Niby w związku, a jednak sam

05.03.07, 00:03
Myślałem, że to samo w sobie jest nielogiczne, ale jednak... Jestem z kimś w
związku, ale czuję się bardzo samotny. Spotkanie raz lub dwa razy w tygodniu
stało się normą, a przecież mieszkamy w tym samym mieście. A najgorsze jest
to, że druga strona nie widzi problemu. Trochę zagmatwało się wszystko, więc
nie za bardzo chcę się rozpisywać o tym na forum. Gdyby ktoś z Was miał
podobne doświadczenia i chciał "pogadać" mejlowo, będzie mi miło.
Acha, żeby było jasne już na wstępie. Jestem gejem - mam nadzieję, że to nie
będzie przeszkadzać w nawiązaniu dialogu.
    • malamute1 Re: Niby w związku, a jednak sam 06.03.07, 19:04
      wiesz czytając to co napisałeś czułam jakbym to ja pisała-a już myślałam że to
      ja przesadzam a tu prosze żywy dowód że ktoś może sie tak czuć -z kimś a jednak
      obok kogoś...mój partner też nie ma wiecznie czasu ze wzgledu na prace i inne
      obowiazki,i uważa że to normalne jak sie jest ze soba tak długo,a ja czuje że
      spotkania raz czy dwa w tyg oddalaja nas od siebie i nie wiem tak do konca z
      czego to wynika, jak temu zaradzic a tak bardzo chcę aby to uczucie trwało..nie
      wiem dlaczego napisałam-może po to by wiedzieć że ktoś to rozumie...
      • pi26 Re: Niby w związku, a jednak sam 06.04.07, 09:51
        bylam w podobnym zwiazku...widywalismy sie raz w miesiacu...jego stala-juz pozniej traktowalam to jako wymowke-gadka byla pracaa 24/7 heh...a takze mieszka w zasadzie rzut kamieniem ode mnie...po pewnym czasie zaowocowalo to brakiem wspolnego jezyka...przerodzilo sie tylko w comiesieczne 'zaspokajanie' potrzeb fizyczych, bo inaczej tego nazwac nie moge...na szczescie ten zwiazek to juz przeszlosc, jestem sama...nie jest zbyt rózowo-bo potrzebuje bliskosci jak jasna cholerka, ale powiedzmy ze bardziej odpowiada mi taki stan, niz 'samotnosc we dwoje'-bo to meczy ponad norme, a u nas trwalo to kilka miesiecy. pozdrawiam i glowa do gory smile...bo jak to ktos kiedys stwierdzil...zycie jest piekne tylko ludzie sa do du*y ;D
        • mar2626 Re: Niby w związku, a jednak sam 27.04.07, 22:27
          Cześć,

          w 100% zgadzam sie z tym, ze najgorszy rodzaj samotnośći, to samotność w
          zwiazku. Kiedy kochasz nad życie, a szczeście tej 2-giej osoby stawiasz zawsze
          na 1 miejscu. Pragniesz podzielić się z najbliższą Ci osobą czymś, co Ci się
          dziś przytrafiło, co zasmuciło, zaskoczyło, rozbawiło... Jednak on/ona dla
          Ciebie moze poswiecić tylko 15 min, najlepiej po ...., ale przed ...., bo
          inaczej będzie nieuchwytna.
          U mnie trwało to 6 miesięcy, z czego ostatnie 3 tygodnie to w zasadzie smutna
          wymiana sms-ów.
          Ach - bestseller można by napisać - jak nie zwariować będąć samotnym w związku.
          Moja rada - zakończyć taki związek i nie dac się zwariować!!! Nie jest łatwo, i
          nie będzie, i byc może już nigdy nie przestaniemy się zastanawiać - a moze to
          był TEN, tylko ja wszystko sknociłam... hmmm - nie dać się zwariować, i tyle..
          tylko tyle i aż tyle.
          big_grin

    • mloda301 Re: Niby w związku, a jednak sam 21.04.07, 23:45
      Hej
      ...Jest sie z kims, a problemy rozwiazuje sie samemu, spaceruje, marzy, planuje - tez samotnie. Jest niby obok osoba, ale kiedy przychodzi do rozmowy, ma sie wrazenie, ze komunikacja miedzyludzka to utopia, cos wirtualnego, dalekiego od codziennosci. Mam problem i mysle jak ja go rozwiaze, a po chwili uzmyslawiam sobie, ze nie mysle "my", a powinnan przeciez.

      Najgorzej gdy jest sie z człowiekiem, ktory ne potrzebuje nas tak bardzo jak my go. Czlowiek, ktory czesto lubi pobyc sam i nie rozumie, ze codzienne sprawy, przestaja nas cieszyc, gdy wykonujemy je w pojedynke. Bo ze mnie to juz jest taka bestia spoleczna, ze sama jestem nieszczesliwa...a gdy prosze o obecnosc ukochanego, czuje sie jak zebrak, ktory musi sie najpierw upokorzyc, wiec czasem nie prosze, tylko po cichu placze. Takie tam zwierzenia...smile
    • myszka975 Re: Niby w związku, a jednak sam 24.04.07, 17:48
      czsc. wiesz , jestem w identycznej sytuacji. naprawde cisze sie ze nie jestem
      sama choc wiem jak to boli. roznosi cie niepewnosc a saotnosc we dwoje jest
      najgorsza samotnoscia jaka moze sprawic ci druga osoba. ja marzylam o
      polaczeniu dusz .....okazalo sie to tylko marzeniem...wiec szukam dalej. sylwia
    • iwona2675 Re: Niby w związku, a jednak sam 03.05.07, 20:31
      czesc przeczytalam twoj tekst na gazeta.pl i wiem jak to jest ja jestem z
      zonatym facetem i tez mieszkamy w jednym miescie ale nie mozemy sie nigdzie
      razem pokazywac straszne uczucie ale coz zrobic? jak bedziesz mial ochote to
      odpisz pozdrawiam
    • northernlad Re: Niby w związku, a jednak sam 09.05.07, 17:01
      czesc!moj nr gg 820498 ,
      piszesz,ze to nielogiczne,ale jednak...
      to co powiesz na to,ja mieszkam z Ta osoba,dla niej przeprowadzilem sie do innego miasta,probuje tu zyc juz 7 miesiecy,jestesmy razem juz 3,5 roku.wszystko powinno sie ukladac super,ale....nie jest.cale to pieprzenie o roznych aspektach,filozofiach i 1001 sposobach na udany zwiazek!!Kto z nas choc raz w myslach czegos takiego nie przerabial?Z dnia na dzien czuje sie coraz gorzej.Dalem z siebie duzo, zajebiscie duzo, bo zmienilem cale zycie, doslownie.Byly wielkie plany,wielkie idee itp.Czy bylem az takim marzycielem?napewno nie bo zawsze twardo stapalem po ziemi.Ktos czasem powie,ze mi zazdrosci bo mam zwiazek,i to 3 letni.Jakby nie bylo decydujesz sie zyc z kims na dobre i na zle.Byc moze te zazdrosne osobki tego nie wiedza.
      Tez mi wyczyn.Prawda jest,ze zawsze chcemy "tego",czego nie mozemy miec?ale co zrobic,gdy "to" co mamy tracimy?i to nie bez walki?w matematyce 1-1=0,ale czy w milosci ma byc tak samo???czy ja mam byc tym zerem...bo chca czy nie , czuje sie jak zero , choc to ukrywam przed swiatem,ale nie przed wami.
      tez jestem gejem!
    • niunia9976 Re: Niby w związku, a jednak sam 05.06.07, 22:57
      to bardzo podobnie jak u mnie. z tym,zę ja jestem samotna bo nie potrafiłam i
      nie potrafię go pokochać. widzisz jesteśmy razem 5 lat, on jest cudowy i taki
      zakochany we mnie.... a ja jestem bardzo nie szczęsliwa nie potrafię mu
      powiedziec co czuję i że go nie kocham już,niepotrafię bo nie mam prawa go
      krzywdzić i jestem lojalna, on nie załuguje na odzrzucenie, ale mimowolnie
      przekładam nasze spotkania i unikam jego obecnośći. więc zastanów się nad
      waszym związkiem może twój partner tak samo czuje jak ja, bądz mądzrzejszy od
      mojego partnera i porozmawiaj ze swoim szczerze. jesli jest tak jak u mnie to
      daj mu odejść.
Pełna wersja