em.wawa
25.04.08, 21:29
Uff. Wreszcie zebrałam się na odwagę. Nikt mnie tutaj nie zna i nie
widzi. Spokojnie mogę więc wyznać co od jakiegoś czasu leży mi na
wątrobie. Najpierw wklepię to w klawiaturę a potem głośno powiem
przed lustrem

. A potem pewnie pokręcę z dezaprobatą głową i
powiem do lustra, nie to nie możliwe, nie jesteś samotna, masz
pracę, dzieci, przyjaciół, wreszcie ci coś w życiu wychodzi. Daj
spokój i nie użalaj się nad sobą, samodzielność jest ok. No właśnie,
znowu plączę się w zeznaniach

. Chyba pora dołączyć do Waszego
grona

. Przyjmiecie jeszcze jedną poplątaną duszyczkę?