tia-dalma
23.11.08, 20:53
Mam 24 lata i nie pamiętam, żebym miała prawdziwą przyjaciółkę
kiedykolwiek. Wynika to raczej ze sposobu w jaki wychował mnie
ojciec, ale teraz już nie ma to większego znaczenia. W szkole, na
studiach jakoś sobie z tym radziłam - zawsze kiedy bardzo tego
potrzebowałam, mogłam pogadać z którąś z koleżanek - zawsze z inną.
Ale teraz, kiedy skończyłam studia i zaczynam normalne "dorosłe"
życie... brakuje mi przyjaciółki. Mam cudownego faceta, ale nie
zabiorę go na babskie zakupy, nie pogadam o ciuchach czy
kosmetykach,nie pójdę do kina na babski film. Brakuje mi tego. Mam
wrażenie, że wszytkie otaczające mnie dziewczyny mają kogoś takiego.
Kogoś, komu mogą się wygadać najzwyczajniejw świecie. Powoli tracę
nadzieję, że kiedyś kogoś takiego znajdę, bo przyjaźń nie rodzi się
przecież z dnia na dzień. Jest ktoś z podobnym problemem? Jak sobie
radzicie?