W szybkim tempie przybywa rozwodników?

04.11.14, 15:41
Na początku pragnę się ze wszystkimi gorąco przywitać ponieważ jestem tu nowa. Rocznik 1985, miejsce zamieszkania: południe PL. Nie będę tracić czasu i od razu przejdę do tematu, który mnie "swędzi" od jakiegoś czasu. smile

O rozwody mi się rozchodzi.

Lat temu kilka (około trzech) poznałam na portalu randkowym faceta, który do czerwca tego roku był ze mną, z czego ostatni rok, jako narzeczony. Nie wyszło nam, ale ja nie o tym chciałam.
Niedawno pomyślałam: co mi szkodzi, wrócę na ów portal. Nie pali mi się bardzo do randek, ale porozmawiać z ludźmi zawsze przecież można choćby tylko wirtualnie. I rozmawiam co i rusz z kimś, przeglądam profile i co widzę? Co drugi lub trzeci pan w polu "stan cywilny" ma wpisane: rozwodnik ewentualnie w separacji. Odnoszę silne wrażenie, że od czasu mojej ostatniej bytności na tym portalu w zatrważającym tempie przybywa rozwodników.

Czy ja mam jednak mylne wrażenie czy faktycznie tak jest? Kurczę, ludzie już naprawdę nie są w stanie się dogadać? Zawalczyć o związek? Nie uwierzę, że we wszystkich tych związkach były sytuacje beznadziejne, czyli już nie do odratowania.

Nim ktoś wytknie mi, że odezwała się ta, co była a nie jest już zaręczona, to z ręką na sercu (czy też klawiaturze) powiem, że o związek walczyłam. Tylko by problemy udało się pokonać walczyć muszą dwie strony.
    • witamina_b12 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 04.11.14, 15:49
      Tak przybywa masz rację.
      Ale miej też na względzie, że jesteś już bliżej 30 to i w targecie panów (30+) jesteś a nie (30-) jesteś...
      do 30 to więcej kawalerów po 30 to więcej rozwodników wink
      • onieta85 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 04.11.14, 15:54
        Prawda, ale pamiętam, że wtedy zakres wiekowy miałam dość szeroki, przeglądałam także profile panów gruuuubo po 30tce i dalej mam wrażenie, że aż tylu rozwodników nie było co teraz.

        Przyznaję, że to optymistycznie do sprawy nie nastraja... smile
        • bard-grzechu-wart Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 04.11.14, 16:00
          Czemu pozytywnie nie nastraja? To że komuś kiedyś nie wyszło raz czy drugi, nie znaczy że kolejny związek mu się nie powiedzie. Z każdym kolejnym związkiem człowiek (teoretycznie) powinien być bardziej świadomy swych potrzeb i uczyć się na błędach.
          • onieta85 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 04.11.14, 16:05
            Nie nastraja pozytywnie nie ze względu na to, że ten czy tamten facet jest po rozwodzie, tylko, że jakoś tak wszyscy szybko odpuszczają... Nie walczą... Często nawet się nie starają... Łatwiej iść do sądu i się za jego pomocą pożegnać.
            • bard-grzechu-wart Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 04.11.14, 16:18
              Często trudno osądzić, kiedy za szybko się rezygnuje, łatwo się pisze z perspektywy trzeciej osoby, trudniej gdy się tego związkowego "miodu" zasmakuje samemu. Na pewno kiedyś te związki były trwalsze z powodów obyczajowych, tradycyjnych, ale czy szczęśliwsze? Kiedyś wiele związków istniało przez całe życie tylko na papierze, w rzeczywistości gdy kończyło się uczucie każda ze stron żyła swoim życiem, teraz takich szopek odstawiać nie trzeba, mało kto się ogląda na to co inni powiedzą. Mnie generalnie nie interesuje co robią inni ze swoim życiem prywatnym, nie zamierzam tego oceniać, niech każdy robi to, co uważa za słuszne.... chciałem dodać jeszcze byle nie krzywdził przy tym drugiego człowieka, ale tak to się chyba rzadko kiedy da, zazwyczaj ktoś się poczuje pokrzywdzony.
            • flirting.shadow Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 04.11.14, 18:06
              Oj nie tak łatwo. Swoja droga to absurd, ze tak latwo wziac slub a tak trudno sie rozejsc. Koszty tez chyba znaczaco wieksze wink

              I w zasadzie w imie czego walczyc o cos, co obok mozna dostac od reki? Tu nie chodzi o to, zeby gonic kroliczka (szczescie), tylko zeby go zlapac.
              • witamina_b12 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 04.11.14, 19:12
                > Oj nie tak łatwo. Swoja droga to absurd, ze tak latwo wziac slub a tak trudno sie rozejsc. Koszty tez chyba znaczaco wieksze wink

                Czy ja wiem... Rozwód mnie kosztował 150 zł i nawet kreacji kupować nie trzeba :p
                Aha exa też tyle kosztował.
                • carol-jordan Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 04.11.14, 19:15
                  Akurat kreację bym sobie kupiła.
                  Powód dobry jak każdy inny. A nawet lepszy. wink
                  • mayenna Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 04.11.14, 19:24
                    carol-jordan napisała:

                    > Akurat kreację bym sobie kupiła.
                    > Powód dobry jak każdy inny. A nawet lepszy. wink
                    Tak? To może szkoda, że nie spróbowalaś. Ciekawe czy nadal miałabys takie zdanie.
                    • carol-jordan Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 04.11.14, 19:28
                      A skąd wiesz, że nie?
                      Nawiasem mówiąc, szybkość reakcji zaskakująca.
                      Gratuluję.
                      • mayenna Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 04.11.14, 19:39
                        carol-jordan napisała:

                        > A skąd wiesz, że nie?
                        > Nawiasem mówiąc, szybkość reakcji zaskakująca.
                        > Gratuluję.
                        Bo gdybys przeszła rozwód, az tak lekce bys o tym nie pisała. Chyba że nie kochałas i nie byłas związana. .
                        Porównuje sie go do smierci bliskiej osoby, a zdaje mi się, że grób rodziców jest dla ciebie istotny
                        • witamina_b12 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 04.11.14, 20:04
                          > Bo gdybys przeszła rozwód, az tak lekce bys o tym nie pisała. Chyba że nie koch
                          > ałas i nie byłas związana. .
                          Hmm oceniasz ze swojego punktu widzenia Mayenno. Ja do rozwodu mam zupełnie inne podejście... co nie oznacza, że nie kochałam i nie byłam związana, ale wcześniej.... Natomiast w chwili rozwodu rzeczywiście męża już nie kochałam - dlatego przecież złożyłam pozew...
                          Ból i rozpacz były w chwili decyzji o rozstaniu, rozwód to byłą tylko formalność i w jego następstwie poczułam ulgę. I poza tym, że nie lubię zbytnio przebywać w sądzie to traumatyczne to dla mnie nie było.

                          Nie wiem co Carol miała na myśli pisząc o kreacji... Może to, że cześć kobiet ma podejście "pokaże mu co stracił". Ja nie miałam takiej potrzeby ani chęci... a nuż by się jeszcze rozmyślił i stwierdził, że rozwodu nie chce? ;P a przecież w mojej głowie i sercu decyzje już zapadły kilka miesięcy wcześniej.
                          • mayenna Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 04.11.14, 20:27
                            Ale sam fakt rozsztania jest bolesny - czasem rozwód to faktycznie formalność, ale ogólnie to nie jest miłe wydarzenie. Na skali stresu rozwód ma tyle samo punktów co smierc współmałzonka.
                        • kama265 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 04.11.14, 20:11
                          miałam tak jak Witamina. Ból i rozpacz były wcześniej, ja złożyłam pozew jak padł ostatni powód do bycia razem, już go nie kochałam. Nie było to łatwe i przyjemne, ale trwało 40 minut i odczułam ulgę i bardzo wielkie zmęczenie.

                          też nie miałam potrzeby / chęci się stroić, ubrana byłam jak do biura.
                          Kiecki nie kupowałam i imprezy z tej okazji też nie robiłam
                          • mayenna Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 04.11.14, 20:29
                            Sam fakt rozpadu małżeństwa - nie sama sprawa rozwodowa - o to mi chodziło. Bo rozwód w sumie następuje jak sie sypie, a nie jak sędzia wyklepie formułę" W imieniu Rzeczypospolitej..."
                            • kama265 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 04.11.14, 20:41
                              ok smile
    • silencjariusz Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 04.11.14, 15:54
      Jeżeli mogę coś zasugerować to "bierz się" za rozwodników. Bo starych kawalerów po 30 lepiej chyba unikać.wink
      • onieta85 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 04.11.14, 16:02
        Heh... Rozmawiałam ostatnio z panem (kawalerem) w wieku 38 lat i ponieważ zaczął przebąkiwać mi o spotkaniu postanowiłam mu szczerze napisać, że nie dysponuję idealnym zdrowiem. Pan w odpowiedzi zaczął wypisywać jakie są wg niego tegoż stanu zalety i wady oraz stwierdził, że na początku pewnie jego mama ciosałaby mu kolki na głowie, że taką kobietę sobie znalazł. wink Pomyślałam: fajnie... wink

        Tak a propos tych starych kawalerów mi się przypomniało. wink
        • silencjariusz Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 04.11.14, 16:04
          No właśnie mówię: porażka.wink
        • nerw_rdzeniowy Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 08.11.14, 11:35
          Akurat tutaj nic nie jest oczywiste i nie potępiaj tego starego kawalera.
          Czy Ty gdybyś miała dziecko, które chciałoby się związać z osobą nie w pełni zdrową nie miała
          byś choć cienia wątpliwości?
          Czy nie należy docenić szczerości tego pana, poza tym wypisał zalety takiego stanu oprócz wad?
          Kolejny plus: skoro jest maminsynkiem to pewnie matka go pilnuje żeby nie hulał za bardzo
          jest szansa, że nie przepija wszystkiego co zarabia, nie ma też pewnie dzieci z innymi kobietami, wiem że oczywiście pieniądze nie mają dla Was pań żadnego znaczenia tongue_out ale czy nie lepiej jakby już do czegoś poważniejszego doszło mieć partnera zupełnie wolnego od zoobowiązań niż takiego co obarczony jest np. alimentami na jakby nie było obce dla Was dziecitongue_out
          Może warto jeszcze z nim się skontaktować?
          • kama265 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 08.11.14, 11:47
            nieodcięta pępowina od mamusi jest duuuużo większym problemem niż alimenty i dzieci :-p
            • nerw_rdzeniowy Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 08.11.14, 12:00
              ale nie wiemy czy opisywany tu osobnik ma nieodciętą pępowinę czy po prostu liczy się ze zdanie matki sprawa jest otwarta
      • hashimotka88 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 04.11.14, 16:07
        Czemu unikac?
        Ja nawet jestem w stanie byc z kawalerem po 30 ktory nigdy nie byl w zwiazku tongue_out wink
        • silencjariusz Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 04.11.14, 16:09
          Bo ma się swoje zboczenia. Całą masę zboczeń.wink
          • lesher Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 04.11.14, 16:10
            Nie mówi się zboczeń, tylko przyzwyczajeń tongue_out
            • silencjariusz Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 04.11.14, 16:12
              O pardon... Oczywiście miałem na myśli przyzwyczajenia.wink
              • lesher Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 04.11.14, 16:16
                No. Tak zdecydowanie lepiej wink
                • hashimotka88 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 04.11.14, 16:36
                  Eee. Ja tam nie poczulam zadnej roznicy tongue_out w dodatku piszesz ze lepiej.... Ze zdecydiwanie.... Nie moge sie z Toba zgodzic tongue_out
                  • lesher Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 04.11.14, 16:43
                    Widzisz - odpowiednie pijary to podstawa wink
              • hashimotka88 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 04.11.14, 16:18
                Czyli.... Co z takimi ludzmi?zyc sie nie da?
                Ja tez mam uciekac? big_grin
                Dobra. Nieco to prawda. W szczegolnosci gdy sie nigdy w zwiazku nie bylo i przyzwyczailo do samotnosci to jest ciezej. I ja mam chyba swoje zboczenia ^^ sory. Przyzwyczajenja suspicious
                • silencjariusz Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 04.11.14, 16:20
                  Uciekaj. Przecież Twój chłopak nie ma czasu by się z Tobą widywać.wink
                  • hashimotka88 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 04.11.14, 16:40
                    Mowisz? suspicious
                    Spotkania raz na tydzien, czasem dwa, w zwiazku to malo?
                    No ale.... Dla nas to i tak duzo. Najwiecej jak do tej pory. Z nikim sie wczesniej nie uwiazywalismy. Nam to jak widac odpowiada. Choc czasem mi soe teskni ^^ ale i za chwile przechodzi tongue_out jakos nie potrafie zyc dlugo w tesknocie... Szybko zapominam.
                    • silencjariusz Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 04.11.14, 16:47
                      "jakos nie potrafie zyc dlugo w tesknocie... Szybko zapominam."

                      Wstawiłbym roześmianą emotę... ale nie wiem jak.wink
                      • hashimotka88 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 04.11.14, 16:54
                        Moge Ci postawic jak chcesz - big_grin
                        Pewnie o nia chodzilo. Co sie pod nia kryje? : - D, nochala nie musisz jej dawac i tak powstanie wink
                        Co ja na to poradze sad max dzien potrafie tesknic. A potem zapomonam ze w ogole z kims jestem big_grin zbyt malo o sobie przypomina.... Jego winatongue_out
                        • silencjariusz Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 04.11.14, 16:58
                          O tym mówię właśnie. Ja gdy kiedyś byłem młody, miałem włosy i nie miałem brzucha i szczeniacko się kochałem w pewnym dziewczęciu z warkoczami to dnia jednego ciężko mi było wytrzymać bez zobaczenia lubej duszki.
                          • hashimotka88 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 04.11.14, 17:03
                            Ech crying czyli co.... Nie ma szans?
                            Skad ja w ogole mam wiedziec co to zakochanie.
                            Najlepiej to rzucic? Zrezygnowac z tego? Nie zrobie tego poki nie bede miala pewnosci. W dodatku takie bycie nam jedynie pomaga.
                            A moze.... Moze mi ludzie serio nie sa potrzebni? crying
                            • silencjariusz Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 04.11.14, 17:05
                              Pogoń trochę Paźka do działania. Niech się stara bardziej.
                            • maruda2 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 04.11.14, 17:06
                              nie rzucić, tylko .... zintensyfikować działania big_grin
                              • hashimotka88 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 04.11.14, 17:13
                                Zeby to bylo takie proste sad
                                Jak powiem ze wczoraj byl caly dzien ciszy... A dzisiaj kolejny na drugi to jak to wyglada? Nie za dobrze co nie?
                                Spoko. Zaraz sie pojde przebiec to chokernie pizdzi na zewnatrz. dam mu sygnal ze moge rozmawiac...
                                pogadam z Nim. Bo nie chce zeby byly takie ciche dni sad bez slowa. Za cholere wtedy tego nie rozkrecimy. Ech.... To nie tak powinno wygladac...
                          • hashimotka88 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 04.11.14, 17:08
                            Teraz wiem skad ta slabostka do warkoczykow? wink
                            co z nia bylo? Czemu teraz z nia ni jestes. Kto zrezygnowal?
                            Byles w nia w zwiazku? Jak bardzo w tym bycia z owa duszka byles zaangazowany?
                            • silencjariusz Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 04.11.14, 17:11
                              Był kiedyś taki program "Sto pytań do...". Ale już od wielu, wielu lat go nie ma.tongue_out
                              • hashimotka88 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 04.11.14, 17:14
                                tongue_out

                                Wiedzilam ze ni odp tongue_out
                                Uciekasz od trudnych pytan.
                                • silencjariusz Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 04.11.14, 17:16
                                  Jakie one tam trudne. Bez problemu je zrozumiałem.tongue_out
                                  • hashimotka88 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 04.11.14, 17:19
                                    To pokaz ze zrozumiales. Daj nanie odp. Nie wierze tongue_out
                                    • silencjariusz Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 04.11.14, 17:23
                                      To uwierz.tongue_out Odpowiedzi na Twoje pytania udzieliłem... ustnie.tongue_out
                                      • hashimotka88 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 04.11.14, 17:39
                                        Nikt nie slyszal tongue_out
                                        Nie uwierze suspicious nie zrpzukiales moich pytan tongue_out
                                        • silencjariusz Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 04.11.14, 20:14
                                          Waciki z uszu trzeba było wyjąć to byś usłyszała.tongue_out
                                          • hashimotka88 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 04.11.14, 20:43
                                            Waciki trzymalam jak ustawki czytalam tongue_out
                                            W pewneych sytuaxjach mi sie uszy zatykaja.... I staje sie glucha jak gluszec ^^
                                            Ale wyedy dobrze slyszalam... A Twojej oowjedzi nje uskyszalam tongue_out
                    • facet699 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 04.11.14, 18:58
                      może inaczej byś mówiła, gdybyście spotykali się codziennie lub bardzo często, teraz tylko tłumaczysz taki stan rzeczy
                      • hashimotka88 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 04.11.14, 19:16
                        Nie wiem.... Raczej nistety nie sad to wiele by nie dalo... Moze nawet bysmy nie dali rady codzinnie sie spotykac?moze bysmy sie zanudzili?
                        Sil pisal ze jednego dnia nie nogl wytrzymac bez warkoczykow ^^my mamy przewaznie tydzien przerwy. Najgoreze w tym wszystkim jest to ze gdy sie nie wdzimy to i tak malo jest kontaktu miedzy nami. Wspomnialam ze wczoraj byl caly dzien ciszy. Ani slowa nie zamienilismy. Kiedys kilka dni bylo czyms normalnym. Teraz mi to przeszkadza. Potrzebuje kontaktu. Potrzebuje popisac pogadac. Potrzebuje? Mysle z to jest potrzebne. Musimy o sobie pamietac. Przypominac. Tak wiec wczoraj cisza. Dzisoaj tez. Juz mialam mu pisac smsa ze niedlugo pojde sie przebiec i wtedy mozemy pogadac. Nie musialam. Odezwal sie niedawno na gg.pierwszy ^^ Wiem ze to nie tak powinno wygladac. Ponoc powaznie musimy porozmawiac o naszym zwiazku przy najblizszym spotkaniu ? suspicious tak mi powiedzial. mam nadzieje ze nie chce ze mna zerwac? suspicious spoko. Nie chce.

                        Moze ja jednak nie jestem.zdolna do kochania ? tongue_out
                        Dobra jest prostrze wytluczenie. Na razie wiem ze potrzeba nam jeszcze czasu...
                        • facet699 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 04.11.14, 19:45
                          jak mace się zanudzać to teraz a nie po ślubie
                          • hashimotka88 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 04.11.14, 19:51
                            Z tym.zanudzniem to troche zartowalam tongue_out niedawno trzy dni wytrzymalismy. Sam na sam. Non stop. Dalismy rade smile
                            Ale nie wiem... Nie wiem czy chcialabym miec kogos obok siebie na codzien big_grin straszne to musi byc suspicious
                            spojo. Do slubu daleka droga tongue_out jak sie 4 miesiace.zbieralismy na to by sprobowac byc razem. Tak teraz conajmniej 4 lata nam zejdzie zanim.zaczniemy byc w narzeczenstwie. A o slubie to juz nie wspomne tongue_out
                            • facet699 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 04.11.14, 19:58
                              wiem, że to wcześnie ale założę się, że były małżeństwa po takim okresie znajomości i to bez przymusu. Spotykanie ma to do siebie, że strony przekonują się jak to być razem, wy tego nie osiągacie. Między raz w tygodniu a stale razem jest przepaść
                        • a-g-l-a-j-a Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 04.11.14, 19:54
                          Ale... nie ciagnie Was do siebie? Nie potrzebujecie siebie... swojej bliskości... nie wiem, szeptania do uszka, wpatrywania w oczy, zasłuchania i całej reszty?
                          Jeżeli dobrze doczytałam to dopiero Wasz poczatek... a wtedy ludzie baaaaaardzo potrzebuja mieć siebie blisko... nawet trudno wytrzymać bez... Nie ma tej fascynacji?
                          • hashimotka88 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 04.11.14, 20:09
                            Ech... I nie wiem.co odpowiedziec crying nie wiem....
                            Czy to nasz poczatek? Od maja sie spotykamy. Mimo ze tak na prawde od wrzesnia jestesmy ze soba to juz wczesniej cos sie dzialo ^^ ale przez 4 miesiace w sferze uczuciowej byla totalna cisza sad
                            Skad mam wiedziec cosie powinno czuc. Jak nigdy nie czulam sad
                            To co teraz to i tak najwiecwj mimo.ze marnie to wyglada.
                            Moze lepie dla nas by bylo jakbysmy ze soba skonczyli.... Skoro brak w tym chemii... Na odpowiednim.poziomie. Ale obiecalam.sobie ze chce to rozkrecac, pociagnac dalej. Kiedys nic nie czulam. Poznej we mnie cos drgnelo... Dlatego mam nadzieje ze nadal bedzie lepiej. A drgnelo bo wpierw zobaczylam.ze On cos do mnie zaczal czuc. Tak za male to cos. Stanowczo za male.
                            To nasze bycie obojgu nam dobrze robi dlatego nie chce tego konczyc.
                            Juz wspominalam.ze oboje nigdy wczesniej nie bylismy w zwiakazch...
                            • witamina_b12 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 04.11.14, 20:13
                              Nie ma czegoś takiego jak "chemia na odpowiednim poziomie"
                              Ten poziom ma być odpowiedni dla Was albo Wam tak dobrze albo nie.
                              Związki i relacje są różne bo różne są potrzeby.... Musisz SOBIE odpowiedzieć na pytanie czy taka relacja Cię satysfakcjonuje czy Ci odpowiada czy czujesz się szczęśliwa. A nie w nieskończoność zastanawiać się co powinnaś czuć i jak to powinno wyglądać.
                              • hashimotka88 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 04.11.14, 20:16
                                Odpowiada mi... A jednoczesnie czegos brakuje. Pasuje?
                                • hashimotka88 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 04.11.14, 20:29
                                  Dobra. Szcegolowiej ^^
                                  Zaraz zagladne w swoje szufladki i powiem jak to wyglada od srodka.
                                  No to tak... Od kiedy zaczelam sie z nim.spotykac to cos sie zmienilo. Sprobowalam czegis nowego. Wpierw byl czlowiek. Sprobowalam roznow. Poczulam sie przy nim swobodnie. Jak przy nikim innym. Nigdy z facetm tak dlugo nie wytrzymywalam tongue_out
                                  Co mi w tym wszystkim zaczelo sie podobac? Teraz wyjdzi moj egoizm. Sama sobie zaczelam sie sobie podobac sad to ze tyle ni mhsle ze sobie nie wzbraniam..ze przy kims jestem soba. Ze dzieki Niemu stalam sie inna osoba. To co mi bardzo zaczelo odpowiadac to fakt ze poczulam.sie przy Nim nieziemsko bezpiecznie. Ze zaznalam.spokoju. Ze chociazby na weekendzie zaczelam.wyrywac sie z donu? To pewne tez.
                                  Wszystko to co bylo o to co jest, jest dla mnke dobre. Wszystko mi odp. A jednoczenie mam pewien brak sad czyli niejest do konca tak dobrze?
                                  Wiem nawet czego mi brakuje sad
                                  • witamina_b12 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 04.11.14, 20:58
                                    hashimotka88 napisała:

                                    > Wiem nawet czego mi brakuje sad
                                    To z nim o tym porozmawiaj.
                                    • hashimotka88 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 04.11.14, 21:06
                                      Wie...
                                      Jesli akurat chodzi o otwrtosc i rozmlwy to tego miedzy nami nie brakuje.
                                      Dobrze wie. I nie bylo to przedstawione za pomoca sygnalow. Ale ludzkim.jezykiem powiedziane.
                                      Spoko czeka nas kolejna powazniejsza rozmowa. Nie sadze zeby sie to skonczylo. Ale moze jest szansa by cos zmienic. A.jak sie nie da...? Coz. Bywa..
                                      • kama265 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 04.11.14, 21:12
                                        nie bądź w gorącej wodzie kąpana Hashi, dajcie sobie czas ....
                                        • hashimotka88 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 04.11.14, 21:23
                                          No wlasnie mowie. Ja ciagle daje nam czas. Daleko mi do osoby w goracej wodzie kapanej. Wrecz jestem cierpliwcem smile
                                          W zyciu bym teraz tego nie skonczyla bo ciagle mysle ze jest to jeszcze do rozkrecenia. Nie wiem na ile mozna... Ale soe dowiem smile
          • nerw_rdzeniowy Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 08.11.14, 11:49
            Być może piszesz o sobie z tymi zboczeniami ale innych starych kawalerów w tym mnie w to nie mieszaj. Jak można tak tytłać własne środowisko?
            Znam kilku starych kawalerów i cześć z nich ma swoje dość orginalne zwyczaje tongue_out ale nie zboczenia.
            • silencjariusz Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 08.11.14, 15:05
              Oczywiście o sobie. Innych starych kawalerów przepraszam za oszczercze tezy, które tu wygłaszam.tongue_out
      • maruda2 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 04.11.14, 16:52
        silencjariusz napisał:

        > Jeżeli mogę coś zasugerować to "bierz się" za rozwodników. Bo starych kawaleró
        > w po 30 lepiej chyba unikać.wink

        Co Ty tak sobie czarny PR robisz ? wink
        • silencjariusz Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 04.11.14, 16:54
          Mnie już nic nie zaszkodzi.wink
          • maruda2 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 04.11.14, 16:57
            skoro tak, to pozostało Ci już odbijanie ode dna wink
            • silencjariusz Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 04.11.14, 16:59
              Za późno już chyba na tak radykalne działania.tongue_out
              • maruda2 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 04.11.14, 17:05
                Nikt nie każe Ci radykalnie odbijać. To nawet nie wskazane, bo się można dekompresji nabawić tongue_out Powolutku trzeba, małymi kroczkami. Ale do góry big_grin
                • silencjariusz Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 04.11.14, 17:09
                  Co co mam robić? Jakieś rady? Bo obecnie jedyne co mi po głowie chodzi to chętka na to by zagrzebać się w grochowinie i podrzemać krztynkę (jakoś mało dzisiaj spałem).wink
                  • maruda2 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 04.11.14, 17:21
                    kupić bilet do W-wy na 22 listopada na przykład suspicious
                    • silencjariusz Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 04.11.14, 17:26
                      Łeee.tongue_out Idę się zdrzemnąć.tongue_out
                      • carol-jordan Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 04.11.14, 19:08
                        Co Ty będziesz w nocy robił? wink
                        • silencjariusz Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 04.11.14, 20:15
                          Czytał.wink
                  • facet699 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 04.11.14, 19:50
                    kupić ziemi ( jak nie masz) i jak bujniesz interes będziesz super kandydatem w "rolni szuka żony edycja 15" wink ( bez obrazy plz smile )
                    • silencjariusz Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 04.11.14, 20:17
                      Ziemi nie mam i mnie nie stać na zakup. A parcia na szkło nie mam.tongue_out
                      • kama265 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 04.11.14, 20:19
                        eee tam nie stać nie stać
                        kredyt weź, czego się dla uczucia nie robi? wink
                        • silencjariusz Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 04.11.14, 20:31
                          Może bym i wziął. Ale uczucia brak.tongue_out
            • facet699 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 04.11.14, 19:00
              prawdziwe dno zaczyna się dopiero po 40 ( tak, nie dla wszystkich )
    • lesher Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 04.11.14, 16:10
      Na to wskazuje statystyka...
      forsal.pl/artykuly/729198,demografia-polski-mniej-slubow-i-wiecej-rozwodow.html
      https://g0.forsal.pl/p/_wspolne/pliki/1464000/1464419-liczba-zawartych-malzenstw-i.jpg
      • onieta85 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 04.11.14, 16:11
        No! I bez szukania statystyk doszłam do tego. Dobra jestem w te klocki. wink wink
      • bard-grzechu-wart Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 04.11.14, 16:25
        i teraz alternatywne opisy do wykresików:
        * wszystko co dobre kiedyś się kończy,
        * bo te małżeństwa to przereklamowane są,

        Od biedy można połączyć opisy wink
    • lesher Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 04.11.14, 16:24
      > miejsce zamieszkania: południe PL.

      Trzeba Cię jakoś do centrum przeflancować wink
      • onieta85 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 04.11.14, 16:29
        Jakoś los mnie w te rejony rzucić nie chce. wink
        • lesher Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 04.11.14, 16:44
          Widać trzeba mu jakoś pomóc!
          • onieta85 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 05.11.14, 08:32
            Czekam na impuls w tej sprawie. smile
    • kama265 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 04.11.14, 17:38
      o związek walczyłam. Tylko by problemy udało się pokonać walczyć muszą dwie strony.

      chyba odpowiedziałaś sobie na pytanie
      każdy walczy na swój sposób i ma własne granice tej walki, z zewnątrz nie sposób tego oceniać, mi też zarzucano, że nie zrobiłam wszystkiego, zdaniem niektórych. Cóż, zrobiłam wszystko, co było możliwe dla mnie.
    • mayenna Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 04.11.14, 18:36
      Kurczę, ludzie już na
      > prawdę nie są w stanie się dogadać? Zawalczyć o związek? Nie uwierzę, że we wsz
      > ystkich tych związkach były sytuacje beznadziejne, czyli już nie do odratowania
      > .
      >
      > Nim ktoś wytknie mi, że odezwała się ta, co była a nie jest już zaręczona, to z
      > ręką na sercu (czy też klawiaturze) powiem, że o związek walczyłam. Tylko by p
      > roblemy udało się pokonać walczyć muszą dwie strony.

      Może inni tez walczyli, ale podobnie jak tobie, nie udalo się.
      • mayenna Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 04.11.14, 18:37
        Chociaz dla mnie to nie jest to związek jak trzeba o niego walczyć. Walka mi sie żle kojarzy.
    • facet699 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 04.11.14, 18:50
      o małżeństwo też muszą walczyć dwie strony, to jest to samo a różnica tylko w papierku no i w sakramencie jak to dla kogoś istotne
      • carol-jordan Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 04.11.14, 18:54
        Mnie się jednak wydaje, że łatwiej spakować walizy, kiedy tego papierka brak.
        Zdarzyło mi się nawet usłyszeć wypowiedź pana, któremu nie chciało się 'przez to wszystko przechodzić'.
        Łatwiej było robić żonę na boku.
        Załatwienie rozwodu jest jednak mniej przyjemne.
        • facet699 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 04.11.14, 19:53
          jedyna różnica jest dla osoby rzucającej, bez papierka zwyczajnie wychodzi dla zaobrączkowanej spore komplikacje
    • a-g-l-a-j-a Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 04.11.14, 18:52
      Witamina ma rację, zaczęłaś się interesować mężczyznami po trzydziestce a wśród nich więcej rozwodników niż "starych" kawalerów... to znaczy wolnych wink i stad takie obserwacje...

      Jeżeli uczucia nie ma... może już... a może nigdy nie było, tylko ktoś pomylił miłość z zauroczeniem... to po co walczyć? O co?
      Chociaż... teraz to wszystko takie powierzchowne, szybkie, chwilowe...
      • onieta85 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 05.11.14, 08:34
        Czyli co? Głębokich uczuć nie ma już, tak? Zaraz pewnie ktoś napiszę, że miłości nie ma znając życie. smile
    • ohara_0 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 04.11.14, 21:49
      To co faktycznie zasługuje na uwagę, to fakt iż w dzisiejszych czasach z dużo większą łatwością podejmujemy decyzję o rozstaniu. Nie ma znaczenia rodzaj związku. zmienił się sposób postrzegania człowieka w społeczeństwie. z formuły my; przeszliśmy do określenia ja ; indywidualizm; rozwój osobisty. To nie człowiek jest dla świata tylko świat dla człowieka.

      Nie chcę nikogo oceniać. Sama też jestem po rozwodzie. smile
      • onieta85 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 05.11.14, 08:38
        Bingo! To też mi po głowie chodził, że ludzie łatwo podejmują decyzje o rozstaniu. Zamiast rozmawiać, próbować znaleźć jakiś kompromis to jedno i drugie obstaje przy swoim. Efekt? rozstanie. Bo tak łatwiej.
        • witamina_b12 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 05.11.14, 09:08
          czy ja wiem czy łatwiej? Organizacyjnie często o wiele trudniej...

          Ktoś tu wyżej napisał, że kiedyś ludzie tkwili w związkach nie dlatego, że bardziej nad nimi pracowali ale dlatego, że nie mieli innych perspektyw... Samotna matka byłaby wykluczona ze społeczeństwa nie mówiąc o tym, że nie miałaby środków do życia.
          Również obecnie tym co najlepiej "spaja" złe małżeństwa są kwestie majątkowe np. wspólny kredyt hipoteczny w kwocie przewyższającej wartość nieruchomości czy strach kobiety "kury domowej" (nie obrażając nikogo), że nie utrzyma siebie i dzieci po latach odsunięcia pod życai zawodowego.
        • lesher Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 05.11.14, 09:09
          > Bo tak łatwiej.
          A może i też lepiej niż trwać w kiepskim związku, tylko ze względu na papierek?
          • onieta85 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 05.11.14, 09:15
            Oczywiście, są przypadki i przypadki. smile Są te do uratowania i te beznadziejne. Chodzi mi po prostu o to, że niektórzy nie robią nic nawet, gdy ów przypadek jest do odratowania. Wolą wszystko zakończyć, bo tak łatwiej, szybciej.
            • kama265 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 05.11.14, 11:34
              co Ty się tak upierasz, że "niektórzy nie robią nic nawet, jeśli ów przypadek jest do odratowania". Może robią to, co mogą? a że mogą mniej niż inni lub mniej spektakularnie .... a poza tym może akurat dla nich to nie jest do odratowania, więc nie chcą tracić czasu na tkwienie w związku bez przyszłości. I nie sądzę, żeby to było akurat łatwiejsze wyjście (zakończenie małżeństwa) - trzeba się zmierzyć z ewentualnym niezadowoleniem środowiska, rodziny, oczywiście z bólem osoby zostawianej, z wyzwaniami życia samej no i nie ma gwarancji, że się kogoś spotka
              • abyss7 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 05.11.14, 12:13
                kama265 napisała:

                > co Ty się tak upierasz, że "niektórzy nie robią nic nawet, jeśli ów przypadek j
                > est do odratowania". Może robią to, co mogą? a że mogą mniej niż inni lub mniej
                > spektakularnie ....

                A ja się będę przy tym upierał. Co więcej... zaryzykuję stwierdzeniem, że większość niczego nie robi. Spędziłem blisko dwa lata w poradniach rodzinnych układając plan wychowawczy i właśnie taki ponury obraz rzeczywistości został mi przekazany przez psychologów. Nie potrafimy się komunikować, nie potrafimy rozmawiać (owszem - mówimy, ale nie rozmawiamy), nie potrafimy rozwiązywać problemów.... I jak wszędzie - niczego nie naprawiamy, wymieniamy na nowe.

                Teraz żyjemy szybko i wszystko chcemy od razu, tu i teraz. Partner staje się niczym SPV w biznesie (special purpose vehicle) - wehikułem, który ma przenieść nas do krainy szczęśliwości. Jeśli nie spełnia oczekiwań, bądź coś szwankuje, to go likwidujemy.


                > a poza tym może akurat dla nich to nie jest do odratowania
                > , więc nie chcą tracić czasu na tkwienie w związku bez przyszłości.

                Problem w tym, że 100% związków jest bez przyszłości.... jeśli się o nie nie zadba. Użyję prastarej metafory - miłość jest jak ogród i jeśli się przestanie go pielęgnować, to żaden, choćby najpiękniejszy na świecie, nie przetrwa próby czasu. Wszystko zdziczeje i chwasty wedrę się wszędzie i zagłuszą co cenne. Właśnie patrzę przez okno i to widzę...

                Nieustanna zmiana ogrodów w nadziei, że się kiedyś trafi do Edenu to ślepy kanał. Najgorszą stroną tego podejścia jest to, że dajemy dzieciom jasny przekaz - zamiast rozwiązywać NIEUCHRONNE życiowe problemy, lepiej przed nimi uciekać.
                • witamina_b12 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 05.11.14, 12:38
                  Jest w tym sporo racji, co nie zmienia mojego zdania, że podejście ludzi kiedyś było inne głównie ze względu na trudności i brak możliwości... a nie dlatego, że byli "inni, lepsi".

                  Jak były tylko maluchy i to wyłącznie na talony dla wybranych to nikt nie zmieniał auta co 3 lata, co nie znaczy, że by tego nie zrobił mając taką możliwość...
                • maruda2 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 05.11.14, 12:39
                  abyss7 napisał:

                  > > Nieustanna zmiana ogrodów w nadziei, że się kiedyś trafi do Edenu to ślepy kana
                  > ł. Najgorszą stroną tego podejścia jest to, że dajemy dzieciom jasny przekaz -
                  > zamiast rozwiązywać NIEUCHRONNE życiowe problemy, lepiej przed nimi uciekać.

                  Czytam sobie powyższą dyskusję i uznałam, że nie będę się wypowiadała, bo nie mam w tym temacie żadnych doświadczeń. Ale... wspomniałeś o dzieciach... chyba tego mi tutaj brakuje. Spojrzenia od drugiej strony. Czy tkwienie w nieudanym związku, ale związku, jest lepsze niż jego rozwiązanie? Rozwód rodziców to niewątpliwie ogromna trauma dla dzieci. Ale czy oglądanie szarpania się rodziców, ich walki, podejmowania prób ratowania związku, z różnym skutkiem - będzie dla dziecka lepsze? Mam wieloletnią koleżankę, której syn teraz jest już dorosły. Znam ją od zawsze. Miała nieudane małżeństwo, ale wprost mówiła, że się nie rozwiodła ze względu na syna. Żeby miał pełną rodzinę. Zgadnijcie, co teraz mówi ten chłopak...
                  • kama265 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 05.11.14, 12:50
                    zgadzam się z Tobą Marudo ...
                  • abyss7 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 05.11.14, 13:40
                    maruda2 napisała:

                    > Ale czy oglądanie szarpania się rodziców, ich
                    > walki, podejmowania prób ratowania związku, z różnym skutkiem - będzie dla dzi
                    > ecka lepsze? Mam wieloletnią koleżankę, której syn teraz jest już dorosły. Znam
                    > ją od zawsze. Miała nieudane małżeństwo, ale wprost mówiła, że się nie rozwiod
                    > ła ze względu na syna. Żeby miał pełną rodzinę. Zgadnijcie, co teraz mówi ten c
                    > hłopak...

                    A ja znam wiele osób, które jako dorosłe twierdzą, że ich marzeniem zawsze było to, żeby rodzice znowu byli razem. Myślę, że każdy znajdzie w swoim otoczeniu przypadki potwierdzające, jak przeczące temu, że dzieci wolą rozwód/pozostawanie razem swoich rodziców [oczywiście pomijam tu wszelkie związki patologiczne, gdzie przemoc, alkohol i inne zaburzenia uniemożliwiają jakiekolwiek wspólne funkcjonowanie].

                    Szarpanie się rodziców, ciągła walka i awantury to stan skrajności - pomiędzy nim, a udanym związkiem jest jeszcze wiele możliwości. Nie zapominajmy, że takie stadium najczęściej pojawia się dopiero przy rozwodzie, aczkolwiek powoływanie się na nie stanowi najlepszą pożywkę dla RACJONALIZACJI. A mnie nie chodzi o naprawienie czegoś, co już się rozwaliło, ale o ratowanie tego, co jeszcze da się naprawić zanim będzie zbyt późno.

                    Kiedyś użyłem metafory samochodu - że prowadzimy auto i nagle pojawia się delikatny szum w kole, ale my jedziemy dalej. Szum przechodzi w szuranie, ale kontynuujemy podróż bagatelizując to w nadziei, że samo przejdzie. Koło zaczyna wyć i wtedy dopiero zdajemy sobie sprawę, że to nie tak miało być, ale, z niewiadomych względów, nic z nim nie robimy. Kiedy dochodzi do dachowania samochód już można tylko zezłomować, bo co tu naprawiać? Żenujące jest utyskiwanie na samochód, który zawiódł, bo to nasza i tylko nasz wina, że niczego zawczasu nie zrobiliśmy z kołem i się urwało.

                    • kama265 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 05.11.14, 13:57
                      "Szarpanie się rodziców, ciągła walka i awantury to stan skrajności - pomiędzy nim, a udanym związkiem jest jeszcze wiele możliwości. Nie zapominajmy, że takie stadium najczęściej pojawia się dopiero przy rozwodzie, aczkolwiek powoływanie się na nie stanowi najlepszą pożywkę dla RACJONALIZACJI."

                      czasem szarpanie się to znacznie lepszy / zdrowszy etap w związku, bo jeszcze komuś na czymś zależy. A co powiesz na LODOWATĄ UPRZEJMOŚĆ? nikt się z nikim nie wykłóca - bo nikomu nie zależy. Jest cisza jak w kościele, wymieniane są tylko komunikaty. Zero ciepła. No ale mieszkają ze sobą, c'nie? takie zgodne, udane małżeństwo - powiedzieliby sąsiedzi. nawet głosu nikt na siebie nie podnosi. On jej drzwi otworzy, zakupy pomoże wnieść ...
                      I jak, chciałbyś żyć w takiej zamrażarce?
                      • mayenna Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 05.11.14, 14:04
                        Jeszcze do tego, co napisałaś dodam: dwa oddzielne życia, np. pan ma kochankę. Traktowanie drugiej strony jak balastu,nieliczenie się z nią, ale to wszystko przy pozorach porządnej rodziny. Coś takiego mieli moi teściowie. Sama teściowa stwierdziła, że nie rozwiodła się bo córka miałaby mniejsze szanse na dobre zamążpójście, gdyby była z tzw. rozbitej rodziny (patologicznej). I taki model funkcjonowania w związku przeniosły jej dzieci na swoje małżeństwa.
                      • abyss7 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 05.11.14, 14:17
                        kama265 napisała:

                        > I jak, chciałbyś żyć w takiej zamrażarce?

                        Hymmm... a ta zamrażalka to perpetuum mobile? Sama z siebie chodzi? A może trzeba przestać ją zasilać, wyciągnąć wtyczkę z własnego umysłu?

                        Nie jestem bezwzględnym przeciwnikiem rozwodów - w końcu sam przez to przeszedłem. Głęboko wierzę jednak w to, że "należy rozwieść się nie wtedy jak znajdzie się pierwszy powód do rozwodu, ale rozwieść się gdy upadnie ostatni powód do bycia razem".

                        Nie wierzę w mityczne połówki, które się kiedyś zejdą - dla mnie to totalna bzdura. "Każdy, każdy, każdy człowiek na świecie ma swojego pierdolca" - tak mówiła moja babcia i moim zdaniem miała rację. Z jedną osobą coś jest fantastyczne, coś akceptowalne, a coś beznadziejne, z inną to pierwsze będzie beznadziejne, a ostatnie fantastyczne i tak bez końca. Nie ma ideałów i nie będzie - moim zdaniem jedyna droga do udanego związku to nauczyć się akceptować pewne odmienności, pracować nad związkiem itd. Uciekając w kolejne relacje nigdy niczego nie osiągniemy.


                        • mayenna Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 05.11.14, 14:20
                          I to jest post, z którym się w pełni zgadzamsmile
                        • kama265 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 05.11.14, 18:17
                          zgadzam się całkowicie, ale Abyss, chodzi mi o to, że dwie osoby muszą chcieć, nie można kochać za kogoś. Po drugie, w końcu nadchodzi moment, że skoro nie wychodzi mimo starań - trzeba podjąć decyzję i się rozwieść. Tak jak napisałeś, kiedy upadnie ostatni powód, żeby być razem
                • witamina_b12 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 05.11.14, 12:41
                  abyss7 napisał:

                  > Najgorszą stroną tego podejścia jest to, że dajemy dzieciom jasny przekaz -
                  > zamiast rozwiązywać NIEUCHRONNE życiowe problemy, lepiej przed nimi uciekać.

                  Bla mnie rozwód był rozwiązaniem problemu a nie ucieczką przed nim (problemem).
                • kama265 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 05.11.14, 13:10
                  częściowo się zgadzam, zwłaszcza z tym, że ludzie nie potrafią się ze sobą komunikować ALE
                  z reanimacją związku jest trochę jak z leczeniem pacjenta na OIOMie - jest czas, że to jest leczenie - ratowanie życia, a potem to już tzw uporczywa terapia - pompowanie tlenu i pożywienia, mimo, że człowiek już nie żyje.
                  Jak długo należy reanimować związek, żeby ktoś uznał, że się starałeś? Kiedy można przerwać tą terapię?
                  Dlatego nie lubię takich uogólnień. Nie jestem wszyscy. Jestem sobą. Odpowiadam tylko za siebie i ja mówię, że się starałam i przegrałam.
                  Otóż, nie każdy związek da się uratować nawet tysiącem przegadanych godzin i terapii. Nie każdy związek jest tego wart. O tym, co jesteśmy w stanie zrobić dla związku decydują ludzie będący w tym związku i ponoszą konsekwencje swoich decyzji. Nikt spoza nie ma dostatecznej wiedzy aby to komentować.
                  Jeśli chodzi o przekaz dla dzieci - uważam, że dałam swojemu synowi jasny przekaz, że ważne jest, żeby potrafić stawiać granice i asertywnie dbać o siebie i nie zgadzać się na życie w kłamstwie. Że odważny człowiek nie odwraca się przed problemem i nie udaje, że go nie ma - a patrzy sobie w oczy i rozwiązuje problem. Nie zawsze rozwiązaniem jest naprawa problemu. Czasem jest jego likwidacja.
                • mayenna Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 05.11.14, 13:23
                  Używasz formy 'my' - czyli kto? Ty się pod tym podpisujesz?
                  Bo ja nie. I chyba nikt tutaj. Jak rozwodziła się moja siostra - 15 lat temu - to nikt w 60 tys mieście nie korzystał z terapii małżeńskiej. Ona była jedyna. Teraz do poradni czeka się miesiąc, jest kilka miejsc w mieście gdzie taka pomoc jest i ludzie z tego korzystają.
                  Moim zdaniem jednak zmienił się styl życia, to wszystko o czym Kama pisała, i to jest główny powód rozpadu małżeństw. Ale zgadzam się że nie umiemy rozmawiać. Nie wynosimy tej umiejętności z domu i potem jest tylko gorzej, jeśli nie ma woli zmiany, nauki.
                  Poza tym jest mnóstwo osób z dysfunkcyjnych rodzin, którym trudno stworzyć trwały związek.
                  • witamina_b12 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 05.11.14, 13:34
                    mayenna napisała:

                    > Poza tym jest mnóstwo osób z dysfunkcyjnych rodzin, którym trudno stworzyć trwa
                    > ły związek.

                    Pewnie w dużej mierze z tych rodzin co zostały ze sobą bo tak się powinno i lepiej....

                    Osobiście chce mojemu dziecku przekazać, że najbliższa rodzina (wszystko jedno czy liczy ona 2, 3, 4,5,6... osób) to są ludzie, którzy żyją razem ze sobą i się wspierają, a nie obok siebie i ze sobą walczą.
                    • mayenna Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 05.11.14, 13:38
                      Dokładniesmile
                      U mnie problemem było picie i postawa najbliższych akceptująca taka formę alkoholizmu.Znle osoby w tych związkach, nawet jak czasem przyznają, że problem jest, to i tak uważają swoje stadło za wzorcowe.
                      • mayenna Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 05.11.14, 13:41
                        Zjadło mi część postu:
                        Znam sporo osób z tzw 'kulturalnym' piciem. A wychowanie w takiej rodzinie gdzie jedno z rodziców pije, a drugie jest współuzależnione, ma swoje przełożenie na dzieci, np. nieumiejetnośc rozmowy, czy rozwiązywania problemów. Mało którya jednak z tych rodzin uważa się za dysfunkcyjna i cos z tym problemem robi - nawet jak go zauważa.
                    • abyss7 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 05.11.14, 13:49
                      witamina_b12 napisała:

                      > Osobiście chce mojemu dziecku przekazać, że najbliższa rodzina (wszystko jedno
                      > czy liczy ona 2, 3, 4,5,6... osób) to są ludzie, którzy żyją razem ze sobą i si
                      > ę wspierają, a nie obok siebie i ze sobą walczą.

                      Przekaz słuszny, tylko powiedz mi jak go realizujesz? W jaki sposób pokazujesz dziecku wzorowy model współżycia partnerów, wspierania, troszczenia się o siebie, dbania itd?
                      • witamina_b12 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 05.11.14, 14:09
                        Nigdzie nie napisałam, że przekazuje wzorowy model.... przekazuje najlepszy jaki potrafię i taki jaki jest w danej sytuacji możliwy.
                        A troska, wsparcie, dbanie, empatia dotyczy również relacji rodzic <-> dziecko i to nie jednokierunkowo.
                        Jeżeli natomiast do naszej obecnie 2 osobowej rodziny dołączy w przyszłości ktoś jeszcze to przekaz wzbogaci się o właściwe relacje pomiędzy partnerami, niewłaściwych nie chciałam dziecku pokazywać. W sposobie postępowania mojego ex męża widziałam wiele ze sposobu postępowania jego rodziców, a zwłaszcza ojca. Dzieci uczą się od nas relacji w związkach.
                        • abyss7 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 05.11.14, 14:45
                          witamina_b12 napisała:

                          > Jeżeli natomiast do naszej obecnie 2 osobowej rodziny dołączy w przyszłości kto
                          > ś jeszcze to przekaz wzbogaci się o właściwe relacje pomiędzy partnerami,

                          A skąd ta pewność? Skąd przekonanie, że tym razem ułożysz to właściwie? Wiem, że następny facet, z jakim się zwiążesz, będzie diametralnie się różnił od eksa w sprawach w których ex Cię zawiódł. Ale kto powiedział, że w innych kwestiach nie okaże się znacznie gorszy i w konsekwencji nie zamieni stryjek siekierki na kijek?


                          > niewłaściwych nie chciałam dziecku pokazywać.

                          A masz 100% pewności, że nie przekazujesz niewłaściwych? Witamina, ja Cię nie znam i nie oceniam Ciebie personalnie, ale wiesz, wiele samodzielnych matek tworzy bardzo toksyczne relacje ze swoimi synami... które w przyszłości uniemożliwiają chłopakom stworzenie normalnych związków. Masz pewność, że tak nie jest w Twoim przypadku?


                          > W sposobie postępowania mojego ex męża
                          > widziałam wiele ze sposobu postępowania jego rodziców, a zwłaszcza ojca. Dziec
                          > i uczą się od nas relacji w związkach.

                          Bez wątpienia masz rację, dzieci przejmują dużo ze sposobu postępowania rodziców. A co, jeśli mały wyrośnie w przekonaniu, że jego rolą nie jest życie w rodzinie i wychowywanie własnych dzieci?
                          • mayenna Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 05.11.14, 15:20
                            A co, jeśli mały wyrośnie w przekonaniu, że jego rolą nie jest życie w rodzi
                            > nie i wychowywanie własnych dzieci?

                            Ma do tego prawo: my robimy tak jak uważamy, że jest najlepiej. Dziecko szuka własnej drogi i może uznać, że taki, a nie inny model jest dla niego najlepszy. Nie musi być to wina/zasługa rodzica bo w wychowaniu nakłada się kilka czynników, w tym np. grupa rówieśnicza, samokształtowanie się człowieka. My, rodzice, mamy wpływ tylko na to co dziecko dostaje od nas.
                            A co jeśli uzna, że chce byc duchownym? Albo będzie homoseksualne? Na wiele dróg, które wybierają nasze dzieci nie mamy wpływu.
                          • witamina_b12 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 05.11.14, 15:36
                            Pojadę banalnie.. .ale w życiu jestem pewna tylko tego, że kiedyś umrę...

                            Co nie zmienia faktu, że w życiu staję przed rożnymi wyborami i decyzjami i staram się je podejmować zgodnie z moim sumieniem i tym co uważam za słuszne. A jaki będzie tego efekt końcowy i co wybierze moje dziecko gdy będzie dorosłe nie mam pojęcia.

                            Miałabym też prośbę być pisał dziecko.
                            smile
                      • witamina_b12 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 05.11.14, 14:12
                        A co w takim razie z wdowami/wdowcami z dziećmi?
                        • abyss7 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 05.11.14, 14:45
                          witamina_b12 napisała:

                          > A co w takim razie z wdowami/wdowcami z dziećmi?

                          A czy oni mają wybór?
                          • kama265 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 05.11.14, 18:19
                            Abyss, my (ja Witamina Mayenna) też NIE MIAŁYŚMY wyboru. Moja decyzja o rozwodzie to nie był kaprys, była poprzedzona trzyletnią jednostronną walką. I nie, nie było warto.
                            • abyss7 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 06.11.14, 12:51
                              kama265 napisała:

                              > Abyss, my (ja Witamina Mayenna) też NIE MIAŁYŚMY wyboru.

                              Kama, ja do nikogo personalnie tu się nie odnoszę. Ciebie w ogóle nie znam, a Witaminę i Mayennę ledwo widziałem 2-3x. Dlatego mówię o ogólnej tendencji, a nie konkretnej sytuacji u Was.

                              No właśnie – nie znam Was. A na jakiej podstawie Ty zapewniasz mnie, że inne osoby nie miały wyboru? Aż tak dobrze je znasz, czy opierasz się na czyjejś interpretacji wydarzeń? Ja jestem zdania, że nawet gdybyś mi opowiedziała całe swoje życie, dzień po dniu, godzinę po godzinie, to i tak byłaby to jedynie jednostronna relacja obarczona ułomnością selektywnej percepcji. To tak, jakby sąd wydawał wyroki wysłuchawszy jedynie oskarżyciela…

                              Ogólnie nie podoba mi się stwierdzenie „nie miałem wyboru”. Najczęściej właśnie ono kończy proces racjonalizacji, o którym często wspominam. Racjonalizacja jest mechanizmem obronnym dla uzasadnienia działań, które nie są do końca zgodne z etycznymi, moralnymi, religijnymi, a nawet prawnymi normami. Ostatnio rzuciła mi się w oczy dyskusja na tym forum nt. tłumaczenia panów, że sex z prostytutką, sex w gumie, czy tylko oralny to nie zdrada. Mój pierwszy szef też zawsze powtarzał, że „nie ma wyboru”, kiedy zaliczał kobiety lekkich obyczajów na wszystkich wyjazdach służbowych, szkoleniach, a nawet w przerwie na lunch. Jak się tłumaczył - żonę bardzo kocha, ale nie są dobrani pod względem temperamentu, więc żeby nie zostawić jej i dzieci nie ma wyboru jak znajdować ujście dla swoich potrzeb poza związkiem. Myślę, że on i jemu podobni święcie wierzą w to, nie robią niczego nagannego. W LO pasjonowałem się historią II WŚ, dużo czytałem o procesach zbrodniarzy hitlerowskich i zawsze rozsierdzała mnie ich linia obrony, że oni tylko wykonywali rozkazy, że nie mieli wyboru. Myślę, że część nawet w to uwierzyła.

                              Człowiek jeśli chce, zawsze znajdzie sobie usprawiedliwienie każdego czynu w postaci braku wyboru, nawet tak absurdalne jak słynne „bo zupa była za słona”. To nie odnosi się do Ciebie, ot taka luźna refleksją na temat ludzkości. Coś mnie na filozofowanie naszło, chyba krótkie dni mi nie służą.
                              • cymonkaa Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 06.11.14, 13:09
                                Nie przeczytałam poprzednich wpisów, zatem odnoszę się tylko do tej wypowiedzi.
                                Tak, zawsze jest wybór. Ja też miałam. Albo zatracać się w toksycznym związku i tworzyć pełną rodzinę, albo żyć normalnie i wychowywać dzieci samotnie. Wybrałam. Jeszcze niedawno myślałam, że wybrałam mniejsze zło (głównie pod kątem dzieci). Dziś już wiem, że wybrałam dobrze.
                                • abyss7 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 06.11.14, 15:20
                                  cymonkaa napisała:

                                  > Nie przeczytałam poprzednich wpisów, zatem odnoszę się tylko do tej wypowiedzi.
                                  > Tak, zawsze jest wybór. Ja też miałam. Albo zatracać się w toksycznym związku i
                                  > tworzyć pełną rodzinę, albo żyć normalnie i wychowywać dzieci samotnie. Wybrał
                                  > am. Jeszcze niedawno myślałam, że wybrałam mniejsze zło (głównie pod kątem dzie
                                  > ci). Dziś już wiem, że wybrałam dobrze.

                                  Hymm... czemu więc współstworzyłaś toksyczny związek? Bez żadnych wątpliwości można powiedzieć, że dzieci najlepsze jest wychowanie w pełnej rodzinie (nie toksycznej). Czemu więc doszło do jej zatrucia? Przecież to była Twoja rodzina, a Ty byłaś osobą dorosłą - odpowiedzialną. Krasnoludki coś rozlały?

                                  Jeśli nie czytałaś wcześniejszych wpisów, to przeczytaj chociaż fragment o kole:

                                  Kiedyś użyłem metafory samochodu - że prowadzimy auto i nagle pojawia się delikatny szum w kole, ale my jedziemy dalej. Szum przechodzi w szuranie, ale kontynuujemy podróż bagatelizując to w nadziei, że samo przejdzie. Koło zaczyna wyć i wtedy dopiero zdajemy sobie sprawę, że to nie tak miało być, ale, z niewiadomych względów, nic z nim nie robimy. Kiedy dochodzi do dachowania samochód już można tylko zezłomować, bo co tu naprawiać? Żenujące jest utyskiwanie na samochód, który zawiódł, bo to nasza i tylko nasz wina, że niczego zawczasu nie zrobiliśmy z kołem i się urwało.


                                  Nikomu nie każę wyklepywać złomu po dachowaniu (toksycznego związku), ale czemu nie działałaś, gdy koło wyło?

                                  • cymonkaa Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 07.11.14, 21:55
                                    abyss7 napisał:

                                    > Hymm... czemu więc współstworzyłaś toksyczny związek? Bez żadnych wątpliwości m
                                    > ożna powiedzieć, że dzieci najlepsze jest wychowanie w pełnej rodzinie (nie tok
                                    > sycznej). Czemu więc doszło do jej zatrucia? Przecież to była Twoja rodzina, a
                                    > Ty byłaś osobą dorosłą - odpowiedzialną. Krasnoludki coś rozlały?

                                    Nie, krasnoludki ani niczego nie rozlewały, ani nie naprawiały! Odpowiedzialność biorę na siebie!
                                    Czemu współtworzyłam? Wiele czynników się na to składało. Wpierw nieświadomość, potem "naprawianie" elementów, wiara w człowieka czy w to, że mogę wszystko, że mogę się postarać bardziej, że mogę zawalczyć bardziej...
                                    Kiedy przyszła świadomość, co konkretnie współtworzę, wiedziałam jak postępować. Dlatego podjęłam decyzję, lepiej późno niż wcale.
                                    Przeczytałam kawałek o samochodzie. Nie przyszło Ci do głowy, że jest jeszcze taki wariant, że się ten samochód naprawia i naprawia, a on wciąż się psuje i psuje?
                                    Tak łatwo pisać Ci o innych, pośrednio krytykować. Napisz, dlaczego Ty się rozwiodłeś. Nie ratowałeś i nie naprawiałeś zawczasu?
                                    • abyss7 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 08.11.14, 09:45
                                      Cynamonka, odbieram Twoją wypowiedź jako bardzo emocjonalną, a to nie służy dyskusji, bo emocje sprawiają, że rozmowa zaczyna się koncentrować na osobach, a nie na problemie.

                                      Wydaje mi się, że temat został już wyczerpany, przedstawiliśmy swoje argumenty, a czy ktoś powiedział, że nie musimy się we wszystkim zgadzać?

                                      Podsumowując:

                                      1. Moje podejście jest takie, że rozwód w sytuacji posiadania małoletnich dzieci jest porażką (z wyłączeniem sytuacji, o których wcześniej wielokrotnie wspominałem). To jest coś niedobrego i nie dopuszczam stosowania tu jakichkolwiek zmiękczeń w postaci "lepszego wyboru", a już zwłaszcza "dobrego wyboru". Takie jest moje zdanie i mam prawo je posiadać, nawet jeśli komuś to nie pasuje.

                                      2. Bardzo, bardzo cenię sytuację, gdy ktoś naprawia koło zawczasu - cóż, faktycznie bywają błędy konstrukcyjne i nieraz nie da się rozwiązać problemu. Z racji tego, że posiadam bardzo rzadko spotykane w PL rozwiązywania porozwodowe i swoimi działaniami wybiłem szczelinę w skamieniałym systemie (nie)sprawiedliwości, mam bardzo dużo do czynienia z osobami rozwodzącymi się (chociaż nie pasuje mi to). Właściwie to chyba wszyscy, z którymi się stykałem deklarowali, że chcieli ratować swoje małżeństwa, ale... no właśnie - znam tylko dwa przypadki, które nie poprzestały na deklaracjach. Bo mieć zamiar, a coś zrobić w tym kierunku, to dwie różne rzeczy. Jeszcze czym innym jest obrać właściwy kierunek. Kiedyś na tym forum wyjaśniłem to w taki sposób, więc wkleję dawną wypowiedź:

                                      Dawno, dawno temu szef korpo wezwał mnie na dywanik, gdzie musiałem wyspowiadać się z niewykonania zadania. Z pełnym przekonaniem tłumaczyłem się, że zrobiliśmy ABSOLUTNIE WSZYSTKO, żeby wykonać polecenie i tak naprawdę czułem. Wtedy powiedział mi coś, co mimo upływu nastu lat wciąż brzmi mi w uszach: „Ty, qurwa, nie rób wszystkiego, ty RÓB TO, CO POWINIENEŚ ZROBIĆ!!!”.

                                      Więc odpowiadając na Twoje pytanie - biorę pod uwagę i cieszę się, gdy podejmuje się próbę naprawy, a to, co mi nie pasuje, to że nie widzę wielu takich prób. W mojej opinii ludzie raczej uciekają przed problemami, a nie je rozwiązują.

                                      3. cymonkaa napisała:

                                      > Tak łatwo pisać Ci o innych, pośrednio krytykować. Napisz, dlaczego Ty się rozw
                                      > iodłeś. Nie ratowałeś i nie naprawiałeś zawczasu?

                                      Publiczne forum nie jest miejscem w którym mam ochotę obnażać się z tak intymnych spraw. Jeśli zastanowisz się nad moimi słowami, nad tym, że rozwód uważam za porażkę wychowawczą i ucinam usprawiedliwienia, powinnaś dojść do tego, że tym samym krytykuję siebie... a może przede wszystkim siebie?
                                      • cymonkaa Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 09.11.14, 00:49
                                        abyss7 napisał:
                                        > Wydaje mi się, że temat został już wyczerpany

                                        amen smile
                              • kama265 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 06.11.14, 13:16
                                ok, ja nie piszę o wszystkich, tylko o sobie. Nie lubię generalizować i ogólnie nie interesuje mnie, co cała ludzkość na to. Uważam statystykę za ściemę wink
                                mój wybór był taki jak u Cymonki wink wybrałam dobrze - dla siebie i dla dziecka, tak uważam.
                                Także wycofuję się z dyskusji.
                              • kama265 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 06.11.14, 13:18
                                tylko chciałam zauważyć, że jeśli ja racjonalizuję - to Ty relatywizujesz wszystko
                                • abyss7 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 06.11.14, 15:07
                                  kama265 napisała:

                                  > tylko chciałam zauważyć, że jeśli ja racjonalizuję - to Ty relatywizujesz wszystko

                                  Być może czegoś nie dostrzegam, ale wydawało mi się, że właśnie w tej dyskusji* wykazuję stanowisko wprost przeciwne. Przecież tu staję po stronie wartości absolutnych, takich jak rodzina, co z natury rzeczy kłóci się z relatywizmem. Czy to ja uważam, że wartości i normy mają charakter względny? Nie, rozwód uważam za porażkę**.



                                  * podkreślam, że chodzi o tę konkretną dyskusję
                                  ** z wyłączeniem sytuacji patologicznych, przemocy, uzależnień, chorób psychicznych itp.
                                  • kama265 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 07.11.14, 11:34
                                    dla mnie prowadzenie przez jednego z małżonków równoległego drugiego życia to jest sytuacja patologiczna
                                    btw:
                                    https://scontent-b-fra.xx.fbcdn.net/hphotos-xap1/v/t1.0-9/10731062_397534810411890_1660572858563889656_n.jpg?oh=38b5e9de73da2a782f959b4f25d77b57&oe=54EF721F
                                    żeby nie było, ja też popełniłam i nadal popełniam te błędy, zresztą nasza dyskusja w tym wątku też pod to podpada wink
                                    • abyss7 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 07.11.14, 12:37
                                      kama265 napisała:

                                      > dla mnie prowadzenie przez jednego z małżonków równoległego drugiego życia to j
                                      > est sytuacja patologiczna

                                      Bezdyskusyjnie zdrada rozdziera serce i w przypływie emocji chce się wyładować całą złość na zdradzającym. Uwierzysz, że jest jednak pewna malutka, bardzo malutka część zdradzonych, którzy po opadnięciu kurzu dostrzegają swój udział w tym, co się stało? Przecież jeśli wszystko w związku gra, to nie ma potrzeby szukania wrażeń poza nim, nie?*. Już to kiedyś pisałem - zdrada jest jak kropka nad "i", nie powstaje w próżni, poprzedza ją cała litera. Ale tego już najczęściej nie chcemy widzieć.


                                      > żeby nie było, ja też popełniłam i nadal popełniam te błędy

                                      Nie chodzi mi o nie popełnianie błędów. Jeśli ogłoszono by mistrzostwa świata w tej dziedzinie sam miałbym spore szanse na pozycję medalową. Dla mnie kluczowa jest ODWAGA i UCZCIWOŚĆ, na którą, jak mam wrażenie, rzadko kogo stać. Droga na skróty jest kusząca, bo zwyczajnie łatwiej i lżej jest oczyścić sumienie przenosząc winę na innych, na okoliczności. Ba! Jeśli znajdziemy się w stadzie podobnych osób, można poklepywać się wzajemnie po plecach i powtarzać jak mantrę, że to była najlepsza decyzja. Po pewnym czasie sami zaczynamy w to wierzyć.... Tyle, że to ślepy kanał, bo skoro nie popełniliśmy błędu, to wszystko jest OK - nie trzeba się uczyć. Skoro my jesteśmy OK, to partner/ka jest beee, a więc wystarczy wymienić wadliwy model i będzie cacy. A później sytuacja się powtarza....

                                      Uciekając od prawdy nie będziemy mieć "mądrego Polaka po szkodzie", lecz "nową przypowieść Polak sobie kupi, że i przed szkodą, i po szkodzie głupi” uncertain


                                      * pomijając oczywiście patologie typu seksoholizm
                                      • witamina_b12 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 07.11.14, 12:47
                                        Rozumiem, że Ty masz takie doświadczenia i nie jesteś pewny czy Twoja decyzja dotycząca rozwodu była właściwa ale ja takich wątpliwości nie mam.
                                        I nie chodzi tu o poklepywanie po plecach i wmówienie sobie. Bo wiem jakie błędy zostały popełnione i więcej ich nie powtórzę. Niektóre małżeństwa po prostu nie powinny być zawarte.
                                        • abyss7 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 07.11.14, 13:47
                                          witamina_b12 napisała:

                                          > Rozumiem, że Ty masz takie doświadczenia i nie jesteś pewny czy Twoja decyzja d
                                          > otycząca rozwodu była właściwa ale ja takich wątpliwości nie mam.

                                          Jestem zdania, że rozwód w sytuacji, gdy są małoletnie dzieci, jest ogromną porażką wychowawczą (z wyłączeniem sytuacji patologicznych, uzależnień, przemocy, chorób psychicznych itd). Oczywiście dotyczy to także mnie samego. Takie jest moje zdanie, mam do niego prawo i niniejszym je wygłaszam.

                                          Poniżej opinie o rozwodzie ze strony www.rozwodprzemyslto.pl z którymi się utożsamiam.
                                          Tam też są źródła tych twierdzeń.





                                          Rozwód to coś więcej niż techniczny problem nieobecności jednego z rodziców, to też coś więcej niż emocjonalna niewygoda i stres przez jakiś czas.

                                          Rozwód to zbudowanie w dziecku trwałego przeświadczenia o niemożności tworzenia trwałych, stabilnych związków międzyludzkich. To zabicie w nim nadziei, na to, że możliwe jest trwałe, niezachwiane szczęście między ludźmi.

                                          Chcesz pokazywać swojemu dziecku świat w taki sposób, aby czerpało z Twojej opowieści siłę i nadzieję na przyszłość… ?

                                          Rozwód to lekcja życia, której nie powinieneś dawać swojemu dziecku – to lekcja, która uczy, że w relacjach między ludźmi nie ma nic trwałego, pewnego, stałego.



                                          Rozwód to również skutki krótkoterminowe:

                                          Jak pokazują badania, statystycznie dzieci rozwiedzionych rodziców:
                                          •są bardziej agresywne w stosunku do nauczycieli i rodziców (1),
                                          •są bardziej depresyjne (2),
                                          •mają więcej problemów z nauką (3), w czym mieści się także przerywanie nauki, porzucanie szkół (4),
                                          •cierpią na większe problemy emocjonalne niż ich rówieśnicy z pełnych rodzin (5),
                                          •są bardziej skłonne do zachowań destrukcyjnych – więcej z nich jest diagnozowanych i leczonych z ADHD (6),
                                          •są dwa do trzech razy częściej kwalifikowane przez szkoły do pomocy psychologicznej (7),
                                          •są częściej hospitalizowane, także ze względu na problemy psychiatryczne (8).



                                          Rozwód to także rzadko uświadamiane skutki długoterminowe.
                                          Badacze diagnozują skutki rozwodu, które ujawniają się dopiero w życiu dorosłym dzieci, których rodzice się rozwiedli.

                                          Statystycznie dorosłe dzieci rozwiedzionych rodziców:
                                          •jako nastolatkowie wcześniej angażują się w aktywność seksualną, mają więcej partnerów seksualnych (co za tym idzie – wyższą zachorowalność na choroby weneryczne) (9),
                                          •zarówno w okresie dojrzewania, jak i w dorosłości mają więcej dzieci pozamałżeńskich niż osoby z rodzin pełnych (10),
                                          •częściej uznają aborcję za rozwiązanie problemu niechcianego dziecka poczętego z przypadkowym partnerem (11),
                                          •w 25% jako nastolatkowie (w porównaniu z 9% nastolatków z rodzin pełnych) sięgają po alkohol lub/i narkotyki przed ukończeniem 14 roku życia (12),
                                          •aż w 85% sięgając po alkohol lub/i narkotyki uzależniają się od nich zanim ukończą 17 rok życia (w porównaniu z 24% nastolatków z rodzin pełnych) (13),
                                          •uzyskują niższe wykształcenie, mniejszy prestiż zawodowy i gorzej zarabiają niż dorośli z rodzin pełnych (14),
                                          •dorastając w stabilnej rodzinie porozwodowej osiągają podobne wyniki w nauce jak dzieci z żyjących w ubóstwie rodzin pełnych (15),
                                          •jako dorośli mężczyźni trzykrotnie częściej doświadczają myśli samobójczych niż mężczyźni z rodzin pełnych (16),
                                          •jako dorosłe kobiety o 83% częściej doświadczają myśli samobójczych niż kobiety z rodzin pełnych (17),
                                          •mają dwukrotnie wyższe prawdopodobieństwo wystąpienia zawału niż u osób z rodzin pełnych (nawet gdy bierze się pod uwagę wpływ takich czynników jak ogólny stan zdrowia, otyłość, palenie papierosów, konsumpcja alkoholu itp.) (18),
                                          •rzadziej wstępują w związek małżeński i częściej się rozwodzą (19),
                                          •doświadczają poważniejszych i częstszych problemów psychicznych niż ludzie wychowani w rodzinach pełnych.


                                          Mechanizmy odpowiedzialne

                                          Badacze wykazują cały szereg mechanizmów odpowiedzialnych za powstawanie problemów u dzieci z rozbitych rodzin. Oto niektóre z nich:


                                          1) Rozwód oznacza ogromne zmiany w życiu rodziny – zmiana organizacji dnia, miejsca zamieszkania, sposobu spędzania wolnego czasu, sytuacji finansowej itp. Rodzice poszukują nowych partnerów, bądź wprowadzają swe dzieci z pierwszego małżeństwa w obce środowisko nowej rodziny. Oznacza to, że mimo dobrych chęci nie są w stanie zadbać o potrzeby dzieci, ponieważ na pierwszym planie znajdują się ich własne potrzeby oraz potrzeby nowego związku. Stan taki najczęściej ciągnie się latami.(20)

                                          2) Dzieci zaczynają spędzać nienaturalnie dużo czasu z rodzicami. Podczas gdy ich rówieśnicy przebywają dużo w swoim towarzystwie, dzieci z rozbitych rodzin są przerzucane od jednego rodzica do drugiego zgodnie z ustalanym przez dorosłych planem wizyt. Często skutkiem tego jest niemożność pielęgnowania przyjaźni rówieśniczych i rozwoju zainteresowań (zwłaszcza w tych dziedzinach, gdzie niezbędna jest stała praktyka, czy trening). (21)

                                          3) Rodzic płacący alimenty – w najlepszym wypadku płaci je terminowo. Dziecko częściej pozbawione jest funkcjonującego w rodzinie pełnej wsparcia finansowego – w postaci opłacania np. zajęć dodatkowych, nauki języków, studiów, wyjazdów edukacyjnych itp. rezultatem jest niższy i gorszy poziom wykształcenia. (22)

                                          4) Nawet w sytuacji gdy dzieci uczęszczają na przygotowane przez specjalistów programy i są zapewniane przez rodziców o ich niezmiennej miłości, są często przekonane o dwóch rzeczach: „gdyby mnie naprawdę kochał/a nigdy by mnie nie zostawił/a” oraz „na pewno jest w tym moja wina”. Jeszcze gorszą traumę przeżywają dzieci niepełnosprawne, których rodzice rozwiedli się nie potrafiąc sprostać obowiązkom rodzicielskim. (23)

                                          5) Nawet w sytuacji, gdy dzieci uznają rozwód rodziców za najlepszą w ich sytuacji decyzję, są przekonane, że rodzice ponieśli porażkę w najważniejszym zadaniu dorosłości – stworzenia trwałego, szczęśliwego związku. Od rodziców uczą się sposobu reakcji na sytuacje trudne i konfliktowe, tych sposobów które doprowadziły w rezultacie do rozwodu. Wchodzą w dorosłe życie z poważnymi wątpliwościami, czy stworzenie trwałego związku jest możliwe. Stąd częstsze przenoszenie problemów na kolejne pokolenie.(24)

                                          6) Moment rozwodu nie kończy konfliktu między rodzicami. Większość rodziców wbrew deklaracjom nie potrafi niestety efektywnie współpracować i prezentować wobec dziecka zgodnego podejścia wychowawczego.

                                          7) Badając problemy dzieci z rozbitych rodzin sprawdzono też, czy negatywne skutki są związane z genetycznymi predyspozycjami do zaburzeń (np. depresji). Gdyby tak było, problemy psychologiczne dzieci z rozbitych rodzin byłyby wynikiem wrodzonych, genetycznie uwarunkowanych predyspozycji (tych samych, które sprawiły iż małżeństwo ich rodziców się rozpadło), a nie skutkiem rozwodu.
                                          Wpływ czynników genetycznych zbadał w 2005 roku zespół australijskich naukowców. Badania przeprowadzone na parach bliźniąt jednojajowych potwierdziły jednak, że to właśnie rozwód a nie predyspozycje biologiczne ma wpływ na powstawanie problemów psychologicznych u dzieci z rozbitych rodzin. (25)
                                          • witamina_b12 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 07.11.14, 14:13
                                            Oczywiście że rozwód jest porażką. Ślubu nie bierze się po to by się rozwodzić...
                                            Oczywiście, że pełna, szczęśliwa rodzina, nawet borykająca się z różnymi problemami jest lepsza niż niepełna.

                                            Osobiście jednak bardziej się skłaniam ku tym wypowiedzią:
                                            www.psychotekst.pl/artykuly.php?nr=134
                                            oraz uważam, że życie w rodzinie dysfunkcyjnej (niekoniecznie patologicznej) również niesie za sobą negatywne skutki i nie pozostaje bez wpływu na dalsze życie dziecka.
                                            • witamina_b12 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 07.11.14, 14:20
                                              jak dla mnie meritum:

                                              "Odpowiedzialność rodzicielska i podstawowa dojrzałość życiowa, zobowiązuje nas na pewno do dobrze pojętej walki o związek i motywacji oraz zaangażowania w rozwiązanie pojawiających się problemów. W sytuacji jednak, kiedy więź zamiera, różnice potrzeb i oczekiwań pogłębiają się i jakiekolwiek "razem" staje się niemożliwe - utrzymywanie formalnego układu "dla dobra dziecka" może stanowić paradoksalne zagrożenie, czy źródło negatywnych doświadczeń, poważnie odbijających się na jego rozwoju.

                                              Wzajemna niechęć dorosłych w takiej sytuacji może narastać a niezaspokojone potrzeby i poczucie świadomie przyjętego - ale jednak przymusu - odbijać się na funkcjonowaniu dorosłych.

                                              Trudno, aby w takiej sytuacji, mimo najlepszych chęci, rodzina spełniała swoje zasadnicze funkcje, szczególnie emocjonalne. Zaprzeczenie, żal, niespełnienie i przebijająca od czasu do czasu pretensja (bywa, że i wobec dziecka w takich sytuacjach) - zostaną niewątpliwie zarejestrowane przez tak czułego odbiorcę, jakim jest młody człowiek.

                                              Dobre intencje zaowocować mogą więc stworzeniem klimatu pełnego napięcia emocjonalnego, niedomówień, niespełnienia, braku prawdziwej relacji i wielu innych elementów, które stanowią potencjał zdrowej rodziny. Destrukcja w białych rękawiczkach - tak można by określić zagrożenia, wynikające z pozostawania w związkach "z rozsądku", szczególnie, jeśli "rozsądek" ten motywowany jest wyłącznie "dobrem dziecka".

                                              W kontekście takiego układu i braku dobrych rozwiązań - bo dobrych w takiej sytuacji nie ma - mniejszym złem wydaje się rozwód i rozwiązanie relacji z całą dojrzałością oraz szczególną uważnością i troską o dziecko w całym procesie "rozchodzenia się"."
                                            • abyss7 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 07.11.14, 14:29
                                              Ok, niech zatem stanie na tym, że i rozwód i toksyczny związek jest porażką.

                                              Tylko jestem za tym, żeby nie nazywać jakiegokolwiek wariantu "dobrym wyborem", bo to ciągle jest porażka, za którą my sami ponosimy odpowiedzialność.

                                              Chyba wyczerpaliśmy temat...
                                              • cymonkaa Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 07.11.14, 22:08
                                                abyss7 napisał:

                                                > Ok, niech zatem stanie na tym, że i rozwód i toksyczny związek jest porażką.
                                                >
                                                > Tylko jestem za tym, żeby nie nazywać jakiegokolwiek wariantu "dobrym wyborem",
                                                > bo to ciągle jest porażka, za którą my sami ponosimy odpowiedzialność.

                                                Tak, jest porażką. Lecz jeśli się staje przed wyborem, czy ratować taki związek, czy tkwić w nim dalej, to w tym momencie dokonuje się (w całej tej porażce) jakiegoś wyboru, uważając, że ten jest lepszy (dobry).
                                          • witamina_b12 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 07.11.14, 14:29
                                            >Rozwód to zbudowanie w dziecku trwałego przeświadczenia o niemożności tworzenia >trwałych, stabilnych związków międzyludzkich. To zabicie w nim nadziei, na to, że możliwe jest >trwałe, niezachwiane szczęście między ludźmi.

                                            Czy dzieci żyją w próżni? Czy nie ma wokół nich innych rodzin? rodzin pełnych? Czy związki międzyludzkie dotyczą tylko mamy i taty?

                                            > Rozwód to coś więcej niż techniczny problem nieobecności jednego z rodziców, to
                                            > też coś więcej niż emocjonalna niewygoda i stres przez jakiś czas.

                                            Nie mam ochoty na jakąś wiwisekcje mojego ex małżeństwa ale uważam, że moje dziecko obecnie ma więcej kontaktu i zainteresowania ze strony ojca (co mnie bardzo cieszy) niż miało przed naszym rozwodem.
                                          • green.amber Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 07.11.14, 14:30
                                            wnioskując po nazwie strony, z której pochodzą te twierdzenia, jeśli ich celem jest otrzeźwienie rodziców i skłonienie do zastanowienia sie czy rzeczywiście rozwód jest właściwym rozwiązaniem a nie praca nad sobą czy relacją, to ok niech to tak brzmi, niech będzie skuteczne
                                            natomiast mam nadzieję, że nie będą tego czytać dzieci, żeby się nie sugerować, bo tak bardzo stanowcze twierdzenia mam wrażenie nie oddają sytuacji, chętnie bym sobie poczytała o badaniach na podstawie których to takie te wnioski są... ale nie wiem czy listopad to dobry czas... już się przygnębiłam, a prawie by mi wychodziło, że znów mam powód, żeby się cieszyć, bo dzieci nie mam to i porażka rozwodowa mniejsza, ale jakoś się nie cieszę...

                                            a ście napisaliście się w tym wątku...
                                            tak z wisielczohumorzastego podejścia do życia - mam takie wrażenie, że w któymś momencie rozwodników przestanie przybywać, bo kiedy wszyscy się już rozwiodą... chyba, że wtedy się będzie dzielić na tych rozwiedzionych tylko raz i tych już wielokrotnie... wink
                                      • kama265 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 07.11.14, 13:21
                                        tak jak mówiłam ja mówię o sobie, a nie o ogóle. Uwierzysz, że nie skoczyłam do gardła zdradzającemu a całą winę wzięłam na siebie? Dałam mu wiele szans. Chciałam naprawiać, ratować. Ale on niestety nie wykorzystał żadnej z nich. Więc doszłam do ściany. I wykazałam się właśnie ODWAGĄ i UCZCIWOŚCIĄ odchodząc i nie godząc się na życie w kłamstwie.
                                        Nie cierpię, jak się przenosi odpowiedzialność za swoje parszywe czyny na stronę krzywdzoną (tu mówię ogólnie) - odnoszę się do tego: "Przecież jeśli wszystko w związku gra, to nie ma potrzeby szukania wrażeń poza nim, nie?*. Już to kiedyś pisałem - zdrada jest jak kropka nad "i", nie powstaje w próżni, poprzedza ją cała litera. Ale tego już najczęściej nie chcemy widzieć" to jest dopiero manipulacja polegająca na przenoszeniu winy na innych i czyszczeniu tym własnego sumienia. Znasz to: bo zupa była za słona .... ? Mega nieuczciwe i mega nie fair.
                                        Uwierzysz, że czasem zdradzający nawet się słowem nie zająknie, że coś nie gra? To jest dopiero droga na skróty - nie zajmowanie się związkiem już istniejącym tylko szukanie na zewnątrz. Budowanie sobie nowej alternatywy "na zapas" i "na zakładkę". Nic nie usprawiedliwia życia w kłamstwie i budowania życia równoległego.
                                        Kiedyś bym się przejęła tym co mówisz, ale teraz też mnie to trochę zabolało. Nie mam wątpliwości, że zrobiłam wszystko. Nie mam też wątpliwości, że żadne uchybienia małżonka (zdradzanego) nie są usprawiedliwieniem świństwa jakim jest zdrada.
                                        Owszem nauczyłam się na tej lekcji wiele. Niestety również osiągnęłam to, że nie ufam już tak bezgranicznie i łatwo. Nie uciekam od prawdy.
                                        Doprawdy nie wiem, co chcesz osiągnąć dyskutując "o wszystkich" lub o "większości". Nic o nich nie wiemy. Możemy rozmawiać tylko o swoich doświadczeniach, jeśli ma to być cenne
                                        • abyss7 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 07.11.14, 14:13
                                          kama265 napisała:

                                          Kama, bardzo mi przykro, że Cię dotknęły moje słowa. Naprawdę tego nie chciałem i przepraszam. Być może sam nie dostrzegam ostrości swoich słów.


                                          > Uwierzysz, że nie skoczyłam do
                                          > gardła zdradzającemu a całą winę wzięłam na siebie? Dałam mu wiele szans. Chci
                                          > ałam naprawiać, ratować. Ale on niestety nie wykorzystał żadnej z nich. Więc do
                                          > szłam do ściany. I wykazałam się właśnie ODWAGĄ i UCZCIWOŚCIĄ odchodząc i nie g
                                          > odząc się na życie w kłamstwie.

                                          Nie mam podstaw, żeby Ci nie wierzyć, są taki przypadki, więc dlaczego nie miałabyś Ty być takim przykładem?

                                          > Nie cierpię, jak się przenosi odpowiedzialność za swoje parszywe czyny na stron
                                          > ę krzywdzoną (tu mówię ogólnie) - odnoszę się do tego: "Przecież jeśli wszystko
                                          > w związku gra, to nie ma potrzeby szukania wrażeń poza nim, nie?*. Już to kied
                                          > yś pisałem - zdrada jest jak kropka nad "i", nie powstaje w próżni, poprzedza j
                                          > ą cała litera. Ale tego już najczęściej nie chcemy widzieć" to jest dopiero man
                                          > ipulacja polegająca na przenoszeniu winy na innych i czyszczeniu tym własnego s
                                          > umienia. Znasz to: bo zupa była za słona .... ? Mega nieuczciwe i mega nie fair

                                          Tu trochę się pogubiłem... Nie przenoszę odpowiedzialności na nikogo i nie czyszczę niczyjego sumienia. Kilka postów temu sam użyłem sformułowania "bo zupa była za słona" - właśnie jako sprzeciw wobec usprawiedliwiania czynów.... To na czym mi zależy, to uczciwe spojrzenie na swoje czyny przez obie strony, nic więcej.

                                          > Uwierzysz, że czasem zdradzający nawet się słowem nie zająknie, że coś nie gra?
                                          > To jest dopiero droga na skróty - nie zajmowanie się związkiem już istniejącym
                                          > tylko szukanie na zewnątrz.

                                          Oczywiście, przecież 2x wkleiłem swoją metaforę o usterce koła, które doprowadza do dachowania. W tym samym stopniu dotyczy to obu stron. Także zdradzającego, który nie podjął reakcji na wyjące w jego głowie koło.


                                          > Nic nie usprawiedliwia życia w kłamstwie i budowania życia równoległego.

                                          Dla mnie to też niewybaczalne draństwo - w tej kwestii się nie różnimy. Natomiast moim zdaniem warto poznać przyczyny takiego stanu rzeczy i swój w tym udział, co w najmniejszym stopniu nie usprawiedliwia zdradzającego. Rozumiesz różnicę?


                                          > Kiedyś bym się przejęła tym co mówisz, ale teraz też mnie to trochę zabolało.

                                          Jeszcze raz wyrażam ubolewanie, że Cię to osobiście dotknęło.

                                          > Owszem nauczyłam się na tej lekcji wiele. Niestety również osiągnęłam to, że ni
                                          > e ufam już tak bezgranicznie i łatwo.

                                          Zrozumiałe.

                                          > Doprawdy nie wiem, co chcesz osiągnąć dyskutując "o wszystkich" lub o "większoś
                                          > ci". Nic o nich nie wiemy. Możemy rozmawiać tylko o swoich doświadczeniach, jeś
                                          > li ma to być cenne

                                          Tu się nie zgadam, to forum dyskusyjne i porusza się tu setki zagadnień - zarówno nieprawdopodobnych pierdół, jak i spraw bolesnych. Nazwałbym to głośnym myśleniem, publicznym rozważaniem kontrowersyjnych zagadnień. Dla mnie warto poznać punkt widzenia innych, nawet jeśli się z nim nie zgadzam, a może zwłaszcza, jeśli się z nim nie zgadzam.
                                          • kama265 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 07.11.14, 16:25
                                            zgoda smile
                                            w ostatnim akapicie chodzi mi tylko o to, zeby nie rozmawiać o "wszystkich" a raczej mówić o własnych doswiadczeniach bądź przekonaniach, własnie w celu wymiany się przekonaniami, w celu poznania zdania innych ludzi.

                                            "Natomiast moim zdaniem warto poznać przyczyny takiego stanu rzeczy i swój w tym udział, co w najmniejszym stopniu nie usprawiedliwia zdradzającego. Rozumiesz różnicę?" - oczywiście teraz to dla mnie jasne i całkowicie się z Tobą zgadzam, że warto postarać się i spojrzeć uczciwie na relację i zrozumieć soje błędy i swój udział w porażce bo dla mnie rozwód też jest porażką i długi czas nie mogłam się z tym pogodzić. Natomiast nie zgadzam się z tym, aby brac odpowiedzialność na siebie (mimo świadomości swoich błędów) za decyzje podjęte przez drugą osobę. Myślę, że się ze mną zgodzisz wink
                                            w ogóle sądzę że mamy podobne poglądy, tylko sposób komunikacji (net) utrudnia porozumienie
                    • kama265 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 05.11.14, 13:51
                      otóż to smile
                  • abyss7 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 05.11.14, 14:04
                    mayenna napisała:

                    > Używasz formy 'my' - czyli kto? Ty się pod tym podpisujesz?
                    > Bo ja nie. I chyba nikt tutaj.

                    Nie wiem, czy to do mnie? Drzewko mi się rozjeżdża i już gubię się.

                    Ale jeśli chodzi o formę my to celowo jej używam. Tak, podpisuję się pod tym, co napisałem. I wcale się nie dziwię, że Ty nie - wcześniej toczyliśmy wiele dyskusji, w których zawsze widziałaś się jako osobę bez winy. Nie chcę do tego wracać. U mnie nic się nie zmieniło, ja nie unikam odpowiedzialności za to, co spieprzyłem w życiu, nie wymiguję się, nie stosuję RACJONALIZACJI swoich działań. Ale nie stosuj twierdzeń w stylu "i chyba nikt tutaj", bo wiele razy się na tym przejechałaś.

                    > Poza tym jest mnóstwo osób z dysfunkcyjnych rodzin, którym trudno stworzyć trwa
                    > ły związek.

                    1.000x mówiłem, że pomijam wszelkie przypadki przemocy, alkoholizmu i innych holizmów, zaburzeń psychicznych itd.
                    • kama265 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 05.11.14, 14:08
                      1.000x mówiłem, że pomijam wszelkie przypadki przemocy, alkoholizmu i innych holizmów, zaburzeń psychicznych itd.
                      a czy posiadanie kochanki / kochanka i prowadzenie podwójnego życia to też patologia, która jest pomijana?
                      Wiesz, każdy z nas popełnia błędy, ja swoich też jestem świadoma, ale nie należy przesadzać i brać na siebie odpowiedzialności za wybory drugiej w pełni samodzielnej osoby.
                    • witamina_b12 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 05.11.14, 14:15
                      Masz rację co do winy "obustronnej" właściwie też tak uważam. Ale to że widzę tę winę po obu stronach nie zmienia faktu, że najsłuszniejsze uważam zakończenie takiego związku.
                    • mayenna Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 05.11.14, 14:15
                      Abyss, nie wiem co mówiłeś a czego nie, ale te przypadki dysfunkcji też są w statystykach rozwodowych. Nie wiem czy to właśnie nie większość.
                      Widzisz, ja też wiem co spieprzyłam, ale tez mam świadomośc tego, że nie mogłam inaczej. moje małżeństwo było na złych zasadach, mimo silnej więzi miedzy nami.Jak poszłam na terapie i zaczęłam te zasady zmieniać to on uciekł i zakochał się w innej. Dlatego nie uważam, że jestem winna bo zrobiłam wszystko co mogłam i gdybym nie zaczęła walki z jego pogłębiajacym się alkoholizmem to nadal on chciałby być ze mną. Nie chciał bo ja się zmieniłam. Mam nadzieję że jasno wyłożyłam czemu nie czuję się winna rozpadu rodzinysmile Jeszcze mam nadzieję na twoje zrozumienie, chociaż nikłesmile
                      Abyss, mamy spotkanie forumowe 22.11. Może przyjdziesz? Miło było by cię znów zobaczyćsmile
            • kama265 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 05.11.14, 11:37
              aha, to, że jedna strona uważa, że związek rokuje i jest do "uratowania" nie powoduje, że druga strona jest zobligowana mieć podobne zdanie. Więc moim zdaniem nic nas nie uprawnia do wydawania opinii o kimś w sytuacji, w której nie byliśmy sami, że nie zrobił nic.
      • abyss7 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 05.11.14, 11:52
        ohara_0 napisała:

        > Nie ma znaczenia rodzaj związku. zmienił się sposób postrzegania człowieka
        > w społeczeństwie. z formuły my; przeszliśmy do określenia ja ; indywidualizm;
        > rozwój osobisty.
        > To nie człowiek jest dla świata tylko świat dla człowieka.

        Bardzo trafne spostrzeżenie! Moim zdaniem to "ja" i moje szczęście, moje plany, moje spełnienie, moje korzyści itd, itp. znacznie bardziej przyczyniają się do rozwodów, niż sama możliwość rozwiedzenia się, zmiana norm społecznych, czy możliwość samodzielnego utrzymania się uncertain



        • witamina_b12 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 05.11.14, 12:59
          Zbyt "różowo" postrzegasz przeszłość...
          Jakoś królowie rzadko kiedy mieli problemy z realizacją swojego szczęścia, planów, spełnienia, korzyści... nie mówiąc już o Henryku VIII Tudorze wink
    • uny Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 05.11.14, 09:22
      czytam co się tu wypisuje i wnioskuję, że mam przesrane.
      jestem 40 letnim kawalerem z dzieckiem. no kto takiego zechce?! hehehe
      • witamina_b12 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 05.11.14, 09:25
        no nie wiem... może jakiś kawaler bez dziecka? ;P zawsze trzeba mieć nadzieję wink
        • uny Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 05.11.14, 09:37
          witamina co Ty ze mnie jakiegoś sodomitę robisz?
          • witamina_b12 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 05.11.14, 09:41
            oj pocieszyć chciałam... wink

            na żartach się chyba znasz? suspicious
            • uny Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 05.11.14, 10:25
              to żeś pocieszyła...
              • kama265 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 05.11.14, 11:38
                big_grin
      • mayenna Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 05.11.14, 09:30
        uny napisał:

        > czytam co się tu wypisuje i wnioskuję, że mam przesrane.
        > jestem 40 letnim kawalerem z dzieckiem. no kto takiego zechce?! hehehe
        A kogo ty chcesz?
        • uny Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 05.11.14, 09:38
          chyba co chcę? -a chcę świętego spokoju.
          • onieta85 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 05.11.14, 09:39
            Zatem związek Ci raczej niepotrzebny. wink
          • witamina_b12 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 05.11.14, 09:46
            Musisz poszukać tej Pani od tej karteczki wink
            https://ka.mojakarteczka.pl/kb/8/0/8017.png
          • mayenna Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 05.11.14, 09:59
            uny napisał:

            > chyba co chcę? -a chcę świętego spokoju.

            Taką co ci go zapewni tez mozna znależćsmile
    • czarny.onyks Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 05.11.14, 10:49
      hmm...prawda...
      zamiast pracować nad relacjami, próbować zmieniać co da się zmienić lub akceptować to i owo...
      to szukamy dalej...i wybrzydzamywink


      i to nie tylko w związkach widać...dostępność wszystkiego na wyciągniecie ręki powoduje, że łatwiej o zmiany...

      dawniej praca na całe życie...jedno miejsce zamieszkania...jeden mąż/żona...
      jedna pralka itd....

      teraz zmiany, zmiany, zmiany.....
      możemy wszystko.....a czasem tak trudno znaleźć bliskiego człowieka....
      • onieta85 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 05.11.14, 11:02
        Dokładnie - tak trudno znaleźć bliskiego człowieka.

        Kiedyś podróżując po mieście autem (jako pasażer) myślałam sobie: kurczę, ile tu ludzi, ilu mężczyzn, a mnie tak cholernie trafić na kogoś, z kim życie sobie ułożę. smile Niby czasy mamy takie, że powinno być tylko łatwiej w tym względzie, a jest trudniej.
        • mayenna Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 05.11.14, 11:26
          A ile 'ofert' odrzuciłaś?
          Moim zdaniem jak ktos jest zdeterminowany, żeby znależć to znajduje. Samotnośc wynika chyba z czegos w nas - u mnie to strach, zle doświadczenia i brak wiary, że może być dobrze z kimś, spokojnie. Dopóki, tak jak dla unego, najważniejszy jest dla mnie ten świety spokój to będę sama.
          • onieta85 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 05.11.14, 11:39
            "Samotnośc wynika chyba z czegos w nas" - dużo w tym prawdy. U mnie duże znaczenie ma coś, na co sama niestety wpływu nie mam. Zdrowie. Z tego powodu nie raz mnie odrzucano. Oczywiście nie zamierzam tu robić z siebie ofiary losu i pisać jaka to biedna jestem, bo bywało, że i ja kimś nie byłam zainteresowana (zaręczyny też sama zerwałam). Jednak wiem, że to, co z moim zdrowiem jest nie tak ma znaczący wpływ na to jak poznaję nowych ludzi i tym samym - na kogo trafiam (choć to już może nieco górnolotny wniosek, ale tylko ociupinę).
            • uny Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 05.11.14, 11:49
              pewnie masz wadę wzroku wink
              • onieta85 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 05.11.14, 11:59
                Też. wink Ale to najmniejszy problem. smile
            • mayenna Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 05.11.14, 11:54
              Szczerze? Zdrowie nie jest problemem: niewidomi znajdują partnerów, głusi, mam kumpla na wózku i ilez on dziewczyn miał...Główna przeszkada to nie jest, ale fajnie eliminuje osoby, które sa mało empatyczne i elastyczne życiowo.
              • onieta85 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 05.11.14, 11:58
                Może nie jest problemem, ale zdecydowanie często nim bywa. Wierz mi, wiem co mówię. smile
        • czarny.onyks Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 05.11.14, 12:23
          onieta85 napisał(a):

          > Dokładnie - tak trudno znaleźć bliskiego człowieka.
          >
          > Kiedyś podróżując po mieście autem (jako pasażer) myślałam sobie: kurczę, ile t
          > u ludzi, ilu mężczyzn, a mnie tak cholernie trafić na kogoś, z kim życie sobie
          > ułożę.

          .......i stoi sobie taka sierotka na mrozie..albo wiatr hula...i czeka na autobus...
          a po ulicy co rusz przemyka samochód z samotnym panem w środku.........

          a gdyby taka akcja powstała...zabierz sierotkę z przystanku wink
          • onieta85 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 05.11.14, 12:30
            Tylko żeby oni mieli wypisane na czole: "jestem wolny i szukam kogoś", to by było cudnie. wink wink
            • facet699 Re: W szybkim tempie przybywa rozwodników? 06.11.14, 14:14
              napisz na swoim "jestem wolna, znajdź mnie " tongue_out
Pełna wersja