Dodaj do ulubionych

Miłość w czasach epidemii.

29.03.20, 17:58
Tak z ciekawości, sprowokowana tym, że ludzie przekładają terminy ślubów z powodu epidemii i niemożności urządzenia wesela, zapytuje, czy jeśli mielibyście termin ślubu to przekładalibyście?
Ja nie, wzięłabym ślub i bez wesela. Później, gdy kurz by opadł zrobiłabym przyjecie i tyle.
Nigdy już nie będzie jak wcześniej.
Nie pracuje. Nie wiem kiedy wrócę do pracy. Zastanawiam się jednak jak to będzie wyglądało. Potem.
Obserwuj wątek
    • dolores2222 Re: Miłość w czasach epidemii. 29.03.20, 18:06
      Chyba każdy myślący się zastanawia...
      Ja pracuję zdalnie. Jutro zaczynam 3 tydz. Nie jest łatwo ze względu na chory umysł mojej PP, która wszystkim dokłada pracy tym, jak obejść jej durne pomysły suspicious Aż strach pomyśleć, co będzie po weekendzie, bo mam wrażenie, że w domu piekielnie się nudzi. Jeszcze zwlekam z uznaniem jej za socjopatkę tongue_out
      Odpowiadając na pytanie, to nie przekładałabym. Kiedy przypomnę sobie, jakie trudności pokonaliśmy z moim byłym, żeby się pobrać... Wiem, że obecnie są inne, specyficzne. Ale jeśli dwoje ludzi chce, to jakie znaczenie ma wesele lub jego brak? Ja pamiętam, że wtedy oddałabym wiele, żeby tego wesela nie robić. Ale byłam za głupia, żeby postawić się rodzinie.
    • szarlotka_ja Re: Miłość w czasach epidemii. 29.03.20, 18:10
      Ja w ogóle nie rozumiem organizowania hucznych wesel, często na kredyt...
      Co do pracy, to niestety od wtorku pracuję zdalnie i to jest istny koszmar sad.
      Musiałam udostępnić prywatny numer, prywatny mail etc. Ludzie kompletnie nie przejmują się tym, że np. pod telefonem pełnię dyżur od tej do tej. Oni dzwonią non stop... nawet dzisiaj crying.
      Jak to się wszystko skończy to chyba będę musiała nr tel zmienić, czego nie chcę robić, bo mam ten numer od zawsze sad.
    • green.amber Re: Miłość w czasach epidemii. 29.03.20, 20:05
      ślub cywilny to jak mi się wydaje min. 5 osób, coś słyszałam o zakazie zgromadzeń i że 5 osób to może uczestniczyć w pogrzebie... może śluby są już odwołane odgórnie?? ale ponieważ mnie ten temat nie dotyczy to nie sprawdzałam a może też już działają zdalnie wink

      --
      Zważaj na swoje myśli, ponieważ one stają się twoimi słowami. Zważaj na swoje słowa, ponieważ one stają się twoimi uczynkami. Zważaj na swoje uczynki, gdyż one stają się twoimi nawykami. Zważaj na swoje nawyki, gdyż one stają się twoim charakterem. A twój charakter staje się twoim przeznaczeniem.
        • marcepanka313 Re: Miłość w czasach epidemii. 30.03.20, 19:59
          Ale co jest teraz takiego okropnego?Co Tobie aż tak bardzo ciąży? Był,jest czas, żeby przyzwyczajać się do tego co jest, co będzie. Trzeba uważać, to oczywiste, ale minie. A kiedy minie.... to nie pozostanie nic innego tylko żyć dalej. Owszem, może dla kogoś ten okres być większą bądź mniejszą traumą, ale nie pierwszą w życiu.
          Wierzę w to, że ludzie żyć będą w miarę możliwości (osobistych, gospodarczych, psychicznych) normalnie, a może nawet przez czas jakiś bardziej intensywnie, żeby poczuć życie.
          Trzeba to przetrwać, przeczekać....
          • margott_2 Re: Miłość w czasach epidemii. 30.03.20, 20:40
            marcepanka313 napisała:

            > Ale co jest teraz takiego okropnego?Co Tobie aż tak bardzo ciąży? Był,jest czas
            > , żeby przyzwyczajać się do tego co jest, co będzie. Trzeba uważać, to oczywist
            > e, ale minie. A kiedy minie.... to nie pozostanie nic innego tylko żyć dalej. O
            > wszem, może dla kogoś ten okres być większą bądź mniejszą traumą, ale nie pierw
            > szą w życiu.

            Dokładnie

            > Wierzę w to, że ludzie żyć będą w miarę możliwości (osobistych, gospodarczych,
            > psychicznych) normalnie, a może nawet przez czas jakiś bardziej intensywnie, że
            > by poczuć życie.
            > Trzeba to przetrwać, przeczekać....

            Przewartościuje się to życie. Każda bolesna zmiana przewartościowuje. Już drobiazgi przestają mieć znaczenie. Jeszcze niektórzy próbują opowiadać jak im ciężko z powodu zamkniętych sklepów, ale większość słucha tego z politowaniem. Najtrudniej znieść niepewność i utratę kontroli.
            • marcepanka313 Re: Miłość w czasach epidemii. 30.03.20, 21:20
              margott_2 napisała:

              >
              > Przewartościuje się to życie. Każda bolesna zmiana przewartościowuje. Już drobi
              > azgi przestają mieć znaczenie.

              To prawda, bo są rzeczy ważne i ważniejsze.


              Jeszcze niektórzy próbują opowiadać jak im ciężk
              > o z powodu zamkniętych sklepów, ale większość słucha tego z politowaniem.

              Można dać radę, można.... jeśli trzeba

              Najtr
              > udniej znieść niepewność i utratę kontroli.

              W( takim zwykłym) życiu mimo wszystko też nie zawsze wszystko można kontrolować.

              I jeszcze taka świadomość, że czegoś nie wolno....
          • sza.aliczek Re: Miłość w czasach epidemii. 30.03.20, 23:33
            Źle napisałam. Ja nie wiem czy się dostosuję. O sobie myślałam i niepotrzebnie przeszłam w liczbę mnogą.
            Co mi ciąży? - teraz? - ogrom pracy. Jestem zmęczona. Okazało się, że mam wiele braków, które teraz zgrzytają, a wcześniej nie były potrzebne. To na teraz. Boję się o moją matkę, bo jest w strefie ryzyka. To taki realny strach. I o kilka innych osób. Niedawna dotarło do mnie, że ludzie odchodzą na Covid19.
            Czy aby się odliczymy?
            Nie, czasu nie było. Poszło w błyskawicznym tempie.
            To zawieszenie to nie do czerwca przecież. Chyba nikt o zdrowych zmysłach nie jest w stanie stwierdzić, kiedy się zakończy ten nienormalny stan. Myślę, że na długo odeszła od nas, a na pewno ode mnie, nonszalancja i przekonanie, że ogarniam. I już bardzo tęsknię do normalności.

            Piszecie sklepy. Sklepów też mi żal. Żal wysiłku jaki włożono w budowę własnego bytu, który nagle poszedł w siną dal.
            Przeczekać ... ile ? No oczywiście że tyle, ile będzie trzeba. Tylko co to za życie...
            Uważam, ze jest naprawdę ciężko.

            • marcepanka313 Re: Miłość w czasach epidemii. 31.03.20, 08:05
              sza.aliczek napisała:

              > Źle napisałam. Ja nie wiem czy się dostosuję. O sobie myślałam i niepotrzebnie
              > przeszłam w liczbę mnogą.

              Nie o to chodzi, że źle, Po prostu tak czujesz. Ludzie się różnią odpornością na stres, strach.
              Ja tak mam, że trzymam się w garści, głowa zajmuje się jakimiś innymi rzeczami, wiem też że potem organizm to jakoś odreaguje.

              > Co mi ciąży? - teraz? - ogrom pracy. Jestem zmęczona. Okazało się, że mam wiel
              > e braków, które teraz zgrzytają, a wcześniej nie były potrzebne. To na teraz.

              Ale zobacz w jakim stresie są osoby, które nie pracują zdalnie, dla których to też jest nowe doświadczenie. To też jest zmęczenie połączone z jakimiś obawami.

              B
              > oję się o moją matkę, bo jest w strefie ryzyka. To taki realny strach. I o kilk
              > a innych osób. Niedawna dotarło do mnie, że ludzie odchodzą na Covid19.

              Większość osób ma kogoś ze strefy ryzyka, bo i wiekowo i dodatkowe obciążenia chorobami.


              > Czy aby się odliczymy?
              > Nie, czasu nie było. Poszło w błyskawicznym tempie.
              > To zawieszenie to nie do czerwca przecież.

              Ale przecież to nie stało się z dnia na dzień. Chiny, potem dopiero Europa.Tylko nie każdy zdawał sobie sprawę, nie wierzył, że może dotrzeć i do nas. W Europie już przypadki były, a ludzie w dalszym ciągu wyjeżdżali tam, gdzie było realne zagrożenie.


              Myślę, że na
              > długo odeszła od nas, a na pewno ode mnie, nonszalancja i przekonanie, że ogarn
              > iam.

              Może tu jest pies pogrzebany, ja już od dłuższego czasu mam świadomość, że nie ogarniam, że nie wszystko zależy ode mnie,że plany niekoniecznie się realizują.

              I już bardzo tęsknię do normalności.
              >
              > Piszecie sklepy. Sklepów też mi żal. Żal wysiłku jaki włożono w budowę własneg
              > o bytu, który nagle poszedł w siną dal.
              > Przeczekać ... ile ? No oczywiście że tyle, ile będzie trzeba. Tylko co to za ż
              > ycie...

              Ja z kolei tak sobie myślę, że podobnie myśleli ludzie w czasie wojny. Moi dziadkowie. Też plany, też normalność, młodość, perspektywy na coś. Nie różnili się od nas. I przez czas wojny i po wojnie tracili, umierali, ale też kochali, pracowali,mieli nadzieję że kiedyś to minie.

              > Uważam, ze jest naprawdę ciężko.

              Ale będzie lżej.... smile

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka