Dodaj do ulubionych

Przyjaciele, znajomi...

22.05.20, 18:05
Przyjaciele, znajomi - tacy, którzy się interesują, co u Was słychać, dzwonią, piszą, żeby pogadać, zaktualizować wieści itp.
Macie takich ludzi wokół siebie?

Obserwuj wątek
      • agnes_gray Re: Przyjaciele, znajomi... 22.05.20, 19:09
        no właśnie sad

        Wiem, ktoś powie - zadzwoń pierwsza - owszem, dzwonię, ale jeśli od powiedzmy roku dzwonię tylko ja do kogoś, a na telefon w drugą stronę się doczekać nie mogę, to już nie wiem, czy tego kogoś w ogóle obchodzi, co się u mnie dzieje sad

        Jak to kiedyś powiedziała jedna moja ciocia drugiej: "ale wiesz, że telefon działa w obie strony?"...
        • nerw_rdzeniowy Re: Przyjaciele, znajomi... 23.05.20, 22:47
          A ja mam paru serdecznych kolegów ale najczęściej ja się z nimi kontaktuje. Oni rzadko się kontaktują ale to z prostego powodu maja dzieci, żony i nie maja za bardzo czasu ale wiem, że dalej jesteśmy kumplami. Oni mają teraz inne priorytety a ja nie mam taki los starego kawalera.
    • kevinjohnmalcolm Re: Przyjaciele, znajomi... 22.05.20, 19:17
      Miałem takiego kumpla. Nie, to nie był kumpel! To był Największy Przyjaciel. Zginął w wypadku 8 lat temu sad

      Od tamtej pory totalna pustka.

      Dopiero 3 miesiące temu poznałem fajnego gościa, który już po paru tygodniach awansował na stanowisko kumpla. Poza nim jednak nadal pustynia...
    • anirat Re: Przyjaciele, znajomi... 22.05.20, 22:30
      Mam kilku, ale bardziej chyba znajomych, nie wiem, czy w sytuacjach alarmowych mogłabym na nich liczyć, nie sprawdzałam, myślę, że tak. Tak myślę, że dwie osoby. Nie są to przyjaciółki, nie wszystko o mnie wiedzą, nie wszystko bym im powierzyła. Nie zgadzamy się we wszystkim, ale jednak czasem mogę na nie liczyć.
    • prawda_we_mgle Re: Przyjaciele, znajomi... 22.05.20, 23:59
      Różne chłopy od czasu do czasu się odzywają sprawdzić kontrolnie, czy mi się nie odwidziało i czy dalej ich nie chcę... albo czy już jestem na tyle zmęczona poszukiwaniami "tego jedynego", że się złamię i będę miała ochotę na chwileczkę zapomnienia. Oczywiście robią to w bardzo zaowalowany sposób (kulturalnych mam kolegów), ale nie żyję 15 lat wink
      Koleżanki to może ze 3-4... To i tak sporo...
      Moim zdaniem ludzie widzą np. na fejsie ze żyjesz, że wstawiasz głupoty (czyli żadne nieszczęście cię nie dopadło)… i to wystarcza...
      Widzę po sobie. Odkąd mam fejsa - mniej dzwonię do koleżanek. racje miał ten co powiedział, że to są media ANTYspołecznościowe...
      • letniaburza77 Re: Przyjaciele, znajomi... 23.05.20, 09:00
        prawda_we_mgle napisała:

        > Różne chłopy od czasu do czasu się odzywają sprawdzić kontrolnie, czy mi się ni
        > e odwidziało i czy dalej ich nie chcę... albo czy już jestem na tyle zmęczona p
        > oszukiwaniami "tego jedynego", że się złamię i będę miała ochotę na chwileczkę
        > zapomnienia. Oczywiście robią to w bardzo zaowalowany sposób (kulturalnych mam
        > kolegów), ale nie żyję 15 lat wink
        >

        Reklama dźwignią handlu .wink
      • sza.aliczek Re: Przyjaciele, znajomi... 23.05.20, 10:41
        Nie polubiłam fb. nie moje narzędzie.
        musiałam niedawno uruchomić, gdyż do czegoś tam potrzebowałam - przyjęłam do znajomych kilka osób z pracy (no przecież nie wypada...) - ale generalnie strasznie to nudne. Filmiki i zdjecia: kultura obrazkowa : / I te przeobrzydliwe serduszka czy też łapki. Każdemu daję prawo do chwil infantylizmu : ) - ale jednak tylko chwil : )
      • prawda_we_mgle Re: Przyjaciele, znajomi... 23.05.20, 23:16
        trzy_krzyzyki napisała:

        > Dużo samotności wśród samotnych. Smutne takie jednak.

        Może, ale z drugiej strony utrzymywanie zbyt wielu kontaktów jest po prostu męczące i jałowe... Dzwonienie dla zasady... żeby podtrzymać znajomość... Od kiedy poszłam w minimalizm (w każdej sferze życia) podtrzymuję tylko naprawdę "ważne" znajomości...
        I żeby nie było, że jestem taka oblegana przez "pukających" wink... każdy ma chyba takie osoby do których co jakiś czas puka, bo czuje, że gdyby dać sobie szansę, to mogłoby wydarzyć się coś ważnego... nie tylko do mnie pukają, ja też mam takiego do którego (serca) pukam, gdy jestem sama.
          • prawda_we_mgle Re: Przyjaciele, znajomi... 24.05.20, 00:14
            trzy_krzyzyki napisała:

            > I coś z tego pukania wink kiedyś wynikło?


            Tak. Dwa razy (niepotrzebniewink) weszłam do tej samej rzeki... ale widać musiało tak być, może nie byłam pewna decyzji, może musiałam przeżyć to, co potem przyniósł los, aby doświadczać i dojrzewać jako "jednostka ludzka… smile
            A z mojego pukania to nie wink tongue_out … ale często w życiu bywa, że jeśli ktoś cię chce - ty nie czujesz "tego czegoś", a znowu czujesz do tych, co cię nie chcą... Aż wreszcie spotykasz takiego, co się wzajemnie chcecie wink ... ale nawet to nie gwarantuje sukcesu w miłości big_grin big_grin
                    • obrotowy dlaczego nie ? 24.05.20, 16:57
                      trzy_krzyzyki napisała:
                      > Wprawdzie mało jest udanych wieloletnich par, ale podejrzewam że oni nie mają tak pesymistycznego spojrzenia na to wszystko


                      zle podejrzewasz.

                      spedzilem ze Slubna pare DEKAD i jak mialem, tak mam pesymistyczne spojrzenie na to wszystko.

                      - ale mam tez i rozum.

                      zamienic zla babe - na jeszcze gorsza - to zaden problem (wiem, znam po rozwodzacych sie kolegach)
                      • trzy_krzyzyki Re: dlaczego nie ? 24.05.20, 17:26
                        Twój związek to chyba trudno nazwać udanym. To raczej układ finansowy. Dawno się nie kochacie. Jest Wam wygodnie pod względem materialnym. Ona wie o kochankach i ma to gdzieś. Tobie się nie chce robić zamieszania w życiu bo nie potrafisz pokochać szczerze kobiety.

                        --
                        DOM WARIATÓW
                      • trzy_krzyzyki Re: dlaczego nie ? 24.05.20, 17:43
                        obrotowy napisał:

                        > trzy_krzyzyki napisała:
                        > > Wprawdzie mało jest udanych wieloletnich par, ale podejrzewam że oni nie
                        > mają tak pesymistycznego spojrzenia na to wszystko
                        >
                        >
                        > zle podejrzewasz.
                        >
                        > spedzilem ze Slubna pare DEKAD i jak mialem, tak mam pesymistyczne spojrzenie n
                        > a to wszystko.
                        >
                        > - ale mam tez i rozum.
                        >
                        > zamienic zla babe - na jeszcze gorsza - to zaden problem (wiem, znam po rozwod
                        > zacych sie kolegach)


                        No i nie potrafisz być sam. Boisz się tego

                        --
                        DOM WARIATÓW
                        • obrotowy dlatego nie :) 24.05.20, 20:56
                          trzy_krzyzyki napisała:
                          > No i nie potrafisz być sam. Boisz się tego


                          Potrafie, i Nie boje sie , tylko nie chce...
                          we dwoje (z "siostra") zyc latwiej i wygodniej, zwlaszcza jak ma sie wspolne dzieci - to i im oszczedza sie klopotow.

                          i strona calkiem praktyczna, ale codziennie wazna - ludzie dziela sie obowiazkami.
                          • trzy_krzyzyki Re: dlatego nie :) 24.05.20, 23:43
                            Dzieci to jest jest wymówka. Im zależy na szczęśliwych rodzicach po prostu.
                            Sugerujesz że żona Cię nie kręci jako kobieta, ale czy zawsze tak było? Czy po pierwszych latach jak już minęła faza największej fascynacji zamiast pogłębiać więź w innych obszarach związku postanowiłeś szukać wrażeń na zewnątrz związku.

                            --
                            DOM WARIATÓW
                            • obrotowy nie wszyscy lubia... 25.05.20, 10:35
                              skakac na "gleboka wode".

                              czy to tak trudno zrozumiec, ze niektorzy (poprzez zimna kalkulacje)

                              wola spokoj i wygode (bo awantur nie ma) , zamiast rzucac sie w szarpiacy nerwy proces rozwodowy - po ktorym wcale nie wiadomo, czy czeka po nim spokoj i szczescie - czy tylko smutek w samotnosci ?

                    • prawda_we_mgle Re: bo... 25.05.20, 10:07
                      Oczywiście, że nie. ja pisze tylko o tym ostatnim fragmencie "umierania związku", przed rozwodem...
                      Przecież jak w małżeństwie jest ok, to ludzie są szczęśliwi po prostu... I ja przez wiele lat byłam.
    • zmyslowy_taniec Re: Przyjaciele, znajomi... 25.05.20, 20:57
      Ja Niestety nie mam takiej osoby. W większości przypadków to ja pierwszy piszę co słuchać, jak sobie radzisz w czasie pandemii itp. Uważam, że fajnie jak ktoś czasem zainteresuje naszym losem. Posiadanie kogoś takiego to wielki skarb.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka