mappi
01.01.09, 17:14
Czytam Was już od dość długiego czasu i doszłam do wniosku że ze wszech miar zasługujecie na poznanie moich myśli...o tyle o i ile że mam pewność iż się nie zbłaźnie w 100%..a jeśli nawet ...to co mi tam...wczoraj jakoze sylwester w domu spędzony mam za sobą...zrobiłam podsumowanie życia...wniosek jeden ze normalna do końca nie jestem...
wniosek drugi będący konsekwencją pierwszego - nie ułatwia mi to kontaktów z płcią przeciwną...
znajomości internetowe wywołują we mnie zbyt szybkie reakcje...za wczesne o jakieś 1500 niewypowiedzianych słów...a realu jest jeszcze gorzej

ot jedna z historii...
czy ktoś z Was byłby na tyle idiotą...iż "obiektowi" westchnień...(po prostu facetowi który mnie od dłuższego czasu interesował) wręczyć ot tak....pisankę....tak... dobrze słyszyćie...pisanke...
no odbija mi czasem tak totalnie...była to wielkanoc..wiedziałam gdzie pracował..wybrałam najpiękniejszą (dodam że własnoręcznie woskiem przyzdabianą)wsadziłam w kieszeń i niesiona na skrzydłach dobrych myśli pobiegłam do niego...zdziwił się troche jak mnie zobaczył bo pora nie była dość knajpiana (a pracował w pubie)...zupełnie głos stracił dopiero jak wyjęłam to nieszczęsne jajo...wręczając mu wiedziałam już jakiego debilizmu się dopuściałam...przyjął ...podziękował...świąt wesołych pożyczył i tyle mego szczęścia było...
do dzisiaj nie mogę przestać pukać się w głowę...wiem że mam skłonności do spontanicznych reakcji ale bez przesady...wiem to jednak ciągle mi się to zdaża...uch...
dodam tylko ...na szczęście doświadczenia te sprawiają że ciągle walę głową w ścianę ale z jakimś takim dziwnym usmiechem
czy ktoś otarł się o podobne kretynizmy...???