belldonna 14.02.09, 18:45 Kazdy chce zwiazku i milosci. Ale czy wy wiecie jak trudno ta milosc utrzymac ? Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
antekcwaniak Re: Wiecie jak trudno utrzymac milosc? 14.02.09, 18:50 Coś o tym wiem. Bo wszystkie kobitki uciekły. Albo to ja zwiałem. Sam już nie pamiętam Ale poważnie. Chyba trudno. Ja lubię ten czas gdy "gonimy króliczka". To jest czas gdy jesteśmy myśliwymi. Potem gdy trzeba być farmerem jest znacznie gorzej... Odpowiedz Link
salsa13 Re: Wiecie jak trudno utrzymac milosc? 14.02.09, 18:54 Miłości nie utrzymasz. To ciągłe pielęgnowanie i dbanie o uczucia... To małe radosne chwile i jeszcze mniejsze szczęścia... itd. itp. ech... Odpowiedz Link
mandalek Re: Wiecie jak trudno utrzymac milosc? 14.02.09, 18:58 Salsa, ładnie napisane, dodałabym tylko, że to także wieczna praca, obydwu osób, były te małe szczęścia Odpowiedz Link
aga.andro Re: Wiecie jak trudno utrzymac milosc? 14.02.09, 19:26 mcz3.wrzuta.pl/audio/k0ycaRlqqp/anna_jurksztowicz_-_stan_pogody Jak w pogodzie - miedzy ludźmi wszystko jest możliwe Odpowiedz Link
gapuchna Re: Wiecie jak trudno utrzymac milosc? 14.02.09, 23:36 Ale to zależy - czy w sobie, czy w związku. Bo jak w sobie, to wcale a wcale nie jest to trudne. Trzeba tylko kochać. I można tak trwać lata całe w tej miłości.... Odpowiedz Link
belldonna Re: Wiecie jak trudno utrzymac milosc? 15.02.09, 08:30 Kocham i kocha on. Pomimo tego dochodzi do spiec. I potem czlowiek sie zastanawia - kochac, ok kochamy. To sie nie zmienia. Ale pomimo tego jestesmy rozni. To co robie ja - nie podoba mus sie tak smao jak sytuacje, ktore stwarza on, ktore mi sie wcale nie podobaja., Im wiecej tych sytuacji - tym bardziej wybleka milosc. Moim zdaniem wielka sztuka lezy w braniu i dawaniu, komunikacji, wolnisci, intymnosci, zaufaniu, lojalnosci. Najwazniejsze jest jedno - nie oczekiwac za duzo i przedewszystkim zajac sie samym soba! Odpowiedz Link
kawamija Re: Wiecie jak trudno utrzymac milosc? 15.02.09, 12:00 Napierw chciałam napisać wiemy.........jak trudno utrzymać miłośc.........ale po chwili....... Hmmm.......doszłam ostatnio do wniosku,ze jesli jest to miłość,to nie tak trudno..... Problem w tym, gdy zauroczenie, wygode, chciałabym/chciałbym,juz czas, wypada ....mylimy z miłością. Ku memu naprawde wielkiemu zaskoczeniu, zastanawiając się nad moim zakończonym małzeństwem, doszłam do wniosku, ze przyczyną jego przewidywalnego finału było jednak to, ze ........nie kochałam. Odpowiedz Link
zabelina Re: Wiecie jak trudno utrzymac milosc? 15.02.09, 12:27 tylko gdzie znaleźć tego, kto tak pokocha jak ja... gdzie znaleźć tego, którego tak pokocham jak on mnie... Odpowiedz Link
kawamija Re: Wiecie jak trudno utrzymac milosc? 15.02.09, 12:30 zabelina napisała: > tylko gdzie znaleźć tego, kto tak pokocha jak ja... gdzie znaleźć tego, którego > tak pokocham jak on mnie... nie znam odpowiedzi........wiem tylko, ze zbyt często i za szybko się poddajemy...... Odpowiedz Link
belldonna Re: Wiecie jak trudno utrzymac milosc? 15.02.09, 12:37 Ale kochalas kiedy naprawde? Szczera miloscia? Ja wiem, ze sama milosc nie wystarczy. Zgadzam sie z Toba. Zakonczylam zwiazek i nie dalam mu nawet cienia szansy, choc facet mial idealny charakter. Nie kochalam go. Teraz jestem w zwiazku z facetem ktorego naprawde kocham. I to nawet od pierwszej sekundy od ktorej go zobaczylam. Wszystko tak sie miedzy nami ulozylo. Mina rok i uwierz mi - prawie kazdy facet po jakims czasie przestaje sie starac. Jezeli jestes czlowiekiem plytkim, masz w sumie lepiej, bo nie boli cie to, ze dla niego praca i sport sa czasami wazniejsze od ciebie. Dla tej osoby bedzie to wtedy ok. Z drogiej strony - nie zatracic sie w zwiazku i dalej udoskonalac sama siebie to tez taka mala sztuka. Milosc jest wazna, ale nie jest wszystkim w naszym zyciu. Im wiecej w zyciu robimy dla siebie, tym bardziej ciekawa osoba stajemy sie. Takze dla partnera. Wiele kobiet o tym zapomina. A jezeli jestes osoba delikatna, wrazliwa i uwazna - takie sytuacje beda dla Ciebie uciazliwe. Nie zapominaj ze wy dwoje to dwoje osobnych ludzi. Kazdy z nas to film fabularny. Jestem jeszcze dosc mloda i pozytywnie nastawiona do zycia. optymistycznie. Ale czasami mysle, ze nic nie jest na zawsze. Jak by nie bylo - zycze wszystkim powodzenia. Odpowiedz Link
hesse.1 Re: Wiecie jak trudno utrzymac milosc? 15.02.09, 12:51 "Im wiecej w zyciu robimy dla siebie, tym bardziej ciekawa osoba stajemy sie. Takze dla partnera." o w mordę... skdżeś takie cóś wzięła...? zresztą, nie ważne. Pisz. Pisz. Tu tego tak mało. Odpowiedz Link
belldonna Re: Wiecie jak trudno utrzymac milosc? 15.02.09, 13:02 Ironizujesz. Nie zgadzasz sie ze mna w tej kwesti? Dodaje ze jest to jeden z punktow. To banalne stwierdzenie. Wiem. Ale wiesz - wokolo jest tyle zwiazkow tak jakby bezsensownych. Brak komunikacji, dzien jak codzien, zona wdresie, maz z piwem przed TV, prac i dom. Czy nie szkoda zycia na cos takiego? Apeluje nie tylko tu, ale i w zyciu realnym - do wszystkich kobiet - dbajcie o siebie. Rozwijajcie wlasne pasje, hobby, zainteresowania. Badzcie pogodne, zadbane, spelniajcie wlasne marzenia. Odpowiedz Link
hesse.1 Re: Wiecie jak trudno utrzymac milosc? 15.02.09, 13:12 oj belladonna... niepewność jest jednak zawsze... Nie nie "ironizuje". poważnie tamto napisałem.teraz nie mam czasu, muszę spadać, mam kilka uwag, odnośnie Twoich "banalnych" stwierdzeń, lecz kiedy indziej... kiedy indziej może. Fajnie piszesz. Warto poczytać i takie jest moje zdanie.Na teraz, to powiem Ci tylko, ze ten zdrowy egoizm, powinien zostać najpierw uświadomiony, inaczej może to wszystko pójść nie tam gdzie trzeba.Milość zostanie odsunięta, stanie sie zaledwie dodatkiem, gadzetem przytulnym.A przecież nie o to chodzi, prawda? Czasem najtrudniej dostrzec, rzeczy "banalne" i proste.Tu już coś o tym wiem, a to co Ty piszesz, pokrywa mi sie z tym co zobaczyłem, "łaskawie" Odpowiedz Link
belldonna Re: Wiecie jak trudno utrzymac milosc? 15.02.09, 13:27 I ja pisze z wlasnego doswiadczenia, ale i z obserwacji znajomych i przedewszystkim wlasnej Matki. Wyszla za maz 4 razy. Ciagle jest na nowo zakochana, ciagle przygody, ale czy jest spelniona ? Z racji tego, ze jestem tu inkognito, smialej i bardziej otwarcie opowiadam niektore rzeczy. Co to jest takiego ta milosc - ciagle wszyscy jej pragna, utrzymac ja to sztuka, a spotkac, zaznac jeszcze wieksza. Mnie to szalenie ciekawi, bo wlasnie mialam zaszczyt poznac milosc i nadal jestem w zwiazku. Tylko ze - po jakims czasie zauwazamy ze partner jest inny- odbieramy to tak, ze wedlug nas - nie pasuje do nas, bo nie spelnia naszych wymagan. I teraz pojawia sie pytanie - no i co zrobic. Najgorsze co mozna to tkwic w klotniach, niespelnionych marzeniach i obojetnosci, ktora nazywam tchorzostwem. Ja wiem jedno - ze zdrowy zwiazek to oznaka inteligecji. Trzeba byc inteligetnym zeby umiec balansowac. A to co piszecz Ty i pisze ja i miliony innych - ze z jednej strony trzeba tak i tak, ale z drogiej trzeba uwazac, zeby nie zrobic tak czy inaczej - to zabawa trwajaca cale zycie. I jesttez cos ubogiego i smutnego w zyciu ludzi - brak refleksji, albo zbytnie wywyzszanie sie. Wedlug mnie to bardzo seksowna i pociagajaca cecha - zastanowic sie czasami nad niektorymi sprawami i nazwac rzeczy po imieniu. to wrecz pociagajace wsrod tej calej tandetnosci i taniochy jaka nas otacza. Rzeczywiscie - zgadzam sie z Toba, ze dosc trudno dostrzec rzeczy banalne i proste. A jeszcze trudniej, ze sa one bardzo szczegolne i wartosciowe. Odpowiedz Link
kawamija Re: Wiecie jak trudno utrzymac milosc? 15.02.09, 13:43 Balansowac.....ucze się tego,ucze.......kiedys wydawało mi sie to porazką, jakoś grą. Wyrosłam w przekonaniu, ze tzw teksty otwarte i kawa na ławę przyniosą lepszy efekt. Dziś myśle,ze jak sie wie,gdzie ta droga prowadzi trzeba widziec zakręty, postoje, zmęczenie i szarośc...widzieć...doceniać... Szukanie granic, swoich granic..trudne zadanie i wyzwanie...a i warto jeszcze nie zgubic tej drugiej osoby....... Odpowiedz Link
kawamija Re: Wiecie jak trudno utrzymac milosc? 15.02.09, 13:00 belldonna napisała: > Ale kochalas kiedy naprawde? Szczera miloscia? jak juz pisałam,ze zdumieniem odkryłam ,ze nie............ > Ja wiem, ze sama milosc nie wystarczy. Miłośc rozumiana jako szacunek, odpowiedzialność, bardziej wspólne niz osobne, bez oczekiwania na fajerwerki w każdy piątek......moim zdaniem....na teraz i dziś..wystarczy.... > Teraz jestem w zwiazku z facetem ktorego naprawde kocham. Ja napisałam swój post jako wnioskek z analizy przeszlości...bedąc teraz........i analizując potem.......można dojśc do różnych wniosków. Nic nie sugeruje. Stwierdzam fakt na podstawie doświadczeń własnych.... I to nawet > od pierwszej sekundy od ktorej go zobaczylam. Wszystko tak sie > miedzy nami ulozylo. Mina rok i uwierz mi - prawie kazdy facet po > jakims czasie przestaje sie starac. Jezeli jestes czlowiekiem > plytkim, masz w sumie lepiej, bo nie boli cie to, ze dla niego praca > i sport sa czasami wazniejsze od ciebie. Dla tej osoby bedzie to > wtedy ok. Z drogiej strony - nie zatracic sie w zwiazku i dalej > udoskonalac sama siebie to tez taka mala sztuka. Milosc jest wazna, > ale nie jest wszystkim w naszym zyciu. Im wiecej w zyciu robimy dla > siebie, tym bardziej ciekawa osoba stajemy sie. Takze dla partnera. > Wiele kobiet o tym zapomina. Mam inne doświadczenia....moje sukcesy zawodowe stały się przekleństwem..........widze też w tym sporo mojej winy...poczucie, ze pokonujesz kolejne etapy, rozwijasz się, doskonalisz chociazby zawodowo powoduje jakiś rodzaj odrealnienia, nie kręci Ci gotowanie obiadów i układanie skarpetek....znow potrzeba mądrości? miłości ??? > Nie zapominaj ze wy dwoje to dwoje osobnych ludzi. Kazdy z nas to > film fabularny. Ładnie napisałaś,ale to jedynie fakt........można uczynić z tego atut lub dzieki temu i przez to zniszczyć się nawzajem.... > Jak by nie bylo - zycze wszystkim powodzenia. a dziekuje Odpowiedz Link
belldonna Re: Wiecie jak trudno utrzymac milosc? 15.02.09, 13:13 > Miłośc rozumiana jako szacunek, odpowiedzialność, bardziej wspólne > niz osobne, bez oczekiwania na fajerwerki w każdy piątek......moim > zdaniem....na teraz i dziś..wystarczy.... Milosc jako uczucie samo w sobie. Szacunek, odpowiedzialnosc, bardziej wspolne niz osobne, bez oczekiwania na fajerwerki i tego typu cechy - to wlasnie to czego potrzeba oprocz milosci samej w sobie. Uwierz mi - to naprawde sztuka. > Ja napisałam swój post jako wnioskek z analizy przeszlości...bedąc > teraz........i analizując potem.......można dojśc do różnych > wniosków. Nic nie sugeruje. Stwierdzam fakt na podstawie doświadczeń > własnych.... Zycze Ci abys doznala tej prawdziwej milosci. To przepiekne doswiadczenie. > Mam inne doświadczenia....moje sukcesy zawodowe stały się > przekleństwem..........widze też w tym sporo mojej winy...poczucie, > ze pokonujesz kolejne etapy, rozwijasz się, doskonalisz chociazby > zawodowo powoduje jakiś rodzaj odrealnienia, nie kręci Ci gotowanie > obiadów i układanie skarpetek....znow potrzeba mądrości? miłości ??? To dwie ekstremy - jedna w kierunek bladosci odzianej w dresy i sasiedzkie pogaduszki, a druga to nasladowanie meskich obyczajow yuppie z lat 80tych. A gdzie inteligencja? Uwielbiam ralizowac marzenia rownie tak samo, jak piec ciasta. Chce zostac kobieta. > > Nie zapominaj ze wy dwoje to dwoje osobnych ludzi. Kazdy z nas to > > film fabularny. > Ładnie napisałaś,ale to jedynie fakt........można uczynić z tego > atut lub dzieki temu i przez to zniszczyć się nawzajem.... > Wlasnie tu zaczyna sie tolerancja. Mam przestac kochac, a wiec poddac sie dosc wczesniej, jak juz napisalas w jednym z watkow, poniewaz moj wybranek ma cechy nie wszystkie podobne do moich, gdzies oddalamy sie na siebie na jakiejs osi, a w inym przypadku pokrywaja sie kompletnie. Tu jest sztuka - dac byc soba danej osobie. Nie tylko - ja chce, zeby on byl taki, robil to, tamto, sramto i owamto, a jak nie to znaczy ze niejestem mu wazna, nie kocha mnie, nie zasluguje na mnie. Ile kobiet potrafi byc tak otwartymi, aby "pozwolic" partnerowi robic co chce. I powastaje jeszcze jedna kwestia - gdzie sa granice tej wolnosci? Ja naprawde z czystym sumieniem stwierdzam, ze utrzymac milosc, utrzymac zwiazek nie jest tak latwo i ta sama milosc, ten sam pociag nie wstarczy. Z drogiej strony to szalenie ciekawe wyzwanie. > > Jak by nie bylo - zycze wszystkim powodzenia. > a dziekuje Szczere intencje Oby sie nam wszystkim powodzilo jak najlepiej! Odpowiedz Link
kawamija Re: Wiecie jak trudno utrzymac milosc? 15.02.09, 13:29 belldonna napisała: > > To dwie ekstremy - jedna w kierunek bladosci odzianej w dresy i > sasiedzkie pogaduszki, a druga to nasladowanie meskich obyczajow > yuppie z lat 80tych. > A gdzie inteligencja? Uwielbiam ralizowac marzenia rownie tak samo, > jak piec ciasta. Chce zostac kobieta. Musze Ci pogratulowac...ja dopiero teraz do tego doszłam, ze przede wszystkim chcę być kobietą...Jesteś mloda ( jak piszesz )), więc masz więcej czasu na realizacje tego , co JUZ wiesz. Do dzieła .. > Tu jest sztuka - > dac byc soba danej osobie. Nie tylko - ja chce, zeby on byl taki,> robil to, tamto, sramto i owamto, a jak nie to znaczy ze niejestem > mu wazna, nie kocha mnie, nie zasluguje na mnie. Ile kobiet potrafi > byc tak otwartymi, aby "pozwolic" partnerowi robic co chce. I > powastaje jeszcze jedna kwestia - gdzie sa granice tej wolnosci? Znów prawda........nie wiem, ile kobiet potrafii Ja bardziej wiedziałam jak ma byc, niz jak zrobic by tak było.......no i jakieś tam sukcesy poza domem........wracasz a tu marudzenie, którego organicznie nie znosze......oby wnioski z błedów wyciągać ... > Ja naprawde z czystym sumieniem stwierdzam, ze utrzymac milosc, > utrzymac zwiazek nie jest tak latwo i ta sama milosc, ten sam pociag > nie wstarczy. > Z drogiej strony to szalenie ciekawe wyzwanie. ...łatwo rozbić się o szczególy, jak nazywamy owe problemy dopiero po latach....w danym momencie mozna się pogubic w tym ,co wazne....... i jeszcze cos - otoczenie owo teoretycznie najbliższe..nie chce zaczynać rozmów o teściowych,ale....oby Oni bardziej pomagali niz przeszkadzali.. bardzo serdecznie pozdrawiam Odpowiedz Link
belldonna Re: Wiecie jak trudno utrzymac milosc? 15.02.09, 13:55 > Musze Ci pogratulowac...ja dopiero teraz do tego doszłam, ze przede > wszystkim chcę być kobietą...Jesteś mloda ( jak piszesz )), więc > masz więcej czasu na realizacje tego , co JUZ wiesz. Do dzieła :- ).. Moja droga - lepiej pozniej niz wcale. Mam 27 lat. Wszystkie kolezanki z podstawowki i leceum - mezate, dzieciate, przewaznie siedza w domu i ciagle sie pytaja, a co z Toba, a kiedy Ty w koncu. Przez jakis czas nawet sama sie zastanawialam co ja robie nie tak. Slepo szlam przez zycie, na leb na szyje, a jak cos bylo nie tak jak chcialam - bardzo szybko mowilam dowidzenia, a czasami i nawet tego nie. Az sie zastanowilam, co w zyciu warto a czego nie i byla to jedna z najlepszych decyzji jaka podjelam. Dzisi wrecz zafascynowana jestem definiowaniem spraw zyciowych. > Znów prawda........nie wiem, ile kobiet potrafii Ja bardziej > wiedziałam jak ma byc, niz jak zrobic by tak było.......no i jakieś > tam sukcesy poza domem........wracasz a tu marudzenie, którego > organicznie nie znosze......oby wnioski z błedów wyciągać ... Nie prawda? My ciagle domagamy sie. Prezentow, uwagi, komplementow. Patrzymy na siebie przez oczy mezczyzny? Czy rzeczywiscie jestesmy takie powabne, urocze, slodkie, kochane, ciekawe, piekne? Najpierw stanmy sie takimi, ale nie sztucznie, a naprawde od srodka cle soba,a te wszystkie komplementy i ten zachwyt w jego wzroku zaskoczy nas wrecz jak przyslowiowy piorun z jasnego nieba, jak mu dech zapiera na mysl o nas. I jakiez to proste a jak zadko z tej cechy korzystamy - zachowujac sie jak na krola przystalo, aby traktowali nas jak krola. Czy my same jestesmy szczodre, jaki my posiadamy gest ? > ...łatwo rozbić się o szczególy, jak nazywamy owe problemy dopiero > po latach....w danym momencie mozna się pogubic w tym ,co > wazne....... i jeszcze cos - otoczenie owo teoretycznie > najbliższe..nie chce zaczynać rozmów o teściowych,ale....oby Oni > bardziej pomagali niz przeszkadzali.. Alez kochana - dla mnie numerem jeden jest moj partner. Nie jego rodzice. Jezeli my sami sobie nie pomozemy to oni nic dla nas nie zrobia. On musi chciec, on musi byc przekonany- tak samo jak i ja. Ale wiesz jak strasznie trudno jest zaczac rozmowe o problemach? Tak zeby nie urazic faceta, aby nie pomyslal ze jestes niezadowolona - dla nich to cos bardzo nieprzyjemnego. On chce byc dla nas panem, krolem i wladca a my tu, ze ach nie kupujesz mi kwiatow i wogole przyszles wczoraj o 3 nad ranem, a gdzie ty wogole byles, szlajesz sie, masz kochanke ? Facet tego nienawidzi... Czy ktorac kobieta pomyslala o tym, ze on sie po prostu bawi, ze potrzebuje pracy, mezczyzna bez zajecia, bez pracy jest nikim - choc zadko kiedy sie doe tego przyznaje. Czasami milczac i akceptujac jestesmy mu wieksza podpora niz wypytywajac i wiercac. Wiesz co to dla niego oznacza, kiedy on wraca ze swoich przygod a my witamy go z usmiechem sie w niego wtulajac i nie wypytujac, nie robiac mu wyzutow... Ojej - dla niego to cos pieknego. Ile kobiet o tym wie... Wyobraz sobie, ze z przyjaciolkami szalalas po sklepach, wydajac na buty i bielizne sume od jakiej mojej babci kreci sie w glowie, bylas potem z nimi na wysmienitej kolacji, potem w kinie, na koniec pyszny koktail,a wracajac do domu Twoj ukochany cieszy sie ze mialas fajny dzien. Nie robi ci wyzutow, ale cieszy sie ze ty jestes szczesliwa. Kiedy wiem, ze mojchlopak idzie do kolegi na noc, bo ogladaja superbowl american football na zywo, a my sie akurat nie widzielismy caly tydzien - kupuje im cala trobe czipsow, czekoladek, coli zero a wracajac z biegania odsniezam mu szybe w aucie. On wtedy wraca i caluje mi szepczac ze jestem najlepsza. Chwale sie ? Nie - dla mnie to cos fajnego, ciekawego. Niech inne kobiety biora przyklad. > bardzo serdecznie pozdrawiam Podoba mi sie w Tobie ze stwierdzasz swoje slabe strony - kazdy je posiada i zastanawiasz sie nad nimi. Swietnie. Mi bardzo podobaja sie takie kobiety. Mezczyzni zreszta tez. O ile nie bardziej. Rowniez cieplo pozdrawiam. Odpowiedz Link
kawamija Re: Wiecie jak trudno utrzymac milosc? 15.02.09, 16:25 Dobrze piszesz, Dziewczyno ) Zycze Ci siły na pierwszym zakręcie...choć zarysy będą widziała dobrze, znów będziesz musiała wybierać. Rozmawiaj tez częsciej z Matką - z kazdym rokiem bardziej doceniam te rozmowy..... Duzo w Tobie entuzjazmu, wiele juz przemyślanych tematów...Brawo) W zyciu bardzo mało biadole i użalam się nad sobą, stąd moze tutaj - na zasadzie kontrastu - tyle moich słabości ) Odpowiedz Link
belldonna Re: Wiecie jak trudno utrzymac milosc? 15.02.09, 18:49 > Dobrze piszesz, Dziewczyno ) Swiadomie dobrze mysle badz pisze, ale po jakich przejsciach moja droga > > Zycze Ci siły na pierwszym zakręcie...choć zarysy będą widziała > dobrze, znów będziesz musiała wybierać. Dziekuje. Tobie rowniez sily i generalnie wszystkiego, co pozytywne. Rozmawiaj tez częsciej z > Matką - z kazdym rokiem bardziej doceniam te rozmowy..... Moja Matka akurat jest przeciwienstwem mnie, za to Babcia ma cudownie madre rady. A rozmowy z Mama sa naprawde szalenie ciekawe... > Duzo w Tobie entuzjazmu, wiele juz przemyślanych tematów...Brawo:- )) Dziekuje. Doszlam do wniosku i apeluje do wszystkich kobiet aby mie zapominac ze zwiazek to nie wszystko i przedewszystkim myslec o sobie. No chyba ze to udany zwoazek ale zeby takim byl potrzeba najpierw cierpliwosci, wytrwalosci, paru wyrzeczen, nerwow ze stali, slonecznych mysli i wiary co gory przenosi... To sie tyczy nie tylko relacji damsko meskich ale wszystkich onnych takze. > > W zyciu bardzo mało biadole i użalam się nad sobą, stąd moze tutaj - > na zasadzie kontrastu - tyle moich słabości ) > Ale wiesz - jestesmy kobietami. Czasami mamy prawo pobiadolic. A kobieta kobiete zawsze zrozumie najlepiej Pozdrawiam Odpowiedz Link
gapuchna Re: Wiecie jak trudno utrzymac milosc? 15.02.09, 16:09 Bella - piszesz ciekawie, masz wiele moich postaw w sobie. Ale jest szkopuł, nie do rozwiązania. Nasi partnerzy nie stają na wysokości zadania. Nie twierdze, ze zawsze, ale bardzo, bardzo często. Bardzo szybko sie poddają, a potem to już równia pochyła. Pisz więcej, masz świetne argumenty. Odpowiedz Link
belldonna Re: Wiecie jak trudno utrzymac milosc? 15.02.09, 19:09 gapuchna napisała: > Bella - piszesz ciekawie, masz wiele moich postaw w sobie. Ale jest szkopuł, ni > e > do rozwiązania. Nasi partnerzy nie stają na wysokości zadania. Nie twierdze, ze > zawsze, ale bardzo, bardzo często. Bardzo szybko sie poddają, a potem to już > równia pochyła. Tak to prawda. To swieta prawda. Mezczyznom nie lezy reperowanie sytuacji uczuciowych. Oni maja nieco inne potrzeby od naszych. Zauwaz tez ze oni sa zadowoleni z sytuacji przez ktore my chorujemy... Najczesciej to kobieta jest sternikiem zwiazku i do niej nalezy to zadanie umiejetnie do wszystkiego podejsc, wszystkim pokierowac. To naprawde nie jest latwe, ale jak juz pisalam - wyzwanie jakich wiele w zyciu. Pozdrawiam > > Pisz więcej, masz świetne argumenty. Odpowiedz Link
gapuchna Re: wiemy i nie wiemy...,czy się tak po prostu bo 17.02.09, 22:12 Nie boimy się. Mamy zaszłości, które nas hamują. Albo jakiś zakodowany schemat, którego kolejna osoba nie jest w stanie spełnić. Albo tęsknotę za kimś, kogo już nie ma, ale która blokuje nowe uczucie. Ale bać się? Nie, czego??? Odpowiedz Link
lorelei74 Re: Wiecie jak trudno utrzymac milosc? 15.02.09, 17:57 Belladonno - odpowiem - wiem. Przeczytałam sobie ten cały wątek ... i wiele słusznych rzeczy piszesz ... Sama, jak Ty próbowałam właśnie zastosować wiele rozwiązań, o jakich piszesz, lecz u mnie niestety skończyło się to porażką ... więc? Nie ma jednej recepty na utrzymanie związku ... Jedyna konkluzja jaką wyciągnęłam ostatnio to bycie konsekwentnym, choć o to jest najbardziej trudno ... Odpowiedz Link
belldonna Re: Wiecie jak trudno utrzymac milosc? 15.02.09, 18:33 Wiem, ze niezawsze mezczyzna takze chce. Zdazyla sie - dzisiaj twierdze ze zabawna sytuacja, ale wtedy bylam zdruzgotana. Wlasnie ta moja dzisiejsza wielkia milosc zachowala sie w stosunku do mnie nieladnie. Wolal spedzic wieczor z najlepszym kumplem niz przyjsc na kolacje ktora zrobilam w domu razem z przyjaciolkami. Ja strzelilam mu focha i powiedzialam, ze akceptuje ale ze to nie fair i ze chamsko z jego strony i ze oczywiscie jestem smutna. On na to ze to wyzuty sumienia z mojej strony. Wiec ja - wielka ksiezniczka podziekowalam mu i wystrzelilam tam gdzie pieprz rosnie. Oczywiscie z rozdartym sercem, ale unoszac sie honorem a la - nie ze mna takie zabawy itp. I w tym czasie, a nie widzielismy sie pare tygodni zdalam sobie sprawe, ze takie sytuacje po prostu sie zdarzaja. Czy mamy prawo zmuszac kogos do czegos? Czy dewiza - jestes do mnie zly, to ja juz ci pokaze cos daje? Nie. Jezeli partner jest do nas nie w pozadku - naszym zadaniem jest okazac sie madroscia i pokazac mu ze nie tedy droga ale nie zloscia, nie wymowkami, wyzutami, zazutami. Ja naprawde mowie wprost - sluchaj zalezy mi na tobie i na naszym zwiazku, prosze badz do mnie dobry bo ja cie kocham i mam co do ciebie tylko i wylacznie pozytywne intencje. Moj chlopak stwierdzil ze jeszcze nigdy kobieta nie rozmawiala do niego w taki sposob. Wydaje mi sie ze wychwalam, ale nie - on, jak wiekszosc mezczyzn nienawidzi dyskusji i rozmow o problemachmiedzy nami, bo chce aby zawsze bylo idealnie, oczywiscie jak wiekszosc chce takze abym najlepiej godzila sie na wszystko itd itp. Do wszystkiego staram sie podejsc jakos delikatnie, pokazac go jak sie okazuje milosc, co to zwiazek i takie rozne sprawy. Prawda - nie ma jednej recepty. Idealnie jest niczego nie oczekiwac, ale tu znowu te pytania - gdzie jest granica. niczego to ja nie oczekuje od sasiada, ale od chlopaka. A z drogiej strony - kocham go jaki jest, czy jednak oczekuje. To taki temat bez konca... No coz. Dobrze ze jestes konsekwentna. Nie mozna oczywoiscie pozwolic na anczenie sobie na nosie, ale warto odczekac, poobserwowac i nie komentowac. W zyciu czlowieka zdazaja sie przeciez fazy. Lorelei - Tobie takze zycze powodzenia w sprawach damsko meskich i we wszystkich innych takze Odpowiedz Link
lorelei74 Re: Wiecie jak trudno utrzymac milosc? 17.02.09, 22:29 "Prawda - nie ma jednej recepty. Idealnie jest niczego nie oczekiwac, ale tu znowu te pytania - gdzie jest granica. niczego to ja nie oczekuje od sasiada, ale od chlopaka. A z drogiej strony - kocham go jaki jest, czy jednak oczekuje. To taki temat bez konca... No coz." Właśnie belladonno ... Z jednej strony staramy się nie oczekiwać, z drugiej jednak te nadzieje i plany mamy. Jak wyważyć tę szalę? Perpetuum mobile. Ja nie odnalazłam odpowiedzi. "Dobrze ze jestes konsekwentna. Nie mozna oczywoiscie pozwolic na anczenie sobie na nosie, ale warto odczekac, poobserwowac i nie komentowac. W zyciu czlowieka zdazaja sie przeciez fazy." Ja belladonno - chciałabym być konsekwentna ... a niestety nie potrafię. Łamię się, choć nadal uważam, że brak właśnie tej konsekwencji prowadzi nas do większości problemów. Czasem łamanie się daje dobre skutki, ale to są wyjątki, które jak to mówią potwierdzają regułę. A co do obserwacji i nie komentowania ... ha ... gdybyś wiedziała, jaka ja jestem cierpliwa ... jak bardzo ... Dzięki za życzenia ... Odpowiedz Link
mar-ek_001 Re: Wiecie jak trudno utrzymac milosc? 15.02.09, 19:19 masz racja miłość to dziwne uczucie uskrzydla ale i miażdży i tak łatwo wszystko spieprzyć to jak z budynkiem buduje się długo a burzy szybko Odpowiedz Link
hesse.1 Re: Wiecie jak trudno utrzymac milosc? 15.02.09, 19:42 "bo w tym cały jest ambarans, aby dwoje chciało na raz". oj tak czytam, podczytuję...patrzę dobrze jest, kilka fajnych refleksji... no i widelec nie służy do jedzenia zupy, tak się na marginesie dowiedziałem, tak niechcący... nie tak dawno temu.Podejrzenia były, że istnieje łyżka, ale gdzie? Pewne prawa stosują się jako oczywistość. Jasnym jest, że Twój związek jest Miłością, bo o to chodzi. Samego siebie też nie wyobrażałbym sobie inaczej, powiedzmy jako jakąś maszynkę do bzykania. To co opisujesz, jest mi znane, oczywiste.Człowiek jest jednak baaardzo nieprzewidywalnym Tworem.(szczególnie ten w normie ogółu).Ciekaw jestem, co zrobisz, jak się schrzani, jak któremuś odbije? Czy też nazwiesz to Miłością? Moim zdaniem Miłości się nie utrzymuje.To kwestia wewnętrzna, albo sie ja ma, albo próbuje mieć. Dwie drogi.W pierwszej, jest sie ze sobą do końca, w drugiej szuka się kogoś lojalnego, poważnie wierzącego, że Miłość gdzieś istnieje. reszta jest dodatkiem, żeby nam na co dzień, się nie nudziło, żeby palma nie odbiła czasami.Inteligencją można pomagać Miłości.Ale inteligencja może zawieść, może sie okazać, że czegoś nam brakuje, że nudzimy się najzwyczajniej w świecie, no i sruuu... Gdzie? Tam gdzie głupi sieczkę rżnie . Odpowiedz Link
belldonna Re: Wiecie jak trudno utrzymac milosc? 16.02.09, 10:55 hesse.1 napisał: > "bo w tym cały jest ambarans, aby dwoje chciało na raz". > oj tak czytam, podczytuję...patrzę dobrze jest, kilka fajnych refleksji... To prawda. Jest naprawde dobrze. Teraz, to tylko problemy administracyjne. Chcialabym manipulowac partnerem tak, aby sam wpadal na takie pomysly jak regularne zaopatrywanie domu w wode mineralna. To dla niego - tak jak ja to widze - mini horror. Moze mi sie uda. no i > widelec nie służy do jedzenia zupy, tak się na marginesie dowiedziałem, tak > niechcący... nie tak dawno temu.Podejrzenia były, że istnieje łyżka, ale gdzie > ? > Pewne prawa stosują się jako oczywistość. Jasnym jest, że Twój związek jest > Miłością, bo o to chodzi. Samego siebie też nie wyobrażałbym sobie inaczej, > powiedzmy jako jakąś maszynkę do bzykania. To co opisujesz, jest mi znane, > oczywiste.Człowiek jest jednak baaardzo nieprzewidywalnym Tworem. (szczególnie > ten w normie ogółu). Tak. Moja dewiza o ktorej pamietam w kazdej sekundzie - ze po kazdym mozna spodziwac sie wszystkiego. W kazdym z nac siedzi dobre i zle. Kobiety przewaznie sa takie wrazliwe i delikatne i wszystko odbieraja jako zla intencje. Ale nie... Nie jest tak zle. Ciekaw jestem, co zrobisz, jak się schrzani, jak któremuś > odbije? Czy też nazwiesz to Miłością? Moim zdaniem Miłości się nie utrzymuje.To > kwestia wewnętrzna, albo sie ja ma, albo próbuje mieć. > Dwie drogi.W pierwszej, jest sie ze sobą do końca, w drugiej szuka się kogoś > lojalnego, poważnie wierzącego, że Miłość gdzieś istnieje. > reszta jest dodatkiem, żeby nam na co dzień, się nie nudziło, żeby palma nie > odbiła czasami.Inteligencją można pomagać Miłości.Ale inteligencja może zawieść > , > może sie okazać, że czegoś nam brakuje, że nudzimy się najzwyczajniej w > świecie, no i sruuu... Gdzie? Tam gdzie głupi sieczkę rżnie . Oczywiscie. Zgadzam sie. Ale moj drogi - sama milosc nie wystarczy. Czasem nawet ta chec i wiara takze nie. Trzeba czasu, cierpliwosci. Nie zawsze potrzebne sa slowa. Wazne jest tez umiec pokazac ta milosc. Jak ? A moze tak, jakbysmy sami tego chcieli. Zgadzam sie z pojeciem powszechnym roku 2009, ze swiat staje sie coraz zimniejszy. Szczegolnie tam gdzie jestem na przyklad ja.Ale czlowiek inteligetny, a wiec czlowiek ktory rozumie i potrafi - juz da sobie rade. Cierpliwosci, a marzenia spelnia sie szybciej niz nam sie wydawalo. Ach i jeszcze cos do Ciebie - czy wy mezczyzni sami od siebie zastanawiacie sie nad tym jak trzeba sie zachowac, jak postepowac, jakie slowa wybierac i wlasne mysli - aby zwiazek z kobieta byl udany ? Czy dopiero wlsciwa kobieta sklania was do przemyslen i wnioskow? Czy was to fascynuje - ile taka kobieta swoja miloscia i madroscia moze zdzialas w waszym zyciu ? Wiem, ze niechetnie rozmawiacie na takie tematy i nie zawsze latwo wam znalesc wlasciwe slowa, ktore by to wszystko opisaly. Ale rozumiem - nie zawsze jest czas na filozofowanie. Jest tez okres na glupoty, na mysli plytkie, kawaly, banaly i tego typu sprawy. Pozdrawiam K. Odpowiedz Link
hesse.1 Re: Wiecie jak trudno utrzymac milosc? 16.02.09, 20:38 "Ach i jeszcze cos do Ciebie - czy wy mezczyzni sami od siebie zastanawiacie sie nad tym jak trzeba sie zachowac, jak postepowac, jakie slowa wybierac i wlasne mysli - aby zwiazek z kobieta byl udany ? Czy dopiero wlsciwa kobieta sklania was do przemyslen i wnioskow?" wiem...będę ... głupi... znowu.Tak ma być.Chyba pogadamy kiedy indziej. Słuchaj... jak to właściwa Kobieta? Nie rozumiem.Kobieta? a już kurcze... moje zdanie sie nie liczy? zastanawiamy sie Waćpanna..., moze nie wszyscy, ale są tacy... jeśli uogólniasz, masz to co chcesz. Bo... jesteś Kobietą... Odpowiedz Link
belldonna Re: Wiecie jak trudno utrzymac milosc? 17.02.09, 12:55 Dlaczego Twoje zdanie mialoby sie nie liczyc... ? Odpowiedz Link
hesse.1 Re: Wiecie jak trudno utrzymac milosc? 17.02.09, 15:51 "Dlaczego Twoje zdanie mialoby sie nie liczyc... ?" dlatego, że napisałaś wcześniej, to o co mnie się spytałaś. Odpowiedz Link
belldonna Re: Wiecie jak trudno utrzymac milosc? 19.02.09, 08:54 Nadal nie wiem o co Ci chodzi... Odpowiedz Link
czarny.onyks Re: Wiecie jak trudno utrzymac milosc? 15.02.09, 23:01 utrzymać....i na to przyjdzie pora ale najpierw trzeba znależć....tylko gdzie, jak.... mam wrażenie, że Ci odpowiedni faceci się przede mną chowają a wychodzą z mysich dziurek....Ci nieodpowiedni;/ Odpowiedz Link
belldonna Re: Wiecie jak trudno utrzymac milosc? 16.02.09, 10:28 Ja wiem, kiedy spotkasz ta milosc. Kiedy przestaniesz szukac i dopytywac sie o nia - spadnie Ci pod nos w najmniej nieoczekiwanym momencie. Zobaczysz. Tak bylo u mnie i tak jest u wielu innych kobiet. Powodzenia Odpowiedz Link
czarny.onyks Re: Wiecie jak trudno utrzymac milosc? 17.02.09, 23:06 Nie szukam...nie teraz... chyba nie mam na to teraz głowy...zbyt duży galimatias wokół mnie i może nie chcę.... ale czy wierzę w to, że sama spadnie? nie wiem.... a może jednak trochę bym chciała...... chciałabym Ci wierzyć i dziękuję.... Odpowiedz Link
melka-melka Re: Wiecie jak trudno utrzymac milosc? 17.02.09, 16:42 Miłość trzeba pielęgnować każdego dnia. Odpowiedz Link
jchlebowska Re: Wiecie jak trudno utrzymac milosc? 17.02.09, 21:48 A czy wiesz, ze mezczyzna, lub kobieta dany zwiazek nie widzi jako to zwiazek. Tak naprawde jestesmy zwierzetami i zzwyczaj chodzi o seks A malzenstwa to juz kwestia psychiki i tego co zostalismy nauczeni, lub co otoczenie od nas wymaga Odpowiedz Link
salsa13 Re: Wiecie jak trudno utrzymac milosc? 19.02.09, 09:04 Jeśli kogoś kochasz, puść Go wolno. Jeśli wróci - jest Twój. Jeśli nie to znaczy, że nigdy nie był... Odpowiedz Link
anya1311 Re: Wiecie jak trudno utrzymac milosc? 18.02.09, 14:48 nie zawsze uważam że "chcieć znaczy móc" ale myślę że w tej kwestii się to sprawdza - dodam - "chcieć znaczy móc" x 2 Odpowiedz Link
kasiabrzoza Re: Wiecie jak trudno utrzymac milosc? 19.02.09, 09:29 Już kiedyś chciałam tu napisać, ale jakoś nie miałam natchnienia. Ciężki temat dla mnie. Wydaje mi się, że zrobiłam wiele, że na codzień robiłam wiele, czasem odpuszczałam, swoje potrzeby gdzieś tam cicho siedziały, jego marzenia i plany były realizowane, punkt po punkcie. Moje, jezeli już, zawsze po wielkich sporach, ale nie narzekałam. Dużo czasu przeznaczał na prace i swoje hobby. Niewiele tego zostawało dla rodziny, dla mnie jeszcze mniej. Było tego tak mało, że potrafiłam przepłakać pół nocy z tęsknoty za ciepłem drugiego człowieka. Dbałam o siebie, zawsze dobrze wyglądałam, dla niego i dla siebie. Organizowałam imprezki, zapraszałam znajomych, jeździliśmy w odwiedziny. Zawsze tak chciał i ja też nie miałąm nic przeciwko. Mało czasu mieliśmy tylko dla siebie, czasem miły wieczór, może jeden w tygodniu. Takie życie. Dużo pracy, obowiązków, jeszcze własne prywatne marzenia. Ale ja to akceptowałam. Potrafiłam z wielu rzeczy zrezygnować. Jak mu coś nie pasowało, czy znajomi, czy jakieś wyjście, zawsze ustępowałam, a raczej zazwyczaj. Jeżeli upierałam się przy swoim zawsze była afera. Nie powiem, źle to rozegrałam. Dałam się stłamsić, przynajmniej częściowo. No ja to tak widzę, tzn. widziałam, bo teraz wiem, że było inaczej. Zawsze, albo prawie zawsze od jakiegoś czasu był ktoś w jego życu, kto zawsze go rozumiał lepiej i bardziej wspierał. Te kilkanaście lat mojej pracy nad związkiem zostało wyrzucone w błoto. Bo pewna panna bez dzieci i obowiązków dała mu więcej czułości. Nie sądzę, żeby nasz związek był bardzo zły, może zmieniłabym tylko część gdybym wiedziała, że mogę się ustrzec przed tym co się stało. Poznaliśmy się dawno, zakochana to ja już nie jestm, ale ja kochałam w nim wszystko nawet to, za co go momentami krytykowałam. Był tym jedynym. Nie był ani wysoki, ani piękny, ani nieprzeciętnie inteligentny, ale wiedziałam, że urodził sę po to by być moim mężem. I już koniec. Był i znikł. Odpowiedz Link