brakuje mi bliskosci dotyku

21.04.07, 23:19
JESTEM MADRA KOBIETKA I DLACZEGO WCIAZ SAMA
    • mauryc89 Re: brakuje mi bliskosci dotyku 17.05.07, 17:44
      Mi również brakuje tego jedynego dotyku!
      Hmmmm...nie wiem jak odpoiwedzieć Ci na to dlaczego jesteś sama.
      Możliwe,że faceci po prostu boją sie przy Tobie zbłaźnić,wiesz każdy men ma
      swoje ego.Hmmm ja wolałbym sie zbłaźnić niż żyć z kobiet,która nie miałaby nic
      mądrego do powiedzenia.
      • icedragon Re: brakuje mi bliskosci dotyku 17.05.07, 21:30
        Taki typ kobiet nazywa sie "kura domowa".
        Mialem stycznosc z tym typem podczas weekendowego wypoczynku.
        Istnieje typ kobiet, ktore chca sie szybko chajtnac, zamknac w kuchni i
        prowadzic zycie kury domowej i co miesiac wolac od meza kase na utrzymanie/zakupy.
    • marekfk Re: brakuje mi bliskosci dotyku 18.05.07, 20:09
      Cześć.Nie obraz sie ,jednak uważam że potrzeba czasem samokrytyki.To co
      nazywasz "swoją mądrością,inni mogą uważać zacos innego.Mysle ze kontakt z
      innymi ludzmi
      nie raz uswiadamia nam jak mało wiemy i ile mozemy nauczyć sie od innych.
      Dlaczego jesteś Sama?Być może innych"odstrasza"właśnie to że jesteś taka mądra.
      Nie twierdze ,że jest inaczej.Jednak dużo lepiej jesli twoje walory odkryją inni
      Pozdrawiam Marek
      • mag00sia Re: brakuje mi bliskosci dotyku 20.05.07, 09:02
        A ja mysle ze iwonka inna "mądrosc" miala na mysli i ze byl to skrot myslowy!
        Ja tez jestem sama - a mam mnostwo kolegow/przyjaciol, ktorzy mowia mi wprost ze jestem fajna, ladna, madra etc, tylko czemu wciaz sama? Mysle ze jeszcze nie trafilam na te swoja polowke. A dla byle czego szkoda mi czasu i energii. To nie trudno miec faceta byle-jakiego byle tylko byl. Takich zwiazkow jest mnostwo. Nie potrzebuje takiego. Mysle ze w tym tkwi sedno - jak sa wymagania sila rzeczy odpadaja ci co zadnych nie maja zamiaru spelniac.
        • marekfk Re: od marek 20.05.07, 09:35
          Czytam słowa krytyki dot.mojej wypowiedzi.Chyba rzeczwiscie pomyliłem sie za co
          szczerze przepraszam.Drugą "mądrzejszą"wypowiedz napisze trochę pozniej
          Może mialem takiego psycicznego "doła".Ale to nie wytłumaczenie,prawda
          Marek
        • marekfk Re: brakuje mi bliskosci dotyku 23.05.07, 23:47
          Czesc.Tym razem nie odpowiem Iwonce ale Tobie Małgosiu(?).Domyslam sie że byłto
          skrót myślowy ,jednak (nie obraz sie)niefortunnie zastosowany.Oczywiscie możesz
          sie ze mną spierać.Twoje prawo.Co do szukania ,jak to okreslasz,swojej połowki
          nie zgadzam sie z Tobą .Pisałem gdzies na tym forum ,że każdy stanowi integralną
          w pelni wartosciową calosc.Jednak wiem jak ważne w życiu jest aby być z kimś
          ,kto potrafi nas zainteresowac ,wspomoc i pocieszyć.Związku opartym na
          całkowitym zaufaniu i dążeniu do wspolnych celów.Nadaniu naszemu życiu
          sensu.Jesli zas mam zająć stanowisko co do słow"dla byle kogo szkoda czasu i
          energii",oczywiscie wszystko zalezy od srodowiska w jakim sie obracamy.CZasem
          rzeczywiscie szkada na takie znajomosci czasu,jednak poznając rózne punkty
          widzenia uczymy sie innego spojrzenia na świat(mysle o ludziach ktorzy
          rzeczywiscie mają cos do zaoferowania)Ludzie mimo wszystko z nowo zawieranych
          znajomosci powinni wyciagac naukę i spstrzezenia ,ktorych czasem wczesniej nie
          dostrzegali.
          Na koniec"nie trudno o faceta byle jakiego"-to znowu nie jest takie proste.
          Trochę skróce bo za chwile zabraknie mi miejscasmileDla jednej(jednego)facet nie
          bedzie przedstawial zadnej wartosci,dla drugiej(drugiego)bedzie to marzenie na
          ktore czekala całe zycie.Tak to juz jest,wieczne poszukiwanie osoby z ktorą
          zechcemy przejsc resztę naszego życia.Oczywiscie z nadzieją że nigdy nie
          bedziemy załować wczesniej podjetej decyzji. pozdrawiam
          • mag00sia Re: brakuje mi bliskosci dotyku 24.05.07, 22:58
            Witam smile
            Jesli chodzi o skrot myslowy iwonki to - wybaczcie - ale zastanawiam sie czy to faktycznie realna osoba a nei jakas prowokacja bo jak do tej pory sie nie odezwala...
            Problem w zasadzie jest taki ze na ogol - to co piszemy jest pewnego rodzaju skrotem i stad z nie do konca rozwinietego zdania ktos czytajacy moze sobie rozwinac dowolna interpretacje. Nie wydaje mi sie zeby osoby samotne byly "niekompletne" i sadze ze jest wiele osob ktore ze swoja samotnoscia sa szczesliwe, pomimo presji "bycia we dwoje" ktora jednak stwarza swiat wokol - media, rodziny, przyjaciele etc.
            Ja wcale nie chce zeby ktos nadawl mojemu zyciu sens. Uwazam ze zycie ma sens samo w sobie. Szukam czegos glebszego, wspoltowarzyszenia na dobre i na zle, inspiracji, wspoldzialania, dzielenia sie.. nie wiem sama dokladnie i nawet w tej chwili nie chce rozwijac tego watku (zreszta kogo to obchodzi czego szuka jakas mag00sia wink)
            Piszac o facecie byle jakim mialam na mysli pewne stereotypy - wiekszos kobiet oczekuje ze on zarobi kase, pozwoli podac sobie obiad, zabierze na zakupy, czasem moze do restauracji ... itp.. takie stereotypy.. Takiego faceta moglabym
            miec od zaraz.. nie nie zeby byla kolejka ale troszke przerobilam taki stereotypowy zwiazek i wiem ze to nie dla mnie. Szukam PARTNERA relacji zlozonej, dynamicznej i inspirujacej a nie plaskiej i nudnej. Chce w niej istniec! Potrzebuje duchowej karmy a nie tylko kasy na koncie i wyciagnietych nog przed tv wieczorem, potrzebuje kogos kto dostrzeze MNIE a nie tylko jakas tam kobiete albo swoje wyobrazenie bo wszystko wie lepiej.. czy mam wymieniac dalej...?
            Jasna sprawa ze co dla jednego jest odraza dla drugiego bywa prima - roznimy sie - na szczescie pod wieloma wzgledami.
            Dlatego sa kobiety ktore sa szczeslwie w swoich zwiazkach w ktorych ich partnerzy nie dbaja o ich podstawowe potrzeby , o ich godnosc, ale ja taka kobieta nie chce byc. Moje oczekiwania sa wyzsze i dlatego tez malo kto doskakuje nawet do polowy barierki. Tak sobie pomyslalam ze moze to Iwonka miala na mysli. I to tez mialam na mysli mowiac o facecie byle jakim - czyli takim ktory bedzie zeby byc i moze nawet jemu bedzie dobrze. Ale ja chce zeby mnie (tez) bylo dobrze. A - wydaje mi sie ze takich zwiazkow gdzie dobrze jest tylko jednej stronie jest wiekszosc.
            • konrado80 Re: brakuje mi bliskosci dotyku 25.05.07, 00:19
              > Moje oczekiwania sa wyzsze i dlatego tez malo kto doskakuje nawet do
              > polowy barierki.
              hmm, albo trafiasz na jakichs dziwnych facetow, albo nie wiem
              jak przeczytalem to co napisalas o tym jak widzisz zwiazek, to stwierdzilem, ze
              mamy podobne podejscie do tego, bo ja np nie szukam zony, ktora bedzie mi
              gotowala, a ja bede przynosil kase itp itd, ja szukam partnerki, z ktora bede
              tworzyl (budowal) zwiazek, ktory bedzie rozwijal nas, ktory bedzie nas
              cieszyl... nie bedzie lepszy gorszy, bedziemy na takich samych prawach, w koncu
              to ma byc zwiazek dwojga kochajacych sie ludzi...
              • mag00sia Re: brakuje mi bliskosci dotyku 25.05.07, 21:06
                Już sie bałam ze mi sie dostanie za to "wyzsze" wink i wyjdzie ze sie wywyzszam a to byla tylko mniej lub bardziej trafna metafora.
                Sama juz nie wiem co o tym myslec ale wychodzi ze chyba faktycznie "trafiam" jakos... dziwnie. Na ogol na takich - co to na mojej slabosci chca budowac swoja sile i udowadniac ja w ten sposob sobie i swiatu. Bo - facet wiecej zarabia jest wytrzymalszy, silniejszy fizycznie i potencjalnie psychicznie (nie histeryzuje i nie płacze) etc. Wiec na ogol trafiam na takich co za wszelka cene musza te swoje walory pokazywac - z kasa krotka pilka bo zarabiam malo, a z reszta szerokie pole do popisow dla wszelkich psychopatow co to chca udawac ze wspieraja a potem ni stad ni z owad wymierza celnie w najslabszy z wczesniej dobrze poznanych punktow. I zapomniaj o slowie "poznanie". On juz wszystko o mnie wie bo wie jakie sa kobiety (!!!) Co bardziej szokujace nie pierwszy raz widze ze jest czlowiek kompletnie niezdolny na przyjecie argumentow, na zrozumienie swoich blednych schematow i stereotypow myslowych. Po prostu mur. Idealny dla kobiety ktora chce miec "meza" i potrafi nawet nie zauwazyc ze on nigdy JEJ nie zauwaza. Wg mnie jest wiele takich kobiet i pewnie vice versa - wiele byle-jakich zwiazkow.... A ja tak nie potrafie...
                Tak...Trafiam po prostu na psychopatów... Szacuje to na 99,99 % zwazywszy na historie moich znajomosci. Ciagle jak tonacy brzytwy trzymam sie tego 00,01 %
                Plus jest tylko taki .. chyba ucze sie juz ich wyczuwac.. i omijac jak najszerszym lukiem.
                • konrado80 Re: brakuje mi bliskosci dotyku 23.06.07, 01:14
                  nie wiem co Tobie poradzic, bo sam mam podobne podejscie do tego wszystkiego
                  a i sam caly czas jestem sam smile
                  ale nie ma sie co poddawac, nie teraz to za jakis czas spotkamy kogos na swej
                  drodze, kto spelni nasze oczekiwania i bedziemy szczesliwi wink
    • endii3636 Re: brakuje mi bliskosci dotyku 23.06.07, 01:08
      witaj
      jestem mądrym facetem, dlaczego wciąż sam????
      to bardzo trudne pytanie
      Pozdrawiam z bardzo daleka
      • roman.se Re: brakuje mi bliskosci dotyku 27.06.07, 03:17
        To nie jest pytanie trudne, to jest złe pytanie i bez odpowiedzi. Mądrość ma
        się nijak do znajdowania drugiej połówki...
        Kant nie był zbyt głupi a całe życie spędził w samotności. Nie on jeden,
        zresztą. Nieprawda?
        • mag00sia Re: brakuje mi bliskosci dotyku 01.07.07, 20:35
          Taaak.. to bardzo bardzo trafna uwaga. Kierkeegard nieszczesliwie zakochany... hmhm chyba bylo ich wiecej...uncertain Moze to juz tak jest ze jak ktos za duzo mysli to i za duzo komplikuje i mu z druga osoba rzadko cos wychodzi....bo trzeba upraszczac a nie komplikowac IMHO
Inne wątki na temat:
Pełna wersja