Dodaj do ulubionych

Koniec miłości?

13.02.20, 00:47
"Co bowiem oznacza miłość w świecie autonomicznych jednostek? Że emocjonalna inwestycja może w każdej chwili skończyć się bankructwem i katastrofą."
"Zamiast romantycznej miłości mamy więc nowy wariant świata natury opisywany przez Tomasza Hobbesa, społeczeństwa zorganizowanego na matrycy wolnego rynku, na którym wszyscy konkurują ze wszystkimi, również w wymiarze emocjonalnym i seksualnym. To świat, w którym wolność liberalna ustąpiła przed wolnością seksualną. Podmiotem tej pierwszej był obywatel, którego status stabilizowały dochody i własność. Podmiotem wolności seksualnej jest konsument dźwigający na plecach rosnący dług, którego spłaty nie gwarantuje status prekariusza.
W rezultacie nasilają się nowe zjawiska. Jedno z nich to nadawanie osobistym relacjom formy kontraktów i stabilizowanie związku umową cywilną. Illouz odkrywa jednak nowe, nasilające się zjawisko unlovingu - świadomego unikania miłości i, szerzej, wchodzenia w silniejsze relacje związane z kosztami emocjonalnymi. Jej zdaniem to sposób na obniżenie poziomu niepewności przez eliminację najważniejszego jej źródła - miłości i zastąpienie jej zaopatrywaniem swoich potrzeb, również w wymiarze seksualnym, na szeroko rozumianym rynku."
"Po pierwszej rewolucji, kiedy oderwanie seksu od prokreacji otworzyło drogę do autonomii kobiet i mężczyzn, nadeszła druga rewolucja (...) - uwolnienia seksu od miłości. Czy konsekwencją tej rewolucji musi być koniec miłości? A może przeciwnie - dopiero teraz miłość ma szansę ujawnić społeczną i polityczną siłę, łącząc autonomiczne jednostki w nową wspólnotę opartą na altruizmie i empatii? Dziś trudno ją sobie wyobrazić (...)."
Obserwuj wątek
    • marcepanka313 Re: Koniec miłości? 13.02.20, 06:22
      Jak dla mnie to kolejna teoria, która pobrzmi i wybrzmi.... Człowiek ma potrzeby emocjonalne, zagłuszanie ich, tworzeniem nowych figur psychologicznych nie jest ani naturalne ani trwałe.
      Przynajmniej tak mi się wydaje.... o tak wczesnej porze.... wink
    • prawda_we_mgle Re: Koniec miłości? 13.02.20, 09:14
      W moim otoczeniu świadome unikanie miłości jest coraz częstszym zjawiskiem... Ludzie w drugiej połowie życia są często zranieni, nie chcą już "czuć" - wolą mieć kogoś "na stałe do łóżka". W momencie, gdy robi się poważniej - czasem w to brną, ale częściej rozchodzą się z byle powodu (unik przed zaangażowaniem, odpowiedzialnością...).
      Moim zdaniem romantycznej miłości będzie poszukiwać coraz mniejszy odsetek ludzi (o konkretnej konstrukcji psychicznej - naiwniary takie jak ja, przy czym wiek nie ma tu absolutnie nic do rzeczytongue_out) - reszta skupi się po prostu na jak najlepszej dla siebie "umowie społecznej" (ja ci daję to, to i to - ty mi to i to).
      Ludzie będą "kochać" bezosobowo, w sposób "duchowy", tj, "kocham całą ludzkość, nie czynię zła", ale nie będą darzyć namiętną miłością pojedynczego człowieka...
      Czy ktoś zna wehikuł czasu Wellsa? Obojętni Elojowie - moim zdaniem to jest przyszłość ludzkości...
      • dolores2222 Re: Koniec miłości? 15.02.20, 14:02
        Chciałabym wyzbyć się wszelkich uczuć.
        Być zimną suką.
        Zimną, nieczułą małpą, która umie odpłacać pięknym za nadobne.
        Byłabym na pewno zdrowsza.
        Żyłoby się łatwiej.
        Kochać to być gotowym wystawiać się na ciosy.
        A ja już nie mam na to sił.
        Wczoraj dostałam kolejny.
        Wczoraj opłakałam kolejny raz to samo, że przez wiele lat moje życie było kłamstwem. Żyłam ułudą. Nie widziałam, nie chciałam widzieć... wszystko jedno... Ale wierzyłam, że słowo kocham ma jakiś sens.
        Dzisiaj wiem, że nie ma.
        Miłość nie istnieje.
        Im szybciej to pojmiesz, tym łatwiej ci będzie się uporać i z chorymi związkami, i z samotnością.
        Ja zrozumiałam zbyt późno.
    • green.amber Re: Koniec miłości? 13.02.20, 21:59
      skądinąd
      Nie przychodzimy na świat z instrukcją obsługi drugiej płci. Dlatego kobiety traktują facetów jak inne kobiety, licząc na to, że oni będą reagować jak ich przyjaciółki. Za to mężczyźni, gdy już zdobędą kobietę, uważają, że nie muszą starać się, wydawać niepotrzebnie pieniądze na obiad i kwiaty, by dostać darmowy seks. Nie rozumieją, że kobiety chcą być cały czas adorowane, zdobywane. Tinder jest taką wersją randki dla mężczyzn: nie trzeba rozmawiać, można tylko oglądać. Kobiety szukają miłości i wierzą, że jej ukoronowaniem jest seks, a faceci szukają seksu i czasem trafiają na miłość. To nie jest politycznie poprawne, ale prawdziwe.
      Pamiętajmy, że pierwszy etap bycia razem jest łatwy. Zakochani dużo się do siebie uśmiechają, są wobec siebie przyjacielscy, zabawni, wyrozumiali, słuchają się, jest wspaniale. Właściwie nie wychodzą z łóżka i myślą, że zawsze tak będzie, ale najpóźniej po dziewięciu miesiącach poziom hormonów wraca do normy i nagle oboje patrzą na siebie i zastanawiają się, kim jest ta druga osoba. Teraz zaczyna się test, który trwa do około dwóch lat. Jeśli okaże się, że tych dwoje łączą podobne podstawowe wartości, to mają na czym budować.
      Dla mężczyzn komunikacja nie jest ważna, ale oczywiście bez niej długo związek nie pociągnie. Dobrze, żeby kobiety robiły listy z wszystkimi sprawami do przedyskutowania i uzgadniały ze swoim partnerem, kiedy usiądą, by je omówić. I z głowy, można wrócić do meczu albo posiedzieć w upragnionej ciszy.

      --
      jako rzecze tedeusz z ósemkami swemi czema:
      > znam życie...
      > z forów tongue_out
      • silencjariusz Re: Koniec miłości? 13.02.20, 22:22
        To Twoje? Słabe. tongue_out

        "Dlatego kobiety traktują facetów jak inne kobiety, licząc na to, że oni będą reagować jak ich przyjaciółki.”

        He, he... Serio? Jakoś nigdy nie byłem traktowany jako przyjaciółka.

        "Za to mężczyźni, gdy już zdobędą kobietę, uważają, że nie muszą starać się, wydawać niepotrzebnie pieniądze na obiad i kwiaty, by dostać darmowy seks."

        Czyli jednak kobiety są miłe dla mężczyzn gdy na widoku mają zarobek?wink

        "Tinder jest taką wersją randki dla mężczyzn: nie trzeba rozmawiać, można tylko oglądać.”

        Ciekawe co na tinderze robią kobiety? Pewnie różaniec odmawiają...

        "Dla mężczyzn komunikacja nie jest ważna, ale oczywiście bez niej długo związek nie pociągnie."

        Jasne, nie jest ważna. Przecież mają wrodzony dar czytania w myślach kobiety (na zasadzie: znów się nie domyślił o co mi chodzi, a przecież wysyłam mu czytelne sygnały).
        • green.amber Re: Koniec miłości? 13.02.20, 22:39
          nie cytuję siebie zbyt często... cuszszsz zatę idę szukać czegoś lepszego wink a Sil jeszcze z pięć razy przeczyta ewentualnie to słabe

          --
          Mądrość polega na tym, by wiedzieć, co zrobić dalej. Cnotą jest zrobić to.
          Jakie życie taki siew, jaki siew taki plon,
          jaki plon taka śmierć, jaka śmierć takie życie.
      • margott_2 Re: Koniec miłości? 14.02.20, 17:57
        green.amber napisała:

        > skądinąd

        > . Kobiety szukają miłości i wierzą, że jej ukoronowaniem jest seks, a faceci sz
        > ukają seksu i czasem trafiają na miłość.


        O to dobre jest i jak to pogodzić? Czy w ogóle się da?
    • to_ja_pisze Re: Koniec miłości? 13.02.20, 23:05
      Wyrażę poważnie swoją osobistą opinię w tym ważkim temacie. Choć w gruncie rzeczy uważam, że i tak większość ludzi ma dokładnie gdzieś opinie innych. Dyskusja w necie, zwłaszcza na forach stała się raczej polem do potyczek, żeby wylać swoją codzienną frustrację niż polem do ognistych i konstruktywnych dysput.

      Otóż wśród młodych ludzi wiele się nie zmieniło. Na szczęście.
      Zmieniło się za to pokolenie nieco starsze. Jest to zapewne związane z bardzo dużym odsetkiem rozwodów, małej trwałości związków itd. W ramach dostosowania się do świata, do tego jak się żyje i jakie są relacje zmienia się też podejście do tematu.
      • marcepanka313 Re: Koniec miłości? 14.02.20, 06:17
        to_ja_pisze napisała:

        > Wyrażę poważnie swoją osobistą opinię w tym ważkim temacie. Choć w gruncie rzec
        > zy uważam, że i tak większość ludzi ma dokładnie gdzieś opinie innych. Dyskusja
        > w necie, zwłaszcza na forach stała się raczej polem do potyczek, żeby wylać sw
        > oją codzienną frustrację niż polem do ognistych i konstruktywnych dysput.

        Oczywiście, że ma gdzieś, szczególnie jeśli druga osoba nie podziela jego li i jedynie najmądrzejszego zdania.
        Dziwnym jest niezrozumienie, że każdy ma prawo do własnego, często bardzo różnego.

        >
        > Otóż wśród młodych ludzi wiele się nie zmieniło. Na szczęście.
        > Zmieniło się za to pokolenie nieco starsze. Jest to zapewne związane z bardzo
        > dużym odsetkiem rozwodów, małej trwałości związków itd. W ramach dostosowania s
        > ię do świata, do tego jak się żyje i jakie są relacje zmienia się też podejści
        > e do tematu.

        Mnie się wydaje, że niekoniecznie to się nasiliło, Było tak, że i młodzi ludzie wiązali się ze sobą strachu przed samotnością, z pewnego rodzaju obawą, że samotność to pewien rodzaj ostracyzmu, oceniania.
        W późniejszym wieku, może emocje są inne ale niekoniecznie chodzi o wyrachowanie. To raczej kwestia charakteru człowieka. Są tacy, którzy chcą spokoju i tacy, u których serce otwarte.
        Zresztą znam kilka takich par,po wcześniejszych związkach, u których widać prawdziwe uczucia, troskę.... może bardziej docenia się z czasem to, co nie jest na pstryknięcie?
        • to_ja_pisze Re: Koniec miłości? 14.02.20, 20:54

          >
          > Oczywiście, że ma gdzieś, szczególnie jeśli druga osoba nie podziela jego li i
          > jedynie najmądrzejszego zdania.
          > Dziwnym jest niezrozumienie, że każdy ma prawo do własnego, często bardzo różne
          > go.
          >

          Sztuką jest tak naprawdę wysłuchać kogoś i przyjąć do wiadomości, że ma inny punkt widzenia i niekoniecznie mieć zapędy do indoktrynowania drugiej strony. Bardzo tego brakuje wszędzie, a zwłaszcza w polityce. W sumie tak niewiele, a jednak takie trudne.


          >
          > Mnie się wydaje, że niekoniecznie to się nasiliło, Było tak, że i młodzi ludzie
          > wiązali się ze sobą strachu przed samotnością, z pewnego rodzaju obawą, że sam
          > otność to pewien rodzaj ostracyzmu, oceniania.

          Młodość rządzi się swoimi prawami, ludzie żyją jeszcze ideałami, buntują się i kochają na całego, nie zostawiają marginesu bezpieczeństwa dla siebie.

          > W późniejszym wieku, może emocje są inne ale niekoniecznie chodzi o wyrachowani
          > e. To raczej kwestia charakteru człowieka. Są tacy, którzy chcą spokoju i tacy,
          > u których serce otwarte.
          > Zresztą znam kilka takich par,po wcześniejszych związkach, u których widać praw
          > dziwe uczucia, troskę.... może bardziej docenia się z czasem to, co nie jest na
          > pstryknięcie?

          Wybór partnera który nie jest oparty na samych romantycznych przesłankach to może być przejawem dojrzałości, a nie wyrachowania. Często w psychologii mówi się o tym, że ludzie starsi którzy kończą swoje długie związki chcą niejako powielić wzorzec miłości, związku z lat nastoletnich, a przecież już nie maja naście lat tylko dużo więcej, często już dorosłe dzieci. Jak ktoś chce żeby go porywało do tańca jak 18-stkę przez całe zycie to okey, a jak ktoś chce nieco rozważniej, dojrzalej podejść do tematu to też jest okey i nie sądzę, że musi mieć zamknięte serce. Może po prostu dojrzalsze i mniej porywcze.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka