onieta85
04.11.14, 15:41
Na początku pragnę się ze wszystkimi gorąco przywitać ponieważ jestem tu nowa. Rocznik 1985, miejsce zamieszkania: południe PL. Nie będę tracić czasu i od razu przejdę do tematu, który mnie "swędzi" od jakiegoś czasu.
O rozwody mi się rozchodzi.
Lat temu kilka (około trzech) poznałam na portalu randkowym faceta, który do czerwca tego roku był ze mną, z czego ostatni rok, jako narzeczony. Nie wyszło nam, ale ja nie o tym chciałam.
Niedawno pomyślałam: co mi szkodzi, wrócę na ów portal. Nie pali mi się bardzo do randek, ale porozmawiać z ludźmi zawsze przecież można choćby tylko wirtualnie. I rozmawiam co i rusz z kimś, przeglądam profile i co widzę? Co drugi lub trzeci pan w polu "stan cywilny" ma wpisane: rozwodnik ewentualnie w separacji. Odnoszę silne wrażenie, że od czasu mojej ostatniej bytności na tym portalu w zatrważającym tempie przybywa rozwodników.
Czy ja mam jednak mylne wrażenie czy faktycznie tak jest? Kurczę, ludzie już naprawdę nie są w stanie się dogadać? Zawalczyć o związek? Nie uwierzę, że we wszystkich tych związkach były sytuacje beznadziejne, czyli już nie do odratowania.
Nim ktoś wytknie mi, że odezwała się ta, co była a nie jest już zaręczona, to z ręką na sercu (czy też klawiaturze) powiem, że o związek walczyłam. Tylko by problemy udało się pokonać walczyć muszą dwie strony.