Dodaj do ulubionych

Rzut dziwnej poezji, bo w sumie piątek.

18.09.20, 10:58
Za namową wrzucam kilka swoich tekstów. Może kogoś wprawią w jesienny nastrój.

[...]

I mogę tak Cię doznawać z każdym oddechem
zamykając oczy w ucieczce od słońca
krążyć wokół czasu, który niby nienamalowany
pełen jest obrazów z tym
co kiedyś niemożliwe stawało się światem
w przeszłości nigdy niespotkanej
tli się kolor Twoich oczu

przepastnie i dogłębnie tkwię w momencie bezdechu
by nic więcej nie pozwalało już bardziej umierać
i dotykam Cię moimi szponami bezsilności
całując każdy promień tak łaskawie zsyłany
przez ciepło.. ciepło które..

sam nie wiem co kpi ze mnie teraz..
czy natura, czy bogowie
czy jeszcze bardziej zbrukane osobistości tego Wszechświata
nic tylko sen.. w bezsilności.. gdy Ciebie nie ma
chcę tam uciekać w dzieło Twoich dłoni
w te resztki bólu tak pełnego Ciebie

w moje puste oczy na przestrzeni czasu
gdy noc ledwo kona igrając z odgłosem porannych ptaków
puste oczy
szare.. pełne niczego więcej..
płoną w tęsknocie za odrobiną Twojego zapachu

Nie zadowoli nic smoka wszechrzeczy
smoka Świata, smoka chwili
smoka własnej świadomości, którą kreujesz każdej samotnej chwili
gdy nie ma myśli pełnych mnie



[...]

Nie wiem, gdzie jeszcze jest tyle miejsc
w których moglibyśmy poukrywać nasze najskrytsze motyle
w myślach zaklęte lęki spotykane pod nocnym niebem
tak nieprzyjaźnie bliskim

Nie wiem, czy jeszcze zbiorę tyle sił
by cicho wyszeptać to, co w głębi mojego umysłu
chce zrodzić się ponownie i żyć głębią chwili
w skrócie tylko.. żyć..

właściwie to świat nie ma dla nas przywilejów
jesteśmy tylko pewnymi popychadłami losu ubranymi w szare kapelusze
nikt więcej niż my nie potrafi tak dobitnie
wydrzeć nam swoich uśmiechów, swoich łez
swoich dłoni tak namiętnie splecionych w geście pogardy dla czasu
nikt..
właściwie nikt...



[...]

W uścisku mgieł mojej szyi, gdy jesteś daleko
a świt nie zna już żadnych słów poza swoim napisem na mogile
i gdy lekko chłodny wiatr spowija moje oczy
wychodząc ku Tobie myślami.. płynę

w ranach, co niekiedy zaznałem w rozkazach bliskich nam uniesień
brnę mocniej i mocniej dotykany ciszą
przerywaną lekko uniesionym dźwiękiem fortepianu
i pajęczynami tkanymi przez stworzenia kruche

w chwile gdy ciemność malując swym ogniem
świecami lekko wariactwa prorocze na ściany rzuca swe palce mizerne
zmieniając świat mój w pomruki robacze
drżę cały z tęsknoty i sennych odmętów..



[...]

pamiętam jak smakuje krew.. pamiętam jak smakuje ta ucieczka
gdy lekko niczym skrzypek zdajesz się na swoje własne dłonie
i z zamkniętymi oczami ufasz całkowicie swojemu upadkowi
by nie czuć już nic więcej wyciągasz najgorsze myśli
wiedząc, że tak naprawdę jesteś tylko Ty
a świat jakoś się dostosuje

pamiętam, jak jest tęsknić do swojego grobu
jak to jest układać po cichu najróżniejsze kombinacje kwiatów
i zapalać znicze.. by w końcu coś ogrzało bolące dłonie
tak.. ten smak suchego powietrza w ustach
zabarwiony sporą dozą melancholii
i takiego mocnego odczuwania Świata...

pamiętam to wszystko.. pamiętam w noc gdy idzie jesień
ii powoli umieram na nowo z każdym nadchodzącym zmierzchem
zafascynowany w płomień świec.. jedyny prawdziwy płomień
który parząc tak dotkliwie pokazuje nam nasze dusze
zwęglone, skrwawione.. brudne...


[...]

Chwila w której wszystko zabolało tak właściwie
uderzając głową w lustra pragnąc by rozdarta skóra
ułatwiła dostęp do kości.. mózgu
by wypłynęło wszystko na moje chore stopy i ubrudziło ten cały pomylony świat
i miejsce.. to wszystko nie tak
nie tak bardzo jakbyśmy chcieli się stać tym samym
co wiele lat temu gdy przyśnił nam się księżyc
i łańcuchy przykute do mostu z którego zrzucaliśmy klucze
nikt
nigdy
po co
bez sensu brodzę w bagnie moich wspomnień
i tej samotności budowanej wieczorem jesiennym
nie ma mnie
a być muszę
paradoks...


[...]

Śmierć przeciąga się jak kot leniwy
patrząc zaspanym wzrokiem w moje oczy
któej tej nocy także nie zaznały spokoju
w podkrążonych źrenicach dopatrując się zrozumienia

przewrotnie, gdzie to ja błagając o snu chwilę
powinienem błagać o lekkie ostrza muśnięcie
i zapomnienie tak dotkliwych dla mnie do tej pory
burzliwych poranków, gdy za oknem wszystko jeszcze jest jakby cicho
bojąc się by nie zbudzić czegoś co nie powinno..



[...]

Smakuję już tylko resztki zapachu zamkniętego
w momentach które w moich oczach pozostały
i lekko ze łzami gdy nikt już nie widzi
wpatruję się w nie lekko zagryzając wargi...

Tak długo już ukrywać mi dłonie
pochłonięty całością sam nie wiedząc czego
co skutkiem było jednego dotyku
i magii tak dziwnej, że aż zapłonęło

świec już nie mogę na nowo zapalić
bo nie chcę zatracić tych knotów zwęglonych
co świadkami nas były tak pięknie.. dogłębnie
zamkniętych w burzy gdy czułem Twe dłonie..


[...]

Boli mnie serce.. tak po prostu
tak dotkliwie i zwyczajnie
a sen przyjść nie chce
zapomnienie przyjść nie chce
ciepło.. przyjść nie chce..
i chcąc napisać kilka słów tak zwyczajnie
siedzisz nad kartkami marnując oddech by ledwo co trzymając
w swoich marnych szponach coś by napisać
cokolwiek..
nasuwają się tylko proste słowa
tęsknota
smutek
strach
samotność
kiepskie słowa na tworzenie słownika chwili
który powinien jakoś motywować
a tak..
tylko znowu spoglądam w mętne kartki..



[...]

Uczę się poranków na nowo
po wielu dziwnych nocach, w których sen jedynie był przejawem
świeżo zaparzonej herbaty i tęsknoty myśli
gdy nie ma nic poza chłodem tak doniosłym
w promieniach wstającego słońca
i pustki oczu, która już na zawsze w tych chwilach
moją pozostanie....

uczę się na nowo nie poznawać
nie czuć tak w pełni będąc w tak wielkim ucisku
swojej odrazy do odwagi
którą w świat zaplątany i włosy Twoje
chwytać chciałem w pajęczyny
i tkać.. och jak bardzo tkać
ten wielki nasz Czas...


Lecz, gdy upadam na nowo
tak niespotykanie od wielu lat gdy już nic nie daje siły by dźwigać
to wszystko.. czym jedynie mogłem być
te oczy.. te ciepło.. sam jedynie
klęską w tym odczuwaniu
i pięknem..
że chwile prawdziwe umarły śmiercią..
pełną szczerości...


Jest tak okropnie pusto
nie mam nic...


[...]

Zapytałaś za czym tęsknię
pod gwiazdami spoglądając z lekkim strachem w moje oczy
a Świat jakby się zatrzymał ściskając za gardło
by nie wydusić tych wszystkich wielkich słów
które wprawiając Cię w przerażenie
budowały leniwie sens mijających godzin...
chłód przeszył moje oczy wtedy
tak dobitnie pokazując jak bardzo drwi ze mnie ten cały
okryty całunem pozorności nocny taniec

i tak po prostu. bez żadnego powodu
chciałem poczuć jeszcze odrobinę tej magii
którą rozpaliłaś będąc moją muzą
gdy wszystko jeszcze miało sens
i czas tak pięknie układał moje dni w tęsknocie,
tęsknocie pełnej nadziei i.. radości?
coś tak niezwykle niezaznawanego do tej pory
że zatracenie przyszło chyba zbyt.. nienaturalnie..
przesadzając z moim oddechem by już zamknąć i nie istnieć
miałem siłę jedynie wskazać na Ciebie
i dotknąć czoło pokazując, że...
w mojej małej śmierci jesteś
tylko Ty...


Prawa autorskie zastrzeżone. Publikowanie bez zgody zabronione. Jeśli chcesz udostępnić skontaktuj się z autorem posta. Autor P. R. Aka gore_maniac666
Obserwuj wątek

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka