Dodaj do ulubionych

Odnalazłam siebie!! :)

26.05.22, 16:40
Witam wszystkich bardzo ciepło i serdecznie. Cześć smile

Ostatnio byłam tutaj rok temu. W maju założyłam wątek o tytule "odnaleźć siebie". W końcu mi się to udało po roku czasu. Nie będę zbyt wiele pisała o tym jaka byłam, o czym tutaj pisałam. Jeśli ktoś mnie czytał to wiedział z czym się zmagałam. Dzisiaj poczułam, żeby tutaj wrócić i czymś się podzielić. Czymś bardzo pozytywnym i pięknym. Zastanawiałam się czy będę jeszcze pamiętała hasło.... hasło pamiętałam ale loginu nie. Przy drugiej próbie się udało. Oto jestem - Ja. Teraz już w całości, w jedności z samą sobą.
Jak się stało, że tutaj dotarłam. Co mnie zainspirowało? Calineczka i krótki urywek z tego spektaklu, który był grany 13 lat temu i znalazłam go dzisiaj na yt. Przytoczę kilka zdań z tego spektaklu:

"Każdy widzi, świat inaczej chrabąszcz lata, ropuch skacze. Wiatr poszumić lubi w gniewie. Każdy patrzy według siebie".
W pewnym momencie pojawiła się gąsienica, która wyszła z jabłka a następnie zamieniła się w motyla i padły słowa " Pod niebem nikt nie każe. Wciąż latam sobie i marzę, z daleka od ziemskich spraw" Calineczka napotyka ropuchę, ślepego kreta. W podziemnych korytarza jednak spotyka zranioną jaskółkę, której pomaga (ptaki to moja miłość). Ptak budzi w niej wspomnienia i tęsknoty, które pomagają jej odkryć kim na prawdę jest. Jaskółka się odwdzięcza i pomaga Calineczce a ta trafia na króla elfów i padają od niego słowa : "Poznałaś tych, którzy całkowicie Cię nie rozumieli i odnalazłaś własna drogę. Jesteś bardzo dzielna". Na końcu była piosenka ze słowami : "Kto się zbudzi w świecie ludzi, bardzo musi się natrudzić, by odnaleźć własne miejsce. W słońcu, w deszczu pędź przed siebie, spróbuj dotknąć chmur na niebie. Gdy Cię porwie wiatr do tańca, dzielny bądź, Nie bój się , nie bój się".
Gdy oglądałam ten urywek przypomniała mi się moja historia. Dobrych naście lat temu kiedyś pod domem znalazłam piękną gąsienice, seledynową z czarno pomarańczowymi wzorami. Zastanawiałam się jaki powstanie z niej motyl. Okazało sie, że to będzie paź królowej. Od tamtej chwili chciałam go móc kiedyś ujrzeć. Tak się stało. Raz zobaczyłam go pod domem. Kolejnym razem w tym miejscu gdzie jestem, w pięknym mieście daleko od domu. Jednak nigdy nie udało mi sie zrobić mu zdjęcia. Dopiero udało się to w maju rok temu gdy byłam z Ktzem na Połoninie Caryńskiej i tam zobaczyłam owego Pazia Królowej, który dumnie latał. Piękny duży motyl. Największy w Polsce. Latał tam tak długo, że udało mi sie zrobić zdjęcie.
Później myślami wróciłam do forum. Mam do niego duży sentyment, i do Was.... Przypomniało mi się dzisiaj jak to 10 lat temu pewnego razu gdy usłyszałam słowa w telewizji by nie szukać szczęścia na siłę. Nie gonić za motylem. Czasem warto poczekać aż motyl - szczęście usiądzie nam na ramieniu. Te słowa mnie zainspirowały do tego by zacząć od nich rozmowę z wirtualnymi ludźmi na forum właśnie dekadę temu. Od razu złapałam fajny kontakt. Zaczęłam pisać dużo. Dzielić się tym co doświadczam, co widzę. W tamtym miejscu zaczęłam się uczyć wyrażać swoje emocje. Przede wszystkim radość ale także zdarzyło sie również smutek, choć dużo mniej go było, bo przede wszystkim czerpałam radość z kontaktu z innymi ludźmi. W tamtym miejscu poznałam swojego pierwszego męźczyznę a dwa lata temu już ostatniego. Jest nim Ktze. Dużo zawdzieczma temu miejscu i mam sentyment. Poczułam, żeby dzisiaj tutaj się pojawić... żeby coś napisać... ostatnio rok temu napisałam wątek "odnaleźć siebie". Teraz wiem, że to nastąpiło. Miało to miejsce podczas tego weekendu. Najpiękniejszy moment w moim życiu... Jednak cały proces mojego uświadamia się -zaczął się już dekadę temu. Najintensywniejszy czas to ostatni rok gdy poszłam na psychoterapie i miałam co tygodniowe wizyty u swojego mentora, przewodnika. Trafiłam na świetnego psychologa. Dość przypadkiem. Od miesiąca zaś zaczęłam brać antydepresanty. Tylko dlatego, że psycholog ględził mi o tym ponad pól roku. Dla świętego spokoju zaczęłam brać. Co się okazało to był strzał w dziesiątkę. To było dopełnienie mojej rocznej pracy, psychoterapii. Gdy zaczęłam brać leki w końcu poczułam co to znaczy spać...Się okazało, że nawet jeśli mój sen trwał tyle co powinien to nie był zdrowy bo nie mogłam w pełni zasnąć. Wychodzi na to, ze cały czas czuwałam. Pozbyłam się też swoich leków, o których nie zdawałam sobie sprawy, napięcia ciała. Nie zdawałam sobie sprawy bo do tego przywykłam. Moja ułomność stała się czymś normalnym. Teraz widzę jak moje lęki odbijały się na moim całym ciele. Lęki, których już nawet nie zauważałam, nie zdawałam sobie z nich sprawy. Tak do wszystkiego się przyzwyczaiłam. Psycholog dobrze wiedział co dla mnie dobre. dopiero na 4 wizycie u psychiatry z pokora powiedziałam, że przyszłam po leki. Ku memu zaskoczeniu wpłynęły na mnie bardzo pozytywnie.
Już kończę do sedna sprawy. Jak odnalazłam siebie? Jaki był końcowy moment? Co się działo na weekendzie? Praktycznie cały miesiąc maj spędziłam w samotności (współlokatorów na mieszkaniu brak) Widywałam ludzi i miałam kontakt tylko w pracy a co 2 weekend widywałam się z Ktzem. Myślę, że to prawda, że w ciszy i samotności można odnaleźć siebie. W ten weekend popisałam wiele. bardzo dużo, dla samej siebie. Od sierpnia piszę pewnego rodzaju dzienniczek (nie bywam codziennie). Popisałam z 5 godzin a w niedziele postanowiłam, że to wszystko poprawie. Niestety jak pisałam to nie patrzyłam na ekran laptopa i było sporo literówek. Postanowiłam, że ten tekst będzie inny, że wypielęgnuję ogród swoich liter. Zajęło mi to 8 godzin i od tamtej niedzieli postanowiłam na bieżąco poprawiać niesforne litery.Ten tekst, który stworzyłam na weeknedzie to najpiękniejszy jaki w życiu napisałam.... Nikomu go nie pokazałam a nieraz zdarzało mi się dzielić swoimi myślami. Tego nikt nie widział.... może dlatego, że jest tak piękny? nie wiem.
Jeśli ktoś pamięta to rok temu założyłam tutaj wątek "odnaleźć siebie". Zoobrazowałam swoją osobę jako tą która siedzi na sofie przed celą a w środku za kratami widzi najsmutniejszą osobę, jaką kiedykolwiek widziała.... Dziewczyna ta siedziała podkulona w białej sukience z opuszczoną głowę, przypięta łańcuchami do ściany. Zastanawiałam się gdzie znajdę klucz do tej celi. Na weekendzie w końcu go znalazłam. Okazało się ze cały czas miałam go przy sobie. Miałam go w ręku. Otworzyłam celę, podeszłam do niej i w końcu ja przytuliłam. Siebie przytuliłam. od tego momentu stałyśmy się jednością. W końcu siebie polubiłam! Nastepnego dnia w niedziele z ogromną radością w samotności, zrobiłam sobie przepyszny omlet. Później obiad. W końcu samotność przestała być dla mnie straszna bo wiem, że mam siebie. Tylko my sami możemy o siebie zadbać. Nikt inny tego za nas nie zrobi. Jeśli człowiek ciągle czegoś szuka, miłości czy akceptacji to oznacza, ze ciągle nie odnalazł siebie. Przede mną jeszcze trochę pracy, by zerwać łańcuchy i wyjść z celi. Pokaże jej piękny świat. Ona pokaże mi swój ból... z którego nie zdawałam sobie sprawy.... bo wszystko wyparłam.... moje traumy być może były tak dla mnie silne, że wolałam ich nie pamiętać... Mimo wszystko jestem niesamowicie zadowolona ze swojego życia, bo ono mnie doświadczyło a zarazem nauczyło wiele. Jak mieć w sobie siłę i się nigdy nie poddawać.
Gdzie to moje szczęście? gdzie ten mój motyl? Czy usiadł mi na ramieniu? Niestety nie.... nie na ramieniu ale na przedramieniu. Mam tatuaż na lewym przedramieniu, mam pazia królowej. Zrobiłam go sobie z myślą by nie zapomnieć o swoim pięknie. Dobrych kilka miesięcy temu. Teraz do mnie dotarło, że to moje największe szczeście bo odnalazłam w końcu siebie.
Przepraszam za przydługi wpis. Na koniec jeszcze piosenka, która mi towarzyszła na weekendzie i wiele innych ze mną było.... ale ta mi teraz najbardziej pasuję.



Życzę każdemu z całego serducha by odnalazł siebie. Powodz
Obserwuj wątek
    • mavika_88 Re: Odnalazłam siebie!! :) 27.05.22, 12:39
      Wczoraj będąc na nocce w pracy pięknie wykorzystałam ten czas bo trafiłam przypadkowo na podcasty pewnej kobiety. Myślę, że mogą być uzupełnieniem tego o czym pisałam, że mogą pomóc w odnalezieniu, uświadomieniu siebie a następnie pomogą nam w dokonaniu zmian w naszym życiu. Posłuchałam bodajże z 5 krótkich filmików i postanowiłam, że dodam dwa, które łączę się z moim tematem.
      Przytoczę kilka zdań, które bardzo mi się spodobały i szerzej otworzyły oczy.

      Łatwiej jest dokonywać zmian jeśli wpierw siebie pokochamy i zaakceptujemy. Lepiej nie stawiać sobie warunków. Miłość do samego siebie powinna być bezwarunkowa. Nie powinniśmy tego odkładać do momentu aż spełnimy jakieś swoje cele, dopiero gdy się zmienimy. Lepiej zacząć już teraz, będzie nam łatwiej. Miłość do samego siebie to naturalny stan, pierwotny. By dokonać zmian w swoim życiu wpierw powinniśmy siebie zaakceptować jacy jesteśmy na obecną chwilę. Co nie oznacza, że nic z tym nie zrobimy. Przykład gdy ktoś jest otyły. Myśli, że jest gruby i zakłada, że już nic z tym nie zrobi wcale mu nie pomogą. Wpierw trzeba siebie polubić zaakceptować i o wiele łatwiej będzie nam później to zmienić. Tak samo jak z alkoholikiem jeśli on sam siebie nie polubi, jeśli wszyscy dookoła będę mu mówić jaki jest beznadziejny to zamiast się zmienić będzie ponownie zapijał smutek.
      Jesteśmy ze sobą w nierozerwalnym związku. Będziemy żyć ze sobą do samego końca więc pasuję się polubić tacy jacy jesteśmy. Powinniśmy dbać o siebie, bo nikt inny tego zamiast nas nie zrobi. Zamiast szukać miłości i akceptacji u innych, znajdźmy to wszystko w sobie. Powinniśmy być niezależni od innych , bo w sobie mamy największe wsparcie. Gdy to zrobimy zaakceptujemy siebie i polubimy to pojawi się również wybaczenie oraz spokój wewnętrzny. Myślę, że od tego należy zacząć nasze zmiany.



    • ktz Re: Odnalazłam siebie!! :) 27.05.22, 23:30
      .......... Jak zacząć?. Pustka w głowie! Tak dawno nie byłem na forum. Podobnie jak mavika, albo jeszcze dłużej mnie tu nie było.
      Wiem jedno, że przez te dwa lata wykonała kawał dobrej roboty dla siebie, a jak się okazuje także dla mnie. Ponieważ jej walka uświadomiła mnie i dała mi bardzo wiele....... można powiedzieć, że dostałem rykoszetem....... To pod jej wpływem zdołałem wejść na odpowiednią drogę, która okazała się kreta i strasznie ciężka. Kurcze tak sobie myślę, że jak bym jej nie spotkał na swojej drodze, to bym utracił siebie....... Z perspektywy czasu widzę, że musieliśmy na siebie wpaść i zaczęliśmy wspólnie przemierzać tę dolinę cierni. Niby razem, a z drugiej strony osobno. Każdy z nas maszeruje w innym tempie i oczywiście z różnym skutkiem, ale wiem jedno że na sam szczyt wejdziemy już razem!!! a nie osobno. W końcu na tym szczycie mavika zmieni się w motyla i będzie wolna i w pełni szczęśliwa. Czuję, że tak będzie........ źle...... jestem przekonany, że tak będzie.
      Na koniec.
      Pozdrawiam was wszystkich i życzę szczęścia na drodze do poznania samego siebie.
    • gwen75 Re: Odnalazłam siebie!! :) 29.05.22, 00:11
      O Mavi, miło Cię widzieć 😊
      Dawno temu pisałem o lękach, napięciach w ciele, jak się z tego uwolnić. Ale widać to często jest takie nieuświadomione psychiczne tło, którego człowiek nie dostrzega, bo nigdy nie zaznał odmiennego stanu.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka