Dodaj do ulubionych

Ja to jednak pecha mam...

28.04.21, 20:09
Toczę się dziś w radosnym nastroju (bo w chutorze dziś lato zawitało i było nawet +12) ukrainą, aż tu nagle dopada mnie agresywny, sporych rozmiarów kundel. Drę ryja do właścicieli żeby zabrali psa. Zero reakcji. No to żyłka mi pękła i zadzwoniłem po policję. I kto przyjechał? Policjant, który jest opiekunem psa służbowego (sierść siedział w kojcu w samochodzie). Czyli nic debilom właścicielom nie zrobi. Bo jest psiarzem. Nie zdziwię się jak ja dostanę mandat za bezpodstawne wezwanie policji. suspicious
Obserwuj wątek
      • witrood Re: Ja to jednak pecha mam... 28.04.21, 20:25
        A sorry były kilka lat temu. Jedna alkoholiczka (kto nie wie, to się nie kapnie, że pijaczka) jak zasuwała do sklepu po małpkę, to zostawiała swoją furtkę otwartą, a miała dwa owczarki kaukaskie. Też miałem dzwonić na straż gminną, bo mnie wkurzało. A butelkę od małpki rzucała sruu... sąsiadom w tuje. wink
      • prawda_we_mgle Re: Ja to jednak pecha mam... 28.04.21, 21:18
        witrood napisał:

        > Dziwny ten chutor. Albo antycyklistyczny. wink
        > U mnie nie ma żadnych agresywnych psów luzem biegających.


        negatywna energia przyciąga negatywną energię... wiadomka...

        plus zwierzęta czują, jak się ich nie lubi... jakby Sil lubił psy to ten pies w ogóle by nie doskoczył, tylko zajmował się swoimi sprawami.
                • sza.aliczek Re: Ja to jednak pecha mam... 29.04.21, 11:01
                  silencjariusz napisał:

                  > Nie. Mnie atakuje wiele psów.
                  --------------------------------

                  Mateczko ... nigdy dotąd nie zaatakował mnie obcy pies. A żyję już sporo.
                  Współczuję tych ataków, choć może faktycznie? - psy wyczuwają że ich nie lubisz.
                  Ja z kolei uwielbiam. Więc może to nie tylko teoria z "rzyci" wzięta? : )
                  • obrotowy to pamietaj, ze... 29.04.21, 15:35
                    sza.aliczek napisała:
                    > Ja z kolei uwielbiam. Więc może to nie tylko teoria z "rzyci" wzięta? : )


                    to pamietaj, ze psy maja doskonaly zapach.

                    i niektorych (tych niewychowanych) denerwuja meskie feromony...
                  • silencjariusz Re: Ja to jednak pecha mam... 29.04.21, 23:21
                    sza.aliczek napisała:

                    > psy wyczuwają że ich nie lubisz

                    Taaa... Szczególnie wtedy, gdy jadę ukrainą i ryja cieszę, że mi dobrze i mam super frajdę z jazdy. I gdy o psach nawet nie myślę (bo zazwyczaj zauważam je w ostatniej chwili, gdy zaczyna się atak)... No proszę Cię... No nic, pewnie też jestes z warszawki.
                      • j-k No wiesz, bo Warszawa bywa grozna 30.04.21, 00:23
                        kevinjohnmalcolm napisał:
                        > Czy ktoś mógłby mi wyjaśnić co tyle osób w Polsce ma do Warszawy i jej mieszkańców?
                        Nigdy tego nie pojmowałem. Pytam poważnie.


                        No wiesz, bo Warszawa bywa grozna

                        Jestem kiedys na Pradze Polnoc (to jedyna ocalona od wojny czesc dawnej Warszawy)


                        podchodzi do mnie dwoch nieciekawych gosci i pytaja:

                        - a ty skad jestes ?

                        - ja na to_ - z Woli.

                        - a jak z Woly to dobrze, bo z Wola trzymiemy sztame.

                        - ale gdybys byl z Zoliborza, albo Srodmiescia - tobys dostal wpie*dol...

                      • prawda_we_mgle Re: Ja to jednak pecha mam... 30.04.21, 17:06
                        kevinjohnmalcolm napisał:

                        > silencjariusz napisał:
                        > > No nic, pewnie też jestes z warszawki.

                        Małomiasteczkowa i wiejska niechęć, podszyta zawiścią i złymi doświadczeniami z "miastowymi"

                        Ja na przykład znam stereotyp, że ludzie ze ściany wschodniej są zawistni, nietolerancyjni i wredni... Ponoć mało szlachetne usposobienie tam się chyba wysysa z mlekiem matki...
                        Ale staram się nie wierzyć w takie bzdury, a już na pewno nie rozpowszechniać ich...

                        A prawda jest taka, że największą wiochę i wstyd robią prawdziwym warszawiakom właśnie tacy, co w wawie są dopiero ze dwa-trzy lata... nieraz straszne bydło robią, wywyższają się i odnoszą z pogardą do mieszkańców innych części polandii...

                        A że w polandii dużo głupoli mieszka, takich co lubią powierzchownie oceniać i osądzać, ale nie chce im sie myśleć - to ciemnota i stereotypy mają się dobrze.
                      • witrood Re: Ja to jednak pecha mam... 30.04.21, 18:46
                        Kojarzy się z władzą, chociaż ta z różnych stron pochodzi. Bask, który mnie uczył hiszpańskiego, próbował mi wmówić, że Kraków nienawidzi Warszawy. Nigdy z tym się nie spotkałem za wyjątkiem jednej znajomej z Krowodrzy. Raz jej frustracje związane z pochówkiem Kaczyńskich na Wawelu uciszyłem i odesłałem do Dziwisza, bo to on o tym zdecydował a nie ja, a zdaje się, że podpięty on pod Kraków.
                        • witrood Re: Ja to jednak pecha mam... 30.04.21, 18:50
                          Chociaż obiły mi się o uszy lamenty warszawiaków na temat ludzi z okolic Lublina. Dla mnie jakiekolwiek ocenianie ludzi na podstawie miejsca pochodzenia świadczy wyłącznie o wąskich horyzontach myślowych.
                          • obrotowy z kim Ty sie zadajesz ? 30.04.21, 19:31
                            witrood napisał:
                            > Chociaż obiły mi się o uszy lamenty warszawiaków na temat ludzi z okolic Lublina.


                            Z kim Ty sie zadajesz ?

                            Lublin to byla Kongresowka. - w zyciu zadnych lamentow n/t nie slyszalem. - provincja, jak kazda inna smile

                            a np. Bialystok - to "rassijskaja - grodzienskaja gubiernija"... tu wagi slyszalem i owszem...
                            • witrood Re: z kim Ty sie zadajesz ? 30.04.21, 19:46
                              A ja w sumie nie słyszałem. W sumie jednak raz byliśmy w knajpie grupą na Starym Mieście i jedna znajoma z Białegostoku, a druga z Sosnowca odnosiły się do kelnera jak do człowieka niższej kategorii. Strasznie mi głupio było. O czym to świadczy? Ogólnie o niczym. Jedynie tylko o nich jako jednostkach. wink
                            • kevinjohnmalcolm Re: z kim Ty sie zadajesz ? 30.04.21, 19:49
                              > witrood napisał:
                              > > Chociaż obiły mi się o uszy lamenty warszawiaków na temat ludzi z okolic Lublina.
                              >
                              obrotowy napisał:
                              > w zyciu zadnych lamentow n/t nie slyszalem

                              Też nie słyszałem.
                              Wielokrotnie obiły mi się o uszy narzekania na styl jazdy kierowców z rejestracją LRY, LLU, ale to nie Lublin tylko Ryki, Łuków, itd.
                              • witrood Re: z kim Ty sie zadajesz ? 30.04.21, 19:55
                                Dziwne. Może dlatego, że nie ma tu was na stałe. Obecnie bardzo wiele osób z Lubelskiego pracuje stałe lub czasowo w Warszawie. Ja nic do nich nie mam, choć mam w robocie bardzo trudną koleżankę z Lublina. Ale to o niczym nie świadczy.
                                • kevinjohnmalcolm Re: z kim Ty sie zadajesz ? 30.04.21, 20:03
                                  witrood napisał:
                                  > Dziwne. Może dlatego, że nie ma tu was na stałe.

                                  Być może. Ja pamiętam Warszawę sprzed ponad 15 lat. Potem mój kontakt z nią się urwał. Mimo to bardzo miło ją wspominam (i nie mogę pojąć dlaczego reszta Polski tak nienawidzi warszawiaków).


                                  > Obecnie bardzo wiele osób z Lubelskiego pracuje stałe lub czasowo w Warszawie.

                                  20 lat temu też było w Warszawie mnóstwo osób z Lubelskiego.
                        • kevinjohnmalcolm Re: Ja to jednak pecha mam... 30.04.21, 19:44
                          witrood napisał:
                          > próbował mi wmówić, że Kraków nienawidzi Warszawy.

                          To jest trochę inaczej. Faceci z Krakowa są przekonani o swojej wyższości w stosunku do osób pochodzących z całej reszty Polski (nie tylko z Warszawy, chociaż zazwyczaj darzą ją wyjątkową niechęcią). Jeszcze w życiu nie spotkałem krakusa, który w ciągu pierwszych 30 minut znajomości nie omieszkał wspomnieć, że pochodzi z Krakowa, "najpiękniejszego miasta w Polsce". Co ciekawe ta przypadłość dotyczy wyłącznie facetów, kobiety z Krakowa absolutnie nie mają kompleksów związanych z miejscem zamieszkania.
                          • obrotowy To pozory 01.05.21, 02:16
                            kevinjohnmalcolm napisał:
                            > To jest trochę inaczej. Faceci z Krakowa są przekonani o swojej wyższości w st
                            > osunku do osób pochodzących z całej reszty Polski (nie tylko z Warszawy,...


                            co do Warszawy to tylko pozory... i taka lolakalna gadka Krakusow...

                            studiowalem w Krakowie i spedzilem tam najpiekniejsze lata zycia

                            (najpiekniejsze - przez miejscowe kobiety - naturalnie smile

                            Krakusy nam Warszawiakom - tak naprawde - w duchu wszystkiego zazdroszcza...
                      • marcepanka313 Re: Ja to jednak pecha mam... 01.05.21, 11:52
                        kevinjohnmalcolm napisał:

                        > silencjariusz napisał:
                        > > No nic, pewnie też jestes z warszawki.
                        >
                        > Czy ktoś mógłby mi wyjaśnić co tyle osób w Polsce ma do Warszawy i jej mieszkań
                        > ców? Nigdy tego nie pojmowałem. Pytam poważnie.


                        Stereotypy nie są tylko polskim wynalazkiem i podejrzewam, że w wielu krajach, jeśli nie w każdym takie opinie o innych regionach są na porządku dziennym..... tak jak i stereotypy o innych nacjach..... chociaż nie ukrywam, że coś w tym jest, bo skądś takie opinie(niekiedy krzywdzące, niekiedy prawdziwe) się biorą....
                        Chociaż pewnie będąc w Anglii nigdy nie słyszałeś o czymś takim w Zjednoczonym Królestwie....
                        • sza.aliczek Re: Ja to jednak pecha mam... 02.05.21, 21:06
                          W sumie to nie wiem w jaki sposób cokolwiek zrozumiałeś : ) - samej siebie nie chwytam po tym bełkocie : D
                          Ja tak sobie myślę - ale zastrzegam, to wyłącznie moja teoria - że gdybyś niespodzianie dostał psa i MUSIAŁ go zatrzymać, to po miesiącu kochałbyś go miłością wielką i oddaną : ) Mój tata był taki: pies WYŁĄCZNIE na podwórku, w budzie (no, może nie na łańcuchu). Ostatnią bokserkę sam w nocy ( pierwszej nocy w domu) wziął do łóżka pod kołdrę, bo ... malutka, pewnie zimno jej pod tym kaloryferem : ) Nie muszę dodawać, że był to do końca pies łóżkowy, pomimo swych niemal 35 kilo : ) Tak to jakoś widzę i u ciebie.
                          • sza.aliczek Re: Ja to jednak pecha mam... 02.05.21, 21:22
                            U mnie jest jakiś zalew sójek. W ogrodzie na raz - 4 sztuki i mają/szykują gniazdo - tak mi się zdaje. Na spacerach - widzę kilka na raz. A pierwszą na żywo sójkę zobaczyłam może z 5 lat temu - dopiero. A tu bach! taki wysyp. Obserwuję z kolei srokę - misternie wyłamuje wiotkie gałązki z brzozy karłowatej. Rudzik ma gdzieś gniazdo - tez go widuję. A nie zauważyłam strzyżyków. Czytałam, ze mrozy dają rad przetrzymać tylko wtedy, gdy zbiją się w większą kupkę i ocieplają wzajemnie. Zimą widziałam na pniu dwa, teraz żadnego. może nie dały rady mrozom?
                            Aż mnie to zastanawia.
                        • obrotowy nie pochlebiaj sobie :) 03.05.21, 06:12
                          silencjariusz napisał:
                          > .. Przecież psy czują, że ich nie darzę sympatią.wink


                          Nie... tego nie czuja.

                          czuja za to meskie feromony, a te , niektore z nich, denerwuja.

                          popatrzyles, czy tak samo atakuja znajome Ci kobiety ?
            • obrotowy to rusz glowa 29.04.21, 07:27
              silencjariusz napisał:
              > Nie. Ten pies atakuje wszystkich. Od lat. Posesja jest nieogrodzona więc bydlę
              > lata wszędzie.


              to rusz glowa i - np. zamow kolege z sasiedniego hutoru z wiatrowka.

              jak go poczestuje paroma "srucikami" - to mu sie odechce.

              ostatecznie polecam gaz pieprzowy.

              - na psy b. skuteczny - te opcje akurat sprawdzalem
                • obrotowy Re: to rusz glowa 29.04.21, 15:32
                  sza.aliczek napisała:
                  > Serio uważasz, że winnym jest tu pies? I że śrutem go należy potraktować?


                  a kto powiedzial, ze tak uwazam ?

                  tosz chyba jasne, ze winien jest wlasciciel.

                  ale jezeli psa sie zastraszy, to zastraszy sie i wlasciciela - jesli dobre slowo nie pomaga

                  nie znasz zycia - czy z gruntu nalezysz do "pieknoduchow" ?
                  • sza.aliczek Re: to rusz glowa 02.05.21, 13:43
                    No nie wiem ... nie straszyłabym śrutem psa. Co on winien że natura wyposażyla go w atrybuty stróża i gończego? Pana bym potraktowała prędzej. Tym śrutem. Ale tak, by mnie nie zobaczył.
                    • obrotowy powiem brutalnie :) 02.05.21, 15:59
                      sza.aliczek napisała:
                      Pana bym potraktowała prędzej. Tym śrutem. Ale tak, by mnie nie zobaczył.


                      powiem brutalnie: - to wtedy zajela by sie tym wypadkiem policja.

                      a jezeli potraktuje sie tylko psa, - to policja machnie na to reka... a wlasciciel i tak zrozumie...

                      c´est la vie...
        • marcepanka313 Re: Ja to jednak pecha mam... 29.04.21, 16:17
          Nie obrażaj się.... tylko jest w tej sytuacji (zaznaczam, że dla mnie) pewnego rodzaju humorystyczny aspekt.... wink
          Rozumiem, że jest to wkurzające, bo sama jeżdżąc rowerem mam takie miejsce, gdzie rower muszę rozpędzić i unieść nogi wyżej, bo taki kurdupelek ma atrakcję przeczołgawszy się pod bramą pogonić.... i tylko nie wiem czy rowerzystę(a zaznaczam, że psy lubię z wzajemnością) czy raczej kręcące się koła.
          Mój pies bardzo reagował na wszelkiego rodzaju koła.... bez względu na wielkość czy ich grubość.
          Chociaż była sytuacja, że dzieciaka nie ugryzł, ale uderzył zębami, z tym że wiem (bo byłam później jeszcze świadkiem), że wielokrotnie był prowokowany i wykorzystał zbieg okoliczności, że wymknął się w momencie, kiedy małolat się napatoczył.
          I uważam, że pies zrobił dobrze.....
          • akasha02 Re: Ja to jednak pecha mam... 01.05.21, 18:33
            marcepanka313 napisała:

            > Nie obrażaj się.... tylko jest w tej sytuacji (zaznaczam, że dla mnie) pewnego
            > rodzaju humorystyczny aspekt.... wink
            > Rozumiem, że jest to wkurzające, bo sama jeżdżąc rowerem mam takie miejsce, gdz
            > ie rower muszę rozpędzić i unieść nogi wyżej, bo taki kurdupelek ma atrakcję pr
            > zeczołgawszy się pod bramą pogonić.... i tylko nie wiem czy rowerzystę(a zaznac
            > zam, że psy lubię z wzajemnością) czy raczej kręcące się koła.
            > Mój pies bardzo reagował na wszelkiego rodzaju koła.... bez względu na wielkość
            > czy ich grubość.
            > Chociaż była sytuacja, że dzieciaka nie ugryzł, ale uderzył zębami, z tym że wi
            > em (bo byłam później jeszcze świadkiem), że wielokrotnie był prowokowany i wyko
            > rzystał zbieg okoliczności, że wymknął się w momencie, kiedy małolat się napato
            > czył.
            > I uważam, że pies zrobił dobrze.....


            Mnie taki kurduplek z krzywym ryjkiem ugryzł jak jechałam rowerem. Na początku nie bolało aż tak bardzo, ale później zaczęło się paprać. Gdybym go drugi raz spotkała, też bym dzwoniła na policję, bo to wcale nie jest mile, zostać ugryzionym, jak się jedzie droga, nie wchodziłam do nikogo na posesję.
    • tzn.aga Re: Ja to jednak pecha mam... 28.04.21, 22:24
      Mnie "zaatakował" kiedyś jork. Odsunęłam nogą "chomika" a kobita lament że kopie psa. Mówię, że powinien na smyczy aby nie obszczekiwac i doskakiwać ludzi.
      Dawno temu taki mały doskakiwacz mnie ugryzł (uszczypnął) i teraz wiem, że te najmniejsze są najwredniejsze. Sama mam metr sześćdziesiąt w kapeluszu więc wiem.
        • prawda_we_mgle Re: Ja to jednak pecha mam... 28.04.21, 22:39
          szarlotka_ja napisała:

          > Jorków to ja nienawidzę! Trzymać w domu jorka to by była dla mnie największa ka
          > ra... Na widok tego psa mam odruch wymiotny, serio. Nie wiem skąd mi się to wzięło, ale tak mam.

          Mam podobnie... Kocham psy, ale jorki w ogóle we mnie nie wzbudzają pozytywnych uczuć... Doskonała obojętność, a nawet coś na kształt niechęci. jakby to w ogóle pies nie był...
          • witrood Re: Ja to jednak pecha mam... 28.04.21, 22:46
            Ja mam tylko coś wyłącznie do pitbulli. To dla mnie nie jest pies. Do yorków nic nie mam. Mój brat ma małego psa. Tylko nie wiem, czy to jest maltańczyk czy west highland white terrier. W każdym razie przemiłe stworzenie.
            • prawda_we_mgle Re: Ja to jednak pecha mam... 28.04.21, 23:22
              witrood napisał:

              > Ja mam tylko coś wyłącznie do pitbulli. To dla mnie nie jest pies. Do yorków nic nie mam.

              Boje sie pitbuli... nie głaszczę takich, choć na widok tych prosiakowatych małych oczek w obłym łbie trochę miękną mi nogi - chętnie bym przytuliła, ale boję się reakcji...

              Mój brat ma małego psa. Tylko nie wiem, czy to jest maltańczyk czy w
              > est highland white terrier. W każdym razie przemiłe stworzenie.

              mnie się takie małe bardzo kudłate białe - nie podobają, a takie małe niekudłate, jak miał Asterix i Obelix - mi się podobają smile
          • tzn.aga Re: Ja to jednak pecha mam... 28.04.21, 22:46
            Jak moja córka była młodsza to na widok jorka mówiłam: zobacz, chomik na smyczy. A ona: mama, to pies. Ja: niemożliwe, taki mały?! A jak był jakiś duży-chudy to ja że cielak.
            Do dziś se żartujemy w ten sposób.
            Pies to ma być pies 🐕
              • stasi1 Re: Ja to jednak pecha mam... 29.04.21, 09:48
                Czy ja wiem ? starszy ode mnie o 10 lat a ja od ciebie przynajmniej o 5.. broda prawie po pas . kiedyś się pytają go czy w pracy się nie czepiają za jego Brodę. on wtedy pracował w muzeum powstania Warszawskiego mówi: tu co drugi to artysta więc on się nie rzuca w tłumie. Ty oczywiście na to nie lecisz ale on za to miał kawalerkę w samym centrum Wawy

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka