kocury wyszly na spacer

10.01.15, 12:01
same. bez swoich pan, albo panow (co kto lubi), a ja musialam niunke powstrzynywac, zeby ich nie zagryzla.
ale nie o tym chcialam, pomyslu na tytul nie mialam.
teraz powaznie.
miejsce: warszawa i okolice.
osoby dramatu: (cholera, jak ja dawno w teatrze nie bylam, lat kilka juz) kobieta niemloda, bezdzietna, niezamezna (nigdy dotychczas) i mezczyzna niemlody, bezdzietny, stanu wiecznie wolnego, lubiacy pobrykac.
kobieta, z uwagi na to, ze juz niemloda, juz sie troche zyciem pobawila, teraz pragnie stabilizacji, kochajacego faceta, w perspektywie meza, dziecka. spotyka faceta (opis jak powyzej) ktory mimo, ze ogolnie zajebisty, nie da jej tego czego pragnie.
co robicie bedac ta kobieta? zakladamy, ze nie macie dzieci, nie znacie smaku malzenstwa, a chcecie tego doswiadczyc, a wiadomo, ze z tym niuniem to niemozliwe. brniecie w znajomosc/zwiazek bez przyszlosci, bo moze byc milo, smacznie i pobrykac mozna sobie, a cos powaznego odkladacie (pytanie: na kiedy??) czy konczycie te znajomosc i czekacie na tego wlasciwego, odpowiednio dopasowujacego sie w wasze potrzeby?

DOPISZ ZAKONCZENIE.
    • facet699 Re: kocury wyszly na spacer 10.01.15, 12:45
      Półśrodek.... a jak za... powiedzmy 4 lata bo dłużej to nie ma co wybiegać.... dalej w tym samym miejscu swoich marzeń...... było a może jest dobrze ale czegoś brakuje
    • mavika_88 Re: kocury wyszly na spacer 10.01.15, 13:08
      Cale zycie zylam.z mysla ze jak wybiore to bedzie TEN.
      Ktos mnie przez to marzycielka nazwal- jeden ktory zaloty do mnie uprawial. Potanczyl przede mna. Ja nie zafanczylam. Poszedl z inna potanczyc. Szczesliwy jest. Slub niedlugo wezmje smile Bo to jeden tanczyl (probowal kroki do mnie dostawiac) ? tongue_out dwoch pamietam. Nie umialam tanczyc.
      Zatanczylam i co? Tancze. Nie wiem jak dlugo. Czy to bedzie pasja na zycie?

      Nic nie wiem.
    • green.amber Re: kocury wyszly na spacer 10.01.15, 13:15
      wydaje mi się, że to pytanie retoryczne, ale co tam odpowiem wink
      ona wie czego chce, wie że tego nie będzie, więc kończy znajomość, tyle że nie czeka a szuka sposobów na skuteczne znalezienie tego, o co jej chodzi, jakby umiała/nauczyła się nie żałować tego, że zamknęła coś nierokującego to myślę, że by mogło to ułatwić ciąg dalszy tego, co nastąpi
    • flirting.shadow Re: kocury wyszly na spacer 10.01.15, 18:46
      temperufka.zelona napisała:
      > zdzietny, stanu wiecznie wolnego, lubiacy pobrykac.
      > kobieta, z uwagi na to, ze juz niemloda, juz sie troche zyciem pobawila, teraz
      > pragnie stabilizacji, kochajacego faceta, w perspektywie meza, dziecka. spotyka
      > faceta (opis jak powyzej) ktory mimo, ze ogolnie zajebisty, nie da jej tego cz
      > ego pragnie.

      To na czym polega zajebistosc tego faceta z punktu widzenia bohaterki dramatu skoro nie spelnia podstawowych warunkow? Pomijajac cechy, ktore sprawiaja, ze ma sie chote z nim pobrykac (co pewnie dotyczy wiekszosci kobiet i jest jednym z glownych powodow, ze nadal sobie bryka). Cos co sprawia, ze jest dla niej zajebisty? Wspolne hobbry, rodzaj spedzania czasu, poglad na rozne kwestie itp.

      > DOPISZ ZAKONCZENIE.

      Historia lubi sie powtarzac, wiec pewnie bedzie jak to zwykle w takich przypadkach.
      • temperufka.zelona Re: kocury wyszly na spacer 10.01.15, 19:07
        zajebisty w sensie ogolnym.
        jak zwykle, czyli jak?
        • flirting.shadow Re: kocury wyszly na spacer 10.01.15, 19:24
          temperufka.zelona napisała:
          > zajebisty w sensie ogolnym.

          wysoki, dobrze zbudowany brunet z ogniem w oczach?

          > jak zwykle, czyli jak?

          wejdzie w to, a po paru tygodniach/miesiacach po raz kolejny odkryje, ze faceci to uje i zaliczacze a miskow, ktore moglyby ja pokochac za charakter - brak.
    • carol-jordan Re: kocury wyszly na spacer 10.01.15, 19:46
      Nie wchodzę w taką relację.
      Wiem, że nie umiem sobie powiedzieć, że to na chwilę i nie ma co oczekiwać więcej.
      Zaangażować się i czekać tylko, kiedy to pieprznie?
      To nie na moje nerwy. wink
    • jovian Re: kocury wyszly na spacer 10.01.15, 22:37
      Niech zdecyduje sama co będzie robić - ten podmiot liryczny znaczy. Tylko niech jej nie przyjdzie do głowy że może uda się coś więcej z tego wykroić niż tymczasowe 'jest fajnie', brykanie i może parę malutkich krótkotrwałych jednorożców. suspicious
    • nerw_rdzeniowy Re: kocury wyszly na spacer 10.01.15, 23:58
      A skąd wiadomo, że pacjent nie rokuje?
      Znam hulaków co pod wpływem kobiety stali się odpowiedzialnymi ojcami/partnerami,
      znam też miśków, którzy nagle się rozpili. To wszystko jest płynne, nie ma pewności.
      No i co to znaczy, że gość jest zajebisty?
      Cięzko odpowiedzieć na takie pytanie.
      • facet699 Re: kocury wyszly na spacer 11.01.15, 11:54
        słuszna uwaga. Miałem kumpla, typowego podrywacza i zaliczacza. Poznał dziewczynę, która go z jakiegoś powodu po pewnym czasie zostawiła..... skończył marnie.
    • witamina_b12 Re: kocury wyszly na spacer 11.01.15, 00:34
      Jeżeli pani ma podejście poważne a pan zabawowe do sobie darować na wstępie. A jeżeli oboje maja podejście zabawowo, rozrywkowe do tej relacji to po korzystać dopóki obojgu będzie dawało to frajdę.
      Na pewno nie brnąć w to czując ze coś istotnego się traci, co by się chciało mieć.
      • mayenna Re: kocury wyszly na spacer 11.01.15, 10:49
        Dodam, że nie liczyć, na to, że się go zmieni. Może się zmienić, ale jednak na to lepiej nie liczyć. Mniej rozczarowań.
Pełna wersja