Dodaj do ulubionych

Roślina doniczkowa

03.02.21, 01:55
Wiem że to złe forum, ale spróbuję, może ktoś coś podpowie.

Mam znajomego około czterdziestki, który jest żonaty od prawie 20 lat. Na początku związku było super, potem było bardzo dobrze - żyli sobie razem, robili różne rzeczy razem, jeździli razem i wszyscy byli zadowoleni. Kumpel jest aktywnym człowiekiem, lubi w weekend gdzieś się przejechać, dużo jeździ na rowerze, kajakuje, uczestniczy w wydarzeniach kulturalnych, itd. Niestety w ciągu ostatnich kilku lat jego żona stała się rośliną doniczkową - siedzi w domu i absolutnie nie chce się nigdzie ruszyć. Chodzi do pracy, wraca z niej, siada do komputera i spędza całem popołudnie i wieczór na instagramie, facebooku, youtube i innych tego typu portalach. Gościowi już ręce opadają, nie jest w stanie jej namówić do jakiejkolwiek aktywności. Jakiejkolwiek! Ona nie ma w tej chwili już żadnych znajomych, siedzi w domu, od dwóch lat nigdzie poza pracą czy zakupami nie wyszła. Tyle lat było dobrze, byli zgranym małżeństwem, ale jak teraz mówić o jakimkolwiek zgraniu, gdy jedyną czynnością w życiu jaką jego żona jest zainteresowana to wlepianie wzroku w ekran i klikanie myszką? Co gorsza nie pozwala jemu nigdzie wychodzić, ciągle ma pretensje że zostawia ją samą, ale dowolna próba namówienia jej na wyjście razem jest z góry skazana na porażkę.

Ktoś ma jakiś pomysł?
Obserwuj wątek
    • mavika_88 Re: Roślina doniczkowa 03.02.21, 02:01
      Depresja? Jakies problemy natury psychicznej. Kompleksy? Choroba? Powodujaca mniejsza aktywnosc fizyczna, zmniejszony metabolizm spowodowany np zla praca tarczycy.
      Jezeli nie to to moze ma kogos tongue_out ale to gorszy scenariusz.
    • letniaburza77 Re: Roślina doniczkowa 03.02.21, 15:16
      Gdyby to był problem odwrotny czyli on siedzi przed kompem a ona chce go odciągnąć to powiedziałabym ,że czasami działają gołe cycki ,ale ponieważ jest na odwrót to na miejscu faceta robiłabym wymówki uprzedzające atak w stylu : "
      Wszędzie muszę chodzić sam ,nic cię nie interesuje poza internetem , przyrosłaś do klawiatury czy co ? Ile można siedzieć przed kompem . Już do reszty zdziczałaś ,zapuściłaś się . Wyjdz do ludzi ,wpuść do głowy trochę powietrza!!!
      Inna opcja to- każdy robi swoje .
      Trzecia - rozwód ,po co się męczyć.
      • kevinjohnmalcolm Re: Roślina doniczkowa 03.02.21, 19:08
        letniaburza77 napisał(a):
        > Wszędzie muszę chodzić sam ,nic cię nie interesuje poza internetem , przyrosłaś
        > do klawiatury czy co ? Ile można siedzieć przed kompem . Już do reszty zdzicza
        > łaś ,zapuściłaś się . Wyjdz do ludzi ,wpuść do głowy trochę powietrza!!!

        Próbował. Nic z tego... sad


        > Inna opcja to- każdy robi swoje .

        Z tym jest właśnie problem, bo ona ma ciągłe pretensje że on wychodzi i ją zostawia w domu. Pies ogrodnika - sama nie wyjdzie, ale mężowi nie da.


        > Trzecia - rozwód ,po co się męczyć.

        Kolega jest już tego bliski. Zastanawia się tylko, czy może jakimś cudem znajdzie się trochę mniej drastyczne rozwiązanie. Spędził z nią pół życia i wcześniej dobrze im było, nie stało się absolutnie nic co mogłoby pogorszyć relację jako taką.
      • kevinjohnmalcolm Re: Roślina doniczkowa 03.02.21, 19:04
        agnes_gray napisała:
        > Próbował z nią rozmawiać? Nie namawiać na wyjścia, ale na spokojnie dowiedzieć
        > się, dlaczego straciła ochotę na inne aktywności poza internetem?

        Próbował. Usłyszał że dobrze jej w domu i nie czuje potrzeby wychodzenia.
        Największy problem polega na tym, że skoro ona nigdzie nie wychodzi, to zabrania też jemu i stąd ciągłe fochy.
        • agnes_gray Re: Roślina doniczkowa 03.02.21, 19:36
          Ciężka sprawa.
          Jeśli do tej pory się dobrze dogadywali i udawało się wcześniej osiągać jakieś kompromisy, to można ewentualnie spróbować jakiegoś porozumienia, w stylu - jeden weekend wychodzimy, drugi siedzimy w domu lub coś podobnego.
        • obrotowy to jest problem tego pana :) 04.02.21, 17:02
          kevinjohnmalcolm napisał:
          > Największy problem polega na tym, że skoro ona nigdzie nie wychodzi, to zabrani
          > a też jemu i stąd ciągłe fochy.


          To jest problem tego pana i jego cieciowatosci.

          Gdy przychodzi godzina 19-ta i wybieram sie na spacer:

          - Slubna (ktora spacerowac nie lubi) pyta: - znowu idziesz na wodke ?

          a ja jej na to: - wolalabys, bym poszedl na Panienki ?
    • szarlotka_ja Re: Roślina doniczkowa 03.02.21, 21:13
      Jest taka pani profesor, kiedyś do niej na seminarium chodziłam. Ona na wszystkie swoje zajęcia przyjeżdżała z paprotką. Woziła ją w takiej torebce prezentowej i przed każdymi zajęciami dekorowała nią biurko big_grin.
      Może trzeba siła zabrać? Tak jak tą paprotkę, do worka i w drogę wink
    • marcepanka313 Re: Roślina doniczkowa 04.02.21, 12:47
      kevinjohnmalcolm napisał:

      Na pocz
      > ątku związku było super, potem było bardzo dobrze - żyli sobie razem, robili ró
      > żne rzeczy razem, jeździli razem i wszyscy byli zadowoleni. Kumpel jest aktywn
      > ym człowiekiem, lubi w weekend gdzieś się przejechać, dużo jeździ na rowerze, k
      > ajakuje, uczestniczy w wydarzeniach kulturalnych, itd.

      Może po prostu za bardzo skupiał się na zainteresowaniach, a zbyt mało na żonie...
      Może towarzyszenie mu przestało żonie wystarczać....
      Może ona potrzebuje obecności w jej(trochę innym) świecie....
      Może z jakiegoś powodu nie chce być dla niego tylko przysłowiową paprotką....
      Nie wiadomo czy powodem nie jest też sam zainteresowany, bo bardzo często "winne" są dwie strony, a my znamy tylko relację jednej....
    • prawda_we_mgle Re: Roślina doniczkowa 04.02.21, 14:02
      Moim zdaniem to nie jest jakaś jej depresja, tylko z czasem rozjechały im się światy... inne osobowości, a z czasem człowiekowi się już nie chce iść na duże kompromisy i pokazuje bardziej "siebie" prawdziwego.
      Problemem jest, że ona się czepia jego aktywności, a on jej siedzenia w domu...
      Z drugiej strony to oznacza, że chcą jeszcze spędzać z sobą czas, czyli jeszcze im zależy - na rozwód za wcześnie (choć może to być początek końca).

      Moim zdaniem powinni usiąść i zastanowić się, jak mogą pójść na kompromis. Ona trochę z nim powychodzić, on z nią trochę posiedzieć home. Harmonogram co drugi weekend - nie zaszkodzi.
      I powiedzieć sobie to głośno - że jeśli się nie dogadają - czeka ich rozstanie... czasem powiedzenie tego głośno powoduje, że ludzie otrząsają się z marazmu i zaczynają kombinować konstruktywnie.
      • obrotowy wlasnie, istnieje slowo: - kompromis. 04.02.21, 16:21
        prawda_we_mgle napisała:
        > Moim zdaniem powinni usiąść i zastanowić się, jak mogą pójść na kompromis. Ona
        > trochę z nim powychodzić, on z nią trochę posiedzieć home. Harmonogram co drugi
        > weekend - nie zaszkodzi.


        wlasnie, istnieje slowo: - kompromis.

        Slubna zwiedzila 20 krajow Swiata (poza-Europejskich)

        mnie wyjazdy poza Europe - nie interesowaly i nie Interesuja.

        (wyjatkowo bylem raz u dwoch bliskich kumpli ze szkoly w USA - ale ten kraj nie zrobil na mnie zadnego wrazenia)

        No i co ?

        I NIC.

        Mnie nie przeszkadzalo jej podroznictwo

        a jej - moje siedzenie na d...
        • prawda_we_mgle Re: wlasnie, istnieje slowo: - kompromis. 04.02.21, 18:54
          Mnie znowuż nie cieszyłyby samotne wyjazdy... cieszy mnie podróżowanie, które można przeżywać we dwójkę: jak stoję nad brzegiem morza i patrzę na zachód słońca - myślę o osobie, której chciałabym go pokazać...

          Także w moim przypadku wchodziłby w grę kompromis: trochę siedzimy home, a trochę podróżujemy.
          Oczywiście nie wszędzie wlezę: jak miałam "wspinaczkowego" chłopa, to nie zostawałam w domu tylko jeździłam z nim - siedziałam na dole, czytałam, spacerowałam oraz ogarniałam żarcie.
          • obrotowy Re: wlasnie, istnieje slowo: - kompromis. 05.02.21, 16:43
            prawda_we_mgle napisała:
            > Także w moim przypadku wchodziłby w grę kompromis: trochę siedzimy home,
            a trochę podróżujemy.


            Nosz tak mam, - bo jezdze czasem ze Slubna po Europie samochodem.

            a ze mam strach przed lataniem samolotami - to powiedzialem - basta - nigdy wiecej do samolotu nie wsiade.
              • obrotowy wlasnie, ... 06.02.21, 16:23
                mavika_88 napisała:

                > A skad ten strach? I jaki to strach?

                - moze zle napisalem. - nie tyle sam strach (po turbulencjach nad Atlantykiem) , co kalkulacja .

                - wiecej nie latam i basta.

                I co? Wiem ze mimo wszystko jeszcze polece smile

                - Twoj wybor. - Ja podjalem decyzje, ze nie. I Koniec.

                Podobnie jak po smierci kogos bliskiego (w czasie szalenczej jazdy)

                podjalem decyzje, ze jezdze calkowicie zgodnie z przepisami.

                (a wczesniej to roznie bywalo...)
      • kevinjohnmalcolm Re: Roślina doniczkowa 04.02.21, 18:55
        prawda_we_mgle napisała:
        > Moim zdaniem to nie jest jakaś jej depresja, tylko z czasem rozjechały im się światy...

        Też mam takie wrażenie. Przez długie lata między ich światami istniała na początku szeroka, ale potem coraz węższa część wspólna w której istniał związek. Teraz światy rozjechały się na tyle, że tej części wspólnej już nie ma...
        • prawda_we_mgle Re: Roślina doniczkowa 04.02.21, 19:41
          kevinjohnmalcolm napisał:

          > prawda_we_mgle napisała:
          > > Moim zdaniem to nie jest jakaś jej depresja, tylko z czasem rozjechały im
          > się światy...
          >
          > Też mam takie wrażenie. Przez długie lata między ich światami istniała na pocz
          > ątku szeroka, ale potem coraz węższa część wspólna w której istniał związek. T
          > eraz światy rozjechały się na tyle, że tej części wspólnej już nie ma...

          Ale to jednak kłania się wspólna odpowiedzialność... W związku dwie strony odpowiedzialne są za to, aby dbać, pielęgnować, chronić "wspólnotę" - i nie pozwolić na rozjechanie się ścieżek życiowych...
          On powinien czasem zapytać ją, gdzie by chciała wyjść/pojechać (żeby chętniej wychodziła z domu) - a nie latać sam jak kot z pęcherzem...
          Rozmowy chyba zabrakło - jak to zazwyczaj bywa...
          • kevinjohnmalcolm Re: Roślina doniczkowa 04.02.21, 20:18
            prawda_we_mgle napisała:
            > On powinien czasem zapytać ją, gdzie by chciała wyjść/pojechać

            Pyta ją na okrągło. Odpowiedź ciągle ta sama...
            Coś czuję, że zbliża się powoli dzień, kiedy on przestanie już pytać. Ile można walić głową w mur?
      • zmyslowy_taniec Re: Roślina doniczkowa 04.02.21, 21:21
        prawda_we_mgle napisała:

        > Moim zdaniem to nie jest jakaś jej depresja, tylko z czasem rozjechały im się ś
        > wiaty... inne osobowości, a z czasem człowiekowi się już nie chce iść na duże k
        > ompromisy i pokazuje bardziej "siebie" prawdziwego.
        > Problemem jest, że ona się czepia jego aktywności, a on jej siedzenia w domu...
        >
        > Z drugiej strony to oznacza, że chcą jeszcze spędzać z sobą czas, czyli jeszcze
        > im zależy - na rozwód za wcześnie (choć może to być początek końca).
        >
        > Moim zdaniem powinni usiąść i zastanowić się, jak mogą pójść na kompromis. Ona
        > trochę z nim powychodzić, on z nią trochę posiedzieć home. Harmonogram co drugi
        > weekend - nie zaszkodzi.
        > I powiedzieć sobie to głośno - że jeśli się nie dogadają - czeka ich rozstanie.
        > .. czasem powiedzenie tego głośno powoduje, że ludzie otrząsają się z marazmu i
        > zaczynają kombinować konstruktywnie.

        Bardzo podoba mi się twój tok myślenia. Az miło czyta się takie wpisy.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka