samotni w zwiazkach

11.01.14, 23:05

Hej! Pisze tutaj bo dzisiaj czara goryczy się przelała. Coś we mnie pękło i chyba mam dosć samotnosci. Najzabawniejsze w tym jest to ze jestem w zwiazku, ale jestem strasznie samotna. Szukam kogos aby tak sie nie czuć, kogos kto wypełni pustkę która czuje. Nie szukam zwiazku, szukam bratniej duszy do pogadania, przyjaciela innego niż Ci których mam, takiego z którym mogę pogadać naprawde na każdy temat.
    • pzkpfw-vi-b-konigstiger Re: samotni w zwiazkach 11.01.14, 23:10
      a czemu nie możesz gadać z tym, z kim jesteś w związku?
    • neojeriomina Re: samotni w zwiazkach 11.01.14, 23:39
      Jak się czuje samotność w związku, to albo się stara ten związek naprawić albo się go kończy. A tak, to nikt nie będzie chciał za "doczepkę" robić.
      • maja-3 Re: samotni w zwiazkach 12.01.14, 09:13
        ,,Szukam kogoś aby tak się nie czuć"
        Pewnie nie to chcesz usłyszeć, ale wchodzenie z kimś nawet w wirtualną znajomość może tylko pogłębić Twoje problemy w związku...
        • smilyloletta Re: samotni w zwiazkach 12.01.14, 09:42
          czasem nie da sie już gadac ze soba, ale tez nie da się jeszcze rady skonczyć wszystkiego bo jeszcze jakas mała iskierka gdzieś sie pali. Może i racja że przez fora moje problemy mogą sie pogłębić, ale czuje ze tylko tutaj mogę wylac wszystko z siebie, bo sie nie znamy.
          • mayenna Re: samotni w zwiazkach 12.01.14, 11:25
            Czemu nie da się gadać ze sobą?
            Wchodzie w bliskie relacje jak się nie jest wolnym może zgasić to co się jeszcze tli, skrzywdzić drugą stronę, skomplikować ci życie i spowodować dodatkowe problemy.
            Pogadać o wszystkim możesz przecież na forum ogólnymsmile
            • pocoo Re: samotni w zwiazkach 17.01.14, 17:21
              Jak dogadać się z facetem,który nie rozumie co się do niego mówi?
              Jak zaczyna mi coś tłumaczyć,to jak "wół krowie na rowie".Więc zawsze mówię,"zacznij od końca".
              Kiedy coś do niego mówie,to gapi sie na mnie jak "cielę na malowane wrota" i muszę mu to napisać,żeby zrozumiał.
              Nie przyznam się ,ile lat tkwimy w tym związku ,bo to niewiarygodne.
              • speedboat8 Re: samotni w zwiazkach 23.01.14, 23:51
                Oznacza to ze macie problemy komunikacyjne i jesli chcesz aby sie polepszylo pora pojsc do poradni psychologicznej
                Czasem jest tak ze reprezentaci tej samej plci nie moga sie dogadac bo kazdy komunikuje sie na innej plaszczyznie na ktora ma wiele czynnikow np pochodzenie,wyksztalcenie, srodowisko, poziom adrenaliny we krwi, stan zdrowia itd W kazdym razie sprawe komplikuje jeszcze ze ty jestes kobieta aon mezczyna co tez wplywa na zrozumienie.jego mysli po prostu odwoluja sie do innych doswiadczen niz twoje i stad nie rozumiecie sie.On nakierowany jest na rozwiazywanie problemow jak najszybciej a ty chcesz sie wygadac,wyrzucic swoje emocje a rozwiazanie ich cie nie interesuje.To sa podstawowe problemy.
                Mysle ze psycholog sie prosi o ile nie chcesz sie udusic swoimi emocjamismile
        • anirat Re: samotni w zwiazkach 23.01.14, 21:46
          Nie zawsze, zależy z kim, powiedzmy, ze ktoś kiedyś, wiele już lat może ze 6 wszedł ze mną w tzw wirtualną znajomość w czasie kryzysu w swoim związku i jest w tym związku do dziś, chyba trochę się otrzepał i chyba zaczęli się starać. Mi nie chodziło nigdy o odciąganie go od rodziny, ale czasem patrzyłam na te problemy z tzw. boku. Czasem coś pisałam co ja tam sobie o tym mysle. Związek trwa, mając lepsze i gorsze chwile, dokładnie nie wiem, znajomośc wirtualna trwa teraz o kwiatkach, czasem o innych pierdołach, ale jego zona podobno nie wie. Jego klocki.
    • altz Re: samotni w zwiazkach 12.01.14, 10:01
      smilyloletta napisał(a):
      > Coś we mnie pękło

      Napisz proszę, jak się czujesz i czy jeszcze żyjesz? Jeśli to coś z jelitami, to przy zapaleniu otrzewnej już byś nie żyła. Może trzustka? Albo co innego?
      Najbezpieczniejsze są żebra, wystarczy się owinąć bandażem.
      Tak czy siak, wizyta na pogotowiu zalecana.
      • hashimotka88 Re: samotni w zwiazkach 12.01.14, 12:00
        big_grin
      • czarny.onyks Re: samotni w zwiazkach 12.01.14, 12:08
        altz napisał:

        > Najbezpieczniejsze są żebra, wystarczy się owinąć bandażem.


        ....bandażem już się nie owijasuspicious
        • ame_belge34 Re: samotni w zwiazkach 18.01.14, 09:20
          jak mnie kiedyś kierowca był uprzejmy przejechać, to mi owijali .... medycyna tak szybko poszła naprzód ? wink
    • pocoo Re: samotni w zwiazkach 17.01.14, 17:12
      Dajcie mi faceta,z którym można pogadać?
      Nawet jeżeli potakuje ,to i tak nie słucha.
      • plantin Wybierałaś sobie głąbów na dyskutantów - 20.01.14, 10:53
        - partnerów - to twoja strata ! smile
        A co do Autorki głównego wpisu - nie pierwsza i nie ostatnia ofiara swojej - hmmm - cierpliwości ? - naiwności ?
        Jak można wiązać się z imbecylem, który nic nie rozumie ?
        Oj, dziewczyny, dziewczyny smile
        • speedboat8 Re: Wybierałaś sobie głąbów na dyskutantów - 20.01.14, 18:59
          Albo jest inaczej !
          Facet zamknal sie w sobie bo widac kobitka nie daje mu tego co mu potrzebne!
          Zawsze jak cos jest nie tak to bledy popelniaj dwie strony,bo do tanca trzeba dwojga smile
          Autorko jak cie uwiera ,poszukaj sobie kochankasmile.Daj swemu zonkosiowi ostatnia szanse ,zrob kolacje badz mila i zapytaj dlaczego z toba nie rozmawia ? moze cos ci powie a jak nie to znajdz sobie faceta co cie rozbawi i poczujesz ze jestes kobietasmile
    • ubiquitousghost88 A kochasz siebie? 17.01.14, 22:07
      ...
    • agatharia Re: samotni w zwiazkach 20.01.14, 20:58
      Ja jestem własnie ofiara swojej cierpliwości... trwała 6 lat z czego 4 lata byłam zaręczona. Ktoś może pisać, ale głupia laska ... moje koleżanki nie rozumiały mnie, tylko słuchałam ich rad. To co czujesz teraz, czułam 2 miesiące temu - tylko zamiast milej kolacji jak wyżej Ci poradzono, wylałam cala czarę goryczy - wszystkie swoje pretensje, chciałam powiedzieć co czuje. Tydzień później usłyszałam, ze On nic do mnie nie czuje i że to koniec.

      Postaw sobie pytanie, wyobraź sobie, że tej osoby nie ma. I jak się będziesz czuła - szczęśliwa? Jeśli tak - to trzeba się rozstać.

      Ja też miałam dość wszystkiego - ale teraz zrobiłabym ta kolacje i bez pretensji, gniewu i żalu szczerze wyjaśniłabym tą sytuacje, mówiąc, ze chce coś zmienić na lepsze - bo mi zależy.

      Też czułam się samotna w związku ... ale teraz czuję ją jeszcze bardziej - jak jestem sama.
      • speedboat8 Re: samotni w zwiazkach 21.01.14, 10:33
        No i masz jasnosc sytuacji.Moim zdaniem skoro on nic nie czuje znaczy sie ze waszego malzenstwa nie ma .Lepiej rozejdzcie sie i szukajcie szczescia na wlasna reke.
        Widac wasz zwiazek sie wypalil.Do uczuc nikogo nie zmusisz.Pytanie czy warto to ciagnac ? Skoro sprawy zaszly tak daleko ze on ci jasno wylozyl co sie dzieje z nim to juz po sprawie! Rozwod to wlasciciwie formalnosc.
        Mysle ze lepiej zyc samemu niz z osoba z ktora nas nic nie laczy.
        Ja bym nie przezazal sie perspektywa zycia samemu.Z opisu wynika ze masz kolo trzydziestki wiec faceta sobie jeszcze znajdziesz,tyle jest portali randkowych i wciaz pelno singli.Do wyboru do kololru.
        • anirat Re: samotni w zwiazkach 23.01.14, 21:47
          Nie tak łatwo w tym świecie pełnym singli znaleźć kogoś do związku smilesmilesmile
          • speedboat8 Re: samotni w zwiazkach 23.01.14, 21:59
            Jakies dziwne rzeczy prawisz.To kwestia woli czy sie chce kogos znalesc.Na ogol jest tak ze po rozpadzie starego wciaz nosimy w sobie ten stary zwiazek i trudno nam spojrzec na nowego partnera inaczej niz przez doswiadczenoa ze starym.
            Nie trzeba od razu budowac zwiazku na zycie.Dobrze sie poznac ,ocenic... to wymaga troche czasu.Bezpiecznikiem jest to ze w kazdej chwili mozna wysiasc z tego tramwaju smile i poszukac kogos innego.Swiat nie sklada sie tylko z zyciowych partnerow.Sa dzieci,sa pasje, rozwijanie sie czy chocby ladny widok za oknem.Poznanie kilku facetow wnosi bardzo wiele do zycia bo pozwla poznac lepiej druga plec i jej sposob odczuwania,myslenia.Wazne by sie otworzyc i chcec poznac.
            Faceci to nie sa kobiety w spodniach ale... inne planetysmile
    • vanosh Re: samotni w zwiazkach 21.01.14, 19:59
      Cześć, czuję to samo. Mógłbym prosić o kontakt do ciebie? Też czuję że muszę z siebie coś wylać.
      • izabelka140919 Re: samotni w zwiazkach 25.01.14, 17:38
        Mam taką samą sytuację , czy to zmęczenie materiału czy z nami jest cośnie tak?
    • nobel0 Re: samotni w zwiazkach 23.01.14, 18:54
      Doskonale Cię rozumiem. Samotna choć nie sama...
      • izabelka140919 Re: samotni w zwiazkach 25.01.14, 17:42
        Ale czemu z facetami tak trudno dojść do porozumienia? Czy my kobiety mówimy innym językiem ?
        • speedboat8 Re: samotni w zwiazkach 25.01.14, 18:28
          Jasne ze mowicie innym "srodkiem komunikacji".Szkoda ze malo ktora zadaje sobie takie jak ty pytania,moze mniej byloby dramatow na swiecie?!
          Kazde uslyszane slowo wywoluje rownolegle obraz i emocje w naszym mozgu.Te emocje i obrazy zaleza od naszego doswiadczenia, wiedzy,wyksztalcenia i wielu,wielu czynnikow ot chocby zjedonej rano jajecznicy na boczku smile
          Jesli osobowosci ,doswiadczenia i inne uwarunkowania partnerow sa podobne nie ma problemu bo odwoluja sie do tych samych lub podobnych skojarzen i rozumieja sie , " wpol slowa " o co partnerowi chodzi.Natomiast jest problem jak sa odlegli od siebie. Dochodzi do tego jeszcze jeden czynnik ze faceci inaczej mysla ,tzn ich skojarzenia wywolane slowami partnerki podazaja innymi sciezkami myslowymi i wywoluja inne obrazy i oczywiscie emocje.
          Genralnie facet jest zawsze w sytuacji stresowej nastwiony na rozwiazanie problemu jak najszybcie! a kobieta zas zaczyna od opisywania swoich emocji.On jej nie rozumie bo on chce rozwiazania a ona zas wusluchania .Tak po krotce mozan to ujac .Dlatego wazne jest czeste ,az do bolu rozmawianie ze soba i wyjasnianie ,przy szacunku dla odmiennosci stanowiska.W przeciwnym wypadku nastepuje wewnetrzne zamykanie sie bo skoro nie rozumiemy sie ...
          Dobra rada dla kobiet .Facetom trzeba wszystko wyjasniac.Oni nie czytaja w waszych myslach a tym bardziej w emocjach.Lopatologicznie ! i kazdemu !
          • agatharia Re: samotni w zwiazkach 25.01.14, 23:01
            Mówisz trzeba mówić łopatologicznie... Jednak czasem przychodzi taki moment, że nie masz siły tłumaczyć (szczególnie po raz setny to samo). Przykładowo masz ciężki dzień albo tydzień i nie masz nawet siły się uśmiechnąć.
            Ja jak widzę, że druga osoba ma zły humor to próbuje ja wyciągnąć z tego amoku - nikt mi tego nie mówi, że tak mam zrobić.
            Gdy kobieta ma zły humor to zawsze jest, że znowu ja coś ugryzło albo, że ma fochy ... i wtedy facet też już ma zły humor. I tego nie jestem w stanie zrozumieć, że wszystko ma być podane na tacy. To jest wygodne podejście - powiedz co chcesz.
            Faceci też mogą się czegoś domyśleć - tylko wygodnie jest tego nie robić. smile
            • speedboat8 Re: samotni w zwiazkach 26.01.14, 01:22
              No! facet juz taki jest ze nie rozumie psychiki kobiet a jesli to jakas perelka z niego smile.Ja masz zlu humor to unikaj go! Zamknij sie w sypialni ,powiedz ze cie glowa boli ,ze zle sie czujesz i ogranicz "zderzanie" sie na malej przestrzeni mieszkania.On tez jest zmeczony i jak mu mowisz ze masz zly humor to jego myslenie jest: co mam zrobic aby poprawic jej humor? skoro mnie o tym informuje!Tak facet mysli.Wiec nie mow mu ze masz zly humor a zwyczjanie poloz sie do lozka.Sam przyjdzie ! i zagadasmile lub nie a! ale wtedy to oznacza ze macie kryzys w zwiazku i trzeba powaznie pogadac o was w niedziele jak oboje sie dobrze wyspicie .
            • izabelka140919 Re: samotni w zwiazkach 26.01.14, 17:32
              Myślę , że przesadzasz. Nie zawsze jest tak ,że kobieta ma fochy . Aby związek był udany trzeba nieustannie się starać , i muszą to robić dwie strony . A faceci często myślą ,że po ślubie albo już pi wielu latach bycia razem nic nie trzeba . A to jest prosta droga do nikąd. I tylko patrzeć aż każde pójdzie w swoją stronę.
              • agatharia Re: samotni w zwiazkach 26.01.14, 18:57
                I ja chyba się do tego nie nadaje... albo chyba tego nie rozumiem. Doświadczenia mam tylko na poziomie narzeczeństwa ... a co dopiero małżeństwo.

                Kiedyś obietnice były więcej warte - teraz tak jak mówisz trzeba się non stop starać, bo nie ma nic na pewno. To mnie trochę przeraża i budzi całkowity brak zaufania. Jak sobie z tym radzicie?
                • falowod Re: samotni w zwiazkach 26.01.14, 21:10
                  Dzisiaj wygodniej jest zyc w konkubinacie bo unika sie niepotrzebnych komplikacji administracyjnych.Ludzie sie schodza i rozchodza,zqawieraja 2,3 zwiazki w zyciu lub wiecej bo chca czuc sie szczesliwi. Nie zapominajmy tez o wplywie kapitalizmu i a konkretnie konsumpcjonalizmu na nasze traktowaniedrugiego czlowieka na zasadzie "uzyj i wyrzuc" wink
                  Preznosimy stunek do rzeczy na innych ludzi smile i tu jest caly problem.Nie ma czasu na refleksje ,na wejscie w siebie i swoje emocje ,za to jest pospiech i pogon smile
                  Niedlugo bedziemy tak szczesliwi jak ludzie w USA smile
                  • izabelka140919 Re: samotni w zwiazkach 27.01.14, 11:19
                    Masz rację , ale odnoszę taż wrażenie że osoby ktore sa na tym forum już to wiedzą i widzą ten problem .
                    • falowod Re: samotni w zwiazkach 03.11.14, 22:24
                      Ja na odwrot.Uwazam ze wypowiedzi swiadcza ze nie widza ,ze sa slepi na problem.Szukaja wszedzie tylko nie u zrodlasmile
                      Gdyby widzieli, nie byloby tylu zagubionych osob
              • speedboat8 Re: samotni w zwiazkach 27.01.14, 12:10
                I tu sie zgadzam z toba.Trzeba chciec i starac sie smile A faceci to lenie .Podswiadomie czuja ze kobieta w formalnym zwiazku jest juz :"zaanektowana" i przestaja sie starac smile no bo gdzie pojdzie z dwojka dzieci smile ? Trzeba wiec starac sie byc atrakcyjna tak aby on czul zeinne meskie oko na was os czasu do czasu spocznie i wtedy zaczyna sie czuc niepewenie.Madra zona wie o tym ze odrobina zazdrosci to jak pieprz w zupiesmile
                Takie staranie sie nawet na malym poziomie jest wazne aby utrzymac swierzosc relacji .
                Jesli sa problemy trzeba o tym rozmawiac a jak nie da sie tego przedyskutowac to korzystac z porad psychologa
                • elf46 Re: samotni w zwiazkach 27.01.14, 12:56
                  Kiedyś miałam ten sam problem - niby razem, a osobno. Każda próba rozmowy kończyła się kłótnią i było jeszcze gorzej. W końcu wpadłam na genialny pomysł. Po prostu napisałam list do mojego męża ze wszystkimi swoimi bolączkami. I o dziwo to poskutkowało. Zaczęliśmy normalnie rozmawiać, on też mi powiedział czego mu brakuje w związku i tak skończyły się nasze problemy. A propos - list zostawiłam na stole. Życzę powodzenia.
                  • speedboat8 Re: samotni w zwiazkach 27.01.14, 14:32
                    Widac przynajmniej lubil cie i myslal !a to wazne !, poza tym dalas sygnal ktory zaapelowal do jego "logicznego " myslenia .
                    To byl dobry pomysl ale nie zawsze sie sprawdza jak emocje sa na wysokim poziomie i nie ma co ratowac!
                    W kazdym razie pomysl bardzo praktyczny ale nie gwarantujacy sukcesu.Mozna go wyprobowac wraz z innymi.
    • kubalost Re: samotni w zwiazkach 12.03.14, 18:53
      Witam. Może to zabrzmi mało oryginalnie ale jestem w podobnej sytuacji, ale nie jestem pewien czy nadaję się do takich rozmów, więc sama może to oceń i napisz do mnie
      • kubalost Re: samotni w zwiazkach 19.03.14, 20:42
        Przepraszam ale miałem problemy z pocztą i nie mogłem odczytać Twojej wiadomości, jeśli to nie kłopot to napisz jeszcze raz. Pozdrawiam i dziękuje
    • margo1547 Re: samotni w zwiazkach 15.04.14, 21:15
      Hej, mam podobną sytuację. Co z tego że mam rodzinę, ale brakuje mi kogoś do wygadania się.
    • taksylwia Re: samotni w zwiazkach 01.11.14, 23:26
      Cześć smile mam na imie Sylwia , jestem w podobnej sytuacji jak Ty smile jeśli chciałabyś pogadać to daj znać
Pełna wersja