Samotnosc...

04.12.08, 16:33
Witam ,nie lubie sie rozpisywac ale w tym przypadku musze.Zycie mi
sie sypie doslownie sama nie wiem juz co robic czy nauczyc sie zyc
z samotnoscia czy wytrwale czekac i liczyc ze kiedys znajdzie sie
ktos .Zaraz ktos napisze ze nie jestem do konca samotna,chodzi o to
ze jestem samotna mama ale prosze nie piszcie ze nie jestem tak
naparwde samotna,bo dziecko dzieckiem ,ale sa dni kiedy potrzebuje
sie wsparcia,milosci.A tego ja nie mam i juz naprawde nie wiem co
robic ,powodem mojej damotnosci jest to ze jak facet sie dowiaduje
ze mam dziecko to szybko knczy znajomosc .Prosze o jakies MADRE rady
jak przetrwac by sie nie zalamac...jesli bedzie ktos chcetny to
zapraszam na gg 2929181,ale tylko jesli ktos naprawde ma cos
konkretnego do napisania.
    • finka9 Re: Samotnosc... 04.12.08, 17:18
      Witaj ! Piszesz ze prosisz o konkretne odpowiedzi.Postaram się być
      konkretna ,ale nie podam Ci gotowej recepty na szczęscie. Doskonale
      Cię rozumiem , miałam ten sam problem. Też na każdym kroku słyszałam
      ze nie jestem tak naprawdę samotna bo mam dziecko.Zgadza się tylko
      ludzie zapominają ze oprócz tego że jesteśmy mamami to również
      kobietami .Potrzebujemy wsparcia męskiego ramienia , chcemy czuć się
      kochane. Jesteś rozczarowana bo niespotkałaś jeszcze własciwego
      faceta,wytarczająco dojrzałego zeby zaakceptować że twoim uczuciem
      będzie musiał dzielić się z kims jeszcze. Myślę ze to tylko kwestia
      czasu az spotkasz własciwą osobę . Tylko nie siedz i nie czekaj -
      szukaj. Zaskoczę Cię ale spotkałam wielu facetów którym nie
      przeszkadzał fakt ze mam dziecko, mało tego niektórzy próbowali za
      wszelką cenę zaskarbić sobie sympatię mojej córki żeby tylko mi się
      przypodobać. Byli oczywiście też tacy którzy na hasło dziecko wiali
      gdzie pieprz rośnie . Cóż bywa i tak .Potrafię to uszanować tylko
      lubię jak facet stawia sprawę jasno i mówi nie odpowiada mi taki
      układ a nie znika bez wieści. Na koniec moja rada , ja zawsze
      stawiam od początku sprawę jasno,to pozwala uniknąć rozczrowań.
      Trzymaj się i powodzenia.
      • delissa25 Re: Samotnosc... 04.12.08, 17:25
        dziekuje ci za te slowa ,jak bedzie nie wiem,wiem napewno ze teraz
        nie jest dobrze ,ta pustka ale gdzies jeszcze tli sie nadzieja ze
        ktos sie pojawi...Jeszcze rz dziekuje
    • finka9 Re: Samotnosc... 04.12.08, 19:15
      Chuchaj i dmuchaj na tę iskierkę nadzieji żeby nie zgasła a ja będę
      trzymać kciuki i napewno się uda. Nie bój się kontaktów z ludzmi i
      staraj się być otwarta.Wyjdz szczęściu naprzeciw.Zaufaj i daj się
      poznać. Wokół Ciebie jest napewno mnóstwo wspaniałych ludzi.Piszę
      tak dlatego ze ja długo nie mogłam pokonać tego lęku. Wydawało mi
      się że jestem nic nie warta. Wszystko przez mojego eks(ojca mojej
      córki) ,który utwierdziłmnie w takim przekonaniu. Dziś wiem że to on
      jest niewiele wart.Pozdrawiam
    • black-edzia Re: Samotnosc... 04.12.08, 19:37
      też trzymam kciuki za to byś nie straciła nadziei to najwazniejsze (co o tym
      wiem) a TEN właściwy na pewno się pojawi smile Nowy rok nowe nadzieje !!!!!!!
    • adam_x2 Re: Samotnosc... 05.12.08, 17:37
      Witam. Pozwól, że się wtrącę. Z racji płci stoję jakby po drugiej
      stronie barykady, ale chyba doskonale Cię rozumiem. Nie chcę
      filozofować, ani udzielać Ci konkretnych rad. Podłączę się do
      pozostałych rad a konkretnie chodzi mi o jasność sytuacji. Jeśli
      szukasz partnera na resztę życia to goń każdego faceta który będzie
      lekceważył Twoje dziecko. Nie szukaj faceta na siłę, otwórz się na
      świat a miłość sama Cię znajdzie...
      pozdrawiam i życzę powodzenia
Pełna wersja