Druga połówka z dzieckiem.

04.04.08, 21:41
Interesują mnie Wasze zdania i doświadczenia na temat wejścia w związek z kimś
kto ma już swoje dziecko. Jakie są potem problemy z zaakceptowaniem obcej
osoby przez dziecko. Tyle jest fajnych samotnych osób z dzieckiem i nie może
znaleźć kogoś dla siebie. Czy przeszkodą jest właśnie dziecko? Obawiam się, że
zawsze może wypomnieć nam kto jest jego rodzicem.
    • salsa13 Re: Druga połówka z dzieckiem. 04.04.08, 21:49
      Mój syn nie ma problemów z akceptacją
      oby tylko ten Ktoś w piłkę grałsmile)) /tak mam zapowiedziane/smile))
      a ja chciałabym poznać Kogoś wychowującego dziecko lub dzieci
      /no dobra marzy mi się coby córeczkę Miałsmile)/
      marzyć zawsze wolno...
    • blue.konwalia Re: Druga połówka z dzieckiem. 04.04.08, 21:59
      Ojciec mojego dziecka byl facetem po przejsciach.Z Jego dzieckiem
      zlapalam swietny kontakt,ktory zreszta mam do dzis.Dla mnie dziecko
      nigdy nie bylo blokada,chociaz teraz widze,ze bedac samotna matka
      ciezko jest znalezc mi kogos kto pokocha mojego synka.Ja powiem
      szczerze-wolalabym kogos po przejsciach,bo syty glodnego nie zawsze
      zrozumie
    • anirat Re: Druga połówka z dzieckiem. 04.04.08, 22:00
      Mam tyle lat, że zdecydowana większośc osób spotykanych przeze mnie
      ( mężczyzna oczywiście) ma za soba jakąś przeszłośc. Dla mnie nie
      mającej jej, już sam ten fakt jest dośc trudną sprawą do "oswojenia".
      Najczęściej panowie nie wychowują swoich dzieci, tylko dzieci są z
      mamami. No niby dbanie o ich wychowanie, troska i wszystko co się z
      tym łączy powinno być przeze mnie odbierane jako pozytywne i
      świadczące o odpowiedzialnoći. Ale jak był Ktoś z dwójką dzieci z
      poprzedniego związku, spędzał z nimi całą, każdą sobotę, gdzy ja np,
      sprzątam dom, to jeszcze byłam wstanie akceptować, ale w końcu
      zaniepokojona spytałam co bedzie z wakacjami i usłyszałam pół z
      toba, pół z nimi to pomyslałam co ja bede robic sama w tej drugiej
      połowie? Poza tym nie mam dzieci, a może jeszcze chciałabym, a oni
      mają, dbaja o ich przyszłość, myślą o nich i widze zdziwienie przy
      poruszaniu tego tematu. Więc ja tego nie wytrzymałam, i.....
      zrezygnowałam. Na dodatek bardzo przyjacielskie stosunki z ex.
      Może ja niewyrozumiała, nietolerancyjna jestem, ale wycofałam się,
      nie byłabym wstanie tego tolerować przez reszte życia.
      Oczywiście mój punkt widzenia, jest moim punktem widzenia, kobiety,
      pewnie z punktu widzenia mężczyzny wygląda to nieco inaczej.
      Zależy zapewne od zainteresowanych stron.
      Natomiast pokochałabym , zaakceptowała, zrobiłąbym wszystko co
      potrafię, najlepszego, gdybym spotkała Jego samotnie wychowujacego
      dziecko, które straciło mame, mogłabym je wtedy kochac jak swoje
      własne smile Tak myślę, oczywiście czysto teoretycznie, bo takiej
      sytuacji "nie przerabiałam ". Myslę ,że przeszkodą nie jest samo
      dziecko, ale cała zastała sytuacja.
      Pozdrawiam smile
      • blue.konwalia Re: Druga połówka z dzieckiem. 04.04.08, 22:07
        Bardzo madrze to ujelas.Ja tez"wolalabym"kogos kto ma dzieci przy
        sobie,bo "niedzielni"tatusiowie w dobrych kontaktach z ex potrafja
        czasem dokopac.Niestety.
        • kruz7 Re: Druga połówka z dzieckiem. 04.04.08, 23:28
          Piszę tu na forum i często zastanawiam się nad innymi. Są kobiety interesujące
          jak na takim poziomie znajomości. Pomysł wejścia w związek z kobietą z dzieckiem
          narodził się w mojej głowie dawno temu. Teraz ponownie błąka się on po moich
          myślach. Nie będę ukrywał, że to pod wpływem pewnej kobiety z forum. Mam
          doświadczenie w zajmowaniu się dziećmi. 12 lat poświęciłem pewnemu dziś
          młodzieńcowi. Nie mieszkałem z nim, lecz codziennie byłem u niego. Mam nadzieję,
          że to pomoże mi w przyszłym wychowywaniu córeczki. Na spacerze często kobiety
          mówiły do mnie, że będę dobrym ojcem. Mam po prostu swój sprawdzony sposób
          podejścia do dzieci. Chciałbym kiedyś to wykorzystać.
    • mirabelll Re: Druga połówka z dzieckiem. 04.04.08, 23:43
      Dziecko nigdy nie jest przeszkodą, zaakceptuje to co dany rodzic postanowi.
      Rodzicem jest ten który pokocha i wychowa tylko i wyłącznie.
      • anirat Re: Druga połówka z dzieckiem. 05.04.08, 09:06
        Nie takie to proste!
        Jesli jest tata w niedziele i święta i zabiera na wakacje, obsypuje
        od czasu do czasu atrakcyjnymi prezentami i nie bierze bezposrednio
        udzialu w procesie wychowania, a nowy partner mamy jest na codzień i
        zmierza się z problemami życia, to dla wszystkim, łącznie z
        dzieckiem nie jest to prosta sytuacja. Nie zawsze pomysły na
        wychowanie są spójne. Prosto byłoby, gdyby wystarczyło obdarzyc
        miłością, troską, opieką i wychować. Ale takie sytuacje są w
        mniejszości.
        Niestety w moim mniemaniu nie takie to proste.....
    • katt-ya Re: Druga połówka z dzieckiem. 06.04.08, 17:06
      Zaskoczyłeś mnie bardzo! Żadko kiedy nie wiem co powiedziec,
      jednakże mój syn jest szczególnym rozdziałem mojego życia. musze
      przemyśleć. Odpiszę wieczorem.
    • katt-ya Re: Druga połówka z dzieckiem. 06.04.08, 21:05
      Ciężko jest wypowiadać sie w sprawie dzieci. Nie wiem ile ta
      dziewczynka ma lat, jak mocno jest związana ze swoim biologicznym
      ojcem, jaką radość Jej sprawiasz kiedy Cię widzi.
      Dzieci są prawdziwe, szczere i pełne miłości do całego świata.
      Wyczują każdą nutę nietolerancji czy braku akceptacji. Nie możesz
      nic przy Niej udawać, musisz być sobą.
      Myślę, że nie będziesz miał z tym problemów, bo czytając Twoje posty
      wydaje mi, że jesteś nietuzinkowy, spontaniczny, inteligentny i
      pełen dobrych chęci.
      Napewno dasz sobie radę w tej niełatwej, przynajmiej na początku
      sytuacji.
      Kolejna rzecz to, to że jeżli ta Kobieta zdecydowała się wychowywać
      razem z Tobą swoje dziecko musi liczyć się z konsekwencjami. Nie
      jest już samotną matką, ale kimś kto trwa przy jej boku i to Wy
      razem mądrze musicie wychowywać to dziecko. Nie wolno krzywdzić Jej,
      dla niej jest to najbardziej stresująca sytuacja, ktoś nowy w domu,
      burzy jakiś tam porządek w jej głowie.
      Nie wiem jak jeszcze mogłabym Tobie powiedzieć ( przeczytałam Twoją
      wizytówkę i wiem napewno, że wielu ludzi Cię ceni, ja równiez
      ) napewno sprostasz zadaniu.
      Życzę szczęścia i przyjemności
      • kruz7 Re: Druga połówka z dzieckiem. 06.04.08, 22:28
        Nie mam kobiety i nie mam dziecka. Córeczkę ma kobieta, którą kochałem.
        Zastanawiam się hipotetycznie nad wstąpieniem w związek z kobietą, która będzie
        miała córeczkę. Nie wiadomo kogo poznamy na swojej drodze życia. Szukam
        doświadczeń innych ludzi. Na pewno nowa sytuacja będzie na początku trudna dla
        wszystkich.
        P.S.
        Muszę poprawić swoją wizytówkę na bardziej realną.
        • katt-ya Re: Druga połówka z dzieckiem. 06.04.08, 22:31
          Jest realna, jak dla mnie. Jest uporządkowana, wręcz pedantyczna.
          Nie ma jak to moja jest niezrozumiała dal większości.
          Pozdrawiam
        • 4ewag Re: Druga połówka z dzieckiem. 07.04.08, 09:22
          Mhnn.. no właśnie, jestem bardzo ciekawa zdania (opinii) mężczyzn na temat
          wchodzenia w związki z kobietami, które mają dzieci. Domniemam ich stanowiska w
          tej sprawie na podstawie własnych obserwacji i często nie mogę ich zrozumieć.
          Wydaje mi się, że zdecydowana większość mężczyzn, mimo, że są po przejściach,
          woli kobiety tzw. laleczki. Umalowane , szczuplutkie, zgrabniutkie, młodsze dużo
          od siebie. itp...To , ze się potem rozczarowują to już inna para kaloszy.Dodam,
          że moim zdaniem bardzo trudno jest znaleźć mądrego, odpowiedzialnego mężczyznę
          kobiecie po przejściach. Ja osobiście mam z tym problem.
Pełna wersja