hashimotka88
15.11.14, 22:32
To ze z haszka konczy to juz wiecie. Spoko tylko jeszcze 3 posty mi pozostalo, lacznie z tym. Zalozylam.sobie ze dojde do pewnej granice i skoncze..dzisiaj zerknelam.ze mam jeszcze 3 posty. Zaskoczneie ze to juz. Jeden ostatni wiem.na co przeznacze. Nie mialam.pojecia ze jeden z nich bedzie mial taki wydzwiek

bo to nagle, niespodziewanie.
Nie o tym koncu, nie o wypisaniu haszki. O tym jeszcze wspomnne.
Teraz inny... Wiecie co mialam.dzisiaj robic, gdzie mialam pojsc? Na swoja pierwsza randke z Pazkiem. Tak sobie ostatnio postanowilismy ze w koncu sie wybierzemy..nawwt sukienke postanowilam ze zaloze. Nigdy dzien wczesniej ni mhslalam o spotkaniu, nie zastanawialam.sie co wloze. Ok. Jak szlismy na grzybobranie to tez sie tak przygotowywalam ^^ czapeczki z daszkiem.nie mohlam.znalezc

Ech. Nie wiem czy mi sie chce o tym pisac.... Bo bede plakac.... Nie robie tego czesto. Jak juz to glownie wyciskacze. Jesli bede pomkeszane literki to mam wylumaczenie.... Zle sie wtedy widzi. Jeszcze na telefonie?
No to tak... Kiecke mialam na siebie nawdziac, wystroic sie. A wieczorkiem jednak dowiedzialam sie ze nic z tego... Pierwsz pewnie bylaby ostatnia...
Tydzien temu mielismy roozmwe. Wiedzielismy jedno. Chcemy by ze soba i probujemy dalej rozkrecac. Wiedzielismy tez jedno jesli ni da rady to zrywamy. Nigdy ni bedziemy z rozsadku. Bo jest dobrze. Nie bedziemy w zwiaazku gdy brakuje w tym czegos wiecej.
Przypuszczalam ze moze byc koniec ale ni myslalam.ze tak szybko. Niby nie jest powkedziane wprost ale wystarczajaco jasno. Dalej nie mozemy byc ze soba bo to sensu nie ma

jasna cholera.
Ech... Serce nie sluga. Jak ktosma zdziare w sercu to juz pozostanie. Tak sie wydaje ze najlepsze na to jest nowe zakochanie. Zeby to bylo takie Proste.
Wiecie czego teraz najbardziej bym chciala? Zeby Jego nie bolalo to poprzednie niespelnieie. Ono kednak wraca.. Zeby odnalzl.swoje prawdziwe szczescie. Albo inaczej zeby je wzial w swoje lapy. On juz wie gdzie ma to szczescie. Najgorsze co moze byc to niespelniona.... Czy milosc? Za duze slowo. Wiec zakochanie. Bardzo bym chciala. Najbardziej zeby On kiedys jeszcze sprobowal swojego szczescia z Nia. On tego nie zrobi.... Przynajmniej jasno dal do zrozumienia ze tego nie zrobi. Zbyt duzy bol smutek spowodowala tamta nieudana proba.
Jejku o czym mam pisac

sprzatajac wodzialam zasuszone roze. 9 ich mam. Ostatnia biala - najwieksza byla. Jakze wymowny byl wtedy ten kolor. Taka sobie mu w ogrodzie urosla. Biala mam tylko jedna. Hehe dostalam ja jak bylam grzeczna i do komuni chodzilam. we wrzesniu podarowana. Wieksza czesc roz byla jedynie sympatyczna.
Duzo wspanialych chwil, zaskakujacych sytuacji. No jakby los nas bardzo chcial. A jednak.... To nie to.... Niewazne co to bylo. Dla nas obojga mialo to ogromne znaczenie. Nauczylo nas wiele.
Zgubilam kursor

wiec dapsza czesc a na pewno koniec dziwacznie bedzie wygladal. Aktualnie czuje sie tak jak przed zaczarowaniem - grzybobraniem. Wtedy tez poszlo pare lez. Dlatego bo zaczelo mi na nim.zalec. Bo go skrzywdzic nie chcialam a jednoczesnie myslalam ze go trace ze powinnismy ograniczyc spotkania. Nastepnego dnia na grzybobraniu nigdy w zyciu nie bylam tak szczesliwa, tak rozprominiona

nic nie musialam mowic. Wszystko bylo jasne. Zaczelismy byc ze soba. Wiedzielismy to bez slow..
Dobra. Juz nie chce mi sie pisac. Moze to i lepiej ze zostaly mi tylko jeszcze dwa posty. Przynajmniej wiele nie napisze i pisac nie powinnam. Pewnie wywiazalaby sie dyskusja. Zeby dac sobie czas, itp. Ale to bez sensu. Zasnych rad nie potrzebuje. Nic sie juz nie zmieni. Jak jeszcze do tej pory myslalam ze jest jakas szansa to rozkrecic tak teraz wiem ze sie juz nie da. Nawet jesli drgne. Nawet jesli ogienek sie we mnie zapali to zgasnie. Nie da sie tego zapalic bardziej

no nie da sie.....
Serce nie sluga.... Paziek pod pewnymi wzgledami byl jak diament. Nieco go jeszcze oszlifowalam

i z wzajemnoscia. Nigdy przy nikim tak dobrze sie nie czulam. Wiele poznalam. Poznalam czlowieka. Poznalam bycie. Poznalam tez faceta. Bedzie pewnie nieco bolalo ale sie wylize. Pewnie nawet dosc szybko. Bo uczucia nie bylo w tym tak wiele. Nie zdarzylam sie zaangazowac. Pewnie dlatego ze ciagle czekalam na Niego. Juz sie nie doczekam
Nie jest wprost pkwiedziane ze to koniec. Ale oboje o tym wiemy ze jednak si nie da.... Kiedys mu pkwiedzialam. Ze jesli ktos zerwie to zeby to On zrobil. Mniej bedzie bolalo. Myslalam ze to bedzie pozniej.... A jednak. Nie, nikt nie zrywa pierwszy. Oboje dochodzimy do takiej mysli. Nie da sie.....
Oby jednak zmienil zdanie..... Sprobowal swojego szczescia jeszcze raz. Ze swoim pierwszym njedoszlym szczezciem. Spac mi sie z tego wszystkiego chce.....
Chcialabym bardzo zeby Jego nie bolalo... Nie za moja przyczyna. Ja kolca w serce nie wbilam. To nie bylo zakochanie z zadnej strony.
Wiecie jak sie dzisiaj czuje? Dokladnie tak samo jak dzien przed zaczarowanie