Dodaj do ulubionych

Taka tam złota myśl...

04.06.20, 22:40
...na czwartek wink.

https://scontent-vie1-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/101556667_2986812341394612_5622116120359075840_n.jpg?_nc_cat=102&_nc_sid=ca434c&_nc_ohc=FFcUrCrDELUAX-Eccft&_nc_ht=scontent-vie1-1.xx&oh=4ed45f0f4adbf3f35ba919728d650cb2&oe=5F005CE4
Obserwuj wątek
    • samysliciel Re: Taka tam złota myśl... 05.06.20, 05:17
      ... że tylko z pozoru, wszystko jest do "przeskoczenia" i prędzej czy później jakieś różnice dadzą o sobie znać:
      - światopoglądowe
      - kulturowe
      - temperamentu
      - wieku
      - wyglądu
      - najbliższego otoczenia

      Zastanawiam się, czy mimo występowania któryś z ww. można mówić o zdrowym kompromisie, na ile to wszystko można/powinno się poukładać aby nie wyjść na egoistę, czy z drugiej strony, nie zatracić siebie, nie oddać kontroli nad własnym życiem. Uczymy się całe życie i co z tego wynika? Zawsze pojawią się jakieś luki, nie uchroni to przed problemami, ba, czasem większa wiedza na dany temat, wyższa świadomość tylko przeszkadza. Bądź tutaj mądry i pisz wiersze. Zmęczony jestem, najłatwiej w obecnej sytuacji jest chyba uwierzyć w przeznaczenie, niepowiązane ze ślepym losem, lecz decyzjami podjętymi w życiu, że to wszystko jednak ma sens i ukształtuje się się jak należy. Pora w końcu iść spać.
      • anirat Re: Taka tam złota myśl... 05.06.20, 08:29
        Przez pół swojego życia wierzyłam, ze wszystko ma swoje znaczenie, przeznaczenia, itd. Że wszystko się jakoś samo potoczy oczywiście w pożądanym kierunku. Potem wydawało mi się, że mam wypływ na to co się dzieje w moim życiu i myślałam, ze sama chcąc i starając się mogę coś zmienić. Nie zmieniłam chociaż starałam się przez 10 lat swojego życia. Teraz uważam , że nie ma praznaczenia, nie mamy wpływu na niektóre rzeczy i sprawy. Życie to kolejno następujące po sobie zbiegi okoliczności i przypadków. Teraz odpuściłam.
        Rozległym tematem jest kwestia kompromisu, który wg mnie ma jakieś granice. Trzeba w tym wszystkim, obojętnie na jakim etapie nie zatracić siebie.
          • prawda_we_mgle Re: Taka tam złota myśl... 05.06.20, 12:39
            kevinjohnmalcolm napisał:

            > anirat napisała:
            >
            > > nie ma praznaczenia, nie mamy wpływu na niektóre rzeczy i sprawy.
            > > Życie to kolejno następujące po sobie zbiegi okoliczności i przypadków.
            >
            > 10/10
            > Sama prawda.

            A ja jednak jestem zdania, że to, że myślimy że coś jest wynikiem zbiegów okoliczności i przypadków wynika tylko z tego, że jeszcze nie jesteśmy w stanie dostrzec sensu/schematu/przeznaczenia...
            Uważam, że nie ma przypadków - wszystko dzieje się po coś... abyśmy wzrastali i rozwijali się jako jednostka ludzka.
            • samysliciel Re: Taka tam złota myśl... 05.06.20, 13:46
              prawda_we_mgle napisała:

              > Uważam, że nie ma przypadków - wszystko dzieje się po coś

              założenie, że coś jest wynikiem przypadku, nie wyklucza że jest po coś, wszystko z naszego otoczenia wpływa na człowieka

              • prawda_we_mgle Re: Taka tam złota myśl... 05.06.20, 14:38
                samysliciel napisał:

                > prawda_we_mgle napisała:
                >
                > > Uważam, że nie ma przypadków - wszystko dzieje się po coś
                >
                > założenie, że coś jest wynikiem przypadku, nie wyklucza że jest po coś, wszystk
                > o z naszego otoczenia wpływa na człowieka

                Ok, to inaczej. Wierzę w ciągi przyczynowo-skutkowe... Że dane wydarzenie nie jest dziełem przypadku, tylko my po prostu nie dostrzegamy przyczyn... A że wszystko wpływa na człowieka, to ok.
            • sza.aliczek Re: Taka tam złota myśl... 08.06.20, 17:37
              Uważam, że nie ma przypadków - wszystko dzieje się po coś... abyśmy wzrastali i rozwijali się jako jednostka ludzka.
              ---------
              czasem zastanawiam się, czy to jest bardziej dorabianie ideologii post factum? czy zaklinanie rzeczywistości. i nie : ) - nie docinam się choć pewnie kategorycznie brzmię. tak się tylko zastanawiam : )
      • margott_2 Re: Taka tam złota myśl... 05.06.20, 09:48
        samysliciel napisał:

        Zmęczony jeste
        > m, najłatwiej w obecnej sytuacji jest chyba uwierzyć w przeznaczenie, niepowiąz
        > ane ze ślepym losem, lecz decyzjami podjętymi w życiu, że to wszystko jednak ma
        > sens i ukształtuje się się jak należy.

        Albo i niewink Z podjętymi decyzjami jest tak, że jakąkolwiek podejmiesz to i tak będziesz to sobie racjonalizował.
      • prawda_we_mgle Re: Taka tam złota myśl... 05.06.20, 09:56
        samysliciel napisał:

        > ... że tylko z pozoru, wszystko jest do "przeskoczenia" i prędzej czy później j
        > akieś różnice dadzą o sobie znać:
        > - światopoglądowe
        > - kulturowe
        > - temperamentu
        > - wieku
        > - wyglądu
        > - najbliższego otoczenia

        Wierzę w świętą moc rozmowy i kompromisu wink


        > Zastanawiam się, czy mimo występowania któryś z ww. można mówić o zdrowym kompr
        > omisie, na ile to wszystko można/powinno się poukładać aby nie wyjść na egoistę
        > , czy z drugiej strony, nie zatracić siebie, nie oddać kontroli nad własnym życ
        > iem. Uczymy się całe życie i co z tego wynika? Zawsze pojawią się jakieś luki,
        > nie uchroni to przed problemami, ba, czasem większa wiedza na dany temat, wyższ
        > a świadomość tylko przeszkadza. Bądź tutaj mądry i pisz wiersze. Zmęczony jeste
        > m, najłatwiej w obecnej sytuacji jest chyba uwierzyć w przeznaczenie, niepowiąz
        > ane ze ślepym losem, lecz decyzjami podjętymi w życiu, że to wszystko jednak ma
        > sens i ukształtuje się się jak należy. Pora w końcu iść spać.

        Moim zdaniem przeznaczenie umożliwi to, że będzie możliwy zdrowy kompromis. Jeśli macie być dla siebie tylko nauką - kompromis nie wystarczy, będzie za dużo bólu/trudności.
        Wierzę w to, że wiele między ludźmi zależy od tego, w jakim celu jakiś człowiek pojawił się w naszym życiu - czy żeby dać nam trochę ukojenia, czy trudne doświadczenie...
        • samysliciel Re: Taka tam złota myśl... 05.06.20, 13:42
          prawda_we_mgle napisała:

          > Wierzę w to, że wiele między ludźmi zależy od tego, w jakim celu jakiś człowiek
          > pojawił się w naszym życiu - czy żeby dać nam trochę ukojenia, czy trudne dośw
          > iadczenie...

          o, i to jest bardzo ciekawa myśl
        • obrotowy jak tu juz ktos napisal: 05.06.20, 16:04
          prawda_we_mgle napisała:
          > Wierzę w świętą moc rozmowy i kompromisu wink


          tez - ale wiem, ze sa tego granice.

          jezeli stanowska sa zblizone - to tak.

          jezeli sa jednak np. antagonistyczne - to jak je wyposrodkowac ?


          PS. A tu moja "Zlota mysl" praktykowana od jakiegos czasu w roznych sytuacjach i z roznymi ludzmi.

          jezeli nie mozna sie dogadac - to stwierdzam. "pozostanmy przy swoich zdaniach. ja przy swoim i Ty przy swoim"

          - to sprawdza sie w praktyce , bo nie dochodzi do awantur, czy bijatyk.

          i wtedy ludzie sie przynajmniej toleruja, lub pokojowo sie od siebie oddalaja.


      • gwen75 Re: Taka tam złota myśl... 07.06.20, 14:54
        samysliciel napisał:

        > ... że tylko z pozoru, wszystko jest do "przeskoczenia" i prędzej czy później j
        > akieś różnice dadzą o sobie znać:
        > - światopoglądowe
        > - kulturowe
        > - temperamentu
        > - wieku
        > - wyglądu
        > - najbliższego otoczenia
        >
        > Zastanawiam się, czy mimo występowania któryś z ww. można mówić o zdrowym kompr
        > omisie, na ile to wszystko można/powinno się poukładać aby nie wyjść na egoistę
        > , czy z drugiej strony, nie zatracić siebie, nie oddać kontroli nad własnym życ
        > iem. Uczymy się całe życie i co z tego wynika? Zawsze pojawią się jakieś luki,
        > nie uchroni to przed problemami, ba, czasem większa wiedza na dany temat, wyższ
        > a świadomość tylko przeszkadza.

        Według mnie podstawowym problemem jest fałszywe przekonanie, że ludzie powinni łączyć się w pary. Że to zapewnia szczęście i poczucie bezpieczeństwa.
        Ludzie marzą o szczęściu i chcą mieć jego pewność. Rzekomą pewność ma dać ślub.
        W sumie względną pewność można osiągnąć, ale tylko wtedy, gdy nie idzie się na skróty. Ślub to droga na skróty.
        Z ludźmi najlepiej wchodzić w interakcję z pozycji wolności. Czyli spotykam się i rozmawiamy dopóki ktoś nie zacznie próbować ograniczać mojej wolności. Wtedy zwiększam dystans. Wolności nie wolno sprzedać za seks wink Wolności nie wolno sprzedać za czyjąś akceptację wink Wolność to wartość, która w konsekwencji daje szczęście, jeśli człowiek już się upora z "demonami przeszłości" wink
        Dlatego też wyższa świadomość będzie przeszkadzała we wchodzeniu w związki i bardzo dobrze wink
        • obrotowy i suplement do niej :) 07.06.20, 17:25
          gwen75 napisał:
          > Dlatego też wyższa świadomość będzie przeszkadzała we wchodzeniu w związki i ba
          > rdzo dobrze wink


          piszesz o tych z bardzo wysokim poziomem samoswiadomosci - potrafiacych zyc samemu - a tych niewielu...

          zdecydowana wiekszosc to ci "przecietni". wprawdzie tez nie sa pewni, ze zwiazek gwarantuje szczescie

          ale przynajmniej wskazuje do niego droge...
        • marcepanka313 Re: Taka tam złota myśl... 07.06.20, 19:41
          gwen75 napisał:

          >
          > Według mnie podstawowym problemem jest fałszywe przekonanie, że ludzie powinni
          > łączyć się w pary. Że to zapewnia szczęście i poczucie bezpieczeństwa.
          > Ludzie marzą o szczęściu i chcą mieć jego pewność. Rzekomą pewność ma dać ślub.
          > W sumie względną pewność można osiągnąć, ale tylko wtedy, gdy nie idzie się na
          > skróty. Ślub to droga na skróty.
          > Z ludźmi najlepiej wchodzić w interakcję z pozycji wolności. Czyli spotykam się
          > i rozmawiamy dopóki ktoś nie zacznie próbować ograniczać mojej wolności. Wtedy
          > zwiększam dystans. Wolności nie wolno sprzedać za seks wink Wolności nie wolno
          > sprzedać za czyjąś akceptację wink Wolność to wartość, która w konsekwencji daje
          > szczęście, jeśli człowiek już się upora z "demonami przeszłości" wink
          > Dlatego też wyższa świadomość będzie przeszkadzała we wchodzeniu w związki i ba
          > rdzo dobrze wink


          A ja w stu procentach, całkowicie i bez najmniejszych wątpliwości.... się z Tobą nie zgodzę.... wink
        • kevinjohnmalcolm Re: Taka tam złota myśl... 07.06.20, 20:27
          gwen75 napisał:

          > Wolności nie wolno sprzedać za seks wink
          > Wolności nie wolno sprzedać za czyjąś akceptację wink
          > Wolność to wartość, która w konsekwencji daje szczęście

          Zgadzam sie w 100%.
          Nie pojmuję dlaczego większość ludzi w związku tak usilnie dąży do ograniczenia wolności drugiej osoby. Uważają że to ich własność? Że po ślubie mają obowiązek wyłącznie wokół nich skakać?

          Znalazłem kiedyś w internecie taką wypowiedź. Dotyczy ona akurat kobiet, ale jest uniwersalna, można ją zastosować do wszystkich:

          Młode dziewczyny wymagają, żeby "ich" mężczyzna był silny jak Schwarzenegger, mądry jak Einstein, przystojny jak ... (no, tu ideały zmieniają się często. Kiedyś to był Sean Connery), zręczny jak olimpijski gimnastyk, odważny jak alpinista, no i jeszcze bogaty. Ale nie myślą o tym, czy potrafią swojemu ideałowi dorównać na którymkolwiek polu. One są wspaniałe z definicji. I mają jeszcze jedną osobliwą cechę: Jeśli któraś złowi np. himalaistę, to potem o niczym bardziej nie marzy, niż o tym, żeby przestał chodzić po górach.
            • kevinjohnmalcolm Re: Taka tam złota myśl... 07.06.20, 20:58
              marcepanka313 napisała:

              > Ludzie są różni....wady mają TEŻ mężczyzni....


              Zauważ, że też to wyraźnie podkreśliłem w moim komentarzu. Nikt nie jest święty.

              Boli mnie to, że to ograniczanie wolności i skracanie smyczy jest to tak powszechne. Jeżeli trafią na siebie dwie osoby, które szanują wzajemnie swoją wolność, to taki związek przetrwa bardzo długo, ale to rzadkość. Jak wygląda rzeczywistość, wiemy wszyscy doskonale.

              Osobiście temat mnie dotyczy, bo znalezienie osoby o takim podejściu jakie mam ja czy Gwen, ale w wydaniu żeńskim i na dodatek stanu wolnego, okazuje się być niezmiernie trudne.
              • marcepanka313 Re: Taka tam złota myśl... 07.06.20, 21:23
                Znalezienie odpowiedniej osoby jest generalnie trudne.
                Dla każdego co innego może być trudne czy nie do przeskoczenia.
                Tu każdy jest dorosły i ma swoje racje, wynikające z doświadczenia/życzenia.
                Ale im mniej oczekiwań tym mniej rozczarowań.... Ale to ja.... wink

              • prawda_we_mgle Re: Taka tam złota myśl... 08.06.20, 09:23
                kevinjohnmalcolm napisał:

                > Boli mnie to, że to ograniczanie wolności i skracanie smyczy jest to tak powsze
                > chne. Jeżeli trafią na siebie dwie osoby, które szanują wzajemnie swoją wolnoś
                > ć, to taki związek przetrwa bardzo długo, ale to rzadkość.

                No ja myślę, że większość facetów uważa jednak, że dla nas (kobiet) "przyporządkowanie pod danego mężczyznę" to jest takie hohowink. "On" z którym się spotykam, na moją prośbę o pomoc, odpowiedział, że nie ma jak, a jak się w widoczny sposób zasmuciłam, to powiedział "a wiesz - powiedziałem w rozmowie z Maćkiem (jakiś tam kumpel) że mam dziewczynę!".
                Naprawdę się zdziwiłam... To chyba miało być pocieszenie? Że mi nie pomoże, ale za to "jestem czyjaś" (wtf??).
                Bo tak - jak jestem czyjąś dziewczyną, to (dla niego) oczywiste, że się już z innymi spotykać nie mogę, ale męskiej pomocy to też nie uzyskam, no i co teraz?? tongue_out.
                Jpdl... Gdzie moja wolność? big_grin
                • gwen75 Re: Taka tam złota myśl... 08.06.20, 11:07
                  Ja się zastanawiam na jakiej podstawie oczekujesz od niego pomocy wink
                  To chyba nie ma być służący? wink

                  prawda_we_mgle napisała:

                  > w widoczny sposób zasmuciłam

                  To była jakaś gra? wink
                  Bo szczere to chyba nie było wink
                  • prawda_we_mgle Re: Taka tam złota myśl... 08.06.20, 11:25
                    gwen75 napisał:

                    > Ja się zastanawiam na jakiej podstawie oczekujesz od niego pomocy wink
                    > To chyba nie ma być służący? wink

                    Poprosiłam o pomoc po prostu, bo sobie z czymś nie radzę. Ty nigdy bliskich osób nie prosisz o pomoc?

                    > prawda_we_mgle napisała:
                    > > w widoczny sposób zasmuciłam
                    >
                    > To była jakaś gra? wink
                    > Bo szczere to chyba nie było wink

                    Ja nie gram, jestem z natury bardzo prostolinijna. Szczerze się zasmuciłam, bo nie znajduję rozwiązania... A że mam dość plastyczną gębę, to wszystko po niej widać.
                    • gwen75 Re: Taka tam złota myśl... 08.06.20, 11:38
                      prawda_we_mgle napisała:

                      > Poprosiłam o pomoc po prostu, bo sobie z czymś nie radzę. Ty nigdy bliskich osó
                      > b nie prosisz o pomoc?

                      Czasem proszę (rzadko), ale się nie zasmucam jak mi odmawiają. Bo mają prawo do odmowy.
                            • sza.aliczek Re: Taka tam złota myśl... 08.06.20, 17:46
                              > Dorosła jesteś, na pewno sobie jakoś poradzisz smile

                              Oczywiście, że tak... całe życie sobie radzę wink

                              Poradzisz sobie Mgła, jak nie sama, to ktoś obcy Ci pomoże. : )
                              -----
                              Tak na marginesie: dłuższy czas nie byłam na forum i pozapominałam, co można tuprzeczytać ; )
                              • prawda_we_mgle Re: Taka tam złota myśl... 08.06.20, 18:51
                                sza.aliczek napisała:

                                > Poradzisz sobie Mgła, jak nie sama, to ktoś obcy Ci pomoże. : )

                                Oczywiście, że tak. Tylko mam przemyślenia, po co mi w takim razie "związek" (który on już chce ogłaszać wszem i wobec, a ja jeszcze nie wiem co to jest, to, co nas łączy)... Jakkolwiek człowiek próbowałby być altruistą, brak równowagi w dawaniu i braniu między dwojgiem ludzi z czasem rodzi frustrację...
                                Dostaję tylko seks, to chyba lepiej zamiast się frustrować - przejść na "przyjaźń" i ją doceniać niczego nie oczekując, a rodzące się uczucia zamrozić rozsądkiem tongue_out
                                Ło jeeza, a taka byłam pewna, że nigdy nie pójdę tą drogą... "Tyle wiemy o sobie, na ile nas sprawdzono" tongue_out
                                • margott_2 Re: Taka tam złota myśl... 08.06.20, 19:49
                                  prawda_we_mgle napisała:

                                  > sza.aliczek napisała:
                                  >
                                  > > Poradzisz sobie Mgła, jak nie sama, to ktoś obcy Ci pomoże. : )
                                  >
                                  > Oczywiście, że tak. Tylko mam przemyślenia, po co mi w takim razie "związek"
                                  (k
                                  > tóry on już chce ogłaszać wszem i wobec, a ja jeszcze nie wiem co to jest, to,
                                  > co nas łączy)... Jakkolwiek człowiek próbowałby być altruistą, brak równowagi w
                                  > dawaniu i braniu między dwojgiem ludzi z czasem rodzi frustrację...
                                  > Dostaję tylko seks,

                                  Słabo. Z mojego punktu widzenia oczywiście. To zdaje się krótka znajomość to dopytam. W czym przejawia się ta nierównowaga? Rozumiem, że sugerujesz, że Ty dajesz więcej. Co?

                                  to chyba lepiej zamiast się frustrować - przejść na "przyja
                                  > źń" i ją doceniać niczego nie oczekując, a rodzące się uczucia zamrozić rozsądk
                                  > iem tongue_out

                                  Jak ktoś potrafi się przyjaźnić z byłym kochankiem. Ja nie potrafię. To zbyt intymne, ale to oczywiście znowu tylko mój punkt widzenia. Pewnie dlatego statystyczna Polka ma 4-ch kochanków a ja ciągle pod kreskąwink. Lubię ludzi i lubię się z nimi przyjaźnić, a związek intymny mi to wyklucza z automatu.


                                  > Ło jeeza, a taka byłam pewna, że nigdy nie pójdę tą drogą... "Tyle wiemy o sobi
                                  > e, na ile nas sprawdzono" tongue_out
                                  • prawda_we_mgle Re: Taka tam złota myśl... 08.06.20, 20:25
                                    margott_2 napisała:

                                    > Jak ktoś potrafi się przyjaźnić z byłym kochankiem. Ja nie potrafię. To zbyt in
                                    > tymne, ale to oczywiście znowu tylko mój punkt widzenia. Pewnie dlatego statyst
                                    > yczna Polka ma 4-ch kochanków a ja ciągle pod kreskąwink. Lubię ludzi i lubię się
                                    > z nimi przyjaźnić, a związek intymny mi to wyklucza z automatu.

                                    No to może ja jestem dziwna. Dawny seks w żadnym razie nie wyklucza mi przyjaźni... Mam dobre relacje z byłym mężem oraz przyjaźnie się (to za dużo - koleguję) z dwoma moimi "byłymi". oczywiście o odnowieniu intymnych relacji z nimi nie ma mowy - umiem zamknąć tą klapkę w głowie i nie ma "zmiłuj". Zostaje czyste uczucie przyjaźni - są mi bliscy, jako ludzie, interesuje mnie ich los.
                                    • kevinjohnmalcolm Re: Taka tam złota myśl... 08.06.20, 20:49
                                      prawda_we_mgle napisała:

                                      > Mam dobre relacje z byłym mężem oraz przyjaźnie się (to za dużo - koleguję
                                      > ) z dwoma moimi "byłymi"


                                      Jest takie powiedzenie: "nieważne jak zaczynasz, ważne jak kończysz".
                                      Jeżeli ktoś potrafi zachować ludzkie kontakty z byłymi, to bardzo dobrze o takiej osobie świadczy. Włosy na głowie stają dęba jak się patrzy na pary, które się nienawidzą i wzajemnie niszczą gdy związek się rozpada, jak podkładają sobie świnie, dopuszczają się oszustw przed sądem, powołują "świadków" którzy poświadczają nieprawdę, przekupują obrońców drugiej strony lub sędziów, itd. To nie związek do tego doprowadził, te osoby od początku takie były, tylko się maskowały.

                                      Przed wejściem w jakikolwiek związek warto posłuchać co dana osoba mówi o byłym partnerze. Jeżeli same negatywy - uciekać gdzie pieprz rośnie!
                                      • prawda_we_mgle Re: Taka tam złota myśl... 08.06.20, 21:04
                                        kevinjohnmalcolm napisał:

                                        > Jest takie powiedzenie: "nieważne jak zaczynasz, ważne jak kończysz".
                                        > Jeżeli ktoś potrafi zachować ludzkie kontakty z byłymi, to bardzo dobrze o taki
                                        > ej osobie świadczy. Włosy na głowie stają dęba jak się patrzy na pary, które s
                                        > ię nienawidzą i wzajemnie niszczą gdy związek się rozpada, jak podkładają sobie
                                        > świnie, dopuszczają się oszustw przed sądem, powołują "świadków" którzy poświa
                                        > dczają nieprawdę, przekupują obrońców drugiej strony lub sędziów, itd. To nie
                                        > związek do tego doprowadził, te osoby od początku takie były, tylko się maskowa
                                        > ły.
                                        > Przed wejściem w jakikolwiek związek warto posłuchać co dana osoba mówi o byłym
                                        > partnerze. Jeżeli same negatywy - uciekać gdzie pieprz rośnie!

                                        Dokładnie. Ja nie pielęgnuję urazy i nie podsycam w sobie żadnych złych uczuć. Nie znam nienawiści i uważam, że to moje największe osiągnięcie życiowe w kwestii samodoskonalenia. Plus dar od losu...
                                        I tak samo zapala mi się czerwona lampka, gdy ktoś klnie na "byłych".
                                        • margott_2 Re: Taka tam złota myśl... 08.06.20, 21:10
                                          Tylko, że to nie ma nic wspólnego z nadawaniem na byłych. Ja zwyczajnie, z żadnym się nie spotykam, nie pisuję esemesków( chyba, że zdawkowe, głównie grzeczne odpowiedzi) i o nich nie wspominam. Zatrzasnęłam przeszłość i jej nie ma.
                                          • prawda_we_mgle Re: Taka tam złota myśl... 08.06.20, 21:14
                                            margott_2 napisała:

                                            > Tylko, że to nie ma nic wspólnego z nadawaniem na byłych. Ja zwyczajnie, z żadn
                                            > ym się nie spotykam, nie pisuję esemesków( chyba, że zdawkowe, głównie grzeczne
                                            > odpowiedzi) i o nich nie wspominam. Zatrzasnęłam przeszłość i jej nie ma.

                                            Pewnie tak lepiej... ale ja się martwię, czy wszystko u nich ok... czy sobie dają radę...
                                            • prawda_we_mgle Re: Taka tam złota myśl... 08.06.20, 21:20
                                              prawda_we_mgle napisała:

                                              > Pewnie tak lepiej... ale ja się martwię, czy wszystko u nich ok... czy sobie da
                                              > ją radę...

                                              Były mąż był słaby psychicznie i bierny życiowo (stąd się o niego martwię), drugi ex jest alkoholikiem (martwię się czy się nie stoczy całkiem, a to dobry człowiek, wciąż mam nadzieję że zacznie się leczyć), a przy ostatnim zostawiłam serce... No i nie chcę ani nie potrafię się od nich całkiem odciąć.
                                              • margott_2 Re: Taka tam złota myśl... 08.06.20, 21:37
                                                prawda_we_mgle napisała:

                                                > prawda_we_mgle napisała:
                                                >
                                                > > Pewnie tak lepiej... ale ja się martwię, czy wszystko u nich ok... czy so
                                                > bie da
                                                > > ją radę...
                                                >
                                                > Były mąż był słaby psychicznie i bierny życiowo (stąd się o niego martwię), dru
                                                > gi ex jest alkoholikiem (martwię się czy się nie stoczy całkiem, a to dobry czł
                                                > owiek, wciąż mam nadzieję że zacznie się leczyć), a przy ostatnim zostawiłam se
                                                > rce... No i nie chcę ani nie potrafię się od nich całkiem odciąć.

                                                Martwisz się i chcesz wiedzieć co u nich a po co? Jak się któryś potknie to pobiegniesz ratować? Dorosłych ludzi? A to dla nich dobre?
                                                • prawda_we_mgle Re: Taka tam złota myśl... 08.06.20, 22:15
                                                  margott_2 napisała:

                                                  > Martwisz się i chcesz wiedzieć co u nich a po co? Jak się któryś potknie to pob
                                                  > iegniesz ratować? Dorosłych ludzi? A to dla nich dobre?

                                                  To tak jak z lisem w Małym Księciu... trudno to wytłumaczyć... Jak kogoś kiedyś oswoiłam, ta osoba jest mi bliska, nie potrafię ot tak odciąć jej i udawać że nie istnieje...
                                                  Nie wiem, czy pobiegnę ratować... ale przynajmniej będę wspierać mentalnie... I cieszyć się ich radością - jeśli będą szczęśliwi... Wiem, że to brzmi naiwnie, ale tak po prostu ze mną jest.
                                                  • prawda_we_mgle Re: Taka tam złota myśl... 08.06.20, 22:21
                                                    O, to, tak czuję:

                                                    XXI
                                                    Wtedy pojawił się lis.

                                                    - Dzień dobry - powiedział lis.

                                                    - Dzień dobry - odpowiedział grzecznie Mały Książę i obejrzał się, ale nic nie dostrzegł.

                                                    - Jestem tutaj - posłyszał głos - pod jabłonią!

                                                    - Ktoś ty? - spytał Mały Książę. - Jesteś bardzo ładny...

                                                    - Jestem lisem - odpowiedział lis.

                                                    - Chodź pobawić się ze mną - zaproponował Mały Książę. - Jestem taki smutny...

                                                    - Nie mogę bawić się z tobą - odparł lis. - Nie jestem oswojony.

                                                    - Ach, przepraszam - powiedział Mały Książę. Lecz po namyśle dorzucił: - Co znaczy "oswojony"?

                                                    - Nie jesteś tutejszy - powiedział lis. - Czego szukasz?

                                                    - Szukam ludzi - odpowiedział Mały Książę. - Co znaczy "oswojony"?

                                                    - Ludzie mają strzelby i polują - powiedział lis. - To bardzo kłopotliwe. Hodują także kury, i to jest interesujące. Poszukujesz kur?

                                                    - Nie - odrzekł Mały Książę. - Szukam przyjaciół. Co znaczy "oswoić"?

                                                    - Jest to pojęcie zupełnie zapomniane - powiedział lis. - "Oswoić" znaczy "stworzyć więzy".

                                                    - Stworzyć więzy?

                                                    - Oczywiście - powiedział lis. - Teraz jesteś dla mnie tylko małym chłopcem, podobnym do stu tysięcy małych chłopców. Nie potrzebuję ciebie. I ty mnie nie potrzebujesz. Jestem dla ciebie tylko lisem, podobnym do stu tysięcy innych lisów. Lecz jeżeli mnie oswoisz, będziemy się nawzajem potrzebować. Będziesz dla mnie jedyny na świecie. I ja będę dla ciebie jedyny na świecie.

                                                    - Zaczynam rozumieć - powiedział Mały Książę. - Jest jedna róża... zdaje mi się, że ona mnie oswoiła...

                                                    - To możliwe - odrzekł lis. - Na Ziemi zdarzają się różne rzeczy...

                                                    - Och, to nie zdarzyło się na Ziemi - powiedział Mały Książę.

                                                    Lis zaciekawił się:

                                                    - Na innej planecie?

                                                    - Tak.

                                                    - A czy na tej planecie są myśliwi?

                                                    - Nie.

                                                    - To wspaniałe! A kury?

                                                    - Nie.

                                                    - Nie ma rzeczy doskonałych - westchnął lis i zaraz powrócił do swej myśli: - Życie jest jednostajne. Ja poluję na kury, ludzie polują na mnie. Wszystkie kury są do siebie podobne i wszyscy ludzie są do siebie podobni. To mnie trochę nudzi. Lecz jeślibyś mnie oswoił, moje życie nabrałoby blasku. Z daleka będę rozpoznawał twoje kroki - tak różne od innych. Na dźwięk cudzych kroków chowam się pod ziemię. Twoje kroki wywabią mnie z jamy jak dźwięki muzyki. Spójrz! Widzisz tam łany zboża? Nie jem chleba. Dla mnie zboże jest nieużyteczne. Łany zboża nic mi nie mówią. To smutne! Lecz ty masz złociste włosy. Jeśli mnie oswoisz, to będzie cudownie. Zboże, które jest złociste, będzie mi przypominało ciebie. I będę kochać szum wiatru w zbożu...

                                                    Lis zamilkł i długo przypatrywał się Małemu Księciu.

                                                    - Proszę cię... oswój mnie - powiedział.

                                                    - Bardzo chętnie - odpowiedział Mały Książę - lecz nie mam dużo czasu. Muszę znaleźć przyjaciół i nauczyć się wielu rzeczy.

                                                    - Poznaje się tylko to, co sie oswoi - powiedził lis. - Ludzie mają zbyt mało czasu, abu cokolwiek poznać. Kupują w sklepach rzeczy gotowe. A ponieważ nie ma magazynów z przyjaciółmi, więc ludzie nie mają przyjaciół. Jeśli chcesz mieć przyjaciela, oswój mnie!

                                                    - A jak się to robi? - spytał Mały Książę.

                                                    - Trzeba być bardzo cierpliwym. Na początku siądziesz w pewnej odległości ode mnie, ot tak, na trawie. Będę spoglądać na ciebie kątem oka, a ty nic nie powiesz. Mowa jest źródłem nieporozumień. Lecz każdego dnia będziesz mógł siadać trochę bliżej...

                                                    Następnego dnia Mały Książę przyszedł na oznaczone miejsce.

                                                    - Lepiej jest przychodzić o tej samej godzinie. Gdy będziesz miał przyjść na przykład o czwartej po południu, już od trzeciej zacznę odczuwać radość. Im bardziej czas będzie posuwać się naprzód, tym będę szczęśliwszy. O czwartej będę podniecony i zaniepokojony: poznam cenę szczęścia! A jeśli przyjdziesz nieoczekiwanie, nie będę mógł się przygotowywać... Potrzebny jest obrządek.

                                                    - Co znaczy "obrządek"? - spytał Mały Książę.

                                                    - To także coś całkiem zapomnianego - odpowiedział lis. - Dzięki obrządkowi pewien dzień odróżnia się od innych, pewna godzina od innych godzin. Moi myśliwi, na przykład, mają swój rytuał. W czwartek tańczą z wioskowymi dziewczętami. Stąd czwartek jest cudownym dniem! Podchodzę aż pod winnice. Gdyby myśliwi nie mieli tego zwyczaju w oznaczonym czasie, wszystkie dni byłyby do siebie podobne, a ja nie miałbym wakacji.

                                                    W ten sposób Mały Książę oswoił lisa. A gdy godzina rozstania była bliska, lis powiedział:

                                                    - Ach, będę płakać!

                                                    - To twoja wina - odpowiedział Mały Książę - nie życzyłem ci nic złego. Sam chciałeś, abym cię oswoił...

                                                    - Oczywiście - odparł lis.

                                                    - Ale będziesz płakać?

                                                    - Oczywiście.

                                                    - A więc nic nie zyskałeś na oswojeniu?

                                                    - Zyskałem coś ze względu na kolor zboża - powiedział lis, a później dorzucił: - Idź jeszcze raz zobaczyć róże. Zrozumiesz wtedy, że twoja róża jest jedyna na świecie. Gdy przyjdziesz pożegnać się ze mną, zrobię ci prezent z pewnej tajemnicy.

                                                    Mały Książę poszedł zobaczyć się z różami.

                                                    - Nie jesteście podobne do mojej róży, nie macie jeszcze żadnej wartości - powiedział różom. Nikt was nie oswoił i wy nie oswoiłyście nikogo. Jesteście takie, jakim był dawniej lis. Był zwykłym lisem, podobnym do stu tysięcy innych lisów. Lecz zrobiłem go swoim przyjacielem i teraz jest dla mnie jedyny na świecie.

                                                    Róże bardzo się zawstydziły.

                                                    - Jesteście piękne, lecz próżne - powiedział im jeszcze. - Nie można dla was poświęcić życia. Oczywiście moja róża wydawałaby się zwykłemu przechodniowi podobna do was. Lecz dla mnie ona jedna ma większe znaczenie niż wy wszystkie razem, ponieważ ją właśnie podlewałem. Ponieważ ją przykrywałem kloszem. Ponieważ ją właśnie osłaniałem. Ponieważ właśnie dla jej bezpieczeństwa zabijałem gąsienice (z wyjątkiem dwóch czy trzech, z których chciałem mieć motyle). Ponieważ słuchałem jej skarg, jej wychwalań się, a czasem jej milczenia. Ponieważ... jest moją różą.

                                                    Powrócił do lisa.

                                                    - Żegnaj - powiedział.

                                                    - Żegnaj - odpowiedział lis. - A oto mój sekret. Jest bardzo prosty: dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu.

                                                    - Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu - powtórzył Mały Książę, aby zapamiętać.

                                                    - Twoja róża ma dla ciebie tak wielkie znaczenie, ponieważ poświęciłeś jej wiele czasu.

                                                    - Ponieważ poświęciłem jej wiele czasu... - powtórzył Mały Książę, aby zapamiętać.

                                                    - Ludzie zapomnieli o tej prawdzie - rzekł lis. - Lecz tobie nie wolno zapomnieć. Stajesz się odpowiedzialny na zawsze za to, co oswoiłeś. Jesteś odpowiedzialny za twoją różę.

                                                    - Jestem odpowiedzialny za moją różę... - powtórzył Mały Książę, aby zapamiętać.
                                                  • kevinjohnmalcolm Re: Taka tam złota myśl... 09.06.20, 09:55
                                                    prawda_we_mgle napisała:

                                                    > Ludzie mają zbyt mało czasu, abu cokolwiek poznać.
                                                    > Kupują w sklepach rzeczy gotowe. A ponieważ nie ma
                                                    > magazynów z przyjaciółmi, więc ludzie nie mają przyjaciół.


                                                    Jakie to przerażające czytać to teraz tutaj w Anglii. Autor nie miał chyba pojęcia jak te słowa będą aktualne 80 lat po napisaniu.
                                • sza.aliczek Re: Taka tam złota myśl... 08.06.20, 20:18
                                  daj spokój. większej bzdury nie czytałam od stuleci .... że niby osoba w związku nie musi poczuwać się do pomocy! idiotyzm głęboki jak studnia : (
                                  ludzie po to się schodzą, by ze sobą być. a jest się w dobrym i złym.
                  • marcepanka313 Re: Taka tam złota myśl... 08.06.20, 19:57
                    gwen75 napisał:

                    > Ja się zastanawiam na jakiej podstawie oczekujesz od niego pomocy wink
                    > To chyba nie ma być służący? wink

                    Ręce opadają wink
                    Po mojemu bez względu czy to jest partner, dobry znajomy, znajomy....? (no tu bym się zastanowiła) jeśli wiem, że mogę pomóc, mimo, że nie prosi o tę pomoc z różnych powodów to nie traktowałabym tego jako wykorzystanie czy nadużycie. Nie muszę.... tylko chcę.
                    Chociaż sama rzeczywiście mam problem, żeby prosić o cokolwiek, to jednak (może to jest zbyt naiwne) jestem wyczulona na kogoś,na czyjejś problemy. Jeśli nie możesz liczyć na kogoś bliskiego, to na kogo możesz liczyć?
                    Ja nie jestem teoretykiem i patrząc realnie w razie jakiegoś unieruchomienia, choroby gdyby ktoś poprosił Cię o pomoc, to przy mocno rozwiniętej samoświadomości poczułbyś się służącym?
                    A jeszcze nie dalej jak wczoraj widziałam jakąś akcję, gdzie ludzie zupełnie bezinteresownie, robili jakieś pompki, żeby zebrać pieniądze dla chorego dziecka.... To mnie tak podbudowało, rozmiękczyło, że ludzie potrafią bezinteresownie bez względu na wiek, bez potrzeby lansu, bez zastanawiania się, bez wydumanych haseł po prostu coś zrobić dla drugiego człowieka. Ehhhh....

                    • prawda_we_mgle Re: Taka tam złota myśl... 08.06.20, 20:12
                      marcepanka313 napisała:

                      > gwen75 napisał:
                      >
                      > > Ja się zastanawiam na jakiej podstawie oczekujesz od niego pomocy wink
                      > > To chyba nie ma być służący? wink
                      >
                      > Ręce opadają wink
                      > Po mojemu bez względu czy to jest partner, dobry znajomy, znajomy....? (no tu b
                      > ym się zastanowiła) jeśli wiem, że mogę pomóc, mimo, że nie prosi o tę pomoc z
                      > różnych powodów to nie traktowałabym tego jako wykorzystanie czy nadużycie. Nie
                      > muszę.... tylko chcę.
                      > Chociaż sama rzeczywiście mam problem, żeby prosić o cokolwiek, to jednak (może
                      > to jest zbyt naiwne) jestem wyczulona na kogoś,na czyjejś problemy. Jeśli nie
                      > możesz liczyć na kogoś bliskiego, to na kogo możesz liczyć?
                      > Ja nie jestem teoretykiem i patrząc realnie w razie jakiegoś unieruchomienia, c
                      > horoby gdyby ktoś poprosił Cię o pomoc, to przy mocno rozwiniętej samoświadomoś
                      > ci poczułbyś się służącym?

                      No w punkt. Nie oczekuję, ale mam nadzieję na pomoc od bliskiej osoby...czy to takie nienormalne w dzisiejszych czasach?
                      On "ma dziewczynę" (chwali się przed znajomymi), ale czy ja "mam chłopaka"? wink

                      i ktoś tam na górze zapytał, czy czuję, ze daję więcej... tak - tak czuję.
                    • gwen75 Re: Taka tam złota myśl... 08.06.20, 22:40
                      marcepanka313 napisała:

                      > Po mojemu bez względu czy to jest partner, dobry znajomy, znajomy....? (no tu b
                      > ym się zastanowiła) jeśli wiem, że mogę pomóc, mimo, że nie prosi o tę pomoc z
                      > różnych powodów to nie traktowałabym tego jako wykorzystanie czy nadużycie. Nie
                      > muszę.... tylko chcę.
                      > Chociaż sama rzeczywiście mam problem, żeby prosić o cokolwiek, to jednak (może
                      > to jest zbyt naiwne) jestem wyczulona na kogoś,na czyjejś problemy.

                      To jest naprawdę bardzo szlachetne z Twojej strony, brawo! wink

                      > Jeśli nie
                      > możesz liczyć na kogoś bliskiego, to na kogo możesz liczyć?

                      Niedawno poznana osoba to już ktoś bliski? wink

                      > Ja nie jestem teoretykiem i patrząc realnie w razie jakiegoś unieruchomienia, c
                      > horoby gdyby ktoś poprosił Cię o pomoc, to przy mocno rozwiniętej samoświadomoś
                      > ci poczułbyś się służącym?

                      Nie.

                      > A jeszcze nie dalej jak wczoraj widziałam jakąś akcję, gdzie ludzie zupełnie be
                      > zinteresownie, robili jakieś pompki, żeby zebrać pieniądze dla chorego dziecka.
                      > ... To mnie tak podbudowało, rozmiękczyło, że ludzie potrafią bezinteresownie b
                      > ez względu na wiek, bez potrzeby lansu, bez zastanawiania się, bez wydumanych h
                      > aseł po prostu coś zrobić dla drugiego człowieka. Ehhhh....

                      Też mi się bardzo podobała ta akcja, jest świetna!

                      A teraz na temat... wink
                      Pomoc innym to fajna sprawa. A najfajniejsza jest pomoc niewymuszona, czyniona z chęcią.
                      Dlatego należy uszanować czyjąś decyzję, że nie pomoże. Nieważne z jakiego powodu. To jest osobista sprawa danej osoby.
                      Nie można się z tego powodu obrażać, dąsać, oceniać tego itd.
                      I dobrze też być realistą, czyli czytać między wierszami. Ktoś być może potrzebuje frajera? wink Albo "sprytna" kobieta chciałaby przetestować wybranka "jak bardzo mu na niej zależy". Nie wolno się łapać na takie tricki wink Naiwność to grzech smile
                      • prawda_we_mgle Re: Taka tam złota myśl... 08.06.20, 22:43
                        gwen75 napisał:

                        > I dobrze też być realistą, czyli czytać między wierszami. Ktoś być może potrzeb
                        > uje frajera? wink Albo "sprytna" kobieta chciałaby przetestować wybranka "jak ba
                        > rdzo mu na niej zależy". Nie wolno się łapać na takie tricki wink Naiwność to gr
                        > zech smile

                        jesuuu, Gwen... kto cię tak skrzywdził! tongue_out
                        • koszmarna.baba Re: Taka tam złota myśl... 08.06.20, 23:19
                          gwen75 napisał:

                          > I dobrze też być realistą, czyli czytać między wierszami. Ktoś być może potrzeb
                          > uje frajera? Albo "sprytna" kobieta chciałaby przetestować wybranka "jak ba
                          > rdzo mu na niej zależy". Nie wolno się łapać na takie tricki Naiwność to gr
                          > zech

                          jesuuu, Gwen... kto cię tak skrzywdził!


                          Nikt. On już się taki urodził - egoistyczny narcyz.
                          I właśnie tak parszywie i przedmiotowo traktuje kobiety. Jak na takiego traficie wiejcie dziewczyny jak najdalej.
                      • marcepanka313 Re: Taka tam złota myśl... 09.06.20, 08:06
                        gwen75 napisał:

                        > marcepanka313 napisała:
                        >
                        > > Po mojemu bez względu czy to jest partner, dobry znajomy, znajomy....? (n
                        > o tu b
                        > > ym się zastanowiła) jeśli wiem, że mogę pomóc, mimo, że nie prosi o tę po
                        > moc z
                        > > różnych powodów to nie traktowałabym tego jako wykorzystanie czy nadużyci
                        > e. Nie
                        > > muszę.... tylko chcę.
                        > > Chociaż sama rzeczywiście mam problem, żeby prosić o cokolwiek, to jednak
                        > (może
                        > > to jest zbyt naiwne) jestem wyczulona na kogoś,na czyjejś problemy.
                        >
                        > To jest naprawdę bardzo szlachetne z Twojej strony, brawo! wink


                        Niepotrzebnie ironizujesz.
                        Ludzie są różni....są takie osoby, które nie chcą przyznawać się do kłopotu,bo wychodzą z różnych założeń.... nie chcę okazać się słaba, nie chcę się poddać, dam radę, nie chcę przysparzać kłopotu....
                        A sama forma pomocy nie musi być formą namacalną czy wymierną. Czasem ważna jest świadomość, że ktoś jest, że doradzi, że spojrzy na sytuację z innej perspektywy, że postawi do pionu
                        A jeśli kogoś znam dobrze czy bardzo dobrze .... to widać, że coś jest nie halo.
                        Nie mam potrzeby zbawienia całego świata.
                        Tu chodzi o osoby w jakiś sposób ważne w moim życiu

                        >
                        > Niedawno poznana osoba to już ktoś bliski? wink

                        Nie mówię o takich osobach....
                        chociaż można znać długo a niewiele o człowieku wiedzieć.


                        >
                        > Też mi się bardzo podobała ta akcja, jest świetna!


                        Tylko czy ktoś kto nie widzi problemu u osoby bliskiej, będzie w stanie pomóc osobie nieznajomej


                        >
                        > Pomoc innym to fajna sprawa. A najfajniejsza jest pomoc niewymuszona, czyniona
                        > z chęcią.

                        Ale przecież to napisałam.... Nie muszę, ale chcę.

                        > Dlatego należy uszanować czyjąś decyzję, że nie pomoże. Nieważne z jakiego powo
                        > du.

                        Akurat powód ma znaczenie. Jest różnica między tym, że pomóc nie potrafi, w danym momencie nie może, a tym, że po prostu mu się nie chce i ma mnie gdzieś.


                        > I dobrze też być realistą, czyli czytać między wierszami. Ktoś być może potrzeb
                        > uje frajera? wink

                        Tu się zgadzam.Są osoby, które nie wzbudzają zaufania.Sama miałam takie sytuacje.... kiedyś przyszła kobieta, która chciała wynająć mieszkanie, bo była w trudnej sytuacji osobistej. Mimo, że to była prawda, że w to akurat wierzyłam, to jednak przewidywałam (jak się potem to przewidywanie słusznym okazało ), że to nie jest dobry pomysł, że wynajęcie jej przyniesie więcej kłopotów niż korzyści.

                        Albo "sprytna" kobieta chciałaby przetestować wybranka "jak ba
                        > rdzo mu na niej zależy". Nie wolno się łapać na takie tricki wink Naiwność to gr
                        > zech smile

                        To nie kobieta wykorzystuje. To człowiek.
                        Płeć nie ma znaczenia.
                        • prawda_we_mgle Re: Taka tam złota myśl... 09.06.20, 08:55
                          marcepanka313 napisała:

                          > Akurat powód ma znaczenie. Jest różnica między tym, że pomóc nie potrafi, w dan
                          > ym momencie nie może, a tym, że po prostu mu się nie chce i ma mnie gdzieś.

                          No właśnie tego się obawiam, tego ostatniego...
                          No dalszy ciąg historii jest taki, że pan najpierw zapytał, czy nasze "spotkanie" jest aktualne (ale niee - to kobiety są interesownewink), a potem, gdy na koniec rozmowy się żegnałam, zapytał, czy sobie kogoś znalazłam do zrobienia tego. Odpowiedziałam, ze jeden kolega się zdeklarował że zrobi, tyle że przyjedzie z dziewczyną, bo ona jest zazdrosna... On na to, ze chętnie też wpadnie, wypijemy piwo... Ja na to, że przepraszam, ale będzie mi niezręcznie, że kolega robi, a mój chłop siedzi i pije piwo z dziewczynami... Powiedział: "no tak..."
                          No i tyle... Czułam się w tym wszystkim sama i to największy problem. Bo nie chcę się czuć sama, gdy jestem z kimśtongue_out
                          • gwen75 Re: Taka tam złota myśl... 09.06.20, 11:35
                            Kurczę, to mi trochę przypomina jakąś brazylijską telenowelę wink

                            Dziewczyna pilnuje swojego zaradnego i pomocnego chłopa, a Tobie nawet głupio się przyznać przed nimi, że masz swojego chłopa wink Nie ma czym zaimponować wink
                            • prawda_we_mgle Re: Taka tam złota myśl... 09.06.20, 11:59
                              gwen75 napisał:

                              > Kurczę, to mi trochę przypomina jakąś brazylijską telenowelę wink
                              > Dziewczyna pilnuje swojego zaradnego i pomocnego chłopa, a Tobie nawet głupio s
                              > ię przyznać przed nimi, że masz swojego chłopa wink Nie ma czym zaimponować wink

                              Nie Gwen, to nie telenowela, to życie... jakbyś mniej się asekurował, a więcej żył - to wiedziałbyś że ludzie takie sytuacje mają co dzień...
                              Nie mam potrzeby imponowania, a jeśli już to imponuję sobą, nie kimś.
                              Dziewczyny nie oceniam (nie znam jej), ukrainka złapała chłopa z polski - może to jej skarbwink.
                              Nie kwestia że się nie przyznaję że z kimś jestem, tylko uważam że po prostu to by była niekomfortowa sytuacja i dla niego, i dla mnie (bo ten co by robił to kolega, a nie robotnik)...
                              • gwen75 Re: Taka tam złota myśl... 09.06.20, 12:19
                                prawda_we_mgle napisała:

                                > jakbyś mniej się asekurował, a więcej
                                > żył - to wiedziałbyś że ludzie takie sytuacje mają co dzień...

                                Za takie "życie" to ja jednak podziękuję wink
                                Sytuacja była banalnie prosta. Zlecam pracę fachowcowi i po problemie.
                        • gwen75 Re: Taka tam złota myśl... 09.06.20, 11:21
                          marcepanka313 napisała:

                          > Niepotrzebnie ironizujesz.

                          Ty nie pozwoliłaś sobie wcześniej na ironię? wink

                          > Tu chodzi o osoby w jakiś sposób ważne w moim życiu

                          Ja pisałem o konkretnej sytuacji. A nie, że nie należy w ogóle pomagać.
                          Ponadto czasem "pomaganiem" wyrządza się innym krzywdę, bo się ich uczy bezradności.

                          > > Niedawno poznana osoba to już ktoś bliski? wink
                          >
                          > Nie mówię o takich osobach....

                          Przecież cały ten pod-wątek jest właśnie o takiej osobie.

                          > Tylko czy ktoś kto nie widzi problemu u osoby bliskiej, będzie w stanie pomóc o
                          > sobie nieznajomej

                          Chcesz to oceniać i wyrokować? Chcesz oceniasz po pozorach czy zadasz sobie trud rzetelnego zbadania kwestii?

                          > > Pomoc innym to fajna sprawa. A najfajniejsza jest pomoc niewymuszona, czy
                          > niona
                          > > z chęcią.
                          >
                          > Ale przecież to napisałam.... Nie muszę, ale chcę.

                          Tylko że ten pod-wątek nie jest o Tobie, tylko o pomaganiu w konkretnej sytuacji.

                          > Akurat powód ma znaczenie. Jest różnica między tym, że pomóc nie potrafi, w dan
                          > ym momencie nie może, a tym, że po prostu mu się nie chce i ma mnie gdzieś.

                          No może mu się nie chcieć (trzeba docenić szczerość), albo uznać, że Twój problem jest błahy albo wyssany z palca. Czy to na pewno będzie oznaczać, że ma Cię gdzieś?
                          Może odmowę traktujesz zbyt ambicjonalnie i czujesz się wtedy źle potraktowana? Jeśli tak, to może tu jest problem do przepracowania? wink

                          > To nie kobieta wykorzystuje. To człowiek.
                          > Płeć nie ma znaczenia.

