a-g-l-a-j-a
06.03.15, 20:03
W porzuconej przez kogoś gazecie /jak dawno papierowej nie miałam w rękach.../ przeczytałam ciekawy artykulik i coś w tym jest...
Było o tym, że im dłużej jesteśmy sami tym mniejsze szanse mamy na stworzenie udanego zwiazku.
Właściwie sami sobie te szanse odbieramy... Przez nasze przyzwyczajenia, przez wmawianie sobie, że ktoś wchodzac w nasze życie zburzy ten pozorny ład, że nic już nie będzie jak dawniej /dawniej... w domyśle lepiej(?)/
Im dłużej jesteśmy sami tym trudniej wchodzimy w zwiazki... boimy się w pełni zaangażować, być dla kogoś w stu procentach... asekurujemy się... Kiedy pojawiaja się deklaracje często uciekamy...
I coś w tym jest... Ja najbardziej boję się z kimś zamieszkać... badź, pomieszkuj, zostaw szczoteczkę i maszynkę do golenia, ale... walizki nie targaj... A taki zwiazek to nie do końca zwiazek, to taka zabawa... może i z miłościa, ale tylko zabawa...