No i znowu się rozwodzę

09.12.08, 11:27
Chyba nie jest ze mną najlepiej - po raz kolejny sie rozwodze a mam
dopiero ha ha 42 lata. Jestem całkiem fajnym facetem, dobrze
zarabiam, pozycja społeczna wysoka, status materialny niezły ale ma
chyba trudnosci z uzyskiwaniem zadowolenia w zyciu. Co prawda moje
kolejne małżeństwo trwalo 4 lata, ale nie roazpadlo sie dlatego, ze
ona z mleczarzem lub odwrotnie tylko jakos tak zaczęlismy sie mijac -
przestało nam zależec i jakos tak znikła więż a w zasadzie miłośc.
Nie żebym nie lubił własnej byłej zony, fajnie nawwet teraz w
trakcie rozwodu z niami sie rozmawia, ale rozstaliśmy sie z powodu
braku radości bycia razem czyli chyba z braku miłości. Tak sobie
myślę, że trudno tak przez wiele lat trwa w stanie wiecznego
zadowolenia - a że to moja druga porażka to obawiam sie ze raczej
jest cos ze mna nie tak - moze to zbyt haedonistyczne podejście do
życia sam juz nie wiem.
    • salsa13 Re: No i znowu się rozwodzę 09.12.08, 11:42
      W ramach wsparcia powinnam Ci napisać, że najwyraźniej nie Trafiłeś na Tą jedną
      jedyną
      ale... NIE, nie napiszę...
      za to napiszę, że miałam okazję trafić w swoim życiu na podobny model faceta
      wiecznie niezadowolonego z życia i co?
      Oprócz tego, że spieprzył mnie i mojemu dziecku mit o byciu szczęśliwymi w
      pełnej rodzinie, to równocześnie uwolnił mnie od siebie i vice versasmile Więc nie
      jest źlesmile
      Ja jestem wolna psychicznie i robię to, co chcę a On no cóż w nowym związku z
      tego co ostatnio opowiadał, też nie jest zadowolony z życia. Na szczęście to już
      Jego problemsmile

      Więc nie zastanawiaj się co jest z Tobą nie tak, bo szkoda na to życia. Po
      prostu żyj tak jak lubisz i spełniaj się sam. Żyj w wolnych związkach,
      najwyraźniej w zalegalizowanym związku czujesz się źle i to nie dla Ciebiesmile
      Powodzenia!
      • ortopedawawa Re: No i znowu się rozwodzę 09.12.08, 11:58
        Może w tym co piszesz jest dużo racji - może mam taki harakter - to
        by było chyba najgorzej - mam nadzieje raczej, że nie trafiłem na Tą
        jedyną. Ale teraz nie jest ze mną lekko - trudno bowiem myślec
        normalnej kobiecie o jakims poważniejszym związku z facetem co miał
        juz dwie żony
        • iguana1978 Re: No i znowu się rozwodzę 09.12.08, 12:13
          nie no spoko
          dwie to nie tak źle
          nie wiem dlaczego myślałam, że 4 tongue_out
          • ortopedawawa Re: No i znowu się rozwodzę 09.12.08, 12:31
            Cztery rozwody - prosze - nie jest jeszcze ze mna tak źle.
            Choć nie mozna oczywiscie niczego przesadzać - to oczywiści żart smile.
            • iguana1978 Re: No i znowu się rozwodzę 09.12.08, 13:13
              uważaj bo cztery wesela i...... tongue_out

              tak ku przestrodze tongue_out
        • salsa13 Re: No i znowu się rozwodzę 09.12.08, 12:19
          ortopedawawa napisał:

          Ale teraz nie jest ze mną lekko - trudno bowiem myślec
          > normalnej kobiecie o jakims poważniejszym związku z facetem co miał
          > juz dwie żony

          Charakter charakteremsmile
          A głodnemu chleb na myśli. Myślałam, że nie jest Ci lekko z powodu tej sytuacji
          a Ty już myślisz o następnejsmile hahhaha
          dobre naprawdę dobresmile

          ale nie martw się aż tak bardzo, jeśli Któraś Cię pokocha ale tak naprawdę, to
          fakt dwóch rozwodów będzie mało istotny raczej...
          • iguana1978 Re: No i znowu się rozwodzę 09.12.08, 13:14
            salsa13 napisała:

            >Myślałam, że nie jest Ci lekko z powodu tej sytuacji
            > a Ty już myślisz o następnejsmile hahhaha
            > dobre naprawdę dobresmile
            >
            >

            heheh a to dobre big_grin
    • iguana1978 Re: No i znowu się rozwodzę 09.12.08, 11:48
      masz chłopie pecha tongue_out
    • sauber1 Re: No i znowu się rozwodzę 09.12.08, 22:30
      ortopedawawa napisał:

      > Chyba nie jest ze mną najlepiej - po raz kolejny sie rozwodze a mam
      > dopiero ha ha 42 lata. Jestem całkiem fajnym facetem, dobrze
      > zarabiam, pozycja społeczna wysoka, status materialny niezły ale...

      Żebyś nie był facetem, to ja bym się z Tobą ożenił wink
    • constelacja Re: No i znowu się rozwodzę 10.12.08, 10:29
      Tak czasami się w życiu układa, że z Kimś przestaje nam być po
      drodze i nie ma innego wyjscia niż pójść w przeciwnym kierunku !!!
      Nie wiem czy to czasy są takie, czy ludzie się tak bardzo zmienili,
      ze decyzję o rozwodzie podejmuje się o wiele szybciej niż decyzję o
      małżeństwie.
      No ale człowiek chyba nigdy nie ma dość ... chyba nawet nie do
      tylko trzech razy sztuka big_grin
      • sauber1 Re: No i znowu się rozwodzę 10.12.08, 19:59
        constelacja napisała:


        >...No ale człowiek chyba nigdy nie ma dość ... chyba nawet nie do
        > tylko trzech razy sztuka big_grin


        A ja uważam, że nie powinno się tego samego błędu powtarzać dwa razy
        • rybka_zwana Re: No i znowu się rozwodzę 11.12.08, 22:55
          sauber1 napisał:

          > constelacja napisała:
          >
          >
          > >...No ale człowiek chyba nigdy nie ma dość ... chyba nawet nie do
          > > tylko trzech razy sztuka big_grin
          >
          >
          > A ja uważam, że nie powinno się tego samego błędu powtarzać dwa razy
          >
          >
          a może inna osoba to inny błąd? wink
        • constelacja Re: No i znowu się rozwodzę 13.12.08, 12:50
          sauber1 napisał:

          > A ja uważam, że nie powinno się tego samego błędu powtarzać dwa razy
          >

          Zakładając, że to małżeństwo samo w sobie jest błędem... to masz rację.. są
          przecież ludzie , którzy zdecydowanie nie nadają się do życia w związku ...
          Myślę jednak, że większość z nas dąży do bycia tym "do pary".. i szukamy,
          szukamy, szukamy... Czasem znajdujemy kogoś na krótką chwilę, kto daje nam
          namiastkę uczuć, których jesteśmy tak głodni... Łapiemy się tego cienkiego włosa
          jak grubej liny i spadamy w przepaść... poobijani podnosimy się i znowu
          szukamy.... bo nie ma nic piękniejszego w życiu człowieka niż kochać i być
          kochanym ....
          Bo nic tak bardzo nie czyni nas ludźmi ...niż miłość, przyjaźń, oddanie...
          No ale co ja mogę wiedzieć na ten temat....
          • ortopedawawa Re: No i znowu się rozwodzę 15.12.08, 12:54
            Muszę przyznać, że masz całkowitą rację - tak to właśnie wygląda -
            to ciągłe poszukiwanie uczucia, ciepła, bliskości - a kolejne próby
            to taki wzlot i upadek - chyba jestem w tej drugiej fazie - i mam
            lekką depresję. sad
            • constelacja Re: No i znowu się rozwodzę 15.12.08, 13:27
              ortopedawawa napisał:

              > Muszę przyznać, że masz całkowitą rację - tak to właśnie wygląda -
              > to ciągłe poszukiwanie uczucia, ciepła, bliskości - a kolejne
              próby
              > to taki wzlot i upadek - chyba jestem w tej drugiej fazie - i mam
              > lekką depresję. sad

              Upadek?
              Żeby móc się podnieść trzeba upaść na samo dno... Może nie brzmi to
              optymistycznie... no ale przecież nie jestem tutaj po to, żeby
              oszukiwać...
              Zwyczajnie, trzeba zebrać w sobie wszystkie siły i stanąć na nogi !!!
              Czas samotności przeznaczyć na to, żeby poznać samego siebie !!!
    • eweli-na15 Re: No i znowu się rozwodzę 12.12.08, 22:22
      Myślę,że sam sobie postawiłeś diagnozę.Masz nierealne oczekiwania co do
      małżeństwa.Trzeba mieć świadomość,że w stałym związku z jedną osobą nie może być
      zawsze szleńcze zakochanie.Czas robi swoje. A miłość jest jak delikatna
      roślina.Bez pielęgnacji ginie.Miłość nie jest dana raz na zawsze.Nie jest też
      bezwarunkowa.Trzeba o nią zabiegać cały czas.
      Kobietę można zmienić wiele razy ale jak nie zmienisz podejścia do małżeństwa to
      to nic nie zmieni w Twoim życiu i scenariusz powtórzy się znowu.
      • ortopedawawa Re: No i znowu się rozwodzę 15.12.08, 12:59
        To fakt, ale gdy w życiu czujesz się nieszczęśliwy - kiedy
        wewnętrznie czujesz, że miłość się wypaliła, że denerwują cię już
        błachostki związane z drugą osobą - to może lepiej się rozstać i
        pozostawić w pamięci jej miły obraz i żyć oddzielnie w przyjaźni,
        niż żyć w małżeństwie, które tylko niszczy wspólne wspomnienia?
        • mariaeva Re: No i znowu się rozwodzę 15.12.08, 13:35
          bylam kiedys z mezczyzna ktory sie szybko nudzil- nie chcial rutyny
          ale sam w nia wpadal
          z jednej trony chcial nowosci a zdrugiej unikal ich jak ognia
          z porzednia kobieta tez mu bylo zle
          ot tak anatura

          zwiazek to jak budowanie domu
          kazdy rtoche cegileke kladzie a nie ze jedno zasuwa a drugie rece
          pod pachami
          a zeby nudno nie bylo to musza sie starac 2 osoby a nie jedna
          wypalilo sie cos ? milosc to ogien w kominku
          trzeba podkladac drew
          pilnowac ognia

          samo sie nic nie zrobi
          nawet w milosci
          • ortopedawawa Re: No i znowu się rozwodzę 15.12.08, 14:23
            To wszystko prawda, ale pomyślcie sobie - zauważyłem, że większość
            odpowiadających to kobiety - czy to uczciwe utzrymywać związek w
            którym jednak uczucie się wypaliło - z punktu widzenia faceta parę
            lat więcej a pare mniej to rzadna różnica a dla mojej byłej - ma
            obecnie 28 lat - może sobie jeszcze szczęsliwie ułożyć życie - a co
            będzie za 5 lat - jej szanse - nie obrażcie się - znacznie się
            zmniejszą - uważam że uczciwym było z mojej strony było nie
            utrzymywać jej w stanie emocjonalnego zawieszenia - dodam, że nie
            mam jakiejś innej na boku czy coś takiego.
            • nika290 Re: No i znowu się rozwodzę 20.12.08, 20:27
              Masz rację, nie należy ciągnąć związku w którym wszystko się wypaliło, strata
              czasu i faktycznie "takie sztuczne" przeciąganie w czasie. Napewno twoja "druga
              połówka" ułoży sobie życie na nowo. Uczciwie postępujesz i tyle!
              • ortopedawawa Re: No i znowu się rozwodzę 20.12.08, 21:56
                Też mi sie tak wydaje - tak pomyślalem, że nieuczciwym byłoby
                szukania kogos na boku zarówno a mojej jak i z jej strony - teraz co
                prawda siedzę sam w domu - zresztą całkiem dużym - i mam lekka
                depresję - taka cisza i pustka - dzięki za pocieszenie i akceptacje
                mojego postępowania. smile
                • anka077 Re: No i znowu się rozwodzę 29.12.08, 14:58
                  nie odkryję tu ameryki, jeśli napiszę, że małżeństwo to kontrakt,
                  pewien rodzaj umowy - brzmi strasznie, ale tak jest. Ty dajesz cos
                  od siebie i partner tez musi cos dawać, bo inaczej związek nie
                  funkcjonuje. jak jedna strona tylko jest zaangazowana, to żebyś
                  padł, nic z tego nie będzie. Jesli koleina próba za próbą naprawy
                  nic nie daje, to mysle, że jedynym rozwiazaniem jest zakończenie
                  takiego "związku". Nie mówie, żeby postępowac pochopnie, trzeba
                  próbować cos naprawic, ale jesli nie wychodzi, to zycie w
                  jakimś "niby-związku" nie wiadomo po co, to farsa. I nie zycie.
                  podjąłes słuszna decyzję.
    • megig67 Re: No i znowu się rozwodzę 23.12.08, 18:02
      No to witaj w klubie-ja drugi raz sie rozwiodłam ale uważam , ze to z moimi
      partnerami było coś nie OK. I radzę Ci myśl w ten sam sposób.po prostu czasami
      tak się zdarza.Wesołych -mimo wszystko-Świąt.
    • kiarakiara Re: No i znowu się rozwodzę 31.12.08, 19:50
      ortopedawawa napisał:

      > Chyba nie jest ze mną najlepiej - po raz kolejny sie rozwodze a
      mam
      > dopiero ha ha 42 lata. Jestem całkiem fajnym facetem, dobrze
      > zarabiam, pozycja społeczna wysoka, status materialny niezły ale
      ma
      > chyba trudnosci z uzyskiwaniem zadowolenia w zyciu. Co prawda moje
      > kolejne małżeństwo trwalo 4 lata, ale nie roazpadlo sie dlatego,
      ze
      > ona z mleczarzem lub odwrotnie tylko jakos tak zaczęlismy sie
      mijac -
      > przestało nam zależec i jakos tak znikła więż a w zasadzie
      miłośc.
      > Nie żebym nie lubił własnej byłej zony, fajnie nawwet teraz w
      > trakcie rozwodu z niami sie rozmawia, ale rozstaliśmy sie z powodu
      > braku radości bycia razem czyli chyba z braku miłości. Tak sobie
      > myślę, że trudno tak przez wiele lat trwa w stanie wiecznego
      > zadowolenia - a że to moja druga porażka to obawiam sie ze raczej
      > jest cos ze mna nie tak - moze to zbyt haedonistyczne podejście do
      > życia sam juz nie wiem.
      To podobnie jak ja,tylko ze nigdy nie bylam mezatka. zycze duuuuuzo
      szczesciasmile Kiara
Inne wątki na temat:
Pełna wersja