                          A napisałem, że ma? To był tylko przykład.
                          • marcepanka313 Re: Taka tam złota myśl... 09.06.20, 11:46
                            gwen75 napisał:

                            >
                            > Ty nie pozwoliłaś sobie wcześniej na ironię? wink

                            A w życiu.... wink
                            >
                            > > Tu chodzi o osoby w jakiś sposób ważne w moim życiu
                            >
                            > Ja pisałem o konkretnej sytuacji.

                            A w tej konkretnej sytuacji? osoba też może być w jakiś sposób ważna.
                            A ja myślę, bo mogę tak myśleć, że czasem piszesz o konkretnej sytuacji, której zresztą nie znasz, a czasem uogólniasz.


                            A nie, że nie należy w ogóle pomagać.
                            > Ponadto czasem "pomaganiem" wyrządza się innym krzywdę, bo się ich uczy bezradn
                            > ości.


                            Tylko skąd masz pewność, że to jest właśnie ta sytuacja, że wyrządza krzywdę.... może właśnie ratuje przysłowiową skórę.



                            > > Tylko czy ktoś kto nie widzi problemu u osoby bliskiej, będzie w stanie p
                            > omóc o
                            > > sobie nieznajomej
                            >
                            > Chcesz to oceniać i wyrokować? Chcesz oceniasz po pozorach czy zadasz sobie tru
                            > d rzetelnego zbadania kwestii?


                            Nie wyrokuję.... pytam....wątpię.... bo może się okazać, że ktoś uzna, że taka pomoc może wyrządzić pomaganemu krzywdę.

                            >
                            > > > Pomoc innym to fajna sprawa. A najfajniejsza jest pomoc niewymuszon
                            > a, czy
                            > > niona
                            > > > z chęcią.
                            > >

                            >
                            > > Akurat powód ma znaczenie. Jest różnica między tym, że pomóc nie potrafi,
                            > w dan
                            > > ym momencie nie może, a tym, że po prostu mu się nie chce i ma mnie gdzie
                            > ś.
                            >
                            > No może mu się nie chcieć (trzeba docenić szczerość), albo uznać, że Twój probl
                            > em jest błahy albo wyssany z palca. Czy to na pewno będzie oznaczać, że ma Cię
                            > gdzieś?


                            Nie wmówisz mi, że to nie jest zlekceważenie

                            > Może odmowę traktujesz zbyt ambicjonalnie i czujesz się wtedy źle potraktowana?
                            > Jeśli tak, to może tu jest problem do przepracowania? wink

                            A podobno to nie jest wątek o mnie wink
                            >
                            > > To nie kobieta wykorzystuje. To człowiek.
                            > > Płeć nie ma znaczenia.
                            >
                            > A napisałem, że ma? To był tylko przykład.

                            A gdybyś tak dla równowagi użył przykładu, w którym to mężczyzna nie jest w porządku?
                            Może byłoby to bardziej wiarygodne. wink
                            • gwen75 Re: Taka tam złota myśl... 09.06.20, 12:04
                              marcepanka313 napisała:

                              > Nie wmówisz mi, że to nie jest zlekceważenie

                              Niekoniecznie.

                              > A podobno to nie jest wątek o mnie wink

                              Sama zaczęłaś robić odniesienia do swojej osoby.

                              > A gdybyś tak dla równowagi użył przykładu, w którym to mężczyzna nie jest w por
                              > ządku?
                              > Może byłoby to bardziej wiarygodne. wink

                              Równowaga jest cały czas zachowana. Drugą stronę oceniają kobiety.
                              Bardziej wiarygodny jest ten, kto jest bardziej logiczny wink
                              • marcepanka313 Re: Taka tam złota myśl... 09.06.20, 14:23
                                gwen75 napisał:

                                > marcepanka313 napisała:
                                >
                                > > Nie wmówisz mi, że to nie jest zlekceważenie
                                >
                                > Niekoniecznie.

                                No tak.... można to nazwać inną interpretacją sytuacji....

                                >
                                > > A podobno to nie jest wątek o mnie wink
                                >
                                > Sama zaczęłaś robić odniesienia do swojej osoby.


                                Bo nie teoretyzuję.



                                > > A gdybyś tak dla równowagi użył przykładu, w którym to mężczyzna nie jest
                                > w por
                                > > ządku?
                                > > Może byłoby to bardziej wiarygodne. wink
                                >
                                > Równowaga jest cały czas zachowana. Drugą stronę oceniają kobiety.

                                Nie mówimy o ocenie tylko o stosowaniu przykładu.... widzisz różnicę?







            • margott_2 Re: Taka tam złota myśl... 08.06.20, 19:54
              marcepanka313 napisała:

              > Jesteście wolni, nikt wam niczego nie ogranicza, nie narzuca.... szczęście aż
              > bije.... wink

              He, he, he...

              > Ludzie są różni....wady mają TEŻ mężczyzni.... że tak sobie pozwolę zauważyć. J
              > edne bardziej inne mniej akceptowalne....
        • prawda_we_mgle Re: Taka tam złota myśl... 08.06.20, 23:40
          gwen75 napisał:

          > Z ludźmi najlepiej wchodzić w interakcję z pozycji wolności. Czyli spotykam się
          > i rozmawiamy dopóki ktoś nie zacznie próbować ograniczać mojej wolności. Wtedy
          > zwiększam dystans. Wolności nie wolno sprzedać za seks wink Wolności nie wolno
          > sprzedać za czyjąś akceptację wink Wolność to wartość, która w konsekwencji daje
          > szczęście, jeśli człowiek już się upora z "demonami przeszłości" wink
          > Dlatego też wyższa świadomość będzie przeszkadzała we wchodzeniu w związki i ba
          > rdzo dobrze wink

          O rany! kolejny piewca "czystych relacji" big_grin Ludzie, co z wami, matka was za mało tuliła!?? tongue_out
          Większość piewców antyzwiązkowych dałoby się pokroić za znalezienie ciepłej kobiety o czystym sercu - chcącej ich kochać.. a gdy taką spotykają - odtrącają ją bojąc się zaangażowania i oddania, bo trzeba się trochę nagiąć...
          Relacje między ludźmi będą z czasem coraz płytsze, bliskość fizyczną zastąpią maszyny do seksu, bliskość emocjonalną się usunie - żeby przypadkiem nie bolało (Equlibrium)... Cuuudowny świat - mam nadzieję, że nie dożyję tego pięknego społeczeństwa przyszłości tongue_out, przypominającego Elojów z Wehikułu czasu Wellsa!
          • gwen75 Re: Taka tam złota myśl... 09.06.20, 00:06
            prawda_we_mgle napisała:

            > O rany! kolejny piewca "czystych relacji" big_grin Ludzie, co z wami, matka was za ma
            > ło tuliła!?? tongue_out

            Nie da się spokojniej rozmawiać? wink

            > Większość piewców antyzwiązkowych dałoby się pokroić za znalezienie ciepłej kob
            > iety o czystym sercu

            Póki umysły są wypełnione "związkowymi" stereotypami, póty serca nie mogą być czyste wink

            > Relacje między ludźmi będą z czasem coraz płytsze, bliskość fizyczną zastąpią m
            > aszyny do seksu, bliskość emocjonalną się usunie

            Teraz relacje są głębokie, a w związkach jest emocjonalna bliskość... taaa smile
          • kevinjohnmalcolm Re: Taka tam złota myśl... 09.06.20, 10:02
            prawda_we_mgle napisała:

            > O rany! kolejny piewca "czystych relacji" big_grin

            Buntoś, a Ty jesteś zwolenniczką takich związków jakie wszędzie wokół obserwujemy, w których jeden z partnerów prowadzi na smyczy drugiego i z czasem tę smycz skraca? Taki związek to patologia. Jak sama napisałaś dobry związek jest wtedy, gdy następuje równowaga sił. Następuje to wtedy, gdy żadna strona nie ogranicza wolności drugiej.
            • prawda_we_mgle Re: Taka tam złota myśl... 09.06.20, 11:21
              kevinjohnmalcolm napisał:

              > Buntoś, a Ty jesteś zwolenniczką takich związków jakie wszędzie wokół obserwuje
              > my, w których jeden z partnerów prowadzi na smyczy drugiego i z czasem tę smycz
              > skraca? Taki związek to patologia. Jak sama napisałaś dobry związek jest wte
              > dy, gdy następuje równowaga sił. Następuje to wtedy, gdy żadna strona nie ogra
              > nicza wolności drugiej.

              Kev, ale nie widzisz jeszcze po tym, co piszę, że ja nie jestem zwolenniczką ograniczania wolności, tylko po prostu związków między DWOJGIEM LUDZI gdzie nikt nikogo nie trzyma na smyczy, biegniemy obok siebie przez życie i podnosimy się wzajemnie, gdy ktoś upadnie.
              Żyjesz z kimś i ufnie możesz upaść do tyłu bo wiesz, że jest ktoś, kto cię złapie...

              Jednak wydaje mi się, że to co pisze Gwen jest już niezdrowe... takie typowe dla dzisiejszych czasów asekuranctwo i brak zwyczajnych ludzkich odruchów...
              • gwen75 Re: Taka tam złota myśl... 09.06.20, 11:50
                prawda_we_mgle napisała:

                > Jednak wydaje mi się, że to co pisze Gwen jest już niezdrowe... takie typowe dl
                > a dzisiejszych czasów asekuranctwo i brak zwyczajnych ludzkich odruchów...

                Oj oj, uważaj, bo zaraz zrobisz ze mnie jakiegoś zwyrodnialca wink
                  • gwen75 Re: Taka tam złota myśl... 09.06.20, 12:10
                    prawda_we_mgle napisała:

                    > Jeśli mam być szczera, to twoje podejście jest dla mnie bardzo niepokojące wink.
                    > Jeśli ludzkość pójdzie Twoim tropem - to mogiła ... tongue_out

                    Niepokojące może być dla kobiet i ja to rozumiem. Stracić władzę nad mężczyznami - to musi boleć wink
            • tzn.aga Re: Taka tam złota myśl... 09.06.20, 13:25
              Tylko, że WY macie za bardzo wrytą w głowę utratę tej wolności. Popadacie w obsesję.
              Potem zjawia się ktoś, kto nie chce was wziąć na smycz bo ceni sobie swoją autonomię i szanuje czyjąś, to wy od razu panika, jakieś ustawianie do pionu, gierki, pozy i robi się nieprzyjemnie.
              • kevinjohnmalcolm Re: Taka tam złota myśl... 09.06.20, 21:04
                tzn.aga napisała:

                > Tylko, że WY macie za bardzo wrytą w głowę utratę tej wolności. Popadacie w obs
                > esję.
                > Potem zjawia się ktoś, kto nie chce was wziąć na smycz bo ceni sobie swoją auto
                > nomię i szanuje czyjąś, to wy od razu panika, jakieś ustawianie do pionu, gierk
                > i, pozy i robi się nieprzyjemnie.


                A skąd takie daleko idące wnioski? Nic na ten temat w mojej wypowiedzi nie było.
                  • kevinjohnmalcolm Re: Taka tam złota myśl... 09.06.20, 22:12
                    tzn.aga napisała:

                    > W twojej jednej może nie ale w wielu waszych już tak.
                    > Wnioski z obserwacji i niedawnych doświadczeń.

                    Opowiesz o tym?
                    Nie wyobrażam sobie jak ktoś szukający osoby poważnie podchodzącej do związku i nie ograniczającej drugiej osoby może nagle odrzucać taką osobę gdy ją spotka.
                    • tzn.aga Re: Taka tam złota myśl... 09.06.20, 22:27
                      No własnie nie poważnie przez duże P bo to synonim tej smyczy.
                      Dla mnie to też dziwne i siedzi niepotrzebnie w głowie.
                      Dlatego stawiam na strach lub dziecko choć wydawało mi się, że wszystko jasno wyartykułowałam.
                      Gadaliśmy o tym ostatnio na nieśmiałkach.
                              • tzn.aga Re: Taka tam złota myśl... 09.06.20, 23:17
                                Ehhh
                                Większość facetów postrzega związek jako uwiązanie ich na smyczy.
                                Większość kobiet postrzega związek jako uwiązanie faceta na smyczy.
                                Ani ty ani ja, jak i kilka osób z tutejszego towarzystwa nie zalicza się do większości.
                                • kevinjohnmalcolm Re: Taka tam złota myśl... 09.06.20, 23:31
                                  tzn.aga napisała:

                                  > Ani ty ani ja, jak i kilka osób z tutejszego towarzystwa nie zalicza się do większości.

                                  To może nie dyskutujmy o większości, tylko o tym jak MY chcemy żeby świat wyglądał?
                                  Co rozumiesz przez poważny dojrzały związek?

                                  Dla mnie to sytuacja, w której obydwie osoby traktują się z szacunkiem, godzą się z faktem, że druga osoba jest daleka od ideału, akceptują swoje wady i nie próbują ich na siłę naprawiać, za to wspomagają się wzajemnie, dodają otuchy, energii, zachęcają do realizacji marzeń. Pomagając sobie wzajemnie i wykorzystując fakt, że różne osoby mają różne zestawy umiejętności, para można zajść dużo dalej i dużo przyjemniej niż osoba samotna.
        • samysliciel Re: Taka tam złota myśl... 10.06.20, 19:34
          gwen75 napisał:

          Wolności nie wolno sprzedać za seks wink

          Pozostają jeszcze wolne związki, fucking friendsi czy prostytucja, no i garstka lub paluszek, kto co woli wink Prawdą jednak jest, że dobra cipka nigdy nie jest zła wink

          Wolności nie wolno sprzedać za czyjąś akceptację wink

          Czasem się zastanawiam ile my tej wolności mamy we współczesnym świecie, jeśli tracić ją za akceptację takiego, jakim się jest, to chyba niezły deal wink

          > Dlatego też wyższa świadomość będzie przeszkadzała we wchodzeniu w związki i ba
          > rdzo dobrze wink

          Albo będzie pomagała we wchodeniu w związki świadomie i bardzo dobrze wink Przede wszystkim bez idealizowania, lecz świadomością, że idealny nie jest nikt, ale z tą konkretną istotką i tak by się chciało żyć razem, bo jest po prostu fajna no i ma coś w sobie wink

          Abstrahując od głównego wątku, nie pisałem bo jechałem do nowego hotelu, zmęczony byłem, a wifi w tej chwili nie ma, mój Internet na tej wsi ledwo dyszy wink
          • apersona Re: Taka tam złota myśl... 10.06.20, 22:10
            > Abstrahując od głównego wątku, nie pisałem bo jechałem do nowego hotelu, zmęczo
            > ny byłem, a wifi w tej chwili nie ma, mój Internet na tej wsi ledwo dyszy wink

            W tej samej dolinie? Bo ciekawa byłam, w jakim kierunku przebiega NS czy WE i na którą stronę opada.
            • samysliciel Re: Taka tam złota myśl... 11.06.20, 00:38
              apersona napisała:

              > > Abstrahując od głównego wątku, nie pisałem bo jechałem do nowego hotelu,
              > zmęczo
              > > ny byłem, a wifi w tej chwili nie ma, mój Internet na tej wsi ledwo dyszy
              > wink
              >
              > W tej samej dolinie? Bo ciekawa byłam, w jakim kierunku przebiega NS czy WE i n
              > a którą stronę opada.

              Wieś nazywa się Joucas, nie wiem czy to w tej samej dolinie natomiast wiem, że jakieś fotki wrzucę gdy tylko będzie wifi, czyli ponoć od jutra wink Wiem też, że spaliłem sobie kark na słońcu i teraz trudno zasnąć, a chce się zasnąć, bo po 2 miesiącach kwarantanny, pierwszy dzień pracy bardzo męczy wink Hotel niby 5 gwiazdek ale mnie nie przekonuje jego forma - domkowa, a przy każdym domku basen, za który jest jedna gwiazdka więcej. Komfort dla gościa może wyższa ale dla pracownika zakwaterowanie i zaplecze pracy gorsze i to wszytko w szczerym polu, zadupie gdzie wieczorem asfalt zwijają a psy dupami szczekają wink ale trzeba przyznać że ten asfalt na wiejskiej drodze lepszy jak pewnie na niejednej autostradzie wink No i niech tylko ktoś w hotelu (puk puk w niemalowane) stanie się królem w koronie wink to i może mamy po sezonie wink Czuję że to może być krótki sezon wink

              A ponieważ spać nie mogę to jeszcze na chwilę wrócę głównego wątku wink
              W życiu coś się musi pieprzyć wink Jak nie w interakcji to później zaczyna w głowie i szczerze współczuję tym co albo nigdy tego nie spróbowali, albo przez nieudany związek nie potrafią wejść w nową relację i tracą jedną z ważniejszych potrzeb ludzkich, ponieważ jestem facetem to napiszę, półżartem, że najważniejszą wink Nigdy wcześniej nie byłem tak spokojny, odrzuciłem czarnowidztwo i różne egzystencjalne rozmyślania, a na pewno je ograniczyłem, bo z natury lubię czasem pomyśleć wink choć jestem tylko facetem wink wiecznym dzieckiem wink się dzieci przecież też myślą! wink
              No i może to nie jest regułą, bo są też różni pasjonaci, ale myślę że tak około 50/50 przypadków u ludzi zgłębiających swe pasje jak np. książki, zwierzęta, podróże, czy (o zgrozo) praca mają zastąpić te niedostatki emocjonalne.
              No dobra baterii na telefonie prawie nie ma, Internetu też prawie nie ma, wysyłam wiadomość i wierzę że za 5 minut się wyśle, szkoda byłoby zaprzepaścić tyle pisania wink