Dodaj do ulubionych

Wiedza bezużyteczna

20.03.20, 21:25
Czuję potrzebę pogadania, żeby już nie myśleć o tym wirusie...

Mam taki problem zawodowy, a może raczej problem z własną ambicją to jest.

Dostałam propozycję pracy na etacie, wstępnie się zgodziłam, choć nie była to łatwa decyzja, bo od kilkunastu lat jestem takim połowicznie wolnym strzelcem, bez szefa i z samodzielnie organizowanym czasem pracy.

Ale martwi mnie jedna rzecz - w tym swoim wolnostrzelectwie spotykałam się z zagadnieniami z prawie całego przekroju w mojej branży, dzięki czemu (nie chwaląc się smile ) mam wiedzę szeroką i głęboką smile
Niestety na etacie, który ze swojej natury jest zawężony do jednej działki, znaczna część mojej wiedzy stanie się bezużyteczna... Firma specyficzna, w ramach tej specyfiki będę się musiała dokształcić, ale to, co już wiem, pójdzie z czasem w zapomnienie.

I jakoś tak moja nadmierna ambicja nie daje spokoju... Niby wiem, że trzeba trochę odpuścić i przejść na spokojniejszy tryb zawodowy, a z drugiej strony szkoda mi tego wszystkiego, co się nauczyłam przez te wszystkie lata...



Obserwuj wątek
    • witrood Re: Wiedza bezużyteczna 20.03.20, 21:43
      Ja jestem etatowy i śmiem twierdzić, że też mam wiedzę dość głęboką i szeroką, bo się wieloma rzeczami interesuję. To też jednak jest rodzaj pułapki. Jak dobrze robisz, co robisz i nikt cię nie zastąpi, to będziesz robić to dalej. Dlatego, jak masz ambicję na jaką prezeskę albo dyrektorkę, zawęź się. wink

      --
      People are stranger, people in danger...
      • agnes_gray Re: Wiedza bezużyteczna 20.03.20, 21:52
        Na razie byłabym "wice -" smile ale na tytułach mi nie zależy, bardziej chodzi o to, żeby mieć satysfakcję z tego, co robię i poczucie, że wykorzystuję swój potencjał.

        W etacie kusi mnie najbardziej stały czas pracy - perspektywa wolnych popołudni i weekendów przez cały rok wydaje się nie do odrzucenia...
        • anirat Re: Wiedza bezużyteczna 21.03.20, 09:43
          Kilka lat temu i potem jeszcze kilkakrotnie rozważałam propozycje pracy w zespole, nie w korporacji na stanowisku kierowniczym. Teoretycznie rozważałam. Nie chcę ani kierować ludźmi, ani odpowiadać za pracę innych. Pracowałam w zespole 15 lat i wiem jak się zwala robotę na tych mniej asertywnych i z poczuciem obowiązku. Od 10 lat pracuję sama, na własny rachunek i tyle ile chcę i tyle ile potrzebuję i jak coś zostawię, mam zaległości to są to moje zaległości sama muszę je nadrobić. Nie mam ambicji bycia kierownicą, a to co robię, co potrafię mogę wykorzystywać sama. Dziś pracownik jest trudniejszy w zarządzaniu niż kilkanaście lat temu i nie każdy nadaje się na funkcję kierowniczą. Trzeba sobie przeanalizować na co jesteś gotowa, co Cię interesuje i z czego będziesz czerpać satysfakcję. Czasem tez jest tak, że ci wyżej siedzący w drabinie firmowej wykorzystują niżej siedzącą kadrę zarządzającą do "dociskania" zwykłego pracownika. Na to tez trzeba uważać i być gotowym na taka ewentualność. Dobrych , trafnych wyborów życzę.
          • kevinjohnmalcolm Re: Wiedza bezużyteczna 21.03.20, 10:30
            Wiele osób uważa, że przejście na stołek kierownika to awans i rozwój. Wprost przeciwnie - to cofanie się w swoim polu zawodowym. To kompletnie inna profesja!

            Pamiętam jak kiedyś przeczytałem wpis jakiegoś wojującego programisty "Co? 10 lat doświadczenia i nadal klepie kod??? Powinien być przynajmniej kierownikiem projektu!". Niestety nie. Kierownik projektu to zupełnie inny zawód od programisty, wymaga zupełnie innych umiejętności. W mojej firmie pracuje 65-letni programista i "nadal klepie kod", bo jest w tym genialny i żaden młodziak nie ma nawet procenta jego umiejętności. Dla niego awans na kierownika projektu byłby kompletną degradacją. Nie pojmuję dlaczego firmy strzelają sobie w kolano i awansują najlepszych fachowców na kierowników, a potem pracować nie ma komu, bo nowi pracownicy wszystko chrzanią, nie mają już takich umiejętności. Zarządzaniem niech się zajmą specjaliści od zarządzania.
            • green.amber Re: Wiedza bezużyteczna 21.03.20, 10:56
              kevinjohnmalcolm napisał:

              > Wiele osób uważa, że przejście na stołek kierownika to awans i rozwój. Wprost
              > przeciwnie - to cofanie się w swoim polu zawodowym. To kompletnie inna profesj
              > a!

              ano, ale są też mistrzowie stwarzania iluzji bycia fachowcami (taka jedna doprowadza mnie do szału, aż się zastanawiam nad zmianą roboty, bo mi coraz bardziej nerwów i życia szkoda, zwłaszcza w obliczu korony wink) tylko w celu wskoczenia na stołek, ten Twój dziesięcioletni wygląda na niezbyt w tym skutecznego najwyraźniej wink
              a firmy to robią, bo dużo znasz przypadków, kiedy fachowiec zarabia więcej od swojego szefa?? dlatego to robią, ma być gratyfikacja a jeśli to rzeczywiście fachowiec z poczuciem odpowiedzialności za robotę, to dla niego mordęga, do tego jak już masz w cv kierownicze stanowisko to nie jest łatwo znaleźć robotę na stanowisku, które rekruterom wydaje się niższe... wink

              > Pamiętam jak kiedyś przeczytałem wpis jakiegoś wojującego programisty "Co? 10 l
              > at doświadczenia i nadal klepie kod??? Powinien być przynajmniej kierownikiem p
              > rojektu!". Niestety nie. Kierownik projektu to zupełnie inny zawód od program
              > isty, wymaga zupełnie innych umiejętności. W mojej firmie pracuje 65-letni pro
              > gramista i "nadal klepie kod", bo jest w tym genialny i żaden młodziak nie ma n
              > awet procenta jego umiejętności. Dla niego awans na kierownika projektu byłby
              > kompletną degradacją. Nie pojmuję dlaczego firmy strzelają sobie w kolano i aw
              > ansują najlepszych fachowców na kierowników, a potem pracować nie ma komu, bo n
              > owi pracownicy wszystko chrzanią, nie mają już takich umiejętności. Zarządzani
              > em niech się zajmą specjaliści od zarządzania.




              --
              Nie można mieć w życiu wszystkiego, ale można mieć wszystko, co jest potrzebne do szczęścia. Rzecz w tym, by wiedzieć, co jest nam do tego szczęścia potrzebne.
            • agnes_gray Re: Wiedza bezużyteczna 21.03.20, 12:56
              Prawdę mówiąc aspektu zarządzania czy kierowania nie brałam za bardzo pod uwagę w swoich rozważaniach, a może powinnam...
              W sumie nigdy w nie pracowałam w większej firmie, gdzie byłaby taka hierarchia, jaka jest w tej ewentualnej nowej pracy, więc w sumie nie do końca wiem, jak to wygląda w praktyce sad
    • searam Re: Wiedza bezużyteczna 24.03.20, 22:04
      Etat wprowadzi cie w zabojczy konformizm.Staniesz sie podwladna,a twoje kompetencje zostana wysmiane...oraz zignorowane.
      I zaplaczesz nad soba po jakims czasie , mowiac..: "Po co mi to bylo..."
      Stay free...
    • prawda_we_mgle Re: Wiedza bezużyteczna 24.03.20, 22:23
      Etat Ci zawęzi horyzonty - to jest pewne.
      Ale z drugiej strony stabilna praca, stabilna kasa, stałe godziny.
      Całe życie to bilans zysków i strat...

      Jak jesteś młoda - warto się szarpać dla tych "horyzontów"... jak czujesz się już zmęczona - czas przejść na spokojniejsze wody i rozwijać swoją wiedzę w innych kierunkach, wcale nie zawodowych... Znaleźć rzeczy, które sprawiają ci przyjemność, a pracę traktować tylko jak źródło utrzymania...
      Życie ma swoje etapy... myślę, że sama musisz odpowiedzieć sobie na pytanie, czy masz dość i czas na kolejny. Uczciwie posłuchać siebie, a jak już zdecydujesz - nie rozpamiętywać i nie żałowaćsmile
        • obrotowy otoz to... 25.03.20, 15:18
          agnes_gray napisała:
          > właśnie mam wrażenie, że już wystarczająco te horyzonty poszerzyłam, a teraz cz
          > as, żeby trochę pożyć swoim życiem i poszukać przyjemności gdzieś indziej smile


          dobrze to obie (Panie / dziewczyny) ujelyscie...

          w pewnym wieku, robota i dochod "z doskoku" meczy i pora isc na etat...

          a co do wiedzy bezuzytecznej - no coz tak czasem przy "zakrecie zyciowym" bywa....

          dodam dla ilustracji, ze 5 razy zmienialem w zyciu mieszkanie (a i kraje tez...) i za kazdym razem czesc starych rzeczy/mebli musialem wyrzucic , lub sprzedac - bo do nastepnego nie pasowaly, lub nie byly mi wiecej potrzebne...
        • prawda_we_mgle Re: Wiedza bezużyteczna 25.03.20, 23:37
          agnes_gray napisała:

          > właśnie mam wrażenie, że już wystarczająco te horyzonty poszerzyłam, a teraz cz
          > as, żeby trochę pożyć swoim życiem i poszukać przyjemności gdzieś indziej smile

          no to myślę, że już Ci się odpowiedź klaruje w głowiesmile... Tak, przychodzi moment, że człowiek w pewnych dziedzinach życia chce stabilizacji...
          moment, gdy nic już sobie ani komuś nie musisz udowadniać...
          wyskakujesz sobie z karuzeli i spokojnie idziesz pospacerować … i patrzysz na karuzelę z nostalgią, ale już nie czujesz żalu że cię tam nie ma, tylko cieszysz się nowymi doznaniami spokojnego wieczornego spaceru … i to jest fajne ...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka