Dodaj do ulubionych

Mam popieprzać jak dziadek z kijkami?

30.12.20, 19:14
Ostatnio chyba nieco przetrenowałem, skutkiem czego wylądowałem u ortopedy (coś się zaczyna lekko pieprzyć w okolicach kręgosłupa szyjnego). Ogólnie bardzo sympatyczny gość i spodziewałem się że będzie miał dla mnie jeszcze bardziej kijowe wieści, ale i tak nie jest super. Efekty: jakieś 4 tygodnie wyłączenia (zakaz biegania, chwilowy ban na trening siłowy, łaskawie dopuścił dłuższe spacery). Zasugerował mi (a i to nie w ciągu najbliższych 2 tygodni) dwie opcje: rower (odpada) albo kijki trekkingowe (czyli ni mniej ni więcej tylko popieprzanie z kijkami niczym emeryt. Jak wydobrzeję, to ostrożny powrót do treningu siłowego, ale bieganie (które zawsze dawało u mnie najlepsze efekty) dalej odradza. Chyba mój piękny plan powrotu do formy na lato poszedł się... crying
I liczy że wprowadzę dietę... chyba jednak za szybko nie zrzucę wagi, a tak ładnie żarło crying
Obserwuj wątek
      • ga77-77 Re: Mam popieprzać jak dziadek z kijkami? 30.12.20, 19:31
        No właśnie z tą dietą to najgorsze, bo trzymałem wszystko (prawie) w ryzach aktywnością fizyczną. Kobiety nie mam, rodziny nie mam, znajomych/przyjaciół nie mam, więc jak widać dobra wyżerka to ostatnia przyjemność jaka mi w życiu pozostała (a chlać na ostro też nie lubię, wódy wręcz nie lubię).
          • ga77-77 Re: Mam popieprzać jak dziadek z kijkami? 30.12.20, 21:43
            green.amber napisała:

            > morsowanie jak nic, po pierwsze, zadziała na jojczenie wink i całą resztę a dobre
            > kijki też nie zaszkodzą, zwłaszcza z Widokami, Wit poleca pewnie wie, ja Jast
            > rzębią uwielbiam za kijkowe widoki wink tylko z rozgrzewką na początek, rozciągan
            > iem na koniec
            >

            Odpada, jestem zdecydowanie ciepłolubny! Jedyne co wchodzi w rachubę przy minusowej temperaturze, to wieczorne bieganie smile
            A kąpiel bardzo lubię, ale ciepłą, z aromatem sosnowym smile
    • szarlotka_ja Re: Mam popieprzać jak dziadek z kijkami? 30.12.20, 19:23
      Ale z ciebie burak, za przeproszeniem. Zdaje się, że kompletnie nie masz pojęcia o nordicu suspicious. Radzę się dobrze zorientować, bo wcale to nie jest aktywność dla seniorów. Porządne kijki i efekt lepszy niż bieganie, nie mówiąc o efektach zdrowotnych dla kręgosłupa. Ja na przykład uwielbiam kijki i dużo z nimi chodzę. I wcale się nie czuję jak emerytka suspicious.
      Co do kręgosłupa to lepiej żebyś się z fizjoterapeutą skonsultował. Myślę, że w doborze aktywności są bardziej kompetentni od lekarza.
      • ga77-77 Re: Mam popieprzać jak dziadek z kijkami? 30.12.20, 19:40
        szarlotka_ja napisała:

        > Ale z ciebie burak, za przeproszeniem. Zdaje się, że kompletnie nie masz pojęci
        > a o nordicu suspicious. Radzę się dobrze zorientować, bo wcale to nie jest aktywnoś
        > ć dla seniorów.

        Zaraz burak suspicious
        Jakoś w ostatnich dniach nie widziałem (np. na bulwarze w Gdyni) nikogo w rozsądnym wieku; wszyscy w rozsądnym wieku biegają lub spacerują wink


        >Porządne kijki i efekt lepszy niż bieganie,

        I tu się zdziwisz: u mnie zawsze najlepszy efekt dawało bieganie. Tajemnica tkwi w tym, że zapału zawsze mi starczy max na 3 miechy, a jak się zaparłem, to w 2 miechy gubiłem kilkanaście kilogramów dzięki bieganiu wink

        >nie mówiąc o efekta
        > ch zdrowotnych dla kręgosłupa.

        I tu też się zdziwisz: kilka lat temu miałem problemy z korzonkami (doszedłem do stu kilku kilogramów), w dodatku wysunął mi się nieco dysk. Ortopeda natworzył mi apokaliptycznych wizji (m.in. że to koniec mojej kariery zawodowej na tym stanowisku). Oto co zrobiłem: na początku trochę popływałem (nie przepadam: złe doświadczenia z dzieciństwa), potem "dobiegałem", minimalnie dowaliłem dietą. Poszło kilkanaście kilogramów, dysk się sam ładnie wsunął z powrotem wink

        Ja na przykład uwielbiam kijki i dużo z nimi cho
        > dzę. I wcale się nie czuję jak emerytka suspicious.
        > Co do kręgosłupa to lepiej żebyś się z fizjoterapeutą skonsultował. Myślę, że w
        > doborze aktywności są bardziej kompetentni od lekarza.

        Nie, no fizjoterapeutę też polecił, skierowanie dał. Ale i tak żadna masażystka mnie przez jakieś dwa tygodnie nie tknie. Ale chętnie skorzystam, to jest przydatne.
        • silencjariusz Re: Mam popieprzać jak dziadek z kijkami? 30.12.20, 19:47
          ga77-77 napisał(a):

          > I tu się zdziwisz: u mnie zawsze najlepszy efekt dawało bieganie. Tajemnica tkw
          > i w tym, że zapału zawsze mi starczy max na 3 miechy, a jak się zaparłem, to w
          > 2 miechy gubiłem kilkanaście kilogramów dzięki bieganiu wink

          W jaki sposób gubiłeś kilkanaście kilogramów w tak krótkim czasie? Ile km przebiegałeś? I jak często. Jakaś dieta też była?
          • ga77-77 Re: Mam popieprzać jak dziadek z kijkami? 30.12.20, 22:00
            silencjariusz napisał:

            > ga77-77 napisał(a):
            >
            > > I tu się zdziwisz: u mnie zawsze najlepszy efekt dawało bieganie. Tajemni
            > ca tkw
            > > i w tym, że zapału zawsze mi starczy max na 3 miechy, a jak się zaparłem,
            > to w
            > > 2 miechy gubiłem kilkanaście kilogramów dzięki bieganiu wink
            >
            > W jaki sposób gubiłeś kilkanaście kilogramów w tak krótkim czasie? Ile km przeb
            > iegałeś? I jak często. Jakaś dieta też była?

            Za studenckich czasów to dopiero było łatwo: by zejść od 92 do 78 wystarczyło jedynie odstawić hamburgery i colę. W dorosłym życiu było już trochę trudniej, wymagało to niejakiego zachodu. Policzmy: tak mniej więcej od 3 października do 5 grudnia zjechałem z 93 do 79, odstawiłem czekoladę, biegałem ze 3 razy w tygodniu po kilka kilosów, gimnastykowałem się. Wtedy chciałem schudnąć: to było jakiś rok i kwartał po pierwszym odejściu żony, zadurzyłem się w jednej małolacie i choć mi szybko przeszło (jeszcze w październiku) to dociągnąłem odchudzanie (ale chyba przegiąłem, bo słyszałem że niektórzy się bali że mam nowotwór). Potem po kilku latach od 104 do 90 (głównie powiedzmy dieta i w miarę normalny ruch przeplatany bieganiem, a dieta tzn. kilka Activii i baton orkiszowy zamiast czekolady. Ostatni porządny maraton to w dwa miechy (od kwietnia do czerwca) od 98 do 83. Czy w tym ostatnim była dieta? Nie pamiętam. Na pewno bieganie, siłownia (choć właśnie zapał do siłowni przeszedł mi po jakiś 3 miesiącach).

            Najważniejszym czynnikiem za każdym razem była silna motywacja, taki zewnętrzny czynnik, którego dziś mi zdecydowanie brakuje. Czyli raz było to zadurzenie, za kolejnym razem zaplanowana letnia wycieczka zagraniczna (na którą postawiłem sobie za punkt honoru być w formie), za kolejnym razem kryzys i chęć odzyskania żony (skutecznie, jak odzyskałem formę i wygląd oraz zastosowałem kilka chwytów, to żona nagle zrobiła się zazdrosna). Dziś ani jej nie mam szansy odzyskać ani też nie ma na horyzoncie tak wartościowego celu żeby skłonił mnie do tego (niebagatelnego przecież) wysiłku sad
            • kevinjohnmalcolm Re: Mam popieprzać jak dziadek z kijkami? 30.12.20, 23:48
              ga77-77 napisał(a):
              > Za studenckich czasów to dopiero było łatwo: by zejść od 92 do 78 wystarczyło
              > jedynie odstawić hamburgery i colę.

              Eh, za studenckich czasów pochłanianie ton hamburgerów, pizz, frytek i popijanie hektolitrami coli nie pozwalało w żaden sposób na przekroczenie 70kg. Teraz człowiek tyje od samego patrzenia na jedzenie... sad
              • ga77-77 Re: Mam popieprzać jak dziadek z kijkami? 02.01.21, 14:04
                ungy napisała:

                > ,,...zadurzyłem się w jednej małolacie i choć mi szybko przeszło (jeszcze w paź
                > dzierniku)"
                >
                > Dobry jesteś, nastolatki wyrywasz? Stara się nie zorientowała?wink
                Po pierwsze: byłem już od dobrze ponad roku sam.
                Po drugie: nie wyrwałem, bo mi w międzyczasie przeszło.
                Po trzecie: może źle rozumiesz słowo "małolata", może ja źle użyłem. Mimo kilkunastu lat różnicy jej wiek zaczynał się od 2-ki. Ale jeszcze raz powtórzę: do niczego nie doszło. A że jej pojawienie się zmotywowało mnie do wzięcia się za siebie? To w tej sytuacji dobrze że się pojawiła wink
        • szarlotka_ja Re: Mam popieprzać jak dziadek z kijkami? 30.12.20, 20:02
          ga77-77 napisał(a):

          > I tu się zdziwisz: u mnie zawsze najlepszy efekt dawało bieganie. Tajemnica tkwi w tym, że zapału zawsze mi starczy max na 3 miechy, a jak się zaparłem, to w
          > 2 miechy gubiłem kilkanaście kilogramów dzięki bieganiu wink


          I tu masz odpowiedź czemu masz takie problemy z kręgosłupem. Nie można mu fundować kilkunastu kilogramów w dwa miesiące.
          • ga77-77 Re: Mam popieprzać jak dziadek z kijkami? 30.12.20, 21:40
            szarlotka_ja napisała:

            > ga77-77 napisał(a):
            >
            > > I tu się zdziwisz: u mnie zawsze najlepszy efekt dawało bieganie. Tajemni
            > ca tkwi w tym, że zapału zawsze mi starczy max na 3 miechy, a jak się zaparłem,
            > to w
            > > 2 miechy gubiłem kilkanaście kilogramów dzięki bieganiu wink
            >
            >
            > I tu masz odpowiedź czemu masz takie problemy z kręgosłupem. Nie można mu fundo
            > wać kilkunastu kilogramów w dwa miesiące.

            Przykro mi bardzo, ale niestety dla mnie odchudzanie (a dokładnie związane z nim starania) są przykrą koniecznością, zażegnywaniem "stanu powodziowego", więc chcę to załatwić jak najszybciej. Gdyby zrzucanie sadła i wyrabianie kaloryfera było wykonalne z użyciem czarodziejskiej różdżki, to pieprzyłbym biegi do mocnego wypocenia (spacerować lubię) - o odmawianiu sobie jakiegokolwiek żarcia nie mówiąc - i wybrałbym różdżkę. Niestety, różdżka to co najwyżej w Harrym Potterze. Nie jestem fanem długotrwałego żmudnego i mało efektywnego wysiłku, nie mam też w naturze specjalnej systematyczności. Każdy orze jak może smile
      • ga77-77 Re: Mam popieprzać jak dziadek z kijkami? 02.01.21, 10:51
        zmyslowy_taniec napisał(a):

        > Jak długo biegasz, jakie dystanse?

        Zakładam że pytanie do mnie (sorry, nie mam pewności, bo widoczne "nitki dyskusji" nie dają mi jej). Otóż nie wiem czy to pytanie jest właściwie zadane, bo odpowiedź nie będzie taka jak się spodziewasz. Otóż pierwszą taką operację z w miarę regularnym bieganiem (licząc od czasów szczeniackich) zrobiłem w wieku circa 35 lat, ostatnią taką naprawdę solidną koło 40-ki. Niestety (albo stety) to jest dla mnie jedynie środek do celu, a nie cel (za bardzo lubię składniki życia wpływające na odkładanie się w pewnych miejscach nadmiaru kalorii), a tak się składa że po jakichś 2 miesiącach (czasem z lekkim hakiem) uzyskiwałem to czego oczekiwałem (albo i więcej) i dawałem spokój żeby nie przesadzić (chociaż przed rozpoczęciem akcji zakładałem sobie że tak na spokojnie będę sobie biegać co jakiś czas dla utrzymania wagi). Poza tym bieganie było dla mnie zawsze najłatwiejszą i najefektywniejszą formą zbijania wagi, a to miało dla mnie duże znaczenie (nie jestem fanem długiej, żmudnej i mało efektywnej pracy).
        Summa summarum: jest to fajna forma relaksu, bo można wtedy być samemu ze swoimi myślami (zwłaszcza wtedy łatwiej idzie).
      • ga77-77 Re: Mam popieprzać jak dziadek z kijkami? 02.01.21, 11:00
        zmyslowy_taniec napisał(a):

        > Jak długo biegasz, jakie dystanse?

        Aha, dystanse: nie biegam długich, bo biegam dla przyjemności i skuteczności zbijania wagi, a nie po to by komuś coś udowadniać albo się chwalić. W każdym razie jak dochodziłem już do odpowiedniej wagi to była pętla jakieś 5-6 kilosów, a w tym dwie przerwy (ale nie stałem tylko szedłem przez jakieś 100 metrów za każdym razem; we wczesnych etapach każdego "procesu biegania" trochę więcej przerw, powiedzmy co kilometr).
          • ga77-77 Re: Mam popieprzać jak dziadek z kijkami? 02.01.21, 13:48
            Nie, natomiast całkiem dużo piję jak już zdarza mi się trafić na siłownię wink
            Aczkolwiek za siłownianą bieżnią nie przepadam (ostatnio miałem okazję skorzystać w połowie listopada i... no jednak normalne bieganie jest znacznie lepsze). Ale ogólnie na siłowni pić się chce bardzo, może dlatego że znacznie cieplej niż na zewnątrz?
          • ga77-77 Re: Mam popieprzać jak dziadek z kijkami? 02.01.21, 13:58
            ungy napisała:

            > Dużo pijesz podczas biegania?

            Tytułem uzupełnienia: może jeszcze raz i konkretnie napiszę. Nie jestem ekspertem w dziedzinie biegania; to, że na mnie to działało, to nie znaczy że musi działać na kogokolwiek innego. Jedno co było za każdym razem wspólne, to silna determinacja żeby tę wagę zrzucić i znów dobrze wyglądać.

            W ramach noworocznego postanowienia (do którego przymierzałem się od dawna) odstawiłem na razie czekoladę, piję sobie kompocik z suszu (nie myśl że na słodko), a choć mam na razie zakaz biegania, to sobie chodzę po kilka kilosów dziennie; zobaczymy co z tego wyjdzie. Na razie biorę przepisane przez lekarza leki na rozluźnienie mięśni i faktycznie dziś spałem dobrze (czyli skuteczny gość; jak będę mógł już znów ćwiczyć, to poćwiczę to co on zalecił).
            Jednak nie dam sobie niczego uciąć,. że jak dostanę jakiegoś mocnego psychicznego strzała za tydzień, miesiąc czy więcej, to wszystko nie pójdzie w pi... Wszystko działa póki jest odpowiednie nastawienie i nie da się zmusić żeby nastawienie dalej było: albo będzie albo nie będzie, to niestety za mocno zależy od czynników zewnętrznych.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka