Dodaj do ulubionych

Na zakręcie.

03.07.20, 08:37
W sytuacji trudnej życiowo, ludzie, znajomi, moi także mówią, że muszą się pozbierać, ogarnąć bo mają dla kogo żyć, bo mają dzieci. Właśnie wymieniają dzieci, nie partnera życiowego, nie rodzinę jako całość.
To czym się wspierają w trudnych chwilach, ci co dzieci nie mają?
To czy ja, nie mająca dzieci, męża ani pasa nie mam dla kogo żyć? Od czasu jakiegoś dłuższego sens życia znajdowałam w życiu dla siebie.
Obserwuj wątek
      • anirat Re: Na zakręcie. 03.07.20, 08:50
        Długo zajęło mi uświadomienie sobie, że żyję dal siebie. Paradoksalnie właśnie wtedy kiedy miałam kogoś. Może dlatego, że na odległość i codziennie robiłam "coś" dla siebie, a czasem coś dla nas. Porażka jakaś.
        • silencjariusz Re: Na zakręcie. 03.07.20, 09:16
          A mnie już się prawie nic nie chce. Zero motywacji do działania. Ot, żyję bo żyję. Bez celu. Ze świadomością marnotrawienia danego mi czasu i kompletnej życiowej porażki.
        • dolores2222 Re: Na zakręcie. 03.07.20, 11:16
          Kilka dni temu odeszła moja ukochana sunia. Przez godzinę trwała jej agonia. Cały czas trzymałam ją w ramionach. Wiele razy tu pisałam o swojej samotności, że nie daję rady, ale dopiero teraz wiem, co to jest samotność. Nie umiem ruszyć jej miseczek ani smyczy. Boję się czyścić odkurzacza, bo musiałabym wyrzucić jej włosy. Możecie się ze mnie śmiać, ale czuję, jakbym nie miała kawałka serca. Codziennie budzę się i pierwsza myśl, że czas na spacer. A druga, że nie ma z kim. I zawijam się w kołdrę i ryczę. Wstaję, żeby zjeść porcję prochów. Już dwa razy chciałam wziąć więcej,, żeby nie musieć się znów obudzić i nie zobaczyć nie poczuć tego mokrego dziuba. A najgorsze, żę już nie czuję jej zapachu. Bardzo bym chciała nauczyć się żyć dla siebie, tak po prostu docenić życie. Moja pani doktor twierdzi, że jestem po prostu w żałobie i że to minie. Tylko że ja już nie wiem jak sobie pomóc
            • dolores2222 Re: Na zakręcie. 03.07.20, 13:58
              Nie była młoda. Leczyłam jej serduszko, ale dała radę jeszcze pół roku na prochach. Naprawdę nie umiem sobie poradzić bez niej. Była tak cholernie dzielna, chociaż słaba. Dzielniejsza niż ja. Widzę, jak się wspina po schodach, chociaż już nie mogła, jak próbuje mnie rozbawić, chociaż sama jest słaba. Ja to wszystko ciągle widzę.... i widzę, jak się męczy, jak odchodziła. Cały czas trzymałam ją w ramionach, chociaż już się wypróżniła i widziałam że to koniec. I chociaż nie umiem się modlić, to modliłam się żeby już odeszła bo tak cierpiała. Nie wiem jak się pozbierać
              • letniaburza77 Dolorka 03.07.20, 20:14
                dolores2222 napisała:

                > Nie była młoda. Leczyłam jej serduszko, ale dała radę jeszcze pół roku na proch
                > ach. Naprawdę nie umiem sobie poradzić bez niej. Była tak cholernie dzielna, ch
                > ociaż słaba. Dzielniejsza niż ja. Widzę, jak się wspina po schodach, chociaż ju
                > ż nie mogła, jak próbuje mnie rozbawić, chociaż sama jest słaba. Ja to wszystko
                > ciągle widzę.... i widzę, jak się męczy, jak odchodziła. Cały czas trzymałam j
                > ą w ramionach, chociaż już się wypróżniła i widziałam że to koniec. I chociaż n
                > ie umiem się modlić, to modliłam się żeby już odeszła bo tak cierpiała. Nie wie
                > m jak się pozbierać

                Wiem co czujesz . Też przeżyłam śmierć mojej suczki i do dziś nie mogę się z tym pogodzić. www.youtube.com/watch?v=0G3_kG5FFfQ sad
          • sza.aliczek Re: Na zakręcie. 06.07.20, 22:23
            Paskudnie ... żal psiuni.
            Bez psa wytrzymałam równo miesiąc.
            Poszukałam względnie podobnego w schronisku - nie jest podobna, zdjęcie przekłamało i od roku jest kolejny piesek. Też kochany i najśliczniejszy pod słońcem : )
    • e-zybi Re: Na zakręcie. 03.07.20, 14:45
      >Od czasu jakiegoś dłuższego sens życia znajdowałam w życiu dla siebie.
      I tak trzymaj, znajdź w sobie jakąś pasję. Jeśli masz w swoim otoczeniu osoby, które mają podobną pasję, wypytaj je o nią! Nawiąż kontakt z takimi osobami, myśl pozytywnie i do przodu.
    • obrotowy Na zakręcie - zmniejsz szybkosc... 03.07.20, 15:57
      by nie wypasc z drogi.


      anirat napisała:

      > W sytuacji trudnej życiowo, ludzie, znajomi, moi także mówią, że muszą się pozb
      > ierać, ogarnąć bo mają dla kogo żyć, bo mają dzieci. Właśnie wymieniają dzieci,
      > nie partnera życiowego, nie rodzinę jako całość.

      - auto-motywacja. dobre i to.

      > Od czasu jakiegoś dłuższego sens życia znajdowałam w życiu dla siebie.

      - i bardzo dobrze. ja rowniez. zyje dla siebie.

      ale za to slysze (ze strony Slubnej), ze jestem smierdzacym egoista i do zalozenia rodziny sie ne nadaje.

      I ma racje kobieta. - ale o dziwo, to juz sie ciagnie pare dekad.
    • samysliciel Re: Na zakręcie. 03.07.20, 17:12
      Kwestię życia dla samego siebie, wg mnie należy rozpatrywać dwupłaszczyznowo. Należy dążyć do samodzielności, jednak to jest tylko podstawa do zdrowych relacji z innymi ludźmi, egzystencja dla samego siebie, raczej nie jest ostatecznym celem dla nikogo.
      • abc_meee Re: Na zakręcie. 03.07.20, 20:47
        Obawiam się, że duża część naszego społeczeństwa ma poczucie, że żyje dla kogoś. A gdy nie otrzymuje wdzięczności wtedy droga do autodestrukcji, depresji, konfliktów, rozwodów. To oczywiście jest konsekwencja. Bo wzorce, wpływy idą latami albo pokoleniami. Refleksja pojawia się gdy coś pierdyknie. Chociaż to już coś. Ta refleksja.
        • anirat Re: Na zakręcie. 03.07.20, 21:30
          Tak, masz rację. Kiedy jest sytuacja, ze ta osoba nagle z tych, czy innych względów już nas nie potrzebuje, pojawia się brak sensu życia. Czasem myślę, ze bardziej chodzi tutaj o bycie potrzebnym komuś. Ludzie maja ogromna potrzebę, szczególnie chyba kobiety, do bycia komuś potrzebnym. Jak ta potrzeba ustaje, tracimy sens życia, przynajmniej na chwilę.
          Cos w tym jest. Więc idąc tym tropem rodzice czuja się potrzebni dzieciom, aby się nimi opiekować. Tak to Może być ten kierunek.
        • letniaburza77 Re: Na zakręcie. 03.07.20, 20:05
          Bo to jest tak - jak jesteśmy młodzi to hulaj dusza ,życie czerpane pełnymi garściami , stawianie siebie na piedestale itp. Tylko póżniej jak starość puka do drzwi to się zaczyna drapanie po głowie co tu ze swoim życiem zrobić i gdzie jego sens .
          • anirat Re: Na zakręcie. 03.07.20, 21:23
            Życiu można nadać sens. Nie trzeba na nikogo czekać moim zdaniem. Ja się o tym przekonałam, właśnie będąc z Kimś. Śmierć nie jest celem samym w sobie. Ona przyjdzie niezależnie od tego jak przeżyjemy nasze życie. Niektórzy tutaj maja tendencje do wypłycania dyskusji. Sprowadzanie jej do prostego myślenia. Kultura dyskusji. No cóż. zewsząd nas to zalewa.
            • samysliciel Re: Na zakręcie. 03.07.20, 22:42
              anirat napisała:

              > Życiu można nadać sens. Nie trzeba na nikogo czekać moim zdaniem. Ja się o tym
              > przekonałam, właśnie będąc z Kimś.

              W sumie to piszemy teraz o światopoglądzie, w którym nie ma jednej dobrej odpowiedzi.
              Jednym do szczęścia potrzebna jest religia, innym partner/ka, innym kariera, innym alkohol lub inne używki, innym wszystko to naraz a jeszcze innym nic z tego. Mało tego, na przestrzeni lat nasze priorytety się zmieniają, także ten, nie spinajmy się, szanujmy odmienny punkt widzenia, niech każdy ma możliwość życia po swojemu a nie po "cudzemu".
      • prawda_we_mgle Re: Na zakręcie. 10.07.20, 12:02
        szarlotka_ja napisała:

        > Pytanie co sprawia, jakie sytuacje życiowe sprawiają że ludzie muszą się ogarną
        > ć?

        ogólne odkładanie na później: spraw do zrobienia, do przemyślenia, ważnych decyzji życiowych, skonfrontowania się z tym co się czuje, stanięcia w prawdzie na swój temat... Ludzie wolą żyć na autopilocie i dopiero jak się zaczynają potykać, bo coś zaczyna dręczyć/wołać o uwagę - to zabierają się za odgrzebanie trupów z szafy, przyglądanie im się i prawidłowy pochówek.
    • marcepanka313 Re: Na zakręcie. 03.07.20, 23:08
      anirat napisała:

      > W sytuacji trudnej życiowo...... muszą się pozb
      > ierać, ogarnąć bo

      Bo tak.... Bo kocham życie.... Po prostu.


      Może potrwać dochodzenie do pewnej równowagi, bo każdy człowiek czasu potrzebuje. Ale wiem, że u mnie zbyt długie rozkminianie nie pomaga. Muszę się zdołować, żeby skutecznie odbić się od dna.

      • obrotowy i Na prostej. (vel troche inaczej) 10.07.20, 16:45
        searam napisał:
        > Zyjemy dla siebie, a nie dla kogos.

        - to potwierdzam, bo tez tak to widze, ale jak kilku tu juz pisalo - czesc uwaza, ze w zyciu trzeba koniecznie
        byc komus potrzebnym i dopiero spelnienie tej (wlasnej) potrzeby daje poczucie pelni zycia.

        > Wszystko czego nam trzeba mamy w sobie.

        - - tu brak zgody. - bo zadowolenia z seksu w sobie nie mamy (a samoobsluga - to nie to...)

        potrzebujemy do tego partnera.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka