Dodaj do ulubionych

Czy coś w tym jest, czy tylko mi się wydaje?

16.07.08, 22:28
Moja koleżanka, szczęśliwa mężatka (dobry, opiekuńczy, oddany mąż)
ma kochanka. Męża nie zamieniłaby na innego, ale związkiem na boku
się cieszy nie robiąc - póki co - nikomu krzywdy.
Inna moja koleżanka, też szczęśliwa mężatka, sama czy w duecie, jest
po prostu towarzysko rozrywana. Trudno w jej kalendarzu znaleźć
wolny termin na popołudniową kawkę.
Nie chcę, żebyście je oceniali. Nie zamierzam prowokować dyskusji
typu "jak ona może", "widać nie kocha męża" albo "nie może sie z
tobą umówić, bo nie chce".
Stwierdzam tylko fakty. Zapewne wśród waszych znajomych też są tacy
ludzie. Zauważyliście?
I tu moje pytanie: czy to przypadkiem nie jest tak, że zakochany,
szczęśliwy człowiek przyciąga sympatię innych, zakochana z
wzajemnością kobieta promieniuje szczęściem i seksapilem do tego
stopnia, że każdy chce ją mieć?
A w nas, wolnych, samotnych, singlach brak tego "czegoś"?
Co sądzicie?
Obserwuj wątek
    • lobuz5 Re: Czy coś w tym jest, czy tylko mi się wydaje? 17.07.08, 10:11
      I tu się mylisz, ona robi komuś krzywdę tyle, że ten ktoś jeszcze o
      tym nie wie. Mniejsza jednak o to, jej życie i nie nam ją oceniać.
      MOżliwe, ze tak jest, jak piszesz. Ktoś mi mówił, że zajęty
      mężczyzna jest bardziej atrakcyjny, bo skoro ktoś go chciał to
      znaczy, ze jest coś wartsmile) Bzdura totalna moim skromnym zdaniemsmile)
      Często ludzie sami są sobie winni. Np można być atrakcyjnieszym, gdy
      się zadba o wygląd, tzn. mam tu na mysli np. właściwy ubiór. Jeżeli
      facet przychodzi na spotkanie w starych i średnio mu pasujących
      ciuchach, gdy zapomniał wyczyścić paznokcie albo się ogolić, gdy po
      pracy nie wziął kąpieli to niech się później nie dziwi, że znowu
      trafił na zołzę, która nie doceniła jego cudownego wnętrzasmile)
    • kaskapp Re: Czy coś w tym jest, czy tylko mi się wydaje? 17.07.08, 12:55
      No nie do końca się z tym zgadzam... choć po części prawdą jest, że
      szczęście przyciąga szczęście. Ja jestam sama i to już od dłuższego
      czasu. Zdarza mi się marudzić z tego powodu, ale nie znaczy to, że
      nie spotykam się z innymi. Wręcz przeciwnie! Mam spore grono
      znajomych w tym płci przeciwnej, która często chce się spotkać ot
      dla samego spotkania i pogadania (mimo iż mają partnerki/ów).
      Często jest tak, że traktują mnie jak taką powierniczkę swoich
      związkowych problemów, hehe
      Ci samotni też mnie nie omijają. Spotykamy się, często. Tylko jak
      sami mi mówią ja jestem za bardzo niezależna, silna i BOJĄ się ze
      mną być tj. tworzyć jakiś głębszy związek. Przyjaźń, koleżeństwo
      tak, ale coś poważniejszego NIE.
      Pozdrawiam
    • beja_81 Re: Czy coś w tym jest, czy tylko mi się wydaje? 17.07.08, 20:45
      Moja babcia zawsze tak mawiała do mojej siostry, że jak się jakiś koło niej zakręci chłopak, a jej się nie będzie podobał, to niech go od razu nie odstawia, bo taki chłopak przy boku, może pomóc znaleźć innego, a to dlatego, że zaparzoną* dziewczynę zaczynają zauważać inni mężczyźni. Coś w tym jest, skoro już moja babcia to wykorzystywała, hehehe.

      * bawię się w tworzenie nowych słów, nie przejmujcie się, zaparzona czyli niesingielka
    • wiona11 Re: Czy coś w tym jest, czy tylko mi się wydaje? 18.07.08, 22:33
      Przeczytałam, przemyślałam. Wydaje mi się, że nie chodzi tu o
      towarzystwo kogoś płci przeciwnej, a w każdym razie nie tylko o
      towarzystwo.
      Człowiek z wzajemnością zakochany jest po prostu inny. Promienieje
      radością i pewnością siebie. Kobieta w takim stanie czuje się
      bardziej seksowna, toteż emanuje seksem. Mężczyzna pewnie też. Nie
      ma się co dziwić, że seksowna kobieta mimo woli przyciąga
      zainteresowanie mężczyzn.
      Po prostu szczęśliwy związek daje siłę, jakiej nie daje
      zakompleksiona samotność.
      Zakochany człowiek przegląda się w oczach drugiej połowy i wie, że
      cokolwiek zrobi, będzie akceptowane. Nie boi się. Ma oparcie.
      Dlatego sądzę, że swoboda bycia, głowa wolna od zmartwień powoduje,
      że jedni mają nadmiar, a innym brakuje.
      Co myślicie o tym?
        • medy-2008 Re: Czy coś w tym jest, czy tylko mi się wydaje? 23.07.08, 08:41
          kochana przez męża, kobieta jest szczęśliwa, kochana przez męża i
          kochanka-szczęśliwa podwójnie. Kiedy zdrada wyjdzie na jaw (kłamstwo
          ma krótkie nóżki),z mężem zaczną się kłopoty, kochanek ucieknie jak
          zając w krzaki, a kobieta będzie podwójnie nieszczęśliwa, bo nie
          będzie miała chwilowo a ni jednego bzykacza.Będzie wycierała łzy
          naprz.przy komputerze i gorączkowo szukała zastępcy, albo w inny
          sposób. Ja tylko tak ogólnie to napisałam. Ale na pewno chwile
          radości były tak cudowne, że nigdy je nie zapomni smileJak w
          dowcipie:sąsiadki obgadują koleżankę z bloku:"ale dobrze tej
          Kowalskiej - ma męża, kochanka i jeszcze wczoraj ją zgwałcili" smile
          Kiedy ktoś ma zbyt mało wolnego czasu w kalendarzu, to nic dziwnego,
          żyjemy na wysokich obrotach, takie czasy.
    • bianca36 Re: Czy coś w tym jest, czy tylko mi się wydaje? 23.07.08, 20:08
      Myslę, że kobiety szukające facetów wyczuwa się na kilometr.
      Ja, po nieudanym małżeństwie nie szukam. Czekam na cud, aż miłość sama
      przyjdzie. Zdaje sobie sprawę, że mogę tak czekać w nieskończoność.
      Ale nic na to nie poradze.
      Podczas gdy moja przyjaciółka też po rozwodzie szuka na całego.
      Umie flirtować i w faceci lgną do niej.
      Ktoś z boku zdziwiłby się. Uważam, że wyglądam sto razy lepiej od niej, a
      jednak jestem sama.
      Widocznie potrzebuje więcej czasu, już sama nie wiem na czym to polega.
      Strasznie się boje nowego związku, a jednocześnie chciałabym kogoś poznać.
      Kończę już bo strasznie to skomplikowane.
      Buziaki dla wszystkich.
      • dor-ti Re: Czy coś w tym jest, czy tylko mi się wydaje? 23.07.08, 21:48
        Ja czekałam na cud długo, może za długo i się nie doczekałam. Cudów nie ma, ja
        przynajmniej w nie nie wierzę a jeśli nawet są, to tylko dla wybrańców losu smilea
        ja do nich się nie zaliczam.Ale nie przeszkadza mi to życzyć wszystkim i sobie
        też, powodzenia i uśmiechów losu ( w te uśmiechy też jakoś juz nie wierzę ) smile)
        • kawamija Re: Czy coś w tym jest, czy tylko mi się wydaje? 23.07.08, 22:02
          trudna sprawa.....
          jak we wszystkim najlepszy jest złoty środek......szukac tego
          jedynego, ale nie za bardzo.....czekac na cud, ale nie zbyt
          długo...dawac szanse sobie i tej drugiej osobie, ale tez musi byc
          ostatnia szansa...
          cóż...słuchac siebie........ufac sobie..........wyciągać
          wnioski...nie udawadniac czegoś innym, nie oceniac...nie dać sie
          wciągnąć w jakiś wyścig...
          mądrości zycze. ....
    • samot-nick Re: Czy coś w tym jest, czy tylko mi się wydaje? 24.07.08, 22:24
      Jest bardzo dużo prawdy w Twoich słowach. Moje zdanie i doświadczenia
      podpowiadają mi coś takiego ... Na co dzień nie chodzę uśmiechnięty po ulicach,
      bo nie ma z czego się cieszyć po prostu. Ostatnio zawitałem do okolicznego
      sklepu i była tam nad wyraz sympatyczna i uśmiechnięta ekspedientka (ciężko
      określić wiek ale wydawała się niewiele młodsza). Na co szczególnie zwróciłem
      uwagę to na szczery i miły uśmiech, który mi się niesamowicie spodobał. Zacząłem
      częściej robić tam zakupy, bo najnormalniej w świecie spodobała mi się - miała
      właśnie coś szczególnego w sobie. No i mimo, że nadal nie na stopie koleżeńskiej
      to zaczęliśmy zamieniać po prostu sobie kilka słów i bardzo sympatycznie rozmowa
      się kleiła. Pomyślałem sobie, że raz kozie śmierć i może warto byłoby spróbować
      ją gdzieś zaprosić (zerknąłem na dłoń i nie zauważyłem żadnych ozdób big_grin ).
      Całe szczęście nie wyrwałem się z tym jak filip z konopii - dziś zobaczyłem
      zupełnie przez przypadek jak szła ze swoim facetem uncertain
      I jak już kiedyś i mnie coś podobnego spotkało - jak byłem w swoim ostatnim
      związku, chodząc rozpromieniony (zakochany) i szczęśliwy to zauważyłem, że
      bardziej płeć przeciwna zwraca na mnie uwagę.
      Więc to co piszesz jest potwierdzone przeze mnie naukowo smile
      • ktoj-akto Re: Czy coś w tym jest, czy tylko mi się wydaje? 25.07.08, 09:51
        Samotniku nieszczęsny. Współczuję Ci ale bardziej myślę o... bodźcu
        na rozpęd. Przedstawiłeś podręcznikowy przykład zmarnowanej szansy.
        Zagadujesz dziewczynę, podoba Ci się, ona z Tobą rozmawia, więc też
        ją interesujesz. Zobaczyłeś idącą z jakimś facetem i... włączyłeś bieg wsteczny. A skąd Ty chłopie wiesz, że to nie był np. jej brat?
        A nawet jaśli absztyfikant, to co szkodzi kontynuować niewinne zaloty? Po pewnym czasie może się okazać, że tamten w porównaniu z Tobą jest dupkiem żołędnym i to WŁAŚNIE TY zasiądziesz na tronie tego
        jedynego. Prawdziwi mężczyźni WALCZĄ. Ty nim nie jesteś? Możesz być
        kontynuując rozpoczętą batalię. Nawet, jeśli okaże się bezowocna. Przynajmniej pogadasz z dziewczyną o urzekającym uśmiechu...

        P.S. Nie mogę pominąć reakcji na niepowtarzalną filozofię lobuza, który napisał, że "on jest krzywdzony choć jeszcze o tym nie wie".
        Nie chcę komentować, ale kiedy tylko mam wolny dzień przypominam to
        sobie i zaśmiewam się do rozpuku! Przecież krzywdzonych zyjących w
        nieświadomości tego faktu SĄ MILIONY.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka