... ciekawe kiedy następnym razem się spotkamy... znowu za kilka lat?
      Niby nie kolorowy a robi się z naszego szaraka egzotyk.

      Tak jechałam rowerem polną dróżka i jakbym jechała po liściach... tak jest sucho. Deszczu conajmniej miesiąc nie było a takiego mocniejszego to już nawet nie pamietam. W sobotę pokropiło jakby ptak nasr... narobił smile sory, nie jak ptak a biedronka bo praktycznie nawet te krople nie były odczuwalne.... Tak jakby postawić przed roślinami dzban wody i dotarłby do nich tylko zapach wody, jego wilgoć.
      Woda by się w końcu przydała suspicious
      • gwen75 Re: Szaro... 12.08.13, 15:09
        hashimotka88 napisała:

        > W sobotę pokropiło jakby ptak nasr... narobił smile

        Tyle co kot napłakał, się mówi Hashi wink tongue_out

        > sory, nie jak ptak a biedronka

        big_grin
        • hashimotka88 Re: Szaro... 12.08.13, 15:19
          > > W sobotę pokropiło jakby ptak nasr... narobił smile
          >
          > Tyle co kot napłakał, się mówi Hashi wink tongue_out

          Ty się nie czepiaj suspicious ja mam dzisiaj ptaki w głowie tongue_out wink

          Znowu złapałeś mnie za ogonek... bądź za płetwę... wink Moją... złotą rybkę myślową. Oj tam, ona jak kiełb jedynie, Ty lepiej zacznij wyłapywać te złote suspicious tongue_out
          • gwen75 Re: Szaro... 12.08.13, 15:26
            Kiełb jest złoty przecież... wink

            https://dominikowo.republika.pl/kielb%20001.jpg
            • hashimotka88 Re: Szaro... 12.08.13, 15:32
              No i wpadłam big_grin
              Ja tam nie widzę złota tongue_out Kiełbie głową nie pokręcą jak sowa wink
              Z tych kiełbików to takie marne złote rybki myślowe wink ale za to, jakie proste... jak strzałabig_grin nie to co garbata, wybulwiona złota rybka tongue_out
              • gwen75 Re: Szaro... 12.08.13, 15:36
                Oj tak, zdecydowanie wolę smukłe kiełbie we łbie wink tongue_out
                • hashimotka88 Re: Szaro... 12.08.13, 15:45
                  hehehh no szyję to ja chyba mam dość długą wink przynajmniej tak mi się wydaje ale to nie do końca łeb.... Hmmm lizak to patyk i słodycz do lizania, więc niech będzie, że łeb to i szyja big_grin

                  Tylko we łbie wolisz tę smukłość ? suspicious
                  • gwen75 Re: Szaro... 12.08.13, 15:52
                    hashimotka88 napisała:

                    > hehehh no szyję to ja chyba mam dość długą wink

                    To oczywiście nie było o Tobie wink Tak mi się tylko powiedzenie przypomniało wink
                    • hashimotka88 Re: Szaro... 12.08.13, 16:01
                      > To oczywiście nie było o Tobie wink Tak mi się tylko powiedzenie przypomniało wink

                      szkoda suspicious że ma smukłość nie była Ci w głowie suspicious wink

                      Kiełbie we łbie to mi się z Onyksią kojarzą, bo ona takiego zwrotu kilka razy użyła wink
                      • gwen75 Re: Szaro... 12.08.13, 16:11
                        > szkoda suspicious że ma smukłość nie była Ci w głowie suspicious wink

                        A pamiętam, pamiętam tongue_out
                        • mayenna Re: Szaro... 12.08.13, 17:01
                          gwen75 napisał:

                          > > szkoda suspicious że ma smukłość nie była Ci w głowie suspicious wink
                          >
                          > A pamiętam, pamiętam tongue_out

                          A to należy natychmiast zapomnieć takie faux pas. Gwen, starość czy problemy ze wzrokiem?smile
                          • gwen75 Re: Szaro... 12.08.13, 17:10
                            Ani to, ani to. Niektóre rzeczy po prostu lepiej zachować tylko dla siebie ;D tongue_out
                            • mayenna Re: Szaro... 12.08.13, 18:45
                              To brzmi dużo lepiejsmile Tez jestem tego zdania.

                              A ja miałam rodzeni zajęcy w lasku własnym. Obgryzały drzewka owocowe zimą i nie pomagało dokarmianie zarazy.
                            • hashimotka88 Re: Szaro... 12.08.13, 20:02
                              O Tyyyy cwany big_grin Już się nie focham wink
      • agnimi Re: Szaro... 12.08.13, 15:28
        Niestety nasze zające na wyginięciu już są , jeszcze kilka lat temu pod dom podchodziły, a też już dawno onego nie widziała, to samo się robi z innym 'szarakiem' czyli wróblem. Coraz to mniej ich widzę
        • hashimotka88 Re: Szaro... 12.08.13, 15:38
          Kiedyś jak byłam malcem paiętam, że nawet trafiłam na legowisko młodych szaraczków na łące wink
          Teraz... bardzo ciężko jakiegokolwiek zauważyć...

          Co do wróbli, też zauważyłam, że jest ich coraz mniej. Myślę, że głównie przez zmiany pokrycia dachów. Wcześniej pełno ich było pod strzechą. Zawsze dzióba gdzieś wepchały. Miały dobre miejsce na mieszkanie ale i żerowiska od ludzi.
          Teraz to częściej widzę jego kuzyna - mazurka a zawsze było na odwrót. Mnóstwo ćwir-ćwirków się plątało wink
          • silencjariusz Re: Szaro... 12.08.13, 17:09
            A ja pamiętam czasy (lata 90) gdy z Polski szaraki były eksportowane do Francji. Koła łowieckie je wyłapywały, bo mieliśmy ich bardzo dużo, a żabojady prawie wcale. Ostatniego zająca złapałem w obiektyw chyba w 2006 r.
            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/4/ce/la/3aiu/BvmMIHb9uR4pC9DCvB.jpg
            W tym roku widziałem dwa zające.
            Zającom zaszkodziła chyba prowadzona od lat akcja szczepienia lisów od wścieklizny. Wzrost populacji lisów widać nawet przy drogach wink (kto jeździ rowerem ten wie o co chodzi). Ale nie tylko. Bezpańskie psy też robią swoje. No i podobno chemikalia stosowane w rolnictwie mają wpływ na płodność zajęcy. Czy to prawda nie wiem.
            Polska populacja wróbla w porównaniu z 2000 r. spadła o 20%. Przyczyny spadku liczebności wróbla nie są do końca znane. Tak jak pisze Hashi jednym z powodów jest docieplanie budynków i likwidowanie szpar, dziur, zagłębień w elewacjach, które wróbel (ale i np. jerzyk) wykorzystuje do zakładania gniazd. Swoje robią też coraz liczniejsze w miastach krukowate - ich ofiarą padają młode elemelki, jak i zmiany w zieleni miejskiej. Wróble lubią gęste krzaki, żywopłoty - a tych jakby w miastach ubywa.
            • hashimotka88 Re: Szaro... 12.08.13, 20:10
              Jak Tyś tego szaraka ustrzelił? big_grin Dał Ci się, on taki ruchliwy wink

              > Zającom zaszkodziła chyba prowadzona od lat akcja szczepienia lisów od wściekli
              > zny. Wzrost populacji lisów widać nawet przy drogach wink

              O widzisz, nie wiązałam tego ze szczepionkami na wścieklizne, a z samymi drapieżnikami. To samo się tyczy mniejszej populacji bażantów, zapewne.

              . Tak jak pisze Hashi jednym z powodów j
              > est docieplanie budynków i likwidowanie szpar, dziur, zagłębień w elewacjach, k
              > tóre wróbel (ale i np. jerzyk) wykorzystuje do zakładania gniazd. Swoje robią t
              > eż coraz liczniejsze w miastach krukowate - ich ofiarą padają młode elemelki, j
              > ak i zmiany w zieleni miejskiej. Wróble lubią gęste krzaki, żywopłoty - a tych
              > jakby w miastach ubywa.

              Jak to pięknie opisałeś wink to właśnie miałam na myśli tylko lepiej to ująłeś wink
              Kiedyś widziałam mazurka jak zakładał gniazdo w budce lęgowej. Nie wiem jakby to był z wróblem ale i tak go szpaki wypłoszyły suspicious

              Nieźle skoro 2 szaraki Ci się trafiły wink
              • silencjariusz Re: Szaro... 12.08.13, 21:29
                "Jak Tyś tego szaraka ustrzelił?"

                To były czasy gdy zawsze miałem przy sobie zenona z dokręconym jupiterem wink Więc wystarczyło, że szarak przycupnął na chwilę w miejscu i już był mój wink
                • hashimotka88 Re: Szaro... 12.08.13, 21:56
                  Kurcza.. to Ty musiałeś chyba trochę nastrzelać tych fotek... kiedyś jak mi pozwolisz to je może oblukam wink Jupiterem, tzn obiektyw miałeś dokręcany?
                  Hmmm ja czasem, tak jak mówiłam, pstrikałam ale... telefonem zaledwie wink hehhe aprat w nim 3,2 mpx nieźle się wysłużył przez kilka lat. Jak kiedyś popatrzyłam to miałam przeszło 3 tys zdjeć zrobionych wink wiadomo, że większość poszła na zmarnowane...
                  Echhh w tym roku zmieniłam teefonik, niby więcej Mpx ale wcale nie robi lepszych zdjęć a co najgorsze... nie ma lampy błyskowej! surprised

                  Wczoraj robiłam zdjęcia stalowym motylom ale chyba trzeba będzie się tam wybrać z normalnym aparatem wink

                  Masz teraz jakieś cudo? Tzn. dobry aparat. Głównie chodzi mi o zoomy. Ja niby mam 10 mpx ale zoomów zaledwie 4 crying
                  w zimie jak sikorom zdjęcia robiłam to musiałam być od nich parę metrów, żeby cokolwiek było widać. Choć parę dość ładnych wyszło ale człowiek wtedy ostał się na mrozie i musił je przyzwyczajać do swojej obecności wink
                  Dwa lata temu to dopiero miałam zblizenie z modraszką, gdy zaczęła mi dziubać słoninę z ręki. Echhh miłe to było i nie sądziłam, że aż na tyle się do mnie zbliży, byłam jak skała wink
                  • silencjariusz Re: Szaro... 12.08.13, 22:09
                    Zdjęć miałem mało. Nie stać mnie było na tzw. klisze i wywoływanie. A lubiłem stare analogowe lustrzanki. Szczególnie gdy się w makro człek bawił. Ciekawe rzeczy wychodziły. Czasem.
                    Jupiter to obiektyw. Nie ściągał mocno ale dla mnie był w sam raz.
                    Teraz nie mam dobrego aparatu. Jakąś nędzną małpkę chyba 7,1 mpx. i zoom optyczny 10x.
                    Karmienia z ręki zazdroszczę. Długo musiałaś czekać aż się odważy do Ciebie podlecieć?
                    • hashimotka88 Re: Szaro... 12.08.13, 22:15
                      Ta modraszka chyba sobie sprawy nie zdawała kim jestem big_grin a może właśnie wiedziała suspicious
                      Podeszłam, żeby zawiesić słoninę na krzaczku i widziłam jak kawałek ode mnie była modraszka. Wtedy już przestałam się ruszać. O ona co kilka m się zbliżała... 2 m... 1 m... no i w końcu dziubnęła ze dwa razy prosto z ręki ^^ z bliska jeszczę ładniejsza wink
                      Długo tak nie czekałam 5 - 10 min bodajże wink
                      Potem się zczaiła, że ja jednak nie jestem skała big_grin
                      • silencjariusz Re: Szaro... 12.08.13, 22:25
                        Myślałem, że chociaż z godzinę stałaś bez ruchu. A tu proszę... 10 min. Chyba głodna mocno była wink Zazdroszczę, bo to musi być niesamowite doświadczenie smile
                        • hashimotka88 Re: Szaro... 12.08.13, 22:39
                          Może stałam nieco dłużej a czas mi tak szybko leciał big_grin
                          Noooo, niezwykłe, że aż mnie ciary przeszły. Niespodziewałam się, że tak blisko podejdzie wink
                          Co innego złapać ptaszka młodego, który latać jeszcze nie potrafi smile

                          Aaaaa wiesz w jakim dziwnym miejscu zauważyłam bogatkę? Zagnieżdziła się niespotykanie nisko i w dziwacznym miejscu. Tuż nad ziemią, pomiędzy dwoma pustakami smile Wyczaiłam już na początku gdy starsze osobniki często tam wlatywały ale myślałam, że zrezygnują i nie zniosą tam jaj. Hahah potem słyszałam jak młode piszczą, wszystko było jasne smile Psy jednak też je słyszały.. uncertain próbowałam je oduczyć, żeby tam nie przesiadywały. Najbardziej ciekawskie były z początku nowych gości na ogrodzie, później mniej bo ich przeganiałam. Psy oczywiście big_grin Myślę, że odniosły sukces legowy, bo długo młode popiskiwały, jak to dziuplaki smile heehhe najdziwniejsze, że kot ich nie zauważył. Taaaaka łatwa zdobycz wink
                          Aaaa, te bogatki miały gniazdko dokłądnie w tym samym miejscu co w zimie im wywieszałam słonię, pod jabłonką wink
                          • silencjariusz Re: Szaro... 12.08.13, 22:51
                            Czyli gnieździły się bardzo blisko żerowiska wink Bardzo rozsądne z ich strony.
                            Ech... zazdroszczę takiego karmienia. Mnie z ręki jadły tylko... komary. I gzy. Ciar nie czułem. Swędzenie i owszem wink
                            • hashimotka88 Re: Szaro... 12.08.13, 23:04
                              Oj tam zazdrościć od razu.... to był moment jedynie... ale mnie utrafiła modracha jedna wink
                              Mnie z ręki jadły tylko... komary
                              Chcesz, żeby ptak Ci jadł z ręki? Idź do mieszczańskich gołębi, one są łatwe big_grin

                              A Ty czemu nie wpatrzony w niebo ? suspicious
                              Mi znowu nie pozwolono, bom sama suspicious pewnie teraz przez kilka dni i tak będzie zachmurzone niebo...
                              Do 3 razy sztuka... za rok już sobie kogoś znajdę do podglądania big_grin znaczy się z nim będę niebo podglądać, co kryje pod swoją sukienką, znaczy się kopułą wink bo inaczej nigdy nie zobaczę tego roju suspicious echhh
                              • silencjariusz Re: Szaro... 12.08.13, 23:13
                                Gołębi nie cierpię. Chyba, że dzikie.
                                Nie patrzę w niebo bo do barłogu już się gramolić zamierzam.
                                Pazia musisz koniecznie znaleźć. Ty byś w spadające gwiazdy była wpatrzona, a on w Ciebie wink
                                • hashimotka88 Re: Szaro... 12.08.13, 23:19
                                  > Pazia musisz koniecznie znaleźć. Ty byś w spadające gwiazdy była wpatrzona, a o
                                  > n w Ciebie wink

                                  Nie, nie pozwoliłabym mu...suspicious tzn. on i tak by nic nie widział w ciemności a nie pozwoliłabym mu światła zaświcić wink No chyba, żeby miał noktowizor to by sobie mógł popatrzeć i mnie prześwietlić jak kocur nocą wink
                                  Fajna to sprawa widzieć nocą, choćby nie swoimi oczami...
                                  • silencjariusz Re: Szaro... 12.08.13, 23:47
                                    Noktowizor? Nie doceniasz pazia. Skoro w ciemnościach zawiódłby go wzrok, to inny zmysł by mu się wyostrzył. Dotyk mianowicie wink Tak by Cię w ciemnościach oglądał.
                                    DN
                                    • hashimotka88 Re: Szaro... 13.08.13, 00:23
                                      Skoro w ciemnościach zawiódłby go wzrok, to in
                                      > ny zmysł by mu się wyostrzył. Dotyk mianowicie wink Tak by Cię w ciemnościach ogl
                                      > ądał.

                                      Może lepiej gdyby tylko jeden zmysł zadziałał i tak mnie "oglądał" suspicious a może... spać już pora big_grin

                                      DN wink
            • agnimi Re: Szaro... 12.08.13, 20:17
              U mnie na podwórku królują takie czarne ptaki z pomarańczowym dziobem, wyguglałam, ze to kos.
              Chodzą po podwórku, a myślałam że ptaki to tylko podskakują, a te po prostu kroczą, na wiosnę tak dziobały trawę, że dziury porobiły, aerator niepotrzebny wink a potem kradły kotu żarcie i do tej pory to robią, przez co jeden zginął śmiercią tragiczną,
              a wróbelki to tylko ze dwa widziałam, a tak jakoś je lubię
              • hashimotka88 Re: Szaro... 12.08.13, 20:41
                Opis się zgadza do kosa ale... one nie chodzą tylko skaczą. Nie wiem czy czasem wszystkie drozdowate tak się nie poruszają wink Na pewno kosa od szpaka można odróznić po chodzie, bo to szpak kroczy a kos skacze. Są podobnej wielkości i szpak tak fajnie wysuwa szyję jak idzie. Teraz szpaki prawdopodobnie są czarne z metalicznym połyskiem a na jesień gdy zmienią upierzenie, znowu będą nakrapiane w białe plamki. Może to jednak był szpak, skoro chodził wink

                >a myślałam że ptaki to tylko podskakują

                Krukowate też chodzą wink kiedyś widziałam jaka kawka przechodziła przez.... przejście dla pieszych big_grin skrzydło miała chyba złamane uncertain
Pełna wersja