Dodaj do ulubionych

W pewnym wieku

20.02.21, 00:07
Związki są piekielnie trudne. Obrywasz rykoszetem i za zmarnowane dzieciństwo i za wszystkie byłe. Tak się zastanawiam czy to może się udać? Pewnie nie.
Obserwuj wątek
    • marcepanka313 Re: W pewnym wieku 20.02.21, 00:30
      A ja sobie niedawno o Tobie myślałam, mało tego.... nie widziałam Cię na forum więc miałam pewność, że wszystko się układa i forum trochę w odstawce z racji ciekawszych zajęć....
      Ale że aż taksad
        • marcepanka313 Re: W pewnym wieku 20.02.21, 01:00
          Chyba nie umiem nic mądrego dodać, bo ja jestem praktykiem i teoretyzowanie to nie jest moja bajka, zważywszy że nie chcę, nie potrzebuję i nie powinnam nawet znać szczegółów, w których siedzi diabeł....
          Układanka między dwojgiem ludzi mimo uczuć, mimo chęci jest trudna ale z dwojga złego chyba ciągle warto, bo gdyby Ci nie zależało nie miałabyś wątpliwości....
          Jakby co.... ja trzymam kciuki....
          • prawda_we_mgle Re: W pewnym wieku 20.02.21, 01:05
            Zgadam się z marcepanką - margot, póki ci zależy - walcz...
            Poczujesz ten moment, kiedy przestanie (to będzie silne i utrzymujące się uczucie rezygnacji...) - wtedy na 100% będziesz wiedziała, że to koniec.
            • margott_2 Re: W pewnym wieku 20.02.21, 01:10
              Nie dam rady. Zawsze rezygnowałam ze związku w momencie kiedy było mi zupełnie obojętne czy po mnie płacze czy urządza przyjęcie na grobie tego związku. A teraz jestem samą miłością, ale nie dam rady
              • marcepanka313 Re: W pewnym wieku 20.02.21, 01:20
                margott_2 napisała:

                > Nie dam rady. Zawsze rezygnowałam ze związku w momencie kiedy było mi zupełnie
                > obojętne czy po mnie płacze czy urządza przyjęcie na grobie tego związku. A ter
                > az jestem samą miłością, ale nie dam rady


                Chcesz powiedzieć, że już pozamiatane?
        • prawda_we_mgle Re: W pewnym wieku 20.02.21, 01:00
          margott_2 napisała:

          > Jestem w zupełnie innym miejscu. Są rzeczy bardzo dobre i jest sporo trudnych.
          > Chyba zacznę wierzyć w związki karmiczne.

          Ja bardzo wierzę w związki karmiczne... Mało tego - właśnie mam uczucie że już odpokutowałam swoje i teraz może być tylko lepiej... Ne wyszłam z tego bez szwanku - ale tak musiało być...
          Związki karmiczne są bardzo trudne, bo wzbudzają ogromne emocje... człowiek jest czasem na szczycie szczęścia, by za chwilę czuć się jak w najniższym kręgu piekieł...
          Wypełza z tego najczęściej na czworakach, totalnie poraniony... ale uważam, że warto... bo potem czuje się, jakby przeszedł na kolejny level gry (dla niepoznaki zwanej życiem) smile
            • prawda_we_mgle Re: W pewnym wieku 20.02.21, 01:37
              margott_2 napisała:

              > I zostawiają Cię w zupełnie innym miejscu niż byłaś wcześniej...

              Ja to widzę jako indywidualny rozwój jednostki ludzkiej... boleśnie, ale stajesz się kimś lepszym i dojrzalszym...
              (W tym kontekście mówiłam o mężczyznach, że ich niepowodzenia relacyjne częściej łamią, niż wzbogacają, bo mają inną konstrukcję psychiczną - wolą robić dramy i ofiary z siebie...')
              Kobieta: więcej rozumiesz z życia, bardziej godzisz się na to co los niesie (mniej wierzgasz życiu), mniej oczekujesz i przez to masz też mniej frustracji, a więcej zwykłej radości że słoneczko wstało a ty masz dwie ręce i dwie nogi...
              Ja tak to widzę.
    • prawda_we_mgle Re: W pewnym wieku 20.02.21, 00:53
      Trzeba rozmawiać i tłumaczyć... jak się ma na to siłę tongue_out...
      Bo to jednak od człowieka zależy, na ile pozwolił, żeby dotychczasowe xujowe relacje międzyludzkie go zmieniły na gorsze...

      A mężczyźni są słabi psychicznie - roztkliwiają się nad sobą... zamiast zacisnąć zęby - robią dramy ("och, och - one takie niedobre, już nigdy żadnej nie pokocham" albo "jestem xujem - bo one mnie tak traktowały!")...
      Nie mam czasem siły tłumaczyć tym biedakom poranionym, że sprawy, zdarzenia, sytuacje - po prostu dzieją się... są obiektywne...
      I tak naprawdę to nie one nam robią krzywdę, tylko nasze reakcje na nie...
      Czyli sami siebie krzywdzimy, na własne życzenie... A czasem wystarczy dystans i trochę humoru - i życie przestaje być taką walką, za jaką ją niektórzy mają...

      margot jak nie możesz z tym swoim, to polecam grupę na fb Mai Ori "jestem kobietą, kocham życie" (niesamowitą laska daje siłę do znoszenia tych dziwnych męskich odpałów plus uczy wejścia w silną żeńską energię, przy której oni stają się znacznie mniej upierdliwi)... Plus książka "mężczyźni są z marsa...".
      No jesteśmy innym gatunkiem i tylko wzajemna MIŁOŚĆ (bez konieczności pełnego zrozumienia) nas uratuje! smile

      A na twoje pytanie, czy może się udać, to chociażby mnie przypiekali żywym ogniem, zawsze powiem: TAK!
      Bo ja to z tych niepoprawnych optymistek jezdem wink
      • margott_2 Re: W pewnym wieku 20.02.21, 01:02
        Ja jestem ciężki przypadek. Jestem typ zadowalacza. Tylko, że zadowolić innych jest niemożliwe. Mam już tyle lat, że nie zdążę z żadną terapią. Trzeba będzie nauczyć się żyć samemu
        • prawda_we_mgle Re: W pewnym wieku 20.02.21, 01:08
          margott_2 napisała:

          > Ja jestem ciężki przypadek. Jestem typ zadowalacza. Tylko, że zadowolić innych
          > jest niemożliwe. Mam już tyle lat, że nie zdążę z żadną terapią. Trzeba będzie
          > nauczyć się żyć samemu

          ja też jestem typem zadowalacza. To wcale nie tak źle, wolę to, niż być xujem...
          Powiem tak - nie ma w tym typie nic złego, jeśli spotkasz kogoś, kto będzie cię doceniał i dbał... A xuja który będzie cię tylko wykorzystywał - to już w naszym wieku łatwo rozpoznać... Trzeba tylko znaleźć w sobie siłę - żeby takiego kopnąć w tyłek.
          Także - da się z tym żyć wink
          • prawda_we_mgle Re: W pewnym wieku 20.02.21, 01:16
            Uważaj tylko, czy ten twój to nie narcyz
            www.psychologia.org/zrozumiec-narcyzm/

            zadowalacze często padają ofiarą takich. jak ma za dużo cech narcystycznych - to spieprzaj smile
            A przy następnym zwracaj uwagę na pewne klasyki zachowań - żeby się nie wkopać w kolejnego.
            Ja wypełzałam prawie na kolanach ze związku z narcyzem - ale w końcu wypełzłam smile... choć dopiero za czwartym razem wink
              • prawda_we_mgle Re: W pewnym wieku 20.02.21, 01:43
                margott_2 napisała:

                > Oczywiście, że ma cechy narcystyczne. Bez wchodzenia w link to wiem i wiem, że
                > zawsze będę w to wchodzić. Jedyna rada to sobie odpuścić

                Nie, nie jedyna... Należy się nauczyć przełamywać schemat i interesować miłymi gośćmi... To możliwe bez terapii...

                Filmiki Tatiany Mitkowej na YT bardzo pomagają zrozumieć mechanizmy i się im nie poddawać...
                youtu.be/13vYK7T7BBE
                  • prawda_we_mgle Re: W pewnym wieku 20.02.21, 02:56
                    margott_2 napisała:

                    > Tylko jak się z tego uwolnić? Jak to zrobić?

                    Nie wiem do końca o co pytasz: czy o aktualnego, czy ogólnie...

                    Jeśli chodzi o aktualnego, to:
                    POZWOLIĆ SIĘ ZRANIĆ NAJGŁĘBIEJ JAK TO MOŻLIWE, DO KOŚCI... i dobrze zapamiętać to uczucie bezsilności, żalu, rozczarowania i upokorzenia, co jakiś czas profilaktycznie je w myślach przywoływać...

                    A potem odejść, zamknąć za sobą drzwi i zablokować jakiekolwiek możliwości kontaktu... Żadnego kolegowania się... nie ulegać żadnej pokusie (ja ostatni raz wróciłam, gdy chciałam go tylko pocieszyć po odejściu jego nowej dziewczyny, jedno spotkanie i znowu lecisz głową w dół do króliczej nory...).

                    Zapisać sobie na kartce wszystkie sytuacje, w których cię zranił, upokorzył, oszukał, zmanipulował... i w chwili słabości (gdy zaczynasz mieć chęć odezwać się) - czytać to sobie aż do skutku...

                    A jeśli chodzi o następnych - to przełamać w sobie to, że mili faceci nie będą cię pociągać (bo tox ma w sobie ten magnetyzm)... I kończyć kontakt z każdym, u kogo spostrzeżesz toksyczne/manipulacyjne zachowania...

                    Bardzo mi pomagały filmiki na YT o narcyzach i manipulacyjnych zachowaniach... gdy zaczynałam wątpić - one wracały mnie na właściwe tory...

                    I przygotować się, że to trochę jak z uzależnieniem (bo to przyciąganie zadowalacza i narcyza działa jak dwa dwa namagnesowane idealnie dobrane puzle) - nigdy nie jesteś bezpieczna... może minąć pół roku - a spotkanie skończy się powrotem... Dlatego jedynym sposobem jest radykalne ucięcie kontaktu...

                    A jak znajdziesz sobie kogoś miłego i normalnego - to nagle widzisz w całej jasności - jaką miałaś zasłonę na oczach, bo tox nie był w niczym lepszy od "dobrego chopa" (i jest tak, jakby nagle ktoś przestał dodawać ci truciznę do herbaty wink - oddychasz pełną piersią smile.
            • wendy_1 Re: W pewnym wieku 21.02.21, 22:03
              Trudno wypełznąć, ale warto to zrobić dla siebie. Gratuluję, że już za czwartym razem się udało. Po takim doświadczeniu uruchamia się radar, ktory pozwala rozpoznać narcyza. Taka mała nagroda.
              • prawda_we_mgle Re: W pewnym wieku 22.02.21, 17:23
                wendy_1 napisał(a):

                > Trudno wypełznąć, ale warto to zrobić dla siebie. Gratuluję, że już za czwartym
                > razem się udało. Po takim doświadczeniu uruchamia się radar, ktory pozwala roz
                > poznać narcyza. Taka mała nagroda.

                to prawda. Na tym levelu gry odblokowuje się taki skill wink ... dość drogo kosztował, ale warto tongue_out

                niestety po moim narcyzie zostało uczucie, że żaden facet teraz nie jest wystarczająco inteligentny... no ale może jakoś to obejdę tongue_out
        • green.amber Re: W pewnym wieku 20.02.21, 08:41
          margott_2 napisała:

          > Ja jestem ciężki przypadek. Jestem typ zadowalacza. Tylko, że zadowolić innych
          > jest niemożliwe. Mam już tyle lat, że nie zdążę z żadną terapią. Trzeba będzie
          > nauczyć się żyć samemu

          i przepowiedziałaś sobie przyszłość, tylko jesteś całkowicie pewna, że taką jak chcesz? wink plusem tego, że wszystko jest teraz zdalnie, możesz sobie poszukać krótkoterminowego terapeuty z dowolnego miejsca na świecie, co Ci szkodzi? z tym czy z innym człowiekiem czy bez to chodzi o Twój dobrostan, za który trzymam kciuki, niezależnie od tego, którą opcję wybierzesz wink
            • prawda_we_mgle Re: W pewnym wieku 20.02.21, 11:47
              margott_2 napisała:

              > Już wybrałam. Tradycyjnie. 105-ta ostatnia szansa. I tak się kiedyś rostaniemy,
              > ale widocznie jeszcze nie dziś

              Widać jeszcze nie przyszła pora... smile
              Moja bardzo mądra koleżanka powiedziała mi kiedyś, żeby odchodzić dopiero wtedy, kiedy już nie ma ani jednego powodu, żeby zostać... Ja dodatkowo uważam, że należy jednak odejść, kiedy człowiek przestaje czuć się sobą... gdy zaczynasz czuć, że dana relacja "psuje cię od środka", że zabija ci duszę...

              Tak czy siak - dbaj o siebie, swoje emocje i swój dobrostan psychiczny. I zawsze pytaj siebie, czy coś jest dla CIEBIE dobre - można się tego wyuczyć smile
      • kevinjohnmalcolm Re: W pewnym wieku 20.02.21, 12:19
        prawda_we_mgle napisała:
        > A mężczyźni są słabi psychicznie - roztkliwiają się nad sobą... zamiast zacisnąć zęby
        > - robią dramy ("och, och - one takie niedobre, już nigdy żadnej nie pokocham" albo
        > "jestem xujem - bo one mnie tak traktowały!")...

        Hmmm... A jak kiedyś napisałem, że kobiety albo przechodzą bezpośrednio ze związku w związek, albo po zakończeniu związku znajdują nowego partnera w ciągu kilku tygodniu lub najdalej kilku miesięcy, a faceci długo nie mogą się otrząsnąć i często są potem latami sami, to odsądzano mnie od czci i wiary i wmawiano że jest odwrotnie.

        W przyrodzie musi być równowaga - kobiety są słabe fizycznie, ale za to bardzo silne psychicznie. Bilans musi wyjść na zero.


        > Czyli sami siebie krzywdzimy, na własne życzenie... A czasem wystarczy dystans
        > i trochę humoru - i życie przestaje być taką walką, za jaką ją niektórzy mają..

        Czasem to jeszcze coś innego. Kiedyś miałem takie naiwne dziecięce przeświadczenie, że niektórym ludziom można ufać. Doświadczenie nauczyło mnie, że nie można ufać NIKOMU. Absolutnie na nikogo nie można liczyć. I na coś takiego nie ma lekarstwa. Ktoś je posiada?
        • tzn.aga Re: W pewnym wieku 20.02.21, 14:16
          kevinjohnmalcolm napisał:

          Kiedyś miałem takie naiwne dziecięce przeświadcz
          > enie, że niektórym ludziom można ufać. Doświadczenie nauczyło mnie, że nie moż
          > na ufać NIKOMU. Absolutnie na nikogo nie można liczyć. I na coś takiego nie m
          > a lekarstwa. Ktoś je posiada?

          To i tak dobrze, że kiedyś miałeś.
          Ja cały czas się łapię na takim myśleniu.
          Bo przecież człowiek z natury jest dobry i szczery.
          Po chwili (dłuższej lub krótszej) otrzeźwienie. Czasem zbyt późne sad
        • anirat Re: W pewnym wieku 20.02.21, 15:17
          Raz za razem zawodzę się ostatnio na ludziach, więc jak słyszę, czy mi można w czymś pomóc, to przecieram uszy ze zdziwienia.
          Myślę, że to zależy od osoby. Ja byłam tylko w jednym związku i nie ma teraz nawet znajomego na kawę czy piwo. Więc nic nie jest regułą.
          Zgadzam się, nie ma komu ufać, ale człowiek chciałby.. no chciałby mieć trochę wiary w ludzi.
        • stasi1 Re: W pewnym wieku 25.02.21, 09:33
          Hmmm... A jak kiedyś napisałem, że kobiety albo przechodzą bezpośrednio ze związku w związek, albo po zakończeniu związku znajdują nowego partnera w ciągu kilku tygodniu lub najdalej kilku miesięcy, a faceci długo nie mogą się otrząsnąć i często są potem latami sami, to odsądzano mnie od czci i wiary i wmawiano że jest odwrotnie.

          Nie może to być prawdą z tej przyczyny że ilość kobiet i mężczyzn jest ograniczona. Chyba że kobiety wchodzą w nowy związek z gościem który jest w związku i zostaje pula wolnych facetów. Dla których brak kobiet.
          • kevinjohnmalcolm Re: W pewnym wieku 25.02.21, 18:56
            stasi1 napisał:
            > Chyba że kobiety wchodzą w nowy związek z gościem który jest w związku
            > i zostaje pula wolnych facetów. Dla których brak kobiet.

            Bo tak to wygląda. Do tego zauważmy, że mężczyzn jest więcej niż kobiet (do ok. 45 roku życia, później proporcje się odwracają), dodajmy facetów, którzy zmieniają kobiety jak rękawiczki i już widzimy, że w zabawie tak naprawdę uczestniczy tylko pewna grupa, a pozostaje wielu wolnych.
            • obrotowy no cusz... 25.02.21, 22:21
              kevinjohnmalcolm napisał:
              i już widzimy, że w zabawie tak naprawdę uczestniczy tylko pewna grupa, a pozostaje wielu wolnych.

              no cusz...
              w seksie, jak i w polityce sa "rowni i rowniejsi"

              - nie mam dalszych uwag.
              • samysliciel Re: no cusz... 25.02.21, 23:18
                obrotowy napisał:

                > kevinjohnmalcolm napisał:
                > i już widzimy, że w zabawie tak naprawdę uczestniczy tylko pewna grupa, a pozo
                > staje wielu wolnych.
                >
                > no cusz...
                > w seksie, jak i w polityce sa "rowni i rowniejsi"
                >
                > - nie mam dalszych uwag.

                ja również
            • stasi1 Re: W pewnym wieku 26.02.21, 09:23
              Nie do 45 lat tylko do 35. Na korzyść wolnych mężczyzn przemawia jeszcze fakt że większość osadzonych w więzieniach to faceci. Chociaż gdzieś kiedyś pisałem że akurat więźniowie są rozchwytywani przez kobiety. Kobiety uważają że skoro są w więzieniu to nie moga zdradzać.
              Ta twoja teoria prawie by się sprawdzała pod jednym warunkiem. Kobieta ma zawsze jakąś zadrę po poprzednim związku i większość chce nowego po roku. Facet może już na drugi dzień wiązać się na całe życie. Więc jeśli uwzględnimy tych co chcą nowego związku jak nic wychodzi że kobieta szybciej znajdzie tą swoją parę
                • stasi1 Re: W pewnym wieku 28.02.21, 09:10
                  Oczywiście z rocznika statystycznego. A widocznie ja już stae strasznie dane miałem. Za 2012 rok już było tak jak ty piszesz.
                  45-49 1 196 548 1 192 952
                  50-54 1 369 258 1 414 996
                  W pierwszym słupku mężczyźni w drugi kobiety.
                  W tygodniu byłem w Łowiczu patrze na słupek ogłoszeniowy, wiszą nekrologi. 3 facetów młodszych niż ja . A w sumie było tych nekrologów z 10 . Kobiet tak młodych nie było.
                  Zresztą w pewnym wieku kobieta stwierdza że żyje dla dzieci, później dla wnuków i czasu nie ma dla siebie. Po prostu dla kobiet w pewnym starszym wieku nie ma ciśnienia aby byc w związku
          • prawda_we_mgle Re: W pewnym wieku 20.02.21, 01:49
            silencjariusz napisał:

            > I mówi to rozwódka, której kolejne - nawet nie wiem jak to nazwać - zwiazki???
            > są tak trwałe jak rzymski beton.

            O, a rzymski beton to raczej symbol trwałości jest, a nie nietrwałości... smile
            No nie wiem, czy na prawie 50 lat życia jedno małżeństwo i trzy związki to tak dużo... ja chociaż próbuję , Silu wink. I uczę się na błędach... przynajmniej taką mam nadzieję big_grin
              • prawda_we_mgle Re: W pewnym wieku 20.02.21, 02:25
                silencjariusz napisał:

                > Ironia. Mówi Ci to coś?
                > No fakt. Same sukcesy. Nieudane małżeństwo i pseudozwiązki z kolesiami, dla któ
                > rych jesteś chwilówką. Pozazdrościć.

                Ależ ty bywasz wredny...
                  • sza.aliczek Re: W pewnym wieku 20.02.21, 10:20
                    Nie Sil, to nie było ładne co napisałeś.
                    Wchodzi się na forum z różnych powodów i w różnych stanach.
                    Każde słowo jakie wypowiadamy ma ładunek emocji. I trzeba to uszanować.
                          • sza.aliczek Re: W pewnym wieku 20.02.21, 11:28
                            Nie wiem. Życie przynosi dużo smutnego i bolesnego. Dlatego nie chcę sprawiać przykrości. Na pewno nie raz ją wyrządzam. Ale nie bywa to celowe.
                            Dlatego się odezwałam. Ale już się wycofuję.
                              • tzn.aga Re: W pewnym wieku 20.02.21, 11:48
                                No to ja się też odezwę.
                                Nie Silu, nie jest takim samym ekspertem jak ty bo ma większe doświadczenie.
                                Wchodzi w relacje, raz lepsze, raz gorsze ale w nie wchodzi.
                                Od razu zaznaczam, że nawet kilkukrotne spotkanie z kimś na kawę nie jest taką relacją jaką mam na myśli.
                                Poza tym z tego co można zaobserwować, Prawda pracuje nad sobą aby te relacje były coraz lepsze. Z różnym skutkiem oczywiście ale nie siedzi biernie i nie biadoli.
                                • silencjariusz Re: W pewnym wieku 20.02.21, 12:13
                                  Osoba, która jak piszesz, pracuje nad sobą i doskonali swoje umiejętności "w byciu w związku", i która pomimo tego bogatego doświadczenia i włożonego analitycznego wysilku wciąż osiąga ten sam "sukces" związkowy jest wyjątkowo słabym ekspertem.
                                      • sza.aliczek Re: W pewnym wieku 21.02.21, 01:31
                                        silencjariusz napisał:

                                        > Sza.aliczku, czekam na Twoją stanowczą reakcję na wpis, który jest kompletnie o
                                        > derwany od rzeczywistości i rani mnie do żywego.
                                        ---------------------

                                        OK, mogła Aga powiedzieć: który narzeka na brak dziewicy. Byłoby zgrabniej językowo ; )
                                        Nie wiem czy masz takie marzenia.
                                        Ale jeśli, to niech ci się spełnią.
                                    • green.amber Re: W pewnym wieku 20.02.21, 14:30
                                      tzn.aga napisała:

                                      > I tak lepszym od osoby która tylko jęczy o braku dziewicy, domatorki w chutorze
                                      > .
                                      > Z kosami tongue_out


                                      chciał mieć Sil ruch na forum to ma, jak to się czasem marzenia spełniają, lepiej na nie uważać wink
                                      Ago powiem w sekrecie, poczułam się dekadę młodsza wink już to wszystko gdzieś czytałam...
                                      a tak generalnie to Margo, chociaż po ciemku, bo późno było, to chyba wiedziała dokąd idzie pogadać, z jakimi ekspertami (znaczy każdy od swoje go życia najlepszym ekspertem) mniej więcej będzie miała do czynienia, takie sobie modne słowo prekonsultacje zrobiła domniemywam, jak większość kobiet nie szukała rozwiązania, bo albo już je znała, albo wiedziała gdzie szukać a chciała się wygadać i być wysłuchana, tak podobno jest, gdzieś czytałam
                                            • green.amber Re: W pewnym wieku 20.02.21, 14:59
                                              biedactwo...
                                              żadna z nas z małym rozumkiem nie doceniła Silowej błyskawicznej terapii prowokatywnej, która jakże skuteczna się okazała, a wystarczyło wytłumaczyć, że Sil wie lepiej i dlaczego, zamiast poniżej pasa kobiety atakować... możliwe, że jesteśmy tam mniej wrażliwe niż silniejsza płeć
                                                • green.amber Re: W pewnym wieku 20.02.21, 15:10
                                                  silencjariusz napisał:

                                                  > Weź ogarnij się.

                                                  tajest! big_grin
                                                  czy ma Sil kompleks "nikt mnie nie chciał na tyle bardzo, żeby ze mną ślub brać"? słyszałam, że się takie zdarzają, jak większość kompleksów są bez sensu, ale komplikują posiadaczom życie
                                                  • green.amber Re: W pewnym wieku 20.02.21, 15:20
                                                    biedactwo
                                                    przyszło, że taka będzie odpowiedź, która jakby wcale mnie nie przekonuje, nic a nic, ale wolno Silowi wierzyć w co tylko chce, mnie zaś jakoś coraz łatwiej się żyje ze świadomością tego rozczarowywania wink
                                                  • green.amber Re: W pewnym wieku 20.02.21, 15:39
                                                    tajest! (słyszy Sil jak strzelam obcasikami stając na baczność?? jak tak Sil zaczyna dyktatorzyć yhm może lepiej pójdę jakie gary pozmywać, bo się jeszcze zacznę zadurzać...)
                                                    jak mi tylko Sil wskaże jakie mam objawy, to zaraz zaczynam nad nimi pracować
                                                  • silencjariusz Re: W pewnym wieku 20.02.21, 16:16
                                                    To tylko lekka sugestia była. Więc nie musisz spinać pośladów w postawie zasadniczej.tongue_out Czytam Cię tu od wielu lat, i według mnie ewidentnie masz jakiś problem z niechęcią do mężczyzn. Ale to już nie mój problem. Więc wybacz, ale uchylę się od odpowiedzi.
                                                  • prawda_we_mgle Re: W pewnym wieku 20.02.21, 16:36
                                                    silencjariusz napisał:

                                                    Czytam Cię tu od wielu lat, i według mnie ewidentnie masz jakiś proble
                                                    > m z niechęcią do mężczyzn. Ale to już nie mój problem. Więc wybacz, ale uchylę
                                                    > się od odpowiedzi.

                                                    Ja tego zupełnie nie widzę u amberki - przeciwnie, podziwiam za cierpliwe znoszenie forumowej arogancji...

                                                    Za to widzę, jak pięknie u ludzi funkcjonujących na niskich wibracjach (jak właśnie Sil) działa Zasada lustra ...
                                                  • green.amber Re: W pewnym wieku 21.02.21, 09:03
                                                    hymmm wychodzi mi, że powyższa wypowiedź może jedynie dowodzić, że Sil nie umie czytać... więc nie pytam o szczegóły, bo wiadomo, że nie istnieją, istnieje jedynie niechęć do chamstwa i głupoty, niezależnie od tego, do której płci jest dołączona, miłej niedzieli wink
                                                  • silencjariusz Re: W pewnym wieku 21.02.21, 09:34
                                                    Weź wyjaśnij mi łopatologicznie co obraźliwego jest w stwierdzeniu, że rozwód to porażka, pseudozwiązki z ff to nie związki, a osoba w takim pseudozwiązku to tzw. chwilówka (bo takie układy są zazwyczaj krótkoterminowe). Ładnie proszę.smile
                                                  • green.amber Re: W pewnym wieku 21.02.21, 09:55
                                                    po pierwsze primo kimże Sil jest by oceniać czyjeś życie, po drugie primo primo kimże Sil jest by oceniać czyjeś życie, po trzecie primo kimże Sil jest by oceniać czyjeś życie, zwłaszcza jeśli ten ktoś o taką ocenę nie prosi (czy wręcz nie błaga na kolanach w rozpaczy, bo inaczej to też nie widzę jakoś uzasadnienia), bardzo Sila skrzywdziła tym swoim rozwodem czy krótkoterminowymi związkami? cokolwiek bym napisała Sil i tak wywróci to na pięćdziesiątą stronę, więc dodam tylko, że chętnie porozmawiam z Sila żoną w dwudziestą rocznicę szczęśliwego pożycia, proszę bardzo smile
                                                  • silencjariusz Re: W pewnym wieku 21.02.21, 10:19
                                                    No tak... Zapomniałem, że też jesteś rozwódką.tongue_out Więc oczekiwanie, że wzniesiesz się ponad swoje uprzedzenia do mnie (jako autora rzekomej oceny cudzego życia) i w miarę obiektywnie odniesiesz się do problemu, jest niedorzeczne. Ech... A mogła być z ciebie taka fajna dziewczyna Lamia...wink
                                                    Nie oceniam czyjegoś życia. Zwracam jedynie uwagę na to, że to warszawskie, skrzywdzone przeze mnie biedactwo, ma tak samo niskie kompetencje do wypowiadania się jako ekspert od związków, jak ja. No i nie rozumiem czemu zbulwersowanym forumkom jakoś umyka fakt, że to mnie w haniebny sposób zaatakowano. Czy też jak wolisz, dokonano oceny mojego życia, choć o taką ocenę nie prosiłem.smile
                                                  • green.amber Re: W pewnym wieku 21.02.21, 10:46
                                                    big_grin jest Sil najlepszy!! (i jestem nieustannie zaintrygowana ewentualnie a nie uprzedzona - dlaczego bym miała być?)
                                                    zapomniał Sil? na jak długo? wpisuję to na listę życiowych sukcesów na miejsce pierwsze smile
                                                    która Lamia, bo jest trochę do wyboru??
                                                    kto Sila haniebnie zaatakował i jak?? napisał, że Sila życie jest porażką? niezależnie od tego czy akurat tak sam Sil to ocenia czy nie? zaraz się rozprawię z niegodziwcem, tylko Sil da namiary wink
                                                    a tak w kwestii ekspertów - czytał Sil, bo nie wiem czy warto? wink
                                                    https://ecsmedia.pl/c/slow-sex-uwolnij-milosc-w-iext67473369.jpg
                                                  • silencjariusz Re: W pewnym wieku 21.02.21, 11:14
                                                    To różowe, to jakaś zakamuflowana propozycja seksu?tongue_out

                                                    Napisałem, że czyjeś życie jest porażką? Serio? No to poszukajmy takiego stwierdzenia mojego autorstwa.

                                                    Same sukcesy. Nieudane małżeństwo i pseudozwiązki z kolesiami, dla których jesteś chwilówką - czyli mowa jest o związkach, nie o życiu.

                                                    Zwróciłem jedynie uwagę, że osoba, której wszystkie związki i pseudozwiązki zakończyły się rozstaniem, jest tak samo kompetentnym ekspertem od spraw związkowych jak ja. - czyli mowa jest o związkach, nie o życiu.

                                                    Osoba, która jak piszesz, pracuje nad sobą i doskonali swoje umiejętności "w byciu w związku", i która pomimo tego bogatego doświadczenia i włożonego analitycznego wysilku wciąż osiąga ten sam "sukces" związkowy jest wyjątkowo słabym ekspertem. - czyli mowa jest o związkach, nie o życiu.

                                                    No tak, rozwód to związkowy sukces, a pseudozwiązki z ff to szczytowe osiągnięcie w sferze męsko-damskich relacji. - czyli mowa jest o związkach, nie o życiu.

                                                    A co chamskiego jest w stwierdzeniu, że twoje związki to porażka, a dla twoich ff jesteś tylko przelotną chwilą? To tylko trzeźwa ocena stanu faktycznego sformułowana na podstawie tego co o sobie tu piszesz. - czyli mowa jest o związkach, nie o życiu.

                                                    Ogarnij się Berenisiu. I trzymaj się faktów. A jak się już ogarniesz, to pozwalam Ci mnie przeprosić za te wszystkie niesmaczne insynuacje.tongue_out
                                                  • green.amber Re: W pewnym wieku 21.02.21, 11:23
                                                    silencjariusz napisał:

                                                    > To różowe, to jakaś zakamuflowana propozycja seksu?tongue_out
                                                    >
                                                    > Napisałem, że czyjeś życie jest porażką? Serio? No to poszukajmy takiego stwier
                                                    > dzenia mojego autorstwa.
                                                    >
                                                    > Same sukcesy. Nieudane małżeństwo i pseudozwiązki z kolesiami, dla których jest
                                                    > eś chwilówką - czyli mowa jest o związkach, nie o życiu.
                                                    >
                                                    > Zwróciłem jedynie uwagę, że osoba, której wszystkie związki i pseudozwiązki zak
                                                    > ończyły się rozstaniem, jest tak samo kompetentnym ekspertem od spraw związkowy
                                                    > ch jak ja. - czyli mowa jest o związkach, nie o życiu.
                                                    >
                                                    > Osoba, która jak piszesz, pracuje nad sobą i doskonali swoje umiejętności "w by
                                                    > ciu w związku", i która pomimo tego bogatego doświadczenia i włożonego analityc
                                                    > znego wysilku wciąż osiąga ten sam "sukces" związkowy jest wyjątkowo słabym eks
                                                    > pertem. - czyli mowa jest o związkach, nie o życiu.
                                                    >
                                                    > No tak, rozwód to związkowy sukces, a pseudozwiązki z ff to szczytowe osiągnięc
                                                    > ie w sferze męsko-damskich relacji. - czyli mowa jest o związkach, nie o życiu.
                                                    >
                                                    > A co chamskiego jest w stwierdzeniu, że twoje związki to porażka, a dla twoich
                                                    > ff jesteś tylko przelotną chwilą? To tylko trzeźwa ocena stanu faktycznego sfor
                                                    > mułowana na podstawie tego co o sobie tu piszesz. - czyli mowa jest o związkach
                                                    > , nie o życiu.
                                                    >
                                                    > Ogarnij się Berenisiu. I trzymaj się faktów. A jak się już ogarniesz, to pozwal
                                                    > am Ci mnie przeprosić za te wszystkie niesmaczne insynuacje.tongue_out



                                                    się Sil napracował wink w ramach przeprosin wysłać Silowi bukiet róż? ile jaki kolor? czy pudełko czekoladek?? wink
                                                  • silencjariusz Re: W pewnym wieku 21.02.21, 12:04
                                                    Wytłuściłaś porażkę dotyczącą związków. Nie życia. Bądź na tyle dojrzała, by przyznać, że zarzuciłaś mi coś, co się nie potwierdziło.
                                                    To, że związek może być porażką zakończoną np. rozwodem, nie oznacza, że życie rozwodnika jest porażką. Bo zakończenie związku może oznaczać lepszą jakość życia, np. w przypadku rozwodu z partnerem/ką , który/a zdradzał/a. Więc o ile zakończenie związku jest porażką (bo większość ludzi marzy o byciu w satysfakcjonującym związku), to ta porażka nie oznacza, że życie osoby, która zakończyła związek również nią jest. Dziwię się, że muszę tłumaczyć takie proste rzeczy. Kolejny raz rozczarowujesz.
                                                    Co do przeprosin to zastanów się raczej nad seksem na zgodę.tongue_out
                                                  • green.amber Re: W pewnym wieku 21.02.21, 13:55
                                                    tak to Sil wyłożył, że yhhh
                                                    ale jest Sil zdecydowany na taką formę przeprosin? bo bym nie chciała się zastanawiać, na ten przykład tydzień cały, a zapowiada się nielekki i bez takich komplikacji, robić jakie listy za i przeciw, by je ostatecznie rzucić w kąt, bo w końcu raz się żyje, kto wie jak długo, według ekspertów się nie wymydli, spakować walizeczkę i stwierdzić, że jadę z przeprosinami, Ulubiony Stylista kocha to poczeka jeszcze tydzień, porzucam mnisze życie albo przynajmniej robię w nim przerwę a wtedy Sil powie, że wcale nie twierdził, że jest zdecydowany, że chwilówki to nie dla niego... bym się mogła już nie podnieść...
                                                    może jednak róże? wink
                                                  • silencjariusz Re: W pewnym wieku 21.02.21, 15:38
                                                    Wyraz "przepraszam" jednak przez paluszki nie przeszedł. Zbyt trudne jest przeproszenie bezpodstawnie oskarżanego...tongue_out Tym razem mnie nie rozczarowałaś. Spodziewałem się tego.
                                                    Co do przeprosin to jestem zdecydowany. Wydaje mi się jednak, że odrobinę sobie pochlebiasz przyjmując za pewnik, że chodzi o seks ze mną.tongue_out Mnie chodziło o seks na zgodę, ale nie ze mną. Z warszawskim szoferem jak już. Więc nie musisz pakować walizki i jechać na koniec świata. Poszukaj sobie chwilówki w Warszawie. Proszę Cię o to. Bo wyzierająca z Twoich ostatnich wpisów plajta intelektualna wskazuje mocno na fiksację spowodowaną najprawdopodobniej tym, żeś chłopa dawno nie miała.wink
                                                  • green.amber Re: W pewnym wieku 21.02.21, 16:59
                                                    nie przeszedł, bo nie ma żadnego powodu do przechodzenia, w przeciwieństwie do Silowej szamotaniny, która czy aby nie jest próbą starania się o bana? by to nie było zbyt bolesne doświadczenie? chyba, że są jakieś naukowe dowody o związku intelektu z maniem chłopa, bo jeśli są to może Sil chłopa powinien sobie poszukać?? wink a mnie się chyba plany na urlop na jakim końcu świata zaczynają klarować wink
                                                  • abc_meee Re: W pewnym wieku 21.02.21, 18:57
                                                    No przyznam, że argument typu ban mnie załamał. W ciszy sobie czytałam, bo ostatnio nie chce mi się ogólnie gadać. Jestem za inteligentnym podejściem do tematu, za kontekstem tego że, różne słowa są środkiem przekazu, zwłaszcza w takiej formule skoncentrowanej jaką jest forum. Plus, wiadomo, czasem się na żywca pisze, różne rzeczy, jest to płaskie, to zostaje i czasem trzeba mieć dystans. Green, uważam, że brniesz.
                                      • margott_2 Re: W pewnym wieku 20.02.21, 15:01
                                        A wiesz Amberko, że przypadkiem doznałam olśnienia😀? Choć faktycznie przyszlam się jedynie wygadać😀, ale żem ożywiła lekko forum to raduje to me serce😉
                                        • green.amber Re: W pewnym wieku 20.02.21, 15:07
                                          podobno nie ma przypadków, to olśnienie już pewnie na Ciebie czyhało wink
                                          ale mało widzisz, byś tak kilka razy w tygodniu jaką dramę rozkręcała, by może Sil był bardziej niż mniej, chociaż nie ma gwarancji, że trafiłabyś z tematem...
                                          wink
                              • prawda_we_mgle Re: W pewnym wieku 20.02.21, 11:51
                                silencjariusz napisał:

                                > Zwróciłem jedynie uwagę, że osoba, której wszystkie związki i pseudozwiązki zak
                                > ończyły się rozstaniem, jest tak samo kompetentnym ekspertem od spraw związkowy
                                > ch jak ja.

                                Dobra, ale ja to zrobiłam w formie lekkiego żartu, a ty chamsko pojechałeś po bandzie... To jednak jest różnica. Serio jej nie widzisz?
                              • prawda_we_mgle Re: W pewnym wieku 20.02.21, 11:53
                                silencjariusz napisał:

                                > Zwróciłem jedynie uwagę, że osoba, której wszystkie związki i pseudozwiązki zak
                                > ończyły się rozstaniem, jest tak samo kompetentnym ekspertem od spraw związkowych jak ja.

                                i mi nawet nie chodzi o treść, bo sobie możesz mnie oceniać po tym co piszę, jak chcesz - ale forma była wyjątkowo nieprzyjemna.
                              • koszmarna.baba Re: W pewnym wieku 21.02.21, 23:41
                                >Zwróciłem jedynie uwagę, że osoba, której wszystkie związki i pseudozwiązki zakończyły się rozstaniem, jest tak samo kompetentnym ekspertem od spraw związkowych jak ja.

                                Nie! Nie jest takim samym ekspertem jak Ty bo taka osoba ma jednak jakieś doświadczenie, wiedzę praktyczną a Ty możesz co najwyżej sobie powyobrażać i poteoretyzować!! Ot taki mały ale jakże istotny szczegół.

                                A tak przy okazji hasło z szyby stateczku wycieczkowego:
                                "Impotent i krytykant z jednej są parafii, każdy z nich wie JAK lecz ŻADEN NIE POTRAFI!" tongue_out
                                • green.amber Re: W pewnym wieku 22.02.21, 08:06
                                  pamiętaj Babo, że trudno powiedzieć kto ma jakie doświadczenie, bo deklaracje to deklaracje a nie fakty a i na fakty każdy może patrzeć z innej strony i różne ich aspekty dostrzegać
                                  miłego poniedziałku wink
                                  • koszmarna.baba Re: W pewnym wieku 28.02.21, 19:37
                                    >pamiętaj Babo, że trudno powiedzieć kto ma jakie doświadczenie, bo deklaracje to deklaracje a nie fakty

                                    Owszem, pamiętam i mam nadzieję, że Sil nie jest aż tak bezczelny żeby wytykać Mgle błędy, które sam popełniał.

                                    >"Impotent i krytykant z jednej są parafii, każdy z nich wie JAK lecz ŻADEN NIE POTRAFI!"
                                    >Kretynie, yeebnij się w łeb."

                                    Ooo... ciekawe które bardziej zabolało: krytykant czy może jednak ten drugi... tongue_out

                                    P.S. Sorry, że dopiero teraz ale ja naprawdę mam mało czasu na zabawę pt. Forum
                                • silencjariusz Re: W pewnym wieku 22.02.21, 08:19
                                  a Ty możesz co najwyżej sobie powyobrażać i poteoretyzować!!

                                  big_grin
                                  Bo inaczej tego nie można skomentować.

                                  "bo taka osoba ma jednak jakieś doświadczenie, wiedzę praktyczną"

                                  Które wciąż prowadzą do tego samego. Do związkowej porażki. Też mi ekspert.

                                  "Impotent i krytykant z jednej są parafii, każdy z nich wie JAK lecz ŻADEN NIE POTRAFI!"

                                  A mnie wpadł w oczy napis na murze:
                                  "Kretynie, yeebnij się w łeb."


        • witrood Re: W pewnym wieku 20.02.21, 15:19
          Nie ma ekspertów od związków. Nawet psycholożki są puszczane w trąbę przez swoich mężów. Znam jeden przypadek z życia. Niech każdy słucha siebie i robi, co uważa. Ja nikomu nigdy w tych sprawach nie radzę, nawet jak mnie pytają, bo mógłbym źle doradzić.
    • obrotowy czy to kwestia wieku - a nie stosunku do zycia ? 20.02.21, 15:45
      majac 20 lat bylem "napalony" na bliskie relacje - ktore to kobiety uparcie (nie znosze tego slowa)
      lubia nazywac zwiazkami. - wtedy nie znalazla siezadna chetna.

      majac lat 30-ci w ogole mi na tych bliskich relacjach nie zalezalo - wolalem spotykac sie kobietami, ale bez zbytniej bliskosci. Chciaz zdawalem sobie sprawe, ze to one na te bliskosc licza,,,

      pozniej bywalo roznie - ale mam pytanie dot. kazdego wieku:

      - czy poostrzegany swiat musi byc czarno-bialy ?

      tzn. albo zwiazek, albo samotnosc ?

      czy nie istniieja mozliwosci po srodku - czyli bliskie przyjacielsko-seksualne relacje

      z zachowaniem wlasnego mieszkania i wlasnych priorytetow ?

    • samysliciel Re: W pewnym wieku 20.02.21, 16:53
      To chyba każdemu z wiekiem obrywa się za kogoś. Dobrze się sparować jest trudno w każdym wieku, tyle że za młodu mniejsze ma się oczekiwania, większy margines błędu a ewentualne niepowodzenia mniej bolą. Nie każdemu uda się stworzyć szczęśliwy związek, czy w ogóle sparować, natomiast pewne jest, że każdy ma taką właściwą osobę na świecie, to pewne. Może to marne pocieszenie, ale zawsze jakieś.
    • green.amber Re: W pewnym wieku 23.02.21, 00:16
      a tak mi się jeszcze trafiło, z jednego z moich ulubionych wink

      Jeśli człowiek prosi o radę, to z pewnością nie po to, by mu jej udzielono. Chce raczej, by ktoś był obok, kiedy mówi sam do siebie.

      to zaś, nie tylko w związku z tym wątkiem, przez czas jakiś będzie mi towarzyszyć wink

      Miałbym więcej entuzjazmu dla nieszablonowego myślenia, gdyby istniały dowody na jakiekolwiek myślenie, nawet szablonowe.
      • kevinjohnmalcolm Re: W pewnym wieku 23.02.21, 00:47
        green.amber napisała:
        > Jeśli człowiek prosi o radę, to z pewnością nie po to, by mu jej udzielono.
        > Chce raczej, by ktoś był obok, kiedy mówi sam do siebie.


        Sprecyzujmy: tu chodzi wyłącznie o kobiety, a nie wszystkich ludzi.
          • kevinjohnmalcolm Re: W pewnym wieku 23.02.21, 18:48
            Mógł to jakiś facet napisać, ale prawda jest taka, że kobiety gdy mówią o jakimś problemie, to wcale nie chcą go rozwiązywać, a jedynie o nim porozmawiać. Faceci gdy słyszą o problemie rzucają się od razu do pomocy i próbują go rozwiązać skupiając się na nim, a nie na kobiecie, co powoduje mocne niezadowolenie u pań i wieczne narzekanie na facetów, którzy nie rozumieją kobiet.

            Nie jest tak?

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka