Dodaj do ulubionych

"(...) samotny, zamknięty w sobie...

14.02.21, 14:01
i swoich przyzwyczajeniach mężczyzna po pięćdziesiątce może stać się obojętny na społeczeństwo. Może uznać, że jego jedynym zobowiązaniem wobec innych ludzi jest płacenie podatków."
Obserwuj wątek
        • prawda_we_mgle Re: "(...) samotny, zamknięty w sobie... 16.02.21, 21:04
          silencjariusz napisał:

          > No właśnie zastanawia mnie jakie obowiązki wobec społeczeństwa mają 50letni mężczyźni.

          A czy ktoś nas pytał, czy chcemy należeć do tej popapranej grupy zwanej "społeczeństwem"? W której nie ci mają rację, którzy są mądrzy, tylko ci, co najgłośniej drą japę?

          Siedzę w chorej strukturze, bo nie mam pomysłu ani odwagi z niej wyjść...
          No toć jestem jego niewolnicą, uczestnicząca w tej szopce, aby utrzymać przy życiu mój Avatar... zarabiam pieniądze, które potem wymieniam na potrzebne Avatarowi dobra: jedzenie, ubranie, dach nad głową, dentystę... Każdy z nas zabawie w społeczeństwo oddaje 1/3 swojego życia... I jeszcze że jakieś zobowiązania?? Wolne żarty big_grin

          Dlaczego 50 letni mężczyźni nie czują żadnych zobowiązań wobec społeczeństwa? Bo wreszcie przestają myśleć instynktem/"drugą główką", a zaczynają: kminić życie/kumać bazę/czaić fazę, itp wink

          youtu.be/kuhcS-5CzyM
            • obrotowy nie calkiem prawda. 18.02.21, 00:45
              tzn.aga napisała:
              > Człowiek to zwierzę stadne (niestety).

              - niekoniecznie. - samo (chociaz nie w duchu samotne) - tez zyc moze (kwestia charakteru i wyboru)

              > Nie da się już bez struktur i społeczeństwa.

              - od roku kontaktuje sie tylko z koniecznymi strukturami.

              Urzedy, lekarze... etc...
              • tzn.aga Re: "(...) samotny, zamknięty w sobie... 18.02.21, 12:40
                Odpowiem zbiorczo.
                Chodzi mi nie tyle o chęci co o możliwości.
                W obecnych czasach nie jesteśmy w stanie uciec od tych struktur i innych ludzi. Pracujemy, mamy rodziny i nawet jak nie chcemy to gdzieś tam "musimy" się kontaktować.
                Nawet minimum to już secie w tych strukturach i kontakt z innymi ludźmi. Nawet Kevin jak chciałbyś przebywać z małą, określoną ilością osób to żeby je wyodrębnić z masy, musisz z tą masą mieć kontakt.
                Poza tym już to że jednak chcesz tych kilku osób potwierdza twoją stadność.
                • prawda_we_mgle Re: "(...) samotny, zamknięty w sobie... 18.02.21, 17:44
                  poza tym skupiliśmy się zupełnie nie na tym, co potrzeba: życie poza systemem zupełnie nie oznacza braku znajomych, przyjaciół.. przeciwnie: człowiek jest często zależny od innych, np. żyjąc w komunach, wymieniając się dobrami, usługami...
                  ja bym miała problem z życiem w komunie, bo nie lubię tego ciągłego kontaktu z ludźmi, ale jakbym mieszkała w pewnym oddaleniu, to kontakt raz na jakiś czas byłby przyjemnością. Dodatkowo byłby to kontakt z ludźmi którzy podobnie do mnie postrzegają świat, a nie z różową dziunią z pracy której największa przyjemnością jest poobgadywać towarzyszy niedoli.
            • prawda_we_mgle Re: "(...) samotny, zamknięty w sobie... 18.02.21, 17:34
              tzn.aga napisała:

              > A jakiż to pomysł i odwagę widzisz żeby wyjść z tej struktury? Życie w głuszy n
              > p.:Bieszczad?

              No właśnie napisałam, ze siedzę w tej strukturze, bo nie mam na razie pomysłu ani odwagi z niej wyjść... Bieszczady odpadają - lubię pojechać poszlajać się, ale żeby tam żyć na stałe - to nie.


              > Teraz już się nie da bez struktury.

              Niektórzy dają radę. Półśrodkami... Nie będę opisywać, ale jestem na fb na takiej grupie dla outsiderów, trampów i żyjących inaczej... Różne pomysły mają...


              > Człowiek to zwierzę stadne (niestety).

              Ja niespecjalnie... Seksu i przytulenia by mi brakowało, ale poza tym, to mogę się kontaktować by kamerka.

              A tak w ogóle, to posłuchaj filmu selfmastery pod koniec... nie chodzi o to, żeby od razu uciekać, bo ucieczka to też nie jest sposób... chodzi o to, by być ŚWIADOMYM, wiedzieć jak to wszystko funkcjonuje i podejmować racjonalne decyzje, nie dać się wpuszczać w maliny w imię nie swoich interesów.

              youtu.be/7wChlvZbXjY
              • tzn.aga Re: "(...) samotny, zamknięty w sobie... 18.02.21, 18:23
                Wybacz, te twoje filmy zupełnie nie w moim guście są.
                Ja mam świadomość jak to działa i dlatego wiem, że jestem stadna. Brakuje mi spotykania się z ludźmi. Mam kilka osób w pracy z którymi chętnie pogadam ale wiem że jakieś kolegowanie się z tego by nie wyszło.
                Lubię być sama ale to nie do końca jest mój wybór. Po prostu na starość zrobiłam się bardzo radykalna i nie jestem w stanie kolegować się z kimś z kim dzieli mnie jakaś istotna sprawa.
                Ja mogłabym żyć w komunie gdyby to byli ludzie z którymi łączą mnie najistotniejsze sprawy.
                Brakuje mi wyskoczenia z kimś do knajpy, na koncert, w góry (i nie chodzi mi tu o faceta tylko o jakiś po prostu bliższych znajomych).
                • prawda_we_mgle Re: "(...) samotny, zamknięty w sobie... 18.02.21, 19:18
                  tzn.aga napisała:

                  > Wybacz, te twoje filmy zupełnie nie w moim guście są.
                  > Ja mam świadomość jak to działa i dlatego wiem, że jestem stadna. Brakuje mi sp
                  > otykania się z ludźmi. Mam kilka osób w pracy z którymi chętnie pogadam ale wie
                  > m że jakieś kolegowanie się z tego by nie wyszło.

                  Nie no ja też gadam z ludźmi z pracy i czasem nawet sprawia mi ro przyjemność. Tu chodzi o silną potrzebę towarzystwa... ja nie mam...

                  > Lubię być sama ale to nie do końca jest mój wybór. Po prostu na starość zrobiła
                  > m się bardzo radykalna i nie jestem w stanie kolegować się z kimś z kim dzieli
                  > mnie jakaś istotna sprawa.

                  A u mnie wręcz przeciwnie... Im jestem starsza, tym na większym luzie i tolerancją podchodzę do głupot, jakie ludzie gadają... Sama tez pewnie nieraz pierdzielę jak potłuczona...
                  No ja nie mogę się kolegować w pracy z myśliwym (no ale wiem o jego procederze). Unikam go w kuchni jak ognia, pewnie biedaczek nie wie dlaczego.
                  Reszta - spoko... mam koleżankę, która zdradziła męża i go okłamywała, mam znajomą która zrobiła aborcję, mam kolegów, którzy pukają wszystko co się rusza, choć mają wspaniałe żony w domu... Potrafię z nimi normalnie gadać, choć żadne z tych zachowań to nie moja bajka... Ale to są płytkie rozmowy, a o 16 zamykam za sobą drzwi i już..


                  > Ja mogłabym żyć w komunie gdyby to byli ludzie z którymi łączą mnie najistotnie
                  > jsze sprawy.
                  > Brakuje mi wyskoczenia z kimś do knajpy, na koncert, w góry (i nie chodzi mi tu
                  > o faceta tylko o jakiś po prostu bliższych znajomych).

                  Owszem. Ale ja takie rzeczy wolę nawet robić sama, niż kimś, kogo średnio lubię. Nie zmuszam się już do towarzystwa, a jeśli czyjegoś chcę, znaczy że ta osoba mi bardzo pasuje. I paradoksalnie - liczy się chyba całokształt, bo to że ma na jakiś temat inne przekonania, zupełnie mi nie przeszkadza (no ale oczywiście nie mówię tu o ekstremach typu legalna pedofilia czy zabijanie dla zabawy...).
                    • tzn.aga Re: "(...) samotny, zamknięty w sobie... 18.02.21, 20:14
                      Co jakiś czas zjawia się w moim otoczeniu jakaś kobieta z którą mi wyjątkowo po drodze. Zazwyczaj w pracy i zazwyczaj około 7-8 lat młodsza.
                      Widzę że też by się chętnie pokolegowała ale mam opory wynikające z wieku. Co będę młodej dziewczynie używającej życia/oddanej rodzinie (w zależności od okolicznosci) zatruwać życie.
                      • prawda_we_mgle Re: "(...) samotny, zamknięty w sobie... 18.02.21, 21:13
                        tzn.aga napisała:

                        > Widzę że też by się chętnie pokolegowała ale mam opory wynikające z wieku. Co b
                        > ędę młodej dziewczynie używającej życia/oddanej rodzinie (w zależności od okoli
                        > cznosci) zatruwać życie.

                        Wiek nie ma znaczenia... to tylko cyferki... dusze się rozpoznają, nie ciała wink
                        Czasem z kimś na zupełnie innym etapie życia (lub z innej bajki) jest nam bliżej duchowo, niż z kimś w identycznej sytuacji życiowej... Ja też się zazwyczaj kumpluję z młodszymi osobami, bo ludzie w moim wieku wydają mi się bardzo sfrustrowani i zgorzkniali. Choć też to nie reguła.

                        Ze swojego życia wiem jedno: jak "cię chce" ktoś, kogo "ty chcesz" - to nie wymyślaj problemów, tylko bądź wdzięczna Wszechświatowi za to wspaniałe spotkanie... i nie mówię tu tylko o relacjach damsko-męskich, ale o każdej relacji w naszym życiu.
                        • tzn.aga Re: "(...) samotny, zamknięty w sobie... 18.02.21, 22:06
                          prawda_we_mgle napisała:

                          > tzn.aga napisała:

                          > Czasem z kimś na zupełnie innym etapie życia (lub z innej bajki) jest nam bliże
                          > j duchowo, niż z kimś w identycznej sytuacji życiowej

                          Nie, nie. Z innej bajki to nie, przecież o tym piszę.
                          Z tej samej bajki, ale słyszę że (mimo teoretycznych chęci) nie ma w jej życiu miejsca dla podstarzałej rozwódki. Ma znajomych, rodzinę, spotyka się z ludźmi, wychodzą gdzieś razem.
                          Niestety, sytuacja życiowa zbliża ludzi.
                          Można być z tej samej bajki ale w innej sytuacji i już to się nie zagra.
                          Życie.
                          • prawda_we_mgle Re: "(...) samotny, zamknięty w sobie... 18.02.21, 22:34
                            tzn.aga napisała:

                            > Nie, nie. Z innej bajki to nie, przecież o tym piszę.
                            > Z tej samej bajki, ale słyszę że (mimo teoretycznych chęci) nie ma w jej życiu
                            > miejsca dla podstarzałej rozwódki. Ma znajomych, rodzinę, spotyka się z ludźmi,
                            > wychodzą gdzieś razem. Niestety, sytuacja życiowa zbliża ludzi.
                            > Można być z tej samej bajki ale w innej sytuacji i już to się nie zagra. Życie.

                            Tak bywa, ale nie ma reguły...
                            Ja jakieś 15 lat koleguję się z koleżanką, o 5 lat młodszą, którą, gdy byłam poprawną mężatką i matką - wyciągałam za łeb z "one night stand" znajomości, tłumaczyłam, dlaczego ze swoim podejściem nie znajdzie porządnego chłopa, żeby tyle nie piła, żeby nie zaczepiała obcych mężczyzn big_grin

                            W tym czasie ja wychowałam syna, ona zaliczyła dwa poronienia, ja się zdążyłam rozwieść, a ona niedawno (dopiero po 40) wyszła szczęśliwie za mąż (dojrzała w międzyczasie, ku mojemu zdziwieniu big_grin)...
                            Całe życie się totalnie rozmijamy... kiedy ja bawię się w dom - ona imprezuje, kiedy ona bawi się w dom - ja się bawię na mieście wink... Mamy różne gusta, mamy różne przekonania, ona zawsze uważała że ja jestem za "grzeczna", a ja zawsze uważałam że z niej jest lafirynda big_grin ... Potem miała ze mnie niezły ubaw, jak po rozwodzie łamałam wszystkie zasady, które wcześniej wygłaszałam jej poważnym tonem big_grin. A znów jak ja wspominam jej młodzieńcze excesy - patrzy na mnie jak na kosmitkę, że wymyślam farmazony, bo ona zawsze spokojna była big_grin

                            A jednak jakimś cudem tyle lat trzymamy się razem... smile smile
                            • tzn.aga Re: "(...) samotny, zamknięty w sobie... 18.02.21, 22:48
                              Moja przyjaciółka jest foliarzem. Mamy obecnie kryzys. Mam nadzieję że się skończy. Też wiele przeszłyśmy. Też często się miałyśmy z etapem życia.
                              Dlatego właśnie piszę że człowiek to NIESTETY zwierzę stadne. Bo wolałabym żeby nie.
                              Jak się nie odwrócisz - dupa z tyłu tongue_out
                      • kevinjohnmalcolm Re: "(...) samotny, zamknięty w sobie... 18.02.21, 23:03
                        tzn.aga napisała:
                        > 7-8 lat młodsza
                        > mam opory wynikające z wieku

                        7-8 lat to jakakolwiek bariera? Dla 10-latki rzeczywiście, ale chyba masz więcej lat...

                        Tu w Anglii mam kumpla młodszego o 20 lat, praktycznie o połowę. Za to gdy mieszkałem w Polsce, moim największym przyjacielem był gość ode mnie starszy o ponad 20 lat. Zawsze nadawaliśmy na podobnych falach i mieliśmy nieskończoną liczbę tematów do rozmów, różnica wieku w praktyce nie istniała.
                        Zauważyłem że wiele kobiet ma obsesję na punkcie wieku, np. jako partnera rozważają wyłącznie rówieśnika. Jakie znaczenie ma wiek? Nigdy tego nie potrafiłem pojąć.
                        • tzn.aga Re: "(...) samotny, zamknięty w sobie... 18.02.21, 23:26
                          Jeśli sytuacja życiowa byłaby podobna to wiek zszedłby na drugi plan.
                          Dziewczyna ma małe dziecko, więc nie wyskoczy ze mną nigdzie. Kolegowanie się nie wyjdzie poza robotę.
                          Nie porównuj facetów do kobiet. Facet wyskoczy z kolegą/ami nawet jak w domu czeka świeża rodzinka. Kobieta ma zakodowane społecznie pewne zachowania.
                          Możemy mieć różne zdania czy to dobrze czy źle, ale tak jest i głową muru nie przebijesz.
                          Jaka sytuacja jest/była tych twoich kolegów? Czy czasem nie podobna do twojej?
                          Wy też macie obsesję na punkcie wieku np.: jako partnerkę rozważacie wyłącznie o przynajmniej dekadę młodszą tongue_out
                          • kevinjohnmalcolm Re: "(...) samotny, zamknięty w sobie... 19.02.21, 00:07
                            tzn.aga napisała:
                            > Facet wyskoczy z kolegą/ami nawet jak w domu czeka świeża rodzinka.

