wreszcie...

10.02.15, 19:05
... facet się ze mna umówił... a nawet dwóch...
Ale jeden już się zaczyna wykręcać, że niby nie może.. A już myślałam, że ciekawy weekend będę miała.

Chorobka, lepiej siedzieć w necie niż spotkać się z człowiekiem? Rozumiem gdyby po spotkaniu grzecznie podziękował i nie miał ochoty na kolejne... bo nudna jestem i w ogóle nic ciekawego... ale jeszcze nie poznał..
A on zamiast porozmawiać woli pisać i pisać... i pisać... a mi szkoda czasu... na takie pisanie..


/Sorki, posmucę sobie... bo mi nastrój siada... a winka nie będę przecież na każdy spadek stosować... czeko też nie../
    • facet699 Re: wreszcie... 10.02.15, 19:10
      skorzysta ten śmielszy wink
      .......a tamtemu drugiemu się nie dziw.... przedłuża swoje chwile ile może
      • carol-jordan Re: wreszcie... 10.02.15, 19:19
        "Przedłuża"?
        Brzmi prawie jak wstęp do nekrologu.... suspicious
      • a-g-l-a-j-a Re: wreszcie... 10.02.15, 19:27
        Dlaczemu przedłuża ile może?
        • witamina_b12 Re: wreszcie... 10.02.15, 20:08
          no, że pewnie boi się odrzucenia i takie tam wink
        • facet699 Re: wreszcie... 10.02.15, 20:10
          może nieśmiały i boi się odrzucenia... a tak jakaś tam namiastka znajomości jest by popisać jak domniemam z jego postępowania z fajną kobietą....
          ...... lub nakłamał ile wlezie i przy spotkaniu wszystko wylezie.... jak go żona puści wink
    • z-e-u-s Re: wreszcie... 10.02.15, 20:58

      W końcu... Walentynki idąwink
    • lesher Re: wreszcie... 10.02.15, 21:03
      Może zdjęcia wcześniej nie dostał i mu nie podpasowałaś.
      Najprostsze wytłumaczenie jest najczęściej najlepsze.
      • lesher Re: wreszcie... 10.02.15, 21:04
        Tak czy inaczej, powodzenia z "tym drugim" wink.
      • a-g-l-a-j-a Re: wreszcie... 10.02.15, 21:11
        Ale że nie widział i już mu nie pasuję?
        Taak... trzeba schuść te pięć, sześć siedem kilo... zęby wyprostować i... za jakieś 10 lat można będzie się ludziom pokazać.
        • facet699 Re: wreszcie... 10.02.15, 21:17
          a przestał pisać?
          • a-g-l-a-j-a Re: wreszcie... 10.02.15, 21:33
            Nie
            • facet699 Re: wreszcie... 10.02.15, 21:44
              no to "wina" nie po Twojej stronie smile
        • lesher Re: wreszcie... 10.02.15, 21:23
          Ja tam Cię na żywca nie widziałem, ale skoro tak mówisz, to dietę ustawiaj i na siłkę/ bieganie / pływanie popylaj.
          2-3 miechy i zrzucisz (bez jojo-szybciej też się da, ale pewnie wróciłaby potem waga w górę).
          • a-g-l-a-j-a Re: wreszcie... 10.02.15, 21:36
            To z kilogramami to akurat mało ważne... ale nawet gdybym chciała to bieganie nic nie zmienia, bo biegam prawie codziennie, a na siłownię nie mam czasu..
            • lesher Re: wreszcie... 10.02.15, 22:29
              A biegasz dłużej niż 20-30 minut (za każdym razem)?
              Bo +/- przez ten czas to glikogen idzie, sadełko dopiero później.
              No i dieta... bez tego ani rusz.
              • marek-1002 Re: wreszcie... 10.02.15, 22:49
                Jak czasu nie ma i już kondycyjne przygotowanie jest (ważne!), bo biegane było, to zamiast czasochłonnych aerobów można spróbować interwałów. U niektórych się to sprawdza.
        • marek-1002 Re: wreszcie... 10.02.15, 21:49
          a-g-l-a-j-a napisała:

          > Ale że nie widział i już mu nie pasuję?

          Jeśli on z portalu a u Ciebie brak zdjęcia, to się nie dziw. Brak zdjęcia u kobiety raczej nie kieruje myśli w kierunku, że ona chcę związku opartego nie tylko o miłą powierzchowność, ale podsuwa obraz zwykle mniej korzystny niż w rzeczywistości.

          > Taak... trzeba schuść te pięć, sześć siedem kilo... zęby wyprostować i... za ja
          > kieś 10 lat można będzie się ludziom pokazać.

          Schuść zawsze warto, choćby tylko dla samego siebie (zdrowiej, lepsze samopoczucie itp.) Nie wszystko co jak od linijki to znowu takie najładniejsze, niektóre asymetrie, nierówności i niedoskonałości są właśnie urocze. A uśmiech nie musi być hollywooodzki, żeby był czarujący smile
          Eeee... a z tymi za jakieś 10 lat to bym jednak uważał wink
    • marek-1002 Re: wreszcie... 10.02.15, 21:28
      a-g-l-a-j-a napisała:

      > ... facet się ze mna umówił... a nawet dwóch...

      Mam nadzieję, że to "wreszcie" to tak ironicznie i z dystansem do siebie i w ogóle. Bo nie ma co się aż tak nakręcać. Nawet nie o to chodzi, że można wyjść na desperatkę, co raczej zniechęca (potraktuj to jako wskazówkę z drugiej strony linii frontu). Rozumiem, że jest cel i to nie byle jaki (zespolenie dusz startując z pułapu "zaledwie" zachwytów i się zapomnień - fiu, fiu... wink), ale przecież jak do randki z jakiegoś powodu nie dojdzie, albo i dojdzie, ale nie wyjdzie, to nie tak, że to od razu porażka. Przez takie podejście to tylko niepotrzebna napinka i raczej psucie sobie okazji do miłego spędzenia spędzenia wieczoru, nawet jeśli nic z tego więcej miałoby nie być.

      > Ale jeden już się zaczyna wykręcać, że niby nie może.. A już myślałam, że cieka

      A może nie "niby" tylko może rzeczywiście coś wypadło i naprawdę nie może? Po co od razu tak przekombinowywać?

      > Chorobka, lepiej siedzieć w necie niż spotkać się z człowiekiem? Rozumiem gdyby
      > po spotkaniu grzecznie podziękował i nie miał ochoty na kolejne... bo nudna je
      > stem i w ogóle nic ciekawego... ale jeszcze nie poznał..
      > A on zamiast porozmawiać woli pisać i pisać... i pisać... a mi szkoda czasu...
      > na takie pisanie..

      Chłopcy uczą się tego bardzo wcześnie, a część dziewcząt właśnie tak po trzydziestce... Przekonują się one ku własnemu niekłamanemu zdziwieniu, że wcześniej, aby mieć randkę, to... wystarczyło się na nią łaskawie zgodzić. Teraz, gdy tłum adoratorów się przerzedził (z jednej strony część z nich już zajęta, z drugiej strony konkurencja ze strony młodszych doszła i część rówieśników to na te właśnie łakomie zerka itp.), to nagle się okazuje się, że np. on jednocześnie korespondując z inną i musząc wybierać co do spotkania w konkretny weekend, to... (uwaga, trzymaj się krzesła!)... wybrał tamtą. A zrobił to, bo z jakiś powodów uznał ją... (sorry, ale znowu będę bezlitośnie szczery) ...za atrakcyjniejszą. Ale jako doświadczony chłopiec (spoko, nie tak znowu ciężkowink) powiem Ci, że to nic aż tak strasznego. Przywykniesz wink Check him off, keep calm and carry on.

      Ale zresztą może być tak, że po spotkaniu z tamtą grzecznie jej podziękuje i nie będzie miał ochoty na kolejne, bo na żywo to ona nudna jest i w ogóle jednak nic ciekawego. I będzie chciał się spotkać z Tobą w następny weekend. Ja rozumiem, że to nie będzie już TEN weekend (14.02 wink), ale warto ludziom dać szansę naprawić błędy złych wyborów. Zwłaszcza jeśli miałoby w efekcie zaowocować zachwytem, zapomnieniem się itd. Chociaż wiele twierdzi, że "zapomnieć się" to wypada dopiero po trzeciej randce wink
      • carol-jordan Re: wreszcie... 10.02.15, 22:13
        Muszę się powtórzyć:
        "Matko Bosko Częstochosko!" suspicious big_grin
        • marek-1002 Re: wreszcie... 10.02.15, 22:44
          To następnym razem, aby się powtarzać nie musieć proponuję:

          "Ach,... Marku!"

          A ja jako chłopiec hojnie przez naturę obdarzony m.in. w bogatą wyobraźnię, już to sobie głosem o odpowiednim tembrze i intonacji udźwiękowię wink
Pełna wersja