robert.83
07.10.14, 09:25
To wątek do skasowania lub przeniesienia do "życzeń i zażaleń", ale... pozwolę sobie na takie bałaganiarstwo

.
No więc.
Przy okazji wątków o seksie pojawia się, a raczej uporczywie powraca, kwestia "ile można".
Czyli sprzeciw wobec tworzenia tego typu wątków.
Chcę niniejszym wyrazić sprzeciw wobec tego sprzeciwu. Nie chodzi mi o rozmowy o seksie konkretnie, ale o rozmowy o czymkolwiek - o generalną zasadę, że tu zawsze można było i można nadal zamieszczać cokolwiek się chce - byleby nie łamało regulaminu.
Nie podoba mi się idea, że ktoś uzurpuje sobie prawo do mówienia co wypada a co nie wypada. Co jest godnym a co niegodnym tematem na wątek.
Mamy tutaj dyskusje o motkach i drutach, które - mimo ogromnej sympatii do uczestniczek i uczestników - zupełnie mnie nie obchodzą. Po prostu w nich nie piszę, nie czytam, ignoruję.
Mamy wątki o tym co TDF robi na kolację, które - mimo, że mogą czasem zainspirować - również nie są dla mnie czymś wartym uwagi

.
Mamy wątki ze smutną rzewną muzyką z lat 80-tych, wątki o kotach, wątki o mądrych cytatach... mamy różne przeróżne klimaty.
I tak ma być. Moim zdaniem.
Więc jeśli ktoś chce porozmawiać o seksie to niech rozmawia o seksie. Aż tak kole w oczy puchnący wątek, który nas nie obchodzi? Naczytałeś się o seksie? Masz dość? Nie czytaj. Poczytaj później. Poczytaj albo zaproponuj coś innego.
To są reguły, których oczekuję (ja, osobiście, subiektywnie) od mojego-ulubionego-forum!
Kto jest ze mną?