Dodaj do ulubionych

ciemna noc...

24.03.21, 11:23
duszy u mnie nastała uncertain
nie radzę sobie emocjonalnie... kocham wciąż exa (z którym nie mogę być, bo jest niedojrzałym toksycznym narcyzem), ale o ile wcześniej po rozstaniu jakoś sobie żyłam z tą miłością i byłam pogodzona i pogodna, o tyle ostatnio ból serca jest nie do zniesienia...
Nic mnie nie cieszy, nie widzę przyszłości... pustka braku skubańca jest jak czarna dziura...
Jakieś rady? Albo chociaż dobre słowo... albo piosenka tongue_out
Obserwuj wątek
    • green.amber Re: ciemna noc... 24.03.21, 12:29
      Wielkanoc to za tydzień dopiero... gupi żarcik na początek
      Propozycja - spisz listę wszystkich jego "zalet" i "miłych sytuacji", w których Cię postawił
      Jeśli to nie zadziała pokazując, że nie jesteś w niczym ciemnym to np daj sie wciągnąć w lekturę - Wyznania socjopatki. Życie w ukryciu
      Nigdy nie jest tak źle jakby się wydawało, trzymam kciuki wink
      • prawda_we_mgle Re: ciemna noc... 24.03.21, 13:08
        green.amber napisała:

        > Wielkanoc to za tydzień dopiero... gupi żarcik na początek

        haha smile. tak, bardzo czekam na Zmartwychwstanie... najbardziej swoje tongue_out


        > Propozycja - spisz listę wszystkich jego "zalet" i "miłych sytuacji", w których Cię postawił

        Taak, mam taką mroczną listę... czytam czasem - teraz znów czas na wygrzebanie z dna szuflady... dzięki smile


        > Jeśli to nie zadziała pokazując, że nie jesteś w niczym ciemnym to np daj sie
        > wciągnąć w lekturę - Wyznania socjopatki. Życie w ukryciu
        > Nigdy nie jest tak źle jakby się wydawało, trzymam kciuki wink

        dzięki. Do tej pory wspierałam się filmikami na YT... niestety zachowania klasyczne do bólu...
        ale teraz straciłam sens i chęci... zakopać się i zasnąć... i spać i spać...
      • prawda_we_mgle Re: ciemna noc... 24.03.21, 13:02
        witrood napisał:

        > Długo już kochasz po rozstaniu? Jak dłużej niż 4 lata, to tylko terapia.

        Nie no to cały czas ten sam os 2,5 roku... rozstajemy się i wracamy już trzeci raz... Ostatnie rozstanie początek lutego... jeszcze poczekam ... tongue_out
        youtu.be/BaVVaS2n6MY
        • margott_2 Re: ciemna noc... 24.03.21, 13:15
          To Ty jesteś lepsza niż ja😁. To pewnie marne pocieszenie, ale wygląda, że myśmy się dotarli. Zapanowal pokój i sielanka jakiej nigdy nie było. Także kto to wie co życie jeszcze przyniesie...
          • prawda_we_mgle Re: ciemna noc... 24.03.21, 13:50
            margott_2 napisała:

            > To Ty jesteś lepsza niż ja😁. To pewnie marne pocieszenie, ale wygląda, że myśmy się dotarli. Zapanowal pokój i sielanka jakiej nigdy nie było. Także kto to wie co życie jeszcze przyniesie...

            nie chcę być złym prorokiem, ale toksyczne relacje mają fazy... pewnie znów weszliście w fazę miesiąca miodowego - przerabiałam...
            No, ale mam nadzieję, że w twoim przypadku nie będę miała racji smile

            Dbaj o siebie smile

            youtu.be/qAj0fdhQlEQ
            youtu.be/_oiwbZMiHGA
            kasialorecka.wordpress.com/2020/03/29/ukryty-narcyzm-a-milosc-i-seks-zwiazek-z-drapieznikiem-w-masce-romantyka-czesc-iicykl-narcystyczny/
              • prawda_we_mgle Re: ciemna noc... 24.03.21, 14:05
                margott_2 napisała:

                > Wiedziałam, że będzie o tym miodowym miesiącu...😁No nie. Chłop mi się uspokoił
                > i przestał uciekać a byle co a uciekał od początku związku.

                No to bardzo się cieszę i trzymam kciuki kiss
              • samysliciel Re: ciemna noc... 24.03.21, 19:09
                margott_2 napisała:

                > Wiedziałam, że będzie o tym miodowym miesiącu...😁No nie. Chłop mi się uspokoił
                > i przestał uciekać a byle co a uciekał od początku związku.

                Super, powodzenia.
          • prawda_we_mgle Re: ciemna noc... 24.03.21, 14:04
            witrood napisał:

            > Ty go gonisz czy on Cię porzuca? wink

            ja odchodzę ciągle w przypływach instynktu samozachowawczego (gdy ból i upokorzenie przeleją czarę goryczy)... i ciągle wracam sad
              • prawda_we_mgle Re: ciemna noc... 24.03.21, 20:17
                mavika_88 napisała:

                > Upokorzenie?

                źle mnie traktował często... dawał wciąż odczuć, że jestem kimś gorszym i powinnam całkowicie się dostosować do jego wizji, bo on wie najlepiej, co jest dla mnie dobre... często powtarzał że jestem głupia i robił ze mnie wariatkę przed swoim przyjacielem i przyjaciółką (była kochanką). Doprowadzał mnie na skraj rozpaczy, a gdy wybuchałam - stwierdzał że jestem nienormalna i powinnam mu dziękować, że ze mną jest... Ciągle podważał i przeinaczał fakty, stosując gaslighting ... sprawiał, że nie wierzyłam już własnym ocenom rzeczywistości... łamał mój charakter, karząc mnie oddaleniem psychicznym, ciągłym powtarzaniem że wszystkie jego poprzednie kobiety były lepsze ode mnie, mówiąc że jestem dobra tylko do seksu... Wszczynał sprzeczki o byle duperel, jakby karmił się moim cierpieniem... ze spokojem patrzył, jak się wiję, próbując dostosować się do jego oczekiwań...

                Ehh, jak tak popisałam, to aż mi trochę lepiej... muszę sobie tłumaczyć, że tęsknię za moim uczuciem do niego, a nie za nim, bo on to był kawał xuja. Dzięki! tongue_out
                  • prawda_we_mgle Re: ciemna noc... 24.03.21, 20:57
                    agnes_gray napisała:

                    > A myślałaś o jakiejś terapii? To, co piszesz jest straszne sad

                    Sama nie mogę uwierzyć, że się tak wpierdoliłam... Z natury jestem bardzo rozsądna...
                    Większość facetów była ze mną bardzo szczęśliwa, ten mi się wydał jakiś dziwny, że nie jest taki zachwycony, więc początkowo zgubiła mnie moja ambicja...
                    Ciągle trzymał mnie na wyciągnięcie ręki, zgubiła mnie wiara, że jeszcze chwila, a w końcu "doskoczę do jego patyka". Jego niedostępność emocjonalna poruszyła we mnie znana strunę z dzieciństwa i sama się wkręciłam na własne życzenie...
                    Wiesz, teorię to ja mam obcykaną, jestem najlepszym psychologiem wśród rolników big_grin... tylko żeby wprowadzić wnioski w życie, to gorzej... tongue_out big_grin
                    • agnes_gray Re: ciemna noc... 24.03.21, 21:10
                      Ja z kolei nie znam się na psychologii ani na związkach, ale tak pomyślałam, że trwanie w takiej relacji musi wynikać z czegoś, co gdzieś głębiej w człowieku siedzi.
                      Musi być jakaś przyczyna tego, że człowiek zamiast zmykać w podskokach, usiłuje "doskoczyć". I nie wiem, czy dojście do tej przyczyny i naprawienie tego, co gdzieś tam w środku wymaga naprawienia, samemu jest możliwe.
                      • prawda_we_mgle Re: ciemna noc... 24.03.21, 21:18
                        agnes_gray napisała:

                        > Ja z kolei nie znam się na psychologii ani na związkach, ale tak pomyślałam, że
                        > trwanie w takiej relacji musi wynikać z czegoś, co gdzieś głębiej w człowieku
                        > siedzi.
                        > Musi być jakaś przyczyna tego, że człowiek zamiast zmykać w podskokach, usiłuje
                        > "doskoczyć". I nie wiem, czy dojście do tej przyczyny i naprawienie tego, co g
                        > dzieś tam w środku wymaga naprawienia, samemu jest możliwe.

                        Tak, mam to już przerobione... wspomniałam ...
                  • prawda_we_mgle Re: ciemna noc... 30.03.21, 10:27
                    stasi1 napisał:

                    > Z tego co piszesz w ogóle nie wyglądałaś na taką co sobie tak da wchodzić na głowę.

                    bo ja jestem dziwną mieszanką... w życiu rezolutna, ale chyba za bardzo uczuciowa, bo miłość mnie rozwala na łopatki i potem za długo trzyma... trzyma jeszcze wtedy, gdy każdy inny rozsądny człowiek by sobie darował tongue_out
    • obrotowy czas letni tuz za pasem. 24.03.21, 15:38
      i jak Cie Bozia pogoni o godzine wczesniej do roboty - zaspana i niewyspana - to Ci sie odechce

      rozmyslac o exach

      - bo trza bedzie uwazac - by nie wpasc pod tramwaj.

      a te rozmyslania zachowaj sobie na przyszly sezon zimowy.
      • prawda_we_mgle Re: czas letni tuz za pasem. 24.03.21, 16:11
        obrotowy napisał:

        > i jak Cie Bozia pogoni o godzine wczesniej do roboty - zaspana i niewyspana - to Ci sie odechce rozmyslac o exach bo trza bedzie uwazac - by nie wpasc pod tramwaj. a te rozmyslania zachowaj sobie na przyszly sezon zimowy.

        Oj, to tak nie działa, obrotowy... ja nosze tego xuja w sercu czy pracuję w domu, czy łażę po lesie, czy jadę metrem, czy siedzę na spotkaniu... skurkowany kleszcz zawsze jest ze mną tongue_out ... Ehh...
          • obrotowy Re: ciemna moc... vel cicha noc... 24.03.21, 18:14
            margott_2 napisała:
            > Oczywiście i każda, absolutnie każda sytuacja ma swoje plusy i swoje minusy. T
            > o, że w niej trwamy daje nam jakieś korzyści.


            Zgoda. w sumie kieruje nami pragmatyzm. (tylko wielu wstydzi sie wrost to tak nazwac)

            ale jest od tej reguly wjatek (a moze to wcale nie wyjatek ?)

            - gdy partner nieuleczalnie zachoruje - przyzwoity czlowiek - nie opuszcza go do konca...

            ale moze to wcale nie wyjatek ? - tylko rozsadek (czyli kalkulacja) - bo przeciez w potrzebie my sami tez nie chcielibysmy zostac opuszczeni ?
      • prawda_we_mgle Re: ciemna noc... 24.03.21, 19:34
        margott_2 napisała:

        > Weź kiedyś opowiedz za co go tak kochasz? Tylko bez takich frazesów : kocha się
        > za nic, bo to bzdura.

        No ale serio nie mam zielonego pojęcia... obiektywnie nie ma w sobie nic nadzwyczajnego, średni z wyglądu, inteligentny ale strasznie bucowaty, seks na 4-, za mało czuły, za mało troskliwy, straszny leń i obibok, przemądrzały i arogancki... ale jak na niego patrzyłam, gdy nie widział - to wzruszenie i miłość wypełniały mi serce po brzegi... Myślę, że naprawdę kocha się za nic konkretnego, nie wiadomo skąd przychodzi ten "grom"... może moja dusza rozpoznaje jego duszę skądś, ponad tym życiem...
        • kevinjohnmalcolm Re: ciemna noc... 24.03.21, 23:32
          prawda_we_mgle napisała:
          > strasznie bucowaty, seks na 4-, za mało czuły, za mało troskliwy, straszny leń i obibok, przemądrzały i arogancki
          > ... ale jak na niego patrzyłam, gdy nie widział - to wzruszenie i miłość wypełniały mi serce po brzegi...

          Chyba ten link już tu kiedyś zamieszczałem, ale warto przeczytać:
          kobieta.gazeta.pl/kobieta_ekstra/1,155242,19250822,dlaczego-warto-choc-raz-w-zyciu-byc-z-dupkiem.html
      • prawda_we_mgle Re: ciemna noc... 24.03.21, 19:40
        abc_meee napisała:

        > A co byś poradziła Mgle, gdybyś ją znała/ widziała z boku?

        Czytaj kartkę z wadami/przykrościami i daj czasowi czas... I spróbuj przekonać się do jakiegoś miłego kolegi, który chociaż cieleśnie oderwie cię od myślenia o tamtym...
        ...chyba coś takiego...
        • abc_meee Re: ciemna noc... 24.03.21, 19:55
          A jakbyś chciała być taka konkretna i stanowcza jak w pracy , czyli przeć do rozwiązania problemu (zależność), to co byś takiej Mgle powiedziała, poradziła?
          • prawda_we_mgle Re: ciemna noc... 24.03.21, 20:24
            abc_meee napisała:

            > A jakbyś chciała być taka konkretna i stanowcza jak w pracy , czyli przeć do r
            > ozwiązania problemu (zależność), to co byś takiej Mgle powiedziała, poradziła?

            Pracowa Mgła powiedziałaby "biednej mgiełce" : "Nie pierdol! zaciśnij zęby i potraktuj mentalne uwolnienie się od tego xuja jako życiowe zadanie nr 1!. Termin 3 miesiące, wykonanie 100%! I nie ma że się nie da! - ja qwra nie znam takiego zwrotu!" wink big_grin
            • abc_meee Re: ciemna noc... 24.03.21, 21:04
              No i gadasz konkretnie. Bez tego pierdzielenia kotka za pomocą mł..
              Czyli podejście zadaniowe.
              p.s. Ja tak podeszłam do rozwodu swego czasu. (mimo, że to nie moje podejście, to uratowałam się wink
              • prawda_we_mgle Re: ciemna noc... 24.03.21, 21:22
                no ja psychologicznie jestem właśnie zadaniowiec.. dlatego dobrze idzie mi w pracy..
                ale jest też ciemna strona tego: nie odpuszczam, jak bulterier... dlatego "inne" spieprzały szybciej, a ja sobie umaiłam, że ja go rozkocham w sobie i wyleczę jego wewnętrzne dziecko swoją miłością i będziemy żyć długo i szczęśliwie tongue_out
                • abc_meee Re: ciemna noc... 24.03.21, 21:26
                  no to już wiesz w czym problem.
                  Zadaniowość ok jak zadanie tudzież problem, albo to co uciska gacie. Ale reszta to hm.. serce, czucie? Ale wtedy gdy dobrze. Bo inaczej Cię zeżrą.
              • prawda_we_mgle Re: ciemna noc... 30.03.21, 10:31
                rozowymigdal napisała:
                > Jestem w takiej samej D...e sad ale to od teraz będzie moje motto smile

                współczuję... ale uśmiechnijmy się trochę smile ... mój ulubiony filmik motywujący tongue_out big_grin :

                youtu.be/M6wRnouGZFQ
    • mavika_88 Re: ciemna noc... 24.03.21, 19:29
      Hmmm nie jestes sama. (ooo prosze bardzo, juz mam dla Ciebie Mgielko piosenke smile dopiero po tym tekscie do mnie dotarlo ze bedzie w sam raz. Nie planowalam jej. Sama sie wprosila smile koncze watek) nie jestes sama bo.... Tez czulam bol. Tak silny.... Ze nie da sie tego opisac.... Bol wewnetrzny (kumulowany) i bol... Dziwny z zewnatrz. Ech. Wczoraj rano wstalam i nie mialam sily wstac by isc do pracy. Wstalam normalnie przestawiajac budzik (3 budziki), przyszla pora na ostatni i.... Walczylam..... Mega.... I doszlam do wniosku ze potrzebuje cholernie dnia wolnego. Poprzedniego dnia w pracy bol az sciskal mi gardlo (pol dnia) lzy cisnely sie do oczu ale trzymalam fason choc usmiech nie dal sie trzymac. Czasem zeby nie zdradzic siebie sie do kogos usmiechnelam gdy wymusil u mnie usmiech. Jest jedna kolezanka i gdy na siebie popatrzymy nawet jesli bedzie sie mialo mega dola to usmiech sam wylezie big_grin. Tak bylo w pon. A wczoraj.... Nie wstalam. Napisalam smsa jeszcze przed 6 ze biore na zadanie. Ustawilam budzik na 3 godz pozniej. Tamtej nocy spalam lacznie z 10 godz..... Nie moglam wstac z lozka. Ale..... W koncu wylazly lzy. Pierwszy raz jak zadzwonila kolezanka przed 6 zebym jednka przyszla ze ma dla mnie.... Pozytywna energie big_grin dzien wczesniej tez myslalam ze nie pojde do pracy ze wezme na zadanie ale poszlam.... W sumie chyba tylko dla niej zeby podarowac jej zloty prezent. (folijka) zapakowany w zielona wstazke. Mowilam jej ze tego dnia wyjdzie slonce i wyszlo smile choc pochmurzone bylo. Poszlam do pracy zeby kobitce ktora urodzila sie pierwszego dnia wiosny podarowac prezent. Haha w zyczdniach w niedziele jej powiedzialam zeby byla nadal tak przekorna jak jest pogoda w pierwszy dzien wiosny. Wtedy sniegiem sypalo big_grin chyba gubie watki big_grin hmmmm dobra. Wczorajszy dzien i nie jeeeeestes samaaaa. Wzielam na zadanie. Nie chcialo mi sie wstac z lozka. Kolezanka mowi ze pusto tutaj beze mnie. A dookoa przeciez pol setki ludzi big_grin ze czas sie dluzy. Sie pogubilam. Pisalam o lzach. Tak wiec lzy polecialy przed 6 rano jak zadzwonila do mnie gdy jej dalam znac ze nie przyjde do pracy. Polecialy lzy bo powiedziala ze po pracy wpadnie do mnie i zebym sie trzymala i inne bzdety. Nie moglam sie z lozka wygramolic. Nie chcialo mi sie zjesc sniadania. Na stoliku mialam chalwe, wpierdzilailam prawie cala przygryzajac winogronami. Fajne polaczenie. To bylo moje sniadanie. Dopiero kolo 13 postanowilam cos zjesc. Jakis obiad. Kolezanka miala wpasc po pracy. Ja nie zebrana. Stala pod blokiem zanim sie wygramolilam i na powitanie dala przytulaka pelnego energii. Wyciagala do kawiarnii. Nie. Nie chce do ludzi. Najchetniej bym weszla do piwnicy. Wole do natury i poszlysmy do parku. Wpierw na hot doga i po.... Lyk zycia big_grin pozniej zdjecie pokaze tego lyka. Daje mega efekt. Mega porusza. Ma moc big_grin poszwendalysmy sie po parku. Pogoda w ten dzien byla jak ja. Bylo pochmurzone. Z nieba jak miala zaraz zaczac padac. Kolezanka mowila ze lepiej do knajpy ze bedzie padac. Ja mowilam ze wytrzyma... Wytrzymalo choc troche wialo i zomno bylo. Dobra. Chyba wystarczy. Specjalnie dla Cie ie Mgielko bo wiem ze lubisz mnie (chyba big_grin) czytac smile post plynacy z serducha i z enocjami i z chaosem (big_grin) i a pamietaj.... Nie jestes sama!! Znajdz w sobie sile a masz jej ogromne poklady. Wiem o tym smile
        • mavika_88 Re: ciemna noc... 24.03.21, 19:55
          Prosze bardzo smile
          Ano da rade.
          Kawiarnia w ktorej nigdy nie bylam jest otwarta. A na dzien kobiet z kobitka owa wybralam sie na gofry. Czulysmy sie jak dziecki z kizakmai gdy nas zaprosili do stolikow. Mega szok i swiecace sie slepia na stoliki z krzeslami big_grin tamtego dnia oboje kupilysmy sobie przyjacielksa roze. Mega ladne byly. Dwie rozne. Trzymaly sie mega dlugo. Moja dopiero po 10 dniacv zaczela tracic kolor. A gofry.... Aj... Tego nie da sie w slowach opisac..... Cud malina
          • mavika_88 Re: ciemna noc... 24.03.21, 22:11
            Oboje big_grin lol obie smile
            Na szybkiego pisalam post bo mialam do zrobienia fajna akcje. Wpadlam na pomysl i musialam sie spieszyc zeby zdarzyc. Ja to powinnam byc facetem big_grin lubie robic komus niespodzianki. Jutro na pewno sie ucieszy. Bedzie mila niespodzianka. Juz w pon byla w ogromnym szoku i dziesiatki razy dziekowala z tego prezentu, mowiac przy okazji ze nie zasluzyla na cos takie, ze drogie, ze mile, ze mega niespodzianka i zaangazowalam w to druga osobe ktora nie pisnela pary z ust smile a jutro dam znac bo pewnie bedzie ta kawiarnia smile
    • kevinjohnmalcolm Re: ciemna noc... 24.03.21, 19:39
      prawda_we_mgle napisała:
      > kocham wciąż exa
      > jest niedojrzałym toksycznym narcyzem

      Uświadom sobie, że to jak miłość do alkoholu. To trucizna, która Cię zabija, ale wydaje Ci się że nie potrafisz bez niej żyć.

      Tak, zgadza się, ciężko zapomnieć, gdy wszystko zamknięte, siedzi się w domu i ma się tyle czasu na rozmyślania. Nie można rzucić wszystkiego i pojechać na szalony wyjazd z bandą zwariowanych przyjaciół, którzy wybiją wszystkie głupie pomysły z głowy.

      Green.amber dobrze radzi z tą listą "miłych sytuacji", jak sobie je człowiek przypomni, to wtedy szybko trzeźwieje.

      A nawet gdyby był super gościem z samymi zaletami - nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki. To co było już nie wróci.
      • prawda_we_mgle Re: ciemna noc... 24.03.21, 19:54
        kevinjohnmalcolm napisał:

        > Uświadom sobie, że to jak miłość do alkoholu. To trucizna, która Cię zabija, a
        > le wydaje Ci się że nie potrafisz bez niej żyć.

        tak...


        > Tak, zgadza się, ciężko zapomnieć, gdy wszystko zamknięte, siedzi się w domu i
        > ma się tyle czasu na rozmyślania. Nie można rzucić wszystkiego i pojechać na
        > szalony wyjazd z bandą zwariowanych przyjaciół, którzy wybiją wszystkie głupie
        > pomysły z głowy.

        i tak takich nie mam tongue_out smile


        > A nawet gdyby był super gościem z samymi zaletami - nie wchodzi się dwa razy do
        > tej samej rzeki. To co było już nie wróci.

        to jest inna sytuacja... my do siebie zawsze wracamy jak do prawdziwego domu... nawet jak nie rozmawialiśmy całe miesiące, czujemy się, jakbyśmy ledwie przed chwilą przerwali prowadzoną rozmowę...
        Tylko potem, z dnia na dzień, wszystko staje się coraz bardziej toksyczne, bo on wymusza na mnie uległość i posłuszeństwo i poddanie się jego osobowości, przez co ja codziennie coraz bardziej znikam jako osoba... staję się przeźroczysta... i nie jestem dość silna, by pozostawać sobą, bo oznaczałoby konflikt ego.
    • witrood Re: ciemna noc... 24.03.21, 20:29
      A tak ogólnie, to nie napiszę, że rozumiem. Kiedyś rozumiałem. Już nie rozumiem, bo już nikogo za bożyszcze uważać nie zamierzam i lamentacji urządzać po takowymż także. wink
      • prawda_we_mgle Re: ciemna noc... 24.03.21, 20:44
        witrood napisał:

        > A tak ogólnie, to nie napiszę, że rozumiem. Kiedyś rozumiałem. Już nie rozumiem
        > , bo już nikogo za bożyszcze uważać nie zamierzam i lamentacji urządzać po tako
        > wymż także. wink

        Najśmieszniejsze, że ja właściwie do końca patrzyłam na niego z rozsądkiem... nigdy go nigdy za bożyszcze nie uważałam (i on to chyba czuł i dlatego wciąż mu było mało hołdów z mojej strony)... Głaskałam go po główce i karmiłam jego ego, bo uważałam go za rozkapryszonego dzieciaka, który ma niedojrzałe potrzeby emocjonalne... mającego głodne ciepła, nieukochane dziecko w sobie...
        Ale to jego wewnętrzne dziecko okazało się wiecznie nienażartym atencji i podziwu potworem, którego głodu, żadna zdrowa relacja czy nawet szczera miłość, nie była w stanie nasycić...

        Ja jeszcze sobie chwileczkę polamentuję, ale też już się zbieram do kupy wink ...także dzięki Wam smile
        • abc_meee Re: ciemna noc... 24.03.21, 21:32
          przeczytałam jeszcze raz.
          No cóż, chyba już na początku wiemy, że nie halo. Ale jak zwykle nie chcemy widzieć czerwonych światełek.. Prawda?
          Bo chcemy widzieć to co sobie wyobraziłyśmy/liśmy. Och i ach.
          I dysonans. Jeb gotowy.
      • prawda_we_mgle Re: ciemna noc... 25.03.21, 09:39
        Tak, też lubię tę piosenkę... bardzo smile
        Dziś obudził mnie śpiew ptaków... najpierw myślałam, ze mam zwidy (ostatnio zdarza się, że ni stąd ni zowąd zapachy kwiatów i słyszę ptaki - ale składałam to na karb zwiększenia wrażliwości pozazmysłowej), ale te ptaki były prawdziwe...

        Wszystko się rodzi z wiosną... może ja też na nowo się narodzę smile
        youtu.be/eBgmkxPTFWM
        • mavika_88 Re: ciemna noc... 25.03.21, 18:34
          Wiele nie napisze bo troche padaka. 3 godz snu to troche malo, tym bardziej ze byl troszku intensywny dzien po pracy i byla.... Kawiarnia smile no i ciacho. No i wiadomo, troche slonca. Ja pustulki dzisiaj widzialam a w pon raniuszka z dlugasnym ogonkiem
          • mavika_88 Re: ciemna noc... 25.03.21, 19:56
            Dobra. Mimo ze zmeczenie troche sie upominalo o sen (drzemke) to koniec koncow nie zasnelam. Chyba za duzo mam w sobie energii... Bo cieplo mnie az rozpiera. Kulminacja jest w dloniach i stopach. Spokojnie smile to nie covid ani nic z tych rzeczy. juz mi sie tak zdarzalo. Mimo ze mam czesto lodowate dlonie, stopy rzadziej, to czuje sie teraz jakbym stapala po rozzarzonych weglach.
    • margott_2 Re: ciemna noc... 30.03.21, 16:43
      Przez cały wątek nie podałaś ani jednej cechy za którą można go kochać. Np takie cos : uparty jak osioł ale obiad czeka jak wrócisz, przyjadę po ciebie, bo pada. Zwyczajnie wie się co się w nim w kocha a co doprowadza do białej gorączki. Tu nic takiego nie ma, więc albo przejaskrawiasz albo masz syndrom sztokholmski
      • obrotowy To jest syndrom helsinski :) 30.03.21, 16:52
        margott_2 napisała:
        Tu nic takiego nie ma, więc albo przejaskrawiasz albo masz syndrom sztokholmski


        To raczej moze byc syndrom helsinski smile))

        Finow Szwedzi kiedys podbili, a potem opuscili, a pozniej podbili ich Rosjanie i tez w koncu opuscili...

        i teraz blakaja sie samotni po tym Swiecie - jako te bezpanskie psy smile

      • prawda_we_mgle Re: ciemna noc... 30.03.21, 20:23
        to zbyt intymne, żeby to opisywać... dobra, może spróbuję: wyzwalał we mnie bardzo silne emocje/głębokie instynkty plus dobrze mi z nim było na codzień... ja zazwyczaj siedziałam na kanapie a on metr ode mnie przy kompie i czułam, że to jest moje miejsce na ziemi... mieliśmy te same zainteresowania i ten sam schemat spędzania czasu... to tak, jakbyś udomowiła na chwilę najpiękniejszego lwa, który za każdym razem, gdy na niego spojrzysz, zapiera ci dech w piersiach tym, co do niego czujesz... wzbudzał we mnie silne instynkty: i macierzyński, i samiczy, jednocześnie big_grin wiem, że to porąbane, ale wzruszenie i silne pożądanie to mieszanka piorunująca, strasznie uzależniająca...
        • prawda_we_mgle Re: ciemna noc... 30.03.21, 20:26
          bywał niedobry dla mnie, a ja czułam się jak niewolnica własnych zmysłów... tylko w jego pobliżu odzyskiwałam fizycznie spokój...
          jak mnie obraził i nie gadałam z nim tydzień, to potem jak usłyszałam jego głos przez telefon - to czułam niepomierną ulgę, jakbym wzięła najlepszego draga... No ewidentnie to uzależnienie emocjonalne było...
          • prawda_we_mgle Re: ciemna noc... 30.03.21, 20:46
            no gdy się spotkaliśmy - oboje aż skakaliśmy z radości... i czułam spokój, gdy był w pobliżu, bez względu na to co robiliśmy... a jak wychodziłam od niego, to już po 15 minutach tęskniłam... no trudno to pisać, wydawało mi się, że to jest właśnie miłość, ale może to było tylko uzależnienie...
              • prawda_we_mgle Re: ciemna noc... 05.04.21, 19:31
                margott_2 napisała:

                > Nie mam więcej pytań. Utknęłam w tym samym miejscu. Tylko, że mnie nie krzywdzi
                > ł, ale i tak odbiłam się od ściany. Teraz jakoś przetrwać święta

                Przykro mi... A możesz ogólnie powiedzieć, co on robi, czego nie możesz zaakceptować? skoro uważasz, że cię nie krzywdził?
                Bo mój to klasyka narcystycznego gatunku...
                • margott_2 Re: ciemna noc... 05.04.21, 19:51
                  Miał wybitne urojone przekonanie o własnej wszechmocy. Jemu się uda! Otworzy działalność, która stoi zamknieta od września( wtedy ja założył choć już była korona). Słowa nie można było powiedzieć, wpadał w gniew.Na żadne propozycje: idź do pracy i zarób na kredyty a ja nas utrzymam. Poza tą jedną sprawą wszystko świetnie. Czuły, dbający, w obecności innych zawsze traktował mnie jak księżniczkę. Ale tam mur. Musi sam walnąć o grunt. Musialam przestać podkładać ręce. W tamtym roku mówił: daj mi czas do wiosny. Dałam...
                  • prawda_we_mgle Re: ciemna noc... 05.04.21, 20:04
                    margott_2 napisała:

                    > Miał wybitne urojone przekonanie o własnej wszechmocy. Musi sam walnąć o grunt. Musialam przestać podkładać ręce. W tamtym roku mówił: daj mi czas do wiosny. Dałam...

                    Aaaa, czyli pan: nie ma w tym kraju pracy dla ludzi z moim wykształceniem / nikt mnie nie docenia! / taka praca jest poniżej mojej godności! " big_grin

                    Znamy, znamy... kończy się, że kobieta zasuwa na oboje, a pan pierdzi w kanapę i mówi, że za mało przynosisz tongue_out
                      • prawda_we_mgle Re: ciemna noc... 05.04.21, 20:27
                        margott_2 napisała:

                        > Ja mam tak z każdym. Oni ogarniają się dopiero jak ich rzucę. Oczywistym jest,
                        > że skoro to schemat to problem tkwi we mnie.

                        No tak. Syndrom matki polki czy jakoś tak smile

                        To next time rób tak, że go rzucaj, ale potem spotykajcie się niezobowiązująco (relacja ff)... Nie wolno w tym czasie nawet kiwnąć palcem dla niego - nawet jak przychodzi na seks - to niech przynosi żarcie, winko ze sobą albo zamawia przy tobie...
                        Na noc go nie zostawiać - żeby się nie zadomowił i nie poczuł za pewnie... dawać do zrozumienia, że w sobotę to chętnie, ale na niedzielę to już jesteś umówiona - niech nie myśli że czekasz na niego, tylko niech widzi że żyjesz własnym życiem...
                        Kasy nie pożyczać - nie masz, podkreślaj że jesteś SAMA i masz opłaty do porobienia i dwa koty na utrzymaniu wink

                        Jak się za jakiś czas ogarnie finansowo, znajdzie robotę której nie rzuci - można powoli z powrotem adoptować... ale trzymać sztywne zasady finansowe smile

                        Mój to świr był: jestem z natury dumną kobietą, a on w miejscach publicznych robił mi test, żebym go całowała w rękę... Ja oczywiście nie chciałam i uważałam że to głupie, a on uważał, że powinnam się dla niego naginać i jeśli nie chcę przełamać dla niego swej dumnej natury, to go nie kocham... Także u mojego to zakrawało o zjebanko psychiczne... Gdybym miała problem kasy, to myślę, że bym ogarnęła, choć kto to wie, może mi się tylko tak wydaje...
                        • margott_2 Re: ciemna noc... 05.04.21, 20:36
                          Ten nie wróci. Tu cytat: u mnie powrotów nie ma.( żałuj kobieto, że miałaś i nie doceniłas). Mówiłam, że to tylko cechy narcystyczne. Jeszcze taka zupełna nieumiejętność wczuwania się w skórę innym i widzenia świata ich oczyma. Czyli podwójne standarty.
                          • prawda_we_mgle Re: ciemna noc... 05.04.21, 20:59
                            margott_2 napisała:

                            > Ten nie wróci. Tu cytat: u mnie powrotów nie ma.( żałuj kobieto, że miałaś i ni
                            > e doceniłas). Mówiłam, że to tylko cechy narcystyczne. Jeszcze taka zupełna nie
                            > umiejętność wczuwania się w skórę innym i widzenia świata ich oczyma. Czyli pod
                            > wójne standarty.

                            'baba z wozu, koniom lżej" wink
                            za niedługo Wszechświat da ci nowego, lepszego smile ... żeby sprawdzić, czy odrobiłaś lekcję wink

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka