Lubie kiedy...

25.09.19, 12:50
jestem w domu, nie muszę iść do pracy, lubię spokój i ciszę. Z rozrzewnieniem wieczorem spoglądam na okna mieszkań w których odbijają się ekrany TV, kiedy kładę się w moim cudnie wygodnym łóżeczku i nic nie muszę... Zmęczona jestem codziennością, szybkością biegu życia, ciągłymi napięciami i naciskami. Powoli trudno mi w tym żyć, za mało resetu za dużo obciążeń. Dziś jest taki dzień, kiedy rano nie musiałam wstawać, iść do pracy dzień odpoczynku.
Chciałabym zwolnić, wiem, że to zależy głównie ode mnie, ale jakoś wszystko dookoła nie pozwala, albo asertywność słaba.
Sąsiedzi czasem nie pozwalają odpocząć. Młodzież dorosła i muszę słuchać ich muzyki.
Tak więc odpoczywam, nawet na obiad kluski leniwe smile
    • szarlotka_ja Re: Lubie kiedy... 25.09.19, 13:56
      Zazdroszczę wink.
      Choć w zasadzie ja też nie mam co narzekać dzisiaj (szybciej z pracy się zerwałam) wink.
    • bunt_jest_moim_obowiazkiem Re: Lubie kiedy... 25.09.19, 14:18
      Ja codziennie 8-16. Bez wyjątków...
      Czasem jest to trudne emocjonalnie, czasem wręcz nie do wytrzymania... zastanawiam się co zrobiłam nie tak ze swoim życiem, że inni mogą pozwolić sobie żeby mniej lub nie pracować...
      Czasem, gdy kolejnego dnia budzik dzwoni o 6 - chce mi się wyć... wstaję i mechanicznie wykonuję stały zestaw czynności, jak cyborg, bezmyślnie... i gdy jadę rano w korkach do pracy, ta jedna myśl: "gdzie podziało się moje życie, gdzie ja jestem w tym wszystkim"...
      Oczywiście, każdy powie "to zmień to"... ale ta sieć nacisków, zobowiązań i powinności względem "słabszych" członków rodziny, brak pomysłów, świadomość że mogę polegać i liczyć tylko na siebie, jestem całkiem sama i w razie czego nikt nie da mi jeść i nie zapłaci za mnie czynszu... - rodzi strach przed zmianą, przed zaryzykowaniem tego co mam.
      Więc kolejny budzik i kolejny dzień...
      Choć sama do czegoś takiego nigdy nie "dojrzeję" - ze względu na moją dumę, przestałam już potępiać "utrzymanki"...
      Codzienny kierat jest wyjaławiający, zabija duszę - kto tego nie doświadczył, nigdy nie zrozumie.
      To taka myśl po przeczytaniu startowego posta... wolny dzień ma smak prezentu. Miłego dnia, aniratsmile
      • anirat Re: Lubie kiedy... 25.09.19, 16:02
        Wolny dzień to wspaniała sprawa. Codzienny kierat i schemat wykonywanych czynności jest mi doskonale znany, od kilku lat doszła jeszcze wszędobylna informatyzacja, która po prostu mnie dobija. Praca staje się jeszcze bardziej mechaniczna i ciągła kontrola, żeby wszystko dobrze wpisać w rubryczki. Moja praca traci sens. Ostatnio wspominałam swoje początki, kiedy na prawdę chętnie chodziłam do pracy, uczyłam się nowego, był czas, że było dobrze. Teraz jestem zmęczona, często brak mi cierpliwości a i ludzie inni. Nie tak to miało wyglądać. Póki co nie zwalniam. Często pracuję nawet kilkanaście godzin dziennie, ale śpię w swoim łóżku, a nie zawsze tak bywało. Też nie mam odwagi ciachnąć to wszystko o połowę, ale z drugiej strony ile się tak da? Cenię każdy wolny dzień. A może trzeba się po prostu zmobilizować i przestać denerwować rzeczami na które wpływu nie mamy?
        • marcepanka313 Re: Lubie kiedy... 25.09.19, 16:29
          W rutynie najgorsze jest to, że czas jest niezauważalny, że powtarzalność upodabnia dni,złudzenie, że czas wolno płynie a jednocześnie tydzień za tygodniem zmienia miesiące w kalendarzu....
    • obrotowy wszyscy tu narzekaja na tempo... 25.09.19, 16:11
      wspolczuje - bo co mam powiedziec...?
      - cienszko jest, gdy sie cos tylko "musi" robic...

      ja juz nie musze pracowac na caly etat..

      pracuje na pol etatu i... z przyjemnoscia, ze moge sie komus/czemus przydac. smile
    • gwen75 Re: Lubie kiedy... 25.09.19, 22:20
      Dla mnie praca po kilkanaście godzin dziennie to byłaby jakaś masakra...
      Czas wolny jest potrzebny, aby człowiek sobie mógł uświadomić kim jest, co jest ważne w życiu i że większość ludzkich dążeń nie ma najmniejszego sensu w obliczu zbliżającej się śmierci wink
      Wszystko co ważne w życiu wymaga spokoju, wsłuchiwania się w siebie, delikatności, uwagi, czasu poświęconego na myślenie, którego nie da się spieniężyć...
      Jednym z najważniejszych wyzwań dla człowieka wydaje mi się wyzwolenie się z różnych nacisków społecznych i stereotypowych poglądów.
      • szarlotka_ja Re: Lubie kiedy... 25.09.19, 22:31
        Jdenakowóż za coś trzeba się utrzymać i za coś żyć wink.
        • margott_2 Re: Lubie kiedy... 25.09.19, 22:34
          Szerzy Szarlotta stereotypowe poglądy 😉
          • szarlotka_ja Re: Lubie kiedy... 25.09.19, 22:37
            Ja z natury jestem stereotypowa wink.
            • obrotowy nieprawda... 25.09.19, 23:47
              jak cos ci wspominalem o seksie - wykrecalas sie "mniejszosciowa" orientacja.

              a dla wiekszosci hetero - to jusz nie stereotyp.
              • szarlotka_ja Re: nieprawda... 26.09.19, 22:37
                Ej no weź, kiedy Ty Obrocik ze mną o seksie gadałeś? Ja nie pamiętam takiego momentu suspicious.
      • turma.mortis Re: Lubie kiedy... 26.09.19, 09:34
        brak sensu uświadomiony?
        to tnij kable lub się wyhuśtaj heh
        co do reszty wystarczy że się ujawnisz
        wyzwolenie poczujesz
        nie zaprzeczaj pod stereotypowym naciskiem wink

        www.youtube.com/watch?v=WXy2j8Zod50

        musisz tylko umrzeć
        taki pewnik bo reszta heh
    • witrood Re: Lubie kiedy... 26.09.19, 15:28
      Dobre to czasami, ale też z umiarem.
    • szarlotka_ja Re: Lubie kiedy... 12.10.19, 20:00
      Lubię kiedy liście szeleszczą pod nogam smile.
      • szarlotka_ja Re: Lubie kiedy... 12.10.19, 20:02
        *nogami
      • obrotowy Lubie niekiedy... 12.10.19, 20:46
        szarlotka_ja napisała:
        > Lubię kiedy liście szeleszczą pod nogami smile.


        i jednoczesnie na tym spacerze - pienonszki pobrzekuja w kieszeni...

        - gdyby sie zachcialo po tym spacerze piwa, albo kawy...
        • marcepanka313 Re: Lubie niekiedy... 14.10.19, 21:14
          obrotowy napisał:
          >
          >
          > i jednoczesnie na tym spacerze - pienonszki pobrzekuja w kieszeni...

          Zdecydowanie lepiej kiedy banknoty szeleszczą....

Pełna wersja