Dodaj do ulubionych

czterdziestoletni mężczyźni...

19.01.15, 11:27
Tak plus minus trzy wink

Więc ci czterdziestoletni... to tak raczej za dwudziestokilulatkami się rozgladaja, prawda?
Obserwuj wątek
    • cymonkaa Re: czterdziestoletni mężczyźni... 19.01.15, 12:21
      a-g-l-a-j-a napisała:

      > Tak plus minus trzy wink
      >
      > Więc ci czterdziestoletni... to tak raczej za dwudziestokilulatkami się rozglad
      > aja, prawda?

      Agla, pewnie tak jak myślisz sad
      Bo tylko jeden Pan się wypowiedział, i to niezbyt dla naszej grupy wiekowej przychylnie wink big_grin
    • witamina_b12 Re: czterdziestoletni mężczyźni... 19.01.15, 12:49
      A swoją droga to taka 20 latka (z tego co pamietam) to często po klubach, dyskotekach chadzać chce i taki 40 latek odnajduje się wśród "studentów"? Nie mówiąc, że przy takich kilkunastu latach różnicy to już w zupełnie innych warunkach wychowanie, dorastanie... inne zapatrywania na szereg spraw. No ale sa pewnie takie co szukają tatusia i tacy co chcą lolitkę wink
    • zajonc.o.poranku Re: czterdziestoletni mężczyźni... 19.01.15, 14:08
      a-g-l-a-j-a napisała:

      > Tak plus minus trzy wink
      >
      > Więc ci czterdziestoletni... to tak raczej za dwudziestokilulatkami się rozglad
      > aja, prawda?
      >
      Wszyscy faceci się rozglądają za dwudziestolatkami. Takie geny, nic nie poradzisz. I za starszymi i ładnymi też się oglądają.
    • marek-1002 Re: czterdziestoletni mężczyźni... 19.01.15, 21:04
      a-g-l-a-j-a napisała:
      > Tak plus minus trzy wink
      > Więc ci czterdziestoletni... to tak raczej za dwudziestokilulatkami się rozglad
      > aja, prawda?

      Trochę prawdy w tym jest. Przy czym z tego co się orientuje, to jeśli chodzi o coś na dłużej niźli one night stand, to raczej te późne dwudziestki i chętnie też te jeszcze dziewczęce trzydziestki. Czyli można by ująć, że rozglądają się tak raczej za trzydziestolatkami, bez tego "kilku", ale tak plus minus trzy wink

      Te jeszcze przed trzydziestką mają oprócz wielu oczywistych dodatkowo tę zaletę, że nie naciskają jeszcze tak mocno na "złote kajdany". Mają poczucie, że jeszcze mają czas. Jeśli natomiast człowiek miałby taką fanaberię, że chciałby się już statkować, to nie ma jak świeżo upieczona trzydziestka - trójka z przodu stanowi w wielu przypadkach jakąś magiczną cezurę i skutkuje często gwałtownymi naciskami, którym po zwyczajowych niby-oporach (żeby nie było, że pantoflarz) można łaskawie ulec.

      Rówieśnice natomiast... no, cóż...

      A i żeby nie było, że tak jednostronnie, to na przestrzeni ostatnich 2 lat trzy znajome - późne trzydziestki - w szczerych, tj.po odpowiedniej dawce wina, nocnych Polaków rozmowach skarżyły mi się, że właśnie mają problem z zainteresowaniem rówieśników i... (tu głos zaczynał drżeć i trzeba było go wzmocniać szybkim i głębszym haustem z kieliszka)... mają fatalne uczucie, że stają się dla nich przezroczyste. Chociaż może to był bardziej case matek (dziecko poważnym czynnikiem eliminującym) tudzież rozwódek (kobiety po przejściach, co się odciska jednak piętnem).

      Starając się być mimo wszystko konstruktywnym ja akurat daleki byłbym od wczesniejszych tu sugestii poszukiwań w okolicach sklepów monopolowych, ale może jak to ujął zgrabnie poeta:

      Kochajcie starszych panów
      Mądre dziewczyny
      Będzie wam zapisany
      Dobry uczynek

      Kochajcie starszych panów
      Bez wielkich ansów
      Nie grozi wtedy banał
      I brak dystansu

      Pachnieć lawendą
      Starszy pan
      Nie ma dla kogo
      Gdy jest sam

      Kochajcie starszych panów
      To dobry sposób
      Żeby się poczuć damą
      Uśmiechem losu

      J. Kofta
        • marek-1002 Re: czterdziestoletni mężczyźni... 19.01.15, 21:33
          kama265 napisała:

          > pfff, ale pitolisz, a ile ych późnych dwudziestek jest chętnych na starszego pa
          > na, takiego, jak Ty, jeśli ów pan nie może się pochwalić pensją conajmniej pięc
          > iocyfrową? co?

