Brakuje mi ludzi wokół mnie

27.11.08, 22:21
i myśle, ze to moja wina, ale dookoła pustka, nawet nie musicie
pisac, ja juz wiem, ze wirtualna rzeczywistość to dla mnie jak
proteza, niby jest, ale nie funkcjonuje. Nie obrazcie sie, nade
wszystko cenie kontakt z zywym człowiekiem, zadne posty, zadne
maile, zadne telefony nie zastąpia mi zapachu, dotyku, dzwieku i
smaku smile)))
    • dagaa28 Re: Brakuje mi ludzi wokół mnie 27.11.08, 22:26
      Prawda. To jest wtedy bliskość.
      I dotkliwiej tego brak.
    • aga.andro Re: Brakuje mi ludzi wokół mnie 27.11.08, 22:30
      a mi ostatnio brakuje nawet tych wirtualnych sad
      • anirat Re: Brakuje mi ludzi wokół mnie 27.11.08, 22:32
        a tak aga, bo w wirtualu tez nastapiło ochłodzenie, ale wirtual
        niczego realnego nie zastapi.
        • aga.andro Re: Brakuje mi ludzi wokół mnie 27.11.08, 22:34
          jak ma się tylko wirtual... albo tylko wirtual na co dzień - real jest rzadko
          choć intensywnie - znajomi itp
          • anirat Re: Brakuje mi ludzi wokół mnie 27.11.08, 22:36
            nie wierze w wirtual zbyt duzo nicków w ten sposob pojawiło sie w
            moim zyciu i znikło....
            • aga.andro Re: Brakuje mi ludzi wokół mnie 27.11.08, 22:38
              ja staram się urealniac nicki - ale najczesciej okazuje się że ze szkodą dla
              znajomości w wirtualu rozwijającej się świetnie sad jakoś się nie podobam,jakoś
              mnie realnej już nie mogą polubić ...
              • dorti-one Re: Brakuje mi ludzi wokół mnie 28.11.08, 12:01
                aga.andro napisała:

                - ale najczesciej okazuje się że ze szkodą dla
                > znajomości w wirtualu rozwijającej się świetnie sad jakoś się nie podobam,jakoś
                > mnie realnej już nie mogą polubić ...

                hmm... ja też tak mam....dlatego nawet nie staram się ostatnio urealniać takich
                znajomości bo i po co ? z góry wiem jak to się zakończy....
            • aga.andro Re: Brakuje mi ludzi wokół mnie 27.11.08, 22:40
              Ja staram się szybko zamieniać nicki w imiona smile
    • anirat Re: Brakuje mi ludzi wokół mnie 27.11.08, 22:37
      czasem nie moge uwierzyc, ze los tak mnie potraktował sad
      • timiy2 Re: Brakuje mi ludzi wokół mnie 27.11.08, 22:48
        anirat napisała:

        > czasem nie moge uwierzyc, ze los tak mnie potraktował sad

        to nie los, to własne wybory... a i nie ma też przypadków, zawsze coś się dzieje
        z jakiejś przyczyny...
        • hesse.1 Re: Brakuje mi ludzi wokół mnie 27.11.08, 22:50
          czasem zadaję samemu sobie pytania,odnośnie uczuć,które pogubiły się,rozsypały
          we mnie jak "szklane paciorki".I nad tym wszystkim,jak drapieżny sokół krąży
          jedno:Czy aby te moje osobiste pytania,te,które są we mnie,które mnie jeszcze
          nurtują i zaciekawiają,czy aby nie są one też wirtualne,tylko moje,niewidoczne i
          przezroczyste na zewnątrz?
          --
          nic,co wydaje się zbędne
          nie może zostać docenione,rozświetlone i prawdziwe.
          All rights reserved.
          • iguana1978 Re: Brakuje mi ludzi wokół mnie 28.11.08, 08:49
            hesse.1 napisał:

            > jedno:Czy aby te moje osobiste pytania,te,które są we mnie,które
            mnie jeszcze
            > nurtują i zaciekawiają,czy aby nie są one też wirtualne,tylko
            moje,niewidoczne
            > i przezroczyste na zewnątrz?
            nic,co wydaje się zbędne nie może zostać docenione,rozświetlone i
            prawdziwe.
            > All rights reserved.


            czytając to
            przypomniało mi się to co wczoraj wyczytałam w książce

            "coś co nie odbija światła jest przezroczyste
            ale wcale nie znaczy to, że nie istnieje smile"

            Ty i tylko Ty masz tą moc aby to rozświetlić smile
            nikt pewnie inny za Ciebie tego nie zrobi smile

            powodzenia smile

            a te rozsypane paciorki... potraktuj jako uczucia rozesłane po
            świecie
            ponoć każde dobre uczucie kiedyś zwraca ze zwiększoną siłą smile
    • anirat Re: Brakuje mi ludzi wokół mnie 27.11.08, 23:01
      przyznałam sie sama przed sobą , ze w duzej mierze to moja wina a
      mysli w mojej głowie... nie są tylko wirtualne, one realnie dokuczaja
    • ona33aa Re: Brakuje mi ludzi wokół mnie 27.11.08, 23:14
      piszecie teraz o przyjaźniach czy o znajomościach bardziej
      romantycznych? bo ja zawsze się zastanawiałam czy te znajomości
      forumowe przekształcają się w realne przyjaźnie między ludźmi i nie
      rozpadają się po chwili?
      • anirat Re: Brakuje mi ludzi wokół mnie 27.11.08, 23:26
        rzekłabym - jak juz to znajomosci.
    • anirat nic ostatnio nie jest tak jakbym chciała 28.11.08, 07:36
      chciec to zbyt mało, zrobic nie zawsze mozna cokolwiek.
    • rumcajs-76 Re: Brakuje mi ludzi wokół mnie 28.11.08, 07:43
      Wokół mnie brakuje ludzi już od dawna. Ciężko mi się pogodzić z tym
      stanem rzeczy bo zawsze było ich pełno. Myślę że to normalne.
      Wszyscy wędrują swoimi ścieżkami. Rozjeżdżają się w różne zakątki
      tworząc jednak spójną społeczną układankę. A ja stałem się puzzlem
      który jakoś do całości nie chce pasować. Wiem że to moja zasługa.
      Nie pojechałem nawet na ani jedno formowe spotkanie. Odebrałem sobie
      tym prawo do użalania się tu nad sobą.
      Optymizm Anirat. Gdzie on, gdzie???
      • anirat Re: Brakuje mi ludzi wokół mnie 28.11.08, 20:51
        Rumcajs, nie wiem gdzie sie podiał mój optymizm, znikł gdzies, bo
        inne sprawy przygniotły mnie do ziemi, a nie ma nic optymistycznego,
        mimo, ze staram sie i staram i nic mi z tego nie wychodzi
        sa jakies małe sukcesy, które rozjasniają ten ponury dzień, ale te
        swiatełka zbyt małe, aby cos zmienic.
        Wiem doskonale czego mi brak i nie umiem tego zmienic sad
    • ann.0 nick..... 28.11.08, 08:35
      Słowo pisane nie zastąpi spojrzenia, dotyku...-tu zgadzam się z
      Tobą, ale poszukaj w tym też doberj strony. Nie rozmawiasz juz tylko
      ze sobą-ktoś Cię tez słucha, Ty możesz też wsłuchać się w historię
      człowieka. Nick to nie tylko litery...to też uczucia,zagubienie i
      tez uśmiech...
      Ps. Uśmiech Ci wróci-trzymam mocno!
    • falcon777 Re: Brakuje mi ludzi wokół mnie 28.11.08, 09:27
      Chyba wiele osób jest w podobnej sytuacji (ja mniej więcej w
      podobnej ) więc nie jesteś sama. No i czasami trzeba sie wyżalić : )
      Rzeczywiście wirtualny kontakt to swego rodzaju zastępstwo realnego
      ale i tak dobrze, że jest. Czyta Cię wiele osób i masz okazję
      podzielic sie cząstką siebie z kimś innym.
      Pozdrawiam weekendowo.
      • anirat Re: Brakuje mi ludzi wokół mnie 28.11.08, 20:57
        A starasz sie cos z tym zrobic? Jak starsz sie i nie wychodzi to
        masz jak ja, jak nic nie robisz, to mozesz o tym pomyslec.
    • ivone7 Re: Brakuje mi ludzi wokół mnie 28.11.08, 09:40
      doskonale Cie rozumiem...nic nie zastapi kontaktu z drugim
      czlowiekiem...
      czasami nie mamy na to wplywu..ze wokol nas pustka
      ale jesli przeszkadza nalezy to zmienic..wyjsc do ludzi..znalesc
      hobby, gdzie mozna spotkac drugiego czlowieka..
      pamietaj wiele rzeczy zalezy od nas samych..wsluchaj sie w siebie..o
      czym marzylas a nie mialas szans realizowac..moze sprobuj teraz?
      powodzenia..
      p.s. a moze nie hobby a wolontariat..ja nad tym mysle, zeby byc
      komus potrzebna wtedy kiedy jestem sama..
    • anirat kolejny fatalny dzień za mna 28.11.08, 20:54

      • limoo Re: kolejny fatalny dzień za mna 28.11.08, 20:57
        Za tobą to już duży plusy.
        Ale przecież kiedyś MUSZĄ nadejść te lepsze.
        • anirat Re: kolejny fatalny dzień za mna 28.11.08, 20:58
          Czekam, czekam, czekam.... doczekam??????
          • aga.andro Re: kolejny fatalny dzień za mna 28.11.08, 21:01
            każdy doczeka - kiedyś smile choć mi też czasem trudno w to uwierzyć sad
          • limoo Re: kolejny fatalny dzień za mna 28.11.08, 21:03
            Nadzieja umiera ostatnia.
            Ja mam nadzieję, że ją przeżyję (nie dam się jej pogrzebać).
            Damy rady, damy, no i liczę, że się doczekamy smile
            • anirat Re: kolejny fatalny dzień za mna 28.11.08, 21:10
              nadzieja....
            • gapuchna Re: kolejny fatalny dzień za mna 28.11.08, 21:28
              Na chwilę dopadłam kompa i trochę czytam.
              Nie wiem, jak wy, ja nie lubię takiego pocieszania. Przepraszam, nie gniewajcie
              się, ale nie pomogą słowa: będzie lepiej. Bedzie jak ma być. Tyle.

