zwalniam w pogoni za marzeniami...

14.02.08, 22:42
obawiam sie, że zwalniam już w pogoni za marzeniem bycia z kimś. Nie
długo moje 28 urodziny, jedni mówią kwiecie wieku, a ja często czuje
sie jakbym dobiegała już kresu... Choć mam poukładane , już w miare
spokojne życie z moim 4 letnim synem, co jest moją (rozrabiającą
wiecznie) dumą, przynajmniej jest wesoło. Inni stojąc obok
podziwiają za siłe i chęć życia, a ja z nie śmiałym uśmiechem
dziękując, myśle sobie: nawet nie wiecie ile to życie mnie kosztuje,
codziennie walcząc by dawać synowi radosną , uśmiechniętą mame,
wykształconą ( poszłam do szkoły i zrobiłam prawo jazdy w Irlandi),
co weekend gdzieś wyjeżdżamy, by bezsensu nie tracić czasu, by
korzystać z życia, a kiedy Daniel już idzie spać, znowu mnie
dopada... Brak mi tchu i nadzieji... jeszcze jakiś czas temu
chciało mi sie poznawać ludzi, byłam pełna nadzieji, że jeszcze uda
mi sie zbudować nowy szczęśliwszy związek, jeszcze jakiś czas temu
byłam gotowa być dla mężczyzny tu i teraz...a teraz, a teraz
przyszedł spokój i cisza, która czasem drażni a czasem koi, chyba
już troszke częściej niż rzadziej, bo już zmęczona próbowaniem,
szukaniem...zaczęłam unikać mężczyzn, mam wrażenie, że każdy
komplement odnośnie urody zaczyna bardziej uwierać niż sprawiać
przyjemność...jest we mnie żal i cicha rezygnacja, ale jednocześnie
nie jest mi żle, obawiam sie że nie zauważenie przeszłam do stanu
pogodzenia sie z samotnością, zaczynam ją lubieć i woleć, bo jestem
sama z mojego wybory, bo nie chce by ktoś był ze mną bo musi,
chciałabym by był bo tego chce, kiedyś chciałam by był ktoś przy
mnie ale tak jak ja bym chciała być przy nim i iść razem przez
problemy dnia codziennego choćby nie wiadomo jak wielkie były..dziś
moje marzenia gdzieś odeszły, już nawet za nimi nie tęsknie tak
bardzo...ale choć na codzień jestem dosyć radosna, to jednak mało
kto wie jak bardzo czasem mi smutno ...
choc wdową nie jestem to jak czytam ich forum czuje sie jedna z
nich... jestem "samodzielna mama" ale tam już nie wchodze, mam dosyć
naskakiwania kobiet na facetów...jednym słowem nie umiem sobie
nigdzie znależć miejsca ... jedno wiem, brakuje mi męskiej
przyjażni, brakuje mi przyjaciela, co zobaczy coś więcej niż ładną
buzie i będzie miał wystarczającą ilość czasu by go spędzić troche
ze mną i po prostu być...
    • oncou Re: zwalniam w pogoni za marzeniami... 16.02.08, 17:20
      Nie zwalniaj...
      Nie trać tchu i nadziei...

      > ...mam dosyć naskakiwania kobiet na facetów...
      Też tego nie rozumiem. Ani w jedną, ani w drugą stronę.
      • mia_b28 Re: zwalniam w pogoni za marzeniami... 16.02.08, 20:16
        dziekuje..postaram sie smile
        ... a tak, ja tez nie rozumiem, wrecz stronie od kobiet co juz na
        wstepie , kiedy sie dowiaduja ze jestem sama z dzieckiem to
        zaczynaja litanie: faceci to swinie! a ja wcale tak nie mysle, choc
        to ja odeszlam. ale juz nie chce mi sie i szkoda mi czasu na
        tlumaczenie ze choc ten zachowal sie jak swinia to wcale nie znaczy
        ze kazdy facet taki wlasnie jest, mam dosyc bzdurnych stereotypowych
        dyskusji,stad pewnie wole pobyc troche sama niz strzepic jezyk na
        pierdoly...
        • kruz7 Re: zwalniam w pogoni za marzeniami... 17.02.08, 01:01
          Zacząłem czytać ten wątek i mimo tej pory zaciekawił mnie do końca. Nachyliłem
          się w stronę monitora, rękoma zakryłem twarz i pomyślałem sobie" o Boże".
          Przeżyłem częśc tylko tego co Ty mia, ale odniosłem wrażenie, że rozumiem Cię w
          tym co piszesz. Zobaczymy co jeszcze przyniesie nam los.
        • oncou Re: zwalniam w pogoni za marzeniami... 17.02.08, 11:06
          No ja mam nadzieje, ze sie postarasz wink
          Czasami lepiej pobyć samemu, niż tracić czas na wysłuchiwania, "uświadamiania"... Tym bardziej, ze żyjąc na Zielonej Wyspie, są możliwości żeby go dobrze wykorzystać. Tak mi sie w każdym razie wydaje smile
          • mia_b28 Re: zwalniam w pogoni za marzeniami... 18.02.08, 00:28
            wlasnie sa takie mozliwosci, ale jak jest pogoda, czekam az sie
            troche polepszy by mozna bylo wyjechac po za miasto, dzisiaj
            pierwszy raz od zimy bylo na tyle fajnie by mozna bylo w gory
            pojechac, to nie Tatry, ale zawsze cos...w kazdym razie nic nie
            poprawia humory jak gaz do dechy wink
            • oncou Re: zwalniam w pogoni za marzeniami... 18.02.08, 21:40
              pogoda jest zawsze; raz troche lepsza, raz troche gorsza smile))
              Tatry to zupełnie inna historia. Byłem tam ubiegłego lata, ale jakoś nie za
              szczęśliwie na tą gorszą trafiłem. A chciałoby sie połazić po górach, oj,
              chciałoby się. Moze w tym roku bedzie lepiej...
              a to wszystko od nogi zależy, ile dociśnie wink tylko dach zaciągnij wink
    • dunka76 Re: zwalniam w pogoni za marzeniami... 18.02.08, 21:54
      mia pieknie napisałaś. Aż mi swieczki w oczach staneły. Chciałam Ci
      to powiedzieć, bo nic więcej nie wyduszę z siebie. Może jak będę
      miała umysł poranny napiszę kilka sensownych zdań. Bo teraz to czuję
      się taka malutka smile Pozdrawiam
    • osaya Re: zwalniam w pogoni za marzeniami... 18.02.08, 23:35
      wiem dokladnie co czujesz, moglabym sama podpisac sie pod wszystkim
      co napisalas, najbardziej boli mnie to ze musze udawac szczesliwa
      mame-ale nie przed wszystkimi dookola-tylko przed moim synem bo
      przeciez go oszukuje, czasem nie mam juz nadzieji i wydaje mi sie ze
      nic sie nie zmieni
      a czasem budzi sie we mnie jeszcze marzenie o normalnej rodzinie,
      zyciu gdzie nie bede musiala polegac tylko na sobie,lapie sie
      tego... i mimo ze jest gleboko ukryte pod warstwa codziennosci i
      realizmu mam nadzieje ze je kiedys odkopie-zycze Ci tego z calego
      serca, pamietaj nadzieja powinna umierac ostatnia a nasze dzieci nie
      zasluguja na smutna mame
      • kruz7 Re: zwalniam w pogoni za marzeniami... 19.02.08, 00:19
        Dzieci zasługują, aby mieć mamę przy sobie kiedy Jej potrzebują. Każdy jest
        człowiekiem i może mieć złe dni. Dziecko na pewno potrafi to zrozumieć. Bardziej
        zrozumie utratę chęci do życia, niż utratę miłości do niego.
Pełna wersja