niemierzalny(?)

12.12.14, 18:06
... poziom samotności..
Można zmierzyć, można każdy rodzaj sprowadzić do wspólneg mianownika?

Takich myśli mi ten orkan nawiał...wink A tak naprawdę rozmowa z byłym... a właściwie wysłuchiwanie jego wyżaleń... /i ludzie się dziwia, że ja się nie użalam, jak się tyle nasłucham to już mi się nie chce../ Ma rodziców, ma dziecko... nie ma kobiety, ale to nie jest prawdziwa samotność, bo ma bliskich, kochajacych ludzi, którym na nim zależy, którzy nadaja życiu sens... w tej sytuacji tak trochę nie na miejscu wyżalanie się komuś, kto poza psem nie ma nikogo ważnego, niiiieeee(?)
Chorobka.. dzisiaj to ja potrzebowałam pogłaskania po główce, a znowu musiałam dodawać otuchy...
    • witamina_b12 Re: niemierzalny(?) 12.12.14, 18:27
      Z samotnością jest trochę jak z bólem... każdy ma inny próg.

      Były facet wyżalał Ci się, że jest samotny bo nie ma kobiety? suspicious no sorry dla mnie to trochę jednoznaczne wink
      • a-g-l-a-j-a Re: niemierzalny(?) 12.12.14, 18:36
        Nie, nie jest jednoznaczne, przyjaźnimy się i mówimy sobie o wszystkim.. tylko tyle.

        Inny próg... może... jedni rycza (albo pija) z żalu, że spędzaja samotny weekend... a inni ida na imprezę, by w obcym tłumie zgubić tę samotność...
        • witamina_b12 Re: niemierzalny(?) 12.12.14, 19:14
          To co opisałaś to nie próg percepcji tylko ew. sposób walki z samotnością.

          Co do przyjaźni, to owszem znam z autopsji. Ale jednak chyba są tematy, których bym z exem - tym bardziej takim zaprzyjaźnionym nie poruszyła. A co on na to, że Ty nie masz nikogo do kochania? Bo chyba jest tego świadom?
          • a-g-l-a-j-a Re: niemierzalny(?) 12.12.14, 19:33
            To co opisałam to nie sposób walki z samotnościa.. W żaden sposób nie powalczysz pijac, ryczac czy wtapiajac sie w tłum.

            Chyba inaczej postrzegamy przyjaźń, jeżeli kogoś nazywam przyjacielem to...żadnych granic nie ma... inaczej to zwykła znajomość badź koleżeństwo.
            • witamina_b12 Re: niemierzalny(?) 12.12.14, 19:48
              > To co opisałam to nie sposób walki z samotnościa.. W żaden sposób nie powalczys
              > z pijac, ryczac czy wtapiajac sie w tłum.
              >
              Nie napisałam, że skuteczne, napisałam, że ewentualne .

              Wg mnie w przyjaźni damsko męskiej powinny być ustalone pewne granice. Często taka przyjaźń z przyjacielem płci przeciwnej służy zaspokojeniu braków i deficytów (np braku związku) . O ile w przypadku dwóch singli nie jest to samo w sobie złe to jednak może doprowadzić do tego, że jedna ze stron zbytnio się zaangażuje.



              • a-g-l-a-j-a Re: niemierzalny(?) 12.12.14, 19:51
                Ale to zupełnie nie sa sposoby walki...

                Nie można zbytnio zaangażować się w przyjaźń... można(?) wink
                • witamina_b12 Re: niemierzalny(?) 12.12.14, 19:54
                  a-g-l-a-j-a napisała:

                  > Ale to zupełnie nie sa sposoby walki...

                  Masz rację nie walki, zagłuszania.
      • silencjariusz Re: niemierzalny(?) 12.12.14, 18:36
        Nie zawsze chodzi o seks.
        • witamina_b12 Re: niemierzalny(?) 12.12.14, 19:29
          Wiem Silu...
          Ale to właśnie o bliskość fizyczną jest paradoksalnie najłatwiej. Ludzie do tego dążą, nie biorąc pod uwagę, że seks daje tylko chwilową ulgę jedynie dla powierzchownego pragnienia. Nadal będzie istniała o wiele głębsza, niezaspokojona potrzeba bliskości psychicznej, emocjonalnej czy duchowej.
          • a-g-l-a-j-a Re: niemierzalny(?) 12.12.14, 19:36
            Ale brak kobiety nie wszyscy utożsamiaja z brakiem seksu... chyba..
    • anirat Re: niemierzalny(?) 12.12.14, 18:57
      aglaja, naprawdę nie masz nikogo oprócz pasa? Mało jest osób, którzy nie mają nikogo. Nie masz kochana nikogo?
      No a tak z drugiej strony, róznie ludzie trwają w samotności, oj jakże róznie.
      • a-g-l-a-j-a Re: niemierzalny(?) 12.12.14, 19:03
        Nie nooo... mam znajomych czy nawet przyjaciół, ale do kochania... tylko psa.
        • anirat Re: niemierzalny(?) 12.12.14, 19:12
          a rodzina jakaś? Być takim zupełnie samotnym, mam na myśli wiązy krwi, czy partnera, to na prawdę samotność w mega wydaniu. Ja się czuje samotna, ale mam jeszcze mame, braci, chociaż przelatuje mi czasem przez głowę, jak to będzie kiedy będę zupełnie sama. No więc robię wszystko, żeby to zmienić.
          • a-g-l-a-j-a Re: niemierzalny(?) 12.12.14, 19:37
            Wiesz, z tymi więzami krwi to różnie bywa...wink
    • robert.83 Re: niemierzalny(?) 12.12.14, 19:43
      No więc najwyraźniej zupełnie nie jest to ani mierzalne ani racjonalne. Ktoś pozornie mający wszystko - dzieci, partnerkę, rodzinę może spokojnie odczuwać samotność bardziej niż ten co nie ma nikogo. To zupełnie subiektywne.
      • a-g-l-a-j-a Re: niemierzalny(?) 12.12.14, 19:53
        Głupoty piszesz(!)
        To też zupełnie subiektywne... ale głupoty.
        • robert.83 Re: niemierzalny(?) 13.12.14, 10:46

          ręce opadają
      • witamina_b12 Re: niemierzalny(?) 12.12.14, 19:55
        Dokładnie. Ja obecnie czuję się mniej samotna niż byłam w małżeństwie. Poniekąd dlatego się też rozwiodłam.
        • kama265 Re: niemierzalny(?) 12.12.14, 20:00
          ja mam tak samo
          samotność w pojedynkę jest mniej bolesna niż w związku ... przynajmniej nie ma złudzeń
    • witrood Re: niemierzalny(?) 12.12.14, 20:25
      Po grzyba Ci te kontakty z byłym facetem? Co z tego masz - nie ciągnie Cię to w dół? Raczej nie przyjaźń (chyba że to nigdy poza koleżeństwo, przyjaźń nie wychodziło), bo to tak nie działa.
      • facet699 Re: niemierzalny(?) 12.12.14, 21:45
        no właśnie, jeżeli nie masz z nim nic wspólnego to radzę odpuścić taką znajomość. Nic poza zmarwieniami z tego nie będzie i po co ci to ?
        • kama265 Re: niemierzalny(?) 12.12.14, 22:09
          no ja też tak uważam ajk Facet i Witek - chyba, że faktycznie naprawdę nigdy w życiu Ci nie zaświtało w najstkrytszym zakatku umysłu, że może jednak chciałyś z nim znów ... to wtedy jak chcesz...
          • mayenna Re: niemierzalny(?) 13.12.14, 09:16
            Tez jestem zdania jak przedmówcy: nawet jak nie zakończyć definitywnie to jednak postawić barierę, która będzie ciebie chronić, bo nie jest ci w tej relacji jednak dobrze - o czym napisałaś.

            Samotnośc jest bardzo rózna. Faktycznie rodzina, przyjaciele pomagają ją nieco oswoić, ale i tak sa momenty, gdy dopada.Bo nam chyba jednak trzeba "..Jednego serca..." jak to Asnyk pisałsmile
          • a-g-l-a-j-a Re: niemierzalny(?) 13.12.14, 15:51
            No właśnie nie... to jest czysta przyjaźń, żadnych fascynacji seksualnych, bez jakichkolwiek chęci powrotu... co było minęło, do tego się nie wraca.
            • apersona Re: niemierzalny(?) 13.12.14, 19:10
              A może to jest okres przedświąteczny, presja na miłość i rodzinne ciepło, i różni samotni zaczynają roić coby było gdyby ...
    • z-e-u-s Re: niemierzalny(?) 13.12.14, 00:51
      >kto poza psem nie ma nikogo ważnego

      Przynajmniej masz psa
    • mayenna Re: niemierzalny(?) 13.12.14, 08:43
      Aglaja, nie musiałaś mu dodawać otuchy. To był twój wybór. Takie jednostronne relacje, gdy nie mozesz liczyć na wzajemnośc są frustrujące.Jak tego nie chcesz to mów. Jesli to przyjaciel to zrozumie.
      • apersona Re: niemierzalny(?) 13.12.14, 19:07
        Też uważam, że nie musiałaś. Możesz uprzejmie powiedzieć, że nie jesteś teraz w stanie wysłuchiwać cudzych żali, bo sama masz zły okres. Jak zrozumie to zrozumie, jak nie to jest jeszcze przycisk "rozłącz".
        Nie zmuszaj siebie do bycia matką Teresą
Pełna wersja