ja to mam szczęście...

07.02.15, 12:36
Chorobka(!)
To aż niemożliwe... Ciekawego faceta poznałam na tamtym portalu, jeszcze nie spotkałam... tiaaa, tak mi się tylko wydaje.. bo okazuje się, że on mnie zna, przez moja robotę... A ja tam tylu facetów poznaję, że nie jestem w stanie spamiętać, jestem w sytuacji najgorszej z możliwych, bo nie pamiętam czy może przypadkiem nie był z tych, którzy chcieli się umówić i go spławiłam.. czy byłam jakoś wyjatkowo niemiła... bo w robocie bywam zołza...

Paskudna sprawa...
    • czarny.onyks Re: ja to mam szczęście... 07.02.15, 12:38
      bożesz....
      masz okazję poznawaj.....
      skoro chce się spotkać, to znaczy, że nie byłaś zołząwink

      nie wymyślaj, nie szukaj problemów, tam gdzie ich nie ma....
      • kama265 Re: ja to mam szczęście... 07.02.15, 12:42
        otóżto .....
      • a-g-l-a-j-a Re: ja to mam szczęście... 07.02.15, 12:46
        Na sto procent byłam, w robocie nie jestem grzeczna dziewczynka...
        Noo i nie wiem czy chce się spotkać...
        • czarny.onyks Re: ja to mam szczęście... 07.02.15, 12:49
          wiesz......zaczynasz mnie wkurzać...
          i nie dziwię się facetom, że mają nas czasem dość....


          samej Ci źle...
          gdy facet zaprasza...też źle...
          w czym problem...? pójdziesz...zobaczysz...porozmawiasz.....
          od tego się nie umiera....
          niezdecydowanie jest męczące....
          • a-g-l-a-j-a Re: ja to mam szczęście... 07.02.15, 12:53
            Onyks... gdzie Ty wyczytałaś, że zaprasza? Nigdzie mnie nie zaprasza... a ja cierpliwie czekam...
            • flirting.shadow Re: ja to mam szczęście... 07.02.15, 13:02
              Dobrze onyksowa pisze tongue_out Jak sie nie chce spotkac to zle, jak za daleko to zle, jak z pracy zaprasza to tez zle. Swoja droga tylu ich w pracy spotykasz, ze nawet nie pamietasz ktorzy z nich Cie gdzies zapraszali i narzekasz. Rozumiem, ze to znajomosci "przelotne" (cos jak znajomosci konduktora z pasazerami) bo inaczej bys pamietala. Co zlego wobec tego jest w takich facetach z pracy?
              • a-g-l-a-j-a Re: ja to mam szczęście... 07.02.15, 13:10
                Booo... nie łaczy się spraw zawodowych z prywatnymi... a facetami z pracy już się nie umawiam.
                Nie pamiętam, bo jest ich sporo, współpracuję z nimi, czasami to tylko kontakty mailowe i telefoniczne, czasami rzeczywiste... a ja nie mam specjalnej pamięci do ludzi...
                • czarny.onyks Re: ja to mam szczęście... 07.02.15, 13:17
                  ...zaryzykuj czasem....

                  mimo wątpliwości, obaw, skrywanych kompleksów i braku wiary....
                  • a-g-l-a-j-a Re: ja to mam szczęście... 07.02.15, 13:23
                    Często ryzykuję... ale to jest zakazana strefa i tyle.
              • pan-colnago Re: ja to mam szczęście... 07.02.15, 14:26
                flirting.shadow napisał:

                > . Rozumiem, ze
                > to znajomosci "przelotne" (cos jak znajomosci konduktora z pasazerami) bo inac
                > zej bys pamietala. Co zlego wobec tego jest w takich facetach z pracy?

                Prostytutka by jeszcze pasowała pod profil... Wtedy to rozumiem, że nie ma co łączyć miłości z zawodem...
                • czarny.onyks Re: ja to mam szczęście... 07.02.15, 14:48
                  weź facet odpuść....
                  • carol-jordan Re: ja to mam szczęście... 07.02.15, 15:21
                    To o to "cudo" chodziło.... suspicious
                    Faktycznie wkurzające jak g. przylepione do tyłka mojego psa... suspicious
                    O ile rzadko jestem chamska, wulgarna prawie wcale a tolerancyjna bywam dość często, o tyle w tym przypadku muszę się ugiąć. wink
            • czarny.onyks Re: ja to mam szczęście... 07.02.15, 13:19
              to może sama zaproponuj kawę ...
              • a-g-l-a-j-a Re: ja to mam szczęście... 07.02.15, 13:22
                Nie, bo przyjęłam inna strategię.. wink Wcześniej to ja proponowałam spotkanie i nic... a teraz grzecznie czekam...
                • czarny.onyks Re: ja to mam szczęście... 07.02.15, 13:25
                  no jeśli z tych, co go spławiałaś.....to w życiu nie zaprosi...
                  big_grin
                  • a-g-l-a-j-a Re: ja to mam szczęście... 07.02.15, 13:30
                    Nooo właśnie.. wink
          • orzech69 Re: ja to mam szczęście... 07.02.15, 13:30
            czarny.onyks napisała:

            > wiesz......zaczynasz mnie wkurzać...
            > i nie dziwię się facetom, że mają nas czasem dość....
            Poprawię tak brzmi lepiej:
            wiesz......zaczynasz mnie wkurzać...
            i nie dziwię się facetom, że mają nas dość....

            • czarny.onyks Re: ja to mam szczęście... 07.02.15, 13:34
              słowo czasem wydawało mi sie jak najbardziej na miejscususpicious


              az takie jesteśmy.....męczące?sad
              • orzech69 Re: ja to mam szczęście... 07.02.15, 15:25
                z wami żle
                ale bez was gorzej.....
    • to_ja_pisze Re: ja to mam szczęście... 07.02.15, 13:29
      Fajną masz pracę.
      Może trzeba zmienić profesję.
    • mavika_88 Re: ja to mam szczęście... 07.02.15, 14:27
      W sumie to nie wiem w czym problem. Ja to kobiet chyba nigdy nie zrozumiem tongue_out wink (lacznie ze mna? suspicious eee, ja to jeden z prostszych przypadkow, wg. mnie ^^)
      To tak....
      Podoba sie facet. Poznany na portalu? Nieznany jeszcze w realu ale przez Aglaje? Aglaje facet zna z pracy. Ponoc :tongue_out Aglaja chetna, chcialby. Nie wie czy juz go nie splawila. Jesli tak, to teraz niezbyt facet bedzie sie rwal. A Aglaja chetna wink w czym problem? Aglaja nie chce laczyc spraw zawodowych z prywatnym. Tak? Czy zawsze tak mialas? Nie umawialas sie nigdy z mezczyznami z pracy.
      Nie rozumiem... Moze nie bedziesz miala mimo wszystko z Nim stycznosci w pracy a moglby soe okazac dobrym partnerem wink czemu nie sprobowac? Jesli raz go splawilas to teraz warto byloby pokazac chec, bo facet juz ma zakodowane w glowie ze nie chcialas tongue_out
      • a-g-l-a-j-a Re: ja to mam szczęście... 07.02.15, 14:46
        Facet ma przewagę, bo mnie zna... to znaczy pewnie od tej gorszej strony poznał... i udawanie grzecznej Aglusi tu nic nie da, bo wie już jaka ze mnie małpa (tylko nie wiem jaka dawkę miał szansę poznać) a ja nadal nie wiem o nim nic... nawet zdjęcia nie widziałam...

        I Agla nie aż taka chętna... spokojnie.
        • mavika_88 Re: ja to mam szczęście... 07.02.15, 14:54
          Ok...
          Aglaja troche chetna wink nie widziala jeszcze zdjecia.
          Nie mysl zbyt wiele na zas. Nie wiesz co On o Tobie mysli. Wysep od Niego zdjecie. Podpusc Go i takie tam wink Ze chcialbys sprawdzic czy juz go kiedys widzialas. Chcialbys jeszcze raz miec przed swymi oczami. Potem moze sobie przypomnisz ike mialas z Nim do czynieniatongue_out. Jaka bylas "wredna" wink
          Nie mam pojecia jaka bywasz w pracy. Mozliwe ze delikatnosci i niesmialosci w Tobie nie ma zbyt ale mimo wszystko mysle ze nieco przesadzasz. Niejestes taka zolza za jaka sie masz. Tak mysle.
          Tak wiec... Wyspic zdjecie. Zbadac sytuacje. Poprzypominac sobie rozne fakty a potem.sie umawiac tongue_out
    • nerw_rdzeniowy Re: ja to mam szczęście... 07.02.15, 23:54
      Nie czytałem całego wątku bo jest poźno zjebany jestem itd. Z tego co rozumiałem jest kolejny kandydat a Ty dzielisz włos na cztery. Po raz kolejny powtarzam: KORZYSTAJ PÓKI MOŻESZ. To się wcześniej czy później skończy.
      • z-e-u-s Re: ja to mam szczęście... 08.02.15, 00:02
        Wymagającą kobietę może przekonać tylko czas. Tyle, że wtedy jest już za późno...
        Ile to fajnych okazji człowiek marnował w wieku lat kilkunastu, dwudziestu kilku. Bo co sobie koledzy pomyślą, bo się dziwnie ubiera, bo nie wiadomo co wyjdzie... Za 10 lat dzisiejsze rozterki wydadzą się błahe i jeżeli nadal będzie dręczyła nas samotność pojawi się myśl: czemu ja wtedy nie spróbowała/em?
        • nerw_rdzeniowy Re: ja to mam szczęście... 08.02.15, 00:13
          Mamy takie dobre czasy, żadnych wojen, komunistów, zaborców a nie korzystamy. A tylu ludzi samotnych - coz za paradoks. To wszystko prawda co piszesz, wyciągnij wnioski z tego co napisałeś.
Pełna wersja