Dodaj do ulubionych

Wiecie jak trudno utrzymac milosc?

14.02.09, 18:45
Kazdy chce zwiazku i milosci. Ale czy wy wiecie jak trudno ta milosc
utrzymac ?
Obserwuj wątek
        • belldonna Re: Wiecie jak trudno utrzymac milosc? 15.02.09, 08:30
          Kocham i kocha on. Pomimo tego dochodzi do spiec. I potem czlowiek
          sie zastanawia - kochac, ok kochamy. To sie nie zmienia. Ale pomimo
          tego jestesmy rozni. To co robie ja - nie podoba mus sie tak smao
          jak sytuacje, ktore stwarza on, ktore mi sie wcale nie podobaja., Im
          wiecej tych sytuacji - tym bardziej wybleka milosc.

          Moim zdaniem wielka sztuka lezy w braniu i dawaniu, komunikacji,
          wolnisci, intymnosci, zaufaniu, lojalnosci. Najwazniejsze jest
          jedno - nie oczekiwac za duzo i przedewszystkim zajac sie samym soba!
    • kawamija Re: Wiecie jak trudno utrzymac milosc? 15.02.09, 12:00

      Napierw chciałam napisać wiemy.........jak trudno utrzymać
      miłośc.........ale po chwili.......

      Hmmm.......doszłam ostatnio do wniosku,ze jesli jest to miłość,to
      nie tak trudno.....
      Problem w tym, gdy zauroczenie, wygode, chciałabym/chciałbym,juz
      czas, wypada ....mylimy z miłością. Ku memu naprawde wielkiemu
      zaskoczeniu, zastanawiając się nad moim zakończonym małzeństwem,
      doszłam do wniosku, ze przyczyną jego przewidywalnego finału było
      jednak to, ze ........nie kochałam.
      • belldonna Re: Wiecie jak trudno utrzymac milosc? 15.02.09, 12:37
        Ale kochalas kiedy naprawde? Szczera miloscia?

        Ja wiem, ze sama milosc nie wystarczy.

        Zgadzam sie z Toba. Zakonczylam zwiazek i nie dalam mu nawet cienia
        szansy, choc facet mial idealny charakter. Nie kochalam go.

        Teraz jestem w zwiazku z facetem ktorego naprawde kocham. I to nawet
        od pierwszej sekundy od ktorej go zobaczylam. Wszystko tak sie
        miedzy nami ulozylo. Mina rok i uwierz mi - prawie kazdy facet po
        jakims czasie przestaje sie starac. Jezeli jestes czlowiekiem
        plytkim, masz w sumie lepiej, bo nie boli cie to, ze dla niego praca
        i sport sa czasami wazniejsze od ciebie. Dla tej osoby bedzie to
        wtedy ok. Z drogiej strony - nie zatracic sie w zwiazku i dalej
        udoskonalac sama siebie to tez taka mala sztuka. Milosc jest wazna,
        ale nie jest wszystkim w naszym zyciu. Im wiecej w zyciu robimy dla
        siebie, tym bardziej ciekawa osoba stajemy sie. Takze dla partnera.
        Wiele kobiet o tym zapomina.
        A jezeli jestes osoba delikatna, wrazliwa i uwazna - takie sytuacje
        beda dla Ciebie uciazliwe.

        Nie zapominaj ze wy dwoje to dwoje osobnych ludzi. Kazdy z nas to
        film fabularny. Jestem jeszcze dosc mloda i pozytywnie nastawiona do
        zycia. optymistycznie. Ale czasami mysle, ze nic nie jest na zawsze.

        Jak by nie bylo - zycze wszystkim powodzenia.
          • belldonna Re: Wiecie jak trudno utrzymac milosc? 15.02.09, 13:02
            Ironizujesz. Nie zgadzasz sie ze mna w tej kwesti?
            Dodaje ze jest to jeden z punktow.

            To banalne stwierdzenie. Wiem. Ale wiesz - wokolo jest tyle zwiazkow
            tak jakby bezsensownych. Brak komunikacji, dzien jak codzien, zona
            wdresie, maz z piwem przed TV, prac i dom. Czy nie szkoda zycia na
            cos takiego?

            Apeluje nie tylko tu, ale i w zyciu realnym - do wszystkich kobiet -
            dbajcie o siebie. Rozwijajcie wlasne pasje, hobby, zainteresowania.
            Badzcie pogodne, zadbane, spelniajcie wlasne marzenia.

            • hesse.1 Re: Wiecie jak trudno utrzymac milosc? 15.02.09, 13:12
              oj belladonna... niepewność jest jednak zawsze... Nie nie "ironizuje".
              poważnie tamto napisałem.teraz nie mam czasu, muszę spadać, mam kilka uwag,
              odnośnie Twoich "banalnych" stwierdzeń, lecz kiedy indziej... kiedy indziej
              może. Fajnie piszesz. Warto poczytać i takie jest moje zdanie.Na teraz, to
              powiem Ci tylko, ze ten zdrowy egoizm, powinien zostać najpierw uświadomiony,
              inaczej może to wszystko pójść nie tam gdzie trzeba.Milość zostanie odsunięta,
              stanie sie zaledwie dodatkiem, gadzetem przytulnym.A przecież nie o to chodzi,
              prawda?
              Czasem najtrudniej dostrzec, rzeczy "banalne" i proste.Tu już coś o tym wiem, a
              to co Ty piszesz, pokrywa mi sie z tym co zobaczyłem, "łaskawie" wink
              • belldonna Re: Wiecie jak trudno utrzymac milosc? 15.02.09, 13:27
                I ja pisze z wlasnego doswiadczenia, ale i z obserwacji znajomych i
                przedewszystkim wlasnej Matki. Wyszla za maz 4 razy. Ciagle jest na
                nowo zakochana, ciagle przygody, ale czy jest spelniona ? Z racji
                tego, ze jestem tu inkognito, smialej i bardziej otwarcie opowiadam
                niektore rzeczy.

                Co to jest takiego ta milosc - ciagle wszyscy jej pragna, utrzymac
                ja to sztuka, a spotkac, zaznac jeszcze wieksza.

                Mnie to szalenie ciekawi, bo wlasnie mialam zaszczyt poznac milosc i
                nadal jestem w zwiazku. Tylko ze - po jakims czasie zauwazamy ze
                partner jest inny- odbieramy to tak, ze wedlug nas - nie pasuje do
                nas, bo nie spelnia naszych wymagan. I teraz pojawia sie pytanie -
                no i co zrobic. Najgorsze co mozna to tkwic w klotniach,
                niespelnionych marzeniach i obojetnosci, ktora nazywam tchorzostwem.

                Ja wiem jedno - ze zdrowy zwiazek to oznaka inteligecji. Trzeba byc
                inteligetnym zeby umiec balansowac.

                A to co piszecz Ty i pisze ja i miliony innych - ze z jednej strony
                trzeba tak i tak, ale z drogiej trzeba uwazac, zeby nie zrobic tak
                czy inaczej - to zabawa trwajaca cale zycie.

                I jesttez cos ubogiego i smutnego w zyciu ludzi - brak refleksji,
                albo zbytnie wywyzszanie sie. Wedlug mnie to bardzo seksowna i
                pociagajaca cecha - zastanowic sie czasami nad niektorymi sprawami i
                nazwac rzeczy po imieniu. to wrecz pociagajace wsrod tej calej
                tandetnosci i taniochy jaka nas otacza.

                Rzeczywiscie - zgadzam sie z Toba, ze dosc trudno dostrzec rzeczy
                banalne i proste. A jeszcze trudniej, ze sa one bardzo szczegolne i
                wartosciowe.
                • kawamija Re: Wiecie jak trudno utrzymac milosc? 15.02.09, 13:43

                  Balansowac.....ucze się tego,ucze.......kiedys wydawało mi sie to
                  porazką, jakoś grą. Wyrosłam w przekonaniu, ze tzw teksty otwarte i
                  kawa na ławę przyniosą lepszy efekt. Dziś myśle,ze jak sie wie,gdzie
                  ta droga prowadzi trzeba widziec zakręty, postoje, zmęczenie i
                  szarośc...widzieć...doceniać...

                  Szukanie granic, swoich granic..trudne zadanie i wyzwanie...a i
                  warto jeszcze nie zgubic tej drugiej osoby.......
        • kawamija Re: Wiecie jak trudno utrzymac milosc? 15.02.09, 13:00
          belldonna napisała:

          > Ale kochalas kiedy naprawde? Szczera miloscia?
          jak juz pisałam,ze zdumieniem odkryłam ,ze nie............

          > Ja wiem, ze sama milosc nie wystarczy.
          Miłośc rozumiana jako szacunek, odpowiedzialność, bardziej wspólne
          niz osobne, bez oczekiwania na fajerwerki w każdy piątek......moim
          zdaniem....na teraz i dziś..wystarczy....

          > Teraz jestem w zwiazku z facetem ktorego naprawde kocham.
          Ja napisałam swój post jako wnioskek z analizy przeszlości...bedąc
          teraz........i analizując potem.......można dojśc do różnych
          wniosków. Nic nie sugeruje. Stwierdzam fakt na podstawie doświadczeń
          własnych....

          I to nawet
          > od pierwszej sekundy od ktorej go zobaczylam. Wszystko tak sie
          > miedzy nami ulozylo. Mina rok i uwierz mi - prawie kazdy facet po
          > jakims czasie przestaje sie starac. Jezeli jestes czlowiekiem
          > plytkim, masz w sumie lepiej, bo nie boli cie to, ze dla niego
          praca
          > i sport sa czasami wazniejsze od ciebie. Dla tej osoby bedzie to
          > wtedy ok. Z drogiej strony - nie zatracic sie w zwiazku i dalej
          > udoskonalac sama siebie to tez taka mala sztuka. Milosc jest
          wazna,
          > ale nie jest wszystkim w naszym zyciu. Im wiecej w zyciu robimy
          dla
          > siebie, tym bardziej ciekawa osoba stajemy sie. Takze dla partnera.
          > Wiele kobiet o tym zapomina.
          Mam inne doświadczenia....moje sukcesy zawodowe stały się
          przekleństwem..........widze też w tym sporo mojej winy...poczucie,
          ze pokonujesz kolejne etapy, rozwijasz się, doskonalisz chociazby
          zawodowo powoduje jakiś rodzaj odrealnienia, nie kręci Ci gotowanie
          obiadów i układanie skarpetek....znow potrzeba mądrości? miłości ???

          > Nie zapominaj ze wy dwoje to dwoje osobnych ludzi. Kazdy z nas to
          > film fabularny.
          Ładnie napisałaś,ale to jedynie fakt........można uczynić z tego
          atut lub dzieki temu i przez to zniszczyć się nawzajem....

          > Jak by nie bylo - zycze wszystkim powodzenia.
          a dziekuje smile
          • belldonna Re: Wiecie jak trudno utrzymac milosc? 15.02.09, 13:13

            > Miłośc rozumiana jako szacunek, odpowiedzialność, bardziej wspólne
            > niz osobne, bez oczekiwania na fajerwerki w każdy piątek......moim
            > zdaniem....na teraz i dziś..wystarczy....


            Milosc jako uczucie samo w sobie. Szacunek, odpowiedzialnosc,
            bardziej wspolne niz osobne, bez oczekiwania na fajerwerki i tego
            typu cechy - to wlasnie to czego potrzeba oprocz milosci samej w
            sobie. smile Uwierz mi - to naprawde sztuka.

            > Ja napisałam swój post jako wnioskek z analizy przeszlości...bedąc
            > teraz........i analizując potem.......można dojśc do różnych
            > wniosków. Nic nie sugeruje. Stwierdzam fakt na podstawie
            doświadczeń
            > własnych....

            Zycze Ci abys doznala tej prawdziwej milosci. To przepiekne
            doswiadczenie.


            > Mam inne doświadczenia....moje sukcesy zawodowe stały się
            > przekleństwem..........widze też w tym sporo mojej
            winy...poczucie,
            > ze pokonujesz kolejne etapy, rozwijasz się, doskonalisz
            chociazby
            > zawodowo powoduje jakiś rodzaj odrealnienia, nie kręci Ci
            gotowanie
            > obiadów i układanie skarpetek....znow potrzeba mądrości?
            miłości ???

            To dwie ekstremy - jedna w kierunek bladosci odzianej w dresy i
            sasiedzkie pogaduszki, a druga to nasladowanie meskich obyczajow
            yuppie z lat 80tych.
            A gdzie inteligencja? Uwielbiam ralizowac marzenia rownie tak samo,
            jak piec ciasta. Chce zostac kobieta.



            > > Nie zapominaj ze wy dwoje to dwoje osobnych ludzi. Kazdy z nas
            to
            > > film fabularny.
            > Ładnie napisałaś,ale to jedynie fakt........można uczynić z tego
            > atut lub dzieki temu i przez to zniszczyć się nawzajem....
            >

            Wlasnie tu zaczyna sie tolerancja.
            Mam przestac kochac, a wiec poddac sie dosc wczesniej, jak juz
            napisalas w jednym z watkow, poniewaz moj wybranek ma cechy nie
            wszystkie podobne do moich, gdzies oddalamy sie na siebie na jakiejs
            osi, a w inym przypadku pokrywaja sie kompletnie. Tu jest sztuka -
            dac byc soba danej osobie. Nie tylko - ja chce, zeby on byl taki,
            robil to, tamto, sramto i owamto, a jak nie to znaczy ze niejestem
            mu wazna, nie kocha mnie, nie zasluguje na mnie. Ile kobiet potrafi
            byc tak otwartymi, aby "pozwolic" partnerowi robic co chce. I
            powastaje jeszcze jedna kwestia - gdzie sa granice tej wolnosci?

            Ja naprawde z czystym sumieniem stwierdzam, ze utrzymac milosc,
            utrzymac zwiazek nie jest tak latwo i ta sama milosc, ten sam pociag
            nie wstarczy.
            Z drogiej strony to szalenie ciekawe wyzwanie.

            > > Jak by nie bylo - zycze wszystkim powodzenia.
            > a dziekuje smile

            Szczere intencje smile Oby sie nam wszystkim powodzilo jak najlepiej!


            • kawamija Re: Wiecie jak trudno utrzymac milosc? 15.02.09, 13:29
              belldonna napisała: >
              > To dwie ekstremy - jedna w kierunek bladosci odzianej w dresy i
              > sasiedzkie pogaduszki, a druga to nasladowanie meskich obyczajow
              > yuppie z lat 80tych.
              > A gdzie inteligencja? Uwielbiam ralizowac marzenia rownie tak
              samo,
              > jak piec ciasta. Chce zostac kobieta.

              Musze Ci pogratulowac...ja dopiero teraz do tego doszłam, ze przede
              wszystkim chcę być kobietą...Jesteś mloda ( jak piszesz smile)), więc
              masz więcej czasu na realizacje tego , co JUZ wiesz. Do dzieła smile..
              >
              Tu jest sztuka - > dac byc soba danej osobie. Nie tylko - ja chce,
              zeby on byl taki,> robil to, tamto, sramto i owamto, a jak nie to
              znaczy ze niejestem > mu wazna, nie kocha mnie, nie zasluguje na
              mnie. Ile kobiet potrafi > byc tak otwartymi, aby "pozwolic"
              partnerowi robic co chce. I > powastaje jeszcze jedna kwestia -
              gdzie sa granice tej wolnosci?

              Znów prawda........nie wiem, ile kobiet potrafii smile Ja bardziej
              wiedziałam jak ma byc, niz jak zrobic by tak było.......no i jakieś
              tam sukcesy poza domem........wracasz a tu marudzenie, którego
              organicznie nie znosze......oby wnioski z błedów wyciągać ...

              > Ja naprawde z czystym sumieniem stwierdzam, ze utrzymac milosc,
              > utrzymac zwiazek nie jest tak latwo i ta sama milosc, ten sam
              pociag
              > nie wstarczy.
              > Z drogiej strony to szalenie ciekawe wyzwanie.

              ...łatwo rozbić się o szczególy, jak nazywamy owe problemy dopiero
              po latach....w danym momencie mozna się pogubic w tym ,co
              wazne....... i jeszcze cos - otoczenie owo teoretycznie
              najbliższe..nie chce zaczynać rozmów o teściowych,ale....oby Oni
              bardziej pomagali niz przeszkadzali..

              bardzo serdecznie pozdrawiam smile
              • belldonna Re: Wiecie jak trudno utrzymac milosc? 15.02.09, 13:55

                > Musze Ci pogratulowac...ja dopiero teraz do tego doszłam, ze
                przede
                > wszystkim chcę być kobietą...Jesteś mloda ( jak piszesz smile)),
                więc
                > masz więcej czasu na realizacje tego , co JUZ wiesz. Do dzieła :-
                )..


                Moja droga - lepiej pozniej niz wcale. Mam 27 lat. Wszystkie
                kolezanki z podstawowki i leceum - mezate, dzieciate, przewaznie
                siedza w domu i ciagle sie pytaja, a co z Toba, a kiedy Ty w koncu.
                Przez jakis czas nawet sama sie zastanawialam co ja robie nie tak.
                Slepo szlam przez zycie, na leb na szyje, a jak cos bylo nie tak jak
                chcialam - bardzo szybko mowilam dowidzenia, a czasami i nawet tego
                nie. Az sie zastanowilam, co w zyciu warto a czego nie i byla to
                jedna z najlepszych decyzji jaka podjelam. Dzisi wrecz zafascynowana
                jestem definiowaniem spraw zyciowych.



                > Znów prawda........nie wiem, ile kobiet potrafii smile Ja bardziej
                > wiedziałam jak ma byc, niz jak zrobic by tak było.......no i
                jakieś
                > tam sukcesy poza domem........wracasz a tu marudzenie, którego
                > organicznie nie znosze......oby wnioski z błedów wyciągać ...


                Nie prawda? My ciagle domagamy sie. Prezentow, uwagi, komplementow.
                Patrzymy na siebie przez oczy mezczyzny? Czy rzeczywiscie jestesmy
                takie powabne, urocze, slodkie, kochane, ciekawe, piekne? Najpierw
                stanmy sie takimi, ale nie sztucznie, a naprawde od srodka cle
                soba,a te wszystkie komplementy i ten zachwyt w jego wzroku zaskoczy
                nas wrecz jak przyslowiowy piorun z jasnego nieba, jak mu dech
                zapiera na mysl o nas.

                I jakiez to proste a jak zadko z tej cechy korzystamy - zachowujac
                sie jak na krola przystalo, aby traktowali nas jak krola.
                Czy my same jestesmy szczodre, jaki my posiadamy gest ?


                > ...łatwo rozbić się o szczególy, jak nazywamy owe problemy
                dopiero
                > po latach....w danym momencie mozna się pogubic w tym ,co
                > wazne....... i jeszcze cos - otoczenie owo teoretycznie
                > najbliższe..nie chce zaczynać rozmów o teściowych,ale....oby Oni
                > bardziej pomagali niz przeszkadzali..

                Alez kochana - dla mnie numerem jeden jest moj partner. Nie jego
                rodzice. Jezeli my sami sobie nie pomozemy to oni nic dla nas nie
                zrobia. On musi chciec, on musi byc przekonany- tak samo jak i ja.
                Ale wiesz jak strasznie trudno jest zaczac rozmowe o problemach? Tak
                zeby nie urazic faceta, aby nie pomyslal ze jestes niezadowolona -
                dla nich to cos bardzo nieprzyjemnego. On chce byc dla nas panem,
                krolem i wladca a my tu, ze ach nie kupujesz mi kwiatow i wogole
                przyszles wczoraj o 3 nad ranem, a gdzie ty wogole byles, szlajesz
                sie, masz kochanke ? smile Facet tego nienawidzi... Czy ktorac kobieta
                pomyslala o tym, ze on sie po prostu bawi, ze potrzebuje pracy,
                mezczyzna bez zajecia, bez pracy jest nikim - choc zadko kiedy sie
                doe tego przyznaje. Czasami milczac i akceptujac jestesmy mu wieksza
                podpora niz wypytywajac i wiercac. Wiesz co to dla niego oznacza,
                kiedy on wraca ze swoich przygod a my witamy go z usmiechem sie w
                niego wtulajac i nie wypytujac, nie robiac mu wyzutow... Ojej - dla
                niego to cos pieknego. Ile kobiet o tym wie... smile
                Wyobraz sobie, ze z przyjaciolkami szalalas po sklepach, wydajac na
                buty i bielizne sume od jakiej mojej babci kreci sie w glowie, bylas
                potem z nimi na wysmienitej kolacji, potem w kinie, na koniec pyszny
                koktail,a wracajac do domu Twoj ukochany cieszy sie ze mialas fajny
                dzien. Nie robi ci wyzutow, ale cieszy sie ze ty jestes szczesliwa.

                Kiedy wiem, ze mojchlopak idzie do kolegi na noc, bo ogladaja
                superbowl american football na zywo, a my sie akurat nie widzielismy
                caly tydzien - kupuje im cala trobe czipsow, czekoladek, coli zero a
                wracajac z biegania odsniezam mu szybe w aucie. On wtedy wraca i
                caluje mi szepczac ze jestem najlepsza. Chwale sie ? Nie - dla mnie
                to cos fajnego, ciekawego. Niech inne kobiety biora przyklad. wink

                > bardzo serdecznie pozdrawiam smile

                Podoba mi sie w Tobie ze stwierdzasz swoje slabe strony - kazdy je
                posiada i zastanawiasz sie nad nimi. Swietnie. Mi bardzo podobaja
                sie takie kobiety. Mezczyzni zreszta tez. O ile nie bardziej.


                Rowniez cieplo pozdrawiam.
                • kawamija Re: Wiecie jak trudno utrzymac milosc? 15.02.09, 16:25

                  Dobrze piszesz, Dziewczyno smile)

                  Zycze Ci siły na pierwszym zakręcie...choć zarysy będą widziała
                  dobrze, znów będziesz musiała wybierać. Rozmawiaj tez częsciej z
                  Matką - z kazdym rokiem bardziej doceniam te rozmowy.....

                  Duzo w Tobie entuzjazmu, wiele juz przemyślanych tematów...Brawosmile)

                  W zyciu bardzo mało biadole i użalam się nad sobą, stąd moze tutaj -
                  na zasadzie kontrastu - tyle moich słabości smile)
                  • belldonna Re: Wiecie jak trudno utrzymac milosc? 15.02.09, 18:49

                    > Dobrze piszesz, Dziewczyno smile)

                    Swiadomie dobrze mysle badz pisze, ale po jakich przejsciach moja
                    droga wink

                    >
                    > Zycze Ci siły na pierwszym zakręcie...choć zarysy będą widziała
                    > dobrze, znów będziesz musiała wybierać.

                    Dziekuje. Tobie rowniez sily i generalnie wszystkiego, co pozytywne.

                    Rozmawiaj tez częsciej z
                    > Matką - z kazdym rokiem bardziej doceniam te rozmowy.....

                    Moja Matka akurat jest przeciwienstwem mnie, za to Babcia ma
                    cudownie madre rady. A rozmowy z Mama sa naprawde szalenie
                    ciekawe... smile

                    > Duzo w Tobie entuzjazmu, wiele juz przemyślanych tematów...Brawo:-
                    ))

                    Dziekuje.
                    Doszlam do wniosku i apeluje do wszystkich kobiet aby mie zapominac
                    ze zwiazek to nie wszystko i przedewszystkim myslec o sobie.
                    No chyba ze to udany zwoazek ale zeby takim byl potrzeba najpierw
                    cierpliwosci, wytrwalosci, paru wyrzeczen, nerwow ze stali,
                    slonecznych mysli i wiary co gory przenosi...
                    To sie tyczy nie tylko relacji damsko meskich ale wszystkich onnych
                    takze. smile
                    >
                    > W zyciu bardzo mało biadole i użalam się nad sobą, stąd moze
                    tutaj -
                    > na zasadzie kontrastu - tyle moich słabości smile)
                    >

                    Ale wiesz - jestesmy kobietami. Czasami mamy prawo pobiadolic. A
                    kobieta kobiete zawsze zrozumie najlepiej smile


                    Pozdrawiam
            • gapuchna Re: Wiecie jak trudno utrzymac milosc? 15.02.09, 16:09
              Bella - piszesz ciekawie, masz wiele moich postaw w sobie. Ale jest szkopuł, nie
              do rozwiązania. Nasi partnerzy nie stają na wysokości zadania. Nie twierdze, ze
              zawsze, ale bardzo, bardzo często. Bardzo szybko sie poddają, a potem to już
              równia pochyła.

              Pisz więcej, masz świetne argumenty.
              • belldonna Re: Wiecie jak trudno utrzymac milosc? 15.02.09, 19:09
                gapuchna napisała:

                > Bella - piszesz ciekawie, masz wiele moich postaw w sobie. Ale
                jest szkopuł, ni
                > e
                > do rozwiązania. Nasi partnerzy nie stają na wysokości zadania. Nie
                twierdze, ze
                > zawsze, ale bardzo, bardzo często. Bardzo szybko sie poddają, a
                potem to już
                > równia pochyła.


                Tak to prawda. To swieta prawda. Mezczyznom nie lezy reperowanie
                sytuacji uczuciowych. Oni maja nieco inne potrzeby od naszych.
                Zauwaz tez ze oni sa zadowoleni z sytuacji przez ktore my
                chorujemy... smile
                Najczesciej to kobieta jest sternikiem zwiazku i do niej nalezy to
                zadanie umiejetnie do wszystkiego podejsc, wszystkim pokierowac. To
                naprawde nie jest latwe, ale jak juz pisalam - wyzwanie jakich wiele
                w zyciu.

                Pozdrawiam
                >
                > Pisz więcej, masz świetne argumenty.
    • lorelei74 Re: Wiecie jak trudno utrzymac milosc? 15.02.09, 17:57
      Belladonno - odpowiem - wiem.

      Przeczytałam sobie ten cały wątek ... i wiele słusznych rzeczy piszesz ... Sama,
      jak Ty próbowałam właśnie zastosować wiele rozwiązań, o jakich piszesz, lecz u
      mnie niestety skończyło się to porażką ... więc? Nie ma jednej recepty na
      utrzymanie związku ...

      Jedyna konkluzja jaką wyciągnęłam ostatnio to bycie konsekwentnym, choć o to
      jest najbardziej trudno ...
      • belldonna Re: Wiecie jak trudno utrzymac milosc? 15.02.09, 18:33
        Wiem, ze niezawsze mezczyzna takze chce.

        Zdazyla sie - dzisiaj twierdze ze zabawna sytuacja, ale wtedy bylam
        zdruzgotana. Wlasnie ta moja dzisiejsza wielkia milosc zachowala sie
        w stosunku do mnie nieladnie. Wolal spedzic wieczor z najlepszym
        kumplem niz przyjsc na kolacje ktora zrobilam w domu razem z
        przyjaciolkami. Ja strzelilam mu focha i powiedzialam, ze akceptuje
        ale ze to nie fair i ze chamsko z jego strony i ze oczywiscie jestem
        smutna. On na to ze to wyzuty sumienia z mojej strony. Wiec ja -
        wielka ksiezniczka podziekowalam mu i wystrzelilam tam gdzie pieprz
        rosnie. Oczywiscie z rozdartym sercem, ale unoszac sie honorem a la -
        nie ze mna takie zabawy itp. I w tym czasie, a nie widzielismy sie
        pare tygodni zdalam sobie sprawe, ze takie sytuacje po prostu sie
        zdarzaja. Czy mamy prawo zmuszac kogos do czegos? Czy dewiza -
        jestes do mnie zly, to ja juz ci pokaze cos daje? Nie. Jezeli
        partner jest do nas nie w pozadku - naszym zadaniem jest okazac sie
        madroscia i pokazac mu ze nie tedy droga ale nie zloscia, nie
        wymowkami, wyzutami, zazutami. Ja naprawde mowie wprost - sluchaj
        zalezy mi na tobie i na naszym zwiazku, prosze badz do mnie dobry bo
        ja cie kocham i mam co do ciebie tylko i wylacznie pozytywne
        intencje. Moj chlopak stwierdzil ze jeszcze nigdy kobieta nie
        rozmawiala do niego w taki sposob.
        Wydaje mi sie ze wychwalam, ale nie - on, jak wiekszosc mezczyzn
        nienawidzi dyskusji i rozmow o problemachmiedzy nami, bo chce aby
        zawsze bylo idealnie, oczywiscie jak wiekszosc chce takze abym
        najlepiej godzila sie na wszystko itd itp. Do wszystkiego staram sie
        podejsc jakos delikatnie, pokazac go jak sie okazuje milosc, co to
        zwiazek i takie rozne sprawy.

        Prawda - nie ma jednej recepty. Idealnie jest niczego nie oczekiwac,
        ale tu znowu te pytania - gdzie jest granica. niczego to ja nie
        oczekuje od sasiada, ale od chlopaka. A z drogiej strony - kocham go
        jaki jest, czy jednak oczekuje. To taki temat bez konca... No coz.

        Dobrze ze jestes konsekwentna. Nie mozna oczywoiscie pozwolic na
        anczenie sobie na nosie, ale warto odczekac, poobserwowac i nie
        komentowac. W zyciu czlowieka zdazaja sie przeciez fazy.

        Lorelei - Tobie takze zycze powodzenia w sprawach damsko meskich i
        we wszystkich innych takze smile
        • lorelei74 Re: Wiecie jak trudno utrzymac milosc? 17.02.09, 22:29
          "Prawda - nie ma jednej recepty. Idealnie jest niczego nie oczekiwac, ale tu
          znowu te pytania - gdzie jest granica. niczego to ja nie oczekuje od sasiada,
          ale od chlopaka. A z drogiej strony - kocham go jaki jest, czy jednak oczekuje.
          To taki temat bez konca... No coz."

          Właśnie belladonno ... Z jednej strony staramy się nie oczekiwać, z drugiej
          jednak te nadzieje i plany mamy. Jak wyważyć tę szalę? Perpetuum mobile. Ja nie
          odnalazłam odpowiedzi.

          "Dobrze ze jestes konsekwentna. Nie mozna oczywoiscie pozwolic na
          anczenie sobie na nosie, ale warto odczekac, poobserwowac i nie
          komentowac. W zyciu czlowieka zdazaja sie przeciez fazy."

          Ja belladonno - chciałabym być konsekwentna ... a niestety nie potrafię. Łamię
          się, choć nadal uważam, że brak właśnie tej konsekwencji prowadzi nas do
          większości problemów. Czasem łamanie się daje dobre skutki, ale to są wyjątki,
          które jak to mówią potwierdzają regułę. A co do obserwacji i nie komentowania
          ... ha ... gdybyś wiedziała, jaka ja jestem cierpliwa ... jak bardzo ...

          Dzięki za życzenia ... smile
      • hesse.1 Re: Wiecie jak trudno utrzymac milosc? 15.02.09, 19:42
        "bo w tym cały jest ambarans, aby dwoje chciało na raz".
        oj tak czytam, podczytuję...patrzę dobrze jest, kilka fajnych refleksji... no i
        widelec nie służy do jedzenia zupy, tak się na marginesie dowiedziałem, tak
        niechcący... nie tak dawno temu.Podejrzenia były, że istnieje łyżka, ale gdzie?
        Pewne prawa stosują się jako oczywistość. Jasnym jest, że Twój związek jest
        Miłością, bo o to chodzi. Samego siebie też nie wyobrażałbym sobie inaczej,
        powiedzmy jako jakąś maszynkę do bzykania. To co opisujesz, jest mi znane,
        oczywiste.Człowiek jest jednak baaardzo nieprzewidywalnym Tworem.(szczególnie
        ten w normie ogółu).Ciekaw jestem, co zrobisz, jak się schrzani, jak któremuś
        odbije? Czy też nazwiesz to Miłością? Moim zdaniem Miłości się nie utrzymuje.To
        kwestia wewnętrzna, albo sie ja ma, albo próbuje mieć.
        Dwie drogi.W pierwszej, jest sie ze sobą do końca, w drugiej szuka się kogoś
        lojalnego, poważnie wierzącego, że Miłość gdzieś istnieje.
        reszta jest dodatkiem, żeby nam na co dzień, się nie nudziło, żeby palma nie
        odbiła czasami.Inteligencją można pomagać Miłości.Ale inteligencja może zawieść,
        może sie okazać, że czegoś nam brakuje, że nudzimy się najzwyczajniej w
        świecie, no i sruuu... Gdzie? Tam gdzie głupi sieczkę rżnie wink .
        • belldonna Re: Wiecie jak trudno utrzymac milosc? 16.02.09, 10:55
          hesse.1 napisał:

          > "bo w tym cały jest ambarans, aby dwoje chciało na raz".
          > oj tak czytam, podczytuję...patrzę dobrze jest, kilka fajnych
          refleksji...

          To prawda. Jest naprawde dobrze. Teraz, to tylko problemy
          administracyjne. Chcialabym manipulowac partnerem tak, aby sam
          wpadal na takie pomysly jak regularne zaopatrywanie domu w wode
          mineralna. To dla niego - tak jak ja to widze - mini horror. Moze mi
          sie uda.

          no i
          > widelec nie służy do jedzenia zupy, tak się na marginesie
          dowiedziałem, tak
          > niechcący... nie tak dawno temu.Podejrzenia były, że istnieje
          łyżka, ale gdzie
          > ?
          > Pewne prawa stosują się jako oczywistość. Jasnym jest, że Twój
          związek jest
          > Miłością, bo o to chodzi. Samego siebie też nie wyobrażałbym sobie
          inaczej,
          > powiedzmy jako jakąś maszynkę do bzykania. To co opisujesz, jest
          mi znane,
          > oczywiste.Człowiek jest jednak baaardzo nieprzewidywalnym Tworem.
          (szczególnie
          > ten w normie ogółu).

          Tak. Moja dewiza o ktorej pamietam w kazdej sekundzie - ze po kazdym
          mozna spodziwac sie wszystkiego. W kazdym z nac siedzi dobre i zle.
          Kobiety przewaznie sa takie wrazliwe i delikatne i wszystko
          odbieraja jako zla intencje. Ale nie... Nie jest tak zle.

          Ciekaw jestem, co zrobisz, jak się schrzani, jak któremuś
          > odbije? Czy też nazwiesz to Miłością? Moim zdaniem Miłości się nie
          utrzymuje.To
          > kwestia wewnętrzna, albo sie ja ma, albo próbuje mieć.
          > Dwie drogi.W pierwszej, jest sie ze sobą do końca, w drugiej szuka
          się kogoś
          > lojalnego, poważnie wierzącego, że Miłość gdzieś istnieje.
          > reszta jest dodatkiem, żeby nam na co dzień, się nie nudziło, żeby
          palma nie
          > odbiła czasami.Inteligencją można pomagać Miłości.Ale inteligencja
          może zawieść
          > ,
          > może sie okazać, że czegoś nam brakuje, że nudzimy się
          najzwyczajniej w
          > świecie, no i sruuu... Gdzie? Tam gdzie głupi sieczkę rżnie wink .


          Oczywiscie. Zgadzam sie. Ale moj drogi - sama milosc nie wystarczy.
          Czasem nawet ta chec i wiara takze nie. Trzeba czasu, cierpliwosci.
          Nie zawsze potrzebne sa slowa. Wazne jest tez umiec pokazac ta
          milosc. Jak ? A moze tak, jakbysmy sami tego chcieli. Zgadzam sie z
          pojeciem powszechnym roku 2009, ze swiat staje sie coraz zimniejszy.
          Szczegolnie tam gdzie jestem na przyklad ja.Ale czlowiek
          inteligetny, a wiec czlowiek ktory rozumie i potrafi - juz da sobie
          rade. smile

          Cierpliwosci, a marzenia spelnia sie szybciej niz nam sie wydawalo.

          Ach i jeszcze cos do Ciebie - czy wy mezczyzni sami od siebie
          zastanawiacie sie nad tym jak trzeba sie zachowac, jak postepowac,
          jakie slowa wybierac i wlasne mysli - aby zwiazek z kobieta byl
          udany ?
          Czy dopiero wlsciwa kobieta sklania was do przemyslen i wnioskow?

          Czy was to fascynuje - ile taka kobieta swoja miloscia i madroscia
          moze zdzialas w waszym zyciu ?

          Wiem, ze niechetnie rozmawiacie na takie tematy i nie zawsze latwo
          wam znalesc wlasciwe slowa, ktore by to wszystko opisaly.
          Ale rozumiem - nie zawsze jest czas na filozofowanie. Jest tez okres
          na glupoty, na mysli plytkie, kawaly, banaly i tego typu sprawy.


          Pozdrawiam

          K.
    • kasiabrzoza Re: Wiecie jak trudno utrzymac milosc? 19.02.09, 09:29
      Już kiedyś chciałam tu napisać, ale jakoś nie miałam natchnienia.
      Ciężki temat dla mnie. Wydaje mi się, że zrobiłam wiele, że na
      codzień robiłam wiele, czasem odpuszczałam, swoje potrzeby gdzieś
      tam cicho siedziały, jego marzenia i plany były realizowane, punkt
      po punkcie. Moje, jezeli już, zawsze po wielkich sporach, ale nie
      narzekałam. Dużo czasu przeznaczał na prace i swoje hobby. Niewiele
      tego zostawało dla rodziny, dla mnie jeszcze mniej. Było tego tak
      mało, że potrafiłam przepłakać pół nocy z tęsknoty za ciepłem
      drugiego człowieka. Dbałam o siebie, zawsze dobrze wyglądałam, dla
      niego i dla siebie. Organizowałam imprezki, zapraszałam znajomych,
      jeździliśmy w odwiedziny. Zawsze tak chciał i ja też nie miałąm nic
      przeciwko. Mało czasu mieliśmy tylko dla siebie, czasem miły
      wieczór, może jeden w tygodniu. Takie życie. Dużo pracy, obowiązków,
      jeszcze własne prywatne marzenia. Ale ja to akceptowałam. Potrafiłam
      z wielu rzeczy zrezygnować. Jak mu coś nie pasowało, czy znajomi,
      czy jakieś wyjście, zawsze ustępowałam, a raczej zazwyczaj. Jeżeli
      upierałam się przy swoim zawsze była afera. Nie powiem, źle to
      rozegrałam. Dałam się stłamsić, przynajmniej częściowo. No ja to tak
      widzę, tzn. widziałam, bo teraz wiem, że było inaczej. Zawsze, albo
      prawie zawsze od jakiegoś czasu był ktoś w jego życu, kto zawsze go
      rozumiał lepiej i bardziej wspierał. Te kilkanaście lat mojej pracy
      nad związkiem zostało wyrzucone w błoto. Bo pewna panna bez dzieci i
      obowiązków dała mu więcej czułości.
      Nie sądzę, żeby nasz związek był bardzo zły, może zmieniłabym tylko
      część gdybym wiedziała, że mogę się ustrzec przed tym co się stało.
      Poznaliśmy się dawno, zakochana to ja już nie jestm, ale ja kochałam
      w nim wszystko nawet to, za co go momentami krytykowałam. Był tym
      jedynym. Nie był ani wysoki, ani piękny, ani nieprzeciętnie
      inteligentny, ale wiedziałam, że urodził sę po to by być moim mężem.
      I już koniec. Był i znikł.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka