Czy mam jeszcze szansę?

13.08.08, 00:10
trzy miesiące temu rozstałam się z partnerem. Mam 30 lat. Dwoje małych dzieci(3 lata jedno, drugie 4 miesiące). Czy naiwnością jest wiara w to, że jeszcze będę z kimś szczęśliwa?
    • bonks Re: Czy mam jeszcze szansę? 13.08.08, 00:32
      Będziesz Natkasmile tak jak i ja będę. Wierzę w to choć od soboty jestem sama. Mój
      partner mnie zostawił po pół roku płomiennej miłości. Mam 3 letnią córke,
      rozwiodłam się 5 miesięcy temu...mimo wszystko wierzę, Ty też powinnaś, masz
      ochotę pisz gg6675681
      • dorti-one Re: Czy mam jeszcze szansę? 13.08.08, 18:02
        Oczywiście, że masz...każdy ją ma..tylko trzeba w to wierzyć a zjawi się
        niespodziewanie.
    • jean111 Re: Czy mam jeszcze szansę? 13.08.08, 21:58
      Najpierw odpocznij od tamtego związku, stań na nogi, zajmij się sobą, potem
      dziećmi. A to szczęście sobie znajdziesz. Nie śpiesz się i nic na siłę. Twoje
      pytanie daje podstawę by sądzić, że jeszcze jesteś rozżalona. Spraw sobie
      przyjemności, odpoczywaj pełną piersią.... . A potem zobaczysz. Głowa do góry.
    • kaldunia Re: Czy mam jeszcze szansę? 13.08.08, 22:06
      Cóż to jest 30 lat?W tym wieku niektórzy myślą dopiero o założeniu rodziny, a ty
      masz już swojąsmileJeśli tylko będziesz chciała jeszcze się powiększysmile
      • karollinaa Re: Czy mam jeszcze szansę? 13.08.08, 22:12
        Każde przykre doświadczenie bardzo boli, czasami życie daje nam
        mocno w kość, ale masz dzieci i całe życie przed sobą. Życze dużo
        uśmiechu. Wszystko się ułożysmile
        • natkka13 Re: Czy mam jeszcze szansę? 13.08.08, 23:13
          Dzięki dziewczyna za słowa otuchybig_grin
          W sumie to po rozstaniu poczułam ulgę... Mimo, że minęło dopiero trochę czasu,
          czuję, że odżywam. Czy czuję żal? Chyba tylko za tym, że miało być tak pięknie...
          Teraz na nowo szukam siebie i to jest fajne. Nikt mnie nie stopuje.
          Boję sie tylko tego, że być może faceci nie chcą się wiązać z całą rodziną...
          • graf1981 Re: Czy mam jeszcze szansę? 13.08.08, 23:45
            natkka13 napisała:


            > Teraz na nowo szukam siebie i to jest fajne. Nikt mnie nie stopuje.
            > Boję sie tylko tego, że być może faceci nie chcą się wiązać z całą
            rodziną...

            witaj, różne są koleje losu i każdemu inaczej widać pisane, wierze,
            że Tobie się poszczęści i Twoje szczęście będzie z Tobą ponownie,
            O facetów się nie martw, jak Cię pokocha to starczy tego na tyle,
            żeby obdzielić uczuciem i twoje dzieci; nie rób jednak błędu i nie
            wypieraj się że masz dzieci, lapiej postawić sprawę jasno i od
            poczatku być uczciwym względem drugiej strony, pozdrowienia i
            powodzenia
    • wykapana-we-wrzatku Masz szanse, ale dobrze ja wykorzystaj... 14.08.08, 02:17
      Witam, dwa lata temu tez mialam 30 lat i dwojke dzieci w wieku 6 i 8 lat.
      Odeszlam od meza tyrana. Znalazlam innego. Wydawalo mi sie, ze go kocham.
      Urodzilam trzecie dziecko, wyjechalam do Niemiec. Cieszylam sie. Za miesiac
      urodze czwarte dziecko z tym samym czlowiekiem. Jednak juz szczesliwa nie
      jestem. Bo wiem, ze trafilam na psychopate, jeszcze wiekszego, niz moj eks. Nie
      mieszkamy co prawda razem, ale on czesto przebywa u mnie. Dwie godziny temu
      ciezko sie poklocilismy. Zreszta klocimy sie bardzo czesto. Moje dzieci nie
      nadazaja za nami. Nie wiedza, kiedy jest dobrze, kiedy zle. Ale dzisiaj dwie
      godziny temu przedobrzyl sprawe. Zaczal mnie potwornie wyzywac, chcial wzywac
      policje, zupelnie nie wiem dlaczego. Powiedzial, ze nie wyjdzie ode mnie dopoki
      Polizei nie przyjedzie. Nie dalam sie sprowokowac. Nie mam ochoty miec do
      czynienia z Jugendamtem, ani z innymi. Po prostu mu powiedzialam: "a gdzie
      bedziesz sie zalatwiac? ja ci nie pozwole skorzystac z toalety. Masz kanke? Albo
      za balkon sie wystawisz...". Chodzilam za nim krok w krok i gasilam mu swiatlo,
      zakrecalam wode. Skapitulowal. Odszedl. Mam nadzieje, ze tym razem na zawsze. Na
      odchodne jeszcze mi powiedzial: "jutro sie zdzwonimy", a ja... oglednie mowiac,
      zeby dal mi spokoj, choc moje slowa nie nadaja sie do ujawnienia.

      Trafilam na faceta, na ktorego nie moge liczyc. Naszej corce przez poltora roku
      kupil tylko wozek za 150 euro. Alimenty placi za niego panstwo niemieckie. Za
      miesiac rodze kolejne, a nie mam jeszcze nic gotowego. On obiecuje, ze kupi, ale
      obiecywal tysiace razy i nic z tego nie wychodzilo. Tylko grozi, bije i
      szantazuje. Do tego wyzywa mnie i dzieci.

      Kocham moje dzieci ponad zycie, cala trojke, a niedlugo i czworke. Ale dwa lata
      temu, gdybym myslala inna czescia ciala, nie zgotowalabym dzisiaj sobie i
      dzieciom takiego piekla.

      A wiec dziewczyno, szanse masz. Dwojka dzieci to zaden problem w znalezieniu
      faceta i w byciu szczesliwa. Ale znajdz NORMALNEGO faceta, kilka razy obejrzyj
      go dookola, przetestuj zanim sie z nim zwiazesz i nie badz w goracej wodzie
      kapana, jak ja...smilesmilesmile Pomimo tej dzisiejszej sytuacji humor mi dopisuje, bo
      nie dalam sie sprowokowac idiocie.

      Teraz ja zadam pytanie: Czy naiwnoscia jest wiara w to, ze jeszcze bede z
      czworka dzieci z kims szczesliwa? Dwa lata temu pytalam sama siebie: kto mnie
      zechce z dwojka dzieci? Byc moze jestem naiwna, ale wierze, ze spotkam kogos,
      kto bedzie mi ukochanym, kochankiem, przyjacielem, radoscia, bedzie dobrze
      porozumiewac sie z moimi czterema corkami i bedziemy miec w nim oparcie...

      Pozdrawiam.
Pełna wersja