Dodaj do ulubionych

Wyszłam za mąż, zaraz wracam...

19.12.20, 21:57
Moja ukochana przyjaciółka dziś wyszła za mąż... Rycze oglądając jej zdjęcia ślubne...
Wzruszyłam się, bo wiem, jak bardzo tego chciała... białej sukni, obrączki, bycie jego żoną... Tych wszystkich drobnych gadżetów, które sa spełnieniem marzeń na temat dorosłości wielu dziewczynek w naszym kraju... A ona czekała długo, ponad 42 lata...
I z jednej strony, znając "pana młodego" wiem, że życie z nim będzie jednym wielkim pasmem wyrzeczeń, rezygnacji z siebie, zbyt daleko idących ustępstw, przepłakanych nocy, cichych dni, przygryzanych warg i niewypowiedzianych słów...
Na drugiej stronie szali bardzo udany stały seks, obrączka, status żony...
Nie umiałam jej odpowiedzieć, gdy pytała, czy to zrobić, czy warto...
Bo kto z nas wie, jak wypadnie ostateczny bilans?
Czy na koniec nie spojrzymy w lustro i nie powiemy: sprzedałam swoją wolność słowa i niezależność za złote kółko i nazwisko, którego nawet już nie lubię...
Dla mnie ślub nie ma żadnego znaczenia, ale dla niej - w tarnowie - co roku zlot ciotek cmokających ze współczuciem nad jej losem starej panny... tongue_out
No to się rzuciła głową w dół do studni... trochę zazdroszczę, że było w niej jeszcze tyle nadziei na przyszłość...
youtu.be/iNXupigziw4
Obserwuj wątek
      • prawda_we_mgle Re: kumpel wyszedl po fajki i juz nie wrocil. 19.12.20, 22:53
        obrotowy napisał:

        > stwierdzil: - sam nie wiem, ale gdybym nie sprobowal - to ciagle zylbym w niep
        > ewnosci...
        > - tak, ze probowac chyba jednak warto...

        Tak - też jestem zdania, że jeśli człowiek nie spróbuje zawalczyć o swoje szczęście - będzie go to gryzło...
        Warto spróbować - nawet jak nie wyjdzie, będzie mniejsze poczucie porażki, niż jeśli się ze strachu nawet nie podejmie próby...
        Śmiesznie jest na forum... pisząc coś komuś, całkiem niespodziewanie można odpowiedzieć samemu sobie na najważniejsze pytania ... wink
    • prawda_we_mgle Re: Wyszłam za mąż, zaraz wracam... 19.12.20, 23:07
      Właśnie koleżanka napisała mi, że od północy w Londynie lockdown z zakazem przemieszczania się. Dzikim pędem się pakowała i uciekała na zewnątrz... Czyli co - z covidem jest coraz gorzej? Dlaczego my mamy uczucie, że jednak jest coraz lepiej? Ogólna dezinformacja? Mam coraz bardziej surrealistyczne czucie rzeczywistości...
      • obrotowy Re: Wyszłam za mąż, zaraz wracam... 20.12.20, 00:05
        prawda_we_mgle napisała:

        > Właśnie koleżanka napisała mi, że od północy w Londynie lockdown z zakazem prze
        > mieszczania się. Dzikim pędem się pakowała i uciekała na zewnątrz... Czyli co
        > - z covidem jest coraz gorzej? Dlaczego my mamy uczucie, że jednak jest coraz l
        > epiej? Ogólna dezinformacja? Mam coraz bardziej surrealistyczne czucie rzeczywi
        > stości...
        • obrotowy musi byc gorzej, by bylo lepiej 20.12.20, 00:08
          obrotowy napisał:
          > > - z covidem jest coraz gorzej? Dlaczego my mamy uczucie, że jednak jest c
          > oraz lepiej?


          musi byc gorzej - by bylo lepiej... smile

          zachoruja prawie wszyscy - i populacja sie uodporni...

          i epidemia przygasnie...

          problem w tym, ze 1 - 2 % umrze...

          oby nie my sami...
      • witrood Re: Wyszłam za mąż, zaraz wracam... 20.12.20, 08:00
        Ponoć w dawnych czasach samotność była ekonomicznym luksusem. Dlatego tym, których było na to finansowo stać (nieżonatym czy niemężatym) i nie mającym ochoty na małżeństwo często dogryzano, ponoć z zazdrości. No ale stare ciotki to już chyba w średniowieczu nie żyją.
        Tak a propos, to szwagier mojego dziadka (chyba ma teraz 93 lata) rozpływał się w zachwytach nad swoją wnuczką, która wyszła za mąż za Albańczyka. Tylko gdyby wiedział, że on jest muzułmaninem, to pewnie szlag by go trafił. wink
    • margott_2 Re: Wyszłam za mąż, zaraz wracam... 20.12.20, 08:42
      Powiem tak... A kto tam wie, co ludziom da szczęście. Znam osobiście dwa małżeństwa wyswatane i po latach wyglądają na szczęśliwych. Wielkiej miłości nigdy tam nie było a jednak szczęście dało. W przypadku pani dziwne jest tylko, że pyta czy to w zrobić. W tym wieku to wypada już raczej wiedzieć czego się chce.
      • prawda_we_mgle Re: Wyszłam za mąż, zaraz wracam... 20.12.20, 12:07
        margott_2 napisała:

        >W tym wieku to wypada już raczej wiedzieć czego się chce.

        Wypada, nie wypada... Bycie ze sobą to jedno, a małżeństwo to zupełnie inna para kaloszy, jeśli się podchodzi poważnie... To deklaracja, w którą "w górach" wierzą podwójnie... W szczęściu i nieszczęściu, w zdrowiu i chorobie... że cię nie opuszczę, aż do śmierci... Ona wierzy w przysięgę, nie rzuca słów na wiatr... Stąd dylematy...
        • margott_2 Re: Wyszłam za mąż, zaraz wracam... 20.12.20, 19:24
          Zgadza się. W momencie ślubu to raczej każdy zakłada, że to będzie do śmierci. Takze przyjaciółka nie jest jakimś wyjątkiem. Ja tylko nie rozumiem, że można mieć takie dylematy i radzić się psiapsi. Jak się ma wątpliwości to do oltarza się nie idzie. Wystarczy wątpliwości, które pojawią się potem. Na starcie ich być nie powinno.
          • prawda_we_mgle Re: Wyszłam za mąż, zaraz wracam... 20.12.20, 19:59
            margott_2 napisała:

            > Jak się ma wątpliwości to do oltarza s
            > ię nie idzie. Wystarczy wątpliwości, które pojawią się potem. Na starcie ich by
            > ć nie powinno.

            to w idealnym świecie... W realu to z tego co słyszę - wiele osób ma wątpliwości, czasem aż do samego sakramentalnego "tak!" wink
        • prawda_we_mgle Re: Wyszłam za mąż, zaraz wracam... 20.12.20, 12:11
          prawda_we_mgle napisała:

          > Żeby spełnić swoje młodzieńcze marzenia... Żeby być ŻONĄ...
          > Ale czy to da jej szczęście? Się okaże w praniu smile

          Dodam, że nie z wyrachowania, bo ona chyba go jednak kocha, choć raczej nie lubi o tym mówić, bo jest typem dość oschłym w okazywaniu uczuć... Typ ostrej góralki, co się nie pierd... w życiu.
          Ale jak nie on - to żaden inny by nie miał szans.
          • witrood Re: Wyszłam za mąż, zaraz wracam... 20.12.20, 12:56
            Z Tarnowa to chyba nie góralka. wink Dziżas, nie wiedziałem, że w tym wieku jest jeszcze takie parcie na małżeństwo. Oczywiście nie zabraniam, bo można je zawrzeć z wielu pobudek, ale marzyć o tym od dzieciństwa do poczterdziestki, to trzeba być prawdziwym idealistą. wink
            • prawda_we_mgle Re: Wyszłam za mąż, zaraz wracam... 20.12.20, 13:07
              witrood napisał:

              > Z Tarnowa to chyba nie góralka. wink

              Tak, znam opinię że Tarnów nie góry... tak uważają rodowici górale spode tater smile
              Ona się duchowo uważa za góralkę, bo cała jej rodzina pochodzi spode tater, także raczej chodzi o mentalność, niż miejsce, gdzie się faktycznie wychowała...
              A te ciotki to spode tater przyjeżdżają wink big_grin


              Dziżas, nie wiedziałem, że w tym wieku jest
              > jeszcze takie parcie na małżeństwo. Oczywiście nie zabraniam, bo można je zawrz
              > eć z wielu pobudek, ale marzyć o tym od dzieciństwa do poczterdziestki, to trze
              > ba być prawdziwym idealistą. wink

              Podobno wiele polek tak ma, tylko się nie przyznają. Nie wiem - ja marzyłam , że by nie wychodzić za mąż tylko być wolnym ptakiem, ale mnie "dla zasady" przekonali, bo wpadłam big_grin. No to się szybciutko przedzierżgnęłam z wolnego ptaka w przykładną żono-matke-polkę big_grin (ale nie mogę powiedzieć, że żałuję).
              Także marzenia o ślubie nigdy nie były moimi, co nie znaczy, że nie umiem sobie tego wyobrazić, że ktoś pragnie białej sukni i pięknej uroczystości...

              Tak to w życiu jest, że najczęściej dostajemy coś innego, niż sami pragniemy wink
          • apersona Re: Wyszłam za mąż, zaraz wracam... 20.12.20, 21:15
            prawda_we_mgle napisała:

            > Dodam, że nie z wyrachowania, bo ona chyba go jednak kocha, choć raczej nie lub
            > i o tym mówić, bo jest typem dość oschłym w okazywaniu uczuć...

            i ten oschły typ relacjonuje ci pożycie na bieżąco powiadasz?
            ROTFL
      • prawda_we_mgle Re: Wyszłam za mąż, zaraz wracam... 20.12.20, 19:23
        searam napisał:

        > Moze dlatego, ze wreszcie ktos ja zechcial w wieku 42 lat. Szczesciara...!

        Ej, ale co to za chamskie podejście! Ludzie się starzeją, tak samo mężczyźni jak i kobiety... Od genów i osobowości zależy, czy się starzejesz, czy dziadziejesz...
        Szczęściara, że ktoś ją zechciał? A może cud, że ktoś JEGO zechciał!
        Faceci po 40 tak samo często zamieniają się w stare dziady-pierdzistołki albo gogusiów latających z fifrakiem, (żeby jeszcze gdzieś wsadzić) - jak kobiety zamieniają się w stare lampucery czy dzidzie-piernik!
        Podejście że "jeszcze ktoś ją zechciał" jest wredne i krzywdzące. Ona jest super laską, i z wyglądu, i psychicznie. A przede wszystkim dobrym człowiekiem. To jej facet jest szczęściarzem, jeśli mówić tu o jakimś "szczęściu"!
          • prawda_we_mgle Re: Wyszłam za mąż, zaraz wracam... 20.12.20, 21:19
            uny napisał:

            > "dzidzia-piernik" opowiedz mi o tym.

            www.bing.com/images/search?view=detailV2&ccid=bfJtznRA&id=495D5A2715031091B4AACC11C915B72C117DF5CE&thidshockIP.bfJtznRAXPcQYVAttEvMsQAAAA&mediaurl=http%3a%2f%2fi.wp.pl%2fa%2ff%2fjpeg%2f33485%2fMP08072014_2227.jpeg&exph=600&expw=401&q=dzidzia+piernik&simid=608002455779083137&ck=31F004DE08595B5B4E682B2FF7705D56&selectedIndex=334&FORM=IRPRST&ajaxhist=0
            Kobiety, po których widać, że nie umieją się starzeć z klasą, tylko histerycznie wracają do dziecinnych kolorów i krojów ubrań i makijażu... chcąc wzbudzić w mężczyźnie odruch opiekuńczości.
            Towarzyszy temu często maniera infantylizmu, dziecinne grymasy twarzy, i robienie z siebie na siłę "słodkiej niewinnej istotki" (której ktoś niechcący wykonał lobotomię tongue_out ).
            (na tym bazuje też nawet spory odłam porno, gdzie dorosłe kobiety strojem, minami i wydawanymi dźwiękami udają dzieci/nastolatki wink... ale co ja ci będę mówić, to to każdy chop wie wink
        • searam Re: Wyszłam za mąż, zaraz wracam... 20.12.20, 21:35
          prawda_we_mgle napisała:

          > searam napisał:
          >
          > > Moze dlatego, ze wreszcie ktos ja zechcial w wieku 42 lat. Szczesciara...
          > !
          >
          > Ej, ale co to za chamskie podejście! Ludzie się starzeją, tak samo mężczyźni ja
          > k i kobiety... Od genów i osobowości zależy, czy się starzejesz, czy dziadzieje
          > sz...
          > Szczęściara, że ktoś ją zechciał? A może cud, że ktoś JEGO zechciał!
          > Faceci po 40 tak samo często zamieniają się w stare dziady-pierdzistołki albo g
          > ogusiów latających z fifrakiem, (żeby jeszcze gdzieś wsadzić) - jak kobiety zam
          > ieniają się w stare lampucery czy dzidzie-piernik!
          > Podejście że "jeszcze ktoś ją zechciał" jest wredne i krzywdzące. Ona jest supe
          > r laską, i z wyglądu, i psychicznie. A przede wszystkim dobrym człowiekiem. To
          > jej facet jest szczęściarzem, jeśli mówić tu o jakimś "szczęściu"!

          Superlaska...Hmm....push-upy, botoks,sylikon..przedluzane rzesy, przedluzane paznokcie, farbowane wlosy zeby ukryc siwizne, makijaz zmywany wieczorem, a rankiem nie do poznania..po 40-e upijanie sie w weekendy, koty, chlipanie do poduszki, wieczne skargi i narzekania...lista jest dluzsza, ale dowolne skreslic..
          Czterdziestoletni facet ustawiony w zyciu nigdy takiego bledu nie popelnia zeniac sie z rowiesnica.Raczej z jej corka.Atrakcyjna, zywotna i plodna.
          • prawda_we_mgle Re: Wyszłam za mąż, zaraz wracam... 20.12.20, 21:46
            searam napisał:

            > Superlaska...Hmm....push-upy, botoks,sylikon..przedluzane rzesy, przedluzane pa
            > znokcie, farbowane wlosy zeby ukryc siwizne, makijaz zmywany wieczorem, a ranki
            > em nie do poznania..po 40-e upijanie sie w weekendy, koty, chlipanie do poduszk
            > i, wieczne skargi i narzekania...lista jest dluzsza, ale dowolne skreslic..

            Uuu, ale pojechałeś z wizją! Samą mną trząchnęło! big_grin


            > Czterdziestoletni facet ustawiony w zyciu nigdy takiego bledu nie popelnia zeni
            > ac sie z rowiesnica.Raczej z jej corka.Atrakcyjna, zywotna i plodna.

            No cóż - na szczęście żyjemy w wolnym kraju i każdy robi co chce! wink
          • witrood Re: Wyszłam za mąż, zaraz wracam... 21.12.20, 18:27
            Pewnie na męża skreślony, bo nie da się łatwo udomowić i będzie się stawiać. Kobieta chyba tak samo. Chyba za bardzo wolność poznali, żeby łatwo dać się wpędzić w kierat. Ale wyjątki się zdarzają i tak samo amatorki/amatorzy.
            • gwen75 Re: Wyszłam za mąż, zaraz wracam... 21.12.20, 18:37
              witrood napisał:

              > Pewnie na męża skreślony, bo nie da się łatwo udomowić i będzie się stawiać. Ko
              > bieta chyba tak samo. Chyba za bardzo wolność poznali, żeby łatwo dać się wpędz
              > ić w kierat.

              Święte słowa Witoldzie wink
            • prawda_we_mgle Re: Wyszłam za mąż, zaraz wracam... 21.12.20, 21:23
              witrood napisał:

              > Pewnie na męża skreślony, bo nie da się łatwo udomowić i będzie się stawiać. Ko
              > bieta chyba tak samo. Chyba za bardzo wolność poznali, żeby łatwo dać się wpędz
              > ić w kierat.

              Ja mam wrażenie, że w naszym społeczeństwie, to małżeństwo bardziej dla kobiety oznacza kierat i robotę na dwa etaty, niż dla mężczyzny...
              Przynajmniej my, kobity z miasta, się tego boimy... codziennego stania przy kuchni, robienia za sprzątaczkę i kucharkę, codziennej szarpaniny... Jak się jest samemu, to jak jest gorszy dzień, to się parówki zje i gites... a w związku to: "nie ma żadnego obiadu"? Już trzeci dzień?? I wyrzuty sumienia gryzą w pupę tongue_out
              Wiem, wiem, wiele zależy, jakiego chopa sobie człowiek "weźmie".
              No te, które my spotykałyśmy, mają też inne standardy dot. "ogarniania chałupy". Dla nas jest już bardzo brudno, dla nich jeszcze "zupełnie może być"... I przekaz od niego: jak ci za brudno, to sobie sama sprzątaj...
              No to siedzimy w zasyfionej chałupie i zastanawiamy się, co zrobić: czy jeszcze powalczyć żeby pomógł, czy siedzieć i udawać że się syfu nie widzi (ale tak się nie da, bo człowieka to zżera emocjonalnie), czy rzeczywiście samej sprzątać (ale czy tak już będzie na zawsze)... no takie rozkminy...
              Czyli wychodzi, że najbardziej boimy się nie jakiegoś ograniczenia wolności, tylko zagonienia do kieratu, na jaki już nie mamy ochoty...
              Dodam, że prawdopodobnie jest to bardziej psychologiczna bariera niż realna, bo jak nie jest to podszyte wyrzutami sumienia, to się z chęcią coś upitrasi czy wspólnie wyczyści...

              A Wy, Panowie, czego się najbardziej boicie w ramach ewentualnego "małżeństwa" (wspólnego mieszkania, itp)? smile

              • obrotowy o to, to... 21.12.20, 23:42
                prawda_we_mgle napisała:
                > Czyli wychodzi, że najbardziej boimy się nie jakiegoś ograniczenia wolności, ty
                > lko zagonienia do kieratu, na jaki już nie mamy ochoty...

                o to, to - moja Slubna Ci to potwierdzi z jakim brudasem sie zadaje...

                > A Wy, Panowie, czego się najbardziej boicie w ramach ewentualnego "małżeństwa"
                > (wspólnego mieszkania, itp)? smile


                nie boimy - to sie niczego

                malzenstwo ma same zalety, a tylko jedna wade.

                troche przeszkadza w poznawaniu innych kobiet na "kochankowanie"
              • kevinjohnmalcolm Re: Wyszłam za mąż, zaraz wracam... 22.12.20, 03:00
                prawda_we_mgle napisała:
                > małżeństwo bardziej dla kobiety oznacza kierat i robotę na dwa etaty,
                > niż dla mężczyzny... Przynajmniej my, kobity z miasta, się tego boimy...

                To dlaczego kobiety tak bardzo naciskają na małżeństwo?
                Dla wielu facetów nie ma ono znaczenia.



                > najbardziej boimy się nie jakiegoś ograniczenia wolności,
                > tylko zagonienia do kieratu

                Problem w tym, że wiele kobiet robi to z własnej woli i żadną metodą nie da sobie przetłumaczyć, że nie trzeba piąty raz dziennie sprzątać, trzeci raz dziennie prać i prasować, ani robić trzeciego remontu w ciągu roku. Co zrobić z paniami które mają obsesję na punkcie perfekcyjnej sterylnej czystości i idealnego porządku? Oczywiście nie mam tu na myśli partnerek facetów-bałaganiarzy zostawiających totalny syf. Piszę o przesadzie, która wielu paniom nie jest obca. Nie da się im wytłumaczyć, żeby zwolniły, żeby sobie odpoczęły, bo jak firanki nie będą wyprasowane to świat się nie zawali, one MUSZĄ i dla nich każdy najporządniejszy facet to bałaganiarz, który bez nich by zginął i one poświęcają się dla niego, a on tego nie docenia.




                > A Wy, Panowie, czego się najbardziej boicie w ramach ewentualnego "małżeństwa"
                > (wspólnego mieszkania, itp)? smile

                Kompletnego niezrozumienia, że do jakiejkolwiek czynności wymagającej wysiłku umysłowego (np. pracy) potrzebna jest chwila absolutnej ciszy i spokoju. Zawracanie głowy co 5 minut rujnuje cały wysiłek, trzeba często zaczynać od nowa.
              • stasi1 Re: Wyszłam za mąż, zaraz wracam... 22.12.20, 17:12
                To kobiety ze wsi mają inaczej? Z tym sprzątaniem to nie zawsze jest do jednej bramki. Kiedyś kolega mieszkał z laską. W niedzielę mówi chodź sprzątniemy mieszkanie. Ona że jej się nie chce. Za kilka minut dzwoni jej matka że wpadnie do nich za chwilę w odwiedziny. To więc ona żeby szybko to sprzątanie zrobić. Za to on że teraz już mu się nie chce. Musiała sama sprzątać. Ale i tak się rozstali bo ona chciała aby zadeklarował się na poważnie a on nie bo już był kiedyś w małżeństwie. Z nim na koniec wyszło że związał się z dziewczyną od nas z pracy( jedna kobieta na 25 mężczyzn). Wcześniej wyśmiewał się z niej jaka to ona jest płaska.
                Z tym jedzenie to różnie. Moja była żona miała koleżankę i nie chciało jej się codziennie gotować więc poradzono jej aby zupę gotowała na dwa dni a tylko ziemniaki dokładała świeże. Ja mogę jedną zupę jeść przez 3 dni bez świeżych ziemniaków.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka