hashimotka88
04.11.14, 09:09
Dlaczego czlowiek tak sie zachowuje? Co mu to daje? Czy to aby zdrowe?
Po kolei. Oby tylko moj pociag sie nie wykoleil i zebym wagonow, tfu, watkow swych nie pogubila ^^
Chodzi mi o zainteresowanie druga osoba. Osoba kfora ma ze soba problem, ktora tkwi w niemocy i nie moze sie jej wyzbyc

ktora nie potrafi zyc.... Mnje okropnie ciagnie do takich osob. Takim osobom daje siebie ile moge, poswiecam wele energii i przeokrutnie mi zalezy.
W zeszlym roku nawet sie spotkalam z fobikiem z Wawy. Fobiekiem spolecznym ale nie do konca. To byl fobik od luznych kontaktow. Forumek ale juz kiedys chyba o nim wspominalam.
Zalozyl watek o fobi spolecznej. Ze maili to on pktrafi wymieniac ale gg to bariera juz nie do przeskoczenia. No to ja od rszu swiatelko. On bedzie moj ^^ ciezko bylo ale po pewnym czasie odezwal sie na gg. Podalam nr na forum

oczywisci jak zobaczyl to byl w panice

Telefon fo tez fobia

dlugi cas mowil mi tylko dobranoc. Zalezalo mi i oewnego razu z tego jednego slowa rozwinela sie godzinna rozmowa. Sama na zewnatrz wybalam. Nie wazne ze mroz. Hehe mialam yelefon dotykowy ale rekawiczek nie chcialo mi sie zdejmowac to jezorem na telefonie nr wybralam

to byla najdluzsza rowniez i moja rozmwa. I mi ta zanjomosc dobrze zrobila. Pierwszy raz komus tak zaufalam. Mialam z tym problem

Pozniej spotkanie. Przyjechal do mnie. Najgorszy byl dla nievo poczatek - oczekiwanje. Potem nawet mni zaskoczyl. Bo to ja moglam wygladac na wiekszego fobika

chyb mniej mowilam niz On

caly dzien nam.zlecial. Chyba nihdy z kins sam na sam nie spedzilam tyleczasu. Nie meczylo mnje ro spotkanie. Niezwykle swobodnie bylo. A perwszy raz czlowieka zobaczylam. Wczesnej duuuuuuuuuuuuzo pisalismy na gg ^^
Dobra, nie o Nim. Jest taki jeden. Na ktorym mi tak samo bardzo zalezy. Ale jest chokernje trudny

pisze z Nim od... Swoich poczTkow na forun. Z przerwami. Bo czasem mial mni dosc

tzn. Jies swoje akcje odstWial. Facet ma traume przed spotkaniem z wirtualnymi. Od lat. W koncu wiem dlaczego. Wiem o co chodzi

i teraz tym bardziej bedzie mi zalezalo. Jestemcierpliwcem i uparciuchem ale momentami przy Nim opadalam z sil. Ikez mozn jedno w kolko, w dodatkuvna darmo bo On nie slucha.... Teraz jest inaczej. Teraz nieco go rozumiem i chyba mu nie odpuszcze ^^ mam takie sikne przekinanje, ze jesli nie ja to zadna osoba tego nie zrobi. Ciezko mu zaufac ludziom.
Ze swoim tez sie chcialam spotkac bo chcialam mu pomoc.... To ja poczatko do spotkania dazylam i kosza dostalam

w przypadku osob majacych problem wykazuje sie nadludzkimi silami. Tzn. Ni jestem soba. Tzn. Zapominam.jaka jestem. Niesmiala, malowna, ze jestwm niedzialaczem. Zapominam o tym bo wtedy zalezy mi na drugiej osobie.
Moj to akurat prosciutki byl ^^ podobny do mnie

tylko ja oczywiscie o swowj niemocy zapomnialam
No to teraz pytanie. Dlaczego tak mi zalezy na ludziach z niemocami? Czy dzieki nim ja chxe nabrac mocy? Ogromna radosc sprawia mi gdy ktos pokonuje swoje blokady. Nawet ni macie pojecia jaka.... Moze dlatego to robie bo nke chce sie soba zaibteresowac?

bo uciekam od wlasnych niemocy? A pozbywanie sie czyis mnie usprawiedliwia? Ok. Pewnie w jakims sensie tak. Choc ostatnio to ja rowniez soba sie zainteresowalam. Wlasnych niemocy zaczelam pozbywac

zmienilo sie wiele przez 3 lata... Juz jestem inna. Aaa i to nie jest tak ze w takiej znajomosci tylko jedna strona pozbywa sie niemocy. Wychodzi ze i mi to dobrze robi. I ja czerpie z tego zyski. Na pewno tak bylo z fobikiem. Na pewno tak jest z Moim. Oboje sie czegos pozbylismy

znormalnielismy.
O dzisiaj mialam sen. Szlam za kolesiem.na moscie. W pewnym wspial sie na barierke i przy mnie skoczyl. Nie zdarzylam go zlapac

zaczelam krzyczek ze ktos wskoczyl do wody. Potem patrze i wyplnal na brzeg. Oczywiscie do niego pobieglam.
Wczoraj nawet w pewnej rozmowie z ta osoba na ktorej aktualnie mi zalezy bylo wspomniane o myslach S. To tylko mysli... Kazdy je mial.... W Nim.chsike siedzialy.
Tak wiec teraz mu nie odpuszcze gdy wiem o co chodzi. Gdy wien jaki ma problem. Wczesniej myslalam ze totalnie przesadza, ze wymysla ze ni ma zadnego problemu, ze to tylko siedzi w Jego glowie. Teraz wiem ze na ciele tez jest problem ale.... W glowie najwiekszy

to glowa trzeba sie zajac
Ja ciagle wierze i jest we mnie w takich ludzi . Mozn nawet ich nazwac "beznadziejnymi" przypadkami. Wierze ze mozna pozbyc sie ich niemocy.