Samotni z wyboru

22.07.07, 22:37
chyba do nich należę...
nawet pośród bliskich - bezwzględnie zachowuję swoje zasady i poprzez to
pozostaję samotny.
A więc z jednej strony satysfakcja z nieugiętego charakteru?(a przecież nie
umiem inaczej) - z drugiej żal osamotnienia...
    • lena_pe Re: Samotni z wyboru 23.07.07, 16:27
      A może nie spotkałeś jeszcze takiej osoby, dla której chętnie zmieniłbyś swoje
      zasady, przyzwyczajenia itp.?
      • tolby Re: Samotni z wyboru 23.07.07, 21:52
        Być może, ale byłaby to chyba milość "szalona!"
        A taka nie zawsze jest optymistyczna...
        Prosty przyklad z brzegu (filmowego):
        Juliusz Cezar - musiał zginąć między innymi za "Zasady" a...
        Marek Antoniusz - musiał podobnie z powodu szalonej miłości.
        Czyż nie mam przechlapane?
        • olvivia Re: Samotni z wyboru 23.07.07, 23:24
          Masz! Ja tez z wyboru byłam samotna i z tej samotności wpakowałam sie w coś co
          teraz odchorowuje i czekam ...ciągle czekam aż mi przejdzie. Nie pozwolę sobie
          więcej na nic podobnego!

          tolby napisał:

          > Być może, ale byłaby to chyba milość "szalona!"
          > A taka nie zawsze jest optymistyczna...
          > Prosty przyklad z brzegu (filmowego):
          > Juliusz Cezar - musiał zginąć między innymi za "Zasady" a...
          > Marek Antoniusz - musiał podobnie z powodu szalonej miłości.
          > Czyż nie mam przechlapane?
          • tolby Re: Samotni z wyboru 25.07.07, 22:34
            Trafiony! Właśnie wyciągam się z tzw chorób cywilizacyjnych (odstresowych).
            I jeśli z tym sobie poradzę - to dlaczego mam się poddać?
            Co do Ciebie to nie czekaj, tylko bierz do towarzystwa kogoś lub coś
            interesującego (np hobby, lub inne zamiłowania...)
            Pozdrowienia!
    • nemezis12 Re: Samotni z wyboru 24.07.07, 01:05
      Zaprosiłes do dyskusji.....
      """"nawet pośród bliskich - bezwzględnie zachowuję swoje zasady i poprzez to
      pozostaję samotny.""""
      Wszystko zalezy od Twoich bliskich .....mozna być samemu i nie byc
      samotnym....można być w domu pełnym bliskich Ci osób i samotność odczuwac
      każdego dnia ......
      """" A więc z jednej strony satysfakcja z nieugiętego charakteru?(a przecież
      nie umiem inaczej) """"
      Inaczej bym zadała pytanie : nie umiesz inaczej ? czy nie chcesz umieć ??
      To są dwie rózne sprawy.

      • tolby Re: Samotni z wyboru 25.07.07, 23:00
        Od czasu, kiedy poznalem "obłudę i podstęp" oraz doznałem jej skutków -
        zacząlem ostro rugować z mojego towarzystwa ich "ludzką twarz"
        Tym samym mój dom coraz bardziej pustoszał (co przedtem bylo raczej rzadkością)
        - Co do bliskich - to oni tego nie widzą, albo nie chcą widzieć - nie wiem.

        Co do - "nie umiesz inaczej? czy nie chcesz umieć?
        Raczej nie chcę nauczyć się inaczej, bo wtedy nie byłbym sobą.
        Pozdrowienia!
        • bcde939 Re: Samotni z wyboru 26.07.07, 14:33
          Przynajmniej jesteś sobą. Lepsze to, anizeli udawać i akceptować coś czego
          zaakceptować się nie da. A po drugie po co oszukiwać siebie, skoro nam to nie
          odpowiada- dla znajomych, "przyjaciół"?
          Po to tylko, żeby byli z nami, a my mimo to nie czujemy się z nimi i przy nich
          dobrze.
          • tolby Re: Samotni z wyboru 27.07.07, 20:46
            Zgoda. Ale człowiek z natury jest chyba istotą "stadną".
            Powinien żyć w rodzinie - a co najmniej w duecie.
            Czyż nie? Bo inaczej podobno dziwaczeje...
            • aziza_kama Re: Samotni z wyboru 01.08.07, 00:43
              tolby napisał:

              > Zgoda. Ale człowiek z natury jest chyba istotą "stadną".
              > Powinien żyć w rodzinie - a co najmniej w duecie.
              > Czyż nie? Bo inaczej podobno dziwaczeje...

              Czy dziwaczeje czy nie... W sumie to każdy człowiek ma jakieś swoje "dziwactwa"
              tylko jakoś się tak utarło, że samotni są pod tym względem niejako "na
              świeczniku". Podam taki prosty przykład: jeśli osoba pozostająca w związku
              posiada np. jakieś hobby, jakąś pasję, itp. to wszystko jest ok. Ale jeśli to
              samo dotyczy osoby samotnej - tu już opinie otoczenia są jednoznaczne: "no tak,
              wiadomo, samotna(y) musi sobie biedak coś, jakieś zajęcie znaleźć żeby nie
              zwariować".
              Często o osobach samotnych mówi się,że są bardzo nieszczęśliwe. Często i one
              same za takie się uważają, to fakt. Ale to nie reguła. Znam ludzi samotnych,
              bardzo zadowolonych z życia. Niestety, ludzie w związkach nie potrafią tego
              zrozumieć, dla nich singiel czy singielka to ZAWSZE będą biedni, odtrąceni
              przez świat, pogrążeni w rozpaczy nieszczęśnicy.
              • tolby Re: Samotni z wyboru 21.08.07, 21:11
                Trochę czasu mnie nie było - przerwa na ŻNIWA
                Ale do rzeczy:

                to celne spostrzeżenia! Zgadzam się.

                Ale jak złagodzić tą niesprawiedliwość, że Ci pozostający w zgodnym
                związku - mogą żartować lub żałować mnie - w swoim wspólnym gronie.

                Natomiast ja mogę zrobić to samo - tylko w towarzystwie ściany.
                • sick_of_it_all Re: Samotni z wyboru 22.08.07, 14:05
                  tolby napisał:

                  > Trochę czasu mnie nie było - przerwa na ŻNIWA
                  > Ale do rzeczy:
                  >
                  > to celne spostrzeżenia! Zgadzam się.
                  >
                  > Ale jak złagodzić tą niesprawiedliwość, że Ci pozostający w
                  zgodnym
                  > związku - mogą żartować lub żałować mnie - w swoim wspólnym gronie.
                  >
                  > Natomiast ja mogę zrobić to samo - tylko w towarzystwie ściany.

                  Możesz to zrobić również w naszym wirtualnym towarzystwie.
                  • tolby sick of 24.08.07, 21:59
                    Chyba dlatego,że uwielbiasz rozprawiać o niczym jesteś

                    Sick of
                    Thats all – a może to nie wszystko…

                    Pewnie masz wiele w zanadrzu…

                    A więc: to be or not to be? Oder was?(albo co?)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja