ortopedawawa
09.12.08, 11:27
Chyba nie jest ze mną najlepiej - po raz kolejny sie rozwodze a mam
dopiero ha ha 42 lata. Jestem całkiem fajnym facetem, dobrze
zarabiam, pozycja społeczna wysoka, status materialny niezły ale ma
chyba trudnosci z uzyskiwaniem zadowolenia w zyciu. Co prawda moje
kolejne małżeństwo trwalo 4 lata, ale nie roazpadlo sie dlatego, ze
ona z mleczarzem lub odwrotnie tylko jakos tak zaczęlismy sie mijac -
przestało nam zależec i jakos tak znikła więż a w zasadzie miłośc.
Nie żebym nie lubił własnej byłej zony, fajnie nawwet teraz w
trakcie rozwodu z niami sie rozmawia, ale rozstaliśmy sie z powodu
braku radości bycia razem czyli chyba z braku miłości. Tak sobie
myślę, że trudno tak przez wiele lat trwa w stanie wiecznego
zadowolenia - a że to moja druga porażka to obawiam sie ze raczej
jest cos ze mna nie tak - moze to zbyt haedonistyczne podejście do
życia sam juz nie wiem.