Jak żyć, gdy samotność przytłacza?

09.03.15, 21:53
"W pewnej małej wiosce, gdzieś zagubionej pomiędzy "teraz" a "potem", blisko "tutaj", ale i "tam&#". W maleńkiej osadzie, tuż na jej obrzeżu, nie niepokojony przez wielu i przez niewielu, żyje sobie pewien staruszek. Nie ma on nikogo, więc trochę dziwaczeje, a może raczej już dawno zdziwaczał? Nie ważne. Ważne jest to, iż pewnego dnia sąsiadka, która raczyła sobie przypomnieć o staruszku, gwoli ścisłości nazywa się on Pettson, postanowiła go uszczęśliwić. Wiecie, jak to jest z uszczęśliwianiem "na siłę". Na szczęście staruszek nie dał się tak łatwo zmasakrować sąsiadce. Przyznał, że jest samotny, ale nie pragnie żony, a to, że rozmawia z kurami, to jego sprawa. I nic nikomu do tego... Ale z babami w każdej, nawet tej chłodnej strefie geograficznej, gdzie żyje Pettson, nie ma łatwo...." by Marzena Kowalska
ciąg dalszy tu (ostatnia recenzja)

Jak wam się podoba?

    • pzkpfw-vi-b-konigstiger Re: Jak żyć, gdy samotność przytłacza? 09.03.15, 22:48
      przeczytałabym, i to zapewne z niemałą przyjemnością
      przepadam za wszelkimi książkami niby to "dla dzieci", a jednak dla i dorosłych
      a najukochańsze - Muminki, Sceny z życia Smoków Beaty Krupskiej, Bajki nie tylko o Smoku Iredyńskiego, Czeskie bajki Drdy...
      • apersona Re: Jak żyć, gdy samotność przytłacza? 10.03.15, 13:47
        Z biegiem czasu w związku następują powikłania:

        "Obiecałeś, że skończysz ze skakaniem po łóżku codziennie o czwartej nad ranem!
        - Już jest czwarta? - zdziwił się Findus. - Myślałem, że jest dopiero wpół do piątej.
        - To nie ma znaczenia- odparł Pettson. - To i tak za wcześnie, by skakać po łóżku. Znów mnie obudziłeś i tak jest każdego ranka, odkąd dostałeś to łóżko. Albo skończysz skakać, albo też... będziemy musieli wynieść stąd twoje łóżko.
        - Albo skończyć skakać, albo... wynieść się? - powtórzył Findus.
        - Albo albo - potwierdził Pettson.
        Findus namyślał się przez chwilę.
        - No to się wynoszę.
        Pettson zrobił wielkie oczy.
        - Naprawdę? - spytał. - Nie możesz chyba wyprowadzić się z domu tak po prostu?
        - Oczywiście, że mogę. Jeśli nie wolno mi skakać po łóżku, to mogę. - odrzekł Findus.
        - Ale... może mógłbyś poczekać ze skakaniem aż się obudzę?
        - Nie, to nie możliwe! Kot musi rozpocząć swoją poranną gimnastykę od razu, jak tylko się obudzi. W przeciwnym razie stanie się sztywny jak jakiś staruszek, zacznie utykać i chodzić jak połamaniec."


        Sven Nordqvist "Findus się wyprowadza"
        - przeczytałam z zainteresowaniem, aczkolwiek z trudnością, bo dziecko koniecznie musiało mi pokazać wszystkie zabawności na obrazkach

        https://mediarodzina.pl/zasoby/grafiki/Findus2_1000.jpg
    • mr.waves Re: Jak żyć, gdy samotność przytłacza? 11.03.15, 11:03
      Witam,
      Ciekawy tytuł wątku - sam się nad tym mocno zastanawiam za każdym razem jak ów wątek widzę. Ale co mają do tego te cytaty - nie wiem i nie rozumiem.
      • czarny.onyks Re: Jak żyć, gdy samotność przytłacza? 11.03.15, 11:04
        bo pewnie nie masz kota wink
        • mr.waves Re: Jak żyć, gdy samotność przytłacza? 11.03.15, 11:51
          Ahhh. Nie mamsmile.
          • apersona Re: Jak żyć, gdy samotność przytłacza? 11.03.15, 13:25
            A rozmawiasz z kurami?

            Tytuł rąbniety z cytowanej na początku recenzji, zainspirował mnie do umieszczenia wątku właśnie na tym forum, ale lepszy byłby po prostu "Samotność"
    • tygrysgreen Re: Jak żyć, gdy samotność przytłacza? 11.03.15, 15:00
      Jak żyć, gdy samotność przytłacza?
      Ciężko.
      Ale, biorąc pod uwagę kury i Fedusa, staruszek samotny nie jest.
      To sąsiadka pewnie pomyślała sobie, że lepszy staruszek-dziwak niż książę w innej bajce.
      • apersona Re: Jak żyć, gdy samotność przytłacza? 13.03.15, 18:08
        No kogóż widzę Tygrysica kopę lat. Znaczy jakby mnie naprawdę przytłaczała to tylko zawołam i starzy znajomi się objawią big_grin

        "Jak okropnie cicho jest w domu bez kota" - pomyślał Pettson. "I jak dziwnie. Biedni ludzie, którzy siedzą w domu sami bez kota. Biedny ja sam."
        • tygrysgreen Re: Jak żyć, gdy samotność przytłacza? 20.03.15, 09:47
          Apersono zagladam tu od czasu do czasu, co nie znaczy że nałóg forumowy wyleczon jest. Na inne foruma teraz łażę. A widzę że tu też coś cicho.
      • apersona Życie staruszka 17.03.15, 13:10
        "Żył sobie kiedyś staruszek, który nazywał się Pettson. Mieszkał w małym domku na wsi i miał prawie wszystko, o czym taki staruszek może zamarzyć. Jedynie czasem czuł się samotny. Miał oczywiście sąsiadów, z którymi mógł porozmawiać, jeśli bardzo chciał, ale oni mieli dosyć własnych spraw.
        Miał też swoje kury, które stanowiły jakieś towarzystwo, ale były takie nieobliczalne. Rozmawiał z nimi, a one nagle gdzieś odbiegały, bo któraś znalazła robaka albo coś innego. Nigdy nie można było z nimi poważniej porozmawiać. Po zapadnięciu zmroku, kiedy kury szły spać, w małym domku panowała wielka pustka i cisza. Wydawało się, że już nic nie sprawia staruszkowi przyjemności."

        Sven Nordqvist "Kiedy mały Findus się zgubił"

        No więc kury są nieobliczalne. Ale paprotka, czy można poważnie porozmawiać z paprotką ja się pytam?
        • tygrysgreen Re: Życie staruszka 19.03.15, 11:25
          Z paprotką to chyba tylko na poważnie.
          Ale bez kota żyć się nie da.
    • bard-grzechu-wart Re: Jak żyć, gdy samotność przytłacza? 20.03.15, 14:57
      Jak żyć, gdy samotność przytłacza? Normalnie, na szczęście wszystko co przytłacza z czasem się stacza, a mądrzejsi o kolejne doświadczenia jesteśmy bardziej odporni gdy wraca. Samotna samotność okaże się luksusem gdy spojrzymy na nią przez pryzmat samotności z kimś przy boku, a prędzej czy później zawsze będzie to miało miejsce. Zresztą nie chodzi o samą samotność, możliwość współdzielenia z kimś swego życia jest wielkim szczęściem ale życie z kimś to także dodatkowe problemy, których każdy człowiek jest generatorem. W życiu zawsze są takie chwile, które musimy przeżyć sami, bez względu czy mamy kogoś obok czy też nie. Czy samotność, taka czy inna, jest poza tym najgorsza? Śmiem wątpić. Gorsze jest poczucie odpowiedzialności przy jednoczesnym braku porozumienia, brak możliwości pomocy wynikający często z braku tego porozumienia, bezsilność, ponoszenie konsekwencji za coś na co nie ma się wpływu, ludzie poznają się teraz a wiadomo że nie od teraz żyją, przeszłość różne skrywa tajemnice, przeszłością nie warto, nie można żyć, ale na każdym z nas ta przeszłość odciska piętno. Czasem nie potrafimy zrozumieć sami siebie, popadamy w wewnętrzny konflikt, ale co by się nie działo, odpowiadamy tylko za siebie i to jest komfortowa sytuacja, z kimś mamy natomiast serca dwa, smutki dwa, nie każdemu się w takim życiu odnaleźć uda. Bez względu na to, jak zdecydujemy się żyć zawsze gdzieś nam się doda, gdzieś ujmie, a na koniec uśredni, taka wyższa matematyka. Nie warto niczego zakładać z góry, "zawsze" nigdy się nie sprawdzi, "nigdy" zawsze będzie wirtualne, za to "może" jutro będzie piękny dzień...
Pełna wersja