          Zaszło chyba małe nieporozumienie. Rada odnośnie obdarzenia uczuciem starszych panów skierowana była do późnych trzydziestek stających się przezroczystymi dla rówieśników, bo oni niestety cały czas wciąż interesują się tymi późnymi dwudziestkami tudzież wczesnymi trzydziestkami. I w tym kontekście owi rzeczeni "starsi panowie" to jak najbardziej starsi panowie (tacy pachnący lawendą etc), którym gdzie tam do dwudziestek.

          Jeśli zaś chodzi o tę pięciocyfrową pensję jako podstawowy wyznacznik męskiej atrakcyjności w oczach kobiet, to przecież nie jest to dla nas mężczyzn jakaś wiedza tajemna. Nawet jeszcze nie dwudziestolatkowie szybko się o tym przekonują smile


            • marek-1002 Re: czterdziestoletni mężczyźni... 19.01.15, 22:07
              kama265 napisała:

              > ale dzięki, że się podzieliłeś swoimi przemyśleniami wink

              No i znowu nieporozumienie. A raczej, wybacz, chyba kłopoty z czytaniem ze zrozumieniem wink O stawaniu się przezroczystą dla rówieśników dowiedziałem się od moich znajomych i bynajmniej nie jest to wynik moich przemyśleń.

              > jakoś nie czuje się przezroczysta,

              No to przynajmniej jedno jest pewne: nie mieliśmy w takim razie jeszcze okazji toczyć szczerych i życiowych nocnych polaków rozmów przy winie wink
          • kama265 Re: czterdziestoletni mężczyźni... 20.01.15, 14:27
            wybacz, jeśli nadinterpretowałam Twoje zdanie: "Rówieśnice natomiast... no, cóż..." biorąc je za sygnalizowanie, że jakieś przemyślenia o rówieśnicach istnieją, ale przez wrodzona delikatność i takt spuszczasz na nie zasłonę milczenia ...
            • opolskifacet Re: czterdziestoletni mężczyźni... 13.02.15, 14:01
              Wtrącę swoje cztery grosze, jako facet z trzydziestoma i kilkoma latami (bliżej czterdziestki znaczy), znam kobiety w wieku 30, 40 i pod 50 znaczy. Są one bardziej dojrzalsze, niż ich 20 letnie koleżanki, które bardziej niż mężczyzny/kochanków szukają księcia na białym koniu (oczywiście w wersji współczesnej). Chociaż nie jest to reguła, wypowiadam się jedynie na podstawie swoich doświadczeń.
        • marek-1002 Re: czterdziestoletni mężczyźni... 19.01.15, 21:38
          mayenna napisała:
          > Wszelki duch...Mareczek wróciłsmile A gdzie żeś bywał, jak cię tu nie było?

          Project "Swieżynka z portalu" (założenia: wiosną, pod wpływem aury itd., na wiadomych portalach pojawiają się świeżynki, jeszcze tak nie zblazowane i nie zmanierowane jak rezydentki owych)... zaowocował smile
          • mayenna Re: czterdziestoletni mężczyźni... 19.01.15, 21:53
            marek-1002 napisał:

            > mayenna napisała:
            > > Wszelki duch...Mareczek wróciłsmile A gdzie żeś bywał, jak cię tu nie było?
            >
            > Project "Swieżynka z portalu" (założenia: wiosną, pod wpływem aury itd., na wia
            > domych portalach pojawiają się świeżynki, jeszcze tak nie zblazowane i nie zman
            > ierowane jak rezydentki owych)... zaowocował smile
            Ale że już koniec skoros wrócił?
            To opisuj jak było i jak to się robi na portalach teraz. A może ten opis oporu to z autopsji i gratulować wypada?
      • mavika_88 Re: czterdziestoletni mężczyźni... 19.01.15, 21:26
        Witaj Maronii smile
        Z 3 miechy jak nic Cie nie bylo. Czasem madrze prawiles i milo bylo poczytac. Czasem w piorka obrosles ale i tak przeczytac Ciebie mialo sie ochote, wtedy z przymrozonym okiem z grymasem na twarzy suspicious
        Mowa o zegarze biologicznym. Nieraz kobiety po 30 maja wieksza napinke na zwiazek i chca od razu stworzyc rodzine. Jak najszybciej. Niekazda tak ma... Czasem te starsze sa przez zycie przejechana i ciezej w nich znalezc cos z dziecka, sa za bardzo zmanierowane. No ale nie z kazda tak bywa. Wiele jest kobiet do wziecia i do dobrego z nimi pozycia smile
        • marek-1002 Re: czterdziestoletni mężczyźni... 19.01.15, 21:53
          mavika_88 napisała:

          > Witaj Maronii smile
          > Z 3 miechy jak nic Cie nie bylo.

          Trochę więcej "To był maj,pachniała Saska Kępa", albo może nawet i kwiecień smile

          > Czasem madrze prawiles i milo bylo poczytac.

          Miło przeczytać smile

          > Czasem w piorka obrosles ale i tak przeczytac Ciebie mialo sie ochote, wtedy z p
          > rzymrozonym okiem z grymasem na twarzy suspicious

          Zawsze tak trzeba. Wtedy o ile pamiętam, to chyba nawet każdego posta "podpisywałem" taką emotką wink

          > Nieraz kobiety po 30 maja wieksza napinke na zwiaz
          > ek i chca od razu stworzyc rodzine. Jak najszybciej. Niekazda tak ma...

          Wszak pisałem "trójka z przodu stanowi w wielu przypadkach" - jestem ostrożny z używaniem ogólnych kwantyfikatorów smile

          > Wiele jest kobiet do wzie
          > cia i do dobrego z nimi pozycia smile

          Wcale nie tak dużo. No chyba, że są jednocześnie baaaardzo skryte smile
          • mavika_88 Re: czterdziestoletni mężczyźni... 19.01.15, 22:05
            Nie wiem czemu napisal trzy miesiace.... Mialam Cie w pamieci jakbys nie tak dawno pisal tongue_out
            pozniej wlasnie pomyslam ze przeciez dluzej Cie nie bylo. Maj... Maj.... Hmmmm cos soe wtedy zaczelo dziac. Paziek do mnie sfrunal smile
            Nawet na forum raz o Tobie wspomnialam. Kiedys powiedziales ze sa niektore rzeczy nezmienne ze ludzie sie nie zmienia. Sil nie wybierze kobiety z poza chutoru a ja nie bede z facetem nizszym od siebie. No i jestem smile ale wtedy gdy siedzimy. Mam dlugi tulow i szyje suspicious a On gepardzie nogi. W pozycji stojacej ciut mnie przewyzsza. I mnie sama to zdziwilo. Wzrost mi nie przeszkadza. Calosc akceptuje smile woalabym wiekszego ale.... To nie jest problem.
      • witamina_b12 Re: czterdziestoletni mężczyźni... 19.01.15, 21:46
        >A i żeby nie było, że tak jednostronnie, to na przestrzeni ostatnich 2 lat trzy
        > znajome - późne trzydziestki - w szczerych, tj.po odpowiedniej dawce wina, noc
        > nych Polaków rozmowach skarżyły mi się, że właśnie mają problem z zainteresowan
        > iem rówieśników i... (tu głos zaczynał drżeć i trzeba było go wzmocniać szybkim
        > i głębszym haustem z kieliszka)... mają fatalne uczucie, że stają się dla nic
        > h przezroczyste. Chociaż może to był bardziej case matek (dziecko poważnym czyn
        > nikiem eliminującym) tudzież rozwódek (kobiety po przejściach, co się odciska j
        > ednak piętnem).

        Przykre, że masz takie mało atrakcyjne i po traumatycznych przejściach koleżanki. Ale to miło, że się wspieracie nawzajem...
        Jako rozwódka po 35 i do tego z dzieckiem jakoś nie widzę bym była przezroczysta dla +/-rówieśników tylko mi nie było z tymi panami do końca po drodze.
        • marek-1002 Re: czterdziestoletni mężczyźni... 19.01.15, 22:30
          witamina_b12 napisała:

          > Przykre, że masz takie mało atrakcyjne i po traumatycznych przejściach koleżank
          > i.

          No wiesz, ja staram się nie dyskryminować swoich koleżanek ze względu na ich zaawansowany wiek. Poza tym jako koleżanki są one dla mnie właśnie atrakcyjne. Zauważ choćby ile to człowiek ciekawych rzeczy od takich koleżanek po przejściach dowiedzieć może wink

          > Ale to miło, że się wspieracie nawzajem...

          Staram się, bo w gruncie rzeczy to dobry ze mnie chłopak i robię co tylko mogę. Choć muszę przyznać, że czasami niestety twardym dosyc bezwzględnym muszę być, bo w taki sposób, jakby sobie co niektóre z nich życzyły, to ja koleżankom jednak nie będę pomagał.

          > Jako rozwódka po 35 i do tego z dzieckiem jakoś nie widzę bym była przezroczysta
          > dla +/-rówieśników

          Już chciałem spieszyć z gratulacjami...

          > tylko mi nie było z tymi panami do końca po drodze.

          ... ale w tej sytuacji, to nie wiem, czy może jednak nie zbyt pochopnie wink
          • witamina_b12 Re: czterdziestoletni mężczyźni... 19.01.15, 22:50
            marek-1002 napisał:

            > witamina_b12 napisała:
            >
            > > Przykre, że masz takie mało atrakcyjne i po traumatycznych przejściach ko
            > leżank
            > > i.
            >
            > No wiesz, ja staram się nie dyskryminować swoich koleżanek ze względu na ich za
            > awansowany wiek.

            W sumie słusznie, zwłaszcza jak to równolatki to i Twój wiek równie zaawansowany... suspicious

            > Staram się, bo w gruncie rzeczy to dobry ze mnie chłopak i robię co tylko mogę.
            > Choć muszę przyznać, że czasami niestety twardym dosyc bezwzględnym muszę być,
            > bo w taki sposób, jakby sobie co niektóre z nich życzyły, to ja koleżankom jed
            > nak nie będę pomagał.

            Chcialy Cie wykorzystać seksualne? No naprawdę... Dobrze, że udało Ci się ujść cało, Bóg raczy wiedzieć do czego jest zdolna przezroczysta rozwódka po traumatycznych przejściach... suspicious Jeszcze by Misery dwa nakręcili na kanwie Twej historii... big_grin

            >
            > > Jako rozwódka po 35 i do tego z dzieckiem jakoś nie widzę bym była przezr
            > oczysta
            > > dla +/-rówieśników
            >
            > Już chciałem spieszyć z gratulacjami...
            >
            > > tylko mi nie było z tymi panami do końca po drodze.
            >
            > ... ale w tej sytuacji, to nie wiem, czy może jednak nie zbyt pochopnie wink

            no niestety serce nie mój sługa... ale mam nadzieję, że spotkam jeszcze kogoś kim sienie tylko zauroczę ale też pokocham. A na razie poczytam Twoich mądrości big_grin
            • marek-1002 Re: czterdziestoletni mężczyźni... 20.01.15, 01:59
              witamina_b12 napisała:

              > W sumie słusznie, zwłaszcza jak to równolatki to i Twój wiek równie zaawansowan
              > y... suspicious

              Z przyczyn, że tak pozwolę sobie ująć biznesowych, miałem swego czasu dużo koleżanek (i kolegów) z dosyć dużą rozpiętością wieku, także ten... smile Poza tym nie sztuka nie uprawiać ageizmu jak się jest samemu wiekowo zaawansowanym. Ale doceniam, może mało subtelne, ale jednak, próby wbicia szpili wink

              > Chcialy Cie wykorzystać seksualne? No naprawdę... Dobrze, że udało Ci się ujść
              > cało, Bóg raczy wiedzieć do czego jest zdolna przezroczysta rozwódka po traumat
              > ycznych przejściach... suspicious

              A tam, seksualnie. Tak to bym się nawet mógł dla dobrej koleżanki poświęcić. Jak już pisałem, wbrew stwarzanym pozorom (to taka zbroja ludzi inteligentnych, wrażliwych i empatycznych) dobry ze mnie chłopak. Choć jak już, to raczej incydentalnie i w sytuacji naprawdę emergency, bo nie uznaje "przyjacielskiego" seksu. Za dużo komplikacji.

              > Jeszcze by Misery dwa nakręcili na kanwie Twej historii... big_grin

              One stawały się przezroczyste, a nie szkaradne jak w Misery jeden. Poza tym jak już spostrzegły, że się robią przezroczyste, to starały się mocno temu przeciwdziałać i, jak na mój gust, to całkiem udatnie starały się te swoje więdnące, ale wciąż przecież posiadane, atuty podkreślić, a efekty okrutnego nadgryzienia zębem czasu z kolei zatuszować. A przecież kobiety dysponują w tym celu przebogatym arsenałem. Wystarczy tylko sięgnąć i go umiejętnie wykorzystać. I nie ma co się nie łudzić, że oni teraz, w tym wieku, to już dojrzeli i będą patrzyli nie na okładkę tylko na tę przebogatą treść, na to wewnętrzne piękno, którego latami nagromadzony wręcz nadmiar w dodatku ich tak oślepi, że zewnętrzne mankamenty przysłoni. Akurat te koleżanki wykorzystywały ten arsenał z wyczuciem i gustownie (jak to mówią "z klasą"). Ale cały ich tragizm polegał na tym, że ja jako kolega to dostrzegałem i potrafiłem docenić, ale niestety potencjalni absztyfikanci z uwagi na ich stan cywilny (rozwódka) lub rodzinny (dzieci) od razu je skreślali, czy też raczej na portalach w kryteriach wyszukiwania pieczołowicie te ich cechy nie zahaczali, tym samym nie dając im nawet szansy. O tych twardych kryteriach z kolei wiem od drugiej strony - rozmowy z kolegami.

              > no niestety serce nie mój sługa... ale mam nadzieję, że spotkam jeszcze kogoś
              > kim sie nie tylko zauroczę ale też pokocham.

              Ale to chyba nie o serce chodzi. To raczej sprawa tego co w głowie, w sensie to kwestia sposobu myślenia. Który można zmodyfikować smile

              > A na razie poczytam Twoich mądrości
              > big_grin

              W najbliższym czasie będę miał niestety dosyć napięty grafik, ale w miarę możliwości postaram się nie zawieść wink
              • witamina_b12 Re: czterdziestoletni mężczyźni... 20.01.15, 09:41
                marek-1002 napisał:

                > witamina_b12 napisała:
                >> W sumie słusznie, zwłaszcza jak to równolatki to i Twój wiek równie zaawa
                >> nsowany... suspicious


                > Z przyczyn, że tak pozwolę sobie ująć biznesowych, miałem swego czasu dużo kole
                > żanek (i kolegów) z dosyć dużą rozpiętością wieku, także ten... smile Poza tym nie
                > sztuka nie uprawiać ageizmu jak się jest samemu wiekowo zaawansowanym.

                A to one młodsze od Ciebie... a jednak starsze wink wiem, że grafik napięty ale w wolnej chwili wytłumacz proszę jak się kobiecie przelicza wiek. U psów to wiem wg. Niemandema: 1 rok psa to 14 lat człowieka 2 rok to 7 lat więcej, czyli 21 lat 3 rok to o 5 lat więcej, czyli 26 lat 4 rok i wszystkie następne o 5 lat więcej. Mam nadzieję, że dla kobiet ten przelicznik jest bardziej łaskawy suspicious
                >Ale doceniam, może mało subtelne, ale jednak, próby wbicia szpili wink
                Gdzie mi tam do najlepszych suspicious Zresztą w tak zaawansowanym wieku jak mój zbytnia subtelność wyglądała by groteskowo... Widziałeś kiedyś subtelną mumie? tongue_out

                >Poza tym jak już spostrzegły, że się robią przezroczyste, to starały się mocno temu przeciwdziałać i, >jak na mój gust, to całkiem udatnie starały się te swoje więdnące, ale wciąż przecież posiadane, >atuty podkreślić, a efekty okrutnego nadgryzienia zębem czasu z kolei zatuszować. A przecież >kobiety dysponują w tym celu przebogatym arsenałem. Wystarczy tylko sięgnąć i go umiejętnie >wykorzystać.
                Ale to chyba tylko te bezdzietne? Te dzieciate nie znalazłyby czasu i pieniędzy.. .sam wiesz… suspicious
                marek-1002 (w innym poście) napisał:
                > (zawieźć, odebrać z przedszkola, biegunki, wymioty, wysypki, wirusówki, przychodnie, prywatni >lekarze, zasoby w pierwszej kolejności na potrzeby dziecka itd. itp.)

                Może przy tych wieczornych Polaków rozmowach podpowiedzą Ci parę trików, które pomogą zatuszować choć trochę upływ czasu, bo wiesz w odległej przeszłości miałam 20 kilka lat i jeszcze pamiętam co dziewczyny we własnym gronie wtedy myślały i mówiły o panach +/- 40 suspicious

                > > no niestety serce nie mój sługa... ale mam nadzieję, że spotkam jeszcze k
                > >ogoś kim sie nie tylko zauroczę ale też pokocham.

                > Ale to chyba nie o serce chodzi. To raczej sprawa tego co w głowie, w sensie to
                > kwestia sposobu myślenia. Który można zmodyfikować smile


                Związek z rozsądku to nie dla mnie.... bo wiesz...
                "memu ciału wystarczy
                trzydzieści sześć i sześć,
                mojej duszy potrzeba znacznie więcej."
                No ale co kto lubi suspicious
      • kama265 Re: czterdziestoletni mężczyźni... 19.01.15, 22:00
        z ciekawości, bo ja jestem świeżynką na tym forum i Ciebie nie pamiętam: "Chociaż może to był bardziej case matek (dziecko poważnym czynnikiem eliminującym) tudzież rozwódek (kobiety po przejściach, co się odciska jednak piętnem)."
        rozumiem, że Ty jesteś wolny jako ta ptaszyna i broń boże żadne piętno się na Tobie nie odcisnęło? suspicious
        • marek-1002 Re: czterdziestoletni mężczyźni... 19.01.15, 23:50
          kama265 napisała:

          > z ciekawości, bo ja jestem świeżynką na tym forum i Ciebie nie pamiętam: "Choci
          > aż może to był bardziej case matek (dziecko poważnym czynnikiem eliminującym) t
          > udzież rozwódek (kobiety po przejściach, co się odciska jednak piętnem)."
          > rozumiem, że Ty jesteś wolny jako ta ptaszyna i broń boże żadne piętno się na T
          > obie nie odcisnęło? suspicious

          Hm,... rzecz w tym, że w tego rodzaju sprawach taka "mechaniczna" wręcz symetria w sygnifikantnych cechach potencjalnych partnerów chyba dosyć często nie jest taką oczywistą oczywistością. Chodzi mi o to, że nie tak wcale rzadko np. matka z dzieckiem szuka właśnie nie dzieciatego itp. A to, że np. mężczyzna w swoich poszukiwaniach już na starcie wyklucza rozwódki, czy matki z dzieckiem przecież nie musi być "usprawiedliwione" tym, że sam nie jest rozwodnikiem i nie jest ojcem smile Najważniejsze jak ten poszukujący/a postrzega np. rzeczone rozwódki, czy matki z dzieckiem jako kandydatki na partnerki. A z tego co się orientuje to nierzadko właśnie tak:

          Rozwódka:
          1) W trakcie rozwodu nabyty lub wtedy właśnie wtedy ujawniony mizoandryzm. Owszem skrzętnie skrywany, ale zawsze w końcu wyłazi szydło z worka.
          2) Jeszcze większe natężenie roszczeniowości w stosunku do partnera wynikająca z przekonania, że "Teraz już to już żadnego obniżania poprzeczki, bo jak się to skończyło? Teraz to już jak kraść, to tylko miliony, a jak się pokładać, to już tylko z prawdziwym księciem..." itd. itp.
          3) Związana z 1) ("bo wszyscy to łajdaki") i 2) ("tym razem nie dam się już okpić") męcząca i irytująca procedura sprawdzania kandydata na nowego partnera - te wszystkie przesłuchania, tropienie sprzeczności w zeznaniach i czerwonych lampek ostrzegawczych, shit testy i kontrolowane fochy w celu obserwacji reakcji i nie mniej wnikliwe obserwacje stosunków rodzinnych kandydata, z przyjaciółmi, znajomymi, a jak się odnosi do pani w sklepie, a jak wiąże buta itd. itp.

          Matka z dzieckiem:
          1) Facet, to jak doświadczenie uczy, rzecz nabyta. Czyli prawdziwa rodzina to moje dziecko i moja rodzina (na której wsparcie być może kolejny raz będę musiała liczyć) potem długo, długo nic i gdzieś tam na poślednich pozycjach on.
          2) Równania z jedną niewiadomą są dużo łatwiejsze więc po co sobie utrudniać, skoro nie trzeba?
          3) Brak atrakcji początkowego okresu w związku. Zero spontanu, improwizacji możliwości zapomnienia się choćby na chwilę, bo konieczność dostosowania się do napiętego czasowo i logistycznie życia matki małego dziecka (zawieźć, odebrać z przedszkola, biegunki, wymioty, wysypki, wirusówki, przychodnie, prywatni lekarze, zasoby w pierwszej kolejności na potrzeby dziecka itd. itp.)