To jak już ustaliliśmy, że...

10.01.15, 22:19
...kobiety szukają ideału, a mężczyźni dla kilku chwil rozkoszy nie wezmą sobie na głowę masy problemów to jaki jest wasze zdanie o możliwości podjęcia przez singielkę decyzji o zostaniu matką przez skorzystanie z banku spermy?
Przyznam, że nie wiem do końca czy taka możliwość istnieje w naszym światopoglądowo wolnym kraju wink ale jak się zapatrujecie na taka możliwość, jakbyście zareagowali na taki pomysł osoby wam bliskiej (przyjaciółka, siostra itp). Była ostatnio dyskusja o realizacji marzeń... Może niektóre naprawdę warto zrealizować.
    • temperufka.zelona Re: To jak już ustaliliśmy, że... 10.01.15, 22:26
      jak bylam mloda i moje zycie wygladalo zupelnie inaczej, myslalam o tym, ze kiedys (na starosc) jak mi odwali i zachce mi sie dziecka, po prostu wykorzystam faceta z dobrymi genami i tyle. tylko wtedy samotne macierzynstwo wydawalo mi sie niestraszne, a dzis jestem w zupelnie innej sytuacji i byloby to niemozliwe.
    • gyubal_wahazar Re: To jak już ustaliliśmy, że... 10.01.15, 22:27
      Miałbym lepiej wiedzieć jak ktoś ma żyć ? No proszę Cie. A jak w naszym sekciarskim kk grajdołku zakazali, to jaki problem w parę h być na Słowacji, Austrii itd ?
      • carol-jordan Re: To jak już ustaliliśmy, że... 10.01.15, 23:06
        Niestety chyba jesteśmy w mniejszości.
        Tzn. ci, którzy nie chcą innym ustawiać życia pod swoje widzimisię. wink
        • gyubal_wahazar Re: To jak już ustaliliśmy, że... 10.01.15, 23:10
          Dowolnie i tak każdy zrobi co zechce smile
          • carol-jordan Re: To jak już ustaliliśmy, że... 10.01.15, 23:15
            No nie do końca.
            Nie znasz przypadków:
            ożeń się, bo dziecko ma mieć rodzinę?
            A po roku (żeby chociaż) ryp drzwiami, łzy i darcie szat.
            Ale dziecko ma rodzinę.......
            • gyubal_wahazar Re: To jak już ustaliliśmy, że... 10.01.15, 23:32
              Nikt nikogo pod karabinem nie trzyma, a jak zamiast myśleć samodzielnie ktoś woli ulegać presji cioć, babć, czy kółka różańcowego, to jego/jej wybór
          • czarny.onyks Re: To jak już ustaliliśmy, że... 10.01.15, 23:33
            dokładnie.....
            moje życie, moje decyzje....smilewink
            można dyskutować, a i tak nigdy nie wiadomo jak byśmy postąpili w danej sytuacji....

            czasem lepsza samotna matka, która bardzo pragnie dziecka.... niz dwoje niby kochających się rodziców....
            • gyubal_wahazar Re: To jak już ustaliliśmy, że... 10.01.15, 23:58
              Podobnie jest z eutanazją. Na jakiej podstawie jakiś biszkopt ma mi uniemożliwić odejście na moich warunkach ? Czekam tylko kiedy zrobią z tego paragraf i trupów będą do pudła sadzać wink
      • jovian Re: To jak już ustaliliśmy, że... 10.01.15, 23:26
        True, true.
    • torado Re: To jak już ustaliliśmy, że... 10.01.15, 22:28
      mój pogląd jest taki: dziecko powinno posiadać matkę i ojca, kobieta, która decyduje się z góry na samotne macierzyństwo postępuje egoistyczne realizując swoje "marzenia" bez myślenia o potrzebach dziecka. Ale to jej wybór...tylko dla mnie potrzeby dziecka zawsze będą ważniejsze..dlatego właśnie też nie mam dzieci, bo nie umiałabym im zapewnić w sensie psychicznym tego wszystkiego, czego potrzebują......
      • kama265 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 11:39
        serio?` a jeśli masz juz tego męża i on nagle zwija żagle nie mysląc o potrzebach dziecka to co?
    • banderolas Re: To jak już ustaliliśmy, że... 10.01.15, 22:36
      Nie wszyscy mężczyźni!, niektórzy szukają naprawdę wartościowych kobiet i to nie na chwilę, będąc też pewnie wartościowymi ludźmi. Trzeba po prostu trafić na odpowiednią połówkę.
      • torado Re: To jak już ustaliliśmy, że... 10.01.15, 22:40
        banderolas napisał:

        > Nie wszyscy mężczyźni!, niektórzy szukają naprawdę wartościowych kobiet i to ni
        > e na chwilę, będąc też pewnie wartościowymi ludźmi. Trzeba po prostu trafić na
        > odpowiednią połówkę.

        miszcz dygresji ?suspicious i wątków pobocznych? wink
      • torado Re: To jak już ustaliliśmy, że... 10.01.15, 22:42
        banderolas napisał:

        > Trzeba po prostu trafić na
        > odpowiednią połówkę.

        ja chętnie ciemne pifko 0,5 wink
        • banderolas Re: To jak już ustaliliśmy, że... 10.01.15, 22:43
          A dasz się zaprosić wink
          • torado Re: To jak już ustaliliśmy, że... 10.01.15, 22:47
            banderolas napisał:

            > A dasz się zaprosić wink

            nie mogę wink. Ale kobiet na tym forum nie jest brak wink
            • banderolas Re: To jak już ustaliliśmy, że... 10.01.15, 22:52
              Jednak chyba brak, bo widzisz wszystko wirtualnie. Pochylę czoła jak rzeczywiście kogoś poznam face to face.
              • witamina_b12 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 10.01.15, 23:13
                banderolas napisał:

                > Jednak chyba brak, bo widzisz wszystko wirtualnie. Pochylę czoła jak rzeczywiśc
                > ie kogoś poznam face to face.

                ojtam od razu wirtualne tongue_out
                Ja mieszkam w W-wie i w 2 połowie stycznia mam więcej czasu suspicious
                Tylko wiesz ja mam sporo więcej lat od targetu z Twojego ogłoszenia, mam też dziecko i kilka innych przypadłości wink
    • z-e-u-s Re: To jak już ustaliliśmy, że... 10.01.15, 22:45
      Negatywnie się zapatruję. Jak wybredna musiałaby być taka singielka, żeby spośród tylu kandydatów na męża i ojca, którzy się w jej życiu przewinęli uznać, że brak męża i ojca będzie lepszy, niż którykolwiek z nich? Męskich ideałów wiadomo jest mało, ale żeby nie trafił się żaden, u którego zalety nie przeważałyby nad wadami?
      Dziecko powinno mieć pełną rodzinę. Wtedy prawidłowo przyswaja wzorce kobiety i mężczyzny i będzie predysponowane do tego, by w przyszłości samo mogło stworzyć zdrowy, pełny związek.
      Matka, która nawet tego związku nie próbowała stworzyć (nie, że się rozpadł w trakcie, bo to się zdarza) ma wg mnie problemy z emocjami albo priorytetami i nie powinna mieć dzieci.
      • temperufka.zelona Re: To jak już ustaliliśmy, że... 10.01.15, 22:54
        a jezeli zaden z facetow, z ktorymi kobieta byla, nie chcial dzieci? przeciez nie zmusi nikogo do zostania ojcem.
        • banderolas Re: To jak już ustaliliśmy, że... 10.01.15, 22:59
          Jej, czasami zwykła znajomość może się przerodzić w coś więcej. Moim zdaniem dziewczyna nie trafiła do tej pory na odpowiedniego faceta, ale może też ma za duże wymagania i dlatego. Niech Witamina opiszę bardziej sytuację.
          • torado Re: To jak już ustaliliśmy, że... 10.01.15, 23:02
            banderolas napisał:

            > Jej, czasami zwykła znajomość może się przerodzić w coś więcej. Moim zdaniem dz
            > iewczyna nie trafiła do tej pory na odpowiedniego faceta, ale może też ma za du
            > że wymagania i dlatego. Niech Witamina opiszę bardziej sytuację.

            jak na moje oko to nie chodzi o konkretną sytuację tylko o problem, czy kwestię i jak się na nią zapatrujemy...smile
          • witamina_b12 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 10.01.15, 23:07
            Ale jaką sytuację?
            Chodzi mi o podejście do tego typu macierzyństwa.
            • banderolas Re: To jak już ustaliliśmy, że... 10.01.15, 23:21
              Sama? Nie myślisz, że warto poznać jakąś wartościową osobę? Ja Ci powiem, że tylko mama mnie wychowywała, ojciec wyjechał do niemiec jak miałem 3 lata, miał wrócić, ale cóż został. Praktycznie mama mnie wychowywała. Brakuje jednak ojca powiem Ci, dzieciaki mają różne historie o których mówią, ja musiałem kłamać, mówiąc, że byłem w kinie czy na mieście, bądź łyżwach i mam fajnego ojca, bo nie chciałem odstawać od innych.
        • z-e-u-s Re: To jak już ustaliliśmy, że... 10.01.15, 23:02
          Faceci w większości chcą zostać ojcami, nie wszyscy w młodym wieku oczywiście, ale przed pięćdziesiątką prawie nie ma już takich, którzy tylko zabawa, alkohol i nowe, młode dziewczyny. Koło trzydziestki jeżeli tylko facet nie obraca się w kręgu imprezujących kolegów z dużych miast ma już ciągoty do stabilizacji. Że może by jakieś mieszkanie kupił, dom zaczął budować, pojawiają się pytania "co dalej", wietrzeją resztki głupotysmile
          • jovian Re: To jak już ustaliliśmy, że... 10.01.15, 23:24
            Rilli? Znaczy nie z tym wietrzeniem resztek i zabawami, bo po pierwsze jakiegoś tam doświadczenia się nabiera, a po drugie zdrowie już nie to smile, ale z tym zostawaniem ojcami. To jakiś imperatyw kategoryczny jest czy coś? wink
            • torado Re: To jak już ustaliliśmy, że... 10.01.15, 23:30
              jovian napisał:

              > ale z tym zostawaniem ojcami. To jakiś imperatyw kategoryczny jest czy coś? wink
              >

              nie byłabym taka zasadnicza, to zależy od jednostki jakie ma imperatywy wink
            • z-e-u-s Re: To jak już ustaliliśmy, że... 10.01.15, 23:30
              No, naturasmile Chce się to młode mieć, opiekować, chronić, uczyć życiasmile
              • jovian Re: To jak już ustaliliśmy, że... 10.01.15, 23:40
                No i znowu muszę stwierdzić że natura jakoś mnie nie lubi i omija szerokim łukiem. wink
                • mayenna Re: To jak już ustaliliśmy, że... 10.01.15, 23:42
                  Myslę, że to tylko kwestia czasu, albo poznania odpowiedniej osoby ( w sensie biologicznym)
                  • czarny.onyks Re: To jak już ustaliliśmy, że... 10.01.15, 23:44
                    dlaczego?

                    nie wszyscy mają w sobie instynkt rodzicielski....
                  • maruda2 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 10.01.15, 23:47
                    a ja myślę, że być może nie każdy ma tę opcję wbudowaną, albo ma, ale trochę kiepsko skonfigurowaną
                    • mayenna Re: To jak już ustaliliśmy, że... 10.01.15, 23:53
                      Owszem. Sa takie osoby. Ale jak się zakocha i ona będzie chciała to kto wie co będzie...
                      • witamina_b12 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 00:02
                        mayenna napisała:

                        > Owszem. Sa takie osoby. Ale jak się zakocha i ona będzie chciała to kto wie co
                        > będzie...
                        no właśnie nikt nie wie.... może się np. zgodzić a później się w tym nie odnaleźć i żałować swojej decyzji.
                        • mayenna Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 00:11
                          ano może. Tylko jak się weźmie pod uwagę mała popularność wazektomii to coś jest w tym, że mężczyźni nie chcą sobie tej furtki jednak zamykać.
                          Jestem przeciwna namawianiu kogokolwiek na posiadanie dzieci i deklaracje w tej kwestii sa dla mnie wiążące.
                  • jovian Re: To jak już ustaliliśmy, że... 10.01.15, 23:52
                    Myślę że jednak nie, twardym trzeba być a nie miętkim.. wink Choć nie wykluczam do końca, w końcu rozum swoje, a jak samolubny gen dojdzie do głosu i stwierdzi że to jest dobra kombinacja i przy pomocy różnych substancji wyłączy wyższe funkcje mózgu to może być różnie i cała filozofia życiowa pójdzie w cholerę. smile
                    • mayenna Re: To jak już ustaliliśmy, że... 10.01.15, 23:56
                      Mam w rodzinie przykład że brak uczuć ojcowskich zamienił sie w kompletne wariactwo na punkcie potomka jak pan zaliczył wpadkę. Róznie to bywa.
                      • witamina_b12 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 13:46
                        Różnie to bywa fakt. Ja mam otoczeniu przykład gdzie brak uczuć ojcowskich został po narodzinach brakiem uczuć ojcowskich. Owszem pojawiła się odpowiedzialność ale nie ma czułości ani bliskości.
                        • kama265 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 17:30
                          tia...
                • temperufka.zelona Re: To jak już ustaliliśmy, że... 10.01.15, 23:49
                  i nigdy nie chciales miec dzieci?
                  a gdyby pojawila sie kobieta, ktora bardzo bys kochal, i ona chcialaby to dziecko, co wtedy? nadal bylbys na nie, zgodzilbys sie dla swietego spokoju, czy moze cos by mialo szanse sie zmienic i moglbys tez zapragnac miec z nia dziecko?
                  • witamina_b12 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 10.01.15, 23:56
                    nie należy się zgadzać na coś dla świętego spokoju, gdy się jest temu przeciwnym, a już na pewno na dziecko...
                  • jovian Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 00:23
                    Nie, nie chciałem. Z prostego powodu - znając siebie, uważam że nie byłbym dobrym rodzicem. A w końcu chodzi o to żeby temu misiu... znaczy dziecku, zapewnić jak najlepsze warunki - czyli wychowanie, rodzinę i takie tam różne, a nie o to co ja czy ta wyobrażona partnerka by chciała. Wiesz, jeśli nie umiem grać na żadnym instrumencie to nie pcham się do Wielkiej Orkiestry Symfonicznej. wink
                    W przytoczonej hipotetycznej sytuacji to na dziś stwierdziłbym z wielkim bólem w dupie, że rozstajemy się z powodu nieprzekraczalnej różnicy zdań. A co by było w rzeczywistości to nie wiem, wiem tylko że absolutnie wykluczone jest żeby zaistniała sytuacja 'dla świętego spokoju zgodzę się na dziecko'
                    • maruda2 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 00:36
                      Zgadzam się z Tobą. Zauważę tylko, że u większości ludzi posiadanie dziecka wynika z owej natury, czy instynktu, niż realnej oceny, iż będzie się dobrym rodzicem ( tak myślę ).
                      • jovian Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 01:17
                        True. W zasadzie to do robienia dzieci też powinny być jakieś egzaminy, czy cóś. wink
                        • mayenna Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 10:41
                          jovian napisał:

                          > True. W zasadzie to do robienia dzieci też powinny być jakieś egzaminy, czy cóś
                          > . wink

                          OO to to! Ale jak wyraziłam taka opinię na studiach to mi zrobiono wykład, ze to jest nasze naturalne, przyrodzone prawo i nikt nie moze w nie ingerować. A czasem szkodasmile
                          >
                    • mayenna Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 00:37
                      Nie rozumiem tych rozważań jakim ojcem mógłbys byc. Tego tak naprawdę nie wiesz, a dziecko potrzebuje najbardziej miłości i akceptacji. Nikt z nas nie jest wstanie dac dziecku wszystkiego. Ja nigdy się nie zastanawiałam jaka matką będę, ale zawsze wiedziałam że chce mieć dzieci i rodzinę.To było dla mnie najważniejsze w życiu. I mam szczęśliwe, dobre dzieci, a regularnie wygrywam plebiscyt na najgorsza matke rokusmile .
                      Najważniejsze w tym jest by żyć zgodnie z sobasmile Czy mając dzieci, czy nie.
                      • jovian Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 01:08
                        No właśnie i tu jest ta różnica. Ty zawsze chciałaś, ja nie chciałem nigdy. Co implikuje że Ty się będziesz starać niezależnie od tego jak się oceniasz jako rodzic i czy regularnie zdobywasz puchary w konkursie Worst Mother Ever. wink
                        To nie chodzi o to jakim rodzicem mógłbym być, bo być może byłbym zajebistym, gdybać sobie można na zasadzie 'jak będziesz mieć własne to ci się zmieni', ale o to ze z powodu tego pierwotnego niechcenia może okazać się że jednak nie byłbym - medycyna zadziwiająco często notuje takie przypadki. A tego ryzyka nie chcę podejmować, bo jak wspomniałem nie chodzi tu o mnie tylko o tą trzecią osobę którą mógłbym swoim próbowaniem skrzywdzić i to bardzo.
                        Dlatego też w zgodzie z sobą odpuszczam posiadanie własnego potomstwa. wink
                        • mavika_88 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 12:09
                          Nieco Cie rozumiem Jovian.
                          U mnie nigdy nie bylo ciagutki do tego by zalozyc rodzine.... By miec dzieci.... Nawet do tego by miec partnera. Bo po co? Po co czlowiek. Przeciez blisko by nie moze. Zobaczylam ze jednak mozna byc blizej ludzi, slowem, gestem, czynem, dotykiem. ale z rodzina mi sie raczej nke odmieni. Nie mam na nia checi... Zadnej.... Nawet n te chwile tak mysle. Balabym sie ze popelnie te same bledy ktore wkdzialam. Nie wiem. Moze dlatego? Balabym.sie ze nigdy milosci nie okaze. Nie wiem. Ciagutki we mnie nie ma. A slowo rodzina niezbyt rodzinnie wyglada.
                          O tyle dobrze ze ja nie odpuszczam (nie mowie katehorycznie nie). Ale zwyczjnie mi sie nie chce. Chyba moge miec delikatny problem. Ale moze tego czlowiek sie nauczy? Moze dowie sie na wlasnej skorze co znaczy rodzina crying na razie nie chce... I boje sie... Ech... Dla mnie slowo "rodzina" niesie w sobie ni to co powinno. Nie mam pojecia czh kiedykolwiek sie to zmieni.... Musialabym sama sie tego nauczyc. Czy takim ludziom nke jest trudniej? Czy w ogole jest dla nich szansa?. Zawsze jest. Ale czy bede normalnie wtedy funkcjonowac? Czy beda zdolni... Kochac? Okazac hczucie swoim genetycznym.
                          • mavika_88 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 12:25
                            crying

                            Ech. Normalni nie czuje, sie ilozuje od tego wszystkie, obojetna jestem na... Rodzine. Nie czuje, to tak jakbym miala odpiety kabelek. Nic nie przeplywa, nawet smutek, nie wspomne o czyms milym. Mam odciety kabelek od rodziny crying
                            Jak go wepne. Rzadko. Bardzo rzadko to robie. To czuje jaki mam brak, czyje bol? Nie wiem co. Wiem ze czuje smutek. I wiem ze chcialabym inaczej. Nkrmalnke w ckdzinnksci swej nie chce, nj zalezy mi. Jestem nieswiadoma. Cale zycie praktycznie taka bylam. Zylam w njeswiadomksci. Nke wiedzialam ze czegos mi potrzeba, ze mam brak. Teraz wiem. Duzo wiem.
                            Spoko.
                            Odlacze kabelek i bedzie "normalnie".
                • z-e-u-s Re: To jak już ustaliliśmy, że... 10.01.15, 23:52
                  Daj jej czas...może jeszcze nie pora?wink
            • mayenna Re: To jak już ustaliliśmy, że... 10.01.15, 23:33
              Zajrzyj na pierwszy z brzegu porttal randkowy: panowie rzadko deklaruja że nie chca już być ojcami, nawet jak są w wieku, że rówieśniczka im tych dzieci nie urodzismile
              Jak pan jest kawalerem to tym bardziej chce jeszcze miec dzieci i trudno mu sie pogodzic z mysla że może ich już nie będzie miał, chociaz ta opcja i tak jest raczej w sferze nierealnej.
              • jovian Re: To jak już ustaliliśmy, że... 10.01.15, 23:44
                Nie jestem zbyt oblatany w portalach randkowych, ale jak tak patrzę po otoczeniu to w sumie możesz mieć rację. Wyjątki pt. 'ni cholery nie chcę żadnych dzieci' wydają się potwierdzać regułę.
    • green.amber Re: To jak już ustaliliśmy, że... 10.01.15, 22:48
      gdyby tak zdecydowała, miałaby wsparcie tam, gdzie by go sobie życzyła wink
    • mayenna Re: To jak już ustaliliśmy, że... 10.01.15, 22:48
      Dla mnie jest to bardzo realne zagadnienie, szczególnie w przyszłości. I nie wiem co ja o tym myślę. Ogólnie mnie to nie zachwyca bo jednak dziecko, jak napisała Torka, powinno mieć matkę i ojca bo to jest optymalne.
      A jakby miało dwie matki?
      ZAle stanowczo jestem przeciwna robieniu sobie dziecka z kimś tylko po to żeby je mieć. To trochę tak jak wrabianie w ciążę. Nie ma znaczenie, że nic się od ojca nie chce. Każdy ma prawo decydować o sobie, swoim rozrodzie także. Świadomie. I tu natura dała nam większe możliwości niż mężczyznom.
      • banderolas Re: To jak już ustaliliśmy, że... 10.01.15, 23:33
        Dostosuj się do rynku wink
        • mayenna Re: To jak już ustaliliśmy, że... 10.01.15, 23:35
          banderolas napisał:

          > Dostosuj się do rynku wink
          Nie mam takiej potrzebysmile Swoje już na tym rynku odpracowałam.
    • witrood Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 09:56
      Uważam to za skrajny egoizm (dziecko powinno mieć oboje rodziców i wychowywać się w atmosferze miłości). Niech lepiej sobie kupi psa albo kota. Możliwe to to na pewno jest, bo się zdarza.
      • witamina_b12 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 10:53
        A nie sądzisz, że czasem egoizm w końcowym efekcie może przynieść coś dobrego?
        I takie dziecko singielki wychowywane w atmosferze miłości, akceptacji i zainteresowania może wyrosnąć na szczęśliwego pewnego swej wartości człowieka? W przeciwieństwie do dzieci z licznych rodzin patologicznych (alkohol, przemoc)
        Myślę, że takiemu dziecku byłoby łatwiej z emocjami wynikającymi z braku ojca niż dzieciom porzuconym, które dodatkowo muszą się borykać z uczuciem braku akceptacji przez jednego (dwóch) rodziców.

        • torado Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 15:05
          witamina_b12 napisała:

          > A nie sądzisz, że czasem egoizm w końcowym efekcie może przynieść coś dobrego?
          > I takie dziecko singielki wychowywane w atmosferze miłości, akceptacji i zainte
          > resowania może wyrosnąć na szczęśliwego pewnego swej wartości człowieka? W prze
          > ciwieństwie do dzieci z licznych rodzin patologicznych (alkohol, przemoc)
          > Myślę, że takiemu dziecku byłoby łatwiej z emocjami wynikającymi z braku ojca n
          > iż dzieciom porzuconym, które dodatkowo muszą się borykać z uczuciem braku akce
          > ptacji przez jednego (dwóch) rodziców.
          >

          a mnie się wydaje, ale może tak nie jest, bo ludzie mają różne motywacje, ale za takim macierzyństwem może stać m. in. lęk przed samotnością na starość...wiesz słynne nikt mi nie poda szklanki wody, jakieś normy społeczne typu kobieta samotna i bez dziecka jest postrzegana jak zdziwaczał stara panna, a ta z dzieckiem już niekoniecznie, chęć, żeby ktoś ją kochał, żeby ona mogła być komuś potrzebna itd...czyli generalnie stoją bardzo egoistyczne pobudki i dziecko jest tylko przedmiotem zrealizowania swoich niezaspokojonych potrzeb i obawiam się, że to dziecko może też być traktowane instrumentalnie...
      • marisella Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 11:07
        witrood napisał:

        > Uważam to za skrajny egoizm (dziecko powinno mieć oboje rodziców i wychowywać s
        > ię w atmosferze miłości). Niech lepiej sobie kupi psa albo kota. Możliwe to to
        > na pewno jest, bo się zdarza.

        Nie żebym się Twoich słów czepiała, bo zupełnie nie taki jest mój zamiar (sama nie mam jeszcze skrystalizowanego zdania, którego byłabym w stanie bronić jak niepodległości i nie widziałabym na nim żadnej rysy), ale czytając takie stwierdzenia (a już wcześniej padały w tym wątku, choć i ogólnie w dyskusjach są częste) zastanawiam się, ilu z nas wychowywało się w atmosferze miłości tworzonej przez oboje rodziców, w pełnej rodzinie, gdzie akceptacja, uczucie i prawidłowe wzorce do przekazania potomstwu były codziennością?

        Mało znam osób, które podniosłyby rękę do góry sad (anyone?)
        A jednak w jakiejś części wyrośli na ludzi...
        • temperufka.zelona Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 11:27
          wazniejsze jest to, by dziecko wychowywalo sie w milosci, niekoniecznie w pelnej rodzinie, i w jej tradycyjnej formie. czasami pojedynczy rodzic, moze do tego cudowni dziadkowie, beda potrafili dac dziecku wiecej ciepla i milosci niz ci rodzice (z zalozenia doskonali).
        • kama265 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 11:48
          otóż to, gdyby to był warunek konieczny (atmosfera miłości i oboje rodziców) - nasz współczynnik przyrostu naturalnego zakopany by był poniżej rowu mariańskiego
          • torado Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 15:14
            kama265 napisała:

            > otóż to, gdyby to był warunek konieczny (atmosfera miłości i oboje rodziców) -
            > nasz współczynnik przyrostu naturalnego zakopany by był poniżej rowu mariańskie
            > go
            >

            ale to jest macierzyńsko z góry założone jako samotne wychowywanie dziecka, ŚWIADOMIE jest to robione, z góry skazuje się dziecko na wychowywanie bez ojca i po co takie "uszczęśliwianie" dziecka na siłę. Inaczej jest jeśli pomiędzy rodzicami zaczyna się psuć, ojciec np. zaczyna stosować przemoc , to wtedy jasne, że lepsze dla dziecka jest wychowywanie bez ojca niż z nim.
            W życiu bywa różnie i wszystkiego nie przewidzisz. Na początku wielka miłość, upragnione dziecko a potem wszystko zaczyna się psuć i wtedy należy wybrać opcję najlepszą dla dziecka.
            • kama265 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 17:32
              "Na początku wielka miłość, upragnione dziecko a potem wszystko zaczyna się psuć i wtedy należy wybrać opcję najlepszą dla dziecka. "

              szczerze powiem, że u mnie jest opcja że wybieram opcję najlepszą dla siebie i dla dziecka ....
        • mayenna Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 12:31
          Ja rozumiem Witrooda i ten egoizm, który tu poruszył. Taka decyzja nie oznacza, że dziecko z automatu będzie kochane bo mama chciała je mieć. Jak mama nie umiała, nie chciała stworzyć relacji na tyle silnej i stabilnej, zeby pojawienie się dziecka było naturalną konsekwencją, to mozna przypuszczać, że cos jej to uniemożliwia i pobudki posiadania potomstwa moga być ( nie muszą) egoistyczne.
          Nie mówimy tu tez o wypadkach losowo nieprzewidywalnych jak rozwód.
          Natrua też to tak wymysliła, że do poczęcia potrzebne sa dwie osoby i moim zdaniem, podobnie jak Witrooda, nie dzieje się tak bez głebszych przyczyn: najlepszym miejscem do wychowywania dziecka jest rodzina( nie mówię tu o patologiach, bo wiadomo że wszystko inne jest od nich lepsze). Jak są dwie osoby zaangażowane w potomstwo to jest większa szansa, że dostanie ono to czego potrzebuje. Jest w nas potrzeba tożsamości, tych dwóch filarów mamy i taty - przynajmniej we mnie. Mnie bardzo brakowało ojca w życiu.Ten brak zdefiniował mnie już chyba na zawsze. Może też przekłada sie na to, że nie zafundowałabym dzieciom braku ojca.
          Dlatego też miałabym obawy przed samotnym macierzyństwem i nie namawiałabym na nie nikogo. Tym bardziej, że sa wypadki, jest smierć, choroba, a dziadkowie i rodzina to jednak nie zawsze gwarancja, że dziecko bedzie miało dobrze i będzie kochane.
          • kama265 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 13:24
            w ogóle nie ma gwarancji że dziecko będzie kochane i że będzie miało dobrze, nawet w małżeństwie, które sobie slubowało w kościele, przecież wiesz o tym, Mayenno
            Wypadki chodza po ludziach, mam kolegę, który stracił oboje rodziców w wypadku samochodowym
            tylko, że nie bardzo wiem, co chesz udowodnić
            szanuję i rozumiem Twój stosunek do samotnego macierzyństwa, natomiast pozwól, że zostanę przy swoim zdaniu, że lepsze jest zdecydowanie się na skorzystanie z banku spermy przez dojrzałą i podejmująca świadome decyzje singielkę niż wpadki gówniarzy nie znających życia (wiem wiem że to jest demagogia ale nie gorsza ani lepsza niż Twoje powoływanie się na prawo naturalne)
            generalnie mam zdanie, że niech sobie każdy decyduje o własnym życiu samodzielnie, bo to on a nie my będzie ponosił tego konsekwencje
            natomiast jakby moja przyjaciółka powzięła taka decyzję - dostałąby ode mnie wsparcie, jakiego by potrzebowała
            • mayenna Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 13:39
              Przyjaciołam daję wsparcie, nawet jak uważam ich decyzje za nietrafione.
              W życiu nie ma nic pewnego i wszystko jest dość przypadkowe, ale kierujemy się przy podejmowaniu decyzji jednak jaimś złotym środkiem. Cuda też się zdarzają, ale jednak statystycznie dośc rzadko więc jednak oceniając zachowania macierzyńskie to pełna rodzina, kochająca się jest tu 100% gwarancji, że będzie dobrze, Każda konfiguracja inna niesie jakiś procent ubytku statystycznie, że narażamy się na ryzyko niepowodzenia. Dlatego dla mnie to jest bardzo złożona decyzja i nie popirałabym jej bo obarczona jest większym ryzykiem dla dziecka niż sytuacja typowa. I ja wiem, że singielka może być wspaniała mamą, że to się może udać, ale jadnak większą gwarancją sukcesu jest tu droga 'typowa'.
              I tu dobrym przykładem jest moja sytuacja osobista: jest ona wielce nietypowa i mało kto ma ochotę ryzykować związek ze mną jak sobie to wszystko przekalkulujesmile A jestem świetna żona, kobietą i możliwe, że ze mna ten ktos byłby bardziej szczęśliwy niż z wieloma innymi kobietami. Tylko ryzyko jest za duże, żeby chciał spróbować. Podobnie z tym samotnym macierzyństwem: jest bardzo duże ryzyko, że to się nie sprawdzi.
              • kama265 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 13:52
                ja nie wiem na przykład na pewno, co powoduje, że z kimś nie chcę wejść w związek, mimo, że obiektywnie wydaje się że byłby dobrym mężem... znaczy stawiam na brak chemii. Jesli Ty wiesz, że to Twoja "nietypowa sytuacja" jest główną przeszkodą, to ok. Ja sądzę, że po prostu nie trafiłaś jeszcze na "swojego" i tyle wink
                • mayenna Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 14:14
                  Taki mam przekaz z tamtej stronysmile
                  • kama265 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 15:49
                    wymówka dobra jak każda inna smile
                    • mayenna Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 16:12
                      kama265 napisała:

                      > wymówka dobra jak każda inna smile
                      > Kamuś, dzięki. Pracuję nad tym i robię co mogę.
              • czarny.onyks Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 16:57
                zazdroszczę Ci tej pewności siebiesmile

                naprawdę....
              • margott70 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 17:56
                mayenna napisała:

                A jestem świetna żona

                I małżeństwo Ci wyszło? Też w sumie trochę zazdroszczę tej pewności...
                • mayenna Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 19:44
                  margott70 napisała:

                  > mayenna napisała:
                  >
                  > A jestem świetna żona
                  >
                  > I małżeństwo Ci wyszło? Też w sumie trochę zazdroszczę tej pewności...
                  Ja to mam nawet w pozwie rozwodowym: nie wnosił zastrzeżeń do mnie jako zony. Było cudownie aż się zbiesiłam. Tak to mniej więcej tam jest ujętesmile
                  • czarny.onyks Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 20:30

                    dobry żartbig_grin big_grin big_grin big_grin

                    ...bo to żart??
          • margott70 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 14:08
            mayenna napisała:

            > Ja rozumiem Witrooda i ten egoizm, który tu poruszył. Taka decyzja nie oznacza,
            > że dziecko z automatu będzie kochane bo mama chciała je mieć. Jak mama nie umi
            > ała, nie chciała stworzyć relacji na tyle silnej i stabilnej, zeby pojawienie s
            > ię dziecka było naturalną konsekwencją, to mozna przypuszczać, że cos jej to un
            > iemożliwia i pobudki posiadania potomstwa moga być ( nie muszą) egoistyczne.
            Nie przesadzajmy. Nic nie daje gwarancji,że dziecko będzie z automatu kochane i szczęśliwe. Umiejętność stworzenia silnej relacji też. A jaka to silna relacja? W latach to mierzymy? Zmieniamy się, wszyscy. Nic nie jest raz na zawsze. Świetni rodzice małych dzieci mogą zupełnie się nie sprawdzić jako rodzice nastolatków i odwrotnie. A uzależnianie bycia dobrą matką od umiejętności stworzenia silnej relacji uważam za absurd.
            • witamina_b12 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 14:12
              Dokłądnie równie dobrze singielka z dzieckiem może sie z kimś związać później i stworzyć silną relację z właściwym człowiekiem.
              Ta dyskusja mi trochę przypomina takie nie bo nie... bo nie jest to zgodne z wzorcem.
              • mayenna Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 14:20
                Witka, ja nie napisałam że stanowczo jestem rpzeciw. Nie jst tak. Po prostu nie umiałabym kogoś namawiać, czy zachęcać do takiej deczyji bo jak sama piszesz, żadnych gwarancji nie ma - ale nie ma ich po obu stronach. Tylko statystycznie przy jednym z tych zachowań ryzyko jest mniejsze niz przy innym. Tak ja to widze.
                Na pewno tez nie jestem za życzeniowością w tej kwestii. Lepiej jednak żeby takie decyzje były poprzedzone konsultacja psycholigiczną. Jak ktos kota wyrzuca czy psa, to kto wie jak zareaguje na posiadanie dziecka, a same wiecie, że obraz wychowania jaki się ma przed, nie pokrywa się w zupełności z tym po urodzeniu. Dziecko sporo zmienia i samotne macierzyństwo jest bardzo trudne. Ja bym się na to dobrowolnie nie pisała.
      • kama265 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 11:50
        nie bardzo rozumiem tych oskarżeń o egoizm ... i nie wiem, czy jakby singielka adoptowała już żyjące dziecko (co nie jest raczej możliwe w naszym wspaniałym kraju) - to tez by były zarzuty o "skrajny egoizm"???
        • mayenna Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 12:37
          W Polsce nie ma przecwwskazań do adopcji lub pieczy zastępczej dla osób samotnych i sa takie przykłady, jednak uznaje się że osoba samotna jest słabszym środowiskiem do wychowywania dziecka niż rodzina a obojgiem rodziców i dziećmi.
          • kama265 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 12:40
            wiesz Mayenno, ja wiem, że oficjalnie nie ma przeciwskazań, ale w rzeczywistości jest to cud, jesli uda się taka adopcję zrealizować. W ogóle proces adopcyjny jest absurdalnie rozdęty i kładzie nacisk na mało istotne elementy
            • mayenna Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 12:46
              Nie umiem się wypowiedzieć bo mam mieszane uczucia, szczególnie jak np. sa takie hece jak ta rodzina, z Pucka bodajże, która zabiła dziecko powierzone ich pieczy zastępczej. Może te procedury jednak mają sens? Znajoma od 10 lat prowadzi pogotowie opiekuńcze, więc jak ktos chce to da radę przez formalności przejść.
              • kama265 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 13:11
                no a ja własnie uważam, że skoro w ostatnich latach wychodzą takie sytuacje jak w rodzinie z Pucka, to coś jest mocno nie tak z procedurami
                nie mówię, ze nie da rady przejść przez formalności - ale np wymaganie, zeby mieszkanie miało iles min metrów kw, albo zeby rodzice adopcyjni byli absolutnie zdrowi bez chorób przewlekłych...
                • mayenna Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 13:24
                  Kama, ale te wymagania mają chronic dziecko. Jak ono już swoje przeszło to chyba lepiej, żeby nie trafiło do rodziny, w której np. w związku z chorobą rodziców będzie miało obciązenia emocjonalne? Wiesz, jak choroba nowotworowa może wpływać na życie? Prawdopodobieństwo utraty jednego z rodziców też jest wtedy większe, a te dzieci mają za sobą często bardzo trudne doświadczenia, więc świadome narażanie je na kolejne trudne przejścia w niedalekiej przyszłości jest nie odpowiedzialne. Podobnie jest w wielu innych chorobach.
                  Nie wiem jak to jest z tymi procedurami, ale ten przypadek jest dość wyjątkowy, więc ja się pocieszam, ze to nie jest norma, ale niechlubny wyjątek, gdzie coś poszło nie tak i tacy ludzie dostali dzieci pod opiekę.
                  • mayenna Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 13:25
                    *nieodpowiedzialne
                  • kama265 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 13:49
                    choroby przewlekłe to także astma, cukrzyca, i wiele innych, które leczone nie przeszkadzają w wychowaniu dziecka
                    powiedz mi, wymóg, aby w rodzinie na osobę było (strzelam) 15m2 chroni dziecko przed czym konkretnie? lepiej mu w domu dziecka niż w kochającej rodzinie, w której musiałoby dzielic pokój z innym dzieckiem?
                    Moim zdaniem procedury powinny być totalnie zmienione, większy nacisk powinien być połozony na ocene zdolności psychologicznych ew. rozdziców do adopcji niż ich materialnych zdolności, które w dodatku moga się zmienić bardzo szybko, wystarczy, że ktoś straci pracę
                    • mayenna Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 14:25
                      Kama, poczytaj o wpływie warunków na zachowanie. Jedyne co pamiętam z psycholopgii rozwojowej to że zbytnie zagęszczenie ludzi na małej przestrzeni powoduje agresywne zachowania. Może chodzi o spokój, możliwośc izolacji od innych członków rodziny, czy zachowanie intymności. Nie wiem. Nie zajmowałam się tym.
                      A jeśli chodzi o cukrzycę: wiesz jak wzrasta możliwośc udaru przy tej chorobie? Skazywanie dziecka po przejściach na uczestnictwo w opiece nad osoba leżąca po takim udarze nie jest za mądre.Te decyzje podejmuje osoba postronna więc jasne jest, ze chce zagwarantować dziecku powierzonemu mu jak najlepsze warunki, zabezpiecyć od wszystkiego możliwie najlepiej.
                      • kama265 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 15:48
                        spoko, więc co, zabierajmy dzieci rodzinom, które nie mogą im zapewnić właściwych warunków do rozwoju.
                        • mayenna Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 16:03
                          kama265 napisała:

                          > spoko, więc co, zabierajmy dzieci rodzinom, które nie mogą im zapewnić właściwy
                          > ch warunków do rozwoju.
                          > Kama, ale tu nie chodzi o prawo do posiadania potomstwa - a tak jest w rodzinie, nawet tej niewydolnej. Tu chodzi i odpowiedzialność państwa za powierzenie dziecka po bardzo ciężkich przejściach. Z twojego podwórka: nawet umowy adopcyjnej psa nie podpisuje się z każdym. Jak słyszałam, sprawdza się warunki, w jakiie zwierzę trafia, więc dziecko tym bardziej. A że sa one dośc ostre? Bo i psychika dziecka jest w stanie wytrzymać określoną ilość traum i to ma je chronić przed tym. Nie wiem czy to dobre, bo jak mówię, nie zajmowałam się analizą, ale jakbym miała oddać swoje dziecko komuś to też bym to bardzo dokładnie sprawdziła.
                          • mayenna Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 16:06
                            I dzieci sa zabierane z rodzin, gdzie nie ma właściwych warunków rozwoju. Tylko ja uważam, ze lepiej dać te warunki niz zabrać dziecko. Czasem się po prostu nie da, ale i tu zabrać nie jest tak prosto. To długi proces.
                          • kama265 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 16:11
                            ależ ja nie sugeruję, że należy dawać komukolwiek dzieci bez sprawdzania, Uważam tylko, że waga warunków powinna być inna
                      • majenkir Re: 11.01.15, 18:03
                        mayenna napisała:
                        > A jeśli chodzi o cukrzycę: wiesz jak wzrasta możliwośc udaru przy tej chorobie?


                        Nie przy cukrzycy jako takiej, tylko przy zle prowadzonej cukrzycy.
                        • mayenna Re: 11.01.15, 19:49
                          majenkir napisała:

                          > mayenna napisała:
                          > > A jeśli chodzi o cukrzycę: wiesz jak wzrasta możliwośc udaru przy tej ch
                          > orobie?

                          >
                          > Nie przy cukrzycy jako takiej, tylko przy zle prowadzonej cukrzycy.
                          W Polsce dobrze prowadzona cukrzyca to chyba ewenement. Leki są przestarzałe - te refundowane. Brak refundacji na pompy insulinowe, lekarz rodzinny wypisuje po prostu recepty bo do diabetyka to tak raz na pól roku się można dostać.
                          A ta choroba ma jeszcze wiele innych skutków ubocznych i jest bardzo poważną chorobą, mająca duży wpływ na życie chorego i rodziny.
                          >
                          • czarny.onyks Re: 11.01.15, 20:36
                            no nie do końca się zgodze.....

                            bardzo dużo zależy od podejścia samego chorego, jego sumienności, postępowania wg zasad....
                            znam wielu młodych i starszych chorych na cukrzycę...i nie wygląda to tak źle..

                            ale oni dbają o siebie, o wagę, przestrzegają zaleceń.....
                            jak ktoś je co chce, ile chce...waga skacze....nie dba o poziom glikemii, zapomina o insulinie....nie dba o ciało, o zabezpieczanie ran...itd...to potem sa efekty....

                            leki...mogłoby być lepiej. ale i tak nie jest najgorzej...
                            a pompa insulinowa nie dla każdego się nadaje...
                          • kama265 Re: 11.01.15, 22:26
                            chyba jednak żyjemy w różnych Polskach ...
                          • majenkir Re: 12.01.15, 15:02
                            mayenna napisała:
                            > Leki są przestarzałe - te refundowane. Brak refundacji na pompy insulinowe, lekarz rodzinny wypisuje po prostu recepty bo do diabetyka to tak raz na pól roku się można dostać.


                            To trzeba to zmienic! Zreszta nie sadze, ze jest az tak zle, jak piszesz wink.

                            Ja z astma (choroba bylo nie bylo przewlekla) urodzilam I wychowalam dwoje dzieci.
                            Moja corka ma cukrzyce I tez, mam nadzieje, bedzie miala dzieci. Nie widze zadnego przeciwskazania do tego smile. A idac Twoim tokiem rozumowania, w ogole nikomu nie nalezaloby dawac dzieci, bo kazdy moze nagle zachorowac/miec wypadek/umrzec.
                            • mayenna Re: 12.01.15, 15:25
                              Ale to nie jest chyba mój tok myślenia, bo nie ja decyduję o wymaganiach adopcyjnych? Widzisz różnicę między prawem do posiadania potomstwa, a opieką nad cudzym? Powierzonym przez społeczeństwo?
                              Zapewniam cię, że opieka lekarska nad diabetykami poza większymi ośrodkami wygląda tak jak napisałam.Dodam, ze pacjent musi wiedzieć jakie oznaczenia sa dla poszczególnych leków refundowanych i jakie dawkowanie bo pomyłka na recepcie oznacza powrót do lekarza rodzinnego po poprawkę. Przerabiałam to przez kilka lat.
    • witamina_b12 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 13:53
      Oki to z jednej strony mamy egoistyczną singielkę chcącą dziecko...
      a z drugiej... no właśnie? kogo? jakie jest zapatrywanie na pana (dawce do banku).
      bo przecież jakkolwiek by to nie wyglądało to nie jest to dzieworództwo wink
      I znowu jest, że dotyczy to dwóch osób dorosłych, które na taki krok się zdecydowały na pewne działania prowadzące do określonego celu (powołanie nowego życia) ale o panu jakoś nikt nie napisał jak do tej pory.
      • mayenna Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 14:39
        Z tym egoizmem rozrodczym to jest tak, że nie tylko singielki. Rozwodnicy często się skarżą, że po poczęciu przestali być zonom potrzebnismile
        • witamina_b12 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 14:58
          Według mnie żadna lubiąca seks kobieta nie zrezygnuje z niego (zwłaszcza z mężczyzną którego kocha) bez powodu.
          Jak dla mnie przyczyny moze być klika: albo pani tak naprawdę seksu nie lubi (nie osiąga satysfakcji?) i tak naprawde taktuje go tylko jako element rozrodu, ale to wydaje mi się, że widać też na początku relacji, czy odwala zbliżenia jak pańszczyznę, czy jednak w pełni w tym uczestniczy tongue_out
          Albo jest na tyle przeciążona opieką nad dzieckiem, chronicznie niewyspana, że w pozycji horyzontalnej od razu zasypia, ale to już rola partnera by dał jej trochę odpoczynku, wytchnienia i czasu na regeneracje.
          Albo uważa, że po ciąży i porodzie jej ciało na tyle się zmieniło, że wstydzi się go przed partnerem, no ale to też partner może odpowiednio ją podbudować itp.
          • jovian Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 16:54
            Owszem to wszystko prawda, ale istnieje również taka możliwość że w związku z macierzyństwem pani się zmienia punkt zapatrywania na wszystko. I dziecko staje się nie tyle centrum świata, co całym wszechświatem. I nie ma znaczenia że wcześniej lubiła, że warunki są całkiem znośne, tatuś pomagać by chciał (ale nie może bo mamusia wie lepiej) i nie wstydzi się że coś się zmieniło bo to nieistotne. Teraz jest matką przez duże M i ma dziecko przez duże D. Szkoda było patrzeć powiadam Ci.
            • kama265 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 17:05
              zgadza się, to jest wcale nie takie rzadkie zjawisko, bodajże częstsze niż kiedyś chyba... takie matki przez duże m uważają, że cały świat powinien im pokłony bić, nie tylko tatuś ale także np goście w restauracji, bo ona po prosty musi karmić przy sąsiednim stoliku (ok zniosę) i zmieniać pieluchy oboku ludzi, którzy jedzą posiłek (sorry ale dla mnie nie do przyjęcia)
              • jovian Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 17:30
                Fakt. Ale żeby nie było i tatusiom się zdarza takie odpieluchowe zapalenie mózgu. wink
                • kama265 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 17:33
                  fakt big_grin ale jednak nieco rzadziej i mniej spektakularnie wink
                • czarny.onyks Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 17:36
                  nie spotkałam...ale to musi być ciekawe zjawisko.....big_grin
        • kama265 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 15:57
          a nie jest czasami tak, że panowie (niektórzy) nie mogą po prostu znieść faktu, że nie są już w centrum świata po przyjściu na świat dziecka i czują się jakby "zdetronizowani"? i potem skarżą się że się stali :niepotrzebni"

          oczywiście są kobiety, których jedynym celem samym w sobie, jedynym sensem życia są dzieci i faktycznie znam z opowieści takie kobiety, które współżyją jedynie w celu zajścia w ciążę. Cóż, zdarzają się przegięcia w jedną i w drugą stronę. Nie potrafię zaakceptować wrabiania w dziecko (och, zapomniałam wziąć pigułi, co za pech...) w żadnej sytuacji. Ani w sytuacji "łapania na dziecko" męża ani zatrzymywania w ten sposób męża przy sobie ani wrabiania mężczyzny, który od początku jasno komunikuje że on dzieci nie chce i nie zechce (na zasadzie ale ja chcę a on pokocha jak się urodzi - no bo kto nie pokocha krwi z krwi i kości z kości)
      • witrood Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 15:39
        Pan ma nierówno pod sufitem, ale tak desperacko potrzebuje kasy, że do tak dziwnych działań się posuwa. W każdym razie normalny nie jest tak czy siak.
        Znam kobiety, które łapały faceta na dziecko i znam takie, które tylko wykorzystały ich do jego zrobienia. Jedno i drugie to nieporozumienie i przejaw desperacji. Ludziom się błędnie wydaje, że dziecko jest po to, żeby je posiadać jak inne dobra materialne.
        Lata lecą, ale nie mogę zaakceptować ani związku z rozsądku ani rozmnażania z rozsądku. Wiem, że dziwny jestem. wink
      • jovian Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 16:59
        Bo w przypadku banku, nie ma mowy o żadnym panu tylko o materiale genetycznym. I ile się nie mylę, to nawet zabronione jest ujawnianie danych zarówno dawcy jak i biorcy czy też dziecka powstałego w ten sposób. A sam dawca? No cóż pewnie po prostu zarabia w ten sposób parę złotych. wink
        • czarny.onyks Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 17:01
          no chyba raczej zabronione...

          bo wokół siebie może sie okazać, że całe tłumy braci i siostrzyczek biegają..

          no chyba, że sa jakieś limity dla dawców?
          • mayenna Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 17:11
            Są chyba limity użycia nasienia jednego dawcy, ale o limitach oddawania nie słyszałam. ten materiał genetyczny nie najlepiej się przechowuje.
          • jovian Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 17:14
            Nie wiem, ale chyba powinny być bo technicznie to nie ma chyba problemów żeby potomstwem jednego 'tatusia' zaludnić pół królestwa. wink
            Tylko potem mogłyby się pojawić problemy z kojarzeniem krewniaczym. ))
            • kama265 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 17:36
              boszesz.... na przykład jak hodujesz psy rasowe, to musisz sprawdzać do czterech pokoleń wstecz czy się nie pojawia wspólny przodek aby uniknąć chorób genetycznych będących skutkiem chowu wsobnego...
              • torado Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 17:42
                kama265 napisała:

                > boszesz.... na przykład jak hodujesz psy rasowe, to musisz sprawdzać do czterec
                > h pokoleń wstecz czy się nie pojawia wspólny przodek aby uniknąć chorób genetyc
                > znych będących skutkiem chowu wsobnego...
                >

                kama porównanie nietrafione i niesmaczne, ogromnym wyzwaniem jest wychowywać dziecko z chorobą genetyczną...
                • kama265 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 17:47
                  O co Ci chodzi? pisałam w kontekście postu o tym, że nie wiadomo czy sa limity użycia nasienia i w związku z tym byłoby hipotetycznie wysokie ryzyko trafienia siosty na brata itego co napisał Jovan, ze mogłyby być kłopoty z kojarzeniem krewniaczym.... nie dotyczył ani dzieci z chorobą genetyczna ani wyzwań jakimi wychowanie takiego dziecka jest niewątpliwie.
                  • torado Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 17:54
                    kama265 napisała:

                    > O co Ci chodzi? pisałam w kontekście postu o tym, że nie wiadomo czy sa limity
                    > użycia nasienia i w związku z tym byłoby hipotetycznie wysokie ryzyko trafieni
                    > a siosty na brata itego co napisał Jovan, ze mogłyby być kłopoty z kojarzeniem
                    > krewniaczym.... nie dotyczył ani dzieci z chorobą genetyczna ani wyzwań jakimi
                    > wychowanie takiego dziecka jest niewątpliwie.
                    >

                    ja rozumiem, że dyskusja nie dotyczy zwierząt tylko ludzi i w tym kontekście piszę...a odsetek dzieci z chorobami genetycznymi największy właśnie trafia się w kojarzeniu krewniaczym...
                    • kama265 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 18:04
                      no i dlatego należy unikać kojarzenia krewniaczego a ja podałam przykład jak to się robi w hodowli psów... nie było moim zamiarem porównywanie psów do dzieci czy whatever
              • jovian Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 22:44
                Prawda. Tylko że ludzie raczej rzadko sprawdzają swoje rodowody do czterech pokoleń wstecz.
                • kama265 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 22:45
                  nie no wiem, ale chodziło mi o to, że byłoby to może konieczne ewentualnie w takiej sytuacji mega popularnego korzystania z banku spermy wink
                  • jovian Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 22:51
                    Fakt, problem trochę wydumany bo banki raczej chyba oblegane nie są, więc i prawdopodobieństwo trafienia na nieznaną biologiczną siostrzyczkę/braciszka jest raczej małe. wink
                    • kama265 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 23:39
                      nie no tak, ale jakoś mi się skojarzło pochopnie z tymi psami rasowymi ... i poszło. Na swoje usprawiedliwienie powiem, że lubię science fiction wink
    • czarny.onyks Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 16:49
      tak sobie poczytałam wątek i chyba jestem trochę zaskoczona...

      i tak na szybko kilka przemyśleń...

      wiem, jakie samotne macierzyństwo niesie problemy, a raczej domyślam się i widzę z obserwacji, i znam z rozmów z takimi osobami po przejściach...łatwo nie jest....
      ..... i jestem raczej za modelem pełnej rodziny, ale....

      nie sądzę by pragnienie posiadania dziecka przez osobę samotną było gorsze, bardziej egoistyczne niż kobiety w związku....
      nie bardzo rozumiem co to zmienia, że ma się u swego boku ,,spodnie''suspicious...zwłaszcza gdy one zupełnie dziecka nie chcąsuspicious

      ..w wielu związkach dzieci pojawiają się nagle, z wpadki, gdzie wielokrotnie marzy o dziecku tylko kobieta, a mężczyzna nie....
      ....tylko potem perswazja, bo tak wypada...tworzą związek formalny...i teoretycznie ten tatuś jest..ale jakoby go nie było..
      są też rodziny, gdy brak jest prawidłowych wzorców...dzieciaki z patologicznych rodzin, gdzie oboje lub jedno pije, spa, bije....
      albo jeszcze inna sytuacja, gdy ojciec zaraz po narodzeniu ...znika...na zawsze lub wyjeżdża za granicę w celu ,,poprawy'' jakości życia i ...po paru latach znajduje sobie tam nową partnerkę...
      lub rodziny, gdzie niby sa oboje, niby się kochają, podejmują decyzje o dziecku...ale potem rośnie ono sobie samo, bo rodzice albo w pogoni za karierą, albo ....zupełnie nie są zainteresowani dzieckiem...
      oczywiście dają mu wikt i opierunek, dbają o podstawowe potrzeby...ale to chyba nie o to chodzi ...

      jak się to ma do sytuacji singielki, która po przeanalizowaniu za i przeciw..mając u boku wsparcie, np, dziadków, rodzeństwo, przyjaciół.......wie, że może dać miłość, dom,uczucia i dobre wartości dzieciakowi....

      w podobnej jakby nie było sytuacji, są kobiety, które samotnie wychowują....czy one też nie powinny? a może posuńmy się dalej..odbierajmy im, bo pewnie nie kochają tak mocno, jak kobiety w związku....

      dlatego nie byłabym tak kategorycznie za....zwłaszcza obserwując niektóre ,,cudowne '' mamusie...suspicious


      dziwi mnie również podejście, że singielka, która podejmuje taką decyzję musi mieć problemy emocjonalne, że z żadnym facetem się jej nie udało...
      może tak wyszło? może nie potrafi godzić się na byle jakość?
      (a niestety wiele związków łączy się właśnie dlatego...żeby nie być samemu, bo co rodzina powie...i czas najwyższy....)
      ...albo spotykani panowie preferowali inny typ związku...bez dziecka....albo okazywali się panami z problemami...
      ..czasem tak bywa ....co nie znaczy, że my jesteśmy idealne, a panowie są be....
      jednak nie oceniajmy w czarno- białych kolorach....bo życie ma różne odcienie....
      • torado Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 17:10
        czarny.onyks napisała:

        > tak sobie poczytałam wątek i chyba jestem trochę zaskoczona...
        >
        > i tak na szybko kilka przemyśleń...
        >
        > wiem, jakie samotne macierzyństwo niesie problemy, a raczej domyślam się i widz
        > ę z obserwacji, i znam z rozmów z takimi osobami po przejściach...łatwo nie jes
        > t....
        > ..... i jestem raczej za modelem pełnej rodziny, ale....
        >
        > nie sądzę by pragnienie posiadania dziecka przez osobę samotną było gorsze, bar
        > dziej egoistyczne niż kobiety w związku....
        > nie bardzo rozumiem co to zmienia, że ma się u swego boku ,,spodnie''suspicious...z
        > właszcza gdy one zupełnie dziecka nie chcąsuspicious
        >
        wiesz to nie chodzi o "spodnie"...tylko zastanów się dlaczego nie potrafiła taka pani stworzyć związku...skazała z góry dzieciaka na bycie wychowywanym tylko przez nią, bo taki miała kaprys, zapragnęła posiadać dziecko, tak jak chce się mieć biżuterię, coś fajnego do ubrania i udała się do banku spermy lub poprosiła zaprzyjaźnionego faceta o "przysługę". A egoistyczne jest to dlatego, że dla kobiet w związkach dziecko jest naturalnym "uzupełnieniem" związku i jak dla mnie, decyzja o dziecku w związku powinna być podjęta wtedy, kiedy związek "okrzepnie", obie strony się dotrą, bo wtedy istnieją optymalne warunki na to, by przyjąć do rodziny też dziecko...optymalne warunki dla tego dziecka, dla jego rozwoju, tzn. m.in. rodzice potrafią się ze sobą dogadać, rozwiązywać problemy itd...choć jak to w życiu.... bywa różnie i może taki związek zakończyć się również rozwodem, ale no sorry nie ma sytuacji idealnych, ale trzeba dążyć do tego, by była sytuacja optymalna dla rozwoju dziecka smile
        • czarny.onyks Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 17:27
          chyba trochę przeceniasz rodzinę.....i to uzupełnianie...
          ile razy słyszałam, że on nie chciał, a ona chciała dziecko...
          ....nie widzę tam różnicy między kaprysem singielki a kaprysem zony!....

          ja nie wiem, dlaczego nie potrafiła, bo sytuacja jest wymyślona...
          trochę sobie teoretyzujemy...i odpowiedzi może być mnóstwo....
          • torado Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 17:31
            czarny.onyks napisała:

            > chyba trochę przeceniasz rodzinę.....i to uzupełnianie...
            > ile razy słyszałam, że on nie chciał, a ona chciała dziecko...
            > ....nie widzę tam różnicy między kaprysem singielki a kaprysem zony!....
            >
            > ja nie wiem, dlaczego nie potrafiła, bo sytuacja jest wymyślona...
            > trochę sobie teoretyzujemy...i odpowiedzi może być mnóstwo....
            >
            >

            Onyksia mnie jeno chodzi o jak najlepsze warunki dla dziecka i wsio...a rodzina z matką i ojcem, którzy się szanują, rozumieją, wspierają dają najlepsze warunki dla rozwoju dziecka...
            • czarny.onyks Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 17:35
              > Onyksia mnie jeno chodzi o jak najlepsze warunki dla dziecka i wsio...a rodzina
              > z matką i ojcem, którzy się szanują, rozumieją, wspierają dają najlepsze warun
              > ki dla rozwoju dziecka...


              i z tym się zgadzam w 100%..

              ale takich rodzina jest mało.....

              a patrząc na te nie do końca spełniające swe obowiażki..i na kochająca matkę singielkę ...zastanawiam się po prostu...czy naprawdę każda ,,pełna '' opcja jest lepsza od tej niepełnej...


              gdyby zapytać dzieciaki z rozbitych, albo pełnych, ale rodzin, gdzie królowała przemoc, alkohol i inne....czy wybrałyby taką...czy samotną mamę, która zrobiłaby dla nich wszytsko...

              to trudny temat....
              • torado Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 17:39
                czarny.onyks napisała:

                > > Onyksia mnie jeno chodzi o jak najlepsze warunki dla dziecka i wsio...a r
                > odzina
                > > z matką i ojcem, którzy się szanują, rozumieją, wspierają dają najlepsze
                > warun
                > > ki dla rozwoju dziecka...
                >
                >
                > i z tym się zgadzam w 100%..
                >
                > ale takich rodzina jest mało.....
                >
                no właśnie, to dlaczego skazywać dziecko na nie optymalne warunki dla jego rozwoju...a tak się dzieje w przypadku tych samotnych kobiet.
                Też nie popieram kobiet, które są w związku, ale nie ma między partnerami porozumienia, nie szanują się, poniżają nawzajem i decydują na dziecko...
              • marisella Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 18:44
                https://marisella.pl/tmp/sam.jpg
                • czarny.onyks Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 19:21
                  nie wiem nawet co powiedzieć.......
                  • marisella Re: To jak już ustaliliśmy, że... 13.01.15, 19:03
                    E tam... smile
                    Nie chciałam Cię wprawić w zakłopotanie smile Po prostu pytałaś, a że się napatoczyłam, pochodząc akurat z grupy potencjalnych respondentów, to przytaknęłam Twojej hipotezie, że wychowywanie się z samą mamą traumą być nie musi i może być o wiele lepsze, niż pełna nibyrodzina smile
                • gyubal_wahazar Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 20:49
                  Marisella, szacunek.
                • witamina_b12 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 20:51
                  Marii... najważniejsze, że się w końcu z tego wyrwaliście. buźka
                • kama265 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 21:13
                  Mari, za odwagę i w ogóle... szacunek i żółwik smile
                  • marisella Re: To jak już ustaliliśmy, że... 13.01.15, 19:20
                    Oj tam, odwagę... Nie mam poczucia, że zrobiłam coś złego i to moja wina, więc to po prostu taki fakt historyczny wink (niewesoły, ale ostatecznie inkwizycja i inne takie też szczególnie zabawne nie były), opowiadanie o którym szczególnej odwagi nie wymaga (jeśli zazwyczaj tego nie robię to dlatego, żeby słuchaczo-czytacze się nie czuli niekomfortowo smile)

                    Mam nadzieję, że nie będę teraz na każdym forumowym spotkaniu _tą_biedną_marisellą_ i trzymana na dystans, jak takie lokalne dziwadełko wink
                    • kama265 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 13.01.15, 20:09
                      nie no kochana ... nie każdy ma odwagę opowiadać o swoich traumach ...
                      a co do trzymania na dystans to bądź spokojna wink na biedną Marisellę bynajmniej nie pasujesz, jesteś fajną babką big_grin
                      • marisella Re: To jak już ustaliliśmy, że... 14.01.15, 12:53
                        Ja nie jestem przekonana, czy to dla mnie taka trauma smile Ot, raczej nauczka, historyjka z życia (z morałem), każdy ma jakąś. Może bym miała większa traumę, jakbym była wyjątkiem, ale w moim środowisku to nie było nic poza normą i nikt się z niczym przed nikim nie czaił (w sensie: nie było wstyd przed kolegami), bo większość miała tak samo (powiedziałabym nawet, że ja to wcale nie miałam tak najgorzej, po prawdzie).

                        Nikt mnie nie wyśmiewał, palcami nie wytykał, a jak mnie ktoś nie lubił, to raczej z innych powodów wink Jeśli ktoś z "normalnego domu" zwracał w ogóle uwagę na sytuację u mnie (choć raczej niewielu ją znało, bo takie dzieci z patologicznych rodzin to nie mają jednej nóżki bardziej, żeby je na pierwszy rzut oka rozpoznać wink) to rodzice moich kolegów, a nie dzieciaki (to jeszcze tak a propos tego, że taki odstający od społecznej normy dzieciak jest przez grupę rówieśniczą odrzucany smile)
                        • kama265 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 14.01.15, 13:07
                          wszystko się zgadza, zwłaszcza z tą częstością występowania tzw. rodzin "normalnych" (moim zdaniem tzw białe kruki to są wink) i z tym, że raczej rodzice oceniają niż dzieci smile
                • mavika_88 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 13.01.15, 20:04
                  Oj, Marisello, nie wiem co napisac, a raczej jak... Dziwnie to teraz zabrzmi. Hmm zaskakujaco? Ale Ja Ci.... Zazdroszcze? Juz mowie o co chodzi. Kiedys, kiedys tam, w zamierzchlych czasach pare privow naskrobalysmy. O sobie cos wspomnialam o rodzinie i Ty Cos nadmienilas jak bylo i jak jest obecnie. To co sie dalo zauwazyc to to ze... Jestescie obok siebie, nawet bardzo blisko, jestescie razem. Pamietam ze jak wtedy czytalam to oczy mi w trakcie pecznialy. Niezwykle milo sie czytalo. A wiele nie bylo. Mi wiele niepotrzeba. Wystarczy kochajaca sie rodzina... . Napisalam ze Ci zazdroszcze? No nie wiem jak to nazwac. Wiem ze mimo wszystko szczescie ze slepia tez wylecialo. Bo uwielbiam takie obrazki. Takie rodzinnie. Jescie niepelni ale jakze szczesciem napelnieni. Moge powiedziec ze szczesliwsi niz niejedna pelna rodzina. Gdy mniej szczescia bylo mysle ze i tak potrafiliscie byc ze soba. "musieliscie" sie troszczyc o siebie, pomagac sobie wzajemnie. Nawet w tamtych gorszych czasach zblizyliscie sie do siebie smile
                  Za takie wspolne bycie, w szczesliwych i mniej szczesliwych chwilach - Gratuluje smile
                  • mavika_88 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 13.01.15, 20:13
                    Ale to dziwacznie moze wygladac, ze pisze o czyms przeciwnym, ze pisze o szczescie. (majac na mysli ze jest miedzy Wami cos glebszego, ze jest uczucie) nie poradze ze to sie tak przebijalo i az jarzylo mnie po slepiach... Mile to bylo, na prawde mile.
                  • tdf-888 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 14.01.15, 11:07
                    oj, maviko maviko...
                    a ty niezmiennie to samo... nie potrafisz się powstrzymać od wtajemniczania forum z kim, jak często i o czym na privie piszecie?
                    • marisella Re: To jak już ustaliliśmy, że... 14.01.15, 11:42
                      tdf-888 napisał:

                      > oj, maviko maviko...
                      > a ty niezmiennie to samo... nie potrafisz się powstrzymać od wtajemniczania for
                      > um z kim, jak często i o czym na privie piszecie?

                      Mnie tam akurat to jakoś szczególnie nie przeszkadza smile Jak nie chcę, żeby się ktoś o czymś dowiedział, to po prostu nikomu tego nie mówię wink (a jak mi tylko trochę zależy, to wyraźnie zaznaczam, że to absolutnie nie do powtarzania dalej smile)
                      Trza mieć świadomość, że każda wieść, którą puścisz w świat, zwłaszcza netowo, zostanie w tym świecie na zawsze i może wypłynąć smile

                      Nie gadałyśmy z Maviką o niczym szczególnym (z mojej strony) - zdaje się, że wspominałam chyba tylko, że mam fajną rodzinę i dobre układy z większością jej członków, a z mamą i młodym się kumpluję smile Co nie jest jakąś szczególną tajemnicą, bo sam byś to stwierdził po paru minutach, gdybyś nas razem kiedykolwiek zobaczył wink
                      • tdf-888 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 14.01.15, 16:04
                        domyslam się, że ty nie masz nic przeciwko, bo nie jesteś aż tak zasadnicza jak inni, natomiast mi chodzilo o sam fakt. no chyba że się umówiłaś z maviką, że ma o tym napisać wink
                        • marisella Re: To jak już ustaliliśmy, że... 14.01.15, 16:09
                          tdf-888 napisał:

                          > domyslam się, że ty nie masz nic przeciwko, bo nie jesteś aż tak zasadnicza jak
                          > inni, natomiast mi chodzilo o sam fakt. no chyba że się umówiłaś z maviką, że
                          > ma o tym napisać wink

                          Pewnie, przecież ja ze wszystkimi knuję i spiskuję wink
                          • kama265 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 14.01.15, 16:26
                            boszesz ... big_grin big_grin big_grin
                          • tdf-888 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 14.01.15, 17:12
                            a to jest akurat nieistotne, bo ja miałem na myśli, że żeby mavika mogła napisać, o tych rzeczach, to powinna mieć od ciebie pozwolenie, porozumienie, jak zwał tak zwał...
                            myślę, że nie miała i stąd moja uwaga, że znowu zachowała się jak papla, bo paple o rzeczach z priva. a czy to było istotne czy nie, czy się tego wstydzisz... to jest sprawa w tym momencie nieważna. mi chodziło tylko o paplarstwo maviki.
                            no ale jeśli się tak umówiliście, to ok, zwracam mavice honor i odszczekuję: mavika nie jest paplą, to interlokutorzy proszą ją o dystrybucję informacji i stopniu zażyłości, jaki panuje między nią a nimi na privach smile
                    • maruda2 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 14.01.15, 16:39
                      coś dzisiaj mentorski ton przyjąłeś wink
                      • tdf-888 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 14.01.15, 17:18
                        oj bo paple jak ta wiejska przekupa. chyba lepiej z nią nie gadać na priv, i maviko wiedz, że jeśli ktoś ci nie odpisuje, to może właśnie z tego powodu. nie chce zażyłości, żebyś przy okazji nie wypaplała, o.
                        • mavika_88 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 14.01.15, 18:16
                          Bez komenatrza....
                          Tylko Ci "podziekuje".
                          Moglabym ciagbac dalej bys mi pokazal co ja takiego wywleklam.
                          Z dworca napisalam o czym mi wiadomo ze wsponnialam. Chyba powinnam zato gorzkie zale odmowic.... Z dzieciolkiem glupio wyszlo sad mowilac o Mayennie chxialam dobrze. A wsomniawszy o mimo wszystko szczeliwej rodzinie. Tez chcialam cos pokazac. Ze nawet jak jest zle moze byc dobrze.
                          Moze ja nic nie powinnam chciec. Lepiej bedzie...
                          Tak w ogole.... Fajnie ze doszedl wczesniejszy post, pisany w ekstfemalnych warunkach. Net chodzil conajmniej 10 razy wokniej niz u mnie. W dodaku czasem mnie wypierniczalo i jakis regulamin musialam ponownie zaakceptowac i polaczyc sie. Ale czasem tak mam. Jak juz cos zacne robic to chce to doprowadzic do konca. Dluzej czekalam na stronke niz pisalam post. Nawet wysylac cxekalam pare min big_grin ale jak widac doszedl ^^nie sprawdzilam bo wtedy polaczenie utracilam. Nigdy. Nigdy wiecej pisania na forum z dworca!! Jeden jedyny post stamtad powstal.
                          Ide spac. Przynajmnij z godzink si naladuje a potem przy rytunie posiedzie.
                          • tdf-888 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 14.01.15, 18:21
                            ja mam ci pokazywać, co wywlekłaś? wszyscy widzieli. nie.. nie.. nic takiego...
                            ale liczy się fakt że paplasz.
                            • mavika_88 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 14.01.15, 18:28
                              Pokaz. Serio pokazasz....
                              Wiem gdzie paplam. Piszac o swoim. Ale Jego dziesatki razy pytalam czy mu ti nie przeszkadza. Jak z poczatku o Nim.wspomnialam pokazalam mu j spytalam czy moge. Nigdy nie mial nic przeciwki i widzi. Tylko tutaj "paplam"
                              O reszcie nie wiem. Uswiadom mnie
                              • tdf-888 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 14.01.15, 18:33
                                daj spokój...
                                sama napisałaś i podałaś przykłady a ja mam ci teraz to powtarzac? nie przypominasz sobie, o co poszło i o co ludzie mieli wąty? to o tyle razy za dużo, ile się tu pojawiło.
                                • mavika_88 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 14.01.15, 18:43
                                  Nie dam...
                                  Tylko Gwen mial pretensje. Przeprosilam go. Wtey cholernie chcialam (dobrymi checiami pieklo wybrukowane...) wiec wspomnialam o czums dobrym ze dazyl ja kiedys sympatia. Tyle napisalam!! Wiem ze nie powinnam. Myslal.ze cel uswieca srodki? Choler wie co myslalam. Myslalam ze bedzie lepiejj. Koniec tematu.
                                  A dzieciolek?. Jak wspomnialam i tej focie ze zobaczylam.ja n forum. To bylo nieporozumienie.
                                  Kto mni jeszcze ipominal? Chyba Ty masz najwiekszy problem.
                                  Ech....
                                  • kama265 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 14.01.15, 18:57
                                    Maviko, Tadek już raz wyjaśnieł, że nie ma znaczenia, kto zgłosił zastrzeżenia a kto nie. Chodzi o zasadę defaultową, że nie ujawniasz publicznie tego, co było powiedziane prywatnie. Chyba, że ktoś Cię o to poprosi / wyrazi zgodę / zastrzeżesz sobie w trakcie prywatnej rozmowy, że rozmowa nie jest prywatna.
                                    • mavika_88 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 14.01.15, 20:22
                                      Alez ja rozumiem o co.chodzi. Co mial na mysli Tede, dzieckiem nie jestem, ba nawet czasem pomysle nad wypowiedzianymi slowami. Uwierzycie?
                                      Wiem jakimi zasadami czlowiek powinien sie kierowqc. Tede wlasnie nic nie wyjasnil kto mial zastrzezenia. Tylko wzial od razu przykleil mi nalepke papli. Ze wyjawiam privy wiec chcialam zeby to uzasadnil. Wspomnialam sama kto mial zastrzezenia zastrzezenia. . W jednym przyoadku nie potrzebni napisalam o usmiechu, majac w tym dobre pobudki. Ale widze ze gdzies to powinnam miec. I nie myslec o tym co dookola. Zalozyc sobie pieprzniete klapki i patrzec przed siebie. Nie zwracac uwage na otoczenie.
                                      Dobrze wiem o co chodzi.... Nie trzeba mi tlumaczyc.
                                      Papla pierdoli bez opamietania o innych. Nie zastanawia sie nad ym co powinna a czego nie. Piszac nawet o usmiechu pojawily si mysli czy robie dobrze. Wtedy mialam w glowie ze cel uswieca srodki chcialam o czyms wspomniec.
                                      Koniec tematu. Moge miec nalepke jaka mi dana. Dla innych moge byc kazdym. Niech sobie ktos mysli co mu sie podoba ale mimobwszystko i tak chcialam sie wybronic. A klapki na slepia bylyby najlepszym.rozwiazaniem.
                    • mavika_88 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 14.01.15, 16:48
                      Dajesz..co gdzie kiedy pialam. Nie rob z mnje papli. Wywkekajacej privy ok?
                      Ja wiem o jednym raz powoedzialam ze widzialam dzieciolka na forum a go tam nie bylo. Drugi raz wspomnialam o usmiechu Mayenny. Teraz ze Marisela ma niezwykle szczescie majac przy sobie tak bliskie osoby. Z ma blisko bliskich.
                      Zeby napisac ten post, neco szlaczek mnie bral. Ale ze mnie cierpliwiec ^^ zeby strona mi sie zaladowala pozniej zlogowac. Zeszlo mi conajmniej 10 min. W dodatku moze mnie wywalic. Wi fi dworcowego...
                      Co do Mariselii..tak jak ona juz wspomniala pod Toba o tylko bylo badmienienie jaki ma sie relacje. Dla mnie to bylo wiele.
                      Ciekawie czy sie ogole wysle? ^^
      • witrood Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 17:13
        A później dziecko zapyta matkę o ojca, a ta zgodnie z prawdą będzie musiała odpowiedzieć:
        "Nie masz ojca. Jesteś z banku nasienia."
        albo:
        "A wiesz. Wykorzystałam jednego frajera, żeby zajść. To była jednorazowa akcja."
        Po prostu będzie to super niespodzianka, bo kłamać przecież nie wolno. wink
        • czarny.onyks Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 17:21
          pewnie, lepsze takie...z łapanki, wpadki....albo z na siłę wrobionego tatusia, który nie miał chęci na dzidziusiawink

          Witrood...ja nie mówię, że to super wyjście....ale widzę różne szarości.......

          a jeśli powie, tak bardzo chciałam kogoś kochać.....patrzeć jak rośnie, realizuje swoje marzenia....tworzy własną rodzinę...i dlatego tak zrobiłam...
          • witrood Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 17:28
            Dzieciak to nie misiek do przytulania. Jedną z konsekwencji samotności, jest moim zdaniem, nieposiadanie dzieci, jak nie ma z kim ich mieć. Marzenia można sobie spełniać, ale nie za wszelką cenę. Są pewne granice. Myślę, że nie-egoista jest w stanie się z tym pogodzić.
            • czarny.onyks Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 17:32
              właściwie zgadzam się z Tobą...acz nie do końca....

              kobiety trochę inaczej do tego podchodzą..instynkt macierzyński czasem jest tak silny, że są w stanie zrobić wiele...
              i bez urazy..ale nie wiem, czy mężczyzna to zrozumie...
              ale lepiej zapytać tych dzieciatych.....i tych, którzy tak bardzo chcą, że mogliby zrobić wszystko....
              • torado Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 17:34
                czarny.onyks napisała:

                > właściwie zgadzam się z Tobą...acz nie do końca....
                >
                > kobiety trochę inaczej do tego podchodzą..instynkt macierzyński czasem jest tak
                > silny, że są w stanie zrobić wiele...
                >
                >
                jak facet może zapanować nad swoim popędem płciowym, tak i kobieta nad instynktem macierzyńskim wink nie-egoista by tak zrobił wink
                • witamina_b12 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 20:31
                  > jak facet może zapanować nad swoim popędem płciowym, tak i kobieta nad instynkt
                  > em macierzyńskim wink nie-egoista by tak zrobił wink

                  nad popędami należy panować by nie wyrządzić komuś krzywdy,
                  miłość i akceptacja okazana własnemu dziecku krzywdą nie jest...
              • mayenna Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 17:40
                czarny.onyks napisała:

                > właściwie zgadzam się z Tobą...acz nie do końca....
                >
                > kobiety trochę inaczej do tego podchodzą..instynkt macierzyński czasem jest tak
                > silny, że są w stanie zrobić wiele...
                > i bez urazy..ale nie wiem, czy mężczyzna to zrozumie...
                > ale lepiej zapytać tych dzieciatych.....i tych, którzy tak bardzo chcą, że mogl
                > iby zrobić wszystko....
                >
                Pytanie własnie gdzie jest ta granica, za którą jednak niemoralnie, nieetycznie jest iść? Czy druga osoba może być zastepnikiem, czymś co ma matce zapełnić jej deficyty? bo ona ma instynkt i musi za nim iść? Instynkt seksualny jest też silny, a jednak nie realizujemy go bez ograniczeń.

                Dla mnie sa to sprawy, które sa ogromnie złożone i tylko w pojedyńczych, osobistych przypadkach rozstrzygalne, ale jak pisałam: sam pomysł mnie nie zachwyca bo budzi za dużo watpliwości.
                >
                • czarny.onyks Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 17:48

                  a kto mówi, że dla tej matki dziecko ma być zastępnikiem? chyba nigdzie to nie padło?
                  deficyty? bo chce dawać miłość?
                  to może zamknąć instynkt macierzyński także matce, która jest przewlekle chora? albo ma męża alkoholika....



                  Na szczęście ani Ty ani ja nie decydujemy za te osoby...
            • torado Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 17:32
              witrood napisał:

              > Dzieciak to nie misiek do przytulania. Jedną z konsekwencji samotności, jest mo
              > im zdaniem, nieposiadanie dzieci, jak nie ma z kim ich mieć. Marzenia można sob
              > ie spełniać, ale nie za wszelką cenę. Są pewne granice. Myślę, że nie-egoista j
              > est w stanie się z tym pogodzić.

              obiema ręcyma wink się podpisuję smile
        • marisella Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 18:55
          witrood napisał:

          > A później dziecko zapyta matkę o ojca, a ta zgodnie z prawdą będzie musiała odp
          > owiedzieć:
          > "Nie masz ojca. Jesteś z banku nasienia."
          (...)
          > Po prostu będzie to super niespodzianka, bo kłamać przecież nie wolno. wink

          Prawdę powiedziawszy ruszyłoby mnie to dokładnie tak samo jak to, że jestem dzieckiem z wpadki - czyli wcale wink

          Mam znajomą, której dzieciak został poczęty przez in vitro. Słyszała m. in. takie same argumenty - że co powie dziecku, że jest z probówki? No i otóż okazało się, że młody dorósł do wieku, w którym temat zaczął go interesować, zna metodę, która stoi za jego poczęciem i nie ma z tego powodu żadnych nocnych koszmarów. Jeśli nie postrzegasz czegoś jako coś złego (/grzesznego/ niegodnego/etc), to nie przekażesz też tego dziecku jako zło, to proste.
          • mayenna Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 20:25
            Mari, wspólczuję bo miałam podobny dom. Może nawet gorszy. Chyba znacznie gorszy. Ale to nie oznacza, że samotna singielka stworzy lepszy. Może tak, ale może też generować to inne problemu, równie okrutne. Ta morderczyni z Podlasia wychowana była przez samotna matkę. Przykładów na potwierdzenie tez można mnożyć.
            Przykłady dowodzą jedynie że patologię sa po obu stronach. W obu przypadkach. A która mnie czy więcej to trudno ocenić. Ale jednak skoro model rodziny jednak przez tyle lat się sprawdza najlepiej to coś w tym jednak jest.
            • czarny.onyks Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 22:40
              Ty sobie żartujesz???a dlaczego singielka nie może stworzyć lepszego? bo...?
              za dużo da miłości dziecku??? bo będzie spokojniej? bez awantur? bez alkoholu? bez przemocy?

              bo lepiej by był, ale pił....sad


              bo lepsza rozwódka? wdowa? co Ty masz do tych singielek....


              patrząc na to, jakie patologie rozgrywają się w domach tych,,pełnych, cudownych ''rodzin nie jestem przekonana , że to się sprawdza od pokoleń...
            • kama265 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 22:51
              sorry Mayenno ale przeginasz mocno. To, że morderczyni z Podlasia była wychowana przez samotną matkę nie dowodzi niczego. czy fakt, że wychowuję samotnie syna implikuje jego skłonności do bycia bandytą?
              • witamina_b12 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 23:01
                Bądź spokojna... Hitler był z pełnej rodziny wink big_grin
                • kama265 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 23:05
                  uf kamień z serca ...wink
            • witamina_b12 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 23:03

              > Mari, wspólczuję bo miałam podobny dom. Może nawet gorszy. Chyba znacznie gorsz
              > y. Ale to nie oznacza, że samotna singielka stworzy lepszy.

              Boszesz ale to JAKI ktoś dom stworzy nie zależy od tego czy jest singielką/mężatką/rozwódką/wdową/konkubiną czy czym tam jeszcze ale od tego jakim jest człowiekiem....
              • kama265 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 23:08
                nie ujęłabym tego lepiej ... dodam tylko, że to, czy jest się singielką czy konkubiną nie określa naszej wartości jako ludzi. Czy bycie żoną powoduje bycie lepszym człowiekiem? nie sądzę ..
                • gyubal_wahazar Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 23:10
                  To może chociaż teściową ? wink
                  • kama265 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 23:25
                    heh, no teściową ja będę idealną bo nieobecną big_grin big_grin big_grin
                    • gyubal_wahazar Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 23:29
                      Co prawda, to prawda smile
                    • maruda2 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 23:34
                      Nie byłabym taka pewna. Zawsze można zgłosić pretensję, że teściowa, znaczy mamusia suspicious nie kwapi się nawet dziecka raz na jakiś czas przypilnować, żeby młodzi mogli odetchnąć.
                      • kama265 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 23:42
                        ech, niech sobie zgłaszają pretensje, ja nie jestem wrażliwa na manipulacje a i granice nie chwaląc się potrafię stawiać wink ja już swoje odchowałam kochana wink poza tym plan jest taki, że beda mnie musieli łapać na lotniskach, tak że ten ...
              • facet699 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 23:21
                dokładnie tak jest... a raczej może być.
                Posługując się w dalszym ciągu jałowymi porównaniami nawet idealna samotna matka nie zastąpi idealnej pełnej rodziny ale będzie lata świetlne lepsza od rodziny dysfunkcyjnej....bo to wszystko zależy od tego jakim się jest człowiekiem smile
                • kama265 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 23:26
                  dobrze napisane big_grin
              • mayenna Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 23:26
                Tak,. dlatego napisałam że dla mnie sa to sprawy do rozpatrywanie jednostkowego, bo sa bardzo złożone. Doczytałaś?
                • witamina_b12 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 23:37
                  > Tak,. dlatego napisałam że dla mnie sa to sprawy do rozpatrywanie jednostkowego
                  > , bo sa bardzo złożone. Doczytałaś?

                  To jak jednostkowo to dlaczego z góry zakładać, że będzie gorzej?
                  • mayenna Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 23:42
                    Nie gorzej - trudniej i to dla dziecka chyba bardziej niz dla rodzica. Sama mam niepełna rodzinę i widzę z czym sie muszą moje dzieci mierzyć.
                    A patologiczną rodziną może być zarówno singielka, jak i para.
                    • kama265 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 23:45
                      Mayenno, ale nie wszyscy podchodzą do tej samej rzeczy / problemu jednakowo, ludzka psychika to skomplikowana sprawa, a tez sytuacja sytuacji jest nierówna...
                      • mayenna Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 23:55
                        Kama, ja to wiem. Czemu ma służyć ten argument? Bo on jest obosieczny. Działa w obie strony: i na plus, i na minussmile
                    • witamina_b12 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 23:46
                      >Sama mam
                      > niepełna rodzinę i widzę z czym sie muszą moje dzieci mierzyć.

                      Ale czy uważasz, ze dla Ciebie i dla nich lepiej by było, że by ich nie było na świecie?
                      czy byś z nich zrezygnowała jakby Ci ktoś powiedział ze będą w niepełnej rodzinie, bo najlepsza jest pełna?
                      • kama265 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 23:53
                        OoO good point Witamino ....
                      • mayenna Re: To jak już ustaliliśmy, że... 12.01.15, 00:01
                        Nie wiem. One już są. Ale nie zdecydowałabym się świadomie na samotne macierzyństwo. Miałam ogromne lęki po rozwodzie np. związane z tym co się stanie z dziećmi jakbym umarła...Brak ojca też nie jest dla nich łatwy.
          • witrood Re: To jak już ustaliliśmy, że... 12.01.15, 08:03
            Jak ma dziecko z mężem, czy tam partnerem, z którym je wychowuje, to właściwie nie musi o niczym mówić. Chodzi o wychowywanie dziecka, a nie o której i w jakim miejscu zostało poczęte. Dziecko powinno się wychowywać w pełnej rodzinie, niekoniecznie biologicznej. Nikt mi nie wmówi, że samotna kobieta fundująca sobie dziecko z anonimowym dawcą to najlepsza opcja dla tego dziecka. Nie bardzo mnie obchodzą wyjątki od reguły. Tak to już jest, że sprawy rozpatruje się od ogółu do szczegółu.
            • witamina_b12 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 12.01.15, 09:55
              Masz rację Witrood dziecko powinno się wychowywać w pełnej kochającej i wspierającej się rodzinie, ale w większości przypadków tak nie jest... dlaczego więc akurat singielce odmawiać tego prawa? Co jak co ale chyba lepiej by skorzystała z banku niż "symulowała" wpadkę "bo to lepsze".

              >nikt mi nie wmówi, że samotna kobieta fundująca sobie
              > dziecko z anonimowym dawcą to najlepsza opcja dla tego dziecka.
              dla TEGO konkretnego dziecka to jedyna opcja i moim zdaniem nie jest ona aż taka zła, jak niektórzy starają się przedstawić.
      • facet699 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 17:42
        życie nie jest czarno białe i ja się z tym zgadzam. Teraz wyobraźcie sobie skalę, na której będziemy pozycjonować poszczególne przypadki. Jestem przekonany, że dziecko w takiej jednoosobowej "rodzinie" może przeskoczyć wiele dzieci w pełnych czy rozbitych rodzinach pod względem szczęśliwego życia i należytej opieki.
        Niemniej takie dziecko nie ma szansy uzyskać maksimum na tej skali, nawet najbardziej kochająca matka nie da tego co da pełna wzorcowa rodzina. No i jak już o wzorcach mówię, to jednak to dziecko wychowa się bez nich. Czy nie wyrośnie upośledzone emocjonalnie, będąc jedynym obiektem miłości matki, jej jedynym celem życia?
        • gyubal_wahazar Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 17:50
          Raz się wychowa, a innym razem nie. I co w związku z tym ?
          • facet699 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 18:15
            e chyba zawsze się wychowa, tylko "jak"
        • margott70 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 17:51
          A co to jest maksimum na skali? Tak jak mówi Marisella, ile z Was jest w stanie powiedzieć:"wychowano mnie idealnie i nie ma się do czego przyczepić"? Znacie mnóstwo wzorcowych rodzin? Ja przez lata rozmów z dziećmi o rodzinach ich kolegów nie wiem czy jestem w stanie wskazać jedną...
          • czarny.onyks Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 17:57
            margott70 napisała:
            Ja przez lata rozmów z dziećmi o rodzinach ich koleg
            > ów nie wiem czy jestem w stanie wskazać jedną...

            otóż to!!!!

            dlatego dziwi mnie taka nagonka na samotną matkę......gdy wokół tak mało, rzeczywiście wzorcowych rodzin....
            zwłaszcza, że takich matek z dziećmi z banku nasienia....ja nie znam żadnej, a Wy?
            więc sa to oceny na wyrost...
            • facet699 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 18:05
              ja do tej nagonki się nie piszę wink Stwierdzam tylko fakty i uznaję również, że taka matka jest w stanie zapewnić dziecku szczęśliwe dzieciństwo
            • witrood Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 18:09
              Ja znam jedną lesbijkę. Jak i gdzie to sobie załatwiła, to już nie wiem i nie zapytam o to. Wiem tylko, że w ten sposób.
              • czarny.onyks Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 18:15
                akurat tu jestem przeciwna....

                bo o ile samotna singielka może spotkać partnera, i stworzyć z nim związek ...to wychowywania dzieci przez pary homoseksualne nie akceptuję....
                • mayenna Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 19:54
                  czarny.onyks napisała:

                  > akurat tu jestem przeciwna....
                  >
                  > bo o ile samotna singielka może spotkać partnera, i stworzyć z nim związek ...t
                  > o wychowywania dzieci przez pary homoseksualne nie akceptuję....
                  >
                  > Dlaczego? Czym się rózni posiadanie dziecka przez jedna kobietę, od tego gdy ono ma dwie mamy?

                  • czarny.onyks Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 20:32
                    ja zauważam różnicę...

                    i to nawet sporą...
                    • mayenna Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 20:53
                      Jaką?
                      • gwen75 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 21:11
                        A jeśli ojców będzie dwóch, a dzieckiem dziewczynka? No nie wiem...

                        Chyba nie byłoby zbyt dobrze, gdyby dziecko od małego żyło w świadomości, że para to dwóch mężczyzn, a nie kobieta i mężczyzna wink
        • kama265 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 17:54
          ale znów zakładasz, że dziecko będzie jej jedynym celem życia ....
          "Niemniej takie dziecko nie ma szansy uzyskać maksimum na tej skali, nawet najbardziej kochająca matka nie da tego co da pełna wzorcowa rodzina. No i jak już o wzorcach mówię, to jednak to dziecko wychowa się bez nich. "
          nie za bardzo nadążam czym to się różni w konsekwencjach emocjonalnych dla dziecka od wychowania w niepełnej rodzinie na skutek rozwodu / śmierci jednego z rodziców ...
          • facet699 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 18:02
            W opisanej sytuacji jest celem w życiu, który sobie ta pani zaplanowała. Oczywiście potem może się wszystko zmienić, może poznać mężczyznę ale początek jest oczywisty.
            Sytuacja emocjonalna różni się już od samego startu, singielka pragnąca samotnego macierzyństwa zakłada niepełną rodzinę już na starcie a w opisanych przez Ciebie przykładach to dzieje się w trakcie. Wynik może ten sam ale podstawy inne.
            • kama265 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 18:08
              to rozumiem, nie o to pytałam
              pytałam - jakie znaczenie dla rozwoju dziecka ma to, z jakich powodów wychowuje się w niepełnej rozdzinie
              bo według mnie powody nie mają znaczenia
              • facet699 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 18:11
                jak już się dzieje to różnic nie ma żadnych.... no może jedynie gdy dziecko zapyta kto jest moim tatą
                • kama265 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 18:19
                  no właśnie, więc powoływanie się na ewentualne koszty emocjinalne dziecka nie jest uprawnione w tym sensie ...
                  • facet699 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 18:27
                    jesteś tego pewna? Nie ma różnicy między "będzie" a "może być " ?
                    • kama265 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 21:39
                      nie ma pewności, że będzie miało jakieś koszty emocjonalne moim zdaniem
                      • facet699 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 21:53
                        a tu się zgodzę, nigdy nie wiadomo
                        • kama265 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 22:21
                          no i dlatego że może być różnie, poprzecznie lub podłużnie, argumenty o kosztach emocjonalnych dziecka jako argument na nie - nie przemawia do mnie ...
                      • mayenna Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 22:39
                        Kosztem emocjonalnym będzie brak ojca. Swiadomość co się utraciło,jakby on jednak był. A zobaczy to, bo inne dzieci będa miały ojców. I tej wyrwy mama, nawet najbardziej kochająca mu nie wypełni.
                        • kama265 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 22:43
                          boszesz. Mayenno, naprawdę ... czy nie rozumiesz, że ten koszt ponosi też moje czy twoje dziecko??? nawet większy, bo ojciec się wymiksował. A uwierz / albo nie wierz - ale ten koszt to nie jest coś pewnego - a tym bardziej niemożliwego do wynagrodzenia, przepracowania ...
                          • mayenna Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 23:14
                            Kama, nasze dzieci ojca mają. Jest literatura na ten temat. Po wypowiedzi Onyksi nie chce mi sie w ogóle rozmawiać. i.
                            • kama265 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 23:28
                              mój ma ojca ale jakby go nie miał. To nie jest lepsze - bo rodzi pytania, dlaczego ojciec mnie nie chce, nie akceptuje ...
                              • mayenna Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 23:34
                                kama265 napisała:

                                > mój ma ojca ale jakby go nie miał. To nie jest lepsze - bo rodzi pytania, dlacz
                                > ego ojciec mnie nie chce, nie akceptuje ...
                                Kama - ma ojca. Zna nazwisko, imię, zna dziadków - choćby z personaliów, ma jakąś historię rodzinną. Tutaj dziecko dostaje pustkę. I odmienna historię ojca niz inne dzieci.
                                Nie wiem co lepsze - ale oba przypadki sa trudne.

                                >
                                • kama265 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 23:47
                                  pozwól, że zostanę przy swoim zdaniu smile
                                  • mayenna Re: To jak już ustaliliśmy, że... 12.01.15, 00:03
                                    kama265 napisała:

                                    > pozwól, że zostanę przy swoim zdaniu smile

                                    Kama, nie zabraniam przecieżsmile Wykładam jak umiem swój punkt widzenia.
                                    >
                • witamina_b12 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 20:40
                  > jak już się dzieje to różnic nie ma żadnych.... no może jedynie gdy dziecko zap
                  > yta kto jest moim tatą

                  to na takie pytanie to chyba dla własnego zdrowia emocjonalnego (jako dziecko) bym wolała dostać odpowiedź:
                  - Nie znam Twojego taty, niestety w moim życiu nie pojawił się żaden mężczyzna z którym chcielibyśmy oboje mieć rodzinę, ale ja tak bardzo pragnęłam powołać Cię do życia, patrzeć jak dorastasz stajesz się samodzielna myślącą istotą, że skorzystałam z banku nasienia.

                  - Twój tata to Eustachy Kowalski, bardzo mi przykro, że w ogóle się Tobą nie interesuje, nigdy Cię nie odwiedził i nie wiesz nawet jak wygląda, to naprawdę nie Twoja wina, że on Cię nie kocha i odrzucił...
                  • facet699 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 20:54
                    a no nie wiem, "mój tata jest bankiem a ja jestem mutantem " wink
                    ale sam nie wiem, dla mnie to nie jest takie oczywisty wybór a co dopiero dla małego dziecka sad
                    No ale z punktu matki opcja pierwsza mniej bolesna, ba... jaka bolesna, przecież przemyślana
                    • witamina_b12 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 21:01
                      chyba z punktu dziecka mniej bolesna....

                      porzucenie, odrzucenie przez własnego rodzica to chyba jedna z gorszych traum dla dziecka,
                      one się obwinia, że jakby było inne, "lepsze" to by nie odszedł, że coś z nim (dzieckiem) było nie tak...

                      dlaczego mutantem? tam nie ma modyfikacji genetycznych w tym nasieniu.
                      • czarny.onyks Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 21:06
                        bo może o co innego się panom rozchodziwink

                        ...oj, bo zamiast skorzystać z panów na wolności to te niedobre singielki do banku spermy chodzą...suspicious
                        • facet699 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 21:13
                          że mnie? Nie, może jak chce i mnie nic do tego
                      • facet699 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 21:10
                        a jak małe dziecko zrozumie skomplikowane tłumaczenie jego poczęcia? Napisałem to żartobliwie bo może zrozumieć cokolwiek.
                        Odrzucenie, tak tu masz rację i to może boleć ale i świadomość, że jest ten realny tato, który pewnego dnia sobie przypomni o swoim dziecku. Mało było historii o dzieciach adopcyjnych, które po latach chcą odszukać rodziców, by poznać te swoje genetyczne korzenie
                        • witamina_b12 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 21:43
                          jak sie dziecku coś sprzedstawia bez negatywnego nacechowania emocjonalnego to ono naogól nie ma z tym kłopotu.
                          to tak samo jak z seksem czy nagością jak nie robi się z niego tabu to dziecko jakoś nie ma z tym problemu i specjalnie zawstydzone nie jest.

                          • facet699 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 21:57
                            big_grin, akurat z tym mutantem to może nie być takie negatywne bo nie wiem jakie trendy panują w przedszkolu wśród "męskiej" populacji wink
                            • witamina_b12 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 22:01
                              big_grin
                          • maruda2 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 22:38
                            witamina_b12 napisała:

                            > jak sie dziecku coś sprzedstawia bez negatywnego nacechowania emocjonalnego to
                            > ono naogól nie ma z tym kłopotu.
                            > to tak samo jak z seksem czy nagością jak nie robi się z niego tabu to dziecko
                            > jakoś nie ma z tym problemu i specjalnie zawstydzone nie jest.
                            >
                            Ja bym się obawiała czegoś innego. Mianowicie reakcji otoczenia. Reakcji innych dzieci. Bo o ile te wiedzą, że czasem tatuś nie mieszka z mamusią i dzieckiem, o tyle zrozumienie, że nie ma go wcale może być utrudnione.
                            • jovian Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 22:55
                              No i to już jest coś. Dopóki będzie to 'nowość' a przynajmniej rzadkość to reakcje mogą rzeczywiście być różne. Dzieci bywają wredne, wiem bo sam byłem. wink
                              • czarny.onyks Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 22:58
                                dzieci nie rodzą się wredne...

                                ...........nabywają to od swoich zakompleksiałych, niedojrzałych ludzi....
                                • jovian Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 23:09
                                  Rodzą się zapewne nijakie. Tylko że niezależnie od kogo nabywają, przechodzą różne okresy socjalizacji z czym wiążą się zachowania czasem niezbyt pożądane. Potem z tego (zazwyczaj) wyrastają, ale... bywają wredne. suspicious
                                • witamina_b12 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 23:11
                                  dzieci bywają wredne taka prawda, ale czy coś uznają za powód do dokuczania zależy od ego jak i przekaz płynie od rodziców, jak rodzice wysmiewaja sie z innych narodowości czy z grubasów czy z "banku spermy" dziecko też tak ma
                                  • kama265 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 23:19
                                    czasem to jest wpływ grupy też .... tzn dziecko rozsądnych rodziców ogłupiec może chwilowo, bo jakiś przebojowy dzieciak się wyśmiewa to ono też wink
                              • maruda2 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 22:59
                                ale wyrosłeś, mam nadzieję suspicious
                                • jovian Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 23:04
                                  Owszem, teraz jestem nad wyraz miły. ;>
                            • kama265 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 22:59
                              ale wszyscy nie musza wiedzieć o tym, że go nie ma... dzieci naprawdę w tych czasach się nie interesują jakoś nadmiernie gdzie jest czyjś tato... i wreszcie, bardzo ważne jest nauczenie dziecka, że opinia innych o nim jest ich problemem nie jego, ze nie czyjeś opinie są ważne a jego wewnętrzne poczucie wartości i że nie wszyscy na świecie muszą Cię lubić i to nie jest cel życiowy, żeby ich sympatię zdobywac za wszelką cenę...
                              a już rezygnacja z macierzyństwa z powodu takiego, że być może kiedyś w przedszkolu jakieś dziecko będzie miało o to wąty ... no to serio dla mnie wyższy stopień abstrakcji wink
                              • maruda2 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 23:15
                                A dla mnie wyższym poziomem abstrakcji był pierwszy semestr statystyki na SGH tongue_out
                                Temat ojca może wyjść zwyczajnie przy okazji, np. rozmowy o tym, czym się zajmują, co robią rodzice. Zgadzam się z tym nauczeniem dziecka i budowaniem poczucia wartości. Z małą tylko uwagą - przesadzenie w drugą stronę może skutkować wychowaniem bufona. Też średnio fajnie.
                                O rezygnacji z macierzyństwa - no comments
                                • kama265 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 23:17
                                  ale czemu no comments jak taki jest kontekst i w sumie o tym tu gadamy - więc myślałam że piszesz na temat ..
                                  • maruda2 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 23:26
                                    Słowem nie napisałam, że należy rezygnować z samotnego macierzyństwa z powodów, jakie tu przedstawiłaś suspicious Odniosłam się tylko do kosztów owego macierzyństwa. Obrywanie od rówieśników jest sprawą niefajną ( wiem coś o tym niestety ) i dlatego zwróciłam na to uwagę.
                                    • witamina_b12 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 23:30
                                      Obrywanie od rówieśników jest sprawą niefajną ( wiem coś o tym niestety )
                                      > i dlatego zwróciłam na to uwagę.

                                      no ale jak widać nie bycie z banku nasienia przed tym obrywaniem nie chroni...
                                      dzieci niestety takie są, że powód znajdą jak chcą... uncertain
                                    • kama265 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 23:37
                                      sorry, źle zinterpretowałam może Twoją wypowiedź, ale ja nie jestem za usuwaniem każdego pyłka z drogi mego dziecka wink
                                      • maruda2 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 23:41
                                        pisałam już kiedyś, że ja pewnie byłabym nadopiekuńczą kwoką, stąd moje uwagi suspicious
                                        • kama265 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 23:48
                                          spoko, co kraj to obyczaj .....
        • czarny.onyks Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 17:55
          facet699 napisał:

          > życie nie jest czarno białe i ja się z tym zgadzam. Teraz wyobraźcie sobie skal
          > ę, na której będziemy pozycjonować poszczególne przypadki. Jestem przekonany, ż
          > e dziecko w takiej jednoosobowej "rodzinie" może przeskoczyć wiele dzieci w peł
          > nych czy rozbitych rodzinach pod względem szczęśliwego życia i należytej opieki
          > .
          > Niemniej takie dziecko nie ma szansy uzyskać maksimum na tej skali, nawet najba
          > rdziej kochająca matka nie da tego co da pełna wzorcowa rodzina. No i jak już o
          > wzorcach mówię, to jednak to dziecko wychowa się bez nich. Czy nie wyrośnie up
          > ośledzone emocjonalnie, będąc jedynym obiektem miłości matki, jej jedynym celem
          > życia?

          masz rację...
          tego nikt nie wie...równie upośledzone wyjdzie z wielu pełnych rodzin...acz zaburzonych....
          co nie zmienia faktu, że taka decyzja chyba nie jest podejmowana ot tak...

          co do mamusiek i synusiów/curósiów......to takie modele sa w pełnych rodzinach...uwiązane, uzależnione dzieci od swych rodziców...nieodpępowieni....będące jedynym celem rodziców, którzy w dzieciach widzą rękę ze szklanką wody na starość...
          • facet699 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 18:08
            powiem, że nawet bardziej upośledzone wyjdzie w dorosłym życiu jako DDA albo DDD
            • czarny.onyks Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 18:16
              niestety....


              i sporo takich dzieciaków niestety jest....
              • kama265 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 18:18
                w sumie, jak się uprzeć, to wszyscy pewnie jesteśmy w różnym stopniu DDD ...
                • czarny.onyks Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 18:23
                  chcesz mi cos powiedzieć ?suspicioustongue_out
                  • kama265 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 22:23
                    a nie, nic smile
Pełna wersja