Dodaj do ulubionych

Dzieci mają Misia.

12.08.20, 21:29
Wiele osób w wieku dziecięcym miało przyjaciela Misia, najczęściej pluszowego. Taki przyjaciel z dzieciństwa. Z nim rozmawiały, jemu powierzały swoje tajemnice. Towarzysz w doli i niedoli. Część pozbyła się go bez traumy, dla niektórych, gdy rodzice przyśpieszali naturalny proces rozstawania się z zabawką wspomina to źle.
Nie miałam misia. Nie pamiętam żadnej zabawki z dzieciństwa, którą traktowałabym w jakiś szczególny sposób.
Teraz czasem mam takie różne przemyślenia o których nie mam z kim pogadać. Na forum się nie da, bo tutaj rzadko znajduje się zrozumienie. Prywatnie z nikim aż tak się nie przyjaźnię. Rodzinnie mamy tyle problemów, że o głupotach nie ma co wspominać.
Od kilku tych letnich upalnych dni obserwuję czasem kobietę, która mieszka klatkę dalej. Jest osobą niepełnosprawną, kojarzę ją jako ruchliwą, ( niesprawność intelektualna, ale nie tylko). Podejrzewam mózgowe porażenie dziecięce. Teraz siedzi od rana na ławce przed blokiem, bez ruchu praktycznie, kiedyś zaczepiała ludzi, teraz nawet na dzień dobry nie odpowiada. Siedziała dziś rano, siedziała wieczorem jak przyszłam z pracy. Po ludzku mi jej żal.
Tyle tylko.
Myślę o tym, ze szkoda, że szkoda, ze w dorosłości nie można wymyślić sobie przyjaciela. Może jednak mozna, przecież Japończycy nawet ślub biorą z gumową lalką.
Obserwuj wątek
    • szarlotka_ja Re: Dzieci mają Misia. 12.08.20, 22:03
      Miałam misia, cały niebieski był. Wstyd się przyznać, ale nie wiem co się z nim stało. Towarzyszył mi dość długo, bo jeszcze w podstawówce go kojarzę, a potem się urywa.
      Teraz mam psa, koty i kury. Dosyć dobre towarzystwo do pogadania wink.
    • prawda_we_mgle Re: Dzieci mają Misia. 12.08.20, 22:59
      W podstawówce, a może jeszcze w przedszkolu miałam takiego czarnego pluszowego pieska, którego znalazłam w krzakach na podwórku... wszystkie drogie zabawki poszły w odstawkę, gdy on był ze mną... Niestety moja mama stwierdziła że to był brzydki pies i znaleziony, a ja mam dużo ładnych i drogich zabawek i podczas mojej nieobecności oddała go jakiemuś biednemu dziecku (tak mówiła, ale podejrzewam, że go wyrzuciła... nigdy nie miałam odwagi o to zapytać już później). Do tej pory czasem o nim myślę.
      W podstawówce miałam dwie ukochane koleżanki - wszystkie mnie "zdradziły" dla bogatszych lub lepiej sytuowanych (moja mam była tylko nauczycielką muzyki i nie miałyśmy za bardzo pieniędzy, nie miałam lalki barbie, która była wyznacznikiem prestiżu tongue_out).
      Na początku liceum miałam ukochaną przyjaciółkę - która mnie zdradziła dla takiej, która paliła papierosy i piła alko - przez co była bardzo popularna wśród chłopaków i moja przyjaciółka się pod nią podpięła...
      Potem już nikomu nie zaufałam... tylko mojej miłości - mężowi - który był moim przyjacielem przez ponad 20 lat życia... Nawet jak się rozwodziliśmy, już dawno nie było namiętności, ale przyjaźń została... Niestety musiałam ją przerwać, bo on nie potrafił się odnaleźć w życiu, dopóki się nie odcięłam całkowicie, musiałam to zrobić żeby sobie poukładał życie.
      Nie wierzę już w prawdziwą przyjaźń, ludzie są interesowni i cyniczni...komu będzie ze mną po drodze, to trochę zostanie, a potem przeminie, jak wszystko...
      Syna wychowywałam ze świadomością, że muszę odciąć pępowinę, aby mógł dojrzeć prawidłowo (i tak zrobiłam)... Mam psa i kota, które mnie kochają, ja je też, jednak nie jest to przyjaźń partnerska, tylko po prostu mam się kim opiekować... inaczej pewnie już bym sobie darowała tą zabawę w "życie" tongue_out
      Każdy z nas jest sam na tej ziemi i nie ma co żyć nadzieją... chyba wszyscy jesteśmy jak ta pani na ławce, tylko lepiej lub gorzej udajemy, że jest gites ... Owszem, bywa, że można spotkać bezinteresowną "bratnią duszę", ale myślę, że niewielu jest to dane. Pozostali muszą pracować nad sobą, by nie być ciągle w energii braku, tylko cieszyć się życiem, pomimo braku przyjaźni czy miłości... tylko jak długo można żyć bez powietrza tongue_out
      • prawda_we_mgle Re: Dzieci mają Misia. 12.08.20, 23:05
        A, a z ciekawostek: jutro idę na randkę z... austriakiem - astrofizykiem... smile smile
        Bez jaj... dobrze gada po polsku, pracuje w PANie i zamierza tu zostać na stałe...może wreszcie facet nie będzie przynudzał na spotkaniu znacząco gapiąc mi się w cycki... Jak mi poopowiada o co chodzi z tym że jednak materia to też energia... to może trochę odżyję smile
        • obrotowy rozumiem, ze... 13.08.20, 01:39
          prawda_we_mgle napisała:
          > ...może wreszcie facet nie będzie przynudzał na spotkaniu znacząco gapiąc mi się w cycki...


          rozumiem, ze masz piekne oczy ?

          bo mnie one tesz specjalnie nie zanimaja - a tylko piekna Cipcia...
          • prawda_we_mgle Re: rozumiem, ze... 13.08.20, 08:31
            Uwierz, że czasem bywa, że dwoje ludzi, spotykając się, chce czegoś znacznie więcej, niż tylko oglądać swoje drugorzędowe cechy płciowe... Oczywiście, że namiętność i seks muszą być, ale do prawdziwej fascynacji prowadzą zupełnie inne drzwi...
            • dolores2222 Re: rozumiem, ze... 13.08.20, 10:42
              Podziwiam cię, że chce ci się ciągle próbować z facetami smile
              Mnie się już nie chce. Ostatnia przygoda pokazała mi, jak nadal jestem naiwna. Łykałam ładne słówka jak głodny pelikan tongue_out Taka stara a głupia... dobrze, że w porę odezwała się moja intuicja i pan poszedł dalej, szukać szczęścia.
              Tak sobie czytam co napisałaś o psie i kocie... Wczoraj miałam totalną załamkę. Oglądałam sobie zdjęcia mojej suni i przypominałam, jak mi z nią było dobrze. I kolejny raz zdałam sobie sprawę, że nie umiem żyć sama dla siebie. To, że mogłam się nią opiekować, dawało mi poczucie, że jestem komuś potrzebna, że co by się nie działo w mojej głowie, to ona czeka i trza się ogarnąć, wyjść na spacer, dać jeść. No i samo to, że była, kręciła się po domu, czasem coś zbroiła, mogłam na nią warknąć a ona na mnie... Ludzie mówili, że ja ją uratowałam. Ale to nieprawda, to ona mnie ratowała przede mną samą, przed zwątpieniem i samotnością. Coraz częściej myślę, że nie mam po co trwać... i nie chce mi się coraz bardziej. Łykam jakieś tony prochów, które nic nie dają. Nie można przeszczepić głowy, a naprawa jakoś nie wychodzi tongue_out
              • prawda_we_mgle Re: rozumiem, ze... 13.08.20, 12:30
                Ale po co słowo "próbować" smile
                Po prostu mam ochotę poznać tą osobę (nie codziennie zdarza mi się okazja porozmawiać z astrofizykiem)... na nic się nie nastawiam, niczego nie oczekuję... no nastawiam się na ciekawą pogawędkę, i tyle smile.
                nie spotykam się z nikim z nastawieniem: tak, boosze, muszę mieć chłopa, muszę mieć chłooopa! ... ja już nic nie muszęwink... - idę na luzie, żeby poznać ciekawego człowieka, zupełnie bez spiny.
                A co do "kudłatego przyjaciela"... to pomyśl Dolorka, czy już nie czas na... wizytę w schronisku wink
                • dolores2222 Re: rozumiem, ze... 13.08.20, 13:23
                  Skoro mówisz, że się nie nastawiasz, to ci wierzę smile
                  Mam nadzieję, że miło spędzisz czas...
                  Nie chcę już zwierzaka, bo byłby zamiast. A Jej nikt mi nie zastąpi. I nie chcę już przeżywać odchodzenia, nawet zwierzęcia. Nie mam na to siły. Nigdy bym nie pomyślała, że tak to będę czuła, bo straciłam już kilka psów. I z każdym byłam do końca. Ale Sunia była inna niż chłopaki. Z żadnym nie nawiązałam takiej więzi i nigdy tak to nie bolało sad
                  • prawda_we_mgle Re: rozumiem, ze... 13.08.20, 18:04
                    dolores2222 napisała:

                    > Nie chcę już zwierzaka, bo byłby zamiast. A Jej nikt mi nie zastąpi. I nie chcę
                    > już przeżywać odchodzenia, nawet zwierzęcia. Nie mam na to siły. Nigdy bym nie
                    > pomyślała, że tak to będę czuła, bo straciłam już kilka psów. I z każdym byłam
                    > do końca. Ale Sunia była inna niż chłopaki. Z żadnym nie nawiązałam takiej wię
                    > zi i nigdy tak to nie bolało sad

                    Żaden zwierzak nie jest zamiast. Z nowym nawiążesz zupełnie nową relację... Widzę że tak podchodzisz jak do facetów - następny byłby "zamiast" tego "jednego". A to tak nie działa. Każda relacja jest nowym, zupełnie innym życiem. Gdy przychodzi nowe - stare przestaje istnieć... i nie ma co go rozpamiętywać, tylko skupić się na tu i teraz...
                    Robisz grubą krechę i cieszysz się nowym partnerem/zwierzakiem... i nie ma - że nie mogę. To tylko wymówki i taplanie się w roli ofiary - ucinaj takie myśli w głowie.
                    Przejedź się tylko po to, by się przejść po schronisku... a nuż ci do jakiego stwora serduszko zabije... a jak nie - wrócisz do domu, to nic nie kosztuje... wink. A może czasem w weekendy powyprowadzasz schroniskowe psy? Jak człowieka boli dusza - to jedyne lekarstwo - skupić się na pomaganiu komuś innemu, na zmniejszeniu jego nieszczęścia, wtedy nasze też maleje...
                    • prawda_we_mgle Re: rozumiem, ze... 13.08.20, 18:08
                      A co do "odchodzenia" zwierzaka, to za bardzo się skupiasz na sobie... mnie też boli okrutnie, jak pies odchodzi (a parę już pożegnałam, w tym Czarusia który był ze mną 19 lat, od szczeniaka)... ale wtedy myślę o tych wszystkich szczęśliwych latach, które temu psu podarowałam... Lepiej żeby zgnił w schronisku, bo "mnie" będzie bolało jego odejście? Pomyśl o nim, nie o sobie - i będzie łatwiej podjąć decyzję.
                    • dolores2222 Re: rozumiem, ze... 13.08.20, 18:12
                      Znasz mnie lepiej niż ja siebie?
                      Możliwe...
                      Taplam się, to fakt. I mam prawo do taplania jak świnia do swojego błota... Wiele razy się nie dawałam, walczyłam, podnosiłam i otrzepywałam z kurzu i lazłam dalej, bo tak trzeba. Napisałaś powyżej, że ty już nic nie musisz. No więc właśnie. Ja też już nie muszę. Nie muszę się bić o siebie, bo to przegrana na starcie. Sobie dajesz prawo do "niemusienia" a mnie nie? Gdzie tu sens a gdzie logika? tongue_out
                        • dolores2222 Re: rozumiem, ze... 13.08.20, 18:29
                          Absolutnie mnie nie uraziłaś!
                          Coś ty, Bunciku.... przecież dałam na koniec wywalony jęzor tongue_out
                          Piszę po prostu, jak jest ze mną. A że jest kiepsko, to i żałosne to moje pisanie. I doskonale wiem, że chciałaś i chcesz dobrze. My, Kozy, już tak mamy, że jak kogoś polubimy, to na amen w pacierzu big_grin A zatem: amen kiss
                          A ty nie miałaś być z tym odlotowym jądrowym? Czego tu siedzisz?
                              • prawda_we_mgle Re: rozumiem, ze... 14.08.20, 19:43
                                Trochę się boję, że zaraz ktos się zacznie wyzłośliwiaćtongue_out
                                Ale dobra, króciutko: bardzo fajny człowieksmile.
                                No w stylu taki trochę hippis, długie blond włosy spięte w kucyk, żółta koszulka i plecaczek, ale ja też się ubrałam niebyt elegancko tylko bardziej w naturalnym stylu - żeby nie było że pańcia-urzędniczka...
                                Bardzo szczery i otwarty, uśmiechnięty, dużo żeśmy pożartowali, bo on uważał że bardzo dobrze mówi po polsku to ja celowo używałam dziwnych zwrotów "na dwoje babka wróżyła", "antybiurwa" (tak się określam) itp, a on: co? jaka babka? ja nie rozumieć kontekst smile smile i się chichraliśmy... no bo wytłumacz obcokrajowcowi wszystkie składowe określenia "antybiurwa" wink
                                Nie zdążył i nie chciał mi poopowiadać o pracy, bo powiedział, że tylko tak mówię, że chcę, a tak naprawdę żadna nie chce i więcej się z nim nie spotkam, a ja powiedziałam, że jestem dziwna i właściwie to tylko po to się spotkałam żeby mi poopowiadał i znowu się chichraliśmy...
                                No i mnie ściągnął za nogę na ziemię, bo ja myślałam, że on tak romantycznie jeszcze przez lunetę obserwuje te gwiazdy, a on mówi że już dawno obserwuje się tylko na ekranie monitora sad
                                Ogólnie bardzo miły człowiek smile
                                • dolores2222 Re: rozumiem, ze... 14.08.20, 19:52
                                  No i super smile
                                  I te długie włosy...
                                  No chyba że na styl czeski, to mnie nie kręci tongue_out
                                  Nie oglądałaś "Kontaktu" albo innych takich klasyków? We gwiazdy się nie patrzy, chyba że w celu romantyczno - intymno - seksualnym big_grin
                                  Będzie ciąg dalszy? Bo mnie się już podoba... Twoja reakcja tez wink
                                  • prawda_we_mgle Re: rozumiem, ze... 14.08.20, 20:11
                                    Oglądałam, nie wiem czemu jakoś tak mi ta luneta... big_grin. teraz myślę że fajnie zareagował, bo mnie nie wyśmiał, tylko z uśmiechem odpowiedział (tu mu gadam o swoim prawie skończonym doktoracie, a tu ta luneta - pewnie pomyślał, że ściemniam, a naprawdę jestem trochę przygłupia big_grin).
                                    Co do spotkania, to zależy ono od czynnika zupełnie niezwiązanego ze sprawą (ale nie chcę się tu wywnętrzać).
                                    A co do tego, czy mogłabym nim być poważnie zainteresowana, to musze go po prostu dobrze powąchać, ja jestem węchowcem, właściwie nie ma znaczenia jak ktoś wygląda, jeśli mnie kręci jego naturalny zapach... No w tej kawiarni i przy pierwszym spotkaniu nie było okazji, żeby się porządnie sztachnąć big_grin
            • obrotowy i ja rozumiem, ze... 13.08.20, 15:56
              prawda_we_mgle napisała:

              Uwierz, że czasem bywa, że dwoje ludzi, spotykając się, chce czegoś znacznie wi
              > ęcej, niż tylko oglądać swoje drugorzędowe cechy płciowe...


              oczywiscie, ze bywa, ale co zrobic, jezeli te drugorzędowe cechy

              sa pierwszorzędne ?

              odwrocic glowe, czy zamknac oczy ?


              • prawda_we_mgle Re: i ja rozumiem, ze... 13.08.20, 17:54
                obrotowy napisał:

                > oczywiscie, ze bywa, ale co zrobic, jezeli te drugorzędowe cechy
                > sa pierwszorzędne ?
                > odwrocic glowe, czy zamknac oczy ?

                Popatrzeć nikt nie zabrania... ale: znasz mnie już trochę Obrotowy, wiesz jakich wyborów życiowych dokonałam... ty wolisz tych cech szukać na boku, a ja gorąco wierzę, że takiego co mnie swoimi drugorzędowymi cechami zachwyci - będę praworządnie miziać i karmić we wspólnej chałupie do końca naszych dni wink
                • obrotowy odpowiem, troche nie fair, 13.08.20, 20:50
                  prawda_we_mgle napisała:

                  > obrotowy napisał:
                  > ty wolisz tych cech szukać na boku,

                  - wcale nie wole, Moja Droga, - tylko nie mialbym sumenia pozostawic Slubna, po 30-tu latach, ot tak...

                  nie zrobilbym tego wlasnym dzieciom, jej rodzinie i mojej.

                  - w koncu nie pije , mnie nie bije (ani ja jej), o chalupe dba - tylko pare innych spraw
                  (zarowno fizycznych, jak i psychicznych) juz nie gra...


                  - to co zatem czynilem (romanse i to wcale nie czesto) - to byl tylko wybor mniejszego zla.

                  a ja gorąco wierzę, że takiego co mnie swoimi drugorzędowymi cechami zachwyci - będę praw
                  > orządnie miziać i karmić we wspólnej chałupie do końca naszych dni wink

                  piekne mlodziezowe marzenia, czasem i w dojrzalym wieku sie spelniaja...

                  tyle, ze ja nie jestem, ani pesymista, ani optymista - jestem realista...
                  • prawda_we_mgle Re: odpowiem, troche nie fair, 13.08.20, 21:04
                    obrotowy napisał:

                    > piekne mlodziezowe marzenia, czasem i w dojrzalym wieku sie spelniaja...

                    w niektórych sprawach warto pozostać młodym duchem smile

                    > tyle, ze ja nie jestem, ani pesymista, ani optymista - jestem realista...
                    ooo, zdziwiłbyś się, jaką ja jestem realistką na codzień... smile
                    po prostu wiem, że można się zakochać w każdym wieku i warto dla tego ryzykować.
                    • obrotowy zaza, zara,... 14.08.20, 18:15
                      prawda_we_mgle napisała:
                      > ooo, zdziwiłbyś się, jaką ja jestem realistką na codzień... smile
                      > po prostu wiem, że można się zakochać w każdym wieku i warto dla tego ryzykować


                      a dlaczego mialbym sie dziwic ?
                      mialas sile sie rozwiesc - wiec wykazalas i odwage i realizm...

                      wiec i mozesz miec odwage wierzyc w lepsza pszyszlosc.

                      - tylko pogratulowac.
    • samysliciel Re: Dzieci mają Misia. 13.08.20, 02:19
      Japończycy to chyba prekursorzy w takich dziwnych związkach, ale trend ten zaobserwować można na całym świecie.
      Związek po japońsku, kazachsku, koreańsku i amerykańsku.
      Można się zastanowić co jest lepsze, prawdziwy związek z wirtualnym partnerem czy wirtualny związek z prawdziwym partnerem, nieważne z której strony będzie zero, szczęścia z tego nie namnożysz.
      Częściej jak z pluszakami można się spotkać z wewnętrznym dialogiem, tzw. biciem z myślami, czasem i taki uzewnętrzniony dialog monologowy się zobaczy, w myśl powiedzenia - umiesz liczyć? Licz na siebie. No i jest jeszcze rozmowa z Bogiem, duchami, zwierzętami, potrzeba matką wynalazków.
      Tyle masz ile dasz, uśmiechnij się szeroko do życia, a uśmiechnie się ono do ciebie, serio, tak to działa.
    • witrood Re: Dzieci mają Misia. 13.08.20, 07:47
      Miałem chyba jakąś przytulankę do spania w wieku stosownym, ale z nią nie gadałem.
      Pogadać mogę z wieloma osobami, ale nie o wszystkim. Niektóre sekrety zabiorę ze sobą do grobu, bo ich ujawnienie na pewno korzyści by mi żadnych nie przyniosło. wink
      • prawda_we_mgle Re: Dzieci mają Misia. 14.08.20, 18:09
        marcepanka313 napisała:

        > Z dzieciństwa pamiętam opowiadane lub czytane bajki.... być może dlatego jestem
        > wyczulona, kiedy ktoś w dorosłym życiu lub na forum bajki opowiada....wink

        no i niech opowiada, dla każdego jest tu miejsce na forum... Jakoś od pewnego czasu nikt tu nikomu nie dosrywał... ale widać wszystko co dobre w końcu się kończy.
        • marcepanka313 Re: Dzieci mają Misia. 15.08.20, 07:41
          prawda_we_mgle napisała:


          >
          > no i niech opowiada,

          Toteż opowiada....


          dla każdego jest tu miejsce na forum...


          Dokładnie, co nie znaczy, że nie mam prawa mieć innego zdania


          Jakoś od pewnego c
          > zasu nikt tu nikomu nie dosrywał... ale widać wszystko co dobre w końcu się koń
          > czy.


          Hmmm.... Jakby tu rzec.... Uderz w stół, a....
    • mavika_88 Re: Dzieci mają Misia. 14.08.20, 16:21
      Haha przed chwila jak poszlam na zakupy i przy okazji wyrzucic smieciochy to taki widoczek ujrzalam. Usmiechnelam sie na tego Pana Misia Zula wink wielkosci czlowieka. Juz niezle narabany.
      Wybralam sie do sklepu bo madra zapomnialam jednej rzeczy (mix lajkonikiw. Pychota) no i madra jak bylam w poludnie w kauflandzie to zamiast sera fety wzielam mozarella. Sie poprawilam. A przy okazji winko gruzinskie kupilam.
      Ja za dzieciaka pamietam ze lubilam misia teczowego.
      Anirat, smutek bije z Twojego postu. Moze warto pomoc sobie i samej szukac kontaktu. Odezwac sie do znajomych.
      Dla usmiechu prosze Panstwa oto mis big_grin
      Teraz zauwazylam ze polozyl sie w pozycji bicznej bezpiecznej. Madry mis.
        • mavika_88 Re: Ten mis, to anty-przyklad dla dzieci... 16.08.20, 20:41
          Haha dokladnie. Tez to zauwazylam. Baaa. Nawet widzialam wiecej. Ten misiu to cwany jest. Zaraz za nim jest kibelek i frytownica. Jadl pil palil a nawet usuwal resztki tongue_out ten misu to wedrowniczek. Dzien tam lezal i pozniej zmienil miejscowke. Kilka dobrych metrow dalej oparl sie o plot. 3 dnia nie wiem gdzie zawedrowal ale juz go tam nie ma. Znalazl lepsza miejscowke smile
      • prawda_we_mgle Re: Dzieci mają Misia. 14.08.20, 18:31
        mavika_88 napisała:

        > Dla usmiechu prosze Panstwa oto mis big_grin
        > Teraz zauwazylam ze polozyl sie w pozycji bicznej bezpiecznej. Madry mis.

        pozycja "biczna" fajnie brzmi (choć to tylko przejęzyczeniewink)... tak weekendowo-urlopowo smile

        Oj mnie takie misie na śmietniku napawają smutkiem... nie mogę patrzeć tongue_out
        • mavika_88 Re: Dzieci mają Misia. 14.08.20, 19:30
          Haha sie spieszylam w ogarnianiu. Tiramisu zrobilam smile swojemu powiedzialam ze cos przygotowalam slodkiego, ze budyniu 4 opakowania i do lodowki dalam, zeposypiemy kakaem. Zaglada a tu w naczyniu zaroodpornym cale szklo czegos bialego. Serio myslal ze budyn big_grin
          Teraz ognia pilnuje na grilu (tzn pisze ^^) a Pan poszedl po %. No przeciez kielbasa na jednorazowym grilu sie nie przypali big_grin
          No i mam ptaka. Podarowal mi srebrnego. Sowe znaczy sie. Sobie wisi smile Hmmm jak tak pomysle.... To nigdy nie dostalam czegos bez okazji. Kwiatow tez nie dostalam bez okazji. A od Niego juz ze 3 bukiety. Mile to. Choc dziwnie sie czulam. Ale mi tez sie udala niespodzianka z budyniem tongue_out z daleka nie widac by kielbasa sie przypalala big_grin przeciez by smierdzialo.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka