Dodaj do ulubionych

Jakież to wnioski...

12.05.21, 18:48
"o ogólnym podejściu do życia danego pana" można wywieść z informacji o posiadaniu przez niego prawa jazdy?wink
Obserwuj wątek
    • witrood Re: Jakież to wnioski... 12.05.21, 20:48
      Zresztą który/a to filozof/ka wymyślił/a? Filozofowanie nigdy mi łatwo nie przychodziło. Koszmar pierwszego roku studiów. Nie wiem, po co to na niektórych kierunkach średnio mało z tym związanych. wink
    • kevinjohnmalcolm Re: Jakież to wnioski... 12.05.21, 22:16
      Nie wiem jakie są doświadczenia innych, ale wszyscy faceci bez prawa jazdy których w życiu spotkałem byli jacyś tacy... dziwni. Pięknoduchy, mało konkretni, dużo gadali, a mało robili, albo byli przewrażliwieni na swoim punkcie, itp. Nie zauważyłem żadnej twardej reguły, ale z każdym z nich było "coś nie tak". Trudno mi jednak o generalizowanie, bo bardzo niewielu ich w życiu spotkałem, za mała próbka na ogólne wnioski.
        • witrood Re: Jakież to wnioski... 12.05.21, 22:29
          A jeden mój wujek nie ma, chociaż był zawodowym żołnierzem (dawno już emeryt). Ciotka ma i jeździ ze 30 lat bardzo często, ale bardzo źle. Trochę strach u niej być za pasażera. wink
                • kevinjohnmalcolm Re: Jakież to wnioski... 13.05.21, 00:42
                  silencjariusz napisał:
                  > Myślę, że stosujesz podwójne kryteria.

                  A dlaczego tak myślisz?
                  Jeżeli wszyscy faceci bez prawa jazdy jakich spotkałem byli "dziwni", a wśród kobiet bez prawa jazdy procent "dziwnych" nie odbiegał od średniej, to gdzie tutaj są podwójne kryteria?
                      • gwen75 Re: Jakież to wnioski... 12.05.21, 23:45
                        W temacie równouprawnienia jest duża niespójność motywacji kobiet.
                        Z jednej strony mężczyzna ma imponować, więcej zarabiać, dawać bezpieczeństwo itp.
                        Z drugiej strony kobieta chce zarabiać tyle samo co mężczyzna. Nie chce być "gorsza".
                        Można schizofrenii dostać wink
                        • marcepanka313 Re: Jakież to wnioski... 12.05.21, 23:55
                          Równe prawa to nie jest to samo co równe możliwości.
                          Poza tym różni nas biologia, konstrukcja psychiczna (przeważnie), wydolność, możliwości....
                          A tak swoją drogą.... gdybyś wiedział, że zarabiasz mniej od kobiety na takim samym stanowisku nie czułbyś się gorszy? Przeważnie jednak jest tak, że kobiety przez to że są kobietami są finansowo na gorszej pozycji.
                          • kevinjohnmalcolm Re: Jakież to wnioski... 13.05.21, 00:45
                            marcepanka313 napisała:
                            > gdybyś wiedział, że zarabiasz mniej od kobiety na takim samym
                            > stanowisku nie czułbyś się gorszy?

                            A co ma stanowisko do zarobków? Dwie osoby na tym samym stanowisku pracujące w jednej firmie mogą mieć zupełnie różne zarobki, bo ich umiejętności i wydajność mogą stać na kompletnie różnym poziomie. Od kiedy to płaci się za stanowisko, a nie za pracę?
                            • marcepanka313 Re: Jakież to wnioski... 14.05.21, 13:09
                              kevinjohnmalcolm napisał:

                              > marcepanka313 napisała:
                              > > gdybyś wiedział, że zarabiasz mniej od kobiety na takim samym
                              > > stanowisku nie czułbyś się gorszy?
                              >
                              > A co ma stanowisko do zarobków? Dwie osoby na tym samym stanowisku pracujące w
                              > jednej firmie mogą mieć zupełnie różne zarobki, bo ich umiejętności i wydajnoś
                              > ć mogą stać na kompletnie różnym poziomie. Od kiedy to płaci się za stanowisko
                              > , a nie za pracę?

                              Pomijając, że akurat ja nie widziałam(, co nie znaczy, że nie ma mężczyzn salowych), że kobieta salowa dostaje więcej kasy niż mężczyzna salowy w zależności od ilości wyniesionych basenów, tak jak kasjerka w sklepie za większą ilość obsłużonych osób niż analogicznie kasjer. Tak jak nagroda pedagogiczna, która niezależne od tego czy nauczyciel angażuje się bardziej jest w miarę rotacyjna.
                              Wyższa stawka zaszeregowania jest podstawą do naliczania pensji, niekoniecznie jest marchewką, żeby starać się bardziej.
                              Naprawdę w Polsce nie jest to tak jednoznaczne jak w Anglii.
                    • baenzai Re: Jakież to wnioski... 13.05.21, 12:51
                      gwen75 napisał:

                      > silencjariusz napisał:
                      >
                      > > No weź... Równouprawnienie przecież jest.
                      >
                      > W teorii. I tylko w pewnych sferach.
                      > Pełnej równości nie będzie jeszcze długo (po obu stronach).

                      W Polsce to raczej mężczyźni są stroną dyskryminowaną.

                      Czy ktoś jest w stanie wymienić chociaż JEDEN obszar życia społecznego, w którym kobiety mają w Polsce gorzej niż mężczyźni? Przecież nawet ten osławiony pay gap jest bzdurą, bo różnice pomiędzy zarobkami kobiet i mężczyzn na tych samych stanowiskach są jedne z najniższych na świecie i wynikają głównie z tego, że mężczyźni są bardziej skłonni do zmiany pracy i proszenia o podwyżki oraz nie siedzą po kilka lat na urlopach macierzyńskich i opiekuńczych.

                      Za to przywilejów kobiety mają mnóstwo:
                      - niższy wiek emerytalny i to pomimo tego, że żyją one znacznie dłużej (czyli w praktyce faceci zapierdalają na emerytury kobiet smile)
                      - znacznie niższe normy dźwigania w pracy za takie samo wynagrodzenie jakie uzyskują mężczyźni
                      - znacznie większa tolerancja społeczna dla depresji kobiecej niż męskiej
                      - znacznie mniejsze oczekiwania społeczne w zakresie sukcesu zawodowego czy posiadania prawa jazdy
                      - różne kampanie społeczne skierowane tylko do kobiet np. odnośnie profilaktyki raka piersi (tak jakby nie było typowo męskich chorób)
                      - matka niemal z automatu jest postrzegana w odczuciu społecznym jako lepszy rodzic niż ojciec
                      - przywileje ciążowe - oczywiście w tym aspekcie kobieta zawsze będzie musiała posiadać jakieś przywileje tyle tylko, że u nas laski idą na zwolnienia na drugi dzień po zapłodnieniu i wracają do pracy po trzech latach

                      I tak dalej. A przypominam, że nie niedawna istniała jeszcze obowiązkowa służba wojskowa wyłącznie dla mężczyzn.
                      • margott_2 Re: Jakież to wnioski... 13.05.21, 13:09


                        Biologicznie mają w plecy. Na starcie. Ja chodziła do pracy jeszcze w piątek a syna urodziłam w sobotę także nie generalizuj. Wiesz jak jest z pielęgniarkami np.? Jak zajdzie w ciążę to ma tyle zakazów, że sam zakład pracy zachęca ją do zwolnienia, bo zwyczajnie nie ma co z nią zrobić. Rodzicielskim można się dzielić, jakoś nie widzę tatusiow chętnych, to kobiety wypadają co najmniej na rok z rynku pracy. Jak dziecko urodzi się chore to tatuś z reguły zwija żagle. Tak to jest. Faktycznie 5 lat wcześniej ta emerytura, ale wtedy niższa niż za 5 lat. Taki wybór. Ja planuję co najmniej do 65-ciu, bo tyle mam kredyt. Na 60 mnie zwyczajnie nie stać
                        • baenzai Re: Jakież to wnioski... 13.05.21, 14:33
                          margott_2 napisała:

                          > Biologicznie mają w plecy. Na starcie. Ja chodziła do pracy jeszcze w piątek a
                          > syna urodziłam w sobotę także nie generalizuj.

                          Jeżeli jakieś zjawisko jest dość częste to trudno nie generalizować. Nawet w policji na to narzekają i uważają, że gdyby nie tak duże braki kadrowe to kobiet nie powinno się tam w ogóle zatrudniać.

                          >Wiesz jak jest z pielęgniarkami
                          > np.? Jak zajdzie w ciążę to ma tyle zakazów, że sam zakład pracy zachęca ją do
                          > zwolnienia, bo zwyczajnie nie ma co z nią zrobić.

                          W większości zawodów da się pracować w czasie ciąży.

                          > Faktycznie 5 lat wcześniej ta emerytura, ale wtedy niższa niż za 5 lat.
                          > Taki wybór. Ja planuję co najmniej do 65-ciu, bo tyle mam kredyt. Na 60 mnie z
                          > wyczajnie nie stać

                          Ale dlaczego właściwie mężczyźni mają pracować na emerytury kobiet? I czemu właściwie kobiety mogą sobie wybrać czy chcą pracować do 60, 62 czy 65 roku życia a mężczyźni już nie?
                              • baenzai Re: Jakież to wnioski... 13.05.21, 15:48
                                margott_2 napisała:

                                > Gdybyś wywalczył 60-letnie emerytury dla mężczyzn to mi to w pewnym sensie nawe
                                > t bardzo pasuje. Także mój głos masz jak w banku.

                                Wiek emerytalny raczej powinien ulec podwyższeniu a nie obniżeniu i to dla obu płci.

                                W każdym razie zasady przechodzenia na emeryturę powinny być równe a nie uzależnione od posiadania cycków.
                                • kevinjohnmalcolm Re: Jakież to wnioski... 13.05.21, 19:18
                                  baenzai napisał:
                                  > Wiek emerytalny raczej powinien ulec podwyższeniu a nie obniżeniu i to dla obu płci.

                                  Moim zdaniem nie powinno być czegoś takiego jak wiek emerytalny. Niech każdy sam decyduje czy przejść na emeryturę w wieku 40 lat i dostawać np. 500zł miesięcznie, czy może 68 lat i dostawać np. 4000zł.
                                  • prawda_we_mgle Re: Jakież to wnioski... 13.05.21, 19:35
                                    kevinjohnmalcolm napisał:

                                    > Moim zdaniem nie powinno być czegoś takiego jak wiek emerytalny. Niech każdy s
                                    > am decyduje czy przejść na emeryturę w wieku 40 lat i dostawać np. 500zł miesię
                                    > cznie, czy może 68 lat i dostawać np. 4000zł.

                                    ja tez tak uważam... miliony ludzi są przymuszane do pracy, chociaż mogłyby już nie pracować, tylko żyć po swojemu, skromnie, za mniejsze pieniądze odzyskać swoje "życie"...
                                    Niby można zwolnić się z pracy i żyć z oszczędności, ale to nie to samo...

                                    Kierownictwo u mnie przebąkuje, żebym na przyszły tydzień już przyszła do pracy stacjonarnie... a mi na samą myśl włos się jeży na głowie... pamiętam, jak zniosłam powrót za pierwszym razem... prawie że zostałam kloszardem! big_grin
                                    • prawda_we_mgle Re: Jakież to wnioski... 13.05.21, 19:38
                                      najśmieszniejsze, że ja naprawdę bardzo lubię swoją pracę... w domu aż mi robota huczy w rękach, robię i jestem szczęśliwa...
                                      Ale jak mam tam iść, patrzeć na te ich układy-układziki, sztuczne uśmiechy, korpo-biurwo ubranka i fryzurki, wzajemne przepychanki na stołkach i pokazywanie jeden drugiemu czyje na wierzchu - to mi sie flaki przewracają...
                                    • witrood Re: Jakież to wnioski... 13.05.21, 22:27
                                      Dziś byłem. Miło, bo się z koleżanką i dwoma kolegami spotkałem. Ale przeżywam jeszcze resztki cierpienia - to jest nowy budynek i nowa ostra klima. Przez rok roboty z domu z wizytą stacjonarną średnio raz na miesiąc moje zatoki się odzwyczaiły. wink
                                      • prawda_we_mgle Re: Jakież to wnioski... 14.05.21, 10:30
                                        witrood napisał:

                                        > Dziś byłem. Miło, bo się z koleżanką i dwoma kolegami spotkałem. Ale przeżywam
                                        > jeszcze resztki cierpienia - to jest nowy budynek i nowa ostra klima. Przez rok
                                        > roboty z domu z wizytą stacjonarną średnio raz na miesiąc moje zatoki się odzw
                                        > yczaiły. wink

                                        no ja bywam z raz na dwa tygodnie... A u mnie nowa dyrekcja... wszyscy skaczą jak małpki na łańcuchach w amoku... mało tamtym w dupę nie wejdą... Z koleżankami i kolegami pogadać - spoko, ale ten taniec przydupasów mnie niszczy... A że ja mam stanowisko samodzielne, to siedzę przy samym sekretariacie przy dyrekcji i muszę na to wszystko chcąc nie chcąc patrzeć... jpdl...
                                        • gwen75 Re: Jakież to wnioski... 14.05.21, 12:42
                                          prawda_we_mgle napisała:

                                          > A u mnie nowa dyrekcja... wszyscy skaczą jak
                                          > małpki na łańcuchach w amoku... mało tamtym w dupę nie wejdą... Z koleżankam
                                          > i i kolegami pogadać - spoko, ale ten taniec przydupasów mnie niszczy... A że j
                                          > a mam stanowisko samodzielne, to siedzę przy samym sekretariacie przy dyrekcji
                                          > i muszę na to wszystko chcąc nie chcąc patrzeć... jpdl...

                                          Myślę, że takie zachowanie ludzi wynika z lęku o pracę, utrzymanie rodziny itd.
                                          Chcą się wkupić w łaski, aby chronić swoje bezpieczeństwo.
                                          Nie oceniałbym takiego zachowania surowo.
                                  • baenzai Re: Jakież to wnioski... 13.05.21, 20:26
                                    kevinjohnmalcolm napisał:

                                    > Moim zdaniem nie powinno być czegoś takiego jak wiek emerytalny. Niech każdy s
                                    > am decyduje czy przejść na emeryturę w wieku 40 lat i dostawać np. 500zł miesię
                                    > cznie, czy może 68 lat i dostawać np. 4000zł.

                                    Żaden rząd na coś takiego nie pójdzie.

                                    Nie ma natomiast powodu żeby istniał inny wiek emerytalny dla kobiet oraz inny dla mężczyzn. W większości krajów Europy zachodniej wiek ten jest równy bez względu na płeć.
                                • prawda_we_mgle Re: Jakież to wnioski... 14.05.21, 10:52
                                  baenzai napisał:

                                  > Wiek emerytalny raczej powinien ulec podwyższeniu a nie obniżeniu i to dla obu
                                  > płci.

                                  a weź wyjmij na chwilę głowę z systemu, który ci na górze stworzyli dla kontroli populacji i zastanów się, co się z tobą stało, że optujesz za tym, aby dla sterty niepotrzebnych gadżetów być niewolnikiem prawie do śmierci wink
                          • marcepanka313 Re: Jakież to wnioski... 14.05.21, 13:14
                            baenzai napisał:

                            >
                            > Jeżeli jakieś zjawisko jest dość częste to trudno nie generalizować. Nawet w po
                            > licji na to narzekają i uważają, że gdyby nie tak duże braki kadrowe to kobiet
                            > nie powinno się tam w ogóle zatrudniać.

                            Oznacza to, że równouprawnienie w niektórych zawodach jest wymuszone.... aha....
                            >
                            > W większości zawodów da się pracować w czasie ciąży.


                            No fakt, wspomniana przez Ciebie policjantka na patrolu

                            >
      • prawda_we_mgle Re: Jakież to wnioski... 13.05.21, 15:34
        kevinjohnmalcolm napisał:

        > Nie wiem jakie są doświadczenia innych, ale wszyscy faceci bez prawa jazdy któr
        > ych w życiu spotkałem byli jacyś tacy... dziwni. Pięknoduchy, mało konkretni,
        > dużo gadali, a mało robili, albo byli przewrażliwieni na swoim punkcie, itp. N
        > ie zauważyłem żadnej twardej reguły, ale z każdym z nich było "coś nie tak".

        mam identyczne doświadczenia, dlatego nie będę więcej pisać.

        Podobnie postrzegam "artystów" wszelkiej maści - podziwiam sztukę, ale nie związałabym się z takim meżczyzną - nie bardzo odpowiada mi taki "bujający głową w obłokach" typ.

          • prawda_we_mgle Re: Jakież to wnioski... 13.05.21, 16:09
            baenzai napisał:

            > Tak z ciekawości - jaką masz opinię o kobietach niepotrafiących gotować? smile

            że są leniwe i mało dają z siebie... nastawione na branie...
            jako facet, nawet gdybym umiał świetnie gotować - przyjrzałbym sie takiej dokładnie...

            bo co to znaczy "nie potrafię"? nie ma czegoś takiego, najprostsze potrawy to dalej tylko i wyłącznie kwestia dobrych chęci.
            • prawda_we_mgle Re: Jakież to wnioski... 13.05.21, 16:12
              wszystkie moje koleżanki, które "nie umieją gotować" to ogólnie typ kobiet nastawiony na branie, roszczeniowy, typ "księżniczkuję i używam seksu do manipulacji'
              To moje doświadczenia, z instytucji 1200 osób.
            • tzn.aga Re: Jakież to wnioski... 14.05.21, 17:22
              Nie umiem gotować bo/i nie lubię. Ale muszę.
              Nie jestem leniwa, nie ksieżniczkuję, nie używam seksu (😢) do manipulacji, nie jestem nastawiona na branie -wręcz przeciwnie.
              Jestem wyjątkowo robotna, muszę uważać żeby się nie dać wykorzystywać co wielokrotnie mi się zdarzało.
              • prawda_we_mgle Re: Jakież to wnioski... 14.05.21, 18:07
                tzn.aga napisała:

                > Nie umiem gotować bo/i nie lubię. Ale muszę.
                > Nie jestem leniwa, nie ksieżniczkuję, nie używam seksu (😢) do manipulacji, nie
                > jestem nastawiona na branie -wręcz przeciwnie.
                > Jestem wyjątkowo robotna, muszę uważać żeby się nie dać wykorzystywać co wielok
                > rotnie mi się zdarzało.

                ja nie uogólniam, nie bierz do siebie... piszę wyłącznie na podstawie moich koleżanek...
                Piszesz, że nie lubisz, ale MUSISZ... Ja też nie przepadam, całe życie ponad 20 lat gotowałam moich chłopom (synowi i mężowi) bo chciałam żeby domowe zdrowe jedli, teraz już nie muszę, bo obydwóch puściłam wolno...
                Dla siebie gotuję często, żeby się zdrowo odżywiać, ale to są proste, dwu-trzy składnikowe potrawy roślinne...
                Dla ew faceta gotuję tylko, jeśli mi na nim zależy... w innym przypadku sam może coś zamówić czy przywieźć ze sobą.
                Moje koleżanki celowo udają, że nie umieją nic zrobić... i nie chcą się nauczyć - bo po prostu nie zamierzają gotować swoim facetom. Wprost mówią, że jak pokażą że umieją, to potem będzie im ciężej się wywinąć.
                Nie potrafię się zdecydować, czy to manipulacja, czy dbałość o własne interesy wink - ja takimi kategoriami nie myślałam nigdy, ale czy dobrze na tym wyszłam? Chyba nie wink

                PS. Czemu płaczesz mówiąc o seksie?? big_grin big_grin
        • gwen75 Re: Jakież to wnioski... 12.05.21, 23:37
          Ludzie mają prawo do gadania głupot i nonsensów wink
          A tego typu teksty bardzo pasują niektórym kobietom. Jest to element presji wywieranej na mężczyzn. Kobieta ma być sexy, mężczyzna ma być zaradny. Ja się wypisałem z tej gry wink
            • baenzai Re: Jakież to wnioski... 13.05.21, 15:44
              prawda_we_mgle napisała:

              > gwen75 napisał:
              >
              > >Kobieta ma być sexy, mężczyzna ma być zaradny.
              >
              > no ale jest w tym mnóstwo biologii... to jest bardziej na poziomie podświadomoś
              > ci, niż myślimy...

              To raczej kwestia wzorców kulturowych zupełnie nieadekwatnych do obecnych czasów.

              Kiedyś gdy kobiety rodziły po kilkoro dzieci i rzadko pracowały/studiowały całkowicie zasadne było oczekiwanie, że facet będzie ,,zaradny'' i utrzyma całą rodzinę.

              Obecnie laska rodzi zazwyczaj jedno dziecko (przy którym i tak facet musi jej zazwyczaj pomagać), może się do woli kształcić, rozwijać, pracować, zrobić prawo jazdy itp, zatem nie ma powodów żeby od mężczyzn wymagać nie wiadomo jakiej ,,zaradności'' a od kobiety jedynie posiadania cycków.
              • prawda_we_mgle Re: Jakież to wnioski... 13.05.21, 15:53
                baenzai napisał:

                > Obecnie laska rodzi zazwyczaj jedno dziecko (przy którym i tak facet musi jej z
                > azwyczaj pomagać), może się do woli kształcić, rozwijać, pracować, zrobić prawo
                > jazdy itp, zatem nie ma powodów żeby od mężczyzn wymagać nie wiadomo jakiej ,,
                > zaradności'' a od kobiety jedynie posiadania cycków.

                Raczej kończy sie to tak, że koleś coś tam przyniesie do domu i całe popołudnie wielce zmęczony, a laska często nieźle musi się nawyginać przed pracą żeby towarzystwo wyprawić w świat, potem psychicznie i fizycznie w pracy, potem dzieciaki odebrać, lekcje z nimi zrobić, obiad, kolacje, ogarnąć chałupę a wieczorem jeszcze jak pan już wypoczęty to ma być bogini seksu...
                Myślę, że tym równouprawnieniem to same sobie strzeliłyśmy w stopę jednak tongue_out
                • baenzai Re: Jakież to wnioski... 13.05.21, 21:23
                  prawda_we_mgle napisała:

                  > Raczej kończy sie to tak, że koleś coś tam przyniesie do domu i całe popołudnie
                  > wielce zmęczony, a laska często nieźle musi się nawyginać przed pracą żeby tow
                  > arzystwo wyprawić w świat, potem psychicznie i fizycznie w pracy, potem dziecia
                  > ki odebrać, lekcje z nimi zrobić, obiad, kolacje, ogarnąć chałupę a wieczorem j
                  > eszcze jak pan już wypoczęty to ma być bogini seksu...
                  > Myślę, że tym równouprawnieniem to same sobie strzeliłyśmy w stopę jednak tongue_out

                  Teraz ojcowie częściej się angażują w opiekę nad dzieckiem niż kiedyś, trudno temu zaprzeczyć. Ale oczywiście jak ojciec jest tirowcem a matka nauczycielką to siłą rzeczy ten drugi rodzic będzie miał więcej obowiązków związanych z dzieckiem.
    • akasha02 Re: Jakież to wnioski... 13.05.21, 03:30
      O mamusiu, nie... Znowu temat prawka😂

      Ymmm mój brat nie ma prawa jazdy. Co o nim myślę? Skoro ja się latami bałam spróbować, bo mi się ta cała jazda zdawała zbyt skomplikowana i się okazało, że miałam rację, to i on może mieć jakieś swoje osobiste powody, żeby nawet nie próbować. Kuzyn ostatecznie zrezygnował z kolejnych egzaminów, stwierdził, że zbyt duży stres przeżywa i nigdy nie zda. Nie mam go za dupę. Świetnie sobie radzi w swojej pracy, ma też inne pozytywne cechy, dla mnie nie jest w ogóle dziwny, czego nie mogę powiedzieć o sobie, więc obalilabym tu teorie kogoś powyzej😉

      Nawet Gonciarz nie ma prawka😂
    • tzn.aga Re: Jakież to wnioski... 13.05.21, 17:03
      Baenzai, a ciebie co ostatnio ugryzło?

      W ogóle dyskusja zrobiła się bezsensowna. W szerokim temacie pt: równouprawnienie, przywileje, wymagania i oczekiwania NIGDY nie dojdziemy do porozumienia. Każdy ma swoje racje i w każdej jest trochę prawdy. Jesteśmy inni i możemy się tak licytować bez końca.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka