Dodaj do ulubionych

Mam pomysł.

16.01.21, 10:12
Ale nie wiem jak go zrealizować.
Juz nie szukam kogoś "nażycie". Bo to chyba niemożliwe. Mam jednak rożne pomysły, chciałabym gdzieś pojechać. Na jeden dzień, bo wiadomo pandemia, ale nie mam towarzystwa. Sama tez potrafię, ale jest nudno. Mam jedną koleżankę, ale ona jest bardzo zaangażowana zawodowo i często zwyczajnie ciągle nie ma czasu, a weekendy spędza z rodzicami, więc odpada na wyjazdy. Po prostu nigdy jej nie pasuje. No i nie wiem jak znaleźć taka osobę, żeby jej się chciało d..e ruszyć. Póki mi się jeszcze chce big_grin
Obserwuj wątek
      • kevinjohnmalcolm Re: Mam pomysł. 16.01.21, 15:21
        silencjariusz napisał:
        > Jechać z kimś przypadkowym to raczej kiepski pomysł.

        Na jednodniową wycieczkę? W razie pudła niewiele się straci. Kiedyś pojechałem na miesiąc w duże góry i to dopiero okazał się problem - goście wbrew zapowiedziom nie mieli żadnego wysokogórskiego doświadczenia, a za to ich ego było wyższe od Everestu, na okrągło się wymądrzali. Ledwo dotrwałem do końca wyprawy...
    • samysliciel Re: Mam pomysł. 16.01.21, 11:18
      anirat napisała:

      > Juz nie szukam kogoś "nażycie". Bo to chyba niemożliwe.

      "Chyba niemożliwe" co to za pieprzenie i solenie? Trzeba mierzyć siły na zamiary i próbować.
      Ja tam zamierzam uderzać do dziołch, pół świata tego kwiata, 100 sztuk mnie pogoni, z 5 pogada, 1 może się zdecyduje. Wiadomo musi się podobać i mieć coś w sobie, coś co zauroczy co pozwoli przymknąć oko w takich trudniejszych chwilach, bo to chyba właśnie daje ta powierzchowność, że jak chemii ni ma to się z babą na zakręcie nie wytrzyma, i vice versa. No i musi być porównywalnie nieidealna i lekko popierdzielona, taka zbyt ułożona i zmanierowana to nie fajna. Taka bruncia formatu kieszonkowego, jak ja to mawiam, byłaby w sam raz.
    • prawda_we_mgle Re: Mam pomysł. 16.01.21, 12:28
      na fejsie jest taka grupa: szukam towarzyszy podróży... ludzie w różne miejsca jeżdżą - można razem.
      Tyle, że ja tez się strasznie męczę, jak mam towarzystwo, które mi niespecjalnie pasuje...
      trzeba się najpierw choć ze dwa razy spotkać, żeby zobaczyć, czy wspólny wyjazd to nie będzie męka...
    • witrood Re: Mam pomysł. 16.01.21, 13:06
      Ja nie wiem, jaki jest z tym problem w normalnych warunkach. Ja zawsze, jeśli nie mam zebranych wcześniej osób, jak jadę gdzieś sam na jakiś wyjazd, mam jakieś sensowne towarzystwo. W zeszłym kowidowym roku, jak pojechałem na tydzień do Grecji też z tym nie miałem problemu. Była przynajmniej z dziesiątka ludzi, z którymi dało się spędzić czas (oczywiście nie cały, bo ja nie lubię cały czas być do kogoś przyklejony i muszę mieć swobodę).
      • prawda_we_mgle Re: Mam pomysł. 16.01.21, 13:35
        witrood napisał:

        > Ja nie wiem, jaki jest z tym problem w normalnych warunkach. Ja zawsze, jeśli n
        > ie mam zebranych wcześniej osób, jak jadę gdzieś sam na jakiś wyjazd, mam jakie
        > ś sensowne towarzystwo. W zeszłym kowidowym roku, jak pojechałem na tydzień do
        > Grecji też z tym nie miałem problemu. Była przynajmniej z dziesiątka ludzi, z k
        > tórymi dało się spędzić czas (oczywiście nie cały, bo ja nie lubię cały czas by
        > ć do kogoś przyklejony i muszę mieć swobodę).

        No ale opowiedz jak to robisz, że ich poznajesz? Przyjeżdżasz na miejsce... i co?
        Bo ja mam zawsze tak, że no widzę sąsiadów, powiem dzień dobry i ... się rozchodzimy...
        jak to się dzieje, że potem ludzi umawiaja się na przykład na wieczór?
      • tzn.aga Re: Mam pomysł. 16.01.21, 15:03
        Ale to nie chodzi o takie wyjazdy na które jedziesz z kimś albo do kogoś zagadasz żeby wieczorem posiedzieć i pogadać.
        Chodzi o wyjście gdzieś czy wyjazd lokalny, krótki, jednodniowy.
        Wyskoczyć gdzieś w plener czy coś innego (czego nie ma sensu wymieniać bo chwilowo nieaktualne).
        Też mogę sama i to robię ale dla urozmaicenia życia czasem fajnie by było z kimś.
    • kevinjohnmalcolm Re: Mam pomysł. 16.01.21, 15:25
      Z moich doświadczeń wynika, że bardzo trudno znaleźć kogokolwiek chętnego na wyjazd. W Polsce takich osób może być więcej, ale u mnie wszyscy na okrągło pracują i nie mają ochoty nigdzie jeździć. To znaczy: ciągle biadolą, że by gdzieś pojechali, że marzą o zobaczeniu tego i owego, ale jak przychodzi co do czego, to zawsze zajęci.
      • prawda_we_mgle Re: Mam pomysł. 16.01.21, 16:10
        kevinjohnmalcolm napisał:

        > Z moich doświadczeń wynika, że bardzo trudno znaleźć kogokolwiek chętnego na wy
        > jazd. W Polsce takich osób może być więcej, ale u mnie wszyscy na okrągło prac
        > ują i nie mają ochoty nigdzie jeździć. To znaczy: ciągle biadolą, że by gdzieś
        > pojechali, że marzą o zobaczeniu tego i owego, ale jak przychodzi co do czego,
        > to zawsze zajęci.

        A ja mam taki problem, że lubię góry, ale: mam tylko znajomych, którzy chodzą wyczynowo (więc nie dam im rady dotrzymać kroku), a sama się boję (moja koleżanka zabiła się chodząc sama po tatrach - chyba mi lęk został)...
        No i kurde siedzę i patrzę, jak mijają jesień, wiosna, lato...
        Z mężem, jak chodziłam, to jak mi się "zdechło" pod górkę, to się nie wstydziłam... a z obcymi to bym się wstydziła... Ale muszę coś z tym zrobić, bo lata uciekają...
        • kevinjohnmalcolm Re: Mam pomysł. 16.01.21, 16:40
          prawda_we_mgle napisała:
          > Z mężem, jak chodziłam, to jak mi się "zdechło" pod górkę, to się nie wstydziłam...
          > a z obcymi to bym się wstydziła...

          Spróbuj znaleźć kogoś kto turystycznie i relaksowo podchodzi do łażenia po górach. Bywają osoby, dla których celem nie jest zdobywanie szczytów, a samo przebywanie w górach. A może jakieś inne kobiety? Bo faceci zazwyczaj góry traktują mocno fizycznie i rzeczywiście osobie niezaprawionej w regularnym boju może być ciężko za nimi nadążyć.
        • stasi1 Re: Mam pomysł. 16.01.21, 16:55
          Z kobietami chodziłem w góry, jak która zdechła to normalnie na nią czekałem. Kilka razy byłem ze znajomą jej znajomą i jej chłopakiem. Ona była z naszej czwórki najsłabsza i niestety miała z tym problem.
          Trochę śmiesznie było jak na Gubałówce moja żona(oczywiście była) stwierdziła co będzie jak ona padnie tutaj?
          Bywałem na takich większych wycieczkach gdzie nawet kobiety szły z dziećmi i to dopiero był problem

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka