23.07.21, 22:34
A co jeśli uczucie samotności może być zniwelowane tylko i wyłącznie przez zrozumienie innych ludzi?

Jakiś śmiałek się podejmie wyzwania? 😉
Obserwuj wątek
        • kevinjohnmalcolm Re: Samotni? 24.07.21, 01:14
          gwen75 napisał:
          > Mi się zdaje, że nie ma na tym świecie rzeczy, których nie dałoby się zgłębić i
          > zrozumieć. Tak na logikę 😉

          A co z osobami, które w ogóle nie kierują się logiką? Jak zgłębić tajniki ich postępowania?
          • gwen75 Re: Samotni? 24.07.21, 09:41
            Każdy człowiek ma swoją własną logikę zależną od sposobu wychowania, środowiska, w którym żyje, wyznawanych wartości itd. Zrozumienie człowieka na pewno nie jest możliwe od razu, w jednej chwili. Wymaga dłuższego czasu, wysiłku. Tak myślę 😉
    • gwen75 Re: Samotni? 23.07.21, 23:10
      > Jakiś śmiałek się podejmie wyzwania? 😉

      Pytanie oczywiście dotyczy również kobiet, tylko nie bardzo wiem jaka mogłaby być forma żeńska od śmiałek... śmiałczyni? śmiałeczka? śmiałka? Jak coś to podpowiedzcie 😉
    • agnes_gray Re: Samotni? 23.07.21, 23:13
      Ale to oni mają mnie zrozumieć czy ja ich? wink

      Prawdę mówiąc to często ludzi łatwo jest zrozumieć - w sensie pojąć motywy ich działania, gorzej z akceptacją tych motywów. I to faktycznie może powodować samotność, bo trudno zbliżyć się do kogoś, kogo zachowania nie akceptujemy.
    • green.amber Re: Samotni? 23.07.21, 23:41
      pewnie wszystko zależy
      ale na tak ogólnie postawione pytanie to bardziej mi się wydaje, że to proszenie się o bycie nieszczęśliwym (sfrustrowanym i nadal samotnym)
      • gwen75 Re: Samotni? 23.07.21, 23:55
        Lepiej rozumiejąc ludzi (ich motywacje) możemy podejmować lepsze decyzje odnośnie tego, do kogo warto się zbliżyć, a kogo trzymać na dystans.
        Nie chodzi o sytuację, że staramy się na siłę zrozumieć ludzi, którzy nas krzywdzą. Od takich trzeba uciekać. Nawiasem mówiąc to ludzie często mają problem z uświadomieniem sobie, że osoba, z którą są w jakiejś relacji zwyczajnie ich krzywdzi, poniża, źle traktuje, manipuluje nimi itd.
        Chodzi mi o sytuacje, w których ludzie nie krzywdzą nas świadomie, intencjonalnie.
        • green.amber Re: Samotni? 24.07.21, 00:06
          a to ja bym tego nie nazwała próbą zrozumienia innych ludzi tylko raczej treningiem rozpoznawania niepożądanych zachowań, które z wielkim prawdopodobieństwem zwiastują jeszcze bardziej niepożądane zachowania i to raczej poznawanie siebie niż innych
          • gwen75 Re: Samotni? 24.07.21, 00:29
            green.amber napisała:

            > treningiem rozpoznawania niepożądanych zachowań

            To jest jakby przypadek szczególny i nie o tym pisałem na początku.
            Chodzi o takie ogólne rozumienie zachowań, motywów, dzięki czemu można odpowiednio i adekwatnie reagować w różnych sytuacjach. Można reagować nieprzesadnie, bez negatywnych emocji, i w taki sposób by w jak największym stopniu uwzględnić sposób reagowania drugiej strony. Dobrze kogoś rozumiejąc można właściwiej reagować na jego zachowania.
            I ogólnie: rozumiejąc ludzi będziemy mieli mniejszą skłonność, aby ich demonizować i uznawać za złych.
            • green.amber Re: Samotni? 24.07.21, 00:39
              no to wróóóóć do początku - dla mnie zrozumienie to dotarcie do najgłębszej absolutnej istoty drugiego człowieka, rzecz niemożliwa do osiągnięcia jednostkowo a co dopiero w odniesieniu do ilości większej niż jeden, czyli to pycha zakładać, że się uda apycha kroczy przed upadkiem jak powszechnie wiadomo
              to co opisujesz to dla mnie znajomość, sprawa znacznie niegłęboka, mechanizmów ludzkich zachowań, reakcji i wydaje mi się tu adekwatna prosta zasada - nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe (wiecej w sumie napisałeś powyżej o własnych zachowaniach niż innych, czyli może jednak o poznawanie siebie samego i pracę nad sobą chodzi a nie rozumienie innych)
              miałam się wyspać, na złą drogę mię prowadzisz człowieku
    • witrood Re: Samotni? 24.07.21, 21:02
      Nie mam uczucia samotności od jakiś dwóch lat. Raz na kwartał zdarza mi się posmęcić na temat powyższy, ale to trwa max jakieś trzy godziny. Nie wiem w sumie, czy to dobrze, bo chyba przedwczoraj usłyszałem w mądrościach internetowych, że ktoś kto nie czuję potrzeby bycia z kimś, jest psychopatą. No to od dwóch lat jestem. wink
    • apersona Re: Samotni? 24.07.21, 22:33
      w sensie że jak czuję, że ktoś mnie naprawdę zrozumiał to przestaje doskwierać samotność? Rzadka sprawa i jednostkowa jakby
      Nie tylko tak można zniwelować

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka