Dodaj do ulubionych

kultura rozstania

08.07.14, 15:36
Jeśli dwojgu ludziom jest dobrze ze sobą to żadne z nich nie będzie myślało o rozstaniu. To oczywiste. Raczej będą myśleć o tym jak wzajemną więź umocnić.
Ale nie zawsze jest tak różowo.
Przypadki, że oboje jednocześnie dochodzą do wniosku, że lepiej się rozstać, są raczej niezwykle rzadkie.
Zwykle to jedna ze stron dochodzi do wniosku, że lepiej się rozstać. Pytanie teraz jak zareaguje druga strona? Wydawałoby się, że "nic na siłę". Skoro nie chce ze mną być to nie będę go/jej zatrzymywać. Oczywiście to może nie być łatwe, bo uczucie, bo miłe wspomnienia itd.

I tu dochodzimy do sedna. Jeśli trudno się pogodzić z rozstaniem to czy muszą się pojawiać zarzuty typu "zabawił/a się mną, oszukał/a, wykorzystał/a, zawiódł/zawiodła mnie"? To według mnie takie manipulacje mające na celu wywarcie presji na drugiej osobie i wpędzenie jej w poczucie winy.

Co myślicie?

PS. Możliwość dobrego poznania drugiej osoby przed etapem "jesteśmy razem" jest dość ograniczona. Ludzie się często za bardzo starają lub nawet ukrywają swoje wady. Dopiero w praniu wychodzi wiele rzeczy.
Obserwuj wątek
    • torado Re: kultura rozstania 08.07.14, 18:34
      gwen75 napisał:
      > Zwykle to jedna ze stron dochodzi do wniosku, że lepiej się rozstać. Pytanie te
      > raz jak zareaguje druga strona? Wydawałoby się, że "nic na siłę". Skoro nie chc
      > e ze mną być to nie będę go/jej zatrzymywać. Oczywiście to może nie być łatwe,
      > bo uczucie, bo miłe wspomnienia itd.

      właśnie...ale ważne są powody rozstania i przynajmniej dla mnie, zarówno decyzja o byciu z kimś, wspólnym mieszkaniu musi być bardzo mocno przemyślana, tak i rozstanie musi być bardzo mocno przemyślanie, może nawet przegadane z tą drugą osobą, żeby nie pod wpływem jakiegoś kryzysu się rozstawać, który może być chwilowy i żeby wykorzystać wszelkie środki zaradczo-naprawcze związku wink

      > I tu dochodzimy do sedna. Jeśli trudno się pogodzić z rozstaniem to czy muszą s
      > ię pojawiać zarzuty typu "zabawił/a się mną, oszukał/a, wykorzystał/a, zawiódł/
      > zawiodła mnie"? To według mnie takie manipulacje mające na celu wywarcie presji
      > na drugiej osobie i wpędzenie jej w poczucie winy.
      >
      zgadzam się i osobie, która tak myśli żaden związek prawdopodobnie się nie uda, bo nie widzi co ona robiła nie tak, nie jest krytyczna wobec siebie, jedynie wobec tej drugiej osoby. A za rozpad związku odpowiedzialne są dwie strony, no pomijam tu sytuacje jakieś patologii, fizycznej, psychicznej przemocy, alkoholizmu...
      • abyss7 Re: kultura rozstania 08.07.14, 19:17
        gwen75 napisał:
        > I tu dochodzimy do sedna. Jeśli trudno się pogodzić z rozstaniem to czy muszą s
        > ię pojawiać zarzuty typu "zabawił/a się mną, oszukał/a, wykorzystał/a, zawiódł/
        > zawiodła mnie"? To według mnie takie manipulacje mające na celu wywarcie presji
        > na drugiej osobie i wpędzenie jej w poczucie winy.

        ZAWSZE, gdy nie chciałem rozwijać związku, słyszałem takie zarzuty pod swoim adresem. Źle się z tym czułem, jednak nigdy nie odbierałem ich jednak jako formę manipulacji, czy wywierania presji. Wiem, że nie jest łatwo spotkać kogoś, kto nam odpowiada, a gdy już to nastąpi i wydaje się, że będzie dobrze, ale okazuje się, że ta osoba widzi to inaczej, wtedy pojawia się ból, poczucie rozczarowania, krzywdy etc. Więc zarzuty o wykorzystaniu, zabawieniu się, oszustwie, traktuję jako formę wyrzucenia nieuniknionych w tej sytuacji, negatywnych emocji.


        gwen75 napisał:
        > PS. Możliwość dobrego poznania drugiej osoby przed etapem "jesteśmy razem" jest
        > dość ograniczona. Ludzie się często za bardzo starają lub nawet ukrywają swoje
        > wady. Dopiero w praniu wychodzi wiele rzeczy.

        torado napisała:
        > zgadzam się i osobie, która tak myśli żaden związek prawdopodobnie się nie uda,
        > bo nie widzi co ona robiła nie tak, nie jest krytyczna wobec siebie, jedynie w
        > obec tej drugiej osoby.

        Nie zawsze jednak rozstania wynikają z wad danej osoby. Przecież bywa też tak, że poznając kogoś dochodzimy do wniosku, że nie czujemy się z nią dobrze, coś nam nie odpowiada, no czegoś brakuje. I nie musi się zmieniać, bo dla innych może być ideałem.
        • torado Re: kultura rozstania 08.07.14, 19:43
          abyss7 napisał:
          > torado napisała:
          > > zgadzam się i osobie, która tak myśli żaden związek prawdopodobnie się ni
          > e uda,
          > > bo nie widzi co ona robiła nie tak, nie jest krytyczna wobec siebie, jed
          > ynie w
          > > obec tej drugiej osoby.
          >
          > Nie zawsze jednak rozstania wynikają z wad danej osoby. Przecież bywa też tak,
          > że poznając kogoś dochodzimy do wniosku, że nie czujemy się z nią dobrze, coś n
          > am nie odpowiada, no czegoś brakuje. I nie musi się zmieniać, bo dla innych moż
          > e być ideałem.

          ale abyś czy czujesz się z kimś dobrze, przynajmniej ja tak mam, to ja to wiem po 4 spotkaniach. Wiem czy osoba mi odpowiada fizycznie, mentalnie itd. A pozostałe rzeczy czyli ta tzw. codzienność bywa trudna, bo trzeba się docierać, ale jeśli dobrze się czuję przy tej osobie i razem chcemy pokonywać trudności dnia codziennego wynikające z odmiennych nawyków to to się udaje. Ale warunkiem jest właśnie krytycyzm wobec siebie, a nie tylko wobec partnera.
          • abyss7 Re: kultura rozstania 08.07.14, 20:03
            torado napisała:
            > ale abyś czy czujesz się z kimś dobrze, przynajmniej ja tak mam, to ja to wiem
            > po 4 spotkaniach. Wiem czy osoba mi odpowiada fizycznie, mentalnie itd.

            Każdy jest inny, ja potrzebuję więcej czasu, znacznie więcej. Zwłaszcza, że mam świadomość, że w fazie, gdy unosi mnie stado motyli buszujących w brzuchu, widzę dokładnie to, co chcę widzieć.


            > codzienność bywa trudna, bo trzeba się docierać, ale
            > jeśli dobrze się czuję przy tej osobie i razem chcemy pokonywać trudności dnia
            > codziennego wynikające z odmiennych nawyków to to się udaje.

            O tym, że udany związek wymaga nieustannej pracy nad nim i zaangażowania wyprodukowałem tu tyle postów, że chyba nie masz wątpliwości, że sądzę inaczej. Jednak serce nie sługa i nie zmusisz go do kochania. Jeżeli w miarę poznawania danej osoby stwierdzisz, że "to nie jest to", wtedy lepiej się rozstać. Bycie z kimś po to, żeby nie być samemu, uważam za ogromny błąd, za który przyjdzie słono zapłacić w przyszłości.


            • torado Re: kultura rozstania 08.07.14, 20:11
              abyss7 napisał:
              > Bycie z kimś po to, żeby nie być samemu, uważam za ogromny błąd, za który przyjdzie słono zapłacić w przyszłości.
              >
              a z tym się zgadzam...smile Bo lepiej być samemu radosnym, wolnym niż stłamszonym w związku z kimś, kto nam nie odpowiada smile
                • marisella Re: kultura rozstania 09.07.14, 14:54
                  witrood napisał:

                  > Bo sprzedają w torebkach kilogramowych, a jak dla mnie to ciut za dużo.

                  Zblanszowany bób podobno można mrozić smile Nie próbowałam nigdy, ale jadłam taki w marcu i smakował zupełnie normalnie smile Z początkiem wiosny - to niebo w gębie smile

                  Zawsze to rozwiązanie lepsze niż wyrzucanie (też nie lubię wyrzucać jedzenia, jak Mayenna smile)
                    • marisella [OT] kultura rozstania 12.07.14, 09:23
                      czarny.onyks napisała:

                      > też nie lubię wyrzucać, ale niestety zdarza się często;/
                      > zwłaszcza, gdy trudno kupić małe porcje...albo gdy sie człowiek rozpędzi w goto
                      > waniubig_grin

                      Mrożenie to całkiem dobra opcja, jak się ma gdzie smile Ja mam aktualnie zamrażalnik wielkości naparstka, więc mrożę tylko to, czego mało - resztki dżemów (używam czasem kupnych do ciast, ale zużywam połowę, druga się zawsze psuła; teraz pakuję w woreczki strunowe i siup smile na kanapkę po rozmrożeniu się słabo nadają, ale do kolejnego ciasta są ok smile), ugotowany i mocno odparowany=skoncentrowany bulion mrożę w woreczkach do lodu, tak samo wino, oliwę z pomidorów suszonych (wszystko to idealnie na potem do sosów lub risotto smile), drożdże w porcjach po 10-20 gram, pesto jeśli nie zużyję na raz smile Resztę zamrażalnika zajmują dwa pojemniczki z malinami na lody wink

                      Jeśli idzie o to, co dawniej (w czasach lodówki z zamrażalnikiem 130 l) mroziłam - teraz przerzuciłam się (z czym się da) na słoki big_grin

                      Jeśli ugotuję z rozpędem i wiem, że nie przejem - rozdaję póki dobre smile Zawsze się znajdzie w sąsiedztwie ktoś chętny na pierogi, gołąbki albo ciasto smile

                      I jedzenia nie wyrzucam już praktycznie w ogóle, bez porównania do tego, co parę lat temu smile
    • tfu.tfu Re: kultura rozstania 08.07.14, 21:54
      wiesz, jak przeczytałam to mi od razu stanęła przed oczami scena z Sex And The City :
      www.youtube.com/watch?v=vPhCvyb5jeQ
      rozstawać się trzeba z klasą przede wszystkim, wtedy przynajmniej nie zostaje niesmak.
    • green.amber Re: kultura rozstania 08.07.14, 23:28
      gwen75 napisał:

      > Zwykle to jedna ze stron dochodzi do wniosku, że lepiej się rozstać. Pytanie te
      > raz jak zareaguje druga strona?
      zawsze należy się liczyć z możliwością utraty życia!

      > Wydawałoby się, że "nic na siłę". Skoro nie chc
      > e ze mną być to nie będę go/jej zatrzymywać. Oczywiście to może nie być łatwe,
      > bo uczucie, bo miłe wspomnienia itd.
      różne rzeczy się ludziom wydają, a potem się wydają inne wink w końcu przed chwilą się wydawało, że się "jest razem"...

      > I tu dochodzimy do sedna. Jeśli trudno się pogodzić z rozstaniem to czy muszą s
      > ię pojawiać zarzuty typu "zabawił/a się mną, oszukał/a, wykorzystał/a, zawiódł/
      > zawiodła mnie"? To według mnie takie manipulacje mające na celu wywarcie presji
      > na drugiej osobie i wpędzenie jej w poczucie winy.
      jak się rozstaje to się rozstaje, czyli jeśli nie ma wspólnych dzieci, to należy pozałatwiać formalności i nigdy więcej się nie spotkać dla dobra obu stron, taka postawa między innymi ogranicza możliwość odebrania powyższych komunikatów od osoby, która okazała się "nie taka" a jej samej szybsze dojście do siebie, natomiast jeśli tak czuje, to musi "wyczuć" się do końca, najlepiej stosując metody w miarę cywilizowane, ale w sumie bez przesady, bez przesady, skoro nie taka to trochę może sobie pozwolić na ostateczne potwierdzenie tej tezy dla obopólnego zadowolenia winktongue_out

      > Co myślicie?
      mniej więcej to, co wyżej, chociaż czasem myślę o wiele gorzejwinktongue_out

      > PS. Możliwość dobrego poznania drugiej osoby przed etapem "jesteśmy razem" jest
      > dość ograniczona. Ludzie się często za bardzo starają lub nawet ukrywają swoje
      > wady. Dopiero w praniu wychodzi wiele rzeczy.
      to jest żadne tłumaczenie... żadne!
    • mayenna Re: kultura rozstania 09.07.14, 04:00
      Człowiek ma prawo czuć coś co drugiej stronie się nie podoba.
      Bywa tak, że póki jedno wspiera, a drugiemu ten związek jest potrzebny bo w danym momencie chce być z kimś, bo tego potrzebuje to godzi sie na różne niedogodności, byle dostawać wsparcie i uczucie. Jak sie wzmocni już i odchodzi podnosząc przy tym jako powód te niedogodności, które do tej pory tolerował w imię swojej wygody to faktycznie rodzi to pretensje o wykorzystaniu. Tak chyba bywa przy relacjach niesymetrycznych, gdy jedno więcej z siebie daje, a drugie korzysta skwapliwie z tego.
      Ważny jest też sposób zerwania, zakomunikowania, że to koniec.Niefajnie jest, gdy nie ma mozliwości rozmowy, wyjaśnienia sobie dlaczego tak sie to potoczyło. Teraz modne jest zrywania poprzez sms i maile. Dla mnie to przejaw tchórzostwa, egoizmu i nieliczenia sie z drugim czlowiekiem. Przecież jak ją/jego kochaliśmy to chyba zasługuje ta osoba na tyle szacunku, żeby z nia o tym porozmawiać.
      Szczytem jednak chamstwa i zadawania bólu jest zerwanie bez wyjaśnień, odizolowanie się zupełne. Czasem to nastepuje powoli - takie wycofywanie sie rakiem z relacji. druga strona cos juz widzi,ale nadal jest zakochana i nie dociera do niej, ze tam juz tych uczuć nie ma.A potem nagle luby/luba milknie,blokuje telefon i ma nas i nasze uczucia w ...czarnej dziurze.
      Często przy rozstaniu nie umiemy wziąć na klatę, ze my tez w tej relacji byliśmy i mamy swoje za uszami. Obarczanie cała odpowiedzialnościa za nieudany związek jednej strony, zrzucanie na nia winy i szukanie tej winy przede wszystkim, rodzi ból i te emocje o których piszesz.
      Nie nazwałabym tego manipulacją bo to nie jest zwykle celowe, ani majace wywrzeć presję. To chyba normalne reakcje obronne na stres. Rozstania sa jednym z najtrudniejszych momentów w zyciu, jednym z najbardziej stresogennych.
      • gwen75 Re: kultura rozstania 09.07.14, 14:45
        Jak to czytam to mam przerażenie w oczach. Nie nie, poznawanie kobiety i początki związku nie mogą być tak brzemienne w skutki. Trzeba po prostu unikać "problematycznych" kobiet.
        • maruda2 Re: kultura rozstania 09.07.14, 14:53
          "problematycznych facetów " też big_grin
          choć to nie zawsze jest takie proste, bo albo ta druga strona trochę się maskuje, albo w stanie "zakochania", czy chociaż "zadurzenia " pewnych rzeczy się nie dostrzega, albo przymyka nie nie oko.
            • gwen75 Re: kultura rozstania 09.07.14, 15:30
              Gdyby tak było to strach byłoby zaczynać cokolwiek z kobietą, bo chwilę potem mogłyby się zacząć jakieś jazdy. Nie można po prostu założyć, że albo się związek uda albo nie - i jeśli się jednak nie uda to przyjąć to na spokojnie, bez robienia afery?
                • gwen75 Re: kultura rozstania 09.07.14, 16:08
                  A potrzebujesz jakichś gwarancji rządowych? wink
                  Całe życie to test. Nie ma nic pewnego. Jeśli ktoś na dłuższą metę nie chce z kimś być to po co go zatrzymywać? Jest jakiś czas, w którym ludzie się poznają, prawda? Póki się nie pozna drugiego człowieka to nie ma pewności czy chcę być z nim na dłużej (najlepiej na bardzo długo) czy nie. Dlaczego mam się znaleźć w niekomfortowej sytuacji bez możliwości odwrotu? Wydaje mi się, że ludzie się łączą na zasadzie dobrowolności i pospieszne domaganie się jakichś gwarancji trwałości związku jest nie fair.
                  • green.amber Re: kultura rozstania 10.07.14, 09:23
                    chyba potraktuję tę odpowiedź jako jakąś formę obrony, wybielenia jakiegoś rodzaju postępowania, czym coraz bardziej wydaje mi się ten wątek i w nim wypowiedzi, chociaż nie przeczytałam wszystkiego i jak zwykle mogę się mylić, ale takie mam wrażenia, więc się nimi podzielę...
                    i podsumowując powiem, że jeśli Ty czy hipotetyczna postać stworzona tu przez Ciebie nie ma kilkudziesięciostronnicowej listy tysięcy cech opisanych szczegółowo, które powinna koniecznie posiadać osoba z którą może ona stworzyć harmonijny związek i potrzebuje na zarejestrowanie posiadanych cech określonego czasu a to potwierdzenie jest uzależnione od wystąpienia określonej ilości określonych zachowań to całe to gadanie jest tylko próbą ukrycia lęków, które ta postać ma wyhodowane... ot i tyle wink
                    • gwen75 Re: kultura rozstania 10.07.14, 15:53
                      green.amber napisała:

                      > chyba potraktuję tę odpowiedź jako jakąś formę obrony, wybielenia jakiegoś rodz
                      > aju postępowania, czym coraz bardziej wydaje mi się ten wątek i w nim wypowiedz
                      > i, chociaż nie przeczytałam wszystkiego i jak zwykle mogę się mylić, ale takie
                      > mam wrażenia, więc się nimi podzielę...

                      Inaczej bym to ujął. Nawet tak mądra i spostrzegawcza osoba może się czasem mylić wink

                      > i podsumowując powiem, że jeśli Ty czy hipotetyczna postać stworzona tu przez C
                      > iebie nie ma kilkudziesięciostronnicowej listy tysięcy cech opisanych szczegóło
                      > wo, które powinna koniecznie posiadać osoba z którą może ona stworzyć harmonijn
                      > y związek i potrzebuje na zarejestrowanie posiadanych cech określonego czasu a
                      > to potwierdzenie jest uzależnione od wystąpienia określonej ilości określonych
                      > zachowań to całe to gadanie jest tylko próbą ukrycia lęków, które ta postać ma
                      > wyhodowane... ot i tyle wink

                      Temat jest o czym innym zupełnie. Nie o lękach Amberki wink

                      Może ludzie chętniej wchodziliby w związki, gdyby było oczywistym i naturalnym, że początki związku mogą się zakończyć rozstaniem i nikt nie będzie z tego robił jakichś problemów? Nikt nie będzie nikogo demonizował, oskarżał, obwiniał? Gdyby rozstawać się z klasą? Mimo oczywiście ewentualnego żalu i bólu.
                      • green.amber Re: kultura rozstania 10.07.14, 16:19
                        po pierwsze się nie podlizuj, bo to może przynieść skutek odwrotny od spodziewanego winktongue_out

                        po drugie jak to było... potrzebujesz rządowych gwarancji??winktongue_out

                        a po trzecie i przechodząc do sedna trochę wygląda to tak - ja się będę zachowywał jak uważam za stosowne a wy... wy też się będziecie zachowywać jak ja uważam za stosone... może tak zadziałać, ale nie musi, czyli jeśli zachowujesz się inaczej niż ktoś się tego spodziewa i trochę o tym wiesz..., to nie spodziewaj się, że on będzie się zachowywał jak Ty byś tego chciał, zwłaszcza w sytuacji zaskoczenia...
                        no i o co chodzi z tym chętniejszym wchodzeniem przy założeniu lżejszego wychodzenia... chodzi o większy przemiał czy jak?? tu to już jak kulą w płot... zupełnie

                        a tak jeszcze mi się dziś trafiło, coś co wpisuje się ładnie w to sprawdzanie czy ktoś jest wystarczająco odpowiedni czy nie już w trakcie trwania chyba jakby czegoś na kształt związku... łap cytacik wink Twój partner to twoje lustro. Jeśli twoja twarz jest czysta, takie będzie postrzegane przez ciebie odbicie. Lecz jeśli spojrzysz na partnera i dojrzysz w nim wadę, napotykasz swoją własną niedoskonałość – pokazuje ci się to, co musisz w sobie poprawić
                        • gwen75 Re: kultura rozstania 10.07.14, 17:10
                          green.amber napisała:

                          > po drugie jak to było... potrzebujesz rządowych gwarancji??winktongue_out

                          Nie, chciałbym uczciwego zachowania.

                          > a po trzecie i przechodząc do sedna trochę wygląda to tak - ja się będę zachowy
                          > wał jak uważam za stosowne a wy... wy też się będziecie zachowywać jak ja
                          > uważam za stosone...

                          Nie. Bo kobietom daje prawo do takich samych zachowań. Czyli nie będę robił sajgonu kobiecie, która stwierdzi, że jednak nie chce być ze mną. Dam się jej uczciwie poznać. Nie będę ukrywał swoich wad. Nie będę nikogo grał. Nie będę się przesadnie starał na początku. Nie będę swojego "wizerunku" podrasowywał. Będę się zachowywał naturalnie. I jeśli w ciągu paru miesięcy mnie pozna jaki jestem naprawdę i stwierdzi, że to nie to - to dam jej odejść bez robienia z niej złej kobiety.

                          > zwłaszcza w sytuacji zaskoczenia...

                          Jakoś nie widzę tu miejsca na zaskoczenie. Jak się pojawiają jakieś problemy to się o nich mówi. Mówi się co nie pasuje. Jak się nie uda dogadać pozostaje rozstanie.

                          > no i o co chodzi z tym chętniejszym wchodzeniem przy założeniu lżejszego wychod
                          > zenia... chodzi o większy przemiał czy jak?? tu to już jak kulą w płot... zupeł
                          > nie

                          Nie o przemiał chodzi. Duży mamy przemiał tutaj na forum? Prawie zerowy. Chodzi o to by dać się dobrze poznać w "naturalnych warunkach" i by znaleźć osobę dobrze dopasowaną do nas. Bez kilku prób to się nie powiedzie. Natomiast w (wyolbrzymionej, hipotetycznej) sytuacji, gdy kobieta już na początku uzna nas za "miłość swojego życia", a przy rozstaniu za wroga nr 1 to zadanie jest znacząco utrudnione.

                          > a tak jeszcze mi się dziś trafiło, coś co wpisuje się ładnie w to sprawdzanie c
                          > zy ktoś jest wystarczająco odpowiedni czy nie już w trakcie trwania chyba jakby
                          > czegoś na kształt związku... łap cytacik wink Twój partner to twoje lustro. J
                          > eśli twoja twarz jest czysta, takie będzie postrzegane przez ciebie odbicie. Le
                          > cz jeśli spojrzysz na partnera i dojrzysz w nim wadę, napotykasz swoją własną n
                          > iedoskonałość – pokazuje ci się to, co musisz w sobie poprawić


                          Jeśli partner będzie miał jakieś rzeczywiste wady to wtedy zawsze będziesz próbowała poprawić w sobie jakieś niedoskonałości? Przykładowo partner będzie miał tendencje to kłamstwa. Będziesz próbowała to kłamstwo wykorzenić u siebie?
              • samysliciel_2.0 Re: kultura rozstania 09.07.14, 15:54
                Ale czemu od razu strach zaczynać? Życie to nie bajka, ludzie nigdy święci nie byli i nie będą, trzeba sobie po prostu przewartościować czy łatwiej znosić samemu własne problemy, czy wspólne problemy we dwoje smile Myślę także, że poza nielicznymi wyjątkami, o trwałości, sukcesie związków decydują drobiazgi, jeśli o które się zadba to związek nie tylko przetrwa ale będzie się rozwijał. Żadna czarna magia ani heroiczne czyny, tylko codzienna dbałość o detale... tylko tyle i aż tyle do szczęścia potrzeba moim zdaniem smile
                • gwen75 Re: kultura rozstania 09.07.14, 16:12
                  Ja piszę o początkowym etapie związku, gdy ludzie się jeszcze poznają i nie ma pewności czy będą chcieli być ze sobą na dłużej. Jeśli na tym etapie któraś ze stron zacznie się wycofywać to według mnie nie ma sensu robić z tego afery.
                  • samysliciel_2.0 Re: kultura rozstania 09.07.14, 17:42
                    Zależy co przyjmiemy za "początkowy" etap związku, wiele zależy od tego jak dana osoba podchodzi do tematu ewentualnego "poważnego" związku. Inaczej na rozstanie zareaguje osoba, która od tak chciała spróbować, inaczej zareaguje osoba która mimo początkowego etapu znajomości, miała nadzieję na coś więcej. Inaczej na rozstanie zareaguje osoba która jest kochliwa i w obwodzie ma już kilka potencjalnych "połówek", inaczej osoba która rozsądnie dobiera znajomych. Oczywiście, jeśli nie ma nadziei na szczęśliwe zakończenie powinno się jak najszybciej z tym pogodzić i żyć normalnie dalej, tylko do tego zazwyczaj potrzeba czasu, chodzi w końcu o uczucia a nie zabawę.
                  • mayenna Re: kultura rozstania 09.07.14, 18:34
                    Zalezy co tej drugiej stronie obiecywałeśsmile
                    Mnie amant naobiecywał wiele więc miałam lekki żal, jak nie spelnił zadnej z obietnicsmile Jakby jasno wyartykułował, zamiast słow o wielkiej miłości, że interesuje go jedynie seks i miłe spędzanie co drugiego weekendu to nie miałabym pretensji, ale mogłabym wtedy tez powiedziec, że nie tego szukam, nie tego chcę....
                    • gwen75 Re: kultura rozstania 09.07.14, 19:02
                      mayenna napisała:

                      > Zalezy co tej drugiej stronie obiecywałeśsmile

                      Może piszmy ogólnie o hipotetycznej sytuacji smile
                      Załóżmy, że intencje miał dobre, chciał poważnego związku - ale niedługo potem pojawił się poważny zgrzyt.

                      > Mnie amant naobiecywał wiele więc miałam lekki żal, jak nie spelnił zadnej z ob
                      > ietnicsmile

                      A Ty łykałaś jak młody pelikan wink
                      • tfu.tfu Re: kultura rozstania 09.07.14, 19:38
                        a dlaczego mamy za pewnik przyjmować, że wszystko co mówią mężczyźni to kłamstwo? w takim świetle chcesz się sam przedstawiać? jeeeeeeeny gwen... ludzie się różnią, serio. w puli kłamczuchów i patafianów płci obojga trafiają się osoby szczere, miłe i dobre - dla tych warto wierzyć, że życie ma sens. (choć ja wciąż go nie dostrzegam, tego sensu)
                        • gwen75 Re: kultura rozstania 09.07.14, 19:56
                          tfu.tfu napisała:

                          > a dlaczego mamy za pewnik przyjmować, że wszystko co mówią mężczyźni to kłamstw
                          > o? w takim świetle chcesz się sam przedstawiać?

                          Jeszcze raz apeluję, by nie wiązać mnie z opisywanymi sytuacjami wink
                          Nie znam tej sytuacji, ale może facet miał dobre intencje, ale ostatecznie wyszło inaczej? W każdym razie nie należy pewnych planów snutych w dobrej wierze traktować tak, jak obietnic złożonych pod przysięgą. To jest naiwne. I też nieładnie tak z powodu własnej naiwności demonizować innych ludzi.

                          > w puli kłamczuchów i patafianów płci obojga trafiają się osoby sz
                          > czere, miłe i dobre - dla tych warto wierzyć, że życie ma sens.

                          W pełni się zgadzam smile
                            • gwen75 Re: kultura rozstania 09.07.14, 20:10
                              mayenna napisała:

                              > Kobieta jest jak dziecko- nie obiecujemy tego, czego nie jestesmy pewni że dotr
                              > zymamy.

                              Bo kobieta jest dobra, a mężczyzna jest zły wink

                              A może kobieta ma taki malutki rozumek jak dziecko? I jest tak niewinna i bezbronna? Czysta jak łza? Oczywiście co innego mężczyzna... wink
                              • mayenna Re: kultura rozstania 09.07.14, 20:16
                                gwen75 napisał:

                                > mayenna napisała:
                                >
                                > > Kobieta jest jak dziecko- nie obiecujemy tego, czego nie jestesmy pewni ż
                                > e dotr
                                > > zymamy.
                                >
                                > Bo kobieta jest dobra, a mężczyzna jest zły wink
                                >
                                > A może kobieta ma taki malutki rozumek jak dziecko? I jest tak niewinna i bezbr
                                > onna? Czysta jak łza? Oczywiście co innego mężczyzna... wink

                                W tym kierunku nie idesmile Nic takiego nie napisałam - mimo mojego wściekłego androginizmu.
                                Al;e zalecam bezwzględną uczciwośc wobec kobiet. Ja sobie cenię brak sciemniania.
                          • tfu.tfu Re: kultura rozstania 09.07.14, 20:53
                            ale dlaczego? w końcu napisałeś Mayence, że "łyknęła jak pelikan". zatem jeśli piszesz tak, że czyjeś słowa od razu są dla Ciebie kłamstwem, to widać z doświadczenia piszesz tongue_out
                            • gwen75 Re: kultura rozstania 09.07.14, 21:49
                              tfu.tfu napisała:

                              > ale dlaczego? w końcu napisałeś Mayence, że "łyknęła jak pelikan". zatem jeśli
                              > piszesz tak, że czyjeś słowa od razu są dla Ciebie kłamstwem

                              Nie od razu są kłamstwem, i nie od razu są prawdą. Czas pokaże na ile są prawdziwe. Do słów osób mało nam znanych trzeba podchodzić z pewną dozą krytycyzmu wink

                              > to widać z doświadczenia piszesz tongue_out

                              Koleżanko, bo się na Ciebie obrażę wink
                              • tfu.tfu Re: kultura rozstania 09.07.14, 22:56
                                obrażaj obrażaj, szczel se foszka, to ponoć dobrze robi na cerę tongue_out
                                a tak w ogóle to dlaczego nie mają być prawdą? rozumiem, że każdy próbuje coś tam w życiu ugrać, ale w relacjach międzyludzkich na takich półprawdach, czyli de facto kłamstwach się zaaaaaaaaaaaaaawsze źle wychodzi.
                                • gwen75 Re: kultura rozstania 10.07.14, 02:38
                                  tfu.tfu napisała:

                                  > a tak w ogóle to dlaczego nie mają być prawdą?

                                  Jeśli będziesz naiwna to uznasz słowa słabo poznanego człowieka za prawdę. Ale potem się możesz gorzko rozczarować uznając, że cały świat jest zły i nikomu nie warto wierzyć.

                                  Jeśli przyjmiesz zasadę ograniczonego zaufania to nie postawisz wszystkiego na jedną kartę i weźmiesz pod rozwagę różne warianty rozwoju sytuacji. Dzięki temu nie pozwolisz się skrzywdzić i jednocześnie zachowasz wiarę w to, że istnieją ludzie uczciwi i prawdomówni.
                                  • mayenna Re: kultura rozstania 10.07.14, 04:57
                                    gwen75 napisał
                                    >
                                    > Jeśli przyjmiesz zasadę ograniczonego zaufania to nie postawisz wszystkiego na
                                    > jedną kartę i weźmiesz pod rozwagę różne warianty rozwoju sytuacji. Dzięki temu
                                    > nie pozwolisz się skrzywdzić i jednocześnie zachowasz wiarę w to, że istnieją
                                    > ludzie uczciwi i prawdomówni.
                                    A gdzie jest w tym wszystkim miłość?
                                    • gwen75 Re: kultura rozstania 10.07.14, 16:12
                                      mayenna napisała:

                                      > gwen75 napisał
                                      > >
                                      > > Jeśli przyjmiesz zasadę ograniczonego zaufania to nie postawisz wszystkie
                                      > go na
                                      > > jedną kartę i weźmiesz pod rozwagę różne warianty rozwoju sytuacji. Dzięk
                                      > i temu
                                      > > nie pozwolisz się skrzywdzić i jednocześnie zachowasz wiarę w to, że ist
                                      > nieją
                                      > > ludzie uczciwi i prawdomówni.
                                      > A gdzie jest w tym wszystkim miłość?

                                      Ślepa miłość przy poznawaniu nowej osoby? smile Czy trochę nie za wcześnie na miłość?
                                      • mayenna Re: kultura rozstania 10.07.14, 19:05
                                        To kiedy jest miłośc?
                                        Bo dla mnie bycie razem oznacza, ze sie kochamy, ze ta miłość jest. A jak rozstajemy się to znaczy, ze byliśmy razem bo nie ma żalu jak ktos po kilku niezobowiazujacych spotkaniach nie ma ochoty na kolejne.
                                        Cos te emocje, ten sajgon, wywołało. zastanów sie co i bedziesz wiedział, czego na przyszłośc nie robićsmile
                                        To moze być tez kwestia temperamentu. Z krewkimi i popedliwymi niewiastami lepiej z dalekasmile Może wychowanie: nie umie odpuścicsmile
                                        Róznie moze bycsmile
                                        • gwen75 Re: kultura rozstania 10.07.14, 23:04
                                          mayenna napisała:

                                          > To kiedy jest miłośc?
                                          > Bo dla mnie bycie razem oznacza, ze sie kochamy, ze ta miłość jest.

                                          Miłość do duże słowo. Nie znając dobrze drugiego człowieka ciężko jest mówić o miłości. Na początku na pewno jest zauroczenie i zakochanie. Może jakieś zaczątki uczucia, ale do dojrzałej miłości to trochę jeszcze daleko.

                                          > Cos te emocje, ten sajgon, wywołało. zastanów sie co i bedziesz wiedział, czego
                                          > na przyszłośc nie robićsmile

                                          Na pewno warto unikać histeryczek smile
                                  • tfu.tfu Re: kultura rozstania 10.07.14, 14:18
                                    eee, ale gdzie naiwność w założeniu, że jeśli człowiek coś komunikuje, to robi to szczerze? jeśli żyjesz w przeświadczeniu, że wszyscy tylko kłamią i wykorzystują, to oj, to się nazywa jakoś bodajże paranoja smile
                                    a jeśli mówimy o związkach, to już wcześniej pisałam, tylko szczerość - bo kłamstwo wyjdzie na jaw prędzej niż się zmyślaczowi wydaje...
                                    gwen, kurczę, Ty naprawdę myślisz tak jak piszesz? serio serio?
                                    • gwen75 Re: kultura rozstania 10.07.14, 15:37
                                      tfu.tfu napisała:

                                      > eee, ale gdzie naiwność w założeniu, że jeśli człowiek coś komunikuje, to robi
                                      > to szczerze? jeśli żyjesz w przeświadczeniu, że wszyscy tylko kłamią i wykorzys
                                      > tują, to oj, to się nazywa jakoś bodajże paranoja smile
                                      > gwen, kurczę, Ty naprawdę myślisz tak jak piszesz? serio serio?

                                      Jak Ci ktoś obiecuje złote góry to łykasz jak młody pelikan? smile

                                      > a jeśli mówimy o związkach, to już wcześniej pisałam, tylko szczerość - bo kła
                                      > mstwo wyjdzie na jaw prędzej niż się zmyślaczowi wydaje...

                                      Też tak uważam.
                                      • tfu.tfu Re: kultura rozstania 10.07.14, 16:34
                                        jeszcze mi nikt złotych gór nie obiecywał wink ale jak mi ktoś obiecuje "miłość, wierność i uczciwość", a kłamie, to jednak mam prawo poczuć się oszukana.
                                        ja jestem prosty człowiek, który jak coś komuś obiecuje, to ze wszystkich sił stara się dotrzymać. proste. wyznaję strategię, że nie obiecuję, jak mam jakiekolwiek wątpliwości i staram się najpierw poznać drugiego człowieka - stąd wolę się najpierw zaprzyjaźnić.
                                        poza tym, gwen, Słonko, życie bez zaufania to naprawdę jest horror. lepiej dostać parę razy po tyłku, niż się zamykać. ale ja niereformowalna jestem. mam wielką wiarę w "lepsze" wink
                                        • gwen75 Re: kultura rozstania 10.07.14, 17:37
                                          tfu.tfu napisała:

                                          > jeszcze mi nikt złotych gór nie obiecywał wink

                                          Ale amant obiecywał Mayannie i cały czas się do tej sytuacji odnoszę. Bezkrytyczna wiara w jakieś obiecanki-cacanki świadczy o naiwności wink

                                          > ale jak mi ktoś obiecuje "miłość
                                          > , wierność i uczciwość", a kłamie, to jednak mam prawo poczuć się oszukana.

                                          No i znowu te "gwarancje rządowe", obietnice, przysięgi itd. Czy kobiety nie potrafią bez tego żyć? Według mnie należy iść zupełnie inną drogą. Należy się szkolić we właściwej ocenie innych osób, ich charakteru, prawdomówności itd. Nie poprzestawać na deklaracjach słownych drugiej strony. Czyli ciężar odpowiedzialności za to z kim się zadaję bardziej przenieść na siebie, a nie na innych. I jeśli jednak dojdzie do rozczarowania to lepiej sobie zadać pytanie "gdzie popełniłem błąd?", niż winić drugą stronę za całe zło.

                                          > poza tym, gwen, Słonko, życie bez zaufania to naprawdę jest horror. lepiej dost
                                          > ać parę razy po tyłku, niż się zamykać.

                                          Wbrew pozorom człowiek ostrożny może mieć więcej zaufania do ludzi, niż człowiek nawinie wierzący byle komu.
                                          • tfu.tfu Re: kultura rozstania 10.07.14, 18:03
                                            ale czego się boisz? że nie dotrzymasz? to nie obiecujesz, proste. a jak już coś obiecujesz, to na rzęsach stajesz, żeby dotrzymać.
                                            mogą i żyją bez. natomiast związek to zobowiązania. nie chcesz zobowiązań, luzik, ale nie mąć nikomu w głowie, że chcesz, ale... nie ma "ale". albo jesteś dojrzałym człowiekiem, który bierze odpowiedzialność za swoje słowa i czyny, albo nie. i to jest ów ciężar odpowiedzialności: jesteś odpowiedzialny za to co mówisz, do kogo i jak. a także za to co robisz.
                                            mam wrażenia różne, ale się już nie podzielę, bo trochę zmęczyło mnie udowadnianie, że nie jestem wielbłądem.
                                          • mayenna Re: kultura rozstania 10.07.14, 18:45
                                            Wiesz, obiecał, że za kazdym razem jak do niego przyjade to bedzie stał na dworcu i mnie odbierze. Nie dotrzymał. to naprawdę złote góry?smile O taka proze zycia mi chodziło. Nie o dozgonna milośc bo tej mi nie obiecywał.
                                            • gwen75 Re: kultura rozstania 10.07.14, 22:44
                                              mayenna napisała:

                                              > Wiesz, obiecał, że za kazdym razem jak do niego przyjade to bedzie stał na dwor
                                              > cu i mnie odbierze. Nie dotrzymał.

                                              To rzeczywiście tak Ci naobiecywał, że ho ho wink
                                          • green.amber Re: kultura rozstania 10.07.14, 21:03
                                            gwen75 napisał:


                                            > Według mnie należy iść zupełnie inną drogą. Należy się szk
                                            > olić we właściwej ocenie innych osób, ich charakteru, prawdomówności itd. Nie p
                                            > oprzestawać na deklaracjach słownych drugiej strony. Czyli ciężar odpowiedzialn
                                            > ości za to z kim się zadaję bardziej przenieść na siebie, a nie na innych. I je
                                            > śli jednak dojdzie do rozczarowania to lepiej sobie zadać pytanie "gdzie popełn
                                            > iłem błąd?", niż winić drugą stronę za całe zło.

                                            o cudna rada, zgodnie z nią naucz się wybierać takie, które nie będą histeryzowały, kiedy będziesz oświadczał, że jednak nie spełniają oczekiwań... wink
                                            bo już mi szkoda czasu na teoretyzowanie...
                                            • mayenna Re: kultura rozstania 10.07.14, 21:08
                                              Hihihismile
                                              Rozpoznanie jak pani reaguje na rozstanie jest proste; wystarczy posłuchać co mówi jej poprzedni partnersmile
                                              Doda to dopiero histerii dostajesmile i też u niej te zwiazki nie trwaja jakoś szczególnie długosmile
                                            • gwen75 Re: kultura rozstania 10.07.14, 23:10
                                              green.amber napisała:

                                              > o cudna rada, zgodnie z nią naucz się wybierać takie, które nie będą histeryzow
                                              > ały

                                              Tak będę czynił wink

                                              > kiedy będziesz oświadczał, że jednak nie spełniają oczekiwań... wink

                                              Wiesz, można sobie kpić, ale człowiek powinien być przygotowany na taką sytuację i umieć ją mężnie znieść, a nie unosić się honorem i obrażać smile
                                              • maruda2 Re: kultura rozstania 10.07.14, 23:20
                                                Gwen te wszystkie założenia, że powinno się tak a nie inaczej, to może i ładnie wyglądają w teorii, ale praktyka może je totalnie zweryfikować. Łatwo mówić, że ja to na pewno nie zachowam się w określony sposób. Ale jeśli już znajdę się w danej sytuacji, to nie wiem jak się zachowam. Ja, czy każda inna osoba.

                                                gwen75 napisał:

                                                >
                                                > Wiesz, można sobie kpić, ale człowiek powinien być przygotowany na taką sytuacj
                                                > ę i umieć ją mężnie znieść, a nie unosić się honorem i obrażać smile
                                                • gwen75 Re: kultura rozstania 10.07.14, 23:56
                                                  Każdą teorię weryfikuje praktyka. Ale czy to oznacza, że teoretyzowanie jest pozbawione sensu? wink
                                                  Ja nie piszę, że ja na pewno się zachowam tak czy inaczej. Z drugiej strony jakiś wpływ na swoje zachowanie mam. W każdym razie cały czas się rozwijam i doskonalę wink Myślę, że spokojne przyjęcie uczciwej informacji, dlaczego komuś nie pasuje związek ze mną może świadczyć o dojrzałości. Może takich komunikatów boją się osoby mające problemy z poczuciem własnej wartości i dla nich coś takiego to koniec świata? Może osoby doświadczające lęku przed odrzuceniem nie powinny się angażować w związki? Założenie jest przecież takie, że nikt, kto się angażuje w związek, nie chce w żaden sposób skrzywdzić drugiej osoby, ani sprawić jej przykrości. Jednak trzeba być przygotowanym, że relacja może nie rozwinąć się tak, jakbyśmy tego chcieli i trzeba będzie sobie z tym jakoś poradzić.
                                              • green.amber Re: kultura rozstania 11.07.14, 10:21
                                                gwen75 napisał:

                                                > Wiesz, można sobie kpić, ale człowiek powinien być przygotowany na taką sytuacj
                                                > ę i umieć ją mężnie znieść, a nie unosić się honorem i obrażać smile

                                                o widzisz, o czym zapomnę to sam podpowiesz wink mężnie znosić a nie użalać się, że się zostało emocjonalnie potraktowanym w sytuacji mogącej wywoływać takie reakcje, na dodatek na tak zwane zaś, bo skoro to sytuacja hipotetyczna to wnioskuję, że jeszcze nie miała miejsca a Ty się tu już na forum skarżysz... ehhh więc powtarzam: mężnie znosić konsekwencje podejmowanych decyzji za słuszne uważam! skoro sobie się daje wolność wyboru zachowania, dać ją też drugiej stronie! bo inaczej to jakby trochę niesprawiedliwie jest, nie uważasz?? wink
                                                honor uważam za słuszne posiadać, nie widzę tego unoszenia w połączeniu z wcześniej opisywanymi zachowaniami utrudniania życia, uniesienie się honorem widzę bardziej jako odcięcie się a to nie wiem jak może uprzykrzać życie w sytuacji rozstania... obrażanie wydaje mi się bezsensownym zachowaniem, nie wiem po co to ludzie robią, ale może tak muszą... a jak muszą to widać muszą wink
                                                • gwen75 Re: kultura rozstania 12.07.14, 00:05
                                                  green.amber napisała:

                                                  > o widzisz, o czym zapomnę to sam podpowiesz wink mężnie znosić a nie użalać się,
                                                  > że się zostało emocjonalnie potraktowanym w sytuacji mogącej wywoływać takie re
                                                  > akcje, na dodatek na tak zwane zaś, bo skoro to sytuacja hipotetyczna to wniosk
                                                  > uję, że jeszcze nie miała miejsca a Ty się tu już na forum skarżysz...

                                                  Nie skarżę się, tylko drążę temat, bo mnie interesuje. I oczywiście, że będę znosił mężnie - pytanie tylko, czy w takiej sytuacji nie można się zachować jak człowiek?

                                                  > ehhh więc
                                                  > powtarzam: mężnie znosić konsekwencje podejmowanych decyzji za słuszne uważam
                                                  > ! skoro sobie się daje wolność wyboru zachowania, dać ją też drugiej stronie! b
                                                  > o inaczej to jakby trochę niesprawiedliwie jest, nie uważasz?? wink

                                                  Ani ciut niesprawiedliwe nie jest. Może wychodzisz z założenia, że rozstanie to zło i "przestępstwo" przeciwko partnerowi. I wtedy karą będzie "odpowiednie" potraktowanie "winnego" (na tym ma niby polegać "sprawiedliwość"). A może przyjąć, że rozstania to naturalny element relacji damsko-męskich? (przynajmniej na początku, gdy ludzie się jeszcze dobrze nie znają). Może wyjście z inicjatywą rozstania jest wyrazem dojrzałości (może nawet odwagi) i świadomości, że na dłuższą metę "to się nie uda"? Gdzie tu jest ta przewina czy zła wola, za którą należałoby karać? Po co demonizować drugiego człowieka?
                                                  • mayenna Re: kultura rozstania 12.07.14, 08:57
                                                    To może napisz co uważasz za zachowanie jak człowiek? Bo skrajne stany emocjonalne sa jak najbardziej ludzkie.
                                                    Tak to czytam i co raz mocniej mnie przekonujesz, że przesadzasz i z drążeniem, i z oczekiwaniami. Po co to drązyc? Zachowa się, to się zachowa. Po prostu odetniesz się i pójdziesz dalej. Jest sens w tym sie zagłębiac, jak i tak, jak juz widać, nie zrozumiesz?

                                                    Mnie w całej tej dyskusji wyszło, że w sobie nie szukasz odowiedzi na to co się dzieje, na swój wkład ( hipoteteycznie przy tym rozstaniu). Nie analizujesz swoich zachowań, tylko zabierasz prawo drugiej stronie do reakcji. A ona ma prawo czuc to co czuje i reagowac jak reaguje. Ty zaś możesz nad tym przejśc do porządku i zastosować środki, które ciebie uchronia przed nim: blokada numeru, czy co tam będzie konieczne.
                                                    Najprostsze wytłumaczenie: jest bodziec - jest reakcja. Reakcja zaś bywa rózna, często nieadekwatna do, jak sie tobie wydaje, bodżca.Ale to sie tobie tak wydaje, a ta druga strona moze mieć inne 'wydawanie się".
                                                  • green.amber Re: kultura rozstania 12.07.14, 09:55
                                                    amentwink

                                                    a i się zastanawiam jaka by była reakcja, gdyby ona na oświadczenie, że jednak "nie, nie będzie pary z nas" zareagowała wzruszeniem ramion i odwróceniem na pięcie, tekstem w stylu "ooo zaplanowałam sobie, że powiem ci to w poniedziałek, żeby sobie nie psuć weekendu" czy " dzięki, dzięki że to mówisz, bo ja nie wiedziałam jak ci to przekazać, żeby cię nie zranić (i ewentualnie na ten przykład nienerwowo chichoczącwink) albo "masz rację... jako facet jesteś tragiczny, no to pa do niezobaczenia"...
                                                  • gwen75 Re: kultura rozstania 12.07.14, 14:28
                                                    green.amber napisała:

                                                    > amentwink

                                                    Prrrrr! Jakie "amen"? Ja jeszcze nie skończyłem smile

                                                    > a i się zastanawiam jaka by była reakcja, gdyby ona na oświadczenie, że jednak
                                                    > "nie, nie będzie pary z nas" zareagowała wzruszeniem ramion i odwróceniem na pi
                                                    > ęcie, tekstem w stylu "ooo zaplanowałam sobie, że powiem ci to w poniedziałek,
                                                    > żeby sobie nie psuć weekendu" czy " dzięki, dzięki że to mówisz, bo ja nie wied
                                                    > ziałam jak ci to przekazać, żeby cię nie zranić (i ewentualnie na ten przykład
                                                    > nienerwowo chichoczącwink) albo "masz rację... jako facet jesteś tragiczny, no to
                                                    > pa do niezobaczenia"...

                                                    Może masz skłonności do upokarzania facetów przy rozstaniu? Ja nie mam.
                                                  • green.amber Re: kultura rozstania 12.07.14, 15:17
                                                    tamto ament znaczyło, że zgadzam się z tym, co napisała Mayenka

                                                    co do drugiej zaś części wypowiedzi, po raz kolejny, nie odpowiadasz na pytania, nie odnosisz się do tego, a coś próbujesz mi zarzucić chyba jakby (mogę obiecać, że się nie przekonasz czy upokarzam przy porzucaniu)... z czego wnioskuję, że nie "słuchasz" tego, co piszę, a jeśli tak to nie jest to rozmowa, więc teraz jest amen oznaczające, że kończę się wypowiadać, do expose nie potrzebujesz przecież rozmówców, wystarczą słuchacze...
                                                  • gwen75 Re: kultura rozstania 12.07.14, 15:29
                                                    green.amber napisała:

                                                    > co do drugiej zaś części wypowiedzi, po raz kolejny, nie odpowiadasz na pytania
                                                    > , nie odnosisz się do tego, a coś próbujesz mi zarzucić chyba jakby (mogę obiec
                                                    > ać, że się nie przekonasz czy upokarzam przy porzucaniu)...

                                                    > a i się zastanawiam jaka by była reakcja, gdyby ona na oświadczenie, że jednak
                                                    > "nie, nie będzie pary z nas" zareagowała wzruszeniem ramion i odwróceniem na pi
                                                    > ęcie, tekstem w stylu "ooo zaplanowałam sobie, że powiem ci to w poniedziałek,
                                                    > żeby sobie nie psuć weekendu" czy " dzięki, dzięki że to mówisz, bo ja nie wied
                                                    > ziałam jak ci to przekazać, żeby cię nie zranić (i ewentualnie na ten przykład
                                                    > nienerwowo chichoczącwink) albo "masz rację... jako facet jesteś tragiczny, no to
                                                    > pa do niezobaczenia"...

                                                    Moja reakcja byłaby spokojna smile

                                                    > z czego wnioskuję,
                                                    > że nie "słuchasz" tego, co piszę, a jeśli tak to nie jest to rozmowa, więc ter
                                                    > az jest amen oznaczające, że kończę się wypowiadać, do expose nie potrzebujesz
                                                    > przecież rozmówców, wystarczą słuchacze...

                                                    Hehe, czyli foch wink
                                                    Bardzo uważnie "słucham" co piszesz, ale już niekoniecznie się z tym zgadzam wink

                                                    Amberko, pytanko mam. Czy wycofanie się z relacji jest złem?
                                                  • green.amber Re: kultura rozstania 12.07.14, 19:24
                                                    gwen75 napisał:

                                                    > Moja reakcja byłaby spokojna smile
                                                    to trzymam kciuki, żebyś miał okazję się utwierdzić w pewności, chociaż całkiem niedawno coś wspominałeś, że nie ma nic pewnego...

                                                    > Hehe, czyli foch wink
                                                    czyli jeśli facet mówi - koniec, to jest słuszna decyzja, a jeśli kobieta, to foch??

                                                    > Amberko, pytanko mam. Czy wycofanie się z relacji jest złem?
                                                    bardzo możliwe, że nic nie jest jednoznacznym złem czy dobrem, że wszystko zależy od okoliczności... natomiast może nie warto mnie prowokować, żebym powiedziała na ten przykład, że kobieta, której powiesz dość powinna się uważać za szczęściarę, tylko jeszcze tego nie wie... a kiedy już to do niej dotrze wcale nie będzie musiała dziękować za uwolnienie... wink
                                                  • gwen75 Re: kultura rozstania 12.07.14, 20:11
                                                    green.amber napisała:

                                                    > gwen75 napisał:
                                                    >
                                                    > > Moja reakcja byłaby spokojna smile
                                                    > to trzymam kciuki, żebyś miał okazję się utwierdzić w pewności, chociaż całkiem
                                                    > niedawno coś wspominałeś, że nie ma nic pewnego...

                                                    Nie ma nic pewnego, co nie przeszkadza w tym, by stawiać sobie ambitne cele wink

                                                    > czyli jeśli facet mówi - koniec, to jest słuszna decyzja, a jeśli kobieta, to f
                                                    > och??

                                                    Jakby mi kobieta zarzuciła focha w takiej sytuacji, to byłoby zupełnie lajtowo wink

                                                    > bardzo możliwe, że nic nie jest jednoznacznym złem czy dobrem, że wszystko zale
                                                    > ży od okoliczności...

                                                    Wreszcie jakiś konkret... wink

                                                    > natomiast może nie warto mnie prowokować, żebym powiedzia
                                                    > ła na ten przykład, że kobieta, której powiesz dość powinna się uważać za szczę
                                                    > ściarę, tylko jeszcze tego nie wie... a kiedy już to do niej dotrze wcale nie b
                                                    > ędzie musiała dziękować za uwolnienie... wink

                                                    Oj tam oj tam, chciałaś mi dowalić w swoim stylu, tylko czy to wnosi cokolwiek do tematu? wink
                                                  • maxx66 Re: kultura rozstania 13.07.14, 07:58
                                                    rozumiem że temat dotyczy rozstań związków poważnych (kilku-nasto letnich ,małżeństw).
                                                    powiem odrazu nie istnieje coś takiego jak kulturalne rozstanie to sciema by coś usprawiedliwić .
                                                    rozstania w małżeństwach i parach długoletnich opierających się na wcześniejszej miłości i życiu wspólnym przez kilka lat niejednokrotnie majac dzieci to trauma dla jednej ze stron (nie biorę pod uwage patologi przemocy gdy rozstanie to czasem jedna zdrowa opcja) i nigdy nie bedzie tam kulturalne rozstanie w znikomym ułamku tych przypadków para wspólnie dochodzi do wniosku by się rozstać i zacząć on nowa ,nie jednokrotnie wracają do siebie ale to jak powiedziałęm ułamek par.
                                                    cała reszta bazuje na formie wampira ciągnie zwiazek dalej nie walcząc o niego tylko szuka innej opcji innego zycia ,partnera dopiero wtenczas odchodzą i mówią nie udało się chcę być szcześliwa-y tak dzieje się w ponad 90% rozstań ,sciemniają nieraz przez miesiace-lata okłamujac partnera .
                                                    otoczenie wmawia nam że rozstanie to wina obojga to też chamska sciema by usprawiedliwić lata bycia zwykłym nieraz pasożytem zerujacym na uczuciu rodziny.
                                                    dlaczego gdy wypali się miłość u jednego poprostu nie odejdzie dajac sobie i parze czas na poukładanie życia lub walkę o zwiazek .
                                                    do tego są zdolne tylko jednostki .
                                                    cała reszta juz ma kogoś i dopiero się rozstaje zadając stu krotnie wiekszy ból byłemu partnerowi niżby rozstanie było bez udziału osób trzecich .
                                                    kazdy ma prawo być szcześliwy tylko nikt nie ma prawa unieszczęsliwiać tym sposobem drugiego człowieka i wmawiajać jemu że jest współwinny rozstaniu
                                                    kochając naprawdę jakoś zniesiemy odejscie partnera by szukał szczęscia o ile nie mamy tak zwanego noża w plecach w farmie zdrady czy nowszego modelu.
                                                    społeczeństwu już tak spowszechniały rozwody ze nikogo to już nie dziwi .
                                                    tylko niejednokrotnie ofiara rozpadu dostaje łatkę winny lub współwinny nowet jak został z dziecmi jest na przegranej pozycji a przeciesz w wiekszości to zwykłe ofiary swojej miłości wykorzystane przez wampiry zycia które żyją nadal bez skrupułów w blasku nowych norm społeczenstwa .

                                                  • mayenna Re: kultura rozstania 12.07.14, 20:30
                                                    gwen75 napisał
                                                    >
                                                    > Może masz skłonności do upokarzania facetów przy rozstaniu? Ja nie mam.

                                                    AA, trzeba bylo od razu że to ma byc zwiazek mesko - męski. Od faceta to nawet po przysłowiowej mordzie mozna dostaćsmile
                                                  • gwen75 Re: kultura rozstania 12.07.14, 22:58
                                                    mayenna napisała:

                                                    > AA, trzeba bylo od razu że to ma byc zwiazek mesko - męski.

                                                    Hehe, to jest bardzo zabawne, że kobietom się wydaje, że jak posądzą faceta o homoseksualizm, to mu bardzo dokuczą wink
                                                  • tfu.tfu Re: kultura rozstania 13.07.14, 02:50
                                                    ależ absolutne, mam wielu przyjaciół orientacji tej samej smile absolutnie im nie dokuczam, pytałam Ciebie z iloma się rozstałeś, bo widz ę, żeś ekspert w rozstaniach z mężczyznami i nie tylko...
                                                    miałeś tak w ogóle jakiś długotrwały związek, czy tylko sam się oszukujesz, gwen? bo naprawdę już mi słabo od czytania tych bzdur, które produkujesz oskarżając absolutnie wszystkich, bezreflaksyjnie smile
                                                    (hell yeah, zbanujcie mnie!)
                                                  • gwen75 Re: kultura rozstania 13.07.14, 02:59
                                                    tfu.tfu napisała:

                                                    > miałeś tak w ogóle jakiś długotrwały związek, czy tylko sam się oszukujesz, gwe
                                                    > n? bo naprawdę już mi słabo od czytania tych bzdur, które produkujesz oskarżają
                                                    > c absolutnie wszystkich, bezreflaksyjnie smile

                                                    Widzę, że same mocne argumenty przytoczyłaś wink
                                                  • mayenna Re: kultura rozstania 13.07.14, 08:55
                                                    gwen75 napisał:

                                                    > mayenna napisała:
                                                    >
                                                    > > AA, trzeba bylo od razu że to ma byc zwiazek mesko - męski.
                                                    >
                                                    > Hehe, to jest bardzo zabawne, że kobietom się wydaje, że jak posądzą faceta o h
                                                    > omoseksualizm, to mu bardzo dokuczą wink
                                                    Nie posądzałam cię do tej pory o brak poczucia humoru. Mam nadzieje, że to tylko w tej sprawie.
                                                  • mayenna Re: kultura rozstania 12.07.14, 20:53
                                                    Mam jeszcze jedna relfleksję: po latach wspólnego zycia może byc paradoksalnie mniej emocji i łatwiej się rozstać. Te marzenia i oczekiwania, wyobrażenia sa żywsze na początku niz po wielu złych wspólnych doświadczeniach. Potem już wiesz, że z nim to nigdy czegos nie będzie, a teraz jeszcze niesmile
                                                  • gwen75 Re: kultura rozstania 12.07.14, 14:22
                                                    mayenna napisała:

                                                    > To może napisz co uważasz za zachowanie jak człowiek?

                                                    Już to pisałem wielokrotnie.

                                                    > Bo skrajne stany emocjonalne sa jak najbardziej ludzkie.

                                                    Ale chyba tylko u osób niezrównoważonych emocjonalnie.

                                                    > Tak to czytam i co raz mocniej mnie przekonujesz, że przesadzasz i z drążeniem,
                                                    > i z oczekiwaniami. Po co to drązyc?

                                                    Drążę, bo mam taką potrzebę. Ale może dla niektórych kobiet to jest temat niewygodny? Bo może robienie sajgonu przy rozstaniu to jest taki emocjonalny szantaż? smile

                                                    > Jest sens w tym sie zagłębiac, jak i tak, jak juz widać, nie zrozumiesz?

                                                    Hehe, mocny argument. A gdybym to ja chciał napisać, że i tak nic nie zrozumiesz? smile

                                                    > Mnie w całej tej dyskusji wyszło, że w sobie nie szukasz odowiedzi na to co się
                                                    > dzieje, na swój wkład ( hipoteteycznie przy tym rozstaniu). Nie analizujesz sw
                                                    > oich zachowań

                                                    Analizuję bardziej niż Ci się to wydaje, ale to nie jest tematem tego wątku. Zakładamy, że osoba, która chce się rozstać nie ma nic za uszami, tylko uznaje, że związek nie będzie miał sensu w dłuższej perspektywie - i daje takie samo prawo drugiej stronie.

                                                    Może nie potrafisz potraktować tego tematu jako wyizolowanego przypadku i górę bierze u Ciebie skłonność do wtrącania się w cudze sprawy i naprawiania na siłę tego co jest nienaprawialne?

                                                    > tylko zabierasz prawo drugiej stronie do reakcji. A ona ma prawo
                                                    > czuc to co czuje i reagowac jak reaguje. Ty zaś możesz nad tym przejśc do porz
                                                    > ądku i zastosować środki, które ciebie uchronia przed nim: blokada numeru, czy
                                                    > co tam będzie konieczne.


                                                    Ale to chyba tylko wobec jakichś wariatów czy wariatek, prawda? Pytanie właśnie czy musi do tego dochodzić?

                                                    Pomyśl sobie co by było, gdybym ja w odpowiedzi też sobie pozwolił na wyrzucenie z siebie wszystkich negatywnych emocji i je stosownie zwerbalizował? smile

                                                    > Najprostsze wytłumaczenie: jest bodziec - jest reakcja. Reakcja zaś bywa rózna,
                                                    > często nieadekwatna do, jak sie tobie wydaje, bodżca.Ale to sie tobie tak wyda
                                                    > je, a ta druga strona moze mieć inne 'wydawanie się".

                                                    Ok, to po jakim czasie "bycia razem" taka nieadekwatna reakcja może wystąpić? Po tygodniu, czy może już na drugi dzień? Pytam, bo chciałbym oszczędzić cierpień i skrajnych stanów emocjonalnych kobiecie, z którą ewentualnie chciałbym stworzyć związek.
                                                  • mayenna Re: kultura rozstania 12.07.14, 20:26
                                                    Gwen, nie wiem co u mnie bierze górę. Moze emocje związane ze moimi wyborami. A one mówią, że przy pierwszym mocnej awanturze od razu lepiej sie ewakuować. I tu cię rozumiem: jak jest niedobrze, jak sa kłotnie to lepiej rozstac się. Ale jak te emocje sa w kłotniach to nie ma co oczekiwac, że rozstanie bedzie bez emocji.
                                                    Masz prawo wyrzucic te emocje. Może nawet powinieneś.Taka wymiana może oczyściłaby atmosfere i pomogła rozstac się bez 'ogonów' Ale taka rozmowa musi byc od razu, jak zrywasz. Jak siadasz i mówisz< odchodze.
                                                    A ja nie rozumiem ludzi i chyba juz do tego powoli przywykam. Teraz bardziej nastawiam sie na akceptacje, ze ktoś reaguje jak reaguje i tylko uciekam z pola rażenia.
                                                    Myślałam, że jedna rzecz jest jasna: to co pisze dotyczy tylko mnie, moich związków, mojego zycia bo o innych nie mam wiedzysmile Dziele się z Toba moim doświadczeniemsmile
                      • mayenna Re: kultura rozstania 09.07.14, 19:53
                        gwen75 napisał:

                        > mayenna napisała:
                        >
                        > > Mnie amant naobiecywał wiele więc miałam lekki żal, jak nie spelnił zadne
                        > j z ob
                        > > ietnicsmile
                        >
                        > A Ty łykałaś jak młody pelikan wink
                        Owszem bo sądze ludzi wg siebie. nie rzucam słów na wiatr, a słowo kocham mówie rzadko i ono ma dla mnie wielkie znaczenie.
                        Jakby amant nie obiecywał i nie deklarowal to bym sie bardzo hamowała i zastosowała emocjonalne środki zaradcze, zeby w razie rozstania nie bolało i nie niszczyło tak jak zniszczyło. Jego słowa sprawiły, ze opusciłam gardę i zaufałam.Jakby mówił o wątpliwościach to zachowałabym margines bezpieczeństwa. A tak przy jego osobowości i pozowaniu na absolutnie dobra osobę co muchy nie skrzywdzi, nikogo nie rzuci, to jak miałam przypuszczać ze bede ta pierwsza?smile
                          • mayenna Re: kultura rozstania 09.07.14, 20:09
                            gwen75 napisał:

                            > Jego słowa były dla Ciebie gwarancją bezpieczeństwa i wszelkiej szczęśliwości.
                            > Bardzo to roztropne było z Twojej strony smile

                            Nie tylko slowa: osobowośc, czyny - te na poczatku, dzialania...Jak spójość słow i czynów mu sie rozjechała to się rozstałam. Znaczy poszłam sobie w sina dalsmile
                              • mayenna Re: kultura rozstania 09.07.14, 20:21
                                gwen75 napisał:

                                > Rzuciłaś go?! Jak mogłaś?! Ty niedobra kobieto! Przecież na pewno go okrutnie k
                                > rzywdziłaś! wink
                                NOOOsmile Ale mam mała tolerancję na 'kolezanki' i, jak mniemam, pocieszyła go ta co przy mnie z nią rozmawiałsmile
                                Wiesz, ja mam intuicję i wychwytuje jak mi mężczyzna zauracza się inna.Nic nie musi mówić. Widze to i nie ma zmiłujsmile Studzi mnie to lepiej niz wszelkie afrontysmile
                                • gwen75 Re: kultura rozstania 09.07.14, 20:33
                                  mayenna napisała:

                                  > NOOOsmile Ale mam mała tolerancję na 'kolezanki' i, jak mniemam, pocieszyła go ta
                                  > co przy mnie z nią rozmawiałsmile
                                  > Wiesz, ja mam intuicję i wychwytuje jak mi mężczyzna zauracza się inna.Nic nie
                                  > musi mówić. Widze to i nie ma zmiłujsmile Studzi mnie to lepiej niz wszelkie afron
                                  > tysmile

                                  Aha, czyli przy Tobie to nawet z koleżanką porozmawiać by się nie dało wink Znaczy dałoby się, ale w jednej chwili związek by się zakończył wink I co wtedy ze szczerymi uczuciami faceta? wink
                                      • mayenna Re: kultura rozstania 09.07.14, 20:55
                                        Napisał, że to on mnie bo kiepska jestem w zyciu i łózku, moje dzieci nie sa rokujace a on biedaczek wszystkich nie utrzymasmile I kocha ale musi dla własnego dobra wyrzucic mnie na smietnik. jest na świecie tyle kobiet to na pewno znajdzie stosowniejsza i łatwiejszą w obsłudzesmile

                                        A żeby ci pomóc: mógl napisać; odmieniło mi sie, pomyliłem sie i zle rozeznałem w uczuciach. Zegnajsmile I było by z klasa i bez niesmaku z mojej strony, bez dobijania mnie.

                                        • gwen75 Re: kultura rozstania 09.07.14, 21:07
                                          mayenna napisała:

                                          > Napisał, że to on mnie bo kiepska jestem w zyciu i łózku, moje dzieci nie sa ro
                                          > kujace a on biedaczek wszystkich nie utrzymasmile I kocha ale musi dla własnego do
                                          > bra wyrzucic mnie na smietnik. jest na świecie tyle kobiet to na pewno znajdzie
                                          > stosowniejsza i łatwiejszą w obsłudzesmile

                                          Jeśli mu zrobiłaś scenę zazdrości to potem wszystko już się mogło potoczyć lawinowo. Relacja jednej strony nie jest obiektywna wink

                                          > A żeby ci pomóc: mógl napisać; odmieniło mi sie, pomyliłem sie i zle rozeznałem
                                          > w uczuciach. Zegnajsmile I było by z klasa i bez niesmaku z mojej strony, bez dob
                                          > ijania mnie.

                                          Dzięki za pomoc. Jakie to proste. Wystarczy powiedzieć, że mi się odmieniło i żegnaj. I nie ma tej całej afery, płaczu, wyrzutów. Nie domyśliłem się - no ale ja jestem tylko facetem wink
                                          • torado Re: kultura rozstania 09.07.14, 21:10
                                            gwen75 napisał:
                                            >
                                            > Dzięki za pomoc. Jakie to proste. Wystarczy powiedzieć, że mi się odmieniło i ż
                                            > egnaj. I nie ma tej całej afery, płaczu, wyrzutów. Nie domyśliłem się - no ale
                                            > ja jestem tylko facetem wink

                                            to zależy na jaką kobietę trafisz wink...mnie taka argumentacja by nie wystarczyła...miałabym pretensje i żal...bo jak to tak się może odmienić ot tak sobie wink
                                        • mayenna Re: kultura rozstania 09.07.14, 21:09
                                          Może jasniej to napiszę: dla mnie w porzadku jest jak ktos ma swoje odczucia, zmienia mu się, myli sie, ale nie w porzadku przy rozstaniu jest ocenianie zle drugiej strony. Powiedzenie: 'zostawiam cie bo ja mam inne plany, chce czegos innego, ten zwiazek nie spełnia moich potrzeb' dla mnie jest w porzadku, nie w porzadku jest" zostawiam cie bo jestes taka czy inna, bo mnie unieszczęśliwiasz, bo... - i tu wskazanie winy.
                                          • torado Re: kultura rozstania 09.07.14, 21:13
                                            mayenna napisała:

                                            > Może jasniej to napiszę: dla mnie w porzadku jest jak ktos ma swoje odczucia, z
                                            > mienia mu się, myli sie, ale nie w porzadku przy rozstaniu jest ocenianie zle d
                                            > rugiej strony. Powiedzenie: 'zostawiam cie bo ja mam inne plany, chce czegos in
                                            > nego, ten zwiazek nie spełnia moich potrzeb' dla mnie jest w porzadku, nie w po
                                            > rzadku jest" zostawiam cie bo jestes taka czy inna, bo mnie unieszczęśliwiasz,
                                            > bo... - i tu wskazanie winy.

                                            a dla mnie mayenna to jest jedno i to samo, tylko nie powiedziane wprost, że Ty mu nie odpowiadasz...ale może właśnie dobór słów jest kluczowy, by rozstanie lepiej znieść....
                                          • gwen75 Re: kultura rozstania 09.07.14, 21:20
                                            To nie jest takie proste. Czasami jest tak, że ludzie się od dłuższego czasu kłócą ze sobą i oboje się obwiniają o różne rzeczy. W końcu następuje moment krytyczny skutkujący rozstaniem. I w tym momencie robienie komuś zarzutu, że ktoś kogoś "rzucił" jest mało poważne.
                                            • mayenna Re: kultura rozstania 09.07.14, 21:52
                                              Ludzie się kloca, a potem godza i wszystko wraca do równowagi. Jak ktos nie umie wybaczyc i wrócić do stanu sprzed kłotni to odchodzi i porzucasmile Szczególnie jak druga strona wyraża skruche lub gotowość zmiany, albo wybaczenia tego co padło w tej kłotni.Ważne jest czy jeszcze sa uczucia, chęc pracy nas sposobem kłótni i chęć bycia ze sobą.
                                              Jak to jest niesymetryczne to druga strona może miec zal i pretensje, że nie chce sie pracować nad zwiazkiem.
                                              Dlatego dobrze jest nauczyć sie rozwiązywać konfliktu bez obrażania, bez agresywnych zachowań, nie mówić 'wszystkiego co nam przyjdzie do głowy a skopić sie na temacie kłótni, na szukaniu rozwiązania.
                                              Dla mnie usprawiedliwwione odejście to w przypadku zdrady, nielojalności, uzależnień, pokochania kogos innego, więzi z kims z rodziny( np, raportowanie mamie wszelkich spraw ), brak uczuć.
                                              • margot_gdur Re: kultura rozstania 09.07.14, 22:02
                                                A ja powiem, że czasem można się kochać ale po prostu nie nadawać się do bycia razem.

                                                Moje rozstanie było z hukiem i przytupem. Oj i to takim, że ho ho.

                                                Minął rok z okładem (bez kontaktu jakiegokolwiek) i okazuje się, że kiedy emocje opadły i już na siebie nie wrzeszczymy to nie dość, że potrafimy się dogadać to jeszcze fajnie nam sie rozmawia. Bo zawsze nam się fajnie rozmawiało.
                                                I obydwoje niedawno stwierdziliśmy zgodnie, że po prostu nie nawawaliśmy się do bycia razem.
                                              • gwen75 Re: kultura rozstania 10.07.14, 02:19
                                                mayenna napisała:

                                                > Ludzie się kloca, a potem godza i wszystko wraca do równowagi.

                                                Czasami nic nie wraca do równowagi.

                                                > to odchodzi i porzucasmile

                                                Porzucić to można dziecko, a z dorosłą osobą można się zwyczajnie rozstać.

                                                > Szczególnie
                                                > jak druga strona wyraża skruche lub gotowość zmiany

                                                O ile wyraża smile

                                                > Ważne jest czy jeszcze sa uczucia, chęc pracy nas sposobem kłó
                                                > tni i chęć bycia ze sobą.
                                                > Jak to jest niesymetryczne to druga strona może miec zal i pretensje, że nie ch
                                                > ce sie pracować nad zwiazkiem.

                                                Po iluś tam jałowych kłótniach można już nie mieć ochoty na nic...

                                                > Dla mnie usprawiedliwwione odejście to w przypadku zdrady, nielojalności, uzale
                                                > żnień, pokochania kogos innego, więzi z kims z rodziny( np, raportowanie mamie
                                                > wszelkich spraw ), brak uczuć.

                                                Wachlarz mocnych przewinień można by znacząco poszerzyć smile

                                                Poza tym kto komu zabroni zakończyć związek, jeśli się w nim źle czuje i stwierdza po jakimś czasie, że to jednak nie to? To jakieś więzienie jest? Ludzie się chyba łączą ze sobą by być ze sobą szczęśliwymi, a nie po to by się ze sobą męczyć.

                                                Niektórzy ludzie mają za małe poczucie wolności i wykazują tendencję do zniewalania innych. Mam wrażenie, że niektóre kobiety to by chciały szybko złapać faceta a potem zrobić wszystko by czasami nie uciekł. No sorry smile Nie ma nic na siłę. Jak będzie mu zależało to sam będzie zabiegał o to, by związek był trwały. I o to chyba chodzi by sam chciał, a nie był do czegokolwiek przymuszany.
                                                • gwen75 Re: kultura rozstania 10.07.14, 02:24
                                                  I jeszcze może taka ładna myśl smile

                                                  Kochać to także umieć się rozstać. Umieć pozwolić komuś odejść, nawet jeśli darzy się go wielkim uczuciem. Miłość jest zaprzeczeniem egoizmu, zaborczości, jest skierowaniem się ku drugiej osobie, jest pragnieniem przede wszystkim jej szczęścia, czasem wbrew własnemu.
                                                  Vincent van Gogh
                                                  • mayenna Re: kultura rozstania 10.07.14, 06:14
                                                    gwen75 napisał:

                                                    > I jeszcze może taka ładna myśl smile
                                                    >
                                                    > Kochać to także umieć się rozstać. Umieć pozwolić komuś odejść, nawet jeśli
                                                    > darzy się go wielkim uczuciem. Miłość jest zaprzeczeniem egoizmu, zaborczości,
                                                    > jest skierowaniem się ku drugiej osobie, jest pragnieniem przede wszystkim jej
                                                    > szczęścia, czasem wbrew własnemu.

                                                    > Vincent van Gogh
                                                    To van Gogh z nikim nie powinien się wiązać, a się wiazałsmile
                                                    Idąc jego mysleniem skoro mam wady i życie ze mną łatwe nie jest, to nie mam prawa z nikim sie wiązać bo to zaprzeczenie jej szczęściusmile
                                                    A miłość jest egoizmem i jego zaprzeczeniem jednocześnie.
                                                    Ty bys chcial, żeby odejście nie rodziło żadnego bólu, zalu i zawodu. Tak się chyba nie da. zawsze jest jakiaś nieprzyjemność, że coś ważnego sie kończy. Nawet jak obie strony chca rozstania i zgadzają sie na nie. Strona, która ma pretensje ma prawo je mieć, ty masz prawo uważać, że słusznie zrobiłes. Jak decyzja zapadła to trzeba przyjąć na klate, że sa takie emocje, pozwolic im sie wybrzmiec i iśc dalej.

                                                  • mayenna Re: kultura rozstania 10.07.14, 06:24
                                                    Jeszcze jedno: im silniejsze emocje w związku tym potem trudniej przy rozstaniu. Mysle że jest taka faza zwiazku, taki przedział czasowy, gdy rozstanie jest naprawdę trudne. To faza gdy nie jest to sam początek, ani nie jest to po dluzszym byciu razem. powiedziałabym, że tak około drugiego roku jest faza najtrudniejsza rozstaniowo bo to nie poczatek i jest mocne zaangazowanie, i nie jest to po latach krzywd, które osłabiaja miłość.

                                                    Gwen, usprawiedliwianie odejscia tym, że tak ja kochasz, że musisz dla jej dobra zostawic jest cholernie bolesne. jakby to powiedział alkoholik, chory smiertelnie czy ktoś z innym potężnym problemem to jeszcze... ale tak? Dla mnie to bardzo podłe wytłumaczenie. To juz wole: odchodze bo lepiej mi bez ciebie niz z tobasmileNie znosze uszcześliwiania mnie na siłęsmile
                                                  • gwen75 Re: kultura rozstania 10.07.14, 15:14
                                                    mayenna napisała:

                                                    > Gwen, usprawiedliwianie odejscia tym, że tak ja kochasz, że musisz dla jej dobr
                                                    > a zostawic jest cholernie bolesne. jakby to powiedział alkoholik, chory smierte
                                                    > lnie czy ktoś z innym potężnym problemem to jeszcze... ale tak? Dla mnie to bar
                                                    > dzo podłe wytłumaczenie. To juz wole: odchodze bo lepiej mi bez ciebie niz z to
                                                    > basmileNie znosze uszcześliwiania mnie na siłęsmile

                                                    Chyba nie zrozumiałaś. Tu nie chodzi o usprawiedliwianie odejścia, tylko by na siłę nikogo w związku nie zatrzymywać i nie robić mu sajgonu.
                                                  • facet699 Re: kultura rozstania 10.07.14, 07:54
                                                    mayenna napisała:

                                                    >
                                                    > Idąc jego mysleniem skoro mam wady i życie ze mną łatwe nie jest, to nie mam pr
                                                    > awa z nikim sie wiązać bo to zaprzeczenie jej szczęściusmile
                                                    > A miłość jest egoizmem i jego zaprzeczeniem jednocześnie.

                                                    Prawdziwa miłość nie ma nic z egoizmu. Kochając chce się dawać więcej niż brać. Jeżeli tak nie jest albo nie może być to budzą się wątpliwości o których piszesz powyżej.
                                                  • mayenna Re: kultura rozstania 10.07.14, 09:07
                                                    Jeśli ktoś chce więcej dawać niż brać to jest prawdopodobnie zburzony, ma DDA lub coś podobnego. Budowanie relacji niesymetrycznych, gdzie jedno jest dawcą a drugie biorcą nie jest zdrowe.
                                                    Ale faktem jest, że jak kochamy to zdolni jesteśmy do największych poświęceń, do dobroci dla najbliższej osoby, ale nie oznacza to,że nie ma w tym egoizmu.
                                                    Najprostszy przykład, i nieco kontrowersyjny: zaakceptujesz stan, że kobieta będzie poświęcała się dla ciebie w łóżku nie mając z tego żadnej przyjemności?smile
                                                  • facet699 Re: kultura rozstania 10.07.14, 13:14
                                                    Zawsze w związku jest ktoś, kto daje więcej. Nie ma takiej możliwości aby uczucia jakie łączą dwie osoby były zawsze takie same. Zwróć też uwagę na to, że decydujemy i dysponujemy tylko własnymi uczuciami. Dając więcej możemy spodziewać się podobnej reakcji z drugiej strony, z tym że nie możemy tego wymagać. Asymetryczne związki nie mają prawa bytu, chyba że to pasuje obu stronom. W podanym przez Ciebie przykładzie jest niezgodność bo takie poświęcenie nie ma już nic wspólnego z miłością. Poświęca się, ale dlaczego?
                                                    ---------------
                                                  • mayenna Re: kultura rozstania 10.07.14, 13:50
                                                    Jak dlaczego? Bo kochaszsmile
                                                    Nie masz racji. Uczuc nie da sie wymierzyć, ale pewna równowaga musi być w dobrym związku. Zauważ, że dysproporcje: ja daję, pamiętam, piorę, mu gotuję... i tak dowolne możesz wstawić, przy dłuższym trwaniu rodzą bunt i stają się przyczyną niezadowolenia w związku. Strona, która cały czas wkłada starania w końcu chce, żeby drugie też cos z siebie dała.Poza tym jak napisałam: zapominanie o sobie i swoich potrzebach w związku, tych emocjonalnych też, nie wrózy tej relacji dobrze i jak mówiłam, może oznaczać, że taka osoba jest zaburzona i nigdy nie zbuduje trwałej, wartościowej dla niej i satysfakcjonujacej ją relacji.
                                                    Poczytaj rózne fora, gdzie jest sporo postów o nierównych wkładach w związki. Zobacz jak takie osoby piszą. Nie sa szczęsliwe. Zwykle to kobiety...
                                                  • maruda2 Re: kultura rozstania 10.07.14, 14:38
                                                    z poniższym nie całkiem się zgodzę.
                                                    Mężczyźni zapewne żalą się po prostu rzadziej, bo "chłopaki nie płaczą"

                                                    mayenna napisała:

                                                    >> Poczytaj rózne fora, gdzie jest sporo postów o nierównych wkładach w związki. Z
                                                    > obacz jak takie osoby piszą. Nie sa szczęsliwe. Zwykle to kobiety...
                                                  • mayenna Re: kultura rozstania 10.07.14, 16:11
                                                    maruda2 napisała:

                                                    > z poniższym nie całkiem się zgodzę.
                                                    > Mężczyźni zapewne żalą się po prostu rzadziej, bo "chłopaki nie płaczą"
                                                    >
                                                    A owszem. Oni inaczej praktykują społecznościowe zachowania. Niepotrzebnie o tej płci dodałam.
                                                  • facet699 Re: kultura rozstania 10.07.14, 15:25
                                                    tiaaa, no OK można kochać i bez seksu, tylko mnie osobiście trudno się z taką opcją pogodzić wink
                                                    No i gdzie ja napisałem, że jednostronne dawanie miłości jest OK? Trzeba dawać ile się może ale gdy partner ma to gdzieś to jest to droga donikąd.
                                                    Pozatym podpierasz się opiniami z for, gdzie w tych przykładach są związki, ale miłość to już przeszłość, a na pewno dla jednej ze stron.
                                                  • gwen75 Re: kultura rozstania 10.07.14, 14:58
                                                    mayenna napisała:

                                                    > To van Gogh z nikim nie powinien się wiązać, a się wiazałsmile
                                                    > Idąc jego mysleniem skoro mam wady i życie ze mną łatwe nie jest, to nie mam pr
                                                    > awa z nikim sie wiązać bo to zaprzeczenie jej szczęściusmile

                                                    Zawsze możesz nad swoimi wadami pracować, zamiast wymagać by ktoś je dzielnie znosił wink I nie ma problemu jeśli ktoś chce Twoje wady znosić. Inna sprawa, jeśli nie chce, a Ty od niego tego wymagasz.

                                                    > Ty bys chcial, żeby odejście nie rodziło żadnego bólu, zalu i zawodu.

                                                    Po pierwsze pamiętajmy, że to są początki związku, więc rozstanie nie będzie życiową katastrofą. Po drugie te uczucia żalu, zawodu są zrozumiałe - chodzi raczej o to, w jaki sposób się je wyraża - z klasą czy z nienawiścią?
                                                • mayenna Re: kultura rozstania 10.07.14, 05:56
                                                  Kłotnie sa normalne. Nie wiem czemu nie wracaja uczucia do normy bo powinny. To jest tak, że jak kochasz, to kłotnia przypomina wprawienie w drganie wahadla. Ono sie wychyla i po pewnym czasie wraca do stanu spoczynku.Dojrzała osoba szybko potrafi do tej równowagi wrócic. Jak nie wraca to niech się zastanowi dlaczego tak jest. czy to wina slow, które w tej kłotni padają, czy sposobu wyrazania emocji, czy czegos jeszcze innego...Może to cecha wlasna? I jak już masz diagnoze to znajdziesz środek zaradczy. Można go wypracować wspólnie, o ile nam zalezy na tym, żeby być razem.Akceptacji i funkcjonowania w parze mozna się nauczyc. Miłości niesmile

                                                  Nie wiem co to jest 'jałowa kłotnia"? Konflikt nigdy nie jest jalowy. prowadzi do okreslenia swoich pozycji, do rozładowania emocji, do (jak ludzie się madrze kłoca) oczyszczenia atmosfery, wyjaśnienia sobie ważnych spraw, do wypracowania kompromisu i porozumienia.
                                                  Kłotnia nie jest zła pod warunkiem ze umiesz ja wykorzystać.
                                                  Trudno rozmawiać bez braku konkretu, na poziomie ogólnym, ale najwazniejsze to określić problem, a potem mozna szukać rozwiązania.

                                                  Nie zgadzam się, że można kochać kogos, ale nie móc z nim byc. Jak ta osoba nie jest alkoholikiem, hazardzistą, w innym silnym zwiazku emocjonalnym, nie jest patologicznym klamcą czy nie ma zaburzeń to można z nia byc. Moze nam się nie chcieć wydatkowac energii na przezwyciężanie problemów w takim związku, na prace nad nim, ale to jest nasz wybór a nie przeszkoda ogólna. Może nam brakowac cierpliwosci, chęci do bycia z taka osoba,ale nie jest tak, że 'sie nie da bo sie nie da". Da się tylko może wymagac to więcej energii, zaangazowania, pracy i determinacji. Nie przecze jednak, ze z inna osoba może nam byc po prostu łatwiej.
                                                  • gwen75 Re: kultura rozstania 10.07.14, 15:08
                                                    Mam wrażenie, że uważasz związek za wartość najwyższą i należy go utrzymać za wszelką cenę. I ciągle tylko wszystko naprawiać, poprawiać, walczyć, godzić się, negocjować i tak non stop toczyć jedną walkę po drugiej. Nie szkoda życia na takie marnowanie energii? Skoro z inną osobą można by się idealnie zgrać i stworzyć szczęśliwy i zgodny związek?

                                                    > Nie zgadzam się, że można kochać kogos, ale nie móc z nim byc. Jak ta osoba nie
                                                    > jest alkoholikiem, hazardzistą, w innym silnym zwiazku emocjonalnym, nie jest
                                                    > patologicznym klamcą czy nie ma zaburzeń to można z nia byc.

                                                    A jeśli kłamie tylko od czasu do czasu to Tobie by to odpowiadało? Mi nie. Kłamstwo niszczy uczucia, zabija zaufanie.
                                                • apersona Re: kultura rozstania 10.07.14, 12:09
                                                  gwen75 napisał:

                                                  > Poza tym kto komu zabroni zakończyć związek, jeśli się w nim źle czuje i stwier
                                                  > dza po jakimś czasie, że to jednak nie to?

                                                  O.J.Simpson
                                                  W Polsce prawie 2 setki kobiet rocznie giną zabijane przez swoich byłych lub jeszcze aktualnych mężczyzn. Czasem zabijane są jeszcze i dzieci. Nachodzenia, grożenia i innego rodzaju karania za odejście jest dużo więcej.


                                                  To jakieś więzienie jest? Ludzie się
                                                  > chyba łączą ze sobą by być ze sobą szczęśliwymi, a nie po to by się ze sobą mę
                                                  > czyć.

                                                  > Niektórzy ludzie mają za małe poczucie wolności i wykazują tendencję do zniewal
                                                  > ania innych. Mam wrażenie, że niektóre kobiety to by chciały szybko złapać face
                                                  > ta a potem zrobić wszystko by czasami nie uciekł. No sorry smile Nie ma nic na sił
                                                  > ę. Jak będzie mu zależało to sam będzie zabiegał o to, by związek był trwały. I
                                                  > o to chyba chodzi by sam chciał, a nie był do czegokolwiek przymuszany.
                                        • facet699 Re: kultura rozstania 09.07.14, 21:14
                                          Nie dopiekłaś mu czymś równie "przyjemnym" wcześniej Mayenno? Bo tak to się atakuje by zgnoić a nie kończy zwyczajnie związek. W tym jest jedynie cel zniszczyć, zgnębić a na dodatek dobić.
                                  • mayenna Re: kultura rozstania 09.07.14, 20:39
                                    Szczere uczucia wykluczają "koleżanki", ale nie kolezanki, nawet nie przyjaciółki. Sama sie koleguję i przyjażnie. To jest jednak cos, co diagnozujesz 6 zmysłemsmile Albo mózg analizuje dane, których w sposób rozumowy i w normalnym trybie, nie zauważamy.
                                    • gwen75 Re: kultura rozstania 09.07.14, 20:45
                                      mayenna napisała:

                                      > To jest jednak cos, co diagnozujesz 6 zmysł
                                      > emsmile Albo mózg analizuje dane, których w sposób rozumowy i w normalnym trybie,
                                      > nie zauważamy.

                                      Kobieta to potrafi zręcznie uzasadnić rzucenie faceta. Nic tylko się uczyć wink tongue_out
        • tfu.tfu Re: kultura rozstania 09.07.14, 16:57
          gwen, ludzie są problematyczni, bo nikt nie żyje w próżni... jak chcesz unikać, to ok, ale na litość, LUDZIE, a nie kobiety. wszyscy mamy jakąś przeszłość, która rzutuje na nasze tu i teraz, na nasze wybory itd.itp. ale rozstanie zawsze jest bolesne, a ładnie zakończyć relację też trzeba umieć.
            • maruda2 Re: kultura rozstania 09.07.14, 17:32
              Gwen dla Twojej wiadomości - kobiety też inicjują rozstanie i dla niektórych facetów takie zakończenie związku może nie być ładne

              a tak na marginesie;
              może tylko ja to tak odczytuję, ale Ty normalnie prowokujesz i mam ochotę Ci przyłożyć big_grin
              • gwen75 Re: kultura rozstania 09.07.14, 17:40
                maruda2 napisała:

                > Gwen dla Twojej wiadomości - kobiety też inicjują rozstanie i dla niektórych fa
                > cetów takie zakończenie związku może nie być ładne

                No przecież wiem, ale z wiadomych względów bardziej mnie interesują reakcje kobiet wink

                > a tak na marginesie;
                > może tylko ja to tak odczytuję, ale Ty normalnie prowokujesz i mam ochotę Ci p
                > rzyłożyć big_grin

                Czemu prowokuję i dlaczego chcesz mi przyłożyć? (jakby co to nie miej pretensji, że pytam przez forum, a nie osobiście wink)
        • mayenna Re: kultura rozstania 09.07.14, 18:28
          Wiesz, zalezy na co sie umawiamy: czy na niezobowiązujące spotkania i romans, czy na próbowanie poważnego zaangażowania. O ile w tym pierwszym przypadku pożegnanie może być po każdym spotkaniu, o tyle przy uczuciach i planach na przyszłość wypada jednak się jakoś stosownie zachować.
          Inaczej zachowujemy się w róznej wartości związkach. Kochanka, z którym spotykam rozrywkowo nie zapoznam z rodzina i znajomymi.
          Torka napisała, że dość szybko wiadomo, czego każda ze stron po danej znajomości oczekuje. Jak ona uważa, że jesteś miłościa jej zycia, a ty lubisz z nia jedynie sypiać to warto o tym od razu rozmawiać i mówic jakie mamy oczekiwania, żeby uniknąć nieporozumień i tych oskarżeń o wykorzystanie.
          • gwen75 Re: kultura rozstania 09.07.14, 18:54
            Kochanki i umawianie się tylko na seks może odłóżmy na bok, bo nie o tym tu mowa.

            Od którego spotkania się zaczyna próbowanie poważnego zaangażowania? Czy drugie, czy trzecie spotkanie z kobietą już rodzi jakieś poważne zobowiązania? Czy to już ma być do śmierci? A jeśli nie, to od którego momentu można się jeszcze wycofać bez narażenia się na zarzut niestosownego zachowania? A może w ogóle nie można się już wycofywać? Gdzie jest ta granica, do której człowiek jeszcze może poznawać drugą osobę - a od której to już "klamka zapadła"?

            > Torka napisała, że dość szybko wiadomo, czego każda ze stron po danej znajomośc
            > i oczekuje.

            To, że wiem czego dana osoba oczekuje, nie znaczy jeszcze, że będę mógł i chciał te oczekiwania spełnić - bo jeszcze za słabo znam tę osobę by się jednoznacznie deklarować.

            > Jak ona uważa, że jesteś miłościa jej zycia

            Ona tak uważa po miesiącu znajomości i po paru spotkaniach? smile