              Anirat - tobie brakuje miłości i mężczyzny obok ciebie. I to jest normalne.
              Jeśli kiedykolwiek z kimś w życiu byłaś i kiedykolwiek kochałaś ze wzajemnością
              - to już wiesz, jak powinno być, a jak nie jest.

              Dlaczego tak się dzieje? Nie wiem. Najbardziej prawdopodobne wytłumaczenie, to
              splot okoliczności. Tylko. Nie jakieś braki w charakterze, nie jakieś braki w
              wyglądzie. To po prostu idiotyczny zbieg i nic więcej. Jakoś tam się przegapiło
              swój czas. Coś się zaniechało. Dobrze mówi Rumcajs - każdy już w naszym wieku ma
              swój świat i go tworzy. Jest praca, obowiązki, pieniądze, rodzina. Chyba tzreba
              odszukać sens życia w czymś innym, bo jeśli tego nie zrobimy, to boję się, ze po
              prostu staniemy się już do końca nieszczęśliwymi ludźmi. Reszta odsunie się od nas.

              Jak spotkać miłość? Nie wiem. Ostatnia spotkała mnie sama, bez mojego udziału.
              Źle się skończyła, także z mojej winy. Nie obwiniam tylko jego, bo z wieloma
              zarzutami sama się zgadzam. Zakręciłam się naprawdę mocno i nie chce mi puścić.
              Dlatego nie umawiam się z nikim, bo nie mam co zaofiarować. A nie bardzo jednak
              wierzę w takie niezobowiązujące spotkanie przy kawie. Kiedy spotyka się kobieta
              i mężczyzna, musi istnieć podtekst. Ktoś pytał - czy udają się znajomości
              netowe. Chyba mogą wypalić jeśli nie ma żadnych oczekiwań. Mnie udała się jedna,
              z dziewczyną. jest fajnie. Drugi mądry, pomocny człowiek jest! I to dla mnie
              jest ważne.

              Z mężczyznami - nie będę udawać, z kilkoma piszę, pisałam.... Ale to umiera, bo
              ja nie dążę do przekształcenia pisania w realność. Tak mam. Nie wiem, moze robię
              źle, ale jeszcze inaczej nie umiem. Drobiazg taki: wczoraj na siłowni zaczepił
              mnie chłopak, leciutko jakby podrywał. Fajny, ale chyba młodszy ode mnie. I już
              wiem, ze jeszcze nie umiem - robię porównanie i koniec. Ja mam akurat taką
              skazę. Moze będę już do końca w miarę młodych lat sama? Nie wiem. zakładam coś
              takiego. A potem te ostatnie jakoś zlecą?

              Och, tak napisałam na szybko, sama już nie wiem, co chciałam powiedzieć.
              W każdym razie - Anirat - ja nie będę ciebie pocieszać, bo sama wiesz, ze będzie
              jak ma być. Poszukaj czegoś innego. To jest jedyne wyjście.

              A do Rumcajsa - o ile to przeczyta - możesz odpowiedzieć w miarę szczerze -
              czemu ty unikasz spotkań? Jestem po prostu ciekawa.
              • limoo Re: kolejny fatalny dzień za mna 28.11.08, 22:54
                A dlaczego ma nie być lepiej ? (chociaż osobiście to ja wolę –
                zawsze mogło być gorzej). Kiedy, gdzie, nabiera się pewności i 100%
                przekonanie, że stan rzeczy nie ulegnie zmianie. Tu nie chodzi o
                optymizm, nadzieję czy wiarę, tu raczej chodzi o nieznajomość
                zdarzeń przyszłych.
                Już kilkakrotnie życie udowodniło mi, że „nigdy tak naprawdę nie
                wiesz” i przysłowiowe cuda się ziszczają, nie rozpatruję tego w
                kwestii prawdopodobieństwie, ale w kwestii zaistnienia, urealnienia
                i stania się.
                Nie myślę tu o pozostawaniu w jakimś złudnym, wyczekującym letargu,
                ale o sensownym życiu, ze świadomością jego niespodzianek. Dajmy się
                czasem mu przyjemnie zaskoczyć.
                • gapuchna Re: kolejny fatalny dzień za mna 28.11.08, 23:05
                  Mniej więcej to powiedziałam, tylko szorstko.
                  • zielonyrav Re: kolejny fatalny dzień za mna 29.11.08, 00:05
                    Widzę że mam do czynienia z pokoleniem internetowym,
                    łatwiej do kogoś zagadac jak się go nie widzi,
                    szczegulnie jak ktoś jest nieśmiały,
                    net daje anonimowośc, to po co się angażowac.

                    Na żywo łatwiej się z kimś rozmawia jeżeli widzi się z kim,
                    czasami trzeba komuś pomuc, czasami my pomocy potrzebujemy.

                    Ja poznaje ludzi dzięki znajomym lub pracy.

                    Ale to trzeba się z domu wychylic a nie tylko przy kompie siedziec.
                • gapuchna Re: kolejny fatalny dzień za mna 29.11.08, 16:20
                  limoo napisała:

                  > A dlaczego ma nie być lepiej ?


                  A mnie czasem jawi się taka myśl: a może ja już swój parytet szczęścia wybrałam?
                  Bo byłam w życiu szczęśliwa ponad moje wyobrażenie.

                  Urealnić mogę tylko to, co ja sama jestem w stanie zrobić, wykonać. Na siłę nic,
                  a zwłaszcza w uczuciach, nie zmieni się.


                  limoo napisała:
                  > Nie myślę tu o pozostawaniu w jakimś złudnym, wyczekującym letargu,
                  > ale o sensownym życiu, ze świadomością jego niespodzianek. Dajmy się
                  > czasem mu przyjemnie zaskoczyć.

                  właśnie o tym pisałam. Ja wzięłam się na poważnie za moją pracę naukową. Skończę
                  ją - to być może wreszcie zmienię pracę. Doszlifuje niemiecki, to zdam egzamin
                  państwowy, który mi otworzy kolejne drzwi - może? takie mam teraz podejście do
                  życia i myślę, ze słuszne. To może być to moje "lepiej", ale ukształtowane
                  przeze mnie i przez moją pracę. Jeśli trafia mi się fajni ludzie po drodze, to
                  świetnie. Jeśli nie - znaczy, tak miało być.

                  Nie znam przyszłości - nikt z nas jej nie zna. Uczę się o niej nie myśleć, chyba
                  ze w kontekście realizacji moich planów. To jest ta przyszłość, na która czekam.

                  • anirat Re: kolejny fatalny dzień za mna 29.11.08, 16:59
                    Gapuchna.... to co teraz przeczytałam, to ja sprzed 6 lat!!!!!!!!!
                    Uwazaj! Sracisz czas! Tu juz nic nie napisze, bo to forum a nie
                    lubie vivisekcji. Ale ja to przerobiłam dołownie wszystko co
                    napisałaś, a zdaje się, ze jestes starsza niz ja wtedy!
                    • hesse.1 Re: kolejny fatalny dzień za mna 29.11.08, 17:12
                      kurcze...Gapuchna,Ty naprawdę myślisz,że wszystko zależy tylko od
                      Ciebie??ehhh...przez pewien czas też tak można i może to taka uwertura...Wiesz
                      co Ci powiem..Godna samotność,jest 1000 razy lepsza niż podłe "znajomości"...i
                      cieeeszyyy mnie to i wiem,że jest to droga słuszna dla mnie.A czy sił mi
                      wystarczy?Po to jest świat,żeby z niego brać,to co ma dobrego i po prostu
                      żyć,uczciwie i dumnie.
                      • anirat Re: kolejny fatalny dzień za mna 29.11.08, 19:16
                        Wiem, ze czlowiek nie powinien byc sam, i nie rozpatruje samotnosci
                        jako godnej czy niegodnej. Tak się składa, ze spoglądam na samotnosc
                        ludzi na codzień to fragmnet mojej pracy, sa samotni z róznych
                        powdów, czasem samotni, bo zaniedbani przez tych, którzy zaniedbywac
                        ich nie powinni i nie sa to znajomi, a najblizsza rodzina. Samotnosc
                        ma wiec rózne oblicza. Co się tyczy znajomosci juz po tym forum
                        widac, ze sa ludzie z którymi warto stracic czas, bo obcowanie z
                        nimi przynosi radosc i wiele innych pozytywnych emocji.
                        Ja wiem, samotnosc nie jest dla mnie ! Niech to bedzie znajomy, ale
                        niech bedzie, najgorsza jest pustka, przyroda nie znosi prózni, a ja
                        jestem jak przyroda.
                        Napisałam , ze podejscie dokładnie takie samo jak Gapuchna miałam
                        kilka lat temu, dwa lata temu rozprawiłam sie z przeszłoscią i
                        ruszyłam na spotkanie nowego. Teraz załuje tamtych straconych lat,
                        bo nikt mi ich nie wróci.
                        Mogę, tylko podziękowac jednemu panu , który ma naimie Krzysztof,
                        którego poznałam przez GG i który nieustannie wpedzał mnie w
                        poczucie winy, ze moje zycie potoczyło się tak a nie inaczej i z
                        którym nigdy realnie nie spotkałam, ale przegadałam wiele nocy i to
                        on wylał mi kubeł zimnej wody na głowe. Pomogło....Zrozumiałam,
                        wzięłąm sie do działani. On nigdy tego nie przeczyta, bo nie bywa na
                        tym forum, nawet o nim nie słyszał.
                        Gapuchna przemysl to, chociaz wiem, ze kazdy jest inny i dla kazdego
                        cos innego.
                        Kazdy człowiek jest wart poznania smile a czy zostanie naszym znajomym,
                        przyjacielem to juz inna bajka.
                        • gapuchna Re: kolejny fatalny dzień za mna 29.11.08, 19:35
                          Aniu, ja jeszcze raz powtórzę - bardzo lubię ludzi. Lubię mężczyzn. oglądam się
                          za co ładniejszą sztukąsmile Tylko ja nie chcę już ersatzu. Wiem, ze nie zadowolę
                          się bylejakością, więc ...nie szukam. jeśli mam to zapisane, to i tak będzie.

                          Ostatnia moja - no ok, powiedzmy - miłość - była tak niespodziewana, ze aż
                          nieprawdopodobna. Dwa lata temu nie pomyślałabym, ze tak można poznać i pokochać
                          człowieka. Więc wiem, ze bywa różnie.
                          Nie chce mi się szukać. Nie chce mi się być wyrozumiałą i tłumaczyć inne niż
                          pragnę zachowania. Nie chce mi się. Moze jak przestanę kochać tamtego, zmienię
                          się i ja. W każdym razie mam nadzieję, ze to co zamierzam zrobić, pchnie mnie na
                          nowe tory. Moze uda mi się wejść w świat ludzi, którzy bardzo mnie pociągają.
                          Tego teraz chcę. Bo tego, czego ja pragnę - mieć nie mogę, bo nie zależy to ode
                          mnie. A więc postanowiłam pragnąć tylko tego, co osiągalne smile)) I tu Hesse nie
                          masz racji - można to sobie samemu dostarczyć. Tylko mierz na taką wysokość,
                          jaką potrafisz dosięgnąć.
                      • gapuchna Re: kolejny fatalny dzień za mna 29.11.08, 19:27
                        Szczerze - to zupełnie nie zrozumiałam Hesse twojego przekazu.
                        • hesse.1 Re: kolejny fatalny dzień za mna 29.11.08, 20:44
                          hahhahaaaa..cóż..uwertura..a czasem chcieć... , to nie znaczy ... ale...to
                          dobrze...,że dumna jesteś,mądra (Mądra)..i wiesz czego chcesz...problem jest
                          taki,że..felieton i pisanie pod "publike"mam w dupie..ale już uczucia to
                          naprawdę nie..Pzdr.. wink
                    • gapuchna Re: kolejny fatalny dzień za mna 29.11.08, 19:27
                      Aniu, nie stracę czasu - zainwestuję go w siebie, nie w szukanie mężczyzny.
                      Znajomych w sumie mam. Przyjaciela od 27 lat tego samego smile)) Ja już nie mam
                      czasu na ...... marnotrawienie czasusmile))
                      To sobie uzmysłowiłam po odejściu kogoś, kogo bardzo kochałam. Nie mogłam w
                      żaden sposób wpłynąć by pozostał - tak zrozumiałam swoją bezsilność, więc
                      odcinam się od takiego postrzegania życia. Jestem ja i tylko ja.

                      Dobrze, ja nie udaję. Uważam, że tu raczej szuka się. Tu - czyli w necie,
                      niekoniecznie akurat na tym forum. I naprawdę można mieć - jego, tylko odrobina
                      wysiłku i samozaparcia. Ale jak się miało coś, co wyrosło naturalnie, to czasem
                      można nie chcieć szukać tak nieco na siłę. Dlatego jestem sceptyczna i wiem
                      już, ze ja tak nie potrafię. Z jedną osobą, którą naprawdę polubiłam, umawiam
                      się na spotkanie już ....szósty miesiąc. To, ze jeszcze ze mną pisze, uważam
                      wręcz za cud, albo dowód autentyczniej sympatii smile)) Jeśli to czyta, to może
                      załapie, ze chodzi o niego i że mu dziękuję smile

                      Aniu, mnie nic nie goni, dlatego ja nie tracę czasu. To co było ważne, ja
                      zgubiłam bardzo nieopatrznie. Jestem już na tyle stara, ze sporo spraw jest dla
                      mnie oczywistych. Godze się z tym. A może macza tu palce mój charakter?
                      charakter dziecka? Czasem tak się czuję ... dzieckiem.
    • anirat Re: Brakuje mi ludzi wokół mnie 29.11.08, 09:51
      Czytając to wszystko dostrzegam jedą prawidłowśc, kazdy interpretuje
      pod własnym kontem.
      Tekstu Gapuchny nie bede komentowała, ani ustosunkowywała się do
      niego, bo mam wrazenie, ze saweza sprawe.
      Czy myslice, ze ciezkosc bytu sprowadza sie tylko do braku miłości?
      Ze wszystko mozna tym wytłumaczyc? Ja tak nie uwazam. Moje życie nie
      jest i nigdy nie było puste, kto mnie zna, wie smile
      Teraz jest swego rodzaju rewolucja i nie dotyczu uczuc. Radzic musze
      sobie sama, jak zawsze zreszta. Jest grupa osób, która mnie wspiera,
      są ludzie, u których szukam potwierdzenia swoich decyzji, bo
      zwyczajnie w swiecie czuje sie niepewnie. Sytuacje dla mnie nowe.
      Wszyscy sie jakos tam staraja, a nikt napawde nie poradzi, sama
      musze.....
      Takie zachwianie miich wartosci, ale co nas nie zabije, to nas
      wzmocni.
      Bardzo lubie ludzi podszywających sie pod czyjs sukces, prawda stara
      jak swiat sukces ma wielu ojców- sprawdziło sie smile)))
      Gdyby był ktos z kim dzieliłabym zycie musiałabym wziążć pod uwage
      jego zdanie, a tak nie musze, jestem osamotniona w swoich decyzjach
      i dobre to i złe.
      W ostatnich dniach przestałam wszystko sprowadzac do sweru uczuc
      inne sprawy ustawiły sie na piedestale, moje priorytetu musza na
      nowo sie poukładac. Czym w tym wszystkim jest miłośc i drugi
      człowiek?
      Tu pojawia się problem, nie powiem, ze to jest całe życie, bo wiem,
      ze teraz jej nie ma, a moje zycie jest, toczy się i na dodatek
      szarpią nim ogromne emocje, chyba aktualnie byłabym wogóle trudnym
      przeciwnikiem do oswojenia. Szkoda wiec próbowac, choc zal mi
      mijających Andrzejek i nadchodzacego Sylewestra bo wyglada na to ,
      ze spedze te dni zupełnie na czym innym.
      Chciałabym wiec napisac, ze uczucia i miłośc to cos co powinno byc
      równolegle, w symbiozie z całą reszta i zle jest jak czlowiek zyjce
      tylko praca i niedobrze jak całego szczescia upatruje tylko w
      miłosci.
      To chyba na razie tyle udało mi sie w tym panujacym amoku wymyslec.
      Pozdrawaim, miłego weekendu zycze wszystkim smile
      • anirat Re: Brakuje mi ludzi wokół mnie 29.11.08, 10:00
        Znowu za szybko wysłałam, nigdy nie chce mi sie czytac tych tekstów
        powtórnie. Znowu błędy i literówki- wstyd mi ( czerwień na
        policzkach)sad(((
        Kto idzie na imprezke - miłego smile
        • hesse.1 Re: Brakuje mi ludzi wokół mnie 29.11.08, 10:29
          "Chciałabym wiec napisac, ze uczucia i miłośc to cos co powinno byc
          równolegle, w symbiozie z całą reszta i zle jest jak czlowiek zyjce
          tylko praca i niedobrze jak całego szczescia upatruje tylko w
          miłosci."

          Dokładnie się z tym zgadzam,dodam tylko ,już od siebie i znowu tak trochę
          przekornie,że jeśli ta "symbioza" istnieje i jest prawdziwa,mogłabyś czasem góry
          przenosić,a nie często chodzić dolinami.
          • anirat Re: Brakuje mi ludzi wokół mnie 29.11.08, 10:33
            smile wiem, ale w moim zyciu teraz jest głównie praca i kłopoty z nią
            związane i do mnie spycha do dołu, ale odbije się, i bedzie
            lepiej smile)))
            Dziękuje, ze się czasem pojawiasz, bo ciekawie piszesz smile
      • gapuchna Re: Brakuje mi ludzi wokół mnie 29.11.08, 16:06
        To w takim razie źle ciebie odczytałam. Po prostu rzadko już tu bywam, a
        przyzwyczaiłam się, ze czytając twoje wpisy, przede wszystkim czytam o
        uczuciach, czy o nietrafionych znajomościach. Tak jakoś mi się kojarzysz.
        Ostatnio co czytałam i chyba odzywałam się, to coś co dotyczyło wymagań od
        drugiej osoby. smile)) - pamiętasz?

        A tak naprawdę, to nie lubię ani utyskiwania, ani smęcenia, ani marazmu. I nie
        lubię takiego podbijania bębenka..... będzie dobrze, będzie ok, zobaczysz,
        wyjdzie słońce. Kilka zgrabnych eufemizmów, nic więcej. Nauczyłam się jednego -
        tylko ja sama jestem w stanie sobie pomóc.
        Ale to Anirat nie są słowa do ciebie, tylko takie moje luźne myśli, złożone
        akurat w twoim starterze smile))

        • anirat Kiedys wspomnisz moje słowa 29.11.08, 20:23
          a dzis powiem tak... od zawsze czytając Cię wiem ze z
          zatcietrzewieniem bronisz swoich tez.
          Nie mam na imę Ania.
          • gapuchna Re: Kiedys wspomnisz moje słowa 29.11.08, 22:23
            A ty nie? Przeczytaj swoje odpowiedzi, proszę.
            Sorry za Annę.
            • hesse.1 Re: Kiedys wspomnisz moje słowa 29.11.08, 22:51
              jestem 'wygodny"...które,bo nie pamiętam...hihi..i nie czytam... wink.
              gapuchna...pzrestań..kontext.kontext...zresztą..cóż..trzeba czasu...Potrzebny
              jest czas..ale zastrzegam,ten niemarnowany. wink
              • hesse.1 Re: Kiedys wspomnisz moje słowa 29.11.08, 22:54
                upss..wypiłem za dużo..hihi.. nie do mnie to.. wink
              • gapuchna Re: Kiedys wspomnisz moje słowa 30.11.08, 00:27
                Ale w czym problem? Nie rozumiem, co ja piszę nie tak? W czym się mylę?
                • anirat Re: Kiedys wspomnisz moje słowa 30.11.08, 11:19
                  Ja niczego Ci nie narzucam, zobaczyłam przeczytawszy siebie sprzed
                  lat, strałam sie tylko zauwazyc, ze znam to, ze wiem do czego
                  prowadzi, gdybys chiała mogłabym przyblizyc temat, wówczas moze
                  pomyslałabyś, i nie wiem moze, inaczej pokierowałabys swoim zyciem
                  niz ja, ale szanuje Twoje przekonania i decyzje. Robisz ze swoim
                  zyciem to co uwazasz za słuszne. Ja tutaj nie zamierzam Ci niczego
                  wytykac ani krytykowac, nie jestem tez wszechwiedzaca i nieomylna. A
                  moze Tobie zupełnie co innego w zyciu potrzebne niz mi i
                  niepotrzebnie indentyfikuje nas obie razem.
                  Ale widze, ze hesse rozumie o czym pisze i wie co mam na mysli,
                  mimo, ze wydawało mi sie, ze nie do niego kieruje moje słowa. Widac
                  posiada te umiejetnosc czytania miedzy wierszami smile
                  Miłej niedzieli.
                  • gapuchna Re: Kiedys wspomnisz moje słowa 30.11.08, 12:35
                    Cześćsmile))

                    Nie, Hessego to ja kompletnie nie zrozumiałam. Kompletnie. Nawet nie wiem, do
                    których moich tez się ustosunkowuje, bo pzrecież poruszyłam kilka spraw, od
                    potrzeby miłości i jej braku, po realizację siebie. Nie wiem, może ja faktycznie
                    nie łapię? Mniejsza z tym.

                    Wiem, ze niczego mi nie narzucasz.

                    Chcę! Bardzo chcę abyś przybliżyła problem. Ja lubię mądre, głębokie dyskusje,
                    nawet zakładając, ze na koniec każdy pozostanie przy swojej opcji. Pewnie
                    dlatego tak bardzo lubię politykę smile))
                    Jednego nie lubię: smętku, jojczenia.... to nie dla mnie. Kiedy zaczęłam tak
                    naprawdę swoją przygodę z forum, to w zasadzie siedziałam na psychologii. Tam,
                    pośród problemów innych i ze swoim własnym, czułam się dobrze. Ale to już
                    minęło. Dziś forum to dla mnie ma być miła, bądź interesująca odskocznia. Trochę
                    żartów, trochę droczenia się, fajna, myślowa i czasem intelektualna
                    przepychanka. Dlatego naprawdę jestem ciekawa twoich uwag. Myślę, ze będą to
                    mądre wskazówki smile

                    Pozdrawiam serdecznie smile))
                  • wers-alik Re: Kiedys wspomnisz moje słowa 30.11.08, 12:51
                    Z góry proszę o wybaczenie za lekką przyganę. Wiem, że precyzyjne, jasne wyrażanie myśli, to sztuka trudna. Jednak snując swoje dysertacje nie piszesz TYLKO do hessego. Czemu zmuszasz do czytania "między wierszami"? Także Gapuchnę i takiego durnia jak ja. Chyba, że
                    masz elitaryzm w naturze. Wtedy załóż swój blog i pisz tylko do wybrańców!
                    P.S. Naprawdę przemawia przeze mnie życzliwość. Więc nie warcz!
                    • wers-alik Re: Kiedys wspomnisz moje słowa 30.11.08, 12:55
                      Pisałem - rzecz jasna - do autorki wątku. Jeszcze jedno: popierając Gapuchnę ukochaną, apeluję o więcej poczucia humoru!
                      • gapuchna Re: Kiedys wspomnisz moje słowa 30.11.08, 12:57
                        Czyli z kolei ty umiesz czytać moje - między wierszami? Fantastycznie!!!!
                        • hesse.1 Re: Kiedys wspomnisz moje słowa 30.11.08, 13:04
                          język uniwersalny...czy takowy istnieje?czy sposób na działania,na układanie
                          sobie życia jest jeden?Przestańcie...Co jest słuszne,a co jest błędem?
                          gapuchna...wiem,że mnie nie rozumiesz i znam tego przyczyny,lecz cóż mi do
                          tego?No sama powiedz?Pewne niuanse psychologiczne,można określić tylko w sposób
                          "poetycki"?Nie umiem na to odpowiedzieć...zresztą już nie chcę.Bo to,co myślę
                          jest tak naprawdę tylko wirtualne,tylko mnie obchodzi.
                          A to zdanie może też nie zostanie zrozumiane i odczytane jakbym sobie tego
                          życzył,ale nie dbam o to i piszę:Ludzie pragną Miłości,jedni się do tego
                          przyznają inni nie.Jedni sie tego wyrzekają z różnych przyczyn,inni
                          nie.gapuchna...nie ma tu nic niezrozumiałego,naprawdę...Poruszyłyście
                          temat,który jest tak naprawdę nie do rozwiązania...przynajmniej w kontekście
                          samego tekstu tu zawartego.Żeby go przybliżyć potrzeba by było znacznie więcej
                          słów,których interpretacja lub nadinterpretacja mogłaby doprowadzić do zgubienia
                          głównego tematu.Jak przeżyć ciężkie chwile,gdy brakuje wsparcia,ludzi,uśmiechu...
                          Pozdrawiam obie Damy,i na koniec Przepraszam,że się tak "wtranżoliłem",ale
                          przecież każdy ma prawo znaleźć miejsce na tym forum.Tak jak w życiu. smile
                          • lorelei74 Re: Kiedys wspomnisz moje słowa 30.11.08, 13:27
                            Śledzę ten wątek od samego początku i tak się właśnie zastanawiałam czy wrzucić
                            tu moje trzy grosze ... ale widzę, że hesse.1 mnie ubiegł. Napisał wszystko to
                            co i ja myślę.

                            Pozdrawiam anirat i gapuchnę.
                            • gapuchna Re: Kiedys wspomnisz moje słowa 30.11.08, 14:03
                              Dzięki Lorelaismile
                          • gapuchna Re: Kiedys wspomnisz moje słowa 30.11.08, 14:03
                            Hesse, nie pisz mi tak: gapuchna...wiem,że mnie nie rozumiesz i znam tego
                            przyczyny,lecz cóż mi do
                            > tego?No sama powiedz? - wziąłeś udział w rozmowie, więc nie powinieneś
                            lekceważyć interlokutorów smile)) Prawda?!
                            Odnoszę wrażenie, ze mi zaoponowałeś - więc nie zgadzasz się ze mną. Jest ok, ja
                            to najzwyczajniej rozumiem, chciałam tylko dowiedzieć się, czemu? I tego nie
                            umiem w twoich słowach wyłuskać, tej tezy, która obala moją smile. Ale masz rację -
                            co komu do czyjegoś życia i jego wyborów? nic. Tyle.

                            Co do miłości. Pragnę jej. Bardzo. Ale ja pragnę konkretnego człowieka. No i
                            jego nie mogę mieć. Więc tzreba zająć się czymś innym. Po drodze może trafić się
                            inny człowiek. Ale żeby się trafił, to wiem już, ze tzreba wyjść z netu, zasiąść
                            do pracy i znaleźć się wśród ludzi. Poznałam tu, na Samotnych pewnego mężczyznę.
                            Wymieniliśmy się może dwiema rozmowami na forum, a znajomość przeszła na
                            prywatną. On praktycznie nie pisze. Ostro pracuje, bo musi zarabiać pieniądze,
                            ma dom, ma obowiązki. Zawsze mi powtarza: trzeba żyć wśród ludzi, takich
                            prawdziwych, z krwi i kości. I to chyba bardzo pasuje do tego, co powiedziała
                            Anirat. Net niczego w życiu nie zastąpi.

                            Jeszcze raz cię przeczytałam. Nie Hesse, nie jestem przeciw miłości. Za
                            nic!!!!!! To jest najlepsze, co może się w życiu trafić. Ale jak jej nie ma, to
                            trzeba sobie znaleźć inne. Żeby jakoś trzymać się na powierzchni życia. To jest
                            moja postawa na życie.

                            I nie przepraszaj, że się "wtranżoliłeś". Czym byłoby forum, gdyby brakło na nim
                            wymiany myśli, poglądów, postaw? Byłoby martwe. Jestem przeciwna ciągłemu
                            słodzeniu sobie. A zawsze jestem za ścieraniem się poglądów! smile))
                            Byle nikogo nie obrażaćsmile
                            I wszystko zakończyć dwukropkiem i przecinkiem - czyli uśmiechemsmile
                        • wers-alik Re: Kiedys wspomnisz moje słowa 30.11.08, 13:07
                          Ciebie Gapuchno konsumowałbym chętnie ZAMIAST posiłków. Zapijając tylko DOM PERIGNONEM!
                          • gapuchna Re: Kiedys wspomnisz moje słowa 30.11.08, 14:06
                            Wersaliku drogi - pamiętaj: to tylko net! smile))
                            A szampan to rzeczywistośćsmile)) - a co do trywialności tej właśnie marki, to
                            chyba już kiedyś rozmawialiśmy smile)))

                            Ale wiesz co - brakuje mi naszych utarczek!
                            • wers-alik Czasem hołduję amnezji... 30.11.08, 19:46
                              Niestety na ogół pamiętam: że to tylko net, że masz wyrafinowany gust
                              i że jesteś zakochana. A przy moim wyobrażeniu Ciebie nie pozwolę sobie na utarczki. Choć może powinienem przyjąć postawę minimalisty i
                              skoro nie mam szans na to co lubie - polubić to, co mogę mieć. Tuszę jednak, że znasz mnie na tyle, żeby wiedzieć, że nie potrafię... Zatem pozostanę przy roli Piętaszka.
                              • gapuchna Re: Czasem hołduję amnezji... 30.11.08, 21:47
                                Mój Drogi, zbytnio komplikujesz....

                                Oboje jesteśmy upartymi ludźmi, dlatego jest stały pat - nieprawdaż? Minimalizm
                                jest zawsze wskazany. Właśnie przeczytałam opis uczty chińskiej, więc tak, tylko
                                minimalizm smile))

                                Aha, czasem dobzre jest się zmienić. pamiętaj proszę: nie oczekuj, ze ktoś się
                                dla ciebie zmieni, jeśli pragniesz - ty się zmień! Prawda? Podstawa, jakże
                                oczywista.

                                Och, Piętaszek zginął z miłości do swego pana. Nie nie, to nie jest dobry wzorzec.
                                A tak w ogóle, to dziś Dwójka PR sprawiła mi całą moc niespodzianek. Zaczynam
                                już słuchać radia.... widzisz - zmieniam się smile

    • sauber1 Re: Brakuje mi ludzi wokół mnie 30.11.08, 23:28
      anirat napisała:

      > ...zadne
      > maile, zadne telefony nie zastąpia mi zapachu, dotyku, dzwieku i
      > smaku smile)))

      To jednak o ten zapach, dotyk, dżwięk i smak, o bycie przy kimś bliskim lubianym wszystkim nam zgodnie chodzi? Co nie ma takich ludzi, coby tak myśleli i na serio chcieli???
Inne wątki na temat:
Pełna wersja