                            Nie wyskoczy, bo mu żona z zakodowanymi społecznymi zachowaniami nie pozwoli. tongue_out
                            A na poważnie: jak ktoś ma dzieci, to już nie wyskakuje z kolegami, praktycznie dla nich przestaje istnieć. W ten sposób grono moich znajomych drastycznie zmalało - nikt nie ma czasu, zajmują się żoną i dziećmi.
                            Tak więc rozumiem obawy, że sytuacja rodzinna koleżanki utrudniałaby przyjaźń. Przerabiałem...


                            > Jaka sytuacja jest/była tych twoich kolegów? Czy czasem nie podobna do twojej?

                            Podobna smile
                            Pisałem że w Anglii samotnych facetów jest na pęczki. Z tymi którzy mają dzieci trudno się przyjaźnić, bo oni kursują tylko na trasie praca-dom, lub praca-szkoła-dom, a w weekendy jeżeli akurat cudem nie mają nadgodzin, czas spędzają z rodziną.


                            > jako partnerkę rozważacie wyłącznie o przynajmniej dekadę młodszą tongue_out

                            Chciałbym zauważyć, że to nie ze względu na brak tematów do rozmów. Ogromna, przytłaczająca większość kobiet uważa, że ze starszymi lub młodszymi facetami nie miałaby o czym rozmawiać. To jest dla mnie niepojęte, bo porozmawiać na ciekawe tematy da się z każdą sensowną osobą niezależnie od wieku. Rozumiem inne powody dla których można by nie być przekonanym do związku z taką osobą, ale brak tematów do rozmów?
                    • prawda_we_mgle Re: "(...) samotny, zamknięty w sobie... 18.02.21, 20:48
                      tzn.aga napisała:

                      > No więc o tym piszę - wolę być sama, robić coś sama niż z osobami z którymi mi
                      > nie po drodze. Ale nie jest tak, że jestem sama bo chce być sama albo bo nie lu
                      > bię ludzi. Mam wrażenie że znowu jest coś niespójnego w twoich wypowiedziach.

                      ok rozumiem... nie no, w praktyce to u mnie jest całkiem spójne, może nie potrafię dziś po prostu ubrać tego odpowiednio w słowa...
                      Oglądam lądowanie łazika na marsie smile smile
    • obrotowy jak najbardziej. 17.02.21, 15:52
      silencjariusz napisał:
      > i w swoich przyzwyczajeniach mężczyzna po pięćdziesiątce może stać się obojętny na społeczeństwo.
      Może uznać, że jego jedynym zobowiązaniem wobec innych ludzi jest płacenie podatków."


      jak najbardziej - sluszna uwaga. i tylko jedna korekta: - nie dotyczy to wieku, ale sposobu myslenia i oczekiwan (wobec spoleczenstwa)

      - kiedy dojdziesz do wniosku, ze niczego od spoleczenstwa nie oczekujesz

      i moze to nastapic w kazdym wieku.


      ja-tam do tego etapu jeszcze nie doszedlem.

      jedna sasiadka sie do mnie usmiecha i gdyby nie Slubna - dawno bym sie nia zajal.

      a wodke z ludzmi tez zawsze chetnie wypije - moze byc i w bramie (gdy troche pada) smile
      .
      warszawa.naszemiasto.pl/praga-polnoc-jest-niezwykla-za-co-kochamy-prawa-strone/ga/c13-4571787/zd/30902